Kicz

Nie zamierzam definiować kiczu, zresztą – o ile wiem – nikomu to się nie udało, a jeśli próbowano, to określenia tego pojęcia budziły wiele zastrzeżeń. Sądzę, że samo istnienie sztuki implikuje istnienie nie-sztuki, czyli kiczu.
Artysta zawsze czegoś poszukuje, do czegoś dąży, przeciw czemuś się buntuje. Czasem czyni to konsekwentnie, czasem – dla chleba – rezygnuje z części swojej koncepcji. W kiczu nie ma żadnej walki – jest jak fast-food: łatwo przyswajalny, łatwo go przełknąć, wygląda „ładnie”, wabi oko lub ucho, nie wychodzi poza utarte schematy, więc daje poczucie bezpieczeństwa. Jak w McDonaldzie – doskonale wiemy, czego się spodziewać, ten sam smak, zapach, kolor. I podobne skutki nadużywania. Po pewnym czasie uzależnia, powoduje otyłość – a ta z kolei ociężałość.
Wszystko potrafi zbanalizować – obrazki kobiet-motyli nie kojarzą się z tym, że życie motyla krótkie, że wcale nie wymaga on opieki, że w postaci gąsienicy potrafi niszczyć całe lasy, że w powietrze unoszą nie tylko skrzydła – czasem głupota. Anioł Stróż, który przeprowadza ufne dziatki przez niebezpieczną kładkę jest śliczny do urzygania, a barwy pastelowe lub landrynkowe, więc stanowią „optymistyczny akcent kolorystyczny” w dziecinnym pokoju. Dzieci też ładniutkie – porządnie odkarmione, pyzate, w loczkach, marzenie mamuś i babć; niby tych dawnych, ale przecież te obrazki są wciąż popularne. Jelenie ryczą nadal na rykowiskach „jak żywe”, w wazonach omdlewają maki i chryzantemy, w ogrodach stoją „greckie” posągi i krasnale. Z kwadrofoniczej aparatury płynie słodki głos Feela, Dody(polskiej królowej kiczu, chociaż ma mnóstwo rywalek), na półce różowieją Harlequiny, a grafomańskie blogi pełne są achów i ochów komentatorek i komentatorów. Wszechobecny kicz dotyczy też sposobu ubierania się, każąc krótkonogim istotom podporządkowywać się dyktatowi krótkich spódnic i obniżonej talii, stawiając włosy facetów w żelowej gotowości(podobno już przed wojną wybrylantowany fryzjer był symbolem złego smaku), włazi w scenografie, film, plakat. I jest dziś łatwiej dostępny niż kiedyś – dzięki internetowi. Każcie swojej wyszukiwarce spenetrować graficzne zasoby sieci, a przekonacie się, jak trudno o sztukę, bo kicz ją zdominował.
Niby można się bronić, niby nie ma wielkiego znaczenia, niby jest tylko częścią naszej ikonosfery. Mam wątpliwości – bo przenika wielu ludzi na wylot, każąc im postrzegać realny świat przez pryzmat kiczu. Banalny, operujący schematem i frazesem – zmusza do myślenia w tych kategoriach. Stereotypy nabierają większej wagi, rosną uprzedzenia i nietolerancja. Pozornie nie wpływa na to kolejna piosenka, następny obrazek, reklama, tekst, fenomen Joli Rutowicz, którą zaprasza się do programów telewizyjnych niby po to, żeby ją ośmieszyć, ale tak naprawdę dlatego, że zwiększy ich oglądalność, bo ludzie chcą ją widzieć i słuchać idiotyzmów, które wygłasza. Bo Jola ma z nimi wiele wspólnego – jest przerysowaną wersją ich samych, karykaturalną, ale dzięki niej mogą czuć się lepsi. Drażniący, wulgarny śmiech Dody stał się jej znakiem rozpoznawczym, naśladująca ją nieświadomie panienka sądzi, że jest od niej fajniejsza, bo aż tak się nie śmieje. Nie jest. Jest jej „inną wersją”, ale nadal tylko wersją.
Kicz wzrusza – tak jak wzrusza widok szczęśliwej rodziny przy wigilijnym stole, chociaż wiemy, że przez cały rok się przy nim nie spotka, a wzajemne relacje jej członków mogą oscylować między miłością i nienawiścią. Wzrusza opowieść o dziewczęcych emocjach mocno dorosłych pańć, wzrusza gadanie o kolejnym zawodzie miłosnym, o podłej modliszce, która się odkochała, o walce z chorobą. Wzruszają koszmarne wierszyki, których wysyp jest szczególnie obfity w okolicach świąt, melodramatyczne, pseudopoetyckie wyznania pań i panów, żenujące teksty piosenek o tym, że życie jest smutne straszliwie lub straszliwie piękne.
Inną cechą kiczu jest kompletny brak poczucia humoru. Wszystkie „dzieła” są tworzone albo ze śmiertelną powagą(jeśli twórca jest ambitny) lub wyłącznie dla pieniędzy(cynizm autorów jest aż nazbyt widoczny w niektórych reklamach). Żadnego żartu, żadnego przymrużenia oka – bo odbiorca mógłby się poczuć niepewnie. A przecież najważniejsze jest jego bezpieczeństwo – tylko wtedy jest skłonny zapłacić za widoczek, płytę, inny produkt.
Współczesna sztuka wprawdzie wykorzystuje kicz, chcąc wieść dialog z publicznością, ale mam pewne wątpliwości, na ile jej się to udaje. Zbyt częste dotykanie paskudztwa grozi zakażeniem. Nie wiadomo, czy artysta zauważy moment, w którym ulegnie, kiedy już nie próbuje – przy pomocy środków dla kiczu właściwych – przekraczać granic, kiedy zostanie w nich uwięziony. Dopóki flirtuje z masowym odbiorcą – dopóty zabawa jest bezpieczna.
Nie chcę jednak usunięcia kiczu ze sfery publicznej. Żadnych zakazów oglądania kreskówek robionych w disneyowskiej estetyce, walki z setkami tysięcy paskudnych „durnostojek”(tak moja Babcia nazywała bibeloty). Kicz jest potrzebny, nawet konieczny – jak konieczna jest kultura masowa, z którą go nie utożsamiam, chociaż ma z nią wiele wspólnego. Nie chcę, bo sądzę, że nie zabraknie ludzi umiejących odróżnić autentyzm sztuki od sztuczności kiczu. I wcale nie przeszkadza mi to, że będzie ich niewielu, bo łączyć ich będzie tajemna i radosna więź, poczucie przynależności do mniejszości. Nie stworzą organizacji, nie będą lobbystami, bo to grono indywidualistów, niechętnych zrzeszaniu się, podejmowaniu jakiś wspólnych działań(może poza konkretnymi akcjami, takimi jak obrona Bruna Jasieńskiego).
Jak odróżnić kicz od sztuki? Najtrudniej odpowiedzieć na proste pytanie. Zresztą – być może – jest źle postawione. Spróbujmy rozważyć np. taką możliwość – kicz działa tylko na emocje, nie wywołuje refleksji. Można jednak z takim poglądem polemizować, przecież da się tak odbierać symfonię Mahlera. Sztuka ma walor autentyczności – kicz nie. Ba! – ale jak odróżnić autentyczność od wtórności? Sztuka wciąż przekracza jakieś granice, kicz się nigdy poza nie nie wychyla. Jednak sztuka może wykorzystać kicz do ich przekraczania.
Może najbardziej miarodajną próbą byłby sposób odczytywania mitów? Kicz je banalizuje, ozdabia happy endem, ślizga się po ich powierzchni, dzieło sztuki mit penetruje, czyta na nowo, rozkodowuje ukryte znaki.
A dla mnie ma jeszcze jeden walor – wprawdzie czasem mnie złości, to jednak o wiele częściej bawi. Jak widok plastikowego kota wspinającego się po świerku, gipsowego brytana strzegącego wejścia do domu, koła drabiniastego wozu zawieszonego na ścianie gargamelowatego pałacyku datowanego na rok 2007?
Gorąca prośba do Tadeusza i Mii – ten tekst aż błaga o ilustracje! Ja też…

Logosie – dziękuję!

Tagi: , , , ,

Odpowiedzi: 115 to “Kicz”

  1. cogitomen Says:

    Dzień dobry. I co?.. Co mam Ci powiedzieć moja kochana Def? Poza oczywistościami typu; że owszem, no tak, o to to, i znowu masz rację etc., przeplatanymi tak zwaną ‚konstruktywną krytyką’ = ale wiesz tu spłyciłaś, zaś tam zaryzykowałaś tezę zbyt śmiałą nawet jak na Ciebie – i tu też etc. Jestem wyjałowiony, zmęczony i tak naprawdę nic mi się nie chce. Myślę jednak, że zajrzę tu jeszcze nie raz. Kierując się bardzo przyziemnym motywem; otóż bardzo podoba mi się co mogę tu u Ciebie przeczytać. Czy napiszesz to Ty, czy też ktoś z (niezaprzeczalnie bardzo interesującej menażerii różnych postaci) nawiedzających komentarze.
    Pozdrawiam Cię ciepło c.

  2. TadekKuranda Says:

    Jola Rutowicz się nie podoba? Toż to jedna ze sztandarowych postaci stworzonych przez telewizję! Trudno mieć pretensje do telewizji, że chętnie posługując się takimi ikonami, tworzy szczególny wizerunek tzw. kultury masowej. Rzeczywiście, może być tak, że ludzie samodzielnie nie poszukujący podziałek na skali wartości estetycznych mogą być zdezorientowani, ale to przecież wyłącznie ich problem. Trudno mieć do tych ludzi pretensje o to, że pozwalają manipulować swoimi zmysłami.

    Jola Rutowicz mnie zachwyciła, kiedy w jakimś programie telewizyjnym, komentując wypowiedź chłopaka wybierającego się na rowerze do Anglii, spytała: a Ty wiesz, że oni mają kierownice z lewej strony?
    Cudne!

    Doda jest dla mnie kimś równie pozytywnym, i rzeczywiście czasem dostrzegam coś niepokojąco podobnego w stylu bycia dziewczyn przed trzydziestką, które nie są przecież gwiazdami i nie potrzebują się tak marketingowo pozować-kreować. Jest to oczywiście zjawisko socjologiczne warte analizy i opisania. Wielu ludzi poszukuje wzorców osobowości, co nie jest wcale dziwne. Jedyne co może zastanawiać to dlaczego właśnie takich wzorców? Bo są powszechne? To jest droga do zrozumienia tego jaka jest kondycja intelektualna tego pokolenia.
    Wybaczcie porównanie, ale np JPII został sprowadzony do takiej właśnie pozycji w kulturze – mało kto słucha co mówi i nie przecież sposób go naśladować, ale wystarczy że jego portret wisi na ścianach wielu mieszkań, jako najważniejsza dekoracja. Stał się w kulturze właśnie taką durnostojką. Nie mamy takiej osoby w Polsce jak Lady D i ominął nas dewocyjny obłęd, jaki opanował mieszkańców Wyspy (były starania aby została uznana za świętą po swojej tragicznej śmierci), więc pewnie musimy się zadowalać tym co podaje nam na talerzu nasza własna telewizja. a telewizja jest jak krowa: zjada kwiatki, bławatki a wyrzuca z siebie coś innego.
    Jola R. nie ma żadnej przeszłości ani przyszłości, ale jest przecież sławna! Pisze o niej nawet Def, nie tłumacząc o kim, bo wszyscy wiedzą. Wiele osób nie posiadających, żadnych talentów ani nadziei na zrobienie w życiu czegoś wyjątkowego, widzi że to nie jest żadna przeszkoda w tym żeby być kimś wyjątkowym-wartościowym, skoro nawet taka Jola… Nawet, jeśli na dachu swojego domu umieścicie bociana z gipsu będziecie postrzegani, jako ludzie z fantazją, poczuciem humoru, wrażliwi, kiedy dotąd nikt o Was NIC nie myślał i nic nie mówił. Wydobędziecie się z beznadziei.

  3. TadekKuranda Says:

    …… a już rozważałem, czy nie zacząć rozważań o twórczości Sasnala.

  4. K.L.daV. Says:

    Skoro o kiczu to ja merytorycznie i lekko się krygując.
    http://toteraja.wordpress.com/2010/01/15/do-ale/

  5. K.L.daV. Says:

    Ps. N cholerę Ci zdechłe ryby w ilustracji?

  6. Świetnie Says:

    Przesłanie tekstu jest jasne: ja, Defendo, brzydzę się kiczem, bo jestem ponad gawiedzią i przynależę do wybranych. Tylko po co pisać o tym kilkanaście mocarnych akapitów? Jedno zdanie by wystarczyło, a tak – mamy do czynienia z kiczem, czyli powtarzaniem w nieskończoność oczywistości, powielaniem komunałów. Z drugiej strony to nawet interesujące: posłużyć się manierą kiczu, żeby go skrytykować.

  7. TadekKuranda Says:

    Jeszcze dopiszę w celu podpowiedzi, która być może wzbogaci nieco ten intelektualny sos. Jest to „Nowy wspaniały świat” Huxleya. To zadziwiające, że przewidział na początku wieku powstanie kultury konsumenckiej naszych czasów. To o czym mówi Def, to nie jest żaden kicz tylko właśnie element kultury konsumenckiej. Dawniej wszystko było oryginalne, bo produkowane przez rzemieślników. Teraz wszystko wychodzi z jakiejś matrycy. Produkcja jednostkowa jest nieopłacalna, nieekonomiczna.
    Gust? Gdyby w każdym mieście stała pieta Michała Anioła można by mówić, że to kicz.

  8. TadekKuranda Says:

    A skoro już o piecie, to są dwie takie same w całym świecie. Druga jest we wrocławskim kościele uniwersyteckim – o czym dowiedziałem się niedawno.

  9. K.L.daV. Says:

    Dietę w kościele mają jedynie myszy.

  10. telemach Says:

    „Sztuka wciąż przekracza jakieś granice, kicz się nigdy poza nie nie wychyla. Jednak sztuka może wykorzystać kicz do ich przekraczania.”

    Obawiam się, że bywa też (czasem) odwrotnie. Np. Koons , gdy miał w 2008 roku wystawę w pałacu Wersalskim, zainspirował afrykańskich handlarzy przed bramą prowadzącą na teren wystawy. Sprzedawali za grosze miniaturki rzeźb Koonsa (i klony zainspirowane Koonsem) wykonane przez swoich pobratymców. W ten sposób najbardziej znany parodysta kiczu został sparodiowany przez tych którzy wzięli go poważnie. Koons poważnie rozważał czy nie zakupić części tych figurek i nie zrobić wystawy z cenami zaporowymi.

    Osobiście sądzę, że od lat 70tych (gdy zmierzchał – nawet na prowincji – konceptualizm) nic już nie można sensownie zdefiniować. Zanim człowiek zdefiniuje, już przyjdą barbarzyńcy od profesjonalnego przekraczania granic i przyniosą ze sobą (w razie potrzeby) granicę do przekraczania. I przekroczą. Jakieś, prawda, dzieło sztuki nie jest im do niczego potrzebne. To był chyba moment śmierci pojęcia kiczu. Bo kicz dawał się jedynie definiować gdy można go było przeciwstawić tzw. dziełu sztuki. Gdy została przekroczona ostatnia granica (i dzieło przestało istnieć, zastąpione wpierw dokumentacją aktu a potem niczym), zabrakło też powietrza, którym krytyk mógł(by) oddychać. I krytyka (rozumiana jako zjawisko kulturowe, nie zaś powiatowe jojczenie lub marketingowe budowanie rzeczywistości) zdechła również.
    Chłopcy i dziewczynki z kręgu YBA i Saatchi Effect są najlepszym dowodem co jeszcze (gdzieś od początku lat 90tych) może funkcjonować i dlaczego. Przeciętnemu artystycznemu zjadaczowi chleba z dyplomem tzw. szkoły artystycznej (nawet gdy ma jakieś ambicje) pozostaje tylko powielać to co zostało przedtem zrobione traktując to jako rzemiosło i sposób na chleb z masłem. Określenie artysta nic już tu nie wnosi – jest mylące bo nie ma już sztuki rozumianej jako zjawisko przekraczające granice. Z braku granic do przekraczania pozostaje pusty rytuał w nadziei że może nikt nie zauważy. A odbiorcy pozostaje jedynie położenie się do łóżka (nie) zasłanego przez Tracey Emin, z czaszką Damiana Hirsta pod pachą i cennikiem pod zmęczonymi powiekami.
    Jak w takiej sytuacji można jeszcze mówić o kiczu? Nie wiem. Całe szczęście, że miejsce nad kanapą w stołowym domaga się (dalej) zapełnienia.

  11. Logos Amicus Says:

    W momencie kiedy wszystko mogło być uznane za dzieło sztuki (gdyż wynikało to jedynie z aktu wolicjonalnego kogoś, kogo nazwano artystą), kicz utracił swą autonomię. A była to autonomia, która wyznaczała pewien ład w zbiorowej wyobraźni, kanalizowała emocje średniego człowieka. To co zostało, to pewien stereotyp kiczu, którym – w sposób nieco kiczowaty – sami się posługujemy.

    Jedno jest pewne: temat kiczu jest niewyczerpalny (choćby dlatego, że nie sposób kiczu jednoznacznie zdefinować).
    I może jeszcze jedna uwaga: o kiczu da się również napisać dobrze (ale o tym to może innym razem).

    PS. Chcę zauważyć Defendo, że Twoje podziękowania pod moim adresem, mogą się co poniektórym wydać… cokolwiek intrygujące :)

  12. nameste Says:

    @telemach: dzieło sztuki nawet dziś rozgrywa się między aktami woli a aktami interpretacji (dlatego akt jest ponadczasowy)

  13. telemach Says:

    @nameste: możesz trochę (bardziej) rozwinąć? Nie chciałbym dalej toczyć tego kamyka, zanim nie będę pewien czy to na pewno ten kamyk.
    Sprecyzuję: nawet jeśli zgodzimy się ze sobą, że powyższy (twój) opis ma charakter universalny (trudno się spierać), to mimo to pojawia się kłopot. Zarówno przedmiotem jak i obiektem krytyki był (tradycyjnie) materialny efekt aktu woli. Można było dotknąć, posiadać, wystawić, umuzealnić, sprzedać (rynek dzieł szt.). Co jednak zrobić ze wspomnieniem po błękitnych panienkach Yvesa Kleina? Po zjełczałym w międzyczasie krześle Beuysa? Po „spłoniętym” namiociku Tracey Emin? Paradygmat się wywrócił – aukcja aktów woli wydaje się problematyczna. Rynek aktów interpretacji jest co prawda możliwy do wyobrażenia – ale tylko. To co było pomiędzy zniknęło, albo funkcjonuje jako swa własna parodia. Albo parodia parodii. Na winietę swego bloga wybrałeś onegdaj akwarele Egona Schiele. Opałka może jeszcze by się nadał. Z sankami Beuysa albo z pointingami Baldessariego byłoby już o wiele trudniej. Ale co poczniesz z naśladowcami On Kawary? I z nim samym? Z Keesem? Ze spuścizną po Darboven? Jak możesz to przedstawić? Polubić? Podzielić się z innymi? I gdzie są te ponadczasowe akty w czasie teraźniejszym?
    Trudno mi przykładać tę samą (uniwersalną) miarę do tego co było przed konceptualistami i co jest po nich.

  14. telemach Says:

    @logos: Dla mnie defendowska dedykacja/podziękowanie za inspirację wydają się jak najbardziej logiczne. Nie ma w tym nic intrygującego.

  15. Logos Amicus Says:

    @telemach: przejrzystość Twojego ostatniego wywodu jest wręcz powalająca.
    Takoż logika objaśniająca podziękowanie Defendo.

  16. mniemanolog Says:

    Życie jest przewrotne i pełne niespodzianek. Z perspektywy lat patrząc choćby na polityków okazało się, że niegdysiejsze oszołomy teraz są ostoją rozsądku.Czyżby rozsądek wziął górę? Raczej poprzeczka coraz niżej. Niedawno w Warszawie otwarto Muzeum Kiczu. Wniosek? Kicz staje się sztuką ? Jeśli jeszcze nie jest to na pewno kiedyś nią będzie. Przeraża mnie jedynie myśl , co zastąpi kicz, a ciekawi jaką nazwę przyjmie.
    Pozdrawiam.

  17. TadekKuranda Says:

    Mniemanologu, gdybyś powiedział, którzy obecni rozsądni politycy onegdaj byli oszołomami Twoja wypowiedź byłaby daleko bardziej zrozumiała w sprawie sukcesu rozsądku.
    Mówiłem niedawno o „muzeum żaby”. Muzeum to jeszcze nie mauzoleum, więc nie jest miejscem uświęcającym, nobilitującym. Powstanie warszawskiego muzeum kiczu jest podobne w pomyśle do np. muzeum krasnoludków we Wrocławiu. To nie jest aż tak znaczące w kulturze żeby się tym przejmować jak wzorcem metra w przechowywanym w Międzynarodowym Biurze Miar i Wag w Sèvres koło Paryża, bo nawet ten wzorzec odbiega wymiarami od definicji.
    Podobnie jest ze sztuką – definicja sobie a sztuka sobie.
    Nie ma się co przerażać myślą co kicz zastąpi. Ja chętnie bym ten kicz zastąpił, jednak obawiam się, że przy spontaniczności tego imponującego zjawiska nie starczyłoby mi tysiąca żyć. Nie ma się więc co przerażać i starać się polubić wszystkie centymetry na linijce.

  18. Twist Says:

    Świetnie, wiesz co? Ta Twoja wypowiedź (powyżej) jest dla mnie bardzo interesująca. Zdaje się, że Tadek od razu bezbłędnie rozpoznał Twoją płeć z samych tylko słów. Z Twoich wypowiedzi widać, że nawet znasz Defendo, ale się kamuflujesz bo chcesz jej jakoś dopiec. Coś Cię drażni w jej osobowości, jesteś zazdrosna albo robisz to ze zwykłej przekory i dla zabawy. Wskazuje na to styl Twoich wypowiedzi. Gdyby tak mówił facet powiedziałabym, że jest jakiś dziwny.

  19. nameste Says:

    @telemach: Ojej. Napisałem linijkę dla żartu, a tymczasem… Żeby Ci solidnie i uczciwie odpowiedzieć, powinienem wydać z siebie (amatorski) esej, na co miejsce raczej na własnym blogu. Niemniej, paradygmat materialnego dzieła sztuki, które jest przedmiotem aukcyjnego obiegu, nigdy nie wyczerpywał domeny. Zresztą, własność dot. dzieła sztuki to jedynie wolność ustanawiania pewnych ograniczeń w dostępie do niego (chyba że dołączymy wolność zniszczenia). Obiekt architektoniczny czy [czyjaś] sztuka aktorska to przykłady sztuki, które nie dopiero od epoki konceptualizmu wymykają się, na dwie różne strony, paradygmatowi aukcyjnemu. Co dziś mamy po aktorstwie Sary Bernhardt? Trochę wizerunków i relacje współczesnych. Żaden rynek; podobnie z „rynkiem katedr gotyckich”: nigdy nie istniał (dosłownie).

    Sztuki wizualne zmieniły granice. Sięgnęły po performatyw, sensu stricto i „intelektualny” (konceptualizm i jego stadia). Nie zmieniła się natomiast „istota sztuki”. Czyli „sztuczność”; wydzielenie domeny powoływanej aktem woli (kulturową konwencją) i utrzymywanej aktem interpretacji (przenoszeniem znaczeń i emocji, uświadamianym lub nie do końca).

    Kicz w tym rozumieniu jest zwulgaryzowaną konwencją wyzutą z napięcia; w Twojej stylistyce, telemachu, można by powiedzieć, że kicz to odpowiedź pozbawiona pytania.

    A jeśli idzie o „ponadczasowy akt” z mojego (pierwszy chętnie przyznam: słabego) żartu, to szło mi o to, że tak jak od wieków ludzie robią miłość, dzieci i transgresje, tak i od wieków jeden temat robionej (także) sztuki ma gwarantowane powodzenie: człowiek. A nagi bywa ponadczasowy bardziej niż ubrany :)

  20. telemach Says:

    nameste: Acha. Faktycznie. Sęks.

  21. mniemanolog Says:

    Tadeuszu zawsze staram się wyrażać w sposób jasny i prosty, by być zrozumiany. Przykro mi, że mimo mych wysiłków nie zrozumiałeś sensu mojej wypowiedzi. Nie było moją intencją gloryfikowanie rozsądku polityków, wręcz przeciwnie. Chciałem zwrócić jedynie uwagę na dewaluację poglądów, ocen ….itp

  22. TadekKuranda Says:

    Maniemanologu, rozumiem Twoje intencje, jednak zainteresowało mnie to „oszołomstwo” w Twojej wypowiedzi.
    Kiedy wyszedłem z więzienia przeżyłem szok, bo spotkałem się z takimi określeniami pod swoim adresem. Oszołomy, a po co wam była ta rewolucja, i co na tym zyskaliście, to wy spowodowaliście tylko to co się stało – kolejną narodową nędzę. Miałem wrażenie, że wróciłem do innego kraju, zamieszkałego przez innych ludzi. To ja byłem dziwakiem, bo na listach lokatorów wypisywałem flamastrem słowo „SOLIDARNOŚĆ”. Byłem wariatem, bo opracowywałem podziemne pisma i ulotki, zajmowałem się podziemną poligrafią nie przejmując się już czy mnie wsadzą znowu do więzienia, czy po prostu zabiją jacyś nieznani sprawcy. Pewnie to co piszę wyda się właśnie oszołomstwem – bo to piszę? Po co wam, czyli NAM wszystkim, którzy w to uwierzyli?

  23. TadekKuranda Says:

    Może jestem frustratem, dlatego bardzo emocjonalnie traktuję pewne określenia. Wy6baczcie jeśli przynudzam.

  24. mniemanolog Says:

    Drogi Tadeuszu. Kiedyś wspomniałem, że miałem wątpliwą przyjemność poznać ZK w Strzelcach Opolskich, potem ze względu na stan zdrowia miałem równie wątpliwą przyjemność poznać ośrodek wypoczynkowy w Kołobrzegu , który w tym czasie pełnił zupełnie odmienną funkcję od pierwotnie mu przypisanej.Piszę o tym w tym miejscu po raz drugi i mam nadzieję ,że po raz ostatni. Nie dlatego bym się tego wstydził, wręcz odwrotnie. Nie czuję się również z tego powodu skrzywdzony przez los, że przyszło mi dzielić los wielu takich jak ja. Mało tego, czuję się nobilitowany , ale nie wspominam o tym w co drugiej notce, nie stawiam się w roli jedynie słusznego patrioty cierpiącego za masy. Uważam , że nie każde miejsce i czas jest dobry na opisywanie mego życia. I nie chełpię się swym patriotyzmem. Do tej wypowiedzi sprowokowałeś mnie, mimo iż jestem raczej nastawiony na odbiór niż na nadawanie w dyskusji. Uważam też, że jeśli nazwałem kogoś oszołomem z współosadzonych, to mam do tego powody. Być może oni tak o mnie sie wypowiadają, albo jak o ostatnim frajerze, bo nie występuję do sądu o odszkodowanie jak ostatnio J.M Rokita, a przed nim wielu innych.
    Przepraszam ,że nie na temat jest moja wypowiedź, choć może znajdą się tacy co do kiczu ja zaliczą. Pozdrawiam.

  25. Świetnie Says:

    U!…. ależ rozbi się naprawdę ciekawie – panowie zabiegając o względy Gospodyni będą sobie pokazywać zaraz ordery a nawet krzyże (mam nadzieję, że na tym tylko się skończy…), ale tak przewrotnie pokazywać, że to niby nie pokazują. I chwalić się będą kombatancką przeszłością, a nawet patriotyzmem, taka zbowidowska naleciałość, żeby nie rzec – moczarowska, którą brzydzą się na całej linii i po bazie. Wielcem ciekaw, który z nich wcześniej przynależał do frakcji natolińskiej albo puławskiej w jedynie słusznej przewodniczce narodu….

    Uwielbiam ten polski matołecki patriotyzm i niewypominanie przewin. Licytowanie się, który z Was jest większym oszołomem – w tej materii, ma się rozumieć, nie robi na mnie większego wrażenie.

  26. mniemanolog Says:

    Świetnie gdybym chciał się pochwalić to nie tutaj i nie przed panem , a że mam czym to wiedzą ci którzy mnie za to szanują. Nie szanują tacy jak pan, mimo że powodów nie dałem ku temu. Cóż…gratuluję dowcipu.

  27. Świetnie Says:

    Mój szacunek to wartość nazbyt cenna, abym tak ot! szastał nim w Internecie, panie kombatancie chwalący się nie tutaj.

  28. TadekKuranda Says:

    Świetnie, właśnie takie, jak prezentowana przez Ciebie postawa, odmawiające szacunku ludziom, którzy przeżyli ten czas w strachu i nędzy a mimo nie pozwolili sobie zamknąć gęby (jak wielu) i przemawiali w sprawie ujawniania powszechnej niegodziwości – pomimo wszystko – jest postawą małostkową a nawet pozbawioną jakiejkolwiek wiedzy, wyobraźni i sumienia. Nie staram się być lekarzem dusz i sumień. Nie to jest moją ambicją. Porównanie mnie do zbowidowców, moczarowców i innych tego typu jest poważnym nadużyciem i obelgą. Tobie łączenie różnych skrajnych kontekstów w jedno nazbyt łatwo CI przychodzi – co widać z Twoich wcześniejszych wypowiedzi – więc mogę Ci cierpliwie odpowiadać na zaczepki, jak komuś z kim przecież nie warto polemizować, bo pobudza to tylko Twoją adrenalinę nazbyt skracającą Twoje pole widzenia i rozumienia. Miałem do czynienia w swoim życiu z wieloma ludźmi prawymi, godnymi podziwu i szacunku. Widziałem też kundli. Jednak, będąc już człowiekiem doświadczonym, wiem że to trudne brać odpowiedzialność za sędziowanie na tym boisku zwanym życiem. Ma się do czynienia z człowiekiem czyli materią nieodgadnioną. Czasem się tylko dziwię słysząc takie głosy jak Twój. Moi rodzice byli przerażeni tym co się działo w latach 80′. jednak nie mogę powiedzieć, że byli tchórzami, moczarowcami itd. Przeżyli wojnę i najgorsze lata stalinizmu. Pewnie, jako rodzice, woleliby żebym był tchórzem, ale żebym chociaż przeżył. Nie przeszkadzali mi jednak. Ja miałem wtedy 25 lat. Nie miałem ich mądrości. To nie był z mojej strony patriotyzm – to była niezgoda na to co było świństwem, zdradą i kłamstwem, z czym nie umiało sobie poradzić poprzednie pokolenie. To była też lojalność wobec tych, z którymi pracowałem, i też wobec tych, którzy nie mogli już mówić. Nie umiałbym ich zawieść, zapomnieć o nich. Tylko tyle.

  29. Świetnie Says:

    Panowie, obaj – nie bądźcie śmieszni. Swoją oficjalną martyrologią, którą trudno zweryfikować w tych warunkach, nie starajcie się udowadniać, że jesteście lepsi ode mnie. Za chwilę okrzykniecie, że byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa i wpiszecie się w retorykę pisowską.

  30. TadekKuranda Says:

    I znów chciałem napisać o Sasnalu w kontekście kiczu w sztuce i „wypaprałem” wszystkie swoje literki przeznaczone na dzisiejszy urobek. Wracam do zajęć.

  31. TadekKuranda Says:

    Świetnie, to trudne być lepszym od Ciebie! Jesteś najlepszy! Postaraj się jednak i SIEBIE przeskoczyć………… Mądrość nie przychodzi łatwo.

  32. mniemanolog Says:

    Pan Swietnie sobie myśli ,że można być w sieci anonimowym i obrzucać bezkarnie wszystkich błotem. W sieci pozostawia się ślad po którym można dojść kto zacz kryje się za nickiem.Prosty program pozwala poznać IP i pingiem można sprawdzić czy dany komputer jest aktualnie włączony do sieci.Resztę informacji wystarczy wygooglać. Czasem jest to porządny człowiek, a czasem karierowicz ,sfrustrowany kandydat na……. ( sic) z kanapowej partii uzurpującej sobie prawo do hasła Bóg, Honor , Ojczyzna , a nie mającej z tymi słowami nic wspólnego. Partyjki która odeszła w polityczny niebyt, a członkowie błąkają się po necie i opluwają wszystko i wszystkich wokoło. Podoba się panu Świetnie moja historyjka? Ona akurat nie ma nic wspólnego z patriotyzmem czy szacunkiem. To historyjka która mogłaby dotyczyć ludzi pośród nas…..a może nie …..tak sobie tylko plotę głupstwa ;-))

  33. Świetnie Says:

    Panowie obaj mają jakieś kompleksy… to ciągłe tłumaczenie się przede mną wskazuje na potworne deficyty emocjonalne – prawdziwi mężczyźni tak nie postępują. Argumenty ad personam są płytkie i świadczą o braku pewności siebie. Panowie! Bądźcie męzczyznami a nie babami z jarmarku. Jakieś groźby związane z IP… to prostackie, idiotyczne, małostkowe, infantylne. A myślałem, że mam do czynenienia z PRAWDZIWYMI mężczyznami.

  34. mniemanolog Says:

    Czytaj ze zrozumieniem tekstu, nie przeinaczaj słów PRAWDZIWY MĘŻCZYZNO. Gdzie tu argumenty ad persona? Gdzie jakieś tłumaczenie, gdzie groźby? No chyba ,że prawda może być groźna , a w tym wypadku raczej śmieszna ;-)))

  35. mniemanolog Says:

    W prosty i jasny sposób chciałem wyjaśnić ,że w sieci anonimowość jest pozorna. Ze wystarczy odrobina wiedzy, by zweryfikować , lub dowiedzieć się z kim ma się do czynienia. Jeśli ktoś uznaje to za groźbę, za niemęskie , infantylne i małostkowe to chyba uznaje, że anonimowe obelgi to zajęcie dla prawdziwych mężczyzn bez kompleksów i deficytu emocjonalnego.
    Dla wiadomości tych informacja, że odrobina wiedzy i proste programy pozwalają ukryć się w sieci;-)))

  36. _Aleksander Wielki1 Says:

    Nie ma czegos takiego jak nie sztuka, bo kicz nie zawiera wartości artystycznej , wiec nie jest sztuką,ani nie sztuką.
    Artysta jest dziwakiem, próżnym dziwakiem, przedewszystkim zaspokaja SWOJE potrzeby,poprzez to co tworzy.
    A fas food’y wcale nie sa łatwo przyswajalne,przeróżne burgery zawierają dwa razy więcej sodu, anizeli wynosi dzienna dawka zapotrzebowania organizmu, sód podnosi cisnienie przyczyniając sie do zawału , a przy zawale ta otylosc o jakiej piszesz to pikuś, pan pikuś :P .W dalszej czesci piszesz o dzieciach i motylkach,dodzie-to akurat przemilczę.
    Napisalas ( masz na mysli artyste) „Dopóki flirtuje z masowym odbiorcą – dopóty zabawa jest bezpieczna.”Tak! flirt jest bezpieczny, sex juz mniej, dlatego trzeba sie zawsze zabezpieczac srodkami mechanicznymi.
    A tak do rzeczy po co te dywagacje?kicz jest formą gustu, a o gustach sie nie dyskutuje Malgoś.To co dzisiaj jest kiczem jutro stanie się trendem,bo o tym co ma wartość, a co jej nieposiada decyduje czlowiek,a ludzie sie zmieniają.Finito

  37. _Aleksander Wielki1 Says:

    Do mniemanologa
    Zadne programy nie ukryją cie w sieci( mozna ukryc jedynie ip).Do namierzenia kogoś ip wcale nie musi byc potrzebne, sa inne sposoby.Ponadto policja namierzy kazdego.A jelsi nie jestes policyjnym informatykiem, to wystarczy rozgarniety hacker,a hackerow ci pod dostatkiem.
    Mnimanolog bądź grzeczny , bo ktos jeszcze sprawdzi twoją tożsamosc:P.

  38. _Aleksander Wielki1 Says:

    aha podaj mi ten prosty program , ktory sprawdza zmienne ip?buhheheh

  39. TadekKuranda Says:

    Świetnie, masz problemy ze zrozumieniem tekstu? Nikt się przed Tobą się próbował tłumaczyć tylko próbowaliśmy Tobie coś WYTŁUMACZYĆ – to baaardzo duża różnica.

    A z tymi „mężczyznami”… no cóż. Przejawiasz nazbyt dużo cech niemęskich właśnie, stąd pewnie Mniemanolog wysnuł, że Twoja tożsamość (IP, zatem i płeć jest do sprawdzenia ;) Na mój gust była to nawet zabawna i skuteczna prowokacja. Chciał Cię sprowokować do nadawania i udało mu się to. Przynajmniej sprawdził Twoją płeć ;)))

    Świetnie mówi: „U!…. ależ rozbi się naprawdę ciekawie – panowie zabiegając o względy Gospodyni będą sobie pokazywać zaraz ordery a nawet krzyże (mam nadzieję, że na tym tylko się skończy…)”

    Powiem Ci, że do Def naprawdę warto się pozalecać, bo nie jest jakąś bezimienną gówniarą-jednodniówką tylko mądrą, wspaniałą kobietą i rozmowa z nią to wielka dla mnie przyjemność. Szczerze życzyłbym sobie takiej rozmowy z Tobą.

    Blog Def ma imponujące rozmiary i rozrzut tematyczny – jest interesujący. Przedstawiane przez nią problemy są uważnie analizowane i rzetelnie komentowane przez wielu ciekawych ludzi. Na podstawie tych komentarzy można zorientować się z jaką osobowością ma się do czynienia. Można sobie wyobrazić też to do jakiego grona się mówi. Wyobraź sobie teraz, że wszystkie wypowiedzi tych osób mają taki sam charakter, jak te Twoje dotąd. Co Ci się objawi? Kicz?
    Właśnie o kiczu tu mowa, czyli o prezentacji jakiejś postawy estetycznej ślepej i bezmyślnej, pozbawionej wrażliwości i zagubionej w skali wartości.
    Kicz to nie tylko figurki i głupie sweterki ale też słowa, myśli… Te figurki to właśnie uosobienie myśli. Dlatego Radyjo M. ma tak wkurzający charakter dla wielu osób bo jest właśnie uosobieniem kiczu, miałkości, bzdury i braku kultury. Zapewne sprzyja temu powszechność. Nie uważam, żeby wszelkie dobra koniecznie były powszechnie dostępne dla wszystkich. W tym względzie demokracja ma poważne wady. Gdybyśmy do studiowania dopuszczali ludzi o bardzo ograniczonej percepcji niewiele dałoby się zbudować, a co by się udało to zaraz zawaliłoby się wszystkim na głowę.
    Nota bene tak budujemy nasz parlament. Już sama demokracja nie wystarcza, więc musi być jeszcze parytet, który jest jej zaprzeczeniem. Poniekąd jesteśmy skazani na samoreprodukujący się kicz. Jesteśmy wobec niego bezradni.

  40. TadekKuranda Says:

    Aleksandrze W. powiedziałeś m.in.: „Artysta jest dziwakiem, próżnym dziwakiem, przedewszystkim zaspokaja SWOJE potrzeby,poprzez to co tworzy.”
    Artysta jest takim samym „próżnym dziwakiem” jak piekarz, czy lekarz. Natura jakoś tak predysponuje ludzi, że pewne role w społeczeństwie są im z natury – a nie z matury – przypisane.
    Można przecież o kimś powiedzieć, że jest znakomitym kompozytorem a komponował już w piątym roku życia. Są też tacy co będą klepać przez całe życie discopolo i dadzą się pokroić na drobne kawałeczki broniąc twierdzenia, że to jest fantastyczna muzyka.
    Co jest sztuką? To tak jakby próbować określić kształt ameby, albo wykazać różnice morfologiczne między dwiema amebami. Ta jest bardziej amebą a ta mniej. Sztuka, na szczęście, ma postać niejednolitą i trudno ją definiować do wysokości sznurka. Ja bym użył określenia „wtajemniczenie”.
    Sztuka kulinarna to taki najbardziej bezpośredni przykład wtajemniczenia. Artystą jest tu ten co przyrządza potrawy (wino, itp) a także ten co potrafi je smakować, odczytywać myśli kucharza.
    Mój przyjaciel zaprosił mnie do paryskiej restauracji. Niezbyt drogiej. Zamówiłem coś z menu i czekając na dania spostrzegłem, że nie ma soli i pieprzu na stoliku co jest w Polsce zwyczajem niemal. Mój rozmówca powiedział mi, że nie ma bo to tak właśnie ma smakować jak się podało. – To tak jakbyś przyszedł do galerii sztuki z własną paletą i pędzlami i próbował poprawiać obrazy mistrza – toż to obelga.
    Fast foody to patent amerykański obliczony na szybką obsługę, powtarzalność i żywność pozbawioną cech narodowych – czyli charakterologiczną nijakość. Jednak idea fastfoodów to też sztuka, tyle że sztuka handlu. Jest to rozwiązanie problemu: Jak tu sprzedać byle co i zrobić z tego wielki interes.
    Technologia tego typu właśnie tworzy różnorodne kiczowate koszmarki kolportowane poprzez bardzo rozgałęzione, wielkie, globalne kanały dystrybucji. Kicz na, który narzekamy jest zjawiskiem właściwie lokalnym i nieszkodliwym, bo jak mówił Moryc z „Ziemi Obiecanej”: troszkę się nadepnie i samo zdechnie. Szmira w globalnej dystrybucji sprawia, że disneyowskie wzorce estetyczne w postaci laleczki z kreskówki dotrą do eskimoskiego dziecka, aborygeńskiego, chińskiego ect. Imperium Disneya jest ściśle powiązane z systemem handlu żywnością a produkcja filmowa jest samofinansującą się globalną reklamą.

    Zatem kicz jest świetnym interesem!

    Lalka Barbie ma już 60 lat! Nie pamiętam gdzie to widziałem? Napis na murze: BARBIE TO KURWA! SENDY

  41. TadekKuranda Says:

    Przypomniało mi się coś. Poszedłem z pewną damą do restauracji rybnej Krawczyka w Przejściu Garncarskim we Wrocławiu. Kelner zaproponował filet w kostce z (bodaj) morszczuka i frytki. OK!
    Przyniósł po 20 minutach filet, który po naduszeniu widelcem wydzielał z siebie więcej wody niż sam ważył a panierka na nim była już rozmokła, natomiast frytki były przepalonymi skorupkami (wewnątrz już puste).
    Nie ruszyłem tego bo wszlekie moje estetyczne uczucia zostały ostrzeżone.
    Ostrzegłem damę, że zaraz zrobię awanturę bo ktoś nas potraktował jak kompletnych idiotów a ja chciałem się popisać smakiem. Powiedziała, żebym, zapłacił i nie awanturował się bo chce mieć resztę dnia spędzoną w miłym spokoju. Przyszedł kelner z rachunkiem, odwrócił się na pięcie i już odchodził z tym czego nie zjedliśmy. Zatrzymałem go za fartuch – czy pan wie kogo się nie pyta czy smakowało?
    – Nie – odpowiedział.
    – psa, i świnię proszę pana.

  42. Świetnie Says:

    Kiczem jest ten blog, lubię kicz, więc lubię tutaj zaglądać. Czas jakiś temu byłem na wystawie Libery w Zachęcie – gościu czerpie inspiracje m. in. właśnie z kiczu i przez to jest zabawny, dowcipny, prawie jak Wy… Co do haseł: mnie urzekły dwa wpisy murowe: JEBAJ BARBIE AŻ SIĘ ZGARBI oraz napis na murach okalających kościół w jakiejś obsukrenej dzielnicy miasta zagłębiowskiego, gdzie jak wiadomo czerwona zaraza wsiąknęła do łbów ludzkich najbardziej i skutecznie, bo prymitywnie – GIORDANO BRUNO POMŚCIMY (ileż w tym bezsilności…:)))))

  43. K.L.daV. Says:

    Kicz, ale za to ciepły
    http://toteraja.wordpress.com/2010/01/19/wedliniec-glowny/

  44. Twist Says:

    Świetnie, ładnie. Kiedy mówisz „lubię” to bezbłędnie przewiduję, że dalej będzie jakaś beznadziejna ohyda. Chyba jednak nie warto z tobą gadać bo reprezentujesz poziom 13-latka. I pewnie tak jest!

  45. cogitomen Says:

    No tak, jak przypuszczałem z ‚komentami’ zrobiło się jeszcze bardziej interesująco. I było by wszystko okej, gdyby? właśnie, gdyby? – nie brak (wręcz namacalny) głosu samej zainteresowanej (jeśli mowa o komentowaniu) znaczy autorki, która jak zauważyłem zwykła się do komentarzy przyłączać i swoje ‚trzy grosze’ jak na gospodynię przystało dodać. Zatem czy tym razem nic nie od-dopowiesz w komentarzach droga moja? Pytam ponieważ.. Hmm.. Przecież sama wiesz..
    Pozdrawiam ciepło; c.

  46. Świetnie Says:

    W świecie panuje hierarchia. Nierówność. Arystokracja zawsze oczerniała i ośmieszała gusta klas niższych. Wiązało się to bezpośrednio z zasobnością trzosa – elegancja wymaga bowiem zastosowania kosztownych materiałów, kolorów, klejnotów. Siłą rzeczy warstwa uboższa imitowała, najczęściej nieudolnie, oryginał. Tak się rodził „kicz”. Innym ojcem kiczu jest nieokrzesanie nowobogackich, którzy chcą swoim majątkiem imponować, nie zważając na „dobry smak”, szokować, chełpić się, przekraczać granice.

    Śmiało można założyć, że dla osobnika niewykształconego, kicz – krasnal ogrodowy lub obrazek religijny – mogą wywoływać silne doświadczenia, przeżycia wysokiej jakości, przewyższające nawet swoim natężeniem to czego doświadcza Defendo obcując z kurzymi łapkami na dziele Dudy.

    Trzeba pogodzić się z faktem, że istnieje sztuka dla profanów, podobnie jak istnieje sztuka dla koneserów i tyle. Zadziwiające jest to zaś, że o ile przedstawiciele sztuki wykształconej pogardzają kiczem i jego „wyznawcami”, o tyle ci ostatni z reguły nie gardzą sztuką „wysoką”. Ależ to musi być irytujące dla przedstawiciela „sztuki wysokiej” – w „kiczowniku” jest w takim razie o wiele więcej tolerancji…

    PS Twist, czy Ty zamierzasz obrazić mnie czy trzynastolatka?..:)))

  47. Twist Says:

    Świetnie. !3-latku. Przecież to to samo, reprezentujesz ten sam poziom emocjonalny i intelektualny. To nie byłoby obraźliwe nawet gdyby to był poziom pięciolatka – w końcu jest to jakiś poziom. Na fakty nie ma się co obrażać i z nimi dyskutować. Wszyscy Ciebie tu przecież widzą a ocena Twojej osobowości jest dla mnie oczywista.
    Ciekawe, że bez skrępowania obrażasz innych a jednak odczuwasz coś co jest adresowane pod swoim adresem. To znaczy, że jakaś skala wartości jest Ci znana, mimo to nie liczysz się z odczuciami innych. Masz bardzo upośledzone, lub niedorozwinięte ego, więc szukasz właśnie takiej „dziwnej” satysfakcji, na co „normalni” ludzie nie zdobyliby się, bo tego nie potrzebują. To co cechuje Twoją osobowość to brak szacunku do innych. Trudno też mieć do Ciebie o to pretensje, bo to przecież efekt Twojego niedorozwoju emocjonalnego spowodowanego przez kogoś innego, może przez jakiś uraz związany z dzieciństwem. Będziesz próbować wciąż szukać ujścia dla swojej wewnętrznej niedoskonałości, niespójności, poprzez działania wyszydzające innych, deprecjonujących ich wszelkie działania – dla osiągnięcia własnej satysfakcji.
    Postudiuj psychologię – jest to zjawisko opisane we wszystkich podręcznikach.

    Twoje dywagacje na temat sztuki w kontekście relacji społecznych – wybacz – są komiczne, pozbawione jakiejkolwiek wiedzy na ten temat.

  48. Torlin Says:

    Mnie Defendo zastanawia, w jaki sposób kiczem może być fotografia. Wielokrotnie dawane są rady młodym fotografom, aby uważali przy robieniu zdjęć wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, bo łatwo wpaść w kicz. Zadaję w takim razie pytanie, czy zdjęcie bez jakiejś większej interwencji człowieka, zrobione w sposób naturalny – może być kiczem?
    Zobacz to zdjęcie
    http://torla.blog.interia.pl/?id=1183992

  49. Świetnie Says:

    Uściślijmy pewne fakty:

    – tak, jestem laikiem, dyletantem, profanem, człowiekiem zupełnie nie posiadającym wiedzy na temat, jak mieszać farbę i nakładać ją na płótno, jak ciągnąć pędzlem, a nawet, jak go trzymać w dłoni; nie wiem zupełnie również, jak zabrać się z dłutem do obróbki kamienia. To prawda. W tej kwestii nie zabieram głosu, tak jak nie pouczam swojego szewca, w jaki sposób ma sprawić, żeby buty, które mi sprawia były wygodne. Ale mam prawo do oceniania efektu końcowego. Takie mam prawo, niezbywalne, wbrew wszystkiemu i wszystkim. I z tego dobrodziejstwa korzystam z rozkoszą;

    – darzę szacunkiem wszystkich ludzi. Ludzi. Walczę jedynie z poglądami, które głoszą. Mało tego, niektóre poglądy zwalczam zaciekle. Też mam do tego prawo, niezbywalne;

    Dziękuję za niezwykle spójną i wyczerpującą analizę mojej osobowości. Szczególne Bóg zapłać składam za dookreślenie mojej płci. Rzadko się zdarza, prawie nigdy, żeby na podstawie wpisów odgadnąć moją płeć. To cenne. Jestem kobietą. Chyląc czerep w uniżeniu, powtarzam za Gustawem: madame Bovary to ja.

  50. defendo Says:

    Przepraszam za moją, rzeczywiście nieco przydługą, nieobecność w domu. Napisałam o kiczu, bo uznałam, że warto. I nie napisałam, że się nim brzydzę, tylko że mnie czasem śmieszy.
    Znalazłam w komentarzach wiele cennych dla mnie spostrzeżeń. Postaram się o nich napisać, ale to wymaga nieco czasu.
    Na gorąco – zdziwiło mnie, że ktokolwiek, kto sam zresztą podkreśla z uporem, że mężczyzną j e s t, nie bywa okazjonalnie(z okazji wchodzenia tutaj), może uznać za zarzut, że ktokolwiek ubiega się o względy kobiety. Moim zdaniem – to naturalne, że chcemy być lubiani i akceptowani przez tych, których cenimy. Ja też chcę. Nie można podobać się wszystkim, a oceny są subiektywne(chociaż byłoby miło, gdyby były wsparte jakąś argumentacją).
    Pamiętam takie zdarzenie: na którymś z oficjalnych spotkań rozmawiałam z przyjaciółmi, kiedy podszedł do nas osobnik, o którym wiedzieliśmy doskonale, że robi, co może, żeby nam zaszkodzić, rzadki okaz rzetelnego drania i bęcwała, posiadający kieszenie pełne świń, na wypadek, gdyby zdarzyła się okazja komuś je podłożyć, „krytykant” mający na sumieniu wiele prób dezawuowania ludzi mądrych i wrażliwych(niektórzy z nich boleśnie odczuli skutki jego działań). I oświadczył, że tak w ogóle to nas nie cierpi, że jesteśmy mniej warci, niż myślimy itd. ale mnie(tj,piszącą te słowa) to on właściwie ceni, że tylko ze mną chciałby pogadać i że nawet czasem „działam na jego męskie zmysły”. Poczułam się bardzo urażona! Tak to czasem spodobanie się komuś – może uwłaczać osobie obdarzonej niechcianą sympatią…
    Może Was nudzę, ale powtarzam, że mam ślepe szczęście do cudownych komentatorów, a rozmowa z Wami sprawia mi niekłamaną przyjemność.
    I inspiruje. Potraficie zwrócić moją uwagę na rzeczy, których nie dostrzegałam. Dziękuję za to, że naprawdę uważnie czytacie i że nie traktujecie mnie jak panienki, która sobie bloguje z braku innego zajęcia. No, może nie wszyscy, ale prawie wszyscy :)

  51. defendo Says:

    Tadeuszu – masz rację! Kicz jest lekkostrawny, w gruncie rzeczy takli sam, powtarzalny do bólu trzewi. I rzeczywiście doskonale się sprzedaje. Nie mam za złe ani jego twórcom, ani nabywcom – niech sobie robią interesy, ku zadowoleniu oby stron. Problem jednak w tym narzucaniu się, na wszechobecności, na jego nachalności. Otacza nas z zewsząd – z ulgą wracam do domu, gdzie nie muszę patrzyć na krasnale, domu wolnego od kolorowych, plotkarskich czasopism, za to pełnego kotów(aż dwa!), książek i prowokującego do słodkiego lenistwa;)
    Dostrzegłeś coś, co przeoczyłam – kicz narzuca nam pewne wzorce zachowania. Większość ekspedientek podaje mi towar szczypcami, bo jak inaczej nazwać spopularyzowane przez celebrytki tipsy? W prawie każdej instytucji patrzy na mnie dobrotliwie ze ściany słodki portret JPII(ostatnio widziałam za plecami pani, siedzącej w okienku na poczcie, o „Laborem excensis” z pewnością nie miała pojęcia), na przystankach PKS jednakowo pod Dodę ubrane panienki wypełniają sobie czas oczekiwania gryząc pestki słonecznika, które elegancko wypluwają przed siebie(ciekawe, że nigdy niczego nie czytają, kiedyś zapytałam o to jedną z nich, powiedziała, że czytanie jeszcze bardziej ją nudzi niż czekanie bez żadnego zajęcia). Kicz jest wspaniały, kiedy mozna się nim bawić – i niebezpieczny, jesli się go traktuje poważnie, przyjmując bezkrytycznie tę poetykę.

  52. defendo Says:

    Telemachu – Koons wpadł we własne sidła, ale kto wie, czy tego nie przewidział? Chociaż nie posądzam go o aż taką przewrotność.

    „Osobiście sądzę, że od lat 70tych (gdy zmierzchał – nawet na prowincji – konceptualizm) nic już nie można sensownie zdefiniować. Zanim człowiek zdefiniuje, już przyjdą barbarzyńcy od profesjonalnego przekraczania granic i przyniosą ze sobą (w razie potrzeby) granicę do przekraczania. I przekroczą. Jakieś, prawda, dzieło sztuki nie jest im do niczego potrzebne. To był chyba moment śmierci pojęcia kiczu. Bo kicz dawał się jedynie definiować gdy można go było przeciwstawić tzw. dziełu sztuki. Gdy została przekroczona ostatnia granica (i dzieło przestało istnieć, zastąpione wpierw dokumentacją aktu a potem niczym), zabrakło też powietrza, którym krytyk mógł(by) oddychać. I krytyka (rozumiana jako zjawisko kulturowe, nie zaś powiatowe jojczenie lub marketingowe budowanie rzeczywistości) zdechła również.”
    Z tym poglądem polemizowałabym. Racja, że są problemy z definiowaniem, ale wciąż podejmuje się próby. I – być może – uda się dojść do jakiegoś konsensusu. I nadal istnieje sztuka – więc kicz można rozpatrywać jako coś, co jest jej przeciwieństwem. Kicz zresztą sztuki potrzebuje – ponieważ sam niczego znaleźć nie umie, bo i szukać nie chce. Kiedy artyści zaczęli wykorzystywać naturalne materiały do tworzenia collage’ów, na jarmarkach pojawiły się „obrazy” z wklejonymi kawałkami skór, piórami, wachlarzami itd. – kicz tylko wykorzystuje sztukę, sam z siebie niekreatywny. Po konceptualistach przychodzą wciąż inni, nowi, pełni zapału. Ufam, że stworzą nową jakość – po okresach zastoju w sztuce przychodził czas rewolucji. Rewolucji pięknej – bo jej Robespierre’owie nie niszczyli dzieł dawnych mistrzów, chociaż okazywali im nieco pogardy. Przyznawali się jednak do tego, że istnieje pewna ciągłość historyczna, że są spadkobiercami mistrzów, żądali jednak miejsca na Panteonie również dla siebie. Picasso mówił, że sztuka starożytnego Egiptu jest równie aktualna jak jego własna, że wiele jej elementów można odnaleźć w najbardziej nowatorskich dziełach.

    „Jak w takiej sytuacji można jeszcze mówić o kiczu? Nie wiem. Całe szczęście, że miejsce nad kanapą w stołowym domaga się (dalej) zapełnienia.”
    I ważne, czym je zapełnimy! To właśnie miejsce dla artystów, kicz niech wypełni puste miejsce obok rondli kuchennych, na zasadzie zabawy. Albo i tam nie – to już zależy od naszych preferencji.
    Kicz to nie tylko zły obraz, to również zły wiersz. A tutaj sztuka ma się wcale nieźle. Łatwo rozpoznać grafomana, nietrudno docenić poetę. Skoro więc poezja ma się znakomicie, to zapewne i na sztuki plastyczne można patrzyć z pewnym optymizmem.

  53. defendo Says:

    Logosie – kicz wymieszał się ze sztuką, ale nie przemieszał, nie roztopił, wciąż stanowią mieszaninę, nie związek. Obawiam się, że kicz za bardzo panoszy się w zbiorowej wyobraźni, w której królują plastikowe gadżety i równie plastikowi ludzie. To może za daleko idąca hipoteza, ale łączę zjawisko panoszenia się kiczu z amerykanizacją kultury. Może Francuzi, którzy potrafią się bronić, są mniej iż inne nacje – narażeni na władzę kiczu?
    Wyjaśniam, bo rzeczywiście te podziękowania zabrzmiały dwuznacznie – przedłużający się powrót z Krakowa umilała mi lektura książki, którą mnie obdarowałeś. Bardzo obszerne, zbiorowe dzieło poświęcono rozważaniom o estetyce w Polsce. To była jedna z najważniejszych inspiracji – bo sądzę, że zabrakło w nim rzetelnego potraktowania kiczu. Ta notka jest formą addendy ;)

  54. defendo Says:

    Mniemanologu – przestraszyłeś mnie! Zastąpić kicz? Czymś jeszcze skuteczniejszym? Upiorna wizja…
    Mam nadzieję, że skoro istnieje tak długo, to może jednak przetrwa? Niebezpieczeństwo, które znamy, budzi mniejszą grozę niż to, o którym wiemy, że jest, ale nie mamy o nim pojęcia.
    A nazwę „muzeum” zastrzegłabym – to powinien być przybytek gromadzący dzieła tych, których muzy całują w czoło, a nie w …
    Inne instytucje nazwałabym „galeriami”. „zbiornikami”, „…tekami”(kiczoteka).

  55. defendo Says:

    Cogito – dzięki, że mnie czytasz – bez zniechęcenia :)
    Ktoś mi ostatnio oznajmił, że wpadł mnie odwiedzić, ale piszę za długie teksty, więc nie przeczytał… obawiam się, że mimo to – skomentował ;)

  56. defendo Says:

    Nameste, jesteśmy zgodni, co z przyjemnością konstatuję. Podoba mi się pomysł, że kicz to odpowiedź na pytanie, którego nikt nie postawił. I pewnie nie chciał zadać. Konsument kiczu nie pyta, bo egzystencjalne rozterki są mu raczej obce. Sztuka to domena poszukujących – zarówno twórców jak odbiorców. Kicz może nawet nie tyle odpowiada na pytanie, ile na zapotrzebowanie. Ci, którzy są na sztukę niewrażliwi, albo jej odbiór wymagałby od nich zbyt dużego wysiłku(lub wrażliwości, którą nie wszyscy są jednakowo obdarzeni), dostają namiastkę, która im się podoba.
    I dzięki, że zwróciłeś uwagę na problem interpretacji – kicz jest nie podlega. Tak sądzę. To może być kolejny wyróżnik.

  57. defendo Says:

    Aleks – nie zamierzam wpływać na Twoje poglądy. Uważam jednak, że właśnie o gustach mozna i trzeba rozmawiać. Bo dlaczego nie?
    Sentencje często nabierają cechy frazesu…

  58. defendo Says:

    Twiście – przywykłam, że to właśnie płeć uważana za piękną mnie atakuje, więc Twoje podejrzenia mogą być uzasadnione ;)
    Ciekawe, że Świetnie mnie czyta – tylko po to, żeby walczyć z moimi poglądami, bo nie podobają mu/jej się wszystkie. Hmm… taki rodzaj masochizmu, który każe rydzykowcom latać na koncerty Behemota, żeby mogli potem z oburzeniem opowiadać, jak to obrażono ich uczucia religijne ;)

  59. Twist Says:

    Świetnie! Pamiętaj tylko, że opierając się na tym co mówisz, szewc zrobi Ci za ciasne butki.

  60. defendo Says:

    Torlinie – obejrzałam :)
    Mam mieszane uczcucia. Z jednej strony zgadzam się z Tobą, że natura nie może być „kiczowata”, bo się nam nie usiłuje podobać, nie sprzedaje się, nie szuka odbiorcy. Z drugiej strony jednak – fotografia jest sztuką, od człowieka zależy kadrowanie, wybór obiektu itd. Zatem – nie wiem, przemyślę to – i liczę, że podejmiesz u siebie ten temat…

  61. Świetnie Says:

    Defendo, znowu sobie pochlebiasz… Doprawdy, Ty nie obrażasz uczuć religijnych… jesteś zbyt mała na to, zbyt powierzchowna, ktoś taki, jak Ty nie jest w stanie tego dokonać, zrozum to wreszcie:) Behemot i jemu podobni, są potrzebni tylko osobom, które posiadają jakieś anse, pretensje, deficyty względem religii i nic więcej. I zbijają na tym kasę. To sposób na życie a nie filozofia i coś wzniosłego. To tylko kicz. Kobieta tak inteligentna, jak Ty, powinna to dostrzec.:)

  62. Świetnie Says:

    Twist, wtedy butków nie odborę i tyle, w czym problem?

  63. defendo Says:

    Świetne – arystokracja nie wyśmiewała plebejskich gustów – po prostu nie zwracała na nie uwagi.

  64. Świetnie Says:

    Ach! Byłbym zapomniał… Defendo, ja Twojej nieobecności nie odczułem boleśnie, było nawet miło, kiedy nie komentowałaś wpisów, odbierałem to jako swego rodzaju klasę. Zaczęłaś komentować i poczułem niesmak.:)

  65. defendo Says:

    Świetnie – zupełnie nie zrozumiałeś/łaś mojej wypowiedzi.
    Napisałam, że przychodzisz tutaj t y l k o po to, żeby walczyć z moimi poglądami. I użyłam porównania, które miało ten rodzaj zachowania zilustrować. Ty natomiast uchwyciłeś się kurczowo nie istoty rzeczy, a ilustracji. Dobrze zatem – powiedzmy, że nie zachowujesz się jak rydzykowiec na koncercie Behemotu, ale jak ktoś, kto wchodzi do lokalu z napisem „dla niepalących” i urządza dziką awanturę, że nie może zapalić…
    Albo jak kobieta idąca na horror i pisząca skargę na reżysera, że się podczas projekcji przestraszyła.

  66. Świetnie Says:

    Eee.. przesadzasz… nie lubie rozhisteryzowanych kobiet. Gdybym był złośliwy napisałbym, że masz period, ale nie jestem taki. Rydzykiem się brzydzę, bo to modernista, socjalista, bliższy Tobie niż mnie – konserwtyście, tradycjonaliście i reakcjoniście:)

  67. Torlin Says:

    Defendo!
    Co Ty masz ciągle takich nienawistników u siebie w blogu?

  68. Twist Says:

    Świetnie – wciąż trafiasz kulą w płot, bo nie czytasz uważnie tego co komentujesz tylko to co masz we własnej głowie, więc sprawdź czy nie masz za ciasnej czapeczki. OK, bucików nie odbieraj od szewca, choć takie zrobił, jakie sobie zamówiłaś.

  69. defendo Says:

    Nie przesadzaj, Torlinie – raptem jednego – to i tak nieźle, przecież nie kasuję żadnych komentarzy ;)

  70. defendo Says:

    Twiście – spokojnie, być może uważnie przeczyta swoje wypowiedzi i mniej się sobą zachwyci. Albo bardziej doceni blog, który współtworzy(nie mój).
    Skoro zebrało się tu tyle gwiazd, jest miejsce i dla planet; one – jak wiadomo – świecą światłem odbitym ;)
    A wracając do meritum – może by tak pogadać o kiczu w muzyce?

  71. telemach Says:

    „I nadal istnieje sztuka ”

    Na czym opierasz to twierdzenie? Ja mam z tym mały kłopot. Kłopot dotyczy obszerności worka. Jak u Holbeina albo Vermeera ktoś zamówił obraz małżonki to (obawiam się) nie było to jednak t

  72. telemach Says:

    …wysłało mi się.

    …to samo co (dajmy na to) złożone przez magistrat Nowego Yorku zamówienie na zapakowanie Alejek zimowego Central Parku w pomarańczowe chusty.

    Gdzieś się coś zmieniło. Pękło. Ja jednak nie potrafię dokładnie pokazać, w którym miejscu destrukcja (tradycyjnie pojmowanego) dzieła sztuki osiągnęła granicę poza którą tłoczą się dziwne pytania. Bo że różnica jest – to chyba bezdyskusyjne.

    Proponujesz aby zastanowić się nad pojęciem kiczu w muzyce. To dobry pomysł. W latach 60-tych John Cage oddał do druku swą najnowszą (podówczas) partyturę. Przez nieuwagę oddał też swoją listę sprawunków w supermarkecie. Została wydrukowana wraz z resztą utworu. Bostońskie prawykonanie listy sprawunków było wielkim wydarzeniem artystycznym i doczekało się wielu pochlebnych recenzji.

    Tyle w temacie początkowego „nadal istnieje sztuka”.

  73. TadekKuranda Says:

    Cheche, w ciasnych butkach i ciasnej czapeczce daleko się nie zajdzie ;)))

    Def, właśnie jestem po wysłuchaniu radiowej dyskusji na temat ramówki muzycznej. Zirytowany słuchacz napadł na prowadzącego, który z uporem maniaka wypowiadał jak mantrę „muzyka poważna”. Problem polegał na czymś czego się nie da jednym ciurkiem wlać do jednego lejka. Słuchacz błagał żeby nie robić ludziom wody z mózgów, bo z niewiadomych przyczyn, jako „poważna” ugruntowała się poprzez nierozsądne nazewnictwo muzyka określana też jako „klasyczna”. Teraz, czy klasyczna musi być poważna a poważna klasyczna? Diabli nadali…
    No właśnie! Coś co ma sto lat jest klasyczne? A np. Penderecki jeszcze nie ma stu lat, więc do jakiej szufladki go wepchnąć? Jest poważny, czy klasyczny?
    Może teraz powiem coś od siebie? Ja uważam każdą muzykę za byt uprawniony w każdej postaci. Bardzo podobał mi się wykład Leszka Kołakowskiego na temat sztuki, gdzie dowodził, że muzyka spośród wszystkich dziedzin sztuki jest najdoskonalsza bo jest nienaśladowcza, nieodtwórcza i rodzi się z myśli tylko. Zatem można ją traktować jako całkowicie oderwaną od rzeczywistości, która nas otacza. Należy oczywiście oddzielić w tych rozważaniach naśladownictwo innej muzyki. W tym względzie pomijamy w toku rozważań pastisze i naśladownictwo nieudolne kompozycji znanych. Chodzi o oryginalność.
    Zespół „Rondellus” np. wykonuje muzykę opartą na orkiestracji średniowiecznej, posługując się odpowiednimi instrumentami, jednak melodie i treść zaczerpnięta jest z repertuaru zespołu „Black Sabbath” – jest to, moim zdaniem, oryginalna kompilacja stylów rozszerzająca pewne pojęcia w obie strony. Bo muzyka bardzo trwale związana jest z czasem, epokami historycznymi. Stąd pewnie to nieszczęsne rozjechanie „pojęć” poważna-klasyczna. Tej nawet nie można nazwać eksperymentalną.
    Mam niepokojącą płytę w swoim nieprzebranym archiwum muzycznym, jest to album pt. „Different Trains” (1988) Steve Reicha i Pata Mathenyego o raz zespołu Kronos http://www.youtube.com/watch?v=hd1Hx0vZIDE http://www.youtube.com/watch?v=ql4JmBwpzlg&NR=1
    Kronos na smyczkach robi przez całą płytę szuszuszuszu i czasem puszczają gwizd lokomotywy a różne głosy (pasażerów rozmawiających z sobą) wypowiadają rozmaite kwestie. Rytm pociągu to kanwa muzyczna smyczkowej sekcji rytmicznej a melodią są wypowiadane zdania, np „from Chicago to LA”. Ktoś z moich znajomych spytał mnie czy często tego słucham, bo już chyba lepiej na nastrój zadziałałoby discopolo, a to, co teraz słychać jest kompletnie dołujące.
    Tu leży pies pogrzebany. Jaką by nie była, muzyka ma wartość użytkową, dla każdego inną, ale abstrakcyjną, pojęciową, niewyobrażalną.
    Średniowieczny jakiś madrygał może wydać się nam klasyczny w rozumieniu ilustracji epoki ale wcale nie musi to być prawdą, że nawet oceniany dzisiaj przez historyków muzyki za klasyczny, wcale takim być nie musiał wtedy kiedy powstał i trudno mówić o jego popularności, co przecież dzisiaj jest podstawowym kryterium wartości. Ja chcę tylko powiedzieć, że nasza ocena tego rodzaju rzeczywistości muzycznej dzisiaj jest jeszcze trudniejsza niż w dawnych czasach, ponieważ wtedy nie było takich jak dzisiaj metod zapisu i propagowania. Popularna wówczas była kultura plebejska. Nawet takie dzisiejsze wydawnictwa muzyczne jak „Hity epoki” nie spełniają warunków rzetelnej kwalifikacji jakościowej dawnych dzieł muzycznych a jedynie ich popularność, a nawet łatwość wykonywania. Dawniej nie sprzedawało się płyt gramofonowych tylko nuty, a nut się nie słucha tylko…. Znów wchodzimy na grunt handlu… i ochrony praw autorskich. Ma być przecież łatwo!
    Z naszych czasów przetrwa do następnych stuleci najwięcej tego, czym porządnie zajął się handel. Nasza epoka ma zupełnie inne warunki techniczne utrwalania czegokolwiek. Discopolo ma więc duże szanse stać się klasyką, choć dla wielu z nas jest tylko kiczem. Za sto lat Orkiestra Wiedeńska na Nowy Rok będzie w kółko grała te kiczowate kompozycje Starussa a my jakiegoś klasyka Disco… a co?

  74. Logos Amicus Says:

    Bardzo obszerne, zbiorowe dzieło poświęcono rozważaniom o estetyce w Polsce. To była jedna z najważniejszych inspiracji – bo sądzę, że zabrakło w nim rzetelnego potraktowania kiczu.

    Odnoszę wrażenie, że prawdziwi esteci (czy też raczej ci, którzy się estetyką zajmują głębiej i bliżej) nie przejmują się jakoś kiczem, ani też nad nim zbytnio się nie rozwodzą. Być może dlatego, iż tak naprawdę nie uważają go za jakieś estetyczne zagrożenie dla świata, który oglądają swoimi oczami (piszę „swoimi” bo przecież zdarza się, że niektórzy ten świat oglądają oczami „cudzymi”).
    Wydaje mi się, że kicz zawsze będzie się miał dobrze, bo sprawia to zwykłe i nieustające samozadowolenie jego odbiorców i konsumentów.

  75. Stokrotka Says:

    Świetnie – świetnie poleciałeś z tym periodem Defendo, jako argumentem na jej grzeczną odpowiedź.
    Jesteś debilem.Czytam ten blog i zaczął mi się podobać, ale taki strup na dupie jak ty? Przecież to co wydzielasz z siebie to jakieś rzygowiny, czy ty tego nie czujesz biedaku? Smród intelektualny od ciebie jedzie taki, że az nie ma tego z czym porównać. Moze lepiej nie otwieraj gęby jak nie musisz? Tam ktoś wcześniej napisał, że to nie twoja wina. No nie twoja – upadłeś na mózg i teraz wszyscy się martwią czy wolno gnoić niepełnosprawnych, przepraszam, sprawnych inaczej. Jest to problem, czy porządnemu człowiekowi przystoi dać w ryja takiemu ćwokowi jak ty śmieciu? Ja bym się długo nie zastanawiała, dostałbyś w ryja tak, że przez tydzień świeciłyby ci się wszystkie lampki na choince.
    Znam wielu facetów ale żaden nie odważyłby się powiedzieć mi czegoś podobnego na wet na najgorszych mękach. Jesteś malutkim dupkiem glizdo ludzka!

  76. TadekKuranda Says:

    Stokrotko, nie przesadzaj z tą bezpośredniością w swoich wypowiedziach. Ja bym napisał – „gdybym był złośliwy, a nie jestem taki” – że Świetnie np nie ma jaj. Lub coś w tym stylu. Rozumiesz, tak więcej inteligientnie, wężykiem. Chociaż, może masz trochę racji? Czasem trzeba walnąć interlokutora w rogi żeby coś szybciej dotarło do jego mózgownicy bo takie inteligienckie rzucanie stokrotek przed wieprze może być niezrozumiałe przez adresatów prymitywnych. W zasadzie to każda skuteczna metoda jest dobra i do przyjęcia. Poza tym trzeba też zrozumieć dlaczego Świetnie tak powiedziała. Ona chciała tak jakoś po męsku coś powiedzieć do Def. Wyszło jej to po chamsku, ale przecież zrozummy, że nie umie inaczej.

  77. telemach Says:

    @tadekKuranda: założę się o dolary przeciwko orzechom, że zdanie „Świetnie np nie ma jaj” powinno raczej brzmieć: „Świetnie np nie ma jajników”.

    @stokrotka: nie czytaj i nie komentuj odpadów czyjejś nienawiści. To może przestanie.

  78. TadekKuranda Says:

    Telemachu, skoro już rzucamy na mównicę ludzkie organy, to warte może zastanowienia byłoby czy trudniejsze do przełknięcia jest to, że nie ma się mózgu czy to, że nie ma się jaj? Upór z jakim Świetnie czepia się tych jaj może świadczyć o tym, że nie ma raczej mózgu.
    Jak go zwał, tak zwał ale przecież my nie o tym tu rozprawiamy. Kicz to właśnie takie chamstwo, takie coś bez polotu bez subtelności, bez rozumu, niechciane i nieoczekiwane i też takie z czym trudno dyskutować. Stokrotka miała rację waląc pięścią w stół (aż się zaświeciła choinka;)) Nie wiem, czy Twoja rada, aby nie dostrzegać, jest dobra? Chyba nie, bo to jest łagodne przyzwolenie. Gdyby np. wszyscy mówili: o, znowu ten debil. To byłoby lepsze w pozycjonowaniu takiego osobnika? Kiczu?
    Wejdziesz na łąkę, przyklei ci się do buta i potem ciągniesz, szurając podwiniętą podeszwą przez kilometr aż się wreszcie tego pozbędziesz. Czy pamiętasz?
    Def przyjmuje postawę walczącą bo jest zmęczona nachalnością kiczu we wszystkim co nas zewsząd atakuje. Moim zdaniem taka postawa nie ma wpływu na to co ma siłę oceanu. Ta walka z banałem jest w proporcjach sił banalna.
    Stokrotka ma proste metody skuteczne w zasięgu ręki. Łapie za wszarz, kopa w dupę i do widzenia. Bardzo mi się to podoba. Pozbądźmy się kiczu ze swojego otoczenia!
    Jest jednak jeden problem – mam w swoim mieszkanku kilka rzeczy, które są pamiątkami albo też takie, które lubię choć są kiczowate ale interesujące. Przecież nie możemy żyć w muzeum, na ścianach mieć tapetę w robaczki Miro, w łazience kafelki w kolorach Degasa, futrzany sedes Duchampa (taki sobie zrobiłem z etoli mojej babci ale za długo nie używałem bo tak zajeżdżał naftaliną, którego to zapachu nie cierpię jak mól, że używam drewnianej.
    Nasze życie ukwiecone jest swoistym konglomeratem rzeczy dobrych i złych, ciekawych i nieciekawych, głupich i mądrych, no cóż… Takie jest życie.

  79. Świetnie Says:

    Kocham Was! Nikt nie potrafi tak zazionąć tolerancją, jak Wy! Piszcie więcej. O progresji, przekraczaniu granic, szukaniu IP, ciąganiu za wszarz, kopach w dupę… ileż w tym artyzmu i niekłamanej tolerancji dla poglądów innych.

    Ja w tym czasie zaś poobcuję z Gozzano, Greenbergiem, Brochem, Proustem… myślę, że przytoczeni posiedli większą wiedzę na temat kiczu i złego smaku niż Wy.

  80. Twist Says:

    Świetnie, ty już swój wykwintny artyzm i wrażliwość nam pokazałaś wcześniej! I tę tolerancję, małostkowość i chamstwo, więc się nie dziw, że zbierasz to co zasiałaś.

  81. telemach Says:

    „Ja w tym czasie zaś poobcuję z Gozzano, Greenbergiem, Brochem, Proustem… ”

    Biedny Proust…

  82. Stokrotka Says:

    Świetnie, ty chamie zbolały Ty możesz sobie poobcować z baranem takim samym jakim sam jesteś. Nie wiem po co zasłaniasz się Gozzano, Greenbergiem, Brochem i Proustem, kiedy bez IP widać wyraźnie kim jesteś – prostakiem, baranem. Możesz się zasłaniać całą biblioteką i nic ci z tego nie przyjdzie bo chamstwo i prymitywizm widać na kilometry i śmierdzi nawet przez internet. Ty się spodziewałeś jakiegoś ąę? Masz tych ludzi tutaj za durniów? A wybij sobie ze łba matole i wracaj do swojego kibla mieszać to swoje gówno. Ja nie jestem jakąś itelektualistką i mam akurat period więc strzeż się matole bo nawet Kopernik ci nie pomoże jak ci do…łożę!

  83. Świetnie Says:

    Stokrotko, gdybyś nie istniała, należałoby Cię wymyślić. Lubię takie spolegliwe, elokwentne i usłużne panienki…:)))

  84. _Aleksander Wielki1 Says:

    A ja lubię panienki lekkich obyczajów, bywają bardzoooooo pomocne.Polecam.

  85. mniemanolog Says:

    Idąc tym tropem pornografia, panienki lekkich obyczajów, czy też tacy panowie (parytet) to moim skromnym zdaniem niezły przykład kiczu ;-))

  86. TadekKuranda Says:

    Kiedy Bóg chce kogoś ukarać, odbiera mu rozum. Ciekawe jest to, że w naszym przekonaniu odbiera go innym?

  87. mniemanolog Says:

    Wypowiedzi jednego z uczestników dyskusji, ich ton i poziom kojarzą mi się z pewną niszową grupą zacietrzewionych członków skrajnie prawicowych partii jak np KPN czy LPR.
    Ich pewność, co do jedynie słusznych racji, nietolerancja, pogarda wobec ludzi o innych poglądach, czyni ich rozpoznawalnych nawet za zasłoną anonimowego nicku.
    Z drugiej strony Tadeusz , który występuje tu z otwartą przyłbicą imieniem i nazwiskiem sygnując swoje wypowiedzi sprawia, że łatwo można zweryfikować jego poglądy i czyny.
    Moim skromnym zdaniem w mojej wypowiedzi można zauważyć porównanie kiczu do jego przeciwności. Dla bardziej zadufanych w sobie informacja, że Tadeusz, mimo częstych różnic zdań pomiędzy nami, jest dla mnie przeciwnością kiczu.

  88. Świetnie Says:

    Nawet zepsuty zegar dwa razy na dobę pokazuje prawidłowo godzinę.

  89. mniemanolog Says:

    Nie działający tak, zepsuty niekoniecznie. O zegarach też nie masz pojęcia ;-))
    A propos kiczu w wywołanym temacie zegarów. Niektóre egzemplarze eklektyków, szczególnie te nieudolnie ” podrasowane” wywołują we mnie odruch wymiotny.

  90. Świetnie Says:

    Nie pisałem przecież do Ciebie… to była metafora, profanie:)))

  91. mniemanolog Says:

    Co oznacza, że banałami…….. piekło brukowane;-))

  92. Twist Says:

    Świetnie, twoja godzina jeszcze nie wybiła, ale nie łudź się – wybije tylko raz.

    Do wyszystkich ;)))
    Zamiast zastanowić się nad racjami kobiet – Def i dzielnej Stokrotki broniącej Def przed chamstwem Świetnie (płci nijakiej) szuka kontrargumentów swoich racji w kobiecym kroczu, na zasadzie: pan gada od rzeczy, odpowiedź: a ty masz ma period. Bluźnisz bratku, odpowiedź: a ty jesteś kurwą.
    Zważywszy wcześniejszą kategoryczną odmowę Def przyjmowania pocałunków od Świetnie, można zrozumieć, że nie czuje się jest zbyt pewnie i obawia się intelektualnej wpadki w starciu z Def – kimś znacznie mocniejszym na tym polu – więc szuka argumentów, które nie podlegają dyskusji, a pamiętać trzeba, że robi to publicznie i na piśmie. Czeka najlepszego momentu, kiedy można będzie zemścić się za to odrzucenie.
    Tylko kobiety wiedzą jak bolesne są „argumenty krocza”. Najprymitywniejszym argumentem używanym w stosunku do kobiet jest to, że mają okres. Znam to, bo wiele razy sama słyszałam i używałam w złości i wiem też jak to działa. Sama wydrapałabym gały kretynowi, który tak by mi odpowiedział. Antyfeminizm jest potworną, nie mieszczącą się w rozumie chorobą ludzkości, i kobiet i mężczyzn.
    Period biologicznie jest to przecież oczywistość, natomiast powiedziane towarzysko, publicznie, jako argument w obronie swoich racji jest beznadziejnym chamstwem i wyjątkową obelgą, więc nie dziwi mnie atak Stokrotki, która zamieniła się w furię – która też jest kobietą – że odebrała to jak zaloty najgorszego prymitywa i na takim, jego poziomie, mu odpowiedziała. Stokrotka ma charakter!!! Zapraszam na wódkę! Możemy wybierać pomiędzy logiką a odczuciami w zderzeniu z prymitywem.
    Przypomina mi to pewien uroczy film, bodaj: „Thelma i Louise”.
    Z tą racją nie umiał sobie znowu poradzić Świetnie, więc wyjął swój najlepszy erystyczny argument, jaki zwykle ma w zanadrzu, mianowicie to że Stokrotka jest kurwą. Świetnie wiemy wszyscy, że Świetnie nie zna Stokrotki. Dlaczego tak się zachował? To są baraaardzo prymitywne sztuczki, więc nie tłumaczę. Świetnie również potrzebuje powiedzieć wszystkim o swoich potrzebach intelektualnych, do których ucieka w chwilach, kiedy w ocenach moralnych mógłby zostać źle oceniony – czyta. Ale jak czyta? On obcuje!
    „Ja w tym czasie zaś poobcuję z Gozzano, Greenbergiem, Brochem, Proustem… myślę, że przytoczeni posiedli większą wiedzę na temat kiczu i złego smaku niż Wy.” On obcuje!
    To obcowanie to ucieczka. Dlaczego wybrał akurat te nazwiska? Z jednej strony trochę się z Was pośmiać a z innej zatrwożyć swoją intelektualną głębią. Dziecinne.
    Gozzano to miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Piemont, w prowincji Novara.
    Greenberg jest całkowicie nieznany, podobnie jak Broch.
    Wygląda na to, że jedyne niewymyślone nazwisko to Proust. Tu jest pewna zagwozdka ponieważ Świetnie czyta symultanicznie tych autorów. Nie wskazuje na to co takiego Prousta czyta… pewnie nie wie jaki jest tytuł bo czyta od końca. Strata czasu!
    Może „W poszukiwaniu straconego czasu”? UJ! Składa się ta kobyła z siedmiu części i ma blisko 4 tys. stron, przez które przewija się ponad 200 postaci.

    To obcowanie Świetnie z sobą samym i Beethovenem na najwyższym diapazonie przypomina mi te historie o ss-manach, którzy po zamordowaniu 50 Żydów siadali do fortepianu i obcowali z Bachem. Ten schemat duchowej ucieczki jest wyraźny również w konstrukcji osobowości Świetnie. Np.: powiedziałbym pani, że jest pani kurwą, ale tego nie powiem bo nie jestem chamem. On tego nie powiedział, ale już wiadomo, że ona jest kurwą a on teraz obcuje z Proustem a jego myśli…
    Antyfeminizm Świetnie najlepiej ilustruje jego własna wypowiedź: „JEBAJ BARBIE AŻ SIĘ ZGARBI”

  93. Twist Says:

    Ojej, zapomniałam powiedzieć, że Świetnie to tylko cytował! Przepraszam.

  94. TadekKuranda Says:

    Świetnie, raczej przypominasz mi zegar z kukułką….

  95. Świetnie Says:

    A teraz gwoli ścisłowści:

    miast rozprawiać o sztuce, zajęliście się mną – owszem, to mi pochlebia, ale więcej umiaru. Nie godnym tylu pochlebnych słów i Waszego czasu. Twist, jeszcze ze dwa zdania i umieścisz mnie na wieżyczce w KL Auschwitz a politolog Mniemanolog zapisze mnie do KPN, swoją drogą trzeba mieć nieźle nasrane we łbie, żeby piłsudczykowską partię odwołującą się do sanacyjnej tradycji nazywać prawicową, ale to tak na marginesie…:)))

  96. mniemanolog Says:

    Raczej LPR miałem na myśli.

  97. Świetnie Says:

    Mniamanologu, chcesz być członkiem wprowadzającym?…:)))

  98. mniemanolog Says:

    Tadeuszu mimo całej sympatii, uważam, że mocno przesadziłeś i powinieneś przeprosić zegar z kukułką. To urządzenie jest dużo bardziej skomplikowane od konstrukcji cepa, którą to przypomina mi ten kiczowaty (by trzymać się tematu) gość.

  99. mniemanolog Says:

    Świetnie można wstępować po kilkakroć do LPR-u? Czy niezrzeszony może wprowadzać kogoś, kto się dawno zrzeszył? ;-))))

  100. depgent Says:

    Zapytam Romana… ale wpierwej musiałbyś sobie załatwić zaświadczenie od proboszcza. No wiesz.. świadectwo chrztu albo przynajmniej oględziny lekarskie, że masz napletek w stanie nienaruszonym, bo w Zagłębiu to rzecz niepewna wielce…:))

  101. depgent Says:

    A teraz, żeby zadośćuczynić zdecydowanej większości komentatorów i Gospodyni, pożegnam się z Wami pięknie, życząc owocnych dysput. Nie bedą Wam już bruździł ani zawracał głowy swoją obecnością tutaj. Pozdrawiam serdecznie, było mi naprawdę miło bawić się Wami. Szybko jednak mnie znudziliście. Dużo zdrowia!

  102. TadekKuranda Says:

    Jestem pod wielkim urokiem mocnego wystąpienia Stokrotki. Zawsze imponowały mi dziewczyny z charakterem, i szczerze powiem, że wstyd by mi było gdyby dziewczyna obrażona w mojej obecności pierwsza przylała w mordę chamowi, który ją obraził a ja zachowałbym się jak inteligencik tzn, i… nic, bo pomyślałbym, że to taka kiczowata sytuacja.

    Połączcie sobie proszę słowo z dźwiękiem a ja posyłam Wam właśnie to słowo, które jest kiczem, i nie ma charakteru pieśni narodowych, gdzie Czarniecki wracał się przez morze (Boże!), jednak autorowi tego kiczu należą się słowa uwielbienia, i Panie świeć nad jego duszą w niebiesiech póki światła starczy.

    Stokrotce dedykuję:

    Szuja – obrzydliwa larwa i szczeżuja
    Szuja – do najtępszych pierwotniaków rym
    Szuja – bezlitostny kamień i statuja
    Fałsz i ruja bezustannie powodują nim

    Gdy życie zdarło z faceta już maskę
    Gdy mu fasada rozpada się z trzaskiem
    Gdy zza niej wyjrzy jak małpa z pokrzywy
    Pysk zły i obrzydliwy i pryśnie cały blef
    O wtedy chociaż się pragniesz powściągać
    nie nasobaczyć i nie naurągać
    Choć inwektywą żywą nie chcesz chlustać
    To same twe usta wykrzykną tobie wbrew:

    Szuja – pióra by pożyczyć od Anouilh’a
    Szuja – by opisać, co to jest za typ
    Szuja – kawał matrymonialnego zbója
    Z pieszczot dwója, nieudana galareta z ryb
    Szuja – najpiękniejszy kęs mi życia ujadł
    Szuja – toczył ze mnie hektolitry łez
    Szuja – cóż takiego uczyniłam mu ja?

    Wspaniałe prawda?

  103. telemach Says:

    Tadek, skąd się to w ludziach bierze? Ja nigdy chyba się do tego nie przyzwyczaję.

  104. defendo Says:

    No proszę – byliśmy bawidełkami Depgenta alias Świetnie:D
    Ogromnie Was przepraszam – ani przez moment nie traktowałam nikogo jak zabawki, bo – moim zdaniem – dorosłość polega również na tym, żeby pojąć, że żaden człowiek nie może być niczyją „igruszką”. Ani obiektem doświadczeń.
    Problem z ludźmi owładniętymi jakąś ideologią polega na tym, że stają się jej niewolnikami. I nie zauważają, że odebrała im wolność, bo wolność nie jest dla nich wartością nadrzędną; dla nas – jest…
    I jeszcze jedno – to komuniści uważali, że „kto nie z nami, ten przeciw nam” – wspaniale wpisujesz się w tę ich maksymę!

  105. defendo Says:

    I jeszcze jedno – wiem, że jesteś głucha/y na argumenty, ale przyjmij do wiadomości, że nikomu tutaj nie przeszkadzają Twoje poglądy – nie polemizujemy z ludxmi, ale uważnie przyglądamy się argumentom. Nie dziw się więc, że ataki ad personam mogły wielu z nas zniesmaczyć. Zarzucania komukolwiek – kobiecie czy mężczyźnie – że przyczyną jej’jego zachowania jest period – tutaj po prostu nie przystoi. Pomijam już posługiwanie się stereotypami, które przypominają walkę przy uzyciu cepów. tutaj krzyzujemy szpady – Świetnie vel Dep vel …

  106. Twist Says:

    Defendo, nie łudź się że to koniec jak na filmie „Szczęki”, że potwór wyleciał w powietrze i utonął w oceanie, wszyscy odetchnęli i mogą zajadać się prażoną kukurydzą. Potwór powróci w następnej części „Zegar z kukułką II”, tylko nieco przeobrażony.
    Czegoś się nauczył. Może dotarło do jego „skromnego umysłu” (to też ze Starszych Panów: „ponad skromny swój umysł bądź”), że jego nieokrzesanie jest jego naturą. Moim zdaniem to nastolatek, który popisuje się w rozmowach z dorosłymi i to go nobilituje, jednak nie ma żadnego doświadczenia w dysputach i zwyczajnie nie wie jak poprowadzić dalej wątek, który rozpoczął, jakich argumentów użyć, czy wolno mu się wycofać nie tracąc pozycji, zdekonspirować. Ta pozycja to też honor, duma, których nie ma czym poprzeć, nie ma na to argumentów w swojej wyobraźni, w swoim doświadczeniu. Tego nie można wymyślić, bo to przychodzi z czasem, z wychowaniem, z doświadczeń wyniesionych w kontaktach z ludźmi, z uczelni, pracy. Zawodowych i wszelkich innych. Jego reakcje są dziecinne a argumenty boleśnie naiwne. Zupełny brak empatii poznawczej cechuje właśnie nastolatków, którzy potrafią się już popisywać swoją dorosłością i elokwencją, natomiast nie mają żadnego doświadczenia. Ma duże trudności w przewidywaniu reakcji. Taki człowiek zawsze będzie starał się przyjmować pozycję do ataku by być zauważonym, bo jego własnych argumentów nikt nie potraktuje poważnie, a przede wszystkim ich nie zauważy. Każdy kto ma dzieci już wyrośnięte wie jak trudny jest to wiek i jak wyglądają dyskusje z małolatami uważającymi się z a dorosłe.
    Sama napisałaś o młodych dziewczynach-dodówkach, które nie czytają książek bo są nudniejsze niż stanie na przystanku. Tym dziewczynom nie wmówisz, że niedomagają intelektualnie bo czują się jak Ty dorosłe, ale jeszcze nie wiedzą co to jest dorosłość. Nie rozumieją konsekwencji dorosłości. Są wyższe oid Ciebie o głowę i mają takie piersi jak Ty – czego im może jeszcze brakować? Taki niedorostek na pytanie: i co teraz? powie: już mnie to nudzi. Powie tak dlatego bo nie umie znaleźć argumentów na wycofanie się w inny sposób. Zwyczajnie nie umie. Do tego potrzebne jest doświadczenie. Słyszałam to setki razy: nie chce mi się, już mnie to nudzi. To jest wykręt a nie żadna racja. To jest bardzo charakterystyczne dla nastolatków, którzy próbują czy są już dorośli?
    Stokrotka bardzo pięknie zareagowała. Takie reakcje też są potrzebne, bo są bardzo proste, bez żadnych aluzji. Nie mówi przez chusteczkę tylko wali prosto z mostu. Ty chamie! Tak należy się zachowywać, zapominając o estetyce wypowiedzi, wobec chamstwa, nieuctwa, głupoty, prostactwa. Zamykanie ust i przemilczanie tylko ośmiela chama i niczego innego go nie nauczy, jak tylko tego, że tak można.

  107. TadekKuranda Says:

    Hej Telemachu! Przyzwyczajanie się to właśnie przyzwolenie i brak reakcji. Nie staraj się przyzwyczajać to nie będziesz miał na klatce schodowej napisów w rodzaju „Żydzi raus!”. Ludzie mają naturalną potrzebę zgnoić Cię żeby lepiej się poczuć, bo czują się wyrzutkami na ludzkim śmietnisku.
    Miałem w swoich wielu przeprowadzkach sąsiadów, którzy koniecznie chcieli mnie zdominować. Zawsze było to czepianie się byle czego.
    Raz nawet w nocy otworzyłem drzwi bo ktoś po chamsku w nie kopał. Okazało się, że to pijana sąsiadka, która wrzeszczała, że wyglądała przez okno i stwierdziła, że mam zgaszone światło a chodzę po pracowni. Miałem zaciemnione okno od ciemni fotograficznej a pracowałem nocami.
    „Co ty tam pierdolony plastusiu robisz po nocach!”
    Zamknęli mi drzwi do toalety na półpiętrze i odpiłowali rurę wodociągową. Woda się skończyła, załatwiałem się do plastikowej torebki włożonej do wiadra.
    Aż pewnego dnia, kiedy to się powtórzyło po raz enty, wyleciałem z pogrzebaczem w garści i tak wrzasnąłem marynarskim bluzgiem i tłukąc nim za nią po poręczy schodów, że baba uciekła z piskiem do swojego mieszkania. Teraz cię kurwo zabiję! Wyobraź sobie że nawet zaczęła mi mówić dzień dobry? Nabrała szacunku, bo już nie przepraszałem, że żyję.
    Dlaczego ludzie tacy są? Można się zastanawiać, albo przyzwyczajać, ale to do niczego nie prowadzi.

  108. TadekKuranda Says:

    Def, Twoje „I jeszcze jedno – to komuniści uważali, że “kto nie z nami, ten przeciw nam” – wspaniale wpisujesz się w tę ich maksymę!”

    Chcialbym Ci przypomnieć łacińską maksymę wykutą w łuku portalu wejścia na wawelski dziedziniec: Si Deus nobiscum, quis contra nos?
    Znaczy to: Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?

    Gubernator Frank nie nakazał skucia tego napisu, kiedy był gospodarzem na Wawelu, bo Niemcy poszli na wojnę z okrzykiem Gott mit uns!

    Komuniści, hitlerowcy, Czerwoni Khmerzy, Maoiści…. kto tam bądź? Zawsze to ci sami ludzie. Etykietki niewiele znaczą.

  109. cogitomen Says:

    Z całą stanowczością i świadomością należy powiedzieć, że to co można przeczytać na Twoim blogu Def jest może nie tyle „świetne” co bardzo interesujące i kształcące, a wpisując się w temat na pewno nie jest to KICZ.Wiem, że tych słów nie poczytasz jako (swoiste włażenie w dupę autorki) ponieważ na tyle mnie znasz. W jakim celu to wszystko zatem?.. Otóż odpowiedź jest bardzo prosta. Od dawna czyniłaś mi wyrzuty za brak moich komentarzy. I chociaż to co piszę nie do końca w kategorii komentarza się mieści to zważ proszę, że się staram (wiesz przecież, że z pisaniem skończyłem dawno temu i zdaje się definitywnie). Duży SZACUN za to co osiągnęłaś od czasów kiedy zaczynałaś ten blog.
    PS.Przy okazji co z Twoim drugim blogiem?, zważ iż mimo nie zamieszczania nowych wpisów regularnie ludzie go odwiedzają..
    Pozdrawiam ciepło c.

  110. cogitomen Says:

    PS.2 U mnie minus 20 na „temacie”.
    ..bardzo ciepło c.

  111. TadekKuranda Says:

    a już miałem pisać o Sasnalu, jako kiczu wysokim, kiedy zadzowniła do mnie moja przyjaciółka, która wróciła z podróży po Meksyku usłyszałem od niej, że religie świata, a szczególnie KK, kojarzą jej się ze szmirą, kiczem i tandetą. Dlaczego? Bo kościół jest ludowy, niewyrafinowany w formie, w ekspresji. Nikomu nie przeszkadza wizerunek matki boskiej na zegarku, na t-shircie…. na czymkolwiek, nawet wytatuowana na piersi czy na plecach,
    wszelkie te Fatimy i inne. W Guadelupe – 12 grudnia odbywa się największy na Ziemi odpust. Ok. 3 miliony ludzi zaopatrzonych w rozmaite wota, religijne gadżety, itp, sunie w kierunku katedry pod wezwaniem NMPzG w rozmaitych pozach, na kolanach, w za ciasnych butach, przynajmniej tak żeby cierpieć w drodze i żeby nie była to lekka przechadzka. Interes przy tym kwitnie przeogromny, właśnie kwitnący na zupełnej szmirze i koszmarnej tandecie. Ta symbolika jest nie do opanowania ponieważ rozrasta się jak drożdże posadzone na świetnej pożywce. Weryfikowanie estetyczne i tworzenie jakichkolwiek wzorców również nie jest możliwe. Można by na tej podstawie ukuć tezę, że tandeta, szmira, kicz to estetyka naturalna a ta tzw. kultura wysoka jest właśnie nienaturalna.

  112. defendo Says:

    Nie przesadzaj, Cogito – nikomu wyrzutów nie czynię przecież ;)
    Tadeuszu – myślę, że to doskonała konkluzja. Może nie zaryzykowałbym twierdzenia, że kultura wysoka jest „nienaturalna”, ale z pewnością jest elitarna, czyli jej twórcy i odbiorcy pozostaną mniejszością. Po diabła więc ta moja walka? Bo o prawa mniejszości trzeba toczyć boje, jako że z czasem to przynosi efekty(łatwo znaleźć przykłady).

  113. YOYO Says:

    Podobna dyskusja,na ten sam temat ,miała już tu miejsce.Ludkowie,nikt z was nie zauważył?Gosia sorry,powtarzasz się,a myślałem,że tylko ja jestem alkoholomonotematyczny.
    Kicz wspaniałą bywa rzeczą,gdy ma związek z płcią kobiecą.Bez sensu,ale tak se rymnąłem.
    HOWGH

  114. TadekKuranda Says:

    Eeeech, dużo by gadać bo kiczowate wątki mnożą się jak króliki.
    To Szwajcarzy ponoć wymyślili zegar z kukułką, podobno nic więcej już nie wymyślili. Brzdęk-kuku-brzdęk-kuku. Oczywiście, że to kwintesencja kiczu, ale idzie jak woda!

    Słuchałem wiadomości sportowych, ale zajęty byłem czymś co wymagało skupienia więc te wiadomości z radia były dla mnie takie trochę poszatkowane, jakbym co chwilę zatykał uszy, aż zrobił mi się się z tej sieczki cudowny konglomerat:

    Małysz pierwszy, Jan Paweł drugi, Bendedykt szesnasty ;)

    – Najgorzej w turnieju uplasował się ten Benedykt. Może powinien poradzić się trenera Tajnera?

  115. TadekKuranda Says:

    YoYo, w którą stronę byś nie poszedł w Moskwie zawsze trafisz na Dworzec Kurski…

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: