Flota

kochaj tadeusza

Większość facetów chce mieć kobietę w łóżku i w kuchni – to zupełnie zaspokaja ich potrzebę posiadania.W gruncie rzeczy nie interesują ich jej poglądy – a najlepiej, jeśli nie ma ich wcale lub powtarza słodkie truizmy w rodzaju „życie jest trudną sztuką” – posiadacz odczuwa wtedy cichą dumę: oto zdobył sobie intelektualistkę. Kluczem jest tu słowo „sobie”. Kobietka ma być czuła do urzygania, zachwycać się bobaskami ze szczególnym uwzględnieniem własnych, marzyć i śnić o tęczowych skrzydełkach(niedługo producenci allwaysów te fantazje zrealizują), ale w garach z wprawą mieszać. On włada pilotem, kapciami i nią, a na znak objęcia w posiadanie – łaskawie kroczy w niedzielę u jej odświętnie odzianego boku, towarzyszy jej też na urodzinach ciotki, chrzcinach i pogrzebach. Układ idealnie zrównoważony – potrzeby obu stron zaspokojone w podobnym stopniu. I trwa między nimi cicha, spokojna i banalna miłość. Bezpieczny port. Rybacki.

Są tacy, którzy koniecznie chcą poznać obiekt swojej miłości – wiedzieć o jej myślach, znać najdrobniejsze szczegóły ciała i przeszłości. Sami sobie rozszerzają paletę wielobarwnego cierpienia – każda informacja o niej to obnażenie odrębności jej doświadczenia, emocji, przeżyć. Każdy okruch wiedzy – o którą mężczyzna zabiega – powoduje, że ma on coraz silniejsze uczucie oddalania się od partnerki, więc cierpi. Już zaczyna wiedzieć, że ona nie jest nim, jest osobna. Im bardziej tę osobność dostrzega, tym bardziej się dręczy i zaczyna podejrzewać, że mógłby znaleźć dziewczynę bliższą sobie – w końcu jest ich tyle…To też miłość. Port mniej bezpieczny.Falochron tu nieco skruszony i czasem zawijają doń jachty.

Czasem spotykają się okręty z dwóch portów wojennych – znienacka. Łączy je „przypadkowe” dziecko, mylne odczytanie bander, zmęczenie samotnością albo chwilowy stan morza, a dzieli wszystko. Jeśli uzbrojenie mają podobne, to pół biedy. Będą trwać w klinczu do znudzenia, abordaż możliwy, walki wręcz niewykluczone.W efekcie związek może być nadspodziewanie trwały, a najlepiej cementuje go pojawienie się w pobliżu trzeciego krążownika. Jeśli im się wydaje, że siły są wyrównane – zaczyna się poważna walka, jeden musi zatonąć lub zwiać. Często jeden z nich, poważnie uszkodzony, korzysta z pomocy holownika, który go do bezpiecznego portu odprowadzi, w suchy dok wsadzi, wyremontuje sobie i nie wypuści. A naprawiona jednostka nawet nie zauważy, ze brakło jej stopy wody pod kilem, za to ma stopę na karku.

Rzadkość to mężczyzna budujący związek – spokojnie i czule, gwałtownie i zazdrośnie. Nie wystarcza mu łóżko i stół. Godzi się na odrębność swojej kobiety. Chce wiedzieć o niej rzeczy naprawdę ważne – ważne nie dla niego, a dla obojga. Cieszy go jej samodzielność intelektualna, chociaż wie doskonale, że musi ustawicznie być dla niej atrakcyjny również pod tym względem, utrzymywać leciutką przewagę, bo jego dziewczyna umie odejść. Taka para wciąż się wzajemnie inspiruje, a obserwowanie rozwoju partnera-partnerki jest źródłem radości i dumy. To nie port – to żeglowanie na pełnym morzu, lawirowanie wśród raf, ciągłe sztormy. Jednak zetknięcie się takich jednostek może je połączyć w przepiękny katamaran. Sądzę, że to miłość bezwarunkowa, niebezpieczny związek. Nawet jeśli jakieś tornado rozdzieli go, a połówki zetknie z innymi jednostkami pływającymi, to obie wciąż będą o sobie pamiętać, widząc po nawietrznej nie tę burtę, którą widzieć by chcieli.

Są jeszcze porty handlowe – tu obowiązuje barter. Ty mi – ja ci(o, ja Cię!). Transakcje są zawierane bez nadmiernych emocji, nie wszystkie potrzeby obu stron sa zaspokojone, ale zawsze można pohandlować z kimś na boku.

W tym szkicu słowo „mężczyzna” można zamienić na słowo „kobieta”, każdy niech czyta, jak chce.
„Kochaj” Tadeusza Kurandę, oczywiście.

___________________________________________________
Słabi mężczyźni poszukują takich kobiet, które by ich wspierały, były opoką. Silni chcą kobiety jak nagrody dla zwycięzcy. Jakie parszywe fatum powoduje, że niemal zawsze słaby dostaje nagrodę, a silny – oparcie?

Odpowiedzi: 22 to “Flota”

  1. kalina Says:

    Śliczne
    I ciekawe. I niestety bardzo prawdziwe.

  2. YOYO Says:

    Mój okręt osiadł na mieliżnie,resztki zżera rdza.Jako zażarty mizogin,nie wpuściłbym do swego portu,na dłużej,innej jednostki.Wiwat bigamia…Zaznaczam ,iż mój mizoginizm nie znaczy totalnego negowania płci przeciwnej.Lubię nawet te istotki…Mój stosunek do związków damsko-męskich,opisuję na mym blogu…Kawał skurwiela ze mnie…Co do drugiej połówki…wolałbym ją wypić…Na zdrowie.
    Howgh!

  3. justyna Says:

    Bardzo wcześnie wchodzimy w związki małżeńskie, kiedy nasza wiedza o życiu jest malutka. Koncentrujemy uwagę na rzeczach błahych a istotne pomijamy. Oboje wnosimy do wspólnoty odrębne doświadczenia i wzorce bowiem z różnych domów wychodzimy. Ten nasz wspólny kształtować się będzie latami , jeśli nam się uda zostać razem. Z mojego życiowego doświadczenia chciałabym mieć ten entuzjazm i zapał kiedy wychodziłam za mąż i doświadczenie , wiedzę i dystans który mam obecnie. Wiem na pewno, że każdy związek musi mieć swoją pulę błędów, to jest niezbędne, to takie hartowanie stali ;) to również wyznacza terytorium własnej niezależności. Bycie razem nie oznacza zroślaka, który wszędzie musi za sobą podążać. W byciu razem musimy zachować odrębność , własną tożsamość inaczej taki związek to niewola jest. Latami opracowujemy sygnały, które prawidłowo nadane i prawidłowo odebrane powodują harmonię między niezależnością a byciem razem. Musiałam się dobrze”poobijać” by zauważyć ,że najważniejsze w związku damsko – męskim to się polubić a nawet jak się uda zaprzyjaźnić ;) Jak się polubi swojego współpartnera i traktuje się go jak przyjaciela to i miłość jest łatwiejsza;)

  4. Torlin Says:

    A mnie się ciągle wydaje Defendo, że Ty opisujesz jakieś bardzo dawne czasy. Teraz dziewczyny są samodzielne, zarabiające, ja nie spotykam młodych małżeństw, w których on jest od pilota, piżamy i puszki z piwem, a ona w kuchni z bobasem. Związki partnerskie są na początku dziennym (nawiasem mówiąc prawdziwy mężczyzna świetnie gotuje).
    Zgadzam się z jednym, że mężczyźni fatalnie postępują, gdy mają dziecko z niekochaną kobietą. Po prostu i ją i dzieciaka porzucają (inna rzecz, że postawienie się honorowe chłopaka zawsze kończy się rozwodem).

  5. TadekKuranda Says:

    Zwróćcie uwagę na fakt, że Def zamieszkuje w rejonach gdzie wiater hula od komina do komina i nie poznasz czy tamtejszy chłop wyszdł z kina czy z… „domu chłopa”. W okolicach Def Samoobrona ma bodaj jeden z największych elektoratów.
    Zwróćcie również uwagę na akcenty. Def nie mówi nic niemiłego o kobietach…………

  6. defendo Says:

    Witaj,Kalino :)

    Yoyo – przecież Ty jesteś doskonale maskującym się feministą!

    Justyno – każdy by chciał… Ale do tego musielibyśmy się rodzić starcami i umierać jako niemowlaki, na razie – niewykonalne…

  7. defendo Says:

    Torlinie – mam znajome pary w różnym wieku i z różnym stażem, o własnych doświadczeniach nie wspomnę. Zmienił się model rodziny, ale te modele związków należą do podstawowych. Związki, które opisałam, są partnerskie, wszystkie.

  8. defendo Says:

    A ten Taduceusz to czyta wybiórczo – dojechał do mojego apelu okraszonego Jego nazwiskiem i zaniewidział. Tego co tuż nad apelem – nie zobaczył był.
    Co to „Samoobrona”? Pytałam kilku osób – nikt nie słyszał na naszym ściernisku o takich bandach. Łatwiej o zagony, nietatarskie. I bruzdy, niewisielcze.

  9. bebebetter Says:

    „Słabi mężczyźni poszukują takich kobiet, które by ich wspierały, były opoką. Silni chcą kobiety jak nagrody dla zwycięzcy. Jakie parszywe fatum powoduje, że niemal zawsze słaby dostaje nagrodę, a silny – oparcie?”

    To, moim zdaniem nie jest żadne fatum. Wybierając partnera życiowego kierujemy się własną potrzebą. Ten kto spotyka potrzebującego wsparcia, najczęściej ma potrzebę bycia wsparciem. A ten kto chce być nagrodą wybiera zwycięzcę. I odwrotnie.

    Związek jest taki, moim zdaniem, jakim tworzą go obydwie strony. Dlatego szalenie trudno mi zgodzić się z podanym tu przez Ciebie opisem, bo on wskazuje na to, że jest dokładnie odwrotnie. Że jedna ze stron, niezależnie od płci, narzuca reguły, a druga nie mając dość siły dostosowuje się. A mnie się zdaje, że tu nie o siłę chodzi, ale o chęci. Aby właśnie stworzyć związek. To szalenie trudne, ale możliwe. A na codzień to po prostu tak jest wygodnie, zwyciezcy być zwycięzcą a nagrodzie nagrodą. Tylko czasem dzieje się tak, że nagle sie odwidzi i zwycięzca chciałby w spokoju polec, a nagroda musiałaby włożyć wysilek, aby go kochać również upadłego. Albo nagroda chciałaby zwyciężyć i też zostać nagrodzoną, a zwycięzca przywykł tylko do tego, że nagrody zbiera a nie rozdaje. I wtedy zaczynają się schody. Tak to widzę.

  10. cogitomen Says:

    (Swoista retrospekcja związków, które nazywasz partnerskimi nie powiem. Owszem. Owszem… . Jednak nie do końca mnie przekonała o tym, że jesteś muchomorem np.;sromotnikowym.) Cóż. Gdybym chciał Ci dokopać prawdopodobnie użyłbym wypowiedzi podobnej do tej powyżej, w nawiasach. Ale daleki jestem od podobnych bezeceństw ponieważ bardzo lubię sposób w jaki piszesz Małgosiu, i doskonale o tym wiesz. Zgadzam się z Tobą i z opiniami jakie zawarłaś w dzisiejszym wpisie, ale to takie smutne. I nastraja jakoś tak minorowo….

    Pozdrawiam ciepło c.

  11. telemach Says:

    Przybyłem. Zobaczyłem. Przeczytałem.
    Nic nie powiem. Nic.

  12. defendo Says:

    Babetter, sądzę że jest zupełnie odwrotnie…

  13. defendo Says:

    Cogitomenie – tonacje mollowe w niczym nie ustępują durowym, czasem je nawet przewyższają(aczkolwiek to jednak obniżenie tonu).
    Ten felietonik jest optymistyczny, jeśli mu się bliżej przyjrzeć. Nie wierzę, ze w związku dwojga ludzi może być absolutna równość. Uważam ją za mit. Śliczny i pociągający, ale mit. Nie ma równości – ale może być chwiejna równowaga, którą utrzymują obie strony. tylko wtedy potrafią się dopełnić.

  14. defendo Says:

    Telemachu – ta notka jest nieważna i nieważka, jak ja.
    Doceniam to, ze nie powiedziałeś mi nic przykrego, chociaż samo Ci się pod pióro klawiszy cisnęło:)

  15. justyna Says:

    Tadeuszu :) ja odnoszę wrażenie ,ze def ledwo zauważa ,że oprócz niej są jeszcze inne kobiety , a jeśli są i zauważa to zapewne nie wie po co ;))

  16. silma Says:

    Biedactwa… nieszczęśnice i męczennice… facet zdobywa i wygrywa, rządzi i dzieli…a bezwolna kobieta pozwala. No, jak pozwala to ma na co pozwala i wcale mi jej nie żal. Niech ma. A jak już nie chce mieć, to niechaj zacznie myśleć, dlaczego do tej pory zawsze tak miała i niech to zmieni.
    Nie potrafię wyzwolić w sobie współczucia dla cierpiętnic w 15 pokoleniu.

  17. silma Says:

    Aaaa… dodam jeszcze, ze uwielbiam kobiety, cenie je i podziwiam. Na szczęście moje przyjaciółki to mądre lub mądrzejące kobiety.

  18. harce Says:

    jako wielki fan przesadnie rozbudowanych alegorii i ich oddany budowniczy chciałem zauważyć że na morzu to raczej sztorm niż tornado ;]

    tak poza tym jestem gotów się zgodzić (chociaż wpadłem tu tępić krnąbrny elitaryzm)

  19. darosz Says:

    Defendo! Nie podważam faktu, że całość jest dość ciekawa, ale zapomniałaś o ujęciu kobiety. Trzeba zauważyć, że istnieją kobiety które same nie chcą wypłynąć na głębokie wody, wolą raczej być otaczane opieką i pozorami bezpieczeństwa, co na dłuższą metą staje się nudne i meczące.

  20. sprawa7 Says:

    Def, tęsknota za idealnym mężczyzną, jest jak pragnienie spotkania księcia zaklętego w żabę-pozostaje w sferze marzeń.
    Jeśli cudownie się z nim rozumiesz i uzupełniasz w filozoficznych pogaduchach, to na bank łóżko odpada, albo zrzędzi w kwestiach kulinarnych , albo jedno i drugie. Jak mówi Justysia, bez kompromisu się nie obejdzie, tylko trzeba zdecydować, co jest ważne, jeśli oczywiście chce się pozostać w związku.
    Na szczęście jest cudowny wynalazek – internet, więc można mieć partnera do łóżka w realu, a do rozmów w wirtualu.

  21. 44M Says:

    „Większość facetów chce mieć kobietę w łóżku i w kuchni – to zupełnie zaspokaja ich potrzebę posiadania.” – Oj Defendo, Ty moja ulubiona mądra kobieta, a tu takie dyrdymały :)
    Tknęłaś niebezpiecznego tematu. A jakich facetów? Traktorzystów czy rowerzystów? Lekarzy czy górali? Samo słowo facet kojarzy mi się z piwem w ręku i sześcioma w lodówce.
    Wzorów bycia razem jest tyle ile par. Jakież poznałem w życiu niesamowite pary. I każda zupełnie inna. Oczywiście tych nieciekawych też sporo.
    „Słabi mężczyźni poszukują takich kobiet, które by ich wspierały, były opoką. Silni chcą kobiety jak nagrody dla zwycięzcy.” – ludzie są tak wielobarwni, że naprawdę nie ważyłbym się na takie ogólnienia.
    Ale temat dla mnie poruszający. Bo tak wiele lat zajęło mi odnalezienie szczęśliwego związku i nie napiszę, że zawdzięczam go mojej wrodzonej mądrości, bo do piekła bym za takie kłamstwo na skróty porwany został.. :)

  22. defendo Says:

    44M, generalizowałam, oczywiście. Każda typologia jest swoistym przekłamaniem, ale kategoryzacje coś tam porządkują. Ludzie nie pasują do schematów, schematy ograniczają ludzi i tak to sie kręci.
    Dzięki za komplement – i gratuluję odnalezienia tej jedynej. Pomyślnych wiatrów, Katamaranie!

    Zastanawiałeś się, jak wielu ludzi n i e może powiedzieć,l że odnalazło tego/tę jedynego/jedyną?

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: