O obrażaniu i obrażaniu się

Najpierw fanfary!!!!!!!!!! Na cześć Tadeusza! Jego projekt będzie realizowany, a jest…cudny, sami zobaczcie! Dawno nie widziałam tak dobrego projektu plastycznego, który godziłby znak, stworzony przez artystę, z potrzebami odbiorcy.tramwaj Tadeusza

Wpadła mi w ręce niewielka książeczka, znaczy – cieniutka, ale  poczytna: „Polski kodeks honorowy” Boziewicza(na czele rankingu ksiąg poczytnych plasują się takie kurioza jak Coelho, Mniszkówna, Harry Potter, a peleton  zamykają pisarze-intelektualiści, co mnie dziwi,ale nie za bardzo, jako że to „umarła klasa” dawców i biorców) i pomyślałam sobie o obrażaniu i obrażaniu się. Wg rzeczonego kodeksu nie wszyscy mają „zdolność” pojedynkową; Boziewicz pozbawia jej osób karanych za przestępstwo z chciwości, „denuncjantów” i zdrajców, tchórzy, homoseksualistów(sic!), dezerterów z armii polskiej, utrzymanków kobiet(niezależnie od  konduity dam), autorów anonimów(jak to sprawdzić?), oszczerców, alkoholików, itp.(lista jest długa, służę szczegółową – na życzenie).
W art.14 czytamy: „Pojęciem obrazy określamy każdą czynność, gestykulację, słowne, obrazowe lub pisemne wywnętrzenie się, mogące obrazić honor lub miłość własną drugiej osoby bez względu na zamiar obrażającego”(uwaga – intencje się nie liczą).Jak nie kochać Boziewicza za „wywnętrzenie się”?

Za „obrazę lekką” Boziewicz uważa afront(obraza bez naruszenia czci – ?),  ale już naruszenie czci gentlemana jest obrazą ciężką. Do  „poważnych armat” zalicza m.in. zarzut nieuctwa(kocham go za to!), zarzut tchórzostwa(żadna kobieta by tego nie zniosła – bo kobiety, z braku innego wyjścia, muszą być odważne) i inne.
Zniewaga najwyższa to zniewaga „czci familii”, ale „wolnym od obowiązku dania satysfakcji jest mąż, który znieważa człowieka uwodzącego mu żonę” – może sobie(biedak) urągać kochankowi do woli…”Wszelką zwłokę, nie pozwalającą na wyzwanie w terminie(24 godz.) – w ciągu doby  należy wyzwanemu „donieść telegraficznie lub listem express-poleconym”(ciekawe, czy mail się liczy?) – żądanie pojedynku. Obrażający – w tekście Boziewicza – nazywany bywa „obrazicielem”.
Satysfakcja honorowa to:
– wyjaśnienie(pięknie, prawda? jak wyjaśnić komuś, że nazwanie go świnią jest wyrazem sympatii jego kubków smakowych do schabu?)
– zaprzeczenie obrazy(„nieprawda, że Twoja żona jest śliczną k..ą?” )
– odwołanie obrazy(pewnie w internecie: „nieprawda, że pan X jest idiotą”, anons bezpłatny zgoła)
– usprawiedliwienie postępku(byłem pijany, czyli polska norma, bo ludzie dzielą się na abstynentów i kapusiów)
– przeproszenie(„przepraszam pana Y za to, że jego żona  jest dziwką”)
– pojedynek(oko w oko, łeb w łeb, pysk w pysk, morduchna w morduchnę)

I tak oto nie mogę się na nikogo obrazić. Jeśli facet spod pubu(dawniej – budki z piwem) wybełkocze na mój widok „o k..a, jakie nogi!”, to to jest „usprawiedliwienie postępku”, jeśli jest niewykształcony – to podpada pod art.4(„brak wykształcenia średniego, chyba że to artysta”); jeśli zawistna baba zarzuca mi wszystkie swoje grzechy  (jako kobieta jest niezdolna do „dania satysfakcji”) – to akurat jasne, jestem zdecydowaną heteryczką, a moja miłość własna też wywiera presję – i wrzeszczy:”jeśli on uważa Cię za…(wstawić obelgę), to idiota/idiotka, więc odpuść. Dalej – lokaj nie jest  w stanie obrazić swojej pani, nawet kiedy pokaże jej język(za jej plecami).

Nowocześniej – obrażają się:
– zakompleksieni(vide Kaczyńscy – ale pewnie sama bym się obraziła, gdybym była wzrostu siedzącego psa
–  impotenci(prawda w oczy kole, oni nie są w stanie ukłuć kogokolwiek – z powodu braku żądła)
–  idiotki/idioci(nie mają pojęcia, dlaczego, ale  – czemu nie? one/oni na wszelki wypadek…)
–  indolenci(bo nie mają pojęcia, że „erudyta” nie jest obelgą)
–  grafomani/grafomanki(bo uwielbiają własną TFUrczość, a zawsze znajdą rycerzyków/rycerzyCZki, którzy/które  – chcąc je zawlec na swoje legowiska – są gotowi      powalczyć, bo w końcu za „dziewczynkę”  musieliby zapłacić, tu mają za darmochę – no i są wobec siebie bezkrytyczni/bezkrytyczne
–  i inni(wiek, maść i płeć – obojętne…wszystkim)

Mnie – jako damę – uraża nie „tykanie”(bo sama na to pozwoliłam), ale familiarne poklepywanie po tyłku(odwłok to mam wrażliwy wielce) przez osoby nieuprawnione, zwłaszcza przez mało oryginalne, za to zadufane paniĘki; ocenianie przez gości, którzy poznali słowo „frak”, ale nie wiedzą, że nie pasuje do adidasów; laicy, którzy mniemają, iż rozum – i dar polemiczny – mają(za to nie posiadają wiedzy). Uraża – nie obraża. Za to ich obraża samo moje istnienie, co mnie raduje wielce, jako że mam paskudny charakter – ale – w odróżnieniu od nich  –  m a m    c h a r a k t e r . I właśnie dlatego nie kasuję tu żadnych komentarzy – wychodząc z założenia, że obrzydliwcy sami sobie wystawiają świadectwo – certyfikat chama.
I jeszcze – obrażają się ludzie pozbawieni poczucia humoru; ci, których dystans do siebie samych jest tak malutki, że nie widzi go nawet mikroskop elektroniczny, tacy, którzy cierpią na elephantiasis ego przy równoczesnym niedorozwoju IQ, ckliwe grafomanki(tych najwięcej)  i kliniczni megalomani.
Zatem dyskusja pod wdzięczną i – zdaniem zwolenników cenzury – niewulgarną nazwą „Chamstwo w sieci” nie przyprawiła mnie o palpitacje. Drodzy urażeńcy – przecież macie wybór.
1. Zamknąć się w wieży z kości słoniowej, cenzurować komentarze(a najlepiej – uniemożliwić komentowanie tekstów, chociaż wtedy nie poczujecie dymu kadzideł).
2. Pozwolić na komentowanie i wywalać wszystkie niepochlebne wpisy, ale to moc pracy – no i skazuje na ustawiczne warowanie przy komputerze.
3. Niczego nie wyrzucać – bo tylko w ten sposób można mieć prawdziwy kontakt z czytelnikiem i wiedzieć(mniej więcej) jaki jest odbiór tekstu.

A poza tym – jedną z pierwszych oznak dorosłości jest uświadomienie sobie, że nie każdemu się podobamy, ale przecież – niezależnie od wieku – nie wszyscy  doroślejemy, nie brak Piotrusiów Panów i słodkich dziewczątek po czterdziestce…

_____________________________________
Ostatnio wydumałam taki bon mote – „Cel uświęca pal” – i sądzę, że to(wbrew moim intencjom) hasło feministyczne. Właścicieli pali serecznie przepraszam – moje intencje były inne zgoła. Tym niemniej – pięknie, kiedy pal jest uświęcony przez cel;). Nie powiem ze „zbożny” – powiem, że „piękny”.Bo takie moje zbójeckie prawo!

Tagi: , , , ,

Odpowiedzi: 53 to “O obrażaniu i obrażaniu się”

  1. oceanofstupidity Says:

    Nikt ze znanych mi obrońców wolności słowa nie potrafił być konsekwentny w swoich działaniach. Prędzej czy później obrażali się wszyscy i żeby jakoś usprawiedliwić usuwanie bądź przerabianie czyichś komentarzy, dopisywali sobie do tego całą ideologię.
    Otwarcie przyznaję, że jestem zwolennikiem cenzury w pewnych sytuacjach. Tak samo jak kasuje się spam, tak można wywalić komentarze, które nas drażnią. Inna sprawa, że niektórzy wyrzucają coś co może być konstruktywną krytyką a inni śmieci w postaci obelg. Osobiście cenię sobie jakiś ład w dyskusji a nie argumenty, z którymi dyskutować nie sposób (twoja matka to dziwka, itp. „prawdy”) Mogę z kimś dyskutować, mogę się nawet pokłócić ale mimo wszystko ważny jest szacunek dla rozmówcy. Nie lubię się zniżać do poziomu delikwenta, który rzuca wyzwiskami. Już to kiedyś robiłem i to nic nie daje. Wolę zamknąć takiemu oponentowi usta i poświęcić uwagę komuś kto na nią zasługuje.
    Co jest najlepszym rozwiązaniem – cenzura czy jej brak? Myślę, że najlepiej pozwolić na obie te rzeczy. Kto chce mieć głosy wszystkich na swoim blogu, niech ma. Kto chce ciąć, niech tnie. Tylko niech nie kreują się na obrońców wolności słowa ci, którzy kasują czyjeś słowa a potem tłumaczą się:”przecież to tylko jeden komentarz”. Tacy właśnie ludzie najczęściej sięgają po hasła w stylu – liberté! égalité! fraternité! Szkoda, że nie czują , że takie słowa w ich ustach brzmią fałszywie, że są wyświechtane, że to dysonans, który powoduje, że innym zbiera się na wymioty.

  2. 44m Says:

    Niechaj się wpierw nacieszę Twym powrotem Def:) W sumie kilka z mych podejrzeń na temat porzucenia Twych wiernych fanów, mogło by poczytane być za afront ( ” się znudziło jej ” z najlżejszych czy… może lepiej nie będę sobie tych pomysłów przypominał ). Ale co najwyżej afront lekki czy nawet afroncik. Afronciątko takie no :)
    Na razie będę się cieszył w kilkudniowej podróży myślą, że po powrocie będzie tu sporo do poczytania.

  3. Bataille.. hmm.. hmm.. Says:

    Moja kochana autorko blogowa co ja bidny wtórny analfabeta mam Ci skomentować, gdy wątków dużo i można by długo. „Wielki szacun” za Boziewicza! Dziękówka za pociąg (pamiętałaś co lubię). Jeszcze napiszę. Teraz jestem niestety zajęty dosyć mocno – wybacz.
    Pozdrawiam ciepło, tak –>wiesz. c.

  4. cogitomen Says:

    Miało być bez; Bataille.. hmm.. hmm.. mówi:

  5. Sarna Says:

    Charakter to Ty rzeczywiście masz )))
    A co do projektu, to gratuluję Tadeuszowi wyboru właśnie jego projektu, ale osobiście mam mieszane uczucia. Projekt o tyle estetyczny co i ascetyczny. Trąci modnym ostatnio trendem powrotu do modernizmu. Coś w rodzaju „Form follows function”. Zdecydowanie bardziej podobał mi się ckliwy projekt jego syna tj. tramwaj sunący pośród zieleni traw i biedronek.
    pozdrawiam

    PS Od miesięcy nie potrafię zalogować się u YoYo, co u Niego?

  6. defendo Says:

    Oceanie – rozumiem Cię – o tyle, że nawet w przestrzeni wirtualnej nie powinno się naruszać prawa. A jednocześnie słowo m u s i być wolne.
    Zatem – nie poczuję się obrażona, jeśli ktoś uzna moje pisanie za coś, czego nie cierpi, co godzi w jego system wartości itd. Jednak bardzo nie lubię, kiedy ktokolwiek obraża moich gości. Mnie – ma prawo postsponować, ale nie tych, którzy niczego tu nie mogą kasować.
    A z tymi, którzy używają obelg z a m i a s t argumentów – nikt nie musi rozmawiać. lekceważenie bywa boleśniejsze od inwektyw.

  7. defendo Says:

    44m, ależ nie! Nie zlekceważyłam nikogo, to tylko brak czasu, wakacyjne lenistwo, trochę niezdrowia, trochę uczucie niepotrzebności mojego tu pisania, trochę niewiary w siebie, trochę zupełnie innych zajęć – zawodowych, kilka różnych niewirtualnych tekstów, które wymagały wiele czasu i pracy… No i „zakocenie” – para młodych kociaków kompletnie mną zawładnęła, ale gdybyś mógł je widzieć – zrozumiałbyś! Mają cudowny zwyczaj uprawiania dzikich harców o drugiej-trzeciej w nocy, a tupią przy tym okrutnie, budzą sukę i zaczyna się coś w rodzaju trzęsienia ziemi – przy czym ja jestem tylko czymś w rodzaju trampoliny… Zapalam wtedy światło i mogę na nie patrzeć godzinami. Cóż, koty artysty, jako że to prezent od Tadeusza ;)
    Jedź i baw się dobrze!

  8. defendo Says:

    Cogitomenie – ten pociąg, jak rozumiem, to… ;)
    Ale to tylko tramwaj!
    Bataille też mówi, ale ostatnio przeżywam kolejną wielką fascynację, innym filozofem, napiszę o tym niebawem:)
    Pozdrowienia odwzajemniam…

  9. defendo Says:

    Sarno, dzięki serdeczne za dobre słowo!
    Wolę jednak projekt Tadeusza, właśnie dlatego, że zaledwie kilkoma plamami sugeruje szybkość i radość.
    Yoyo żyje, czasem telefonuje do mnie. Chyba nie ma dostępu do internetu, ale zapewne od czasu do czasu pojawi się i w wirtualnej przestrzeni – mam nadzieję…

  10. Sarna Says:

    Dziękuję Defendo za wiadomość o YoYo, pozdrów go od wirtualnej nieznajomej znajomej.
    Projekt Tadeusza jest ok, ale komuś takiemu jak ja, kto już coś pamięta z komuny, która oby tylko każdemu mogła się kojarzyć z blokowiskami identycznych domków-pudełek, gdzie ornament był zbrodnią ta prosta,elegancka forma projektu Tadeusza lekko przeszkadza. Czasy transformacji pozwoliły mi cieszyć się kolorem i różnorodną, częstokroć szaloną formą przestrzeni , a teraz patrząc na projekt poczułam się jakby tamto wracało. To tak jak z twoimi szpilkami. Niby fajnie, że mogłaś zaszaleć i w nie wskoczyć, ale nie podoba Ci się gdy za chwilę musisz je zdjąć w progu gościnnego domu ;)

  11. Sarna Says:

    Ech! ta technika. Nieuważny ruch dłoni i już leci w świat. A jeszcze miało być: cieszę się, że znowu mogę czytać Twoje teksty. Liczę na to, że jak zwykle jakiś piękny kwiatek z tej łączki wplotę w swoje zwoje.
    pozdrawiam

  12. Torlin Says:

    Rozśmieszyła mnie Twoja notka. Jest po prostu zgrabnym, fajnie napisanym „poszerzonym” bon motem. Jest sympatyczna, ale z XXI wieku. Bo z rzeczywistością (chciałem napisać XIX-wieczną, tymczasem Kodeks to jest 1932 rok) to ona ma bardzo mało wspólnego. Ja na swoje usprawiedliwienie chcę powiedzieć, że jestem również człowiekiem XXI wieku i poglądy Boziewicza są mi obce, ale nie mogę udawać, że nie ma Artykułu 1 Kodeksu.
    Art. 1.
    Pojęciem osoby, zdolnej do żądania i dawania satysfakcji honorowej albo krótko: osobami honorowymi lub z angielskiego: gentlemanami nazywamy (z wykluczeniem osób duchownych) te osoby płci męskiej, które z powodu wykształcenia, inteligencji osobistej, stanowiska społecznego lub urodzenia wznoszą, się ponad zwyczajny poziom uczciwego człowieka.
    Uwaga: Określenie powyższe usuwa zatem kobietę z pod mocy obowiązującej przepisów honorowych, dając tem samem wyraz swej średniowiecznej genezie i czyniąc zadość zasadzie francuskiej, określającej kobietę, jako „impropre au duel”.

  13. dru' Says:

    Zaiste ciekawa menażeria w tym art. 1.
    Zwracam honor panu Boziewiczowi, który nieopatrznie dostałem na mocy owego artykułu. Może go rozlosować wśród oczekujących, którzy tyle szczęścia nie mieli.

  14. procesVII Says:

    Twórcy blogasków czy ludzie spędzający sporo czasu w sieci, która jest dla nich jakąś formą udziału w społeczeństwie, kontaktów towarzyskich, są ogromnie przewrażliwieni. I wbrew pozorom, bardzo poważnie traktują swój akces w blogoprzestrzeni. Stąd obrażają się często, czują się urażeni, oburzają się. Sądzę, że spora część tego spektaklu to gra pozorów.
    Samo pisanie bloga jest już swego rodzaju obciachem, dlatego ukrywamy się pod pseudonimami. Przecież jakby moi realni znajomi, kumple, moje byłe i przyszłe kochanki wiedzieli o tym, że piszę blog, dupy poodpadałyby im ze śmiechu.
    Rozumiem jeszcze znerwicowane, samotne i zakompleksione kobiety, ale facet piszący bloga jest już naprawdę ostatnią pizdą. To samo tyczy komentujących.

    Widzę, że śnią Ci się pale, co przy Twoich towarzyskich możliwościach i zdolności kokietowania, zdaje się być paladoksalnym. I mi się to w pale nie mieści. Kiedyś to ja miałem pal, dziś mi się jeno sznur ostał. I jak tu sznurkiem w bilard zagrać?
    Zdrówka, fajnie, że wróciłaś, choć przynudzasz jak dawniej.

  15. dru' Says:

    Wow, cóż za zręczne i przenikliwe wyjaśnienie otaczającego świata. ProcesVII podpada pod art. 1 dzięki posiadaniu inteligencji osobistej.

  16. Torlin Says:

    Wiesz co Procesie VII, obrażać się nie będę, bo po pierwsze nie ma o co, a po drugie jestem ponadto. Piszę blog, sprawia mi to olbrzymią radość, wszyscy znajomi o tym blogu wiedzą, oglądałem ich ostatnio, nie widziałem, żeby czegoś im brakowało. Kompleksy niższości Cię męczą?

  17. justyna Says:

    Purnanko :)
    Wirtualnie dość trudno mnie obrazić dużo łatwiej rozśmieszyć ewentualnie z negatywnych emocji to zirytować. Z bardzo prostego powodu, gdy zaczyna być „kwaśno” to wylogowuję się i po sprawie. Osoby które pod moim adresem rzucają inwektywami, albo ignoruję, albo współczuję bowiem wyobrażam sobie siedzącego po drugiej stronie monitora , pryszczatego , tłustego małolata, który nie ma dziewczyny a jedyną formą rozładowania emocjonalnego jest „rozróba” na czatach, rzucanie inwektywami i kiedy już się podnieci szybki onanizm. Jako pedagog mam w sobie tolerancję i nadzieję, że kiedyś nadmiar testosteronu lub progesteronu zmniejszy się i mózg nie będzie hamowany hormonami. Czasami taka sztucznie budowana ideologia tez ułatwia zrozumieć a nawet zaakceptować otaczającą rzeczywistość:) Realnie też często się nie obrażam, mam duże poczucie humoru i to jak tarcza mnie broni. Obraża mnie niesłowność, lekceważenie, okłamywanie. Nie wiem czy to jest dowód na moje kompleksy , ale ponieważ nie znam osoby , która by nie miała kompleksów , posiadanie własnych mnie aż tak nie dołuje;)

  18. Sarna Says:

    Justyna, natchnęło mnie :)
    Proszę wytłumacz, co niby jest tym powodem do nieszczęścia bo jako kobieta nie pojmuję. Kompleksy powetowane onanizmem i zdolnością ulżenia sobie, czy impotencja narcyza ukryta pod pieprzeniem o dupie Maryny?

  19. TadekKuranda Says:

    Halo, halo tu mówi radyjo Azja pod wezwaniem św. Szymona, czyli nie kto inny, tylko Wasz didżej Tadek co nieraz dostał w zadek. (chwilami frazuję i parę puszczam jak mój sąsiad Waligórski Andrzej) ale nic to, step wszelako szeroki i każdemu wolno język przewietrzyć nie bacząc na z tego powodu mizeryje inszych kiedy dusza się z ciała wyrywa i wolności większej poszukiwa. Otóż Wam dziatki i dziadki mam do przekazania taką oto duchową przekąskę, że wszeć to do bani, lebo jako to inni rzeką do d… (ażem się powściągnął bo na stepie szerokim nikt słowa złego nie usłyszy ino okim cokolwik uwidzi, a plwać sobie można niedosiężnie na co bądź. Co to ja chciałżem powiedzieć? A! No… że do konia blisko a na koniu daleko. Nie daleko szukać jak u Boziewicza. Bo on wszelakich szuka sposobów żeby w mordę nie dostać honorowo – stąd ten kodeks się wzion. Przecież kto umie czytać, to szybko wyczyta, czyba że nie czyta gazet. Np ostatnio ojciec dyrektor Broda (miłościwie nam panujący Wydziału Kultury Urzędu Miasta Wrocławia) wyzwany na ubitą prasową ziemię (Gazeta Wrocławska) o to, że zwalcza wolnomyślicielstwo w sztuce, straszliwie spostponował redaktora naczelnego Tygodnika Teatralnego (Mierzkowskiego) jednocześnie niczego mu nie czyniąc za co można go by go przed sądy włóczyć. Prawnicy bowiem, coby o nich nie mówić, i tak niewiele mogą. Powiem Wam, że co pan to pan. Ale! Pamiętam taki anons w gazecie kiedy (nawet ham) Lepper (ten od ziarna posła Stokłosy wysypywanego z wagonów) dostał od sądu nakaz sprostowania w prasie oszczerstw i przeproszenia za nie (nie pamiętam na kogo i o jakie okolice chodziło) zamieścił zgodnie z zaleceniem sądu taki mniej więcej anons: „Nieprawdą jest, że pan X jest największym złodziejem w województwie nowosądeckim – przepraszam go za to pomówienie. W Białostockim!”
    A na koniec przypomnę szmonces o tym dżentelmenie co przyszedł do rabina po radę i pyta w te słowa: Rebe, no i co ja mam z tym zrobić, poradź coś? Wszyscy gadają, że moja żona puszcza się już z połową miasta?
    Rabin na to: Josele, a czym ty się przejmujesz. Sam pomyśl. Co to za miasto ten Ciechocinek?
    Tyle Wam powiem, że wszystko zależy od kontekstu i w dowolnej chwili można się obrazić,albo nie, a prawnicy? A prawnicy? A pies im…
    A wracając do wątku Jarosława Brody to pięknym wykrętem się posłużył mówiąc (cytuję ze słabej pamięci): Jestem bezradny, ponieważ niebezpiecznie zbliżamy się do rejonów zarezerwowanych dla medycyny. Choć Mierzokowski nic o medycynie wcześniej nie wspomniał.
    A Def odhibernowana jakoś mniej turpizmem zalatuje…. Wiosna pewnie za pasem?

  20. justyna Says:

    Sarno :)
    Łatwiej mi przyjąć inwektywy od małolata w okresie burzy hormonalnej , z przeładowaną emocjonalnie reakcja na bodźce, niż od osoby całkiem dorosłej , która świadomie ich używa by mnie obrazić. Dobudowuję więc ideologię o zaburzonym onaniście . Ja nie nazwałabym tego kompleksami a jedynie nagromadzeniem ładunku, który każdy normalny człowiek rozładowuje w sposób twórczy , biologiczny itd. Natomiast jest jakiś procent osobników , którzy szukają innych metod i np. wpada taki osobnik na czat i ujami i urwami i jest taki zadowolony. Inna hipoteza wyposzczony osobnik seksualnie wchodzi na czat i choć sobie postuka po klawiaturze :( no taki substytut – seks werbalny :( To taka moja teoria ;) bo gdybym jej nie miała to musiałabym się cały czas obrażać;))albo przestać czatować;)

  21. Sadoq Says:

    Witaj Defendo,
    Miło znów widzieć Cię po dłuuuuuugich wakacjach:-)

  22. chłodnym_okiem Says:

    Świetnie, Justyno, opisałaś zachowania Procesa.

  23. justyna Says:

    człowiek z człowiekiem się nie zejdzie góra z góra a nick z nickiem i owszem . Cześć Chłodne _ oko jak to się mówi w takich okolicznościach przyrody? koopa lat ;) Cię nie widziałam.

  24. TadekKuranda Says:

    Sarno, nawet nie wiesz jak mi tęskno do Twych sonat, w których przeganiasz kląskania słowików, które choć zegarków nie noszą to spać muszą a Ty…. Och Ty w życiu, jedyna.
    Wyjaśniam (zdumionej pewnie) publice, że Sarna śpiewałła u mnie nocą repertuary aż ucichły słowiki, czyli gdzieś tak do piątej rano. Było pięknie a NAWET PRZEPIĘKNIE. WYBACZCIE, ŻE DO DZIŚ NOSIŁEM TO W SOBIE I PARY NIE PUŚCIŁEM Z UST.
    Sarna głos ma przepiękny i ze szczególnym wdziękiem go z samych ust wydobywa. Natomiast jej repertuary w mojej głowie się aż nie mieszczą bom przy niej pikuś maleńki. Oj żałuuuujcie żeście przy tym nie byli.

  25. Logos Amicus Says:

    Szkoda Defendo, że tu znowu magiel się robi.

  26. procesVII Says:

    Ja tam lubię Tadkowe opowieści i anegdotki. Jeśli Ci się Logosie nie podobają, to spadaj. Mam nadzieję, że Tadek się nie obraził o to, że Logos go nazwał maglarką.
    Przepraszam Cię Defendo za tę chamską i niemerytoryczną krytykę Twego blogaska w wykonaniu Logosa. Ale chyba się nie obrażasz, nieprawdaż?

  27. Logos Amicus Says:

    Uderz w stół a nożyce się odezwą…

  28. procesVII Says:

    W wytwornym towarzystwie nie wali się po stole, Logosie. W maglu może tak, no ale ja nie jestem – jak Ty – specjalistą od maglowania. Wszak wiesz jak wygląda magiel. Nożyce też nie leżą na stołach. Uspokój się, proszę Cię, bo naprawdę zrobiło się nieprzyjemnie. I Sarenkę – wokalistkę spłoszyłeś, grubianinie!

  29. Sarna Says:

    ;) Sarna z ustami, dziw nad dziwy ma dwa pytania do Tadeusza.

    1. Czy na nasze jesienne szarugi masz drugą wersję kolorystyki tak by tramwaj nie rozpłynął się w oczekującym w mgle? bo jak wiesz nie zawsze mamy takie piękne niebo.

    2. Odnoszę wrażenie, że chcesz mi powiedzieć, żebym swoje subiektywne i nieprofesjonalne uwagi zachowała dla siebie, bo cierpi Twoje EGO. Mylę się?
    Odebrałeś moją wypowiedź jako obrażanie Cię i obraziłeś się?

    Sory, nie miałam takich intencji. Widzę, że komentowanie idzie mi gorzej niż śpiew :) Na więcej serenad nie licz, bo zaczęłam nowy semestr i teraz najwyżej będę śpiewała baranim głosem. Lepiej włącz odkurzacz !

  30. Moon Says:

    „Mnie – jako damę – uraża nie “tykanie”(bo sama na to pozwoliłam), ale familiarne poklepywanie po tyłku(odwłok to mam wrażliwy wielce) przez osoby nieuprawnione, zwłaszcza przez mało oryginalne, za to zadufane paniĘki; ocenianie przez gości, którzy poznali słowo “frak”, ale nie wiedzą, że nie pasuje do adidasów;”

    Tak też przyszłam poklepać po odwłoku…

    Ludzie czasem nie wiedzą, że ktoś nie życzy sobie spoufalania się, mają często dobre intencji, choć nie zawsze.

  31. defendo Says:

    Najpierw w obronie projektu Tadeusza – jest w nim lekkość i elegancja, nie czuję w nim żadnej komuny. A jeszcze w sprawie tamtej stylistyki – nie lubię, kiedy wokół rynku nagle buduje się pseudorenesansowe kamieniczki – tylko dlatego, że kiedyś tam takie stały. To już wolę eklektyzm – bo większość miast to mieszanka stylów, bo po renesansie nastał barok, bo wszystko się zmienia i każda epoka pozostawia własny ślad – inny od poprzedniej. Jeśli te stare kamieniczki przestały istnieć – trudno – zbudujmy nasze, może kiedyś też zostaną uznane za dzieła sztuki architektonicznej? A może nie? Kto wie?
    Dziś nikt nie wybudowałby drugiej willi Wrighte’a(„Dom nad wodospadem” – moje wymarzone miejsce na ziemi, wiele dałabym, żeby móc tam mieszkać), bo ekolodzy, bo klocek, bo…..
    Nie lubię Zamku Królewskiego w Warszawie – bo ani piękny, ani zabytek. Wybudowany od nowa. Niechby zbudowano muzeum czy siedzibę władz miasta – ale już nie „taką samą – jak z obrazka”, ale inną. I lubię Pałac Kultury – bo mało przykładów budownictwa monumentalnego – wcale nie uważam go za ohydztwo, ma swój charakter, formę, wpisał się w krajobraz – jeśli się komuś nie podoba – niech wybuduje ładniejszy – ale obok.
    Dziś stosujemy skróty – to znak naszych czasów. Na pewno wpłynął na to internet, emotikonki, które zastępują długie opisy nastrojów, pomagają interpretować zdanie. Tadeusz taki właśnie skrót zastosował – ostry, wyraźny, radosny i czysty znak – sugerujący pęd(oby! – czasem jeżdżę tramwajem…).

  32. defendo Says:

    Torlinie – przyznam, że poniosła mnie fala dyskusji o chamstwie w sieci, rozpętanej bodaj przez Żakowskiego. Z Boziewicza wybrałam pewne artykuły – i po swojemu zinterpretowałam. Piękne to „wyrastanie ponad przeciętność” – wyzywając na ubitą ziemię składa się tym samym hołd wyzwanemu, uznaje jego wartość.
    Po diabła ktokolwiek miałby bić się z chamem? Sam na tym tylko straci. A cham zyska – może siniaki i otarcia, ale te miną, a chała mu zostanie, jako że osoba przyzwoita zechciała mu po pysku dać, tym samym – nobilitując ;)

  33. defendo Says:

    Procesie – jestem dla Ciebie „lekturą obowiązkową” i wielce Cię zobowiązującą. Może skorzystaj z propozycji Dru…
    Sam – jako człowiek biegły w sztuce usiłowania obrażania(straszna konstrukcja!) – wiesz najlepiej, że nie każdego można sprowokować, nie każdego obrazić, mrówka może kopać słonia, a nawet go zwymyślać, tylko że nie ma to najmniejszego znaczenia – a raczej ma – inne mróweczki będą ją czcić i kibicować pseudobohaterowi. I dlatego nie skomentuję obrzydliwych komentarzy, jakie „mróweczki” pisały po śmierci Edelmana – pamięć o nich nie przetrwa, pamięć o Edelmanie – tak.

  34. defendo Says:

    Justyllino – to prawda, że Twoje poczucie humoru jest jak tarcza, na której zatrzymują się niewybredne uwagi zakompleksionych młodzieńców(nawet tych w wieku okołoemerytalnym, jako ze wiek biologiczny rzadko idzie w parze z mentalnym)…
    Sądzisz, że winne są hormony? One nie mają „zdolności honorowej” ;)

  35. defendo Says:

    Tadeuszu – żal mi tego zamykanego Brodą czasopisma – kolejny tytuł zniknie z rynku, a elitarny był wielce. Nie wszystkie czasopisma muszą przynosić zyski, pieniądze to nie Wszechmogący, chociaż do złotych wypasionych cielców coraz więcej ludzi się modli. Ja nie mogę – kolana mam za delikatne, umiem klęczeć przed klęczącym, a i to w… specyficznych okolicznościach;)
    Czy już można wspierać Mieszkowskiego? I jak?

  36. defendo Says:

    Sadoqu – nieśmiało zaglądam na zaprzyjaźnione blogi, na razie po cichutku, milcząc – ale to się zmieni:)

  37. defendo Says:

    Nie sądziłam, że tu zaglądasz, Chłodnym Okiem. Myślałam, że zbyt wiele nas dzieli(mam na myśli poważną rozbieżność poglądów – czyli nasze forumowe boje)…

  38. defendo Says:

    Logosie – miło mi Cię tu gościć :)
    I dla jasności – nie uważam pisania blogu za „obciach”, „żenadę”, nie chcę stawiać diagnoz. Prawda, że niewiele jest takich blogów, które mnie uwiodły, – Twój do nich należy.
    Lubię czytać, a czytanie blogów to trochę podglądanie myśli. Może inspirować, nawet jeśli drażni. Problem w tym, że trafienie na ciekawy jest jak wygrana w totka, niby się zdarza, ale…
    Czasem zabłądzę w jakieś miejsce, zwiedziona tytułem – i okazuje się, że to pamiętniczek(złożony z achów i ochów – i żalu samotnych, starzejących się kobiet; opowiadających o wydumanych konkietach), opowieści o dzieciach, o ciuchach, o garach. Te mnie nie interesują. Lubię refleksyjne – ale jak je odsiać z morza innych?

  39. defendo Says:

    Moon, dość łatwo wyczuwam, kiedy ktoś nie życzy sobie familiarności – jestem wrażliwa na chłód.
    Zgodnie z tym, co napisałam – mogę być zaledwie urażona, mogę też nie czuć nawet urazy…

  40. Sarna Says:

    Defendo, jeżeli projekt Tadeusza jest dobry to sam się obroni. Zarówno moje zdanie jak i Twoje jest zbyt małą „próbą populacji badawczej” by uznać je za reprezentatywne. Szczerze mówiąc wręcz zdumiała mnie Twoja i Tadeusza obraza z powodu wyrażenia przeze mnie swojej opinii. Przecież to Wy walczyliście o wolność słowa, zniesienie komunistycznej cenzury, a teraz co? knebel niewygodnym w gębę?

  41. chłodnym_okiem Says:

    Wyobraź sobie, Defendo, że jesteś na mojej liście tak zwanych „Ulubionych”. Są tam również inne linki do blogów osób, za którymi nie przepadam.

  42. TadekKuranda Says:

    Def, spoko żadne pismo nie ginie i nie zginie. Ja tylko podałem przykład jak pan Dyrektor Broda pięknie zripostował atak Mieszkowskiego, który łgał na niego i opowiadał jakieś niestworzone bzdury chcąc ukryć swoją własną gnuśność. Broda go niczym nie sprowokował do ataku, a atak był raczej obroną nie przed Brodą a przed sobą samym i swoimi ułomnościami. Tutaj lepiej wypowiedziałaby się Sarna, która teatrem żyje i jest ekspertką w tej dziedzinie.

    Sarenko. A któż powiedział, że się obraziłem za Twoją wypowiedź?
    O gustach się nie dyskutuje, bo takie dyskusje do niczego innego nie prowadzą, jak tylko do tego, że nie ma jakiegoś zbiorowego – to oczywiste, a dyskusja jałowa. W takiej dyskusji można tylko ustalić, że są. Truizm.

    Czy twórca odpowiada za swoje dzieła? Ciekaw jestem co o tym myślicie? Co myślicie o takich demokratycznych wyborach, kiedy Jaruzelski zostaje prezydentem Rzeczypospolitej przewagą jednego tylko głosu w parlamencie a Ludwik XVI przewagą jednego tylko głosu w Konwencie skazany zostaje na gilotynę? Mądrość demokratycznych wyborów? Mój projekt został wybrany właśnie w taki sposób, że od „konkurencji” dzieliła go ilość kilkuset głosów spośród bodaj 6 000.
    Powiem też, że jeszcze nie osiągnąłem takiego „mistrzostwa” żeby podobało mi się wszystko co zrobię – jestem najsurowszym krytykiem swoich produkcji.
    Owszem obrażać się można ale…
    Mówić zapewne też można wszystko, skoro już powiedziałem o demokracji. Przypomniał mi się tutaj film „Skandalista Larry Flynt”, szczególnie ten fragment gdzie Flynt napisał w Hustlerze, że znany amerykański przywódca religijny wielebny Jerry Forwell kopulował z owcą i z własną matką. Sprawa skończyła w Trybunale Konstytucyjnym, który uniewinnił Flynta, ponieważ Forwell miał prawo mówić, jako kaznodzieja, że Flynt jest grzesznikiem i takie samo prawo, wedle konstytucji, miał prawo mówić wydawca Hustlera Flynt o Forwellu, że jest obłudnym zoofilem i kłamcą. Sprawa oparła się o pierwszą poprawkę do amerykańskiej konstytucji – o równość. Wedle konstytucji wszyscy są równi wobec prawa a Forwell tak samo naruszył dobro Flynta i jego wizerunek, skrywając się za ołtarzem, Bogiem, Biblią wysnuwając nieuprawnione wnioski co do moralności Flynta. Natomiast w społecznym interesie jest mówić to co się chce, pod warunkiem, że nie narusza to litery prawa, a społeczeństwo zainteresowane jest poznaniem prawdy i tej, głoszonej przez jedną jak i tej, głoszonej przez drugą stronę. Okazało się, że kaznodzieja Forwell, wedle konstytucji, nie był uprawniony do wyrażania sądów na temat moralności i nie był ekspretem od definiowania prawdy i przez to spotkał się na tym samym gruncie z Flyntem. Flynt miał rację!

  43. TadekKuranda Says:

    Sarno, ten rysunek dziecka z tramwajem wśród biedronek nie jest rysunkiem mojego syna – jest także mój. Udawałem, że to narysował pięciolatek.
    Było to bardzo zabawne doświadczenie, bo ktoś kto u mnie ten rysunek zamówił zapowiedział przełożonym, że zamawia u wybitnego twórcy. Kiedy zarząd firmy raczył się zapoznać z dziełem tego tytana grafiki to wszyscy mało nie pospadali z krzeseł ze śmiechu. Podobno spoważnieli, kiedy pan prezes powiedział „dobre”.
    Tak mi to opowiedziano, i tylko tak to mogę opowiedzieć bo mnie przy tym nie było.
    Musiałabyś zrozumieć mój sposób myślenia. MPK to największe wrocławskie przedsiębiorstwo i ludzie tam pracujący mają tego świadomość. Ja starałem się odwrócić tę perspektywę jakby się patrzyło przez lornetkę z drugiej strony, z perspektywy dziecka jednocześnie mówiąc, a nawet przemycając, że wrocławskie MPK przewozi rocznie 365 milionów pasażerów i, że długość linii tramwajowej to 1000 kilometrów, po to żeby odwrócić tę dumę. Jesteśmy dumni z MPK! I to by było na tyle.

  44. Sarna Says:

    Defendo nieco dalej napisała: Wszędzie znajdzie się jakiś “urażeniec”, wrażliwszy od mimozy, którego uczucia łatwo obrazić, bo wyobraża sobie, że je ma. Trafne, co Tadeuszu?)) Pasuje do każdego z nas nie wyłączając z szacownego grona samej autorki tego cytatu.
    Sorry Tadeuszu, ale czy Ty musisz kogoś udawać, pod kogoś się podszywać, ot choćby pod dziecko, by osiągnąć sukces ? Jest tak dla Ciebie ważny, że zaprzesz się samego siebie? Uważasz, że dorosłym nie przystoi niewinność dziecka, śmieszy i nie wzbudza zaufania?
    Wiem, życie wymusza by być dorosłym, zabezpieczyć amu swojej rodzinie, popłacić rachunki i być wiarygodnym w bankach więc trzeba schować w kieszeń sentymenty i sobą kupczyć. Ideały sięgnęły bruku. Smutne co?
    Sorry, ale czytając to, co piszesz o sarnie zastanawiam się z iloma sarnami rozmawiasz? Słyszysz głosy?, których nie wydałam. Znasz sarnę jakiej ja nie znam, nawet jej nie mijam w przelocie:)

    PS. Z racji obowiązków służbowych mam obcykane Prawo Zamówień Publicznych, bo przewodniczę pracy komisji przetargowych i troszkę mnie dziwi ten brak wyrobienia stanowiska MPK co do wizji logo swojej firmy. Raz biedroneczki w kropeczki, a zaraz potem sterylny chłód prosektorium. Szczerze, to zastanawiam się, co zadecydowało o decyzji członków komisji tj. walory Twoich biedroneczek, czy referencje ich szefa? Ale to takie moje zawistne gdybania zazdrośnika Twojego sukcesu i skrzywienie zawodowe tj. merytoryczny chłód oceny „oferty”.

    pozdrawiam

  45. Sarna Says:

    ” Jesteśmy dumni z MPK! ” tzn. z czego? Korzystałam z usług wrocławskiego MPK wiosną tego roku i nie zauważyłam by się czymś różniło od tego w innych rejonach Polski.
    Chwali Ci się Tadeuszu, że ich tak ładnie rekomendujesz, ale podejrzewam, ze nie korzystasz osobiście z ich usług, albo robisz to sporadycznie.

    Twoja sarenka ;)

  46. TadekKuranda Says:

    Sarno już spieszę z dookreśleniem swojego wątku o biedronkach. Zwykle więcej staram się zawrzeć w niedomówieniach bo obawiam się, że gadając rozwlekle o czymś, przynudzam. Liczę zwykle na to, że reszta słów jest w głowach czytaczy.

    Biedronki i tramwaj widziany oczyma dziecka to moja idea stworzenia z tramwaju (autobusu też) przestrzeni a nie środka transportu komunikacji miejskiej. To ma być przestrzeń kojarząca się miło bo mieszkańcy Wrocławia spędzają tu sporo czasu. Rysunki umieszczane są w ramkach reklamowych i widać tylko wtedy, kiedy w tych ramkach nie ma reklam. Dzięki temu też nie są puste i coś mówią.
    Jest to, nie podszywanie się pod kogoś, lecz użycie takich argumentów, z którymi utożsami się każdy ich odbiorca, znaczeniowych i estetycznych. Jeśli też powiedziałem, że wrocławskie tramwaje przewożą rocznie 365 milionów pasażerów to też to, że rocznie moją wystawę tej jednej pracy, w tej mojej galerii za szybkami reklamowymi widziało tylu miłośników sztuki. Moja popularność jednak nie wzrosła ani o krztynę bo też temu nie miało to służyć. Mniej też miało działać na „wizerunek” firmy jako firmy, ale jak powiedziałem miejsca, z którym utożsamiają się przede wszystkim pasażerowie: duzi, mali, starzy, młodzi, Wrocławianie i nie, Polacy i nie.
    Zazwyczaj do swoich opracowań graficznych dodaję merytoryczne komentarze i uzasadnienia, w tym przypadku tak jednak nie było. Nie wiem też co spowodowało akceptację mojego projektu bo mnie przy tym nie było. Opowiadano mi to jako żartobliwą opowieść oczekiwaniu i nieoczekiwanym spełnieniu oczekiwań. Z pewnością nie był to (jak powiedziałaś) „brak wyrobienia stanowiska MPK co do wizji logo swojej firmy”. Zaręczam Ci, że te osoby mają doskonałe wyrobienie, oraz kulturę i intuicję na bardzo wysokim poziomie. Życzyłbym sobie aby pt Przewodnicząca Komisji Przetargowych zaliczała się do takiego właśnie grona, ale też rozumiem, że co innego „obcykane prawo”, czyli sterylny chłód prosektorium a co innego biedroneczki. Rozumiem też, że takie rozumienie świata raczej uniemożliwia zrozumienie wielu zabawnych sytuacji. Zamiast szef mogłem powiedzieć, że „któraś z tych osób” bo nie chodziło tu o autorytet szefa.

  47. Sarna Says:

    Czyżby Tadeuszu ? Dlaczego Twój sarkazm i próba przypięcia mi łatki – profesjonalnej wariatki umacnia mnie w przekonaniu, że jednak ( a szkoda ) mam rację ?
    Twoja sarenka

  48. defendo Says:

    Ufff… czytam dialog Kurandosarni i dość dziwnie się czuję – jakbyście – moi drodzy komentatorzy – rozmawiali obok siebie, do siebie, ale nie ze sobą.
    Tadeusz pod nic się nie podszywa. Na tramwaju nie namalował logo firmy, tylko go ozdobił, żeby nie był tak zimnoniebieski(skąd skojarzenie z prosektorium?) – i nieśmiało przypominam Juana Miro – też się podszywał?
    Tramwajami wrocławskimi jeżdżę z rzadka, ale lubię – bo są ludzie życzliwi i uśmiechnięci, bo czyste, bo jasne. Bo wrocławianki, wracające z pracy, „otorbione” zakupami – mają jednak pięknie umalowane usta i są zmęczone, ale eleganckie. Bo naród zaczął doceniać wodę i mydło, a nawet kosmetyki. Bo szarmanccy panowie ustępują miejsca, a młody człowiek poinstruowany przez babcię, że powinien stać, bo ja powinnam siedzieć odrzekł wcale nie szeptem – „Babciu, ona jest jeszcze młoda przecież”. Bo nie stoję w korkach, tylko jadę – i to w przyzwoitych warunkach. Bo nawet „kanary” występują w marynarkach i krawatach.
    W kwestii oceny projektu Tadzia – ma prawo Ci się nie podobać – mi akurat się podoba i powiedziałam, dlaczego. Wrocław stać na uśmiech(krasnale i biedroneczki – przecież to ewidentny żart), stać na elegancję.
    Niedawno ktoś nazwał moje ukochane miasto najbardziej europejskim z polskich miast. Bo takie jest – nawet rozkopane i zakorkowane – zupełnie jak Paryż:D

  49. TadekKuranda Says:

    Def, w moim odczuciu intencji Sarny, Sarna używa zabiegu erystycznego polegającego na tym, że mówi coś o tym, iż ja się ukrywam jako dziecko i potrzebne mi autorytety i sama wyraźnie określa siebie jako autorytet ganiąc też postawy innych, od których jestem w jakimś stopniu zależny.

    Żeby nie kłócić się o każde słowo, ja się z tego próbowałem z tych zarzutów tylko ogólnie wytłumaczyć, jak też wytłumaczyć dowcipy, czego, staram się nie robić, jednak jeśli to konieczne… no cóż.

    Jak to śpiewał Młynarski w „Balladzie o Balladynie”: Człek poczciwy musi mieć dwa noże, bo temu co ma inne intencje jeden nóż w zupełności wystarczy ;)

  50. Sarna Says:

    Zabrnęło to zbyt daleko i zrobiło się jakieś niesmaczne. Myślę, że to nieporozumienie, to nie zrozumienie , w dodatku obustronne.
    Wyrażając własne opinie ani mi w głowie powstał zamiar podkopywania Twojego autorytetu bądź negowanie solidności wrocławskiego MPK. Nie znam Tadeuszu Twoich prac, ale jeśli istniejesz na tym rynku tyle lat i jesteś nagradzany to chyba na to zasługujesz. Odniosłam się tylko do tego, co piszesz lub prezentujesz na bloogu. Piszesz o podejściu, które pozwala na zrozumienie zabawnych sytuacji, ale sam nie potrafisz zachować dystansu gdy mowa o Tobie. Chwilami droczyłam się z Tobą by wykazać Ci Twoje niefortunne wypowiedzi. Nie chodziło o negowanie ich sensu, a o to jak to robisz. Chciałam Ci wytknąć np. narcyzm .Owe dumnie brzmiące 365 mln pasażerów korzysta z usług MPK głównie z barku prawa jazdy bądź środków na własny samochód, a nie dlatego, że lecą w ramkach reklamówki Twojego autorstwa. Choćby nie wiem jak najwyższego były one lotu, każdy sobie łatwo daruje ich oglądanie w zamian za możliwość podróżowania własnym pojazdem. Ale cóż, skoro w naszym kraju ludzie korzystają ze środków masowego przewozu z konieczności, a nie z własnego wyboru, to dzięki Ci za to, że chociaż mogą mieć ten komfort, że jest miło. Z drugiej strony czy to, że tylu pasażerów nie stać na luksus wyboru i podróżowania własnym autem to powód do dumy? Niefrasobliwa też była humoreska o komisji kwalifikującej Twój projekt . Stwierdzenie, że ” Zamiast szef mogłem powiedzieć, że “któraś z tych osób” bo nie chodziło tu o autorytet szefa” mija się z prawdą. Otóż jak sam zauważyłeś wszyscy potraktowali Twój projekt jak niepoważny żart, który skwitowali śmiechem, z góry postawili na nim krzyżyk. O wszystkim zadecydował głos szefa. Autorytet czy autokrata ? W rzeczywistości zapewne potrafił ich logicznie przekonać, ale gdy się to czyta tak jak napisałeś, a ma się wiedzę jak pracuje komisja przetargowa to brzmi to delikatnie mówiąc niepoważnie. Głupotą byłoby negowanie profesjonalizmu pracowników tej firmy, jak również jej dobrej marki na podstawie jednego, niefrasobliwego wpisu. Wytknęłam tylko, że tak to właśnie wygląda w Twojej historyjce. Mam świadomość, że takie przedsiębiorstwo jak MPK zatrudnia wysokiej klasy specjalistów i prowadzi politykę strategiczną firmy.]
    Ufff! :) chyba sobie daruję to wyjaśnianie, bo czuję, że to znowu woda na młyn i donikąd nie prowadzi.
    Szkoda, ze tak fatalnie potoczyła sie ta dyskusja, przepraszam.

    pozdrawiam

  51. Józef_Maryn Says:

    1. W życiu nie miałem na sobie fraku.
    2. Nie (wiele) skłamię, mówiąc, że 80 % życia spędzonego w obuwiu spędzam w adidasach.
    Pamiętając o 1. oczywiste jest, że nigdy nie doszło do konfrontacji 1. z 2. :)
    3. Wśród tylu ludzi „uczesanych”, żeby nie napisać „ulizanych” ;), kocham Defendo za to, że jest i że jest jaka jest .
    4. Mężczyzna przyjąć powinien krytykę od białogłowy zawsze z godnością i wykorzystać ją, by zyskać w oczach innych białogłów przynajmniej.
    5. Mało co obrazić może kobietę, skoro sama określa się mianem kobiety (wystarczy „pogooglować” nieco za korzeniami słowa „kobieta” ;).
    6. Oczywiste, ze część to truizmy, a reszta bzdury. Tak jak w życiu… ;)

    Pozdrawiam wszystkich fanów i anty-fanów Defendo. Sam fakt Waszego (naszego) istnienia daje świadectwo potrzeby Jej istnienia ;)))

  52. narcyzka Says:

    KOCHANIE PISZ KROTKIE WPISY. ZBYT DLUGIE KOMENTARZE TEZ ZLE SIE CZYTA. WIERSZE MASZ DOBRE :) POZDRAWIAM CIE

  53. TadekKuranda Says:

    Sarno, rzeczywiście niezrozumienie zazwyczaj prowadzi do nieporozumienia, ale wybacz – sama jesteś temu winna – piszesz tak, że trudno zrozumieć Twoje intencje. Sposób w jaki dowodzisz słuszności tych swoich racji może raczej budzić niepokój i niechęć do podejmowania wątku tej dyskusji.

    Sarna mówi: „Chciałam Ci wytknąć np. narcyzm .Owe dumnie brzmiące 365 mln pasażerów korzysta z usług MPK głównie z barku prawa jazdy bądź środków na własny samochód, a nie dlatego, że lecą w ramkach reklamówki Twojego autorstwa. (…) Z drugiej strony czy to, że tylu pasażerów nie stać na luksus wyboru i podróżowania własnym autem to powód do dumy?”

    Wcale się nie obrażam za ten narcyzm bo mam go w normie, jak wszyscy i nie wydaje mi się abym był wyjątkowy. Publika składająca się 365 milionów to oczywisty żart sytuacyjny (wydawałoby się, że zrozumiały dla wszystkich) a nie wyznania supernarcyza. Natomiast Twoje powoływanie się w tym kontekście na kondycję materialną, czy społeczną pasażerów jest kompletnie bezsensowne, niezrozumiałe i nie jest żartem. Wcale nie kpiłem z pasażerów, którzy nie mają samochodów, ani też obywateli naszego kraju ani nikogo.

    Hasło „szef”. Wciąż powtarzam Ci, do znudzenia już, że nie zadecydował autorytet szefa. Wszyscy wraz szefem uznali, że to zabawna sytuacja dopóki ktoś nie zaproponował żeby się nad tym zastanowić.

    Nie wiem jak wyglądają te Wasze komisje przetargowe ale z tej naszej korespondencji wnoszę, że muszą być straszliwie rozwlekłe jeśli komuś trzeba coś w kółko powtarzać żeby zrozumiał a i tak nie ma pewności, czy zrozumiał.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: