Czar(t) metafizyczny

Waldemar Duda szepcze, nie krzyczy. Warto wsłuchać się w ten protojęzyk, w którym znaki pozbawione znaczenia zawierają w sobie tak wiele możliwości interpretacji, że zza jednej z nich natychmiast wyłania się cień drugiej. Kontekst przestaje się liczyć, a tło – pozbawione znaku – jest ważne przez jego nieobecność. To miejsce dla odbiorcy. Miejsce przygotowane z czułością, wypieszczone wieloma dotknięciami pędzla, które tworzą fakturę tylko obrazom Dudy właściwą.

Uniwersalne znaki zamieniają się miejscami – są symbolem drzewa, odciskiem kurzych łap, zamykaniem, otwieraniem, kobietą, mężczyzną, domem i psią budą – a zawsze labiryntem, znienacka rozświetlonym lub pozbawionym światła. To zapis sakralny – i zamienny. Drzewo staje się śladem, ślad – drzewem, bo w raju były drzewa, wiele drzew. Ewa zjadła owoc, ale może to była figa? Widać przecież drwiący uśmiech, sam uśmiech – bez Boga. Trójkąt może oznaczać męskość, ale kojarzy się z łonem kobiety. Dom jest bezpieczny, ale niestabilny, przypomina psią budę, bo  kto wie, w jakie zwierzę wcieli się czyjaś dusza? A może tyleż w nas zwierzęcia, ile człowieka? I tyle człowieka, ile zwierzęcia? I czyż ta druga możliwość nie jest bardziej interesująca?

Obrazy tego twórcy są doceniane nie tylko w Polsce, uniwersalny język Dudy uwodzi odbiorców wszędzie – w Japonii, Szwecji, we Włoszech, na Słowacji. W spokojnej ciszy jego niemal monochromatycznych kompozycji zapisane są emocje, a od matowych powierzchni nie odbija się światło – ono płynie z obrazu.

A perspektywa? Przypomina tę z egipskich malowideł na ścianach grobowców. Malowano, co wiedziano, nie co widziano. Można dotknąć czwartego wymiaru przestrzeni, chociaż to „grozi śmiercią lub kalectwem”. Na jednym z obrazów jest okrąg i dwie linie – 12.15? 15.00? 03.00? 24.15?

Jest   p o   jakimś środku dnia czy nocy? Czy wybiła właśnie godzina? Może to nie zegar? To możliwość zegara, bo wskazówki wcale nie dotykają środka. Są niezależne, wolne – robią, co chcą. Czas jest oderwany – więc i my możemy się od niego oderwać. Nie ma nad nami władzy.

A poza tym – Duda ma ogromne poczucie humoru! Doskonale się bawi – i bawi odbiorców, przymrużając jedno oko, a czasem oba. I jeszcze – jest mistrzem omijania okazji do zrobienia kariery(tak stało się po wystawie w Zachęcie). Podejrzewam, że robi to celowo, albo pracują na niego przypadki.

Łatwo minąć te obrazy, przejść obojętnie, ale jeśli chociaż raz się przy nich zatrzymamy – już nie uwolnimy się od dudobrazów.

To powernisażowe reminiscencje. Jest więcej zdjęć, wystarczy poszukać:)

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 20 to “Czar(t) metafizyczny”

  1. yoyo Says:

    niestety….. moja była żona podobne rzeczy tworzyła…kurwasz wasz

  2. yoyo Says:

    niestety….moja była żona, podobne rzeczy tworzyła…karwasz wasz

  3. defendo Says:

    I jeszcze jedno – w rzeczywistości barwy tych obrazów są inne, o wiele bardziej stonowane, cichsze. A rozmiary tych, które ilustrują tekst, to 30 x 30 cm. Sfotografowanie tych dużych tak, żeby wydobyć fakturę, nie stracić znaków itd. jest piekielnie trudne.

  4. mniemanolog Says:

    A ja niezmiennie odnoszę wrażenie ,że autorzy takich dzieł kpią z odbiorcy.Podam przykład z innej beczki, ale może on pozwoli wyjaśnić o co mi chodzi. Przeczytałem „Z głowy”, a niedawno na TVP Kultura film dokumentalny o Januszu Głowackim jednej z jego wypowiedzi uderzyło mnie stwierdzenie , że on w swych utworach stosuje schematy literackie, do zwykłych, prostych czynności wykonywanych przez bohatera opowiadania , by ją ubarwić np. bohater nie wchodzi do pokoju, a wkracza, słońce nie świeci , a rozjaśnia swym blaskiem itp. Myślę , że w malarstwie, szczególnie tego rodzaju, artysta posługuje się również podobnymi, a rozumianymi przez ludzi znających się na tego rodzaju twórczości schematami. Reszta która nie rozumie dzieła wstydzi się do tego przyznać i im bardziej dzieło….zakręcone tym więcej zabawy ma autor z publiczności. Ja należę do tych którzy się na malarstwie nie znają i tego rodzaju dzieł nie rozumiem, dlatego z góry przepraszam, że pozwoliłem sobie na wyrażenie opinii w tej materii ;-))

  5. Ann Says:

    Defendo,witam.
    Z posrod wielu blogow w internecie Twoj jest jedynym ,ktory odwiedzam:) Przyjemnie czyta sie Twoje wypowiedzi i Twoich Gości Zawsze tu zagladam kiedy mam czas ale nie uczestnicze w dyskusji bo daleko mi do Was
    Z gory przepraszam za zejscie z tematu, podobnie jak kiedyś – jesli zechcesz odpowiedz mi co sadzisz o zdjęciach porno?
    Moim zdaniem zdjęcia powinny oddawać piękno ludzkiego ciała,natomiast zdjecia porno kojarza sie tylko z seksem i obdzieraja ciało ludzkie z całej tajemniczości.
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoich Gości

  6. Logos Amicus Says:

    Defendo, wybacz, kilka wątpliwości:

    – Dlaczego „metafizyczny”?

    – Dlaczego jest to zapis „sakralny”? (Czy aby nie chcesz jednej religii zastąpić inną? Czy uważasz, że będzie ona
    bardziej „prawdziwa”?)

    – Jeżeli te znaki są „pozbawione znaczenia” (jak sama prezyznajesz) to jak można poddawać je jakiejkolawiek interpretacji?

    – Jeżeli, jak piszesz: „tło – pozbawione znaku – jest ważne przez jego nieobecność” to może wogóle pozbyć się tych znaków (stempelków, kwadracików, kreseczek, kurzych stopek, ptaszków i bud?) Po co unieważniać nimi tło (które przecież musi być – i jest – ważne).

    – zapomniałaś o 00:15 :)

    -Te kompozycje są dwuwymiarowe, a więc nie mogą mieć perspektywy.

    – Czwarty wymiar nie tyle groziłby nam „śmiercią lub kalectwem”, co uniemożliwiłby wręcz nasze zaistnienie.

    – A może to „poczucie humoru” Dudy to nie rozbawianie odbiorcy a robienie sobie z niego „jaj”?

    – Ja się zatrzymałem przy tych „dudobrazach”, ale jakoś nie zauważam, abym nie mógł się od nich uwolnić.

    Pozdrawiam

  7. defendo Says:

    Ann – rzeczywiście – to bardzo duży odskok od tematu, pozwolisz, że odpowiem kiedy indziej?

  8. defendo Says:

    Logosie – spróbuję po kolei:
    – dla mnie to metafizyczne, bo jest próbą przedstawienia realnych przedmiotów tak, że stają się irracjonalne(strasznie skróciłam, ale wiem,że zrozumiesz)
    – zapis sakralny dzięki protojęzykowi; to jakby powrót do czasów, kiedy znak znak nie tylko zastępował słowo, on znaczył – w tym sensie, że miał moc sprawczą; protojęzyk ma wymiar sakralny niezależnie od religii
    – każda interpretacja jest uprawniona, właśnie dlatego
    – fragnenty tła pozbawione znaku autor pozostawił nam, zawłaszczył część przestrzeni, bo to jego prawo; inni nie pozostawili nam nawet odrobiny miejsca ;)
    – zapomniałam o 0.15, fakt!:D
    – nie są dwuwymiarowe; pamiętasz malowidła z grobowców egipskich? te sadzawki widziane z góry pełne ryb pokazanych z boku? drzewa wokół sadzawek, które „leżą” widziane z pozycji człowieka? taka była perspektywa…
    – a czy dasz głowę(i inne członki) że istniejemy tylko w trzech wymiarach? a czas?
    – a niech sobie robi jaja, jeśli inspiruje! artyści lubią jaja… i mają;)
    – a pewnie, że można się nie uzależniać, ale ja – kobieta – lubię się poddawać;)

  9. defendo Says:

    Proszę – zwróćcie uwagę na pierwszą ilustrację – tam łatwiej zobaczycie, że to tylko szept…

  10. Pan Duda Says:

    A pan Duda jest świetny ! świetny w tworzeniu masakry , 5-letnie dziecko znajomych tworzy podobne ” dzieła”.

  11. Korniszon Says:

    Defendo: „dla mnie to metafizyczne, bo jest próbą przedstawienia realnych przedmiotów tak, że stają się irracjonalne”
    tak owszem nie dające sie irracjonalnie uzasadnic pewnie dlatego, że tam nie ma żadnej formy , ktora by przedstawiała przedmiot.
    Defendo :”zapis sakralny dzięki protojęzykowi”
    Tak, zbiór znaków bez skladni, protojęzyk charakteryzuje czesto dzieci w okresie 1- 2 lata, kiedy to po swojemu gaworzą, co oczywiscie jest pozbawione sensu zrozumienia.Tak tez pan Duda , jawi się tu jako paroletnie dziecko, wywijające pędzlem gdzie popadnie, bez wiekszej składni.
    Defendo:”fragmenty tła pozbawione znaku autor pozostawił nam”
    Tak pozostawił przestrzeń, bo i sam w gescie znużenia zaczal wymiotować juz tymi krzyzykami i kratkami.
    A tam bzdety

  12. oceanofstupidity Says:

    Co sprawia, że jedni widzą coś a inni nie widzą nic?

  13. Pruderia Says:

    Oceanie – wrażliwość i „otrzaskanie”.

  14. Ann Says:

    Dziekuje Def i pzepraszam.Pozdrawiam

  15. defendo Says:

    Protojęzyk to coś nieco innego od gaworzenia dziecka.
    Protopismo Derrida kojarzy z pragwałtem, bo unikatowość wpisywana jest w system, nazywanie narusza to, co nietykalne, traci się niepowtarzalność osobistego zaistnienia. Prajęzyk jest przed protopismem, jest sytuacją sprzed gwałtu, wszystko jest jeszcze nienaruszone. Tak to rozumiem.
    Obrazy Dudy mają prawo Wam się nie podobać, ja jednak śledzę od lat to, co robi – i podziwiam konsekwencję. Podobają mi się. I już!

  16. Logos Amicus Says:

    – A po co „przedstawiać realne przedmioty tak, że stają się irracjonalne”? To takie hokus-pokus, prawda? Czy przez to wyczarujemy metafuzykę?
    I po co czynić coś co jest realne irracjonalnym?
    Czy nie za dużo tej irracjonalności jest już wokół nas, by ją jeszcze mnożyć?

    – Jeżeli każda interpretacja jest uprawniona, to nie można niczego zweryfikować. Pozostaje gadanie.

    – Moim zdaniem obrazy Dudy nie posiadają perpsektywy, bo są to kompozycje płaskie. (Oczywiście każdy obraz namalowany na płótnie ma tylko dwa wymiary, a wrażenie perspektywy – którą zaczęto doskonalić choćby w Renesansie – jest tylko złudzeniem głębi. U Dudy czegoś takiego, moim zdaniem, nie ma.)

    -A co to takiego ten „pragwałt”? Czy nazwanie czegoś musi być już jakimś „gwałtem”? A może jest tylko próbą zbliżenia się do czegoś/kogoś, próbą poznania, oswojenia się ze światem, może nawet pokochania go?
    Np. w stosunkach między kobietą a mężczyzną nie tylko są „gwałty”. Są także akty zespolenia, przenikania się, wzajemnego oddania, komunikacji, przekazywania… Jest coś, co nazywamy miłością.

    – No i dość bezradny jestem też wobec takiego stwierdzenia: „Protopismo Derrida kojarzy z pragwałtem, bo unikatowość wpisywana jest w system, nazywanie narusza to, co nietykalne, traci się niepowtarzalność osobistego zaistnienia .

    Cóż to takiego ta „niepowtarzalność osobistego zaistnienia”… zwłaszcza w tym kontekście?
    Jeśli już iść za mocno pokrętnym rozumowaniem Derridy, to właśnie nazwanie jest sposobem, który pozwala czemuś w świecie człowieka zaistnieć.

  17. Rezerwa Says:

    Dobre pytanie, dlaczego jedni widzą coś, czego inni nie widzą?
    A pytając dalej, to którzy z nich są ślepi? Czy król jest nagi?
    Mnie prace pana Dudy podobają się, bez głębszej analizy, po prostu.

  18. defendo Says:

    – To nie są przedmioty, Amicusie… A poza tym – dlaczego nie? Nabierają wtedy całkiem innego znaczenia. Rozumując w ten sposób należałoby cały surrealizm wyrzucić na śmietnik ;)
    – Po co weryfikować? To sztuka, nie nauka.
    – Płaskie były też obrazy malowane przez Egipcjan, a jednak była w nich perspektywa – rzeczy oddalone malowano nad bliższymi.
    – Derrida jest postfilozofem(właściwie można powiedzieć – filozofem postmodernistycznym). Pisał m.im.o protopiśmie. Starałam się wyjaśnić w skrócie, widocznie za bardzo skróciłam. Napiszę jeszcze o im, bo go lubię.
    Mówił o nazywaniu, które osobę nazwaną(w piśmie) jakby zwalnia z obowiązku pojawienia się. Nazwanie w piśmie jest zezwoleniem na nieobecność. Oczywiście – odnosi się to do języka świeckiego. W najstarszym języku sakralnym imię jest tożsame z bytem.

  19. defendo Says:

    Rezerwo – dziękuję! Czułam się nieco osamotniona i pocieszałam się tylko znaną sentencją: „Im więcej ludzi przyznaje mi rację, tym bardziej czuję, że się mylę”… ;)

  20. Głos Says:

    Bez związku… ale mogę zapomnieć. Jeśli jedziesz autobusem namiętności, to czasem wysiądź na przystanku na pożądanie :>

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: