Zoilom

jastrzab-czeczota1

Zastanawiałam się nad tym, co kieruje osobami zaglądającymi tu jedynie po to, żeby mi „przyłożyć”  – tu lub w innym miejscu sieci. Czytają tak uważnie, że umyka im sens tekstu i kontekst, bo koncentrują się na wyrywaniu pojedynczych zdań, żeby potem móc z lubością oznajmić, że jestem nudna, głupia i brak mi poczucia humoru. Każdą tezę mozna przecież uzasadnić, pies nie ucieknie, kij łatwo wziąć do ręki, zwłaszcza kiedy ktoś doskonale włada cepem.
Dostrzegłam pewną analogię między nimi a terrorystami politycznymi, których cechuje podejrzliwość, agresja, nietolerancja, drażliwość, obronne nieprzyjmowanie krytyki (badania Falka opublikowane w 1997 r.). Ich aktywność polegająca na próbach skłonienia mnie do podjęcia działań obronnych(z góry skazanych na klęskę, bo przecież nie da się rozmawiać z kimś, kto mnie po prostu nie cierpi i wchodzi tu tylko po to, żeby się w tym nielubieniu utwierdzić) lub zmusić do likwidacji  blogu może
zatem pełnić dla nich funkcję kompensacyjną, dawać im iluzję własnej omnipotencji. Takie potrzeby są cechą osobowości neurotycznych; występują najczęściej jednocześnie z lękiem, niską samooceną i skłonnościami paranoicznymi. Być może to problem osobowościowy – krytykowanie tego, co piszą inni to dla nich swoista autoterapia: uwalnianie głęboko przeżywanej wrogości i uzasadnianie jej przed światem zewnętrznym. Próba racjonalizowania własnych
fobii, usprawiedliwiania niedostatków?
Są dogmatyczni – wszystko czytają w y ł ą c z n i e w kontekście własnej spiskowej teorii, w myśl której celem istnienia zjawiska „defendo” czy „poker”(właśnie przeczytałam notkę o nim, umieszczoną przez takiego zoila) jest sianie wulgarności i naruszanie norm i regulaminów, psucie doskonałego samopoczucia czytelników, dopieszczanie własnego ego i zaspokajanie potrzeb ekshibicjonistycznych,  tudzież eksponowanie poczucia wyższości autorów.
Są całkowicie zaimpregnowani na elementy zabawy, która stanowi dla większości z nas ważny element gry blogowej. I równie odporni na wątki, w których podejmowane są dość istotne rozważania, inspirujące do dalszych przemyśleń.
Jak to terroryści – zapominają, że skuteczne zniszczenie celu spowoduje również ich niebyt, przynajmniej w tej roli, w której tak doskonale się czują. Po zburzeniu wszystkiego burzyciele mogą już tylko budować – a tego nie potrafią. Co wtedy?
Szukałam wśród ich wypowiedzi czegoś konstruktywnego – nie umiałam znaleźć niczego poza bardziej lub mniej zawoalowanymi inwektywami. Mogłabym oczywiście pisać pod ich gust i smak, robić za słodką kobietkę, ustroić się w  różowiutkie wdzianko i otoczyć się zorzami, płonąc dziewiczym rumieńcem jako ta zorza; zachwycać się umorusanymi dzieciątkami, wzruszać na widok cierpiących(koniecznie im przy tym zalecając ofiarowanie cierpienia Bogu), głośno marzyć o wspanialcu, co to mnie w czarnym smokingu na swojego białego konia wsadzi i w dal uwiezie, okrasić to przesłodzone danie kilkoma mniej lub bardziej rymniętymi wierszykami – być może zyskałabym wtedy ich łaskawą akceptację na zasadzie: „no, nareszcie, prawdziwa kobieta!”. Mogłabym też pisać wyłącznie humoreski, jaja sobie robiąc ze wszystkiego i wszystkich na poziomie nie wyższym od dańcodowcipu i operując elementami piosenki biesiadnej – też zapewne bym im nie wadziła. Postulat unikania wulgaryzmów(to jeden z zarzutów) również mogę oczywiście zrealizować, ale za cenę wolności słowa, czego najwyraźniej nie pojmują. Tak jak nie pojmują różnicy między wulgaryzmem, na który mnie stać, a wulgarnością, której trudno nie dostrzec w ich notkach(od „vulgaris” – pospolity, prostaczy).

Weźmy taką lufę – narzędzie do grzebania w mrowiskach
Wtyka się ją w sam środek
Aby uciechy było po pachy
Po pachy wydepilowane
Dzioby karminową kredką malowane
Sława rodzi niesławę – taki kraj, taki raj.

Odpowiedzi: 139 to “Zoilom”

  1. cogitomen Says:

    Szanowna pani Defendo (za przeproszeniem co pani chrzani?) jakoś nie dostrzegam na jej blogu (no poza małymi wyjątkami, Które stanowią „swoistą” normę) wpisów które mały by ten blog zniszczyć, ewentualnie dać pani osobiście odczuć jakim szczytem grafomanii jest to co pani na nim wypisuje. Powiem więcej widzę zdecydowaną większość wypowiedzi świadczących o dużej sympatii czytelników, a nawet w poszczególnych przypadkach „pewien” rodzaj gloryfikowania pani (jestem tego pewien) skromnej osoby. Zatem nie do końca rozumiem dzisiejszy wpis. Kokieteria? Cóż. Jest domeną kobiety i jako taka w pełni pani przysługuje. Powtórzę jeszcze tylko moją osobistą opinię o tym blogu; otóż uważam go za jeden z wartościowszych na jakie udało mi się trafić w necie. Jest dla mnie ciekawą lekturą(dającą do myślenia) okraszoną świetnym humorem sytuacyjnym i nie tylko etc. …. Zapewniam, że mógłbym tak długo (piać z zachwytu, peany na cześć i tak w ogóle, piać.
    Pozdrawiam ciepło c.
    PS. Zapewne c.d.n.

  2. defendo Says:

    Cogitomenie, tutaj rzeczywiście rzadko zdarzają się takie komentarze – ataki na osobę, nie na pogląd w określonej kwestii. Ci zoile piszą o mnie i innych nie tutaj. Byłoby mi to obojętne, ale ostatnio pojawiły się wpisy sugerujące, że administracja powinna zdyscyplinować niepokornych blogerów, a to już zamach na wolność słowa. Zwłaszcza że w podtekście są wyraźne groźby, że samozwańczy cenzorzy doniosą, komu trzeba…

  3. Pruderia Says:

    Przeczytałam def to obsmarowywanie pokera. No cóż… może i byłoby to zabawne, gdyby nie utonęło w niezmierzonych potokach guana. Oczywiście, założeniem autora jest dopieprzyć, ale mógł to zrobić inteligentniej, nie takim działem, jak rura z szambiarki. Pozostał mi niesmak po formie, bo co do treści …. facet miał prawo rozszarpać na strzępy czyjeś pisanie. Pisząc blog, w pewnym sensie wystawia się gołą dupę z pokrzywy i należy liczyć się, że ktoś w tę dupę przyleje. Zgadzam się z tym, co Li napisała w komentarzu , że poker jest wybitnym specjalistą od literatury „wkurwo-jęczącej”. :) Ja mam takie okreslenie na niektóre próby poetyckie pań – „poezja menstruacyjna”. Dlatego ja nie czytam pokera, choć osobiście darzę go sympatią. Nawet dużą sympatią. Mam po tej lekturze lekką zgagę.
    A Tobie def, gdzie ktoś przyłożył? Powiedz, to pójdę i skopię mu ogródek ;))

  4. poltergeist666 Says:

    Bezwzględnie i koniecznie, MUSZĘ przyłożyć Def. Mam ogródek do skopania, a Pruda się nadaje, ma w sobie tyle męskiej siły. ;)
    Też Cię kocham, Pruda.

  5. Pruderia Says:

    Biorę saperkę :))
    Poker, jak byś się chciał odprężyć, poczytaj sobie, jak niejaki Kot obsmarował moje ptaszki. Będzie Ci raźniej.:)
    Wiosna, czas na porządki w ogródkach.

  6. poltergeist666 Says:

    Miia, ja lubię Twoje ptaszki i żaden Kot, tego lubienia nie zmieni – upór skorpiona. :*
    A w ogóle, to ja najlepiej wiem, jaki jestem, inni tylko mogą spekulować, używając do tego swoich ‚analitycznych’ umysłów. Nie będę się wypowiadał o jakości tychże, to nie mój styl.

  7. Pruderia Says:

    Pokerku. Jaki jesteś, nie wie nikt? ;) Pisząc, chcesz, czy nie, jakoś się obnażasz. Wydaje mi się, że nie ma się co dąsać na czyjeś wrażenia z tego pisania. Ani w ogóle nad tym specjalnie deliberować. Tym bardziej, że w przypadku, o którym mówimy, najmniej chodzi o Ciebie, a najwięcej o grę, której reguły ( a raczej ich brak) masz rozpoznane doskonale.
    Cytując def – lufa w mrowisku. Kilka pań się oburzy, Ty zareagujesz – i efekt zostaje osiągnięty. Można teraz maglować, maglować, maglować… i wszystko ok, gdyby nie towarzyszące temu poczucie nudy i niesmaku. Osobiście wolę prowokacje na nieco cieńszych niteczkach.
    Podałam Ci przykład Kota, żebyś przypomnieć, że w takiej grze można napisać, powiedzieć dosłownie wszystko, łącznie z wymyślaniem nieistniejących dialogów. Cena wolności słowa.

  8. poltergeist666 Says:

    Zawsze wychodzę naprzeciw oczekiwaniom. Lubię ludziom robić dobrze. Już mnie takie teksty nie wkurzają, przyzwyczaiłem się – jak do kozy. ;)

  9. Pruderia Says:

    Def, Ty z kolei dziwisz się jak dziecko, szeroko otwierając swoje piękne oczka. Szukasz przyczyn w neurotycznej osobowości, niskiej samoocenie… bla bla. Może jeszcze poszukaj w trudnym dzieciństwie, albo w ekstremalnych warunkach płodowych osobnika. To, że ktoś nie czai Twojej propozycji zabawy, to nie znaczy , że się nie bawi. Ależ bawi się! Ty sobie budujesz pałace z piasku, a on Ci łopatką i piachem w oczy. To forma zabawy ludycznej, za pomocą sztachet. Jestem przekonana, że osobnik taki bawi się przednio. Tortem w gębę, skórką od banana… Też można. W końcu to klasyk :))

  10. procesVII Says:

    Ja zaś uzależniłem się od zarabiania w ryja. Uwielbiam to i źle się czuję, jeśli przez tydzień nikt się do mnie nie przypierdzieli. Wiecie to jest jak zapach napalmu o poranku, dodaje mi to siły, wdycham takie napierdalanie na mnie jak benzynę, pełnymi płucami, jak haszysz. Czuję smak zwycięstwa, jestem wtedy silny jak góra.
    Lubię w sobie tę wściekłość byka, kiedy mnie gdzieś skasują, ocenzurują.

  11. TadekKuranda Says:

    Procesie, rozumiem Twoje niedowartościowanie i ten niedosyt adrenaliny. Powinni Cię przynajmniej na roczek zapudłować albo gdzie wysłać z jaką misją, jako misjonarza w panterce. Tu się spalasz.
    A propos spalania i tego zapachu napalmu o poranku – to oczywiście cytat wzięty z „Czasu apokalipsy” – napalmu ci u nas dostatek. Powiem, że czuję się nieco zazdrosny o ten Twój wpis, bo ambitnie zabrałem się za szkolenie Def w partyzantce miejskiej ale ostatnio trochę się opuściłem. O napalmie usłyszałem pierwszy raz w szkole średniej na zajęciach z technologii metali. Okazuje się, że za pomocą napalmu można zgrzewać szyny kolejowe! Ale też bombardować cele wroga. Napalm Procesie ma tę wyższość nad innymi sposobami unieszkodliwiania wroga, że po bitwie nie trzeba sprzątać pobojowiska i śmierdzi tylko benzyną. Wszystko spalone na proszek. Zawsze, sucho, czysto i bezpiecznie.
    Napalm – substancja stosowana do zagęszczania lekkich paliw ciekłych w celu skuteczniejszego stosowania ich jako bojowe środki zapalające. Tej samej nazwy używa się również w stosunku do gotowej zagęszczonej mieszaniny paliwowej.

    Napalmy, dzięki swojej konsystencji, mają zwiększoną przyczepność do podpalanych powierzchni, a jednocześnie słabiej rozpryskują się, wolniej ściekają i gorzej wsiąkają. Wszystko to powoduje, że są bardzo trudne do ugaszenia. Skuteczne są nawet na powierzchniach wilgotnych, pionowych oraz mocno wsiąkliwych (jak piasek). Palą się także na powierzchni wody.

    Pierwsze wersje napalmów były mieszaninami soli organicznych otrzymywanych z glinu i kwasów naftenowego, stearynowego, laurynowego i palmitynowego (stąd nazwa substancji). Sole te były galaretowatymi substancjami dodawanymi do benzyn. Z czasem do benzyn zaczęto dodawać benzen, jako substancję zagęszczającą zaczęto stosować polistyreny, oraz dodawano środki zwiększające zapalność. Również kwas oleinowy stosowany jest w produkcji napalmu, ponieważ wiąże się on z zawartym w tej substancji wodorotlenkiem sodu.

    Temperatura spalania pierwszych napalmów to 800-1000 °C, późniejszych nawet 1200 °C. Czasami wydziela się toksyczny dym podrażniający oczy i układ oddechowy.

    Napalm, jako bojowy środek zapalający, został po raz pierwszy użyty przez wojska amerykańskie w II wojnie światowej podczas bitwy o wyspę Tinian[1] , później na masową skalę w Korei i Wietnamie. Stosuje się go w miotaczach ognia i bombach lotniczych, rzadziej pociskach artyleryjskich i rakietowych.

    Napalmy samozapalające (zawierają najczęściej trietyloglin) charakteryzują się zdolnością do natychmiastowego samozapłonu w zetknięciu z powietrzem.

    Przed wynalezieniem napalmu, jako mieszaniny zapalające o podobnych cechach fizycznych stosowano mieszaniny benzyny z naftą lub olejami silnikowymi.

    Substancją o podobnych właściwościach i składzie do napalmu, ale jeszcze wyższej temperaturze spalania, jest pirożel, który jest mieszaniną wzbogaconą o środki utleniające oraz podwyższające temperaturę spalania.

  12. defendo Says:

    Pokera lubię, za Ambaje, oczywiście, za to, że jeśli już mnie kamieniami obrzucał, to były to kamienie szlachetne, że nie wahał się pokonać muru. Jednym skokiem. Są przecież tacy, co przepaść usiłują pokonać dwoma skokami – najgorsze, że niektórym się udaje…
    Nie mam mu za złe refluksów, nawet fluksje pewnie bym darowała. Kiedyś – malując jego portret – użyłam i ciemnych barw, mówiąc o zachowaniach w duchu Goethego:”Najwyższym szczęściem człowieka myślącego jest zbadać to, co daje się zbadać, a spokojnie wielbić to, czego zbadać się nie da”. Szkoda… wysiłek skierowany na poznawanie tego, co nie jest poznawalne, nie jest marnowaniem sił i energii. Grzech czasem wzbogaca, kiedy daje rozkosz, tylko powtarzanie go jest
    idiotyzmem, bo nie można wzbogacić się jeszcze raz o to, co już uzyskaliśmy.
    Jedynie grzech zwątpienia przynosi wciąż nowe dary.
    Racja, że każdemu może się wszystko „nie podobać”, za cholerę nie umiem wzbudzić w sobie podziwu dla „Madonny” Rafaela(zresztą nawet te putta na słynnym obrazie mają w oczach wyraz dezaprobaty czy znudzenia), a jednak potrafię docenić te pyzate stworki i zobaczyć powietrze…
    Cepistów nie trawię, mam za delikatny żołądek.
    Pokera cenię również za elegancką nonszalancję formułowania myśli i poczucie humoru stonowane ironią. Piórem to on posługiwać się umie – a taki ktoś powinien być traktowany jako ten żubr i szarotka – należy objąć… ochroną gatunkową.

    Całkiem na marginesie, tak myśl mnie dręczy: Jeśli założyć istnienie Boga, wobec którego człowiek jest nikim zupełnie,maleńką drobinką, to fakt, że Bogu można wyrządzić przykrość , wywołując jego gniew (a nawet strącenie w czeluście piekielne) dowodzi naszej godności ;)

  13. defendo Says:

    Tadeuszu, napalmy!!!?

  14. defendo Says:

    O „Czasie Apokalipsy” napisałam specjalną notkę, ten film jest dla mnie ogromnie ważny. Pamiętasz, dlaczego nastąpił atak na wioskę? O ten surfing poszło.
    Instytucja wojny(używam tu nomenklatury socjologicznej) jest ogromnie podobna do instytucji święta. Burzy, bo inaczej nie da się przywrócić ładu. Odnowić. Strwonić nagromadzonych dóbr. Dowartościować mężczyzn. I kobiety. Różnica polega na tym, że święto jest po to, żeby przywrócić stary ład, wojna tworzy nowe porządki, nowe jakości.

  15. procesVII Says:

    Oczywiście, ze to „Czas Apokalipsy”, ale dla mnie to taka oczywista oczywistość, że absolutnie nie odczuwam potrzeby podawania jakiegokolwiek źródła. Zapach napalmu i zwycięstwa, to wszystko stąd rzecz jasna. Tak, racja Tadku, podnosi mi to ego, czuję się lepiej, kiedy na tych – w zasadzie – sennych blogaskach czuję jakiś wiatr. Świeży.

  16. defendo Says:

    …literak, Procesie, miało być „cennych”, poprawić? ;)

  17. procesVII Says:

    Och, jakże cennych! Bezcennych i drogocennych, Defendo. Gry blogowe to jedyny sens pisania w sieci. Nie szukam tu pieniędzy, nie robię kariery, niczego nie sprzedaję. Nie zrywam też lasek na blogaskach, więc gra jest dla mnie celem i środkiem zarazem.

  18. Logos Amicus Says:

    Wiele tłumaczy powyższy komentarz Procesa: wygląda na to, że jest sporo osób w sieci, którzy nie mogą tu egzystować bez „napierdalania” innych. Procesowi też mięknie rura (zakładając, że wogóle ma ją sztywną), jeśli nikt mu nie „napierdoli”. Myślę, że najczęściej ci, co „napierdalają”, lubią jednocześnie to, że są „napierdalani” – to są te same rysy pieniackiego charakteru.

    Wygląda na to, że blogosfera pełna jest masochistów, którzy wkładają paluchy między drzwi, ale nie przez nieuwagę (jak na początku mojego blogowego eksperymentu sądziłem), ale dlatego, że to… może nie tyle lubią, co nie mogą się już bez tego obejść.
    Dopero wtedy czują, że żyją.
    Kiedy tak czasami czytałem to wzajemne okładanie się inwektywami, licytacje na doznane – bardziej lub mniej urojone – krzywdy; wszystkie te bluzgi i wzajemne oskarżanie się, miałem poczucie, że mam do czynienia z jakimś rodzajem szaleństwa, że wdepnąłem w jakiś neurotyczne bagno.
    Czym prędzej chciałem się z tego wszystkiego otrząsnąć, bo przecież, kiedy szambo chlupocze, to pryska – i samemu można tym smrodkiem przesiąknąć.

    Do tego dochodzi również problem uzależnienia od sieci. Bowiem ta sieć wciąga, i każdy z nas tego doświadcza – w mniejszym lub większym stopniu – na własnej skórze.
    Dlatego warto czasem zrobić sobie kwarantannę – uciec od tego wszystkiego – od gapienia się po 10 godzin na dobę w monitor komputera, od tych burz w szklance wody, od kręcenia się w tej samej wirtualnej przerębli, z tymi samymi rybkami.

    Zabawa zabawą, ale to w pewnym momencie staje się mało zabawne, zwłaszcza kiedy nasze realne życie zamieniamy na fantomy, fikcje i urojenia świata wirtualnego – kiedy świat rzeczywisty zamieniamy na świat wirtualny.
    Ja jednak wolę doświadczać tego pierwszego – dotykalnego, czasem twardego, ale działającego na wszystkie nasze zmysły.
    Nie zastąpią go nam żadne cyber-cuda, ani zludy-niewidy, narkoleptyki, którymi karmimy się w wirtulandii.

    Dlatego czasem warto wyplątać się z sieci i spojrzeć na świat z szerszej perspektywy – zobaczyć go we właściwych proporcjach.
    Nakarmić wzrok prawdziwą zielenią lasu i błękitem nieba, zachłysnąć się świeżym powietrzem i całą tą przestrzenią; ruszyć wreszcie dupę z komputerowego krzesła…

    Czego wszystkim życzę.

    PS. Dziękując przy okazji Defendo za wiele momentów stymulujących myśl i wyobraźnię.
    (A czasem nawet i … zmysły:))

    PS2: To wszystko, co napisałem świadczy zapewne o jakimś zmęczeniu siecią (bo jest to jednak spojrzenie dość jednostronne – aspekty pozytywne sieciowej aktywności zeszły jakby na dalszy plan, przysłonięte nagatywnymi).
    Pora na odpoczynek.

  19. procesVII Says:

    Logos Amicus, Ty piszesz jak alkoholik zalecający innemu alkoholikowi terapię. Obracasz się w wirtualnym świecie i jego logice, stąd Twoje tezy o wyjściu w realny świat zamykają się w klasycznym paradoksie kłamcy.
    Zauważ, że w Twojej wypowiedzi wskazujesz pieniacza i napierdalacza, sam próbując się dystansować. Jakbyś poszukiwał dla siebie usprawiedliwienia i gorszego tła, które nadałoby Ci barw. Jakbyś był suchy, bezbarwny i nijaki, rozpaczliwie poszukujący większych mdłości i bladości. Żeby Cię dostrzegli.

  20. Logos Amicus Says:

    Procesie,
    Twoje pierwsze zdanie jest trafione.
    Reszta – do bani!

  21. defendo Says:

    Stymuluję… to komplement!
    Ale naprawdę to robię – bardzo realnie. Wykonuję elektropunkturę. Podobno nawet impotencję można tym leczyć(albo wzmóc istniejącą potencję), ale jeszcze nikt w necie się nie przyznał. I bardzo dobrze, te punkty stymulacyjne przyprawiają mnie o rumieńce.
    Blogo(chyba nawet „błogo”)sfera jest pełna ludzi rozmaitych, jak real – to mieszkańcy światów równoległych.
    Są gwiazdy – jak Ty, Amicusie, są i planety. Te pierwsze świecą światłem własnym, wypalając się, te drugie – odbitym… czy warto się nimi zajmować?

  22. defendo Says:

    Procesie – a któż lepiej zrozumie uzależnieńca od innego uzależnieńca?
    Logos nie musi szukać potwierdzeń, on je ma na zawołanie.
    Co to jest „dystans”,Procesie? Jeśli zaufać Lacanowi, to to coś, co różni sens od bezsensu ;)

  23. procesVII Says:

    któż lepiej zrozumie uzależnieńca od innego uzależnieńca?

    No owszem, jest to terapia grupowa, najbardziej skuteczna, tylko, że czyniąc to w necie, wciąż pijemy. Dlatego musi ona się odbywać poza wirtualnym światem.

    Zainteresowała mnie ta elektropunktura i wymienione przez Ciebie jej szczególne właściwości. Zauważyłem, że ostatnio świecą mi się jądra. Lekarz twierdzi, że to rezerwa mi się zaświeciła.

  24. defendo Says:

    To nie rezerwa, to grzyb..
    Albo atom, albo zgrzybiałość(wybierając pierwszą opcję wygrałeś wakacje na Alfa Centauri, drugą – trzy stopy pod…).
    Nie pijam, ale chętnie toast wzniosę: za nasze charaktery;)

  25. charmee00 Says:

    Pruderia: „Dlatego ja nie czytam pokera, choć osobiście darzę go sympatią. Nawet dużą sympatią. Mam po tej lekturze lekką zgagę.”
    Skoro nie czytasz, to jakim cudem masz tę zgagę? :P

  26. Logos Amicus Says:

    Defendo,
    po pierwsze – nie jestem żadną gwiazdą,
    po drugie – mam nadzieję że się jeszcze tak bardzo nie wypalam… jak – nie przymierzając – Procesowe jądra.

    A teraz idę sobie na słońce.
    To jest dopiero gwiazda jak się patrzy!

  27. Pruderia Says:

    Charmuś, bo kiedyś kilka razy zajrzałam z ciekawości. Przeczytałam.. i wystarczy. Dziękuję za zwrócenie mi uwagi na kulawą składnię.

  28. procesVII Says:

    Prudziu, składnie masz kulawą, ale poza tym, cała jesteś piękna. I wrażliwa bardzo i namiętna tyż.

    Mnie ta elektropunktura interesuje. To jak to jest Defendo? Podłącza się akumulator do jaj i sterczy jak drut czy jak?

  29. defendo Says:

    Nie patrz, Logosie, nie w Słońce, ono lubi dyskretnych… a co do wypalania się najbliższej gwiazdy – to potrwa jeszcze ze trzy miliardy lat, niby drobiazg, ale..
    Procesie – zdaj się na mnie, zapewniam doznania;)

  30. defendo Says:

    A co do drutów – tylko zasieki byś budował? A gdzie mosty(właśnie sobie przypomniałam melodię z tego na rzece Kwai)?

  31. TadekKuranda Says:

    Procesie. Przepraszam bardzo, że się wtrącam i wspinam na tak wysoki diapazon dyskusyjny ze swoimi przemyśleniami, ale wydaje mi się że jako jedyny tu występujący zaliczyłem pierdel, więc zawsze dobrze coś podpowiedzieć mniej doświadczonym. W pierdlu mówiło się, że najszybsza droga do domu to wsadzenie sobie do dupy grzałki elektrycznej i połączenie jej na krótko z elektrownią. Jest też połyk ale to działa bez „agni Maskwy”, więc nie taki widowiskowy efekt jak świecenie jaj. Ćwicz chłopcze. Zawsze można Cię będzie wykorzystać jako punkt ostrzegający światłami nisko przelatujące samoloty. Będziemy pamiętać…

  32. procesVII Says:

    ale wydaje mi się że jako jedyny tu występujący zaliczyłem pierdel

    Wydaje Ci się.
    Oczywiście przepraszam Cię Defendo za te prostackie i rubaszne żarty. Tak mi się wyrwało, nie chciałem robić Ci obciachu.

  33. defendo Says:

    ByK określa świadomość..
    A propos martyrologii – chyba wyjdę za mąż za któregoś z prześmiewców, kiedy przyjmie nazwisko żony, to przynajmniej będzie mieć j a k i e ś
    nazwisko ;)

  34. TadekKuranda Says:

    … a jakie?

  35. defendo Says:

    ..chcesz mi ofiarowac swoje?;)

  36. mniemanolog Says:

    No i sprawa się rypła.
    Ad rem…Defendo przeważająca większość z komentujących robi to co tak piętnujesz. Przeważnie wątek poruszony we wpisie ginie w wątkach komentarzy czasem tak skutecznie, że wychodzą z tego matrymonialne propozycje;-))
    Co do uzależnień od sieci,właśnie wypróbowałem nową komórę i z niej dokonałem tego wiekopomnego wpisu. Chyba czas na leczenie….

  37. TadekKuranda Says:

    Mniem….. Geny nie potrzebują nazwiska to Ty tego potrzebujesz. One są jak ocean. Ty siadasz na brzegu i pytasz, i pytasz, i pytasz co dalej? A on mówi: więcej, więcej, więcej, więcej, więcej, więcej… pytań.

  38. TadekKuranda Says:

    Mniemiku miły, golnij sobie z flachy…. a potem wróć do żywych bo cos CI się biedaku zatkało w tej Twojej komórze bo nie kuma za Ciebie, więc sam zacznij.

  39. TadekKuranda Says:

    Mniemku, odddaj swoją komórkę do lekarza domowego….. i kup białą laskę na wszelki wypadek, gdyby tej komóry nie udało się teges… I tak musiałbyś już pozostać zanim zrobią Ci pomnik.

  40. Pruderia Says:

    A cóż to za zgryźliwość… fikołek uczyniony po to, by odbiec od tematu tak dalece, iżby się miało wrażenie spojrzenia z lotu ptaka?
    Przypomina mi się rysunek z serii ” Mały Kazio” – ślepa kiszka. Z białą laską.
    I mędrkowanie w stylu : nie widzisz, że nie widzę? Nie widzę. No widzisz.

  41. silma Says:

    Czy pan lubi Polakow?
    Tak…
    Mysle, ze fihrer wybaczy panu te niewinna igraszke…
    Wszystko to niewinne igraszki… i pomosty do wydalania produktow metabolizmu wlasnego rozdetego ego…jak ten napalm – pomost do wojen ulicznych…

  42. Pruderia Says:

    Wiesz Sil… kiedyś, jak proces miał objawy napalmowego głodu, pisałam mu, że na starość będzie rzucał w pielęgnujące go siostry miłosierdzia grysikiem i napełnionym basenem. Czasem kapciem, jak sięgnie.
    Taka wiesz… wersja partyzantki dla zgorzkniałych starców. Coś jak bieg dla nie trzymających kierunku… lub moczu.
    Rozumiem postawę def, dlatego opowiem jej moją metodę obronną w tej partyzantce. Biegnie za Tobą, Kochana Def… wariat z siekierą. Ty wiesz, że to wariat. Wiesz, że chory. Że za swe czyny nie odpowiada. Nawet empatycznie dzielisz z nim wszystkie jego lęki. Ale czy masz sobie w imię tego zrozumienia, dać wbić siekierę w plecy?
    Def jednak usiądzie z wariatem, na ławeczce parkowej i porozmawia. Moja znajoma tak zrobiła z ekshibicjonistą. Opowiedział jej cały życiorys. Na koniec jednak znowu machał fujarą.
    Od tej pory uważam, że zrozumienie nie jest drogą do szczęśliwości.

  43. procesVII Says:

    Prudzia, ale będziesz mogła malować mojego zdechłego ptaszka w tym domu starców. Zresztą on już dziś jest w opłakanym stanie. Nie jest nadto świeży. Powiem więcej: przeterminowany.

    Rozumiem, że w kontaktach z mężczyznami preferujesz opowiadanie życiorysów, miast machania fujarą?

  44. Pruderia Says:

    Procuś.. fujar dostatek, jak drzewa w lesie. W moim wieku życiorysy podniecają już bardziej. Takie wiesz… starcze, hagiograficzne zboczonko. Wolę o cudach czytać, niż je boleśnie weryfikować. Głupi, korektorski nawyk.

  45. Bolesław Says:

    pracowalem w więzieniu i znam takie typki, jak pożal sie boze , pan Tadeusz. Litwo Ojczyzno wolali, jak sie chlopaki namawiali, a dziecielina pała. A potem taki artysta wyzywa sie na facetach, ktorzy w tym czasie na przepustkach chyzo chedozyli, przez zawisc to wszystko i brak meskosci co slabym jednostkom pierdel z dupy wybil. I taki se mysli, ze wzmocnil, ale jakby wzmocnil, to by se tyle nie pogadał. Bo od gadania to baby. I po jedenaste nie martyroloż. fujara nie macha, bo zyciorys opowiada, dobrze to kolega Proces napisal. a Pruderia fajna kobieta jest, zycie zna i wie czego chce. umowilbym sie z nia, ale niekoniecznie w lesie.

  46. Licencja Says:

    Tak się trochę zadumałam nad Twoją notką Defendo i mimo nałożonego przez siebie samą na siebie samą embarga na komentarze, wszędzie poza blogiem Kila (uprzejmie proszę o niewyjaśnianie mi czym jest embargo;-) postanowiłam jednak napisać kilkaset słów, tytułem pewnego wyjaśnienia, a może wprowadzenia w temat, a może zwyczajnie „by język mi nie usechł”.
    Mnie tekst na Pełnej Kulturze szczerze rozbawił.
    Jest śmieszny i w rozbrajający sposób prowokujący.
    Ale co ciekawe- jeszcze dwa lata temu, czyli sprzed czasu z moją szczęśliwie zakończoną przygodą z blogami okołoprocesowo-pokerowymi uznałabym ten tekst za chamski, prostacki i upokarzający Pokera. Po tym jednak co przeczytałam w czasie tych dwóch ostatnich lat na swój temat, po cudownych, pełnych finezji, prawdy i pełnych jakże wysoko latającego humoru tekstach Pokera o mojej nieskromnej osobie (że o Procesie nie wspomnę), poczucie humoru, poczucie dobrego smaku, wreszcie poczucie szacunku dla drugiego człowieka w necie, który człowiekiem podobno nie jest, a jest tylko nickiem- ewoluowało mi w kierunku prostactwa i rechotu niskich lotów.
    Podobno w necie nazywa się to dystans. Dobrych miałam nauczycieli…
    Poker się oburza, pisze kolejne notki, a ja wiem jedno- nie można być trochę dżentelmenem i trochę chamem jednocześnie.
    Swoimi tekstami na m.in mój temat, na temat Slime’a itd zdepenalizował takie same zachowania innych.
    Nie chrzań więc, pałając świętoszkowatym oburzeniem na temat tekstu Kila, bo obrażasz tym swoją inteligencję- Kil w swoim tekście nie wyszedł dalej niż Poker w swoich cudownych notkach, stare „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie” ciągle niestety dobrze się trzyma.
    Pozdrawiam i myślę, że chłopaki sobie ze sobą poradzą. I jednego i drugiego pewnie już strzyka w kościach i tchu im brak, więc wojna pewnie krwawa nie będzie;-))

  47. Logos Amicus Says:

    Wróciłem sobie z pięknej słonecznej niedzieli do domu, zajrzałem do Defendo z nadzieją na zetknięcie się z ciekawą dyskusją, a tu… pierdolenie kotka za pomocą młotka, jak zwykle, kiedy zabierają głos różne procesy, licencjaty, killfiszmory, flanele, pokemony,pokery… etc.
    Istny dom wariatów.
    Sorry, ale przestało mnie to bawić.
    Szkoda tylko dawnej klasy Defendo, kiedy udawało jej się sprowokować dyskurs na jakiś konkretny, ciekawy a nie błachy, sztubacki i plotkarski temat.
    No i rozmówcy kiedyś byli inni…

  48. TadekKuranda Says:

    Bolek, to Ty? No co Ty?

  49. defendo Says:

    Logosie, a jednak… ten wpis to moja refleksja o agresji w sieci. Agresji blogerów wobec innych blogerów. Zastanawiałam się, co nimi kieruje – i to był temat główny.
    W realnym świecie – świecie alternatywnym – unikaliby jak ognia kogoś, kto przynudza, męczyduszy, kogoś, kogo nie lubią itd. Większość ludzi udaje, że takiego nie dostrzega, przechodzi na drugą stronę ulicy, unika kontaktu. Rzadko trafiają się tacy, którzy do takiego kontaktu dążą, dobrowolnie pchają się w dyskusje, zaczepiają i oceniają. Są jednak i terroryści – tacy, którzy nie spoczną, zanim nie „naprawią otoczenia”, najchętniej batem, a jeśli się nie da – to uporczywym ględzeniem, tacy, którzy wszystko wiedzą lepiej – lepiej wiedzą, co powinnam myśleć i jak pisać, wiedzą lepiej, co lubię, a czego nie powinnam wspierać. Oni takiego kontaktu szukają, mają wtedy okazję do wytknięcia mi błędów, zdefiniowania moich wad itd. W mojej opinii mają pewne cechy wspólne, o których napisałam. Może warto o tym porozmawiać?
    Licencjo – to nie była notka personalna. Nadal uważam netolandię za świat równoległy do realu, w którym panują określone normy, powstają instytucje, ludzie tworzą grupy, no po prostu Szczepański rację miał(ten od podstaw socjologii).

  50. bebebetter Says:

    Logos,

    Fakt, kiedyś dyskusje pod notami Defendo były krótsze i mniej „namiętne” za to bardziej treściwe. Ale przyczynę widzę gdzie indziej. Od kiedy w notkach Defendo pojawiać się zaczęły osobiste wycieczki na inne blogi – ściągnął tłum, który prowadzi tego typu dyskucję w wielu innych miejcach.
    To Defendo otworzyła drzwi, nikt ich nie musiał wywarzać.

    ps. Przepraszam Defendo za mówienie w trzeciej osobie, niezbyt to grzecznie wygląda, ale chciałam odpowiedzieć Logosowi.

  51. Licencja Says:

    Wyobraź sobie Defendo, że socjologię na studiach zdałam na piątkę.
    I wiem kim był Szczepański.
    Ale to Ci się pewnie w głowie nie mieści;-)

    Zarzut czynienia wycieczek osobistych (agresji?) przez jednego blogera pod adresem innego blogera to temat bardzo śliski, jeżeli nie jest się czystym jak łza.

  52. Kilmore Fisz Says:

    „Są dogmatyczni – wszystko czytają w y ł ą c z n i e w kontekście własnej spiskowej teorii… ”

    Dear Defendo… czy to nie stosuje się do Ciebie jeśli chodzi o odbiór mojej notki.

    Co sądzę o produkcjach Jokkera już swego czasu napisałem na PK. Rozumiem, że nie czujesz się dobrze ze świadomością, że taki gnom tylko czyha na Twoje potknięcia. Ja bym Ci radził go po prostu ignorować. Napędził się swego czasu Twoimi niefortunnymi wypowiedziami i jak widać tego rozpędu starcza mu aż do dziś.

    Nie będę Ci proponował byś przeczytała moją notkę jeszcze raz starając się nie podchodzić do niej jako recenzji bloga Pokera, bo wiem że jej forma jest dla Ciebie niestrawna, ale jeśli pomyślisz o niej przez chwilę to zrozumiesz, że nie jest ona ani o Jamnicu-Satanicu, ani o Pokerze, ale o trzeciej z postaci w niej wspomnianych…

  53. Licencja Says:

    Logos Amicus: powinnam złośliwie ustosunkować się do Twojego komentarza, z wyjątkowej on „górnej półki” pochodzi, szkoda tylko, że ta półka nie na salonach :-)
    Oszczędzę Cię jednak, wskazując jedynie miłosiernie poprawną pisownię słowa „błahy”, a nie „błachy”.
    Skoro samorzutnie usadowiłeś się w intelektualnej elicie na tym choćby blogu, trzymaj poziom ortograficzny. Noblesse oblige.

  54. Torlin Says:

    Defendo – ależ blogi są pełne takich osób. Ja czasami zadaję takie pytanie, jeżeli już tak nienawidzisz autora (lub jego poglądy) – to po cholerę wchodzisz do jego blogu? Ja tam mam cenzurę u siebie, gorszą niż na Mysiej, tnę równo z trawą teksty mi dokuczające, obrażające lub sprzeczne z moją moralnością.

  55. defendo Says:

    No i właśnie tak jestem czytana – nieważne, co chcę powiedzieć i co mówię, ważna jest interpretacja odbiorcy.
    Ilustrowałam zjawiska, które w realu lub w necie dostrzegłam. To nie były wycieczki osobiste – po prostu czyjaś wypowiedź, sposób wyrażania emocji itd. sama mi „lazła w ręce” jako przykład. Drzwi są otwarte – bo to netowa autostrada, komentarze nie zawierające linków nie są tu moderowane. W tym motelu każdy może się zatrzymać – jak dotąd. I nie zamierzam tego zmieniać.
    Mój netowy image to ja mam głęboko w poważaniu. Piszę jak chcę i co chcę, chociaż rzeczywiście – korzystam z inspiracji moich komentatorów.
    O gustach chcę i lubię rozmawiać, elitarystką być nie przestanę, wątpliwości nie porzucę na rzecz błogiej pewności. W takim ciepełku to ja się tylko zepsuć mogę.
    Kilmore, nie czytuję wspomnianego przez Ciebie blogu od dawna – na początku mnie rozbawił, potem widziałam nudne „czepiactwo”, zwłaszcza w zakresie zarzutów pseudomerytorycznych. Nie widzę powodu do dyskutowania z kimś, kto ma „jedynie słuszną rację”, podpartą moherową tarczą. Nie uważam moich wypowiedzi za „niefortunne”, sam doskonale wiesz, że netobluszcze umieją ślicznie wyrwać zdania z kontekstu, kastrując je w ten sposób – łatwo kpić z kastrata. niech kpią – mnie nie bawi widok kogoś, kto ma głupią minę, bo cwany i obarczony potężnym poczuciem humoru kumpel mu krzesło podebrał, kiedy ten siadał. Wolę Monty Pythona.
    Ad rem – zwróciłam uwagę na pewne zjawisko, istniejące w sieci: kiedy ktoś pisze przyzwoicie, jeśli zdarzają się u niego ciekawe rozmowy, kiedy ma poglądy, o których trzeba dyskutować, bo są kontrowersyjne, to natychmiast znajdzie się wielu takich, którzy na bazie bezinteresownej zawiści zrobią wiele, żeby go z tłumem zrównać. Najłatwiej równać mieszając z błotem. W mikrokosmosie, jakim jest sieć, są gwiazdy – i te świecą własnym blaskiem, są planety – te umieją świecić tylko światłem odbitym, planetoidy udające planety, są cekiny imitujące brylanty i diamenty, które trudno znaleźć… długo mogłabym przy pomocy podobnych metafor wyliczać.
    Nie zamierzam się wszystkim podobać. Nie zamierzam nie zauważać pretensjonalności i grafomanii, zalewu chłamu; powalczę w obronie polszczyzny, mężczyzn, kultury wysokiej, porozważam sobie ważne dla mnie problemy egzystencjalne, nie będę udawać, ze nie znam się na polityce, że filozofia to teren zakazany dla kobiety(niedługo polecę wam znakomitą książkę Marii, na razie czytałam ją w fazie niedrukowej, moim zdaniem szykuje się jedna z lepszych habilitacji na Wydziale Filozofii), że matematyka jest mi wstrętna(bo to jedna z moich fascynacji) itd.itp.
    Bardzo lubię „Śniadanie u Tiffany’ego”; bohaterka opowieści Capote’a kazała wydrukować na wizytówkach pod personaliami: „w podróży”, wciąż była gotowa odejść. Też jestem gotowa.
    Licencjo, nie wątpię, że byłaś prymuską(to nie złośliwość!). Uściśliłam, o którego Szczepańskiego chodzi, bo nie tylko ten jeden pisywał.
    Wśród wielu gładkich obiegowych zdań, których serdecznie nie znoszę, takich jak „a nie mówiłem”(to powinno być karalne), „wyjątek potwierdza regułę(bo często ja obala), jest i takie:”kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień”.
    Bolesławie – jeśli pracowałeś w więzieniu, to byłeś po przeciwnej stronie krat, niż Tadeusz. I tak chyba pozostało…

  56. mniemanolog Says:

    Mądrości ludowe mają to do siebie ,że poparte są przykładami z życia,a życie moim skromnym zdaniem uczy najskuteczniej.Przykładem są między innymi takie oto powiedzonka, których używał mój ojciec.” Wódkę pije się z głową, nie z zakąską””Gówno chłopu nie zegarek, bo go kłonicą będzie nakręcał” „Nie rusz gówna bo śmierdzi”. To ostatnie jakby najaktualniejsze.Okazuje się ,że czasem nie trzeba wspomnianego gówna nawet ruszać.Wystarczy ,że jest gdzieś w pobliżu, czai się,smrodkiem zalatuje.A jak już je ruszymy, to wyzwalamy fetor nie do zniesienia.
    Fikołki nie wiatrak, nie przewietrzą, raczej smród poniosą dalej……

  57. defendo Says:

    Torlinie – nie chcę ciąć, nawet trawników.
    A co do mojej moralności… co to? ;)

  58. defendo Says:

    Mniemanologu – pijam wino, do posiłków. To powiedzonko dotyczy również metaxy? ;)

  59. TadekKuranda Says:

    Wy tam sobie szukajcie i poszukujcie tego paliwa co blogi napędza ale miejcie tę świadomość (Ty też umiłowana Def), że jest w tej kompozycji miejsce na wszystko. Gdybyśmy tworzyli blog, który jest łączką purystów językowych, ortograficznych i innych to byśmy konstruowali coś co byłoby niezjadliwe. Zakręty intelektualne, filozoficzne prowokacje, oszustwa, mądrości i głupoty tworzą wiarygodny organizm. To nie musi być konsekwentne, jako całość bo jest naturalne i nie wymagajmy od tego czegoś innego. Emocje są pożądane, żeby nie zasnąć na kolankach Def, jak u cioci na imieninach, popijając herbatkę. Inną rzeczą jest to, że ja to bym chętnie zasnął na kolankach Def ale mieszka za daleko pewnie.

    Bolek, teraz do Ciebie. Tam gdzie kiblowałem było dwóch upierdliwych klawiszy. Możliwe, że byłeś jednym z nich. Jednego nazywaliśmy Psichuj bo taki miał charakter a drugiego Czacza bo się jąkał a nazywał się Czajkowski i zawsze w rytmie czaczy wymawiał swoje nazwisko i był wyjątkowym dupkiem. Mówił czaczaczajkowskiego ttttto popamiętacie.

  60. mniemanolog Says:

    Głowę przy Tobie można stracić bez metaxy, ale z nią przyjemniej;-)

  61. defendo Says:

    Zasnąć na moich kolanach? Zasnąć przy mnie? Niebezpieczne…
    A poza tym – albo to taka da zasnąć?

  62. defendo Says:

    Mniemanologu – przez moment pomyślałam o sobie jako o gilotynie;)
    Dobrze, że nie napisałeś „szybko i przyjemnie”… :)))

  63. mniemanolog Says:

    Defeno głowę kładąc na Twoich kolanach traci się ją, jedynie problem z zaśnięciem…..Gilotyna usypia skuteczniej;-)

  64. mniemanolog Says:

    ją…..niefortunne sformułowanie dowodzi ,że tutaj też tracę…..wątek

  65. Kilmore Fisz Says:

    Defendo, ja blogosferę widzę trochę inaczej, Tu nie ma gwiazd, nie ma nawet gwiazdek, są większe lub mniejsze skupiska adoratorów, kadzących sobie nawzajem. Tu nie ma co równać, bo tu wszystko mniej więcej równe, a najgorliwszym czytelnikiem bloga jest jego autor.

    Pisałem już o niejednym blogu, i ani mu nie ubyło ani nie przybyło czytelników z tego powodu. Myślisz że można zazdrościć drugiemu blogerowi czegokolwiek, pierwszy lepszy artykuł w durnej lokalnej gazetce, którą ktoś uparcie rzuca pod moimi drzwiami ma więcej czytelników niż blog z pierwszej dziesiątki WordPressu. Przyszło by komu do głowy zazdrościć redaktorowi takiej gazetki…

    Ja też nie zamierzam się komukolwiek podobać, dlatego mam komfort pisania dokładnie tego co pisze. Chcesz walczyć… w obronie polszczyzny i wszystkiego co tam wyliczyłaś… walcz…. powodzenia… Jeśli dzięki tej walce poczujesz się lepiej, dobrze dla Ciebie.

  66. defendo Says:

    Doceniam ironię, Kilmore, chociaż psuje ją nutka lekceważenia.
    Blog daje mi pewne możliwości, których nie mam w realu – bezpośredni kontakt niemal online z czytelnikiem. To nie jest tak, że walczę o sprawy dla mnie istotne j e d y n i e tutaj. Tutaj jednak widzę, które z moich argumentów są niezrozumiałe, kiedy stosuję skrót myślowy, który jest za trudny do przyjęcia, uczę się przeformułowywać tezy tak, żeby stały się pokarmem lżej strawnym itd.
    Tadeusz walczy przy pomocy innych środków, ale w sumie o to samo(albo z tymi samymi zjawiskami); na marginesie: Twój „par avion” robi furorę, Tadee)…

  67. Kilmore Fisz Says:

    Mylisz się, w tym co napisałem nie ma lekceważenia… Tu jest miejsce dla każdego…dla jego pragnień realizacji, ambicji… rób tam sobie co lubisz…

    Kiedyś chciałem napisać o Twoich erotykach… ale zrozumiałem, że gdybym je skrytykował, to właśnie to, można by nazwać czepialstwem, dobrze, też nie mogłem o nich napisać, bo w takiej formie, są mi zbyt obce, zbyt dalekie, i zbyt niezrozumiałe.

    O blogu też nigdy nie napiszę, dobrze nie mogę, kobiety jak Ty zawsze obchodziłem szerokim łukiem, a z kolej gdybym napisał źle, wyszłoby to równie żałośnie, jak wypociny Jokkera.

    Ale nie martw się wspomnę o Tobie w dzisiejszej notce.

  68. defendo Says:

    Niezauważanie mnie nie jest powodem do zmartwienia. Zauważanie też nie, co mi zupełnie nie grzębi i nie zieje. Właśnie dostałam interesującą propozycję(dostrzeżono). Dzięki, Joteszu:)
    Jakie erotyki? To tylko quasi erotyczne wpisy, spowodowane głównie wkurzeniem. Obcość? A czyż nie jesteśmy jak ósmy pasażer? Albo „Pasażerka”? Nie jesteśmy obcy, po prostu inni, na szczęście.
    Ty o moim blogu – być może nie napiszesz – masz w kurniku gdaczące prześmiewczynie, co mi zresztą zupełnie nie przeszkadza. Ale i nie podnieca.
    Wspomnisz mnie w notce? Po co? Nie jestem nikim ważnym, skup się na innych… podładują Ci statystyki, ja jestem niszowa.

  69. TadekKuranda Says:

    Kiedy uczy się dzieci, to też nie wiadomo czyje, ani po co to robić? Kiedy się jednak mówi na blogu, to mówi się do ludzi, którzy mają chęć weń wejrzeć. Po co? No po coś, no dla czegoś, dla kogoś…. Głupotą byłoby rozważanie powodów, poc o idlaczego, bo może ich być niezmierzona ilość. Co zyskuję ja albo Ty blogerze? Nie wiem. Nike zastanawiam sie nad tym jakbym stał przy tablicy i gadał w próżne. Nie wiem co się z tego urodzi? Są miejsca na Ziemi, gdzie nic się nie rodzi, ale to tylko pogląd tych , którzy czegoś oczekują. Choć nic się w ich oczekiwaniu nie rodzi. Powiadam Wam, że zawsze się rodzi. Poczekajmy.

    Możemy sie spierać o swoje życiorysy, wybory i postawy, jako ludzie. Pozostawiamy tutaj cząstkę przeczesanej wiedzy. Raz głupiej – raz mądrej – ale takiej, która wydaje się nam na tyle interesująca żeby się nią warto bylo podzielić. Może to być głupi żart, może to być erotyczny stosunek wobec Def (choć coraz bardziej jestem przekonany, że Def jest mężczyzną) i faceci stojący na prostych nogach wyłapują subtelności jej natury. Enyłej.

  70. defendo Says:

    Mężczyznę we mnie ujrzałeś? Serio?
    Ochżeż TY…. (tu widzisz mój język, wystawiony na oścież)…
    Zresztą niedługo dowiodę, żem kobieta…dowiedziemy… i z góry współczuję!

  71. defendo Says:

    Podżegacz jeden! Phi!

  72. Kilmore Fisz Says:

    Ty je tak nazwałaś…Kiedyś tam widziałem link. Prowadził do trzech wpisów… akurat, żeby więcej czasu spędzić pisząc niż czytając.

    A dlaczego napiszę o Tobie… Po to, żeby spędzić kilka minut przed komputerem, albo po nic… no dobrze, po to żeby się uśmiechnąć kiedy skończę… albo i nie, jak nie będę z siebie zadowolony…

  73. defendo Says:

    Oj, Kilmore, uważaj – jedyni ludzie bezkrytyczni wobec siebie i zadowoleni(nawet samowielbiący) – to idioci. Rzecz w tym, że ja nie do końca wiem, co to zdrowie psychiczne. Nie tylko ja nie wiem, psychiatrzy też wątpią.

  74. justyna Says:

    Defendo a nie lepiej się nad tym nie zastanawiać? poza frustracją nic nie osiągniesz:) nie odkryjesz żadnych prawd, nie uda Ci się stworzyć teorii i dokonać zaskakujących analiz:) To tak jakbyś zastanawiała się dlaczego ludzie kłamią, piją, zdradzają lub przeklinają. Jest grupa , która czerpie przyjemność z tego typu dokonań i nie wpłyniesz na ich zmianę. Nie wszyscy muszą Cię kochać , lubić , ale to ich problem nie Twój:) Ty pisz, bo robisz to dobrze i interesująco:)
    ps. ja się bardzo cieszę ,że nie jestem kimś z rodziny , przyjaciół melkulki i nie muszę fałszywie zachwycać się jej twórczością ;)) szalenie trudno napisać komuś kogo się lubi , że to co pisze jest koszmarne:)

  75. Kilmore Fisz Says:

    Nie martw się o mnie Defendo, żadna z tych rzeczy mi nie grozi, a jeśli grozi, i tak nigdy nie zdam sobie z tego sprawy.

  76. defendo Says:

    No i Kilmore sobie zrobił u mnie swoją reklamę..darmową. Nie przeczytam, Kil, sorry! Nie wiesz o mnie więcej, niż ja wiem o sobie, a jeśli mniemasz, że jest inaczej, to s o b i e mniemaj:)
    Właśnie podczytuję supergrafomańskie teksty, podzielić się z Tobą cytatami? Lubisz ich autorki przecież:)

  77. Torlin Says:

    Defendo!
    Nie będę dawał w Twoim blogu przykładów tekstów sprzecznych z moją moralnością, bo przecież jeżeli z tego powodu je wycinam z mojego blogu, to nie będę zaśmiecał Twojego.
    Patrząc na Twoją dyskusję z Kilmore Fisz wydaje mi się, że Twój adwersarz nie rozumie fenomenu normalnych, zwykłych blogów. To jest takie typowe podejście „na nie”, wszędzie widzi cynizm, miejsce dla adoratorów itd. A sprawa wygląda zupełnie inaczej, moim np. marzeniem było zawsze założenie czasopisma kulturalnego, i mogę teraz pisać na tematy mnie interesujące.
    I fascynujące jest to, że mam ludzi, którzy chcą mnie czytać i chcą u mnie pisać.

  78. TadekKuranda Says:

    Def, nie ma co współczuć kiedy koniec świata bliski! A tak okazją…. co byście pisali na tym blogu gdyby do Waszej roztropności dotarła informacja, że w tym roku, w duługi majowy łikend. zginęło na droga o 114 osób więcej niż w zeszłym roku? Pewnie, że był zbyt długi…. wnioski się biorą nie wiadomo skąd… i poco….

  79. TadekKuranda Says:

    albo,że Def jest z policji albo, że że nie nosi majtek… A wszystkie agencje podają o tych faktach nie mówią dlaczego? Def nie zapina pasów cnoty aby ustrzec się nieoczekiwanym posądzeniom o nierostropność podczas startu samolotu, ani nie używa poduszek przy zderzeniu. Strach wychodzić z domu
    gdy ta dama budzi się do życia. Życie…. Cóż to jest? Obudźcie się choć raz w życiu a porozmawiamy o śmierci tak do spodu. Ale nikt nie zechce…. Reszta to pierdolenie o niczym…

  80. TadekKuranda Says:

    jesteście siusiumajtki

  81. defendo Says:

    Justyno – tak rozumiem poznanie… refleksja jest dla mnie najważniejszą z dróg. Dzięki za słowa wsparcia, coraz częściej wątpię, czy w necie w ogóle powinnam pisać… Nie, nie dlatego, że się obrażam na krytkantów, że mam mniej czytelników niż darmowa tygodniówka wydawana w małym miasteczku. Z zupełnie innych powodów.
    Molekulka zapewne pisze nadal – i nadal; się sobą zachwyca. To j e j droga ku poznaniu(też się cieszę, że nie muszę jej recenzować) ;)

  82. procesVII Says:

    tnę równo z trawą teksty mi dokuczające, obrażające lub sprzeczne z moją moralnością.

    A w niedziele urządzasz rodzinne defilady, hę? Od wycinania komentarzy nie zacznie Ci stawać, zapewniam Cię. Po takim wycinaniu trawy ja rozpoznaję chamów, którzy w sieci pozują na dżentelmenów. Bo widzisz, ja jestem dżentelmenem, który w sieci grywa rolę chama.
    Cenzurowanie komentatorów to powód do wstydu, nie dumy. W blogoprzestrzeni gramy, to dla mnie jasne, ale w pewnych zachowaniach rozpoznaję urodę i naturę aktora.

  83. bebebetter Says:

    „No i właśnie tak jestem czytana – nieważne, co chcę powiedzieć i co mówię, ważna jest interpretacja odbiorcy.”

    Jak świat światem to co mówimy, a co inni słyszą to dwie różne rzeczy, więc nuta rozżalenia w tym zdaniu jest dla mnie niezrozumiała. To zupełnie normalne a pozwala się zastanowić, czy aby precyzyjnie dość wyraziliśmy swoje myśli.

    Poza tym Tadeusz Konwicki powiedział:

    „Dopóki mówimy będą nas łapać za słowa.”

    Konsekwencje. Zawsze są gdzie jest jakieś działanie.

  84. defendo Says:

    Babetter – nie było rozżalenia, tylko konstatacja. Konsekwencji się nie obawiam, wliczyłam je w koszty istnienia ;)

  85. defendo Says:

    Torlinie, wirtual pozwala realizować rozmaite fantazje, w tym jego urok.
    Pomysł, że można tworzyć czasopismo kulturalne, jest pociągający. Jestem ciekawa, czy stworzenie takiego periodyku byłoby możliwe w sieci, na zasadzie „żywej gazety”, ale to wymagałoby współpracy kilku autorów. I grafika…

  86. Pruderia Says:

    ..ków.

  87. defendo Says:

    Tadeuszu – prowokujesz mnie do napisania kolejnej noty ? ;)
    Chętnie porozmawiam nie o niczym. Śmierć to część życia, kobieta to też część życia mężczyzny(i vice versa), rozmowa o niczym skojarzyła mi się z Nietzschem i aż się prosi, żeby popolemizować z opinią, że uważał kobiety za istoty niższe…

  88. oceanofstupidity Says:

    proces7 napisał:

    Cenzurowanie komentatorów to powód do wstydu, nie dumy. W blogoprzestrzeni gramy, to dla mnie jasne, ale w pewnych zachowaniach rozpoznaję urodę i naturę aktora.

    Czemu Torlin ma się wstydzić tego co u ciebie procesie7 jest na początku dziennym? Ciąłeś teksty u siebie i robisz to na polterze. Jeśli chcesz kogoś oceniać to zacznij od siebie. Ostatnio zdałem sobie sprawę z pewnego zabawnego faktu – jestem zwolennikiem cenzury w pewnych okolicznościach a mimo to moim blogu nie zniknął jeszcze ani jeden komentarz. Ty nie możesz się pochwalić takim wynikiem :)

  89. Torlin Says:

    Oceanofstupidity!
    Całkowicie się z Tobą zgadzam i muszę przyznać, że mam podobne doświadczenia. Do dnia dzisiejszego wyciąłem dwa wpisy osób mi kompletnie nieznanych, o których nickach usłyszałem po raz pierwszy w życiu, wpisy pełne wulgaryzmów, nienawiści narodowej i rasowej, gdzie powiedzenie „ty p… i j… Żydzie” należało do najłagodniejszych. U mnie ten proces jest rzadki głównie z tego powodu, że prowadzę blog kulturalny i apolityczny. I to powyższe, co napisałem, jest spokojną odpowiedzią na chamskie odzywki ProcesaVI.
    Defendo!
    Ależ ja swój blog właśnie traktuję jako czasopismo kulturalne, tylko u mnie każdy artykuł jest osobno i kolejny jest publikowany regularnie (w każdym razie staram się) co trzy dni.

  90. Kilmore Fisz Says:

    Fajnych gości tu miewasz Desendo, wiedzą co różni blog normalny od nienormalnego…

  91. Kilmore Fisz Says:

    …a o Tobie wiem tylko tyle ile tu sama napisałaś,

    …ale i tak najbardziej mnie zainteresowały, te autorki które to ja tak według Ciebie lubię…

    więc będzie mi miło jeśli podzielisz się tymi cytatami

  92. defendo Says:

    Mówiąc o „czasopiśmie”, Torlinie, miałam na myśli nieco inne przedsięwzięcie: kilku autorów, ilustracje, felietony, eseje, dyskusje, recenzje itd. Dobra grafika, czytelny układ, no po prostu czasopismo, tyle że netowe.
    Może jakaś stała galeria „jednego obrazu”?
    Chyba najtrudniej byłoby przekonać potencjalnych autorów do wspólnego działania, dobrzy(a takich wielu) to najczęściej indywidualiści.

  93. Pruderia Says:

    Def… przekonać nie byłoby trudno, gorzej byłoby z terminowością . Wiesz… rozkapryszone Chimery.
    Kil… wiesz co? Przypomniał mi się skecz MUMIO – „widz zwyczajny wychodzi, widz KULTOWY zostaje”.
    Komentującym tu wydaje się, że odkryli Amerykę spod kapelusza. Wszystko jest niszowe i kultowe. Jestem jaki jestem – pisze odkrywczo poker. Mam prawo do korzystania z odchodów, jako dobrodziejstw natury – uzasadnia swą zjadliwość NIEJEDEN TAKI. Fajnie sobie podyskutować z pozycji obronnych, nawet def tu zaraz rąbnę papierkiem, za jej rzekomą „niszowość”.
    Okazuje się, że pojęcie ” normy” jest tak względne jak urządzenia posiadające klapę. Nieważne, czy kibel, czy fortepian.
    Dedykuję Państwu limeryk.. nie wiem, czy zacytuję wiernie, ale nie opłaciłam abonamentu za legalne google.

    Żył pewien artysta w Koethen
    z wyrytym na dupie bukietem
    barw dobór zdumiewał
    kształt jego olśniewał…
    lecz zapach, niestety, był nie ten.”

  94. chłodnym_okiem Says:

    „Bo widzisz, ja jestem dżentelmenem, który w sieci grywa rolę chama.”
    Myślę, że nie popełnię wielkiego błędu jeżeli stwierdzę, że Proces to cham, który nieudolnie grywa dżentelmena. Dżentelmenem jest się zawsze albo nigdy.

    „Cenzurowanie komentatorów to powód do wstydu, nie dumy.”
    Autor tych słów blokował mi możliwość komentowania na swoim forum.

  95. TadekKuranda Says:

    Pru, jestem pod powiększającym się niebezpiecznie urokiem Twoich potencji. A ta poetycka równa malarskiej. Mogłabyś być najczulszym instrumentem każdego artysty. Każdy co by Cię zobaczył, porzuciłby rojenia o pyłce nożnej i pyłkarzach a Ty stałabyś się jedyną atrakcją i podnietą. Niektórym potrzeba niewiele ale Ty nawet dla najbardziej wymagających moglabyś być wszystkim.

    Def, tak mi blogo kiedy używasz słowa Tadeuszu ale zastanawiam się czy ta druga strona Twojej natury, która mówi na mnie ślepowron (Pru) nie jest wtedy zazdrosna. Taki eintopf mi chodzi po głowie ;))) Co do pisma to się piszę. Tylko wymyśl jak na tym zarabiać pieniądze. Sława i ordery już mnie nie interesują – jedynie potomność.
    Pytanie było oczywiście o sens takiego działania.

  96. TadekKuranda Says:

    Pru, terminowość zawsze mi się kojarzy z menstruacją, choć jestem facetem, więc to z lekka dywiacyjny problem. Nasz Małysz i nasz Papież nie zaprzątali sobie tym głowy nigdy bo mieli przed sobą niezmierzone przestrzenie i ogromny potencjał. Tak też należy traktować zachętę Def.
    Ja mam dobrą rękę do szefów. Jednym z nich był ojciec Maciej Zięba prowincjał dominikanów w Polszcze, wtedy młody prezes Klubu Inteligencji Katolickiej we Wrocławiu. Kochały się w nim wszystkie panny bo był to niezwykle przystojny mężczyzna… nie wspominając już o intelekcie, który przewyższał wszystko. Teraz mogę powiedzieć (bo minęło kilka lat), że na jego konto skradłem kilka pocałunków bo mnie z nim pomylono, choć byliśmy niepodobni. Teraz on siwy i ja też. Wierzcie mi – piękny człowiek! Do kościoła chodziłbym dla, i do Maćka a nie Chrystusa, ale co pieczątka to pieczątka, jak mawiał mój dziadek.
    Do kościoła nie chodzę choć mam blisko.

  97. TadekKuranda Says:

    Ciekawe, że do księży mówi się „ojciec” choć nie powinni mieć dzieci?

  98. Pruderia Says:

    Tadeuszu…pan Lear byłby zachwycony, słysząc takie komplimenta…

  99. Pruderia Says:

    Pru WTEDY nie jest zazdrosna. Ślepowronie.

  100. procesVII Says:

    Przepraszam Państwa za moje mendy: oceanofstupidity i chłodnym_okiem (kto to jest do kurwy nędzy?). Nie chciałem ich tu ściągać. Oceanofstupidity to Valmont, mój forumowy Maleszka. Brzydzę się nimi i często wymiotuję, gdy się za mną pojawiają, to ich jedyna zemsta, moje rzyganie. Dla mnie Valmont (oceanofstupidity) cuchnie jak kibel dworcowy z lat 80 – tych. Nawet jak go czytam, czuję zapach lizolu i dworcowego gówna.
    Nie mam zamiaru prostować ani dementować. Ci co mnie znają wiedzą jak jest. Wiedzą, że jak jego blog odwiedzają trzy osoby (ja nie odwiedziłem nigdy) to nie potrzeba mu cenzury. Reszta to Google Image Indonesia, ale oni nie komentują.
    Oni potrafią tylko istnieć na mym mizernym tle. Jeszcze raz przepraszam. Mój błąd, że się tu w ogóle wpisywałem.
    Miłej zabawy życzę.

  101. flanelka Says:

    Defendo – że sobie znów pozwolę splamić sobą Twoje święte progi..

    TEN TWÓJ WPIS jest oczekiwaną reakcją. Np. ten, oczywiście. Kiedyś to do Ciebie dotrze?

    Po każdym spodziewa(my) się jakiegoś tam kanonu zachowań i reakcji.. Ty też – jak widać – jesteś schematyczna. Nie wynoś się tak ponad innego Zoila ;)

    Uszanowania.

  102. oceanofstupidity Says:

    Ja też przepraszam szanowne towarzystwo za procesa7, który w typowy dla siebie sposób rozwala dyskusję. Szkoda, bo spodziewałem się odpowiedzi na temat. Nadzieja matką głupich.
    Nie musisz niczego prostować ani dementować procesie7. Ja ci po prostu przypomnę o tym co zrobiłeś.

    http://savingprivatephotos.wordpress.com/cenzura/

    Powtórzę to co napisałem wczoraj. Chcesz oceniać wolność słowa innych to zacznij przede wszystkim od swojej procesie7. Póki co z ciebie taki zwolennik braku cenzury jak z koziej… :)

  103. TadekKuranda Says:

    Procesie, ach Procesie…. W Szkole (Technikum Żeglugi Śródlądowej) wymyślaliśmy tzw „wiąchy”, tzn eksperymentowaliśmy ile czasu marynarz może bluźnić nie powtarzając się. Celował w tym Gibek (czyli Gibon, bo był silnie owłosiony), zresztą mój serdeczny przyjaciel. Zanim Gibek osiadł na stałym lądzie opłynął cały globus ze dwadzieścia razy, aż został właścicielem hurtowni pluszowych misiów w Szczecinie. Ja nie dałem się skaperować do PLO. Wdałem się w politykę. Tu klęło się przez chusteczkę a złorzeczyło na potęgę i bez skrupułów. Najstraszliwszym przekleństwem było nadużywane przez (obecnie dyrektora wydziału kultury) Jarka Brodę. Teraz zatkajcie uszy i wyprowadźcie dzieci aby to na nich nie spadło. To było… Pluskurfamperfektum.
    A Borhardt w „Znaczy kapitan” używał „Kurgajemować” w celu ubrania sytuacji wykrzyknikami. Itd. Mógłbym gadać bez końca ale to przecież nie mój blog, tylko Def.
    Na marginesie…. zauważyliście tę różnicę, że inne blogi takie mizerne a tu aż furczy esencjonalnie?

  104. TadekKuranda Says:

    * poprawka: Jarosław Broda jest dyrektorem Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego Wrocławia. Wcześniej był szefem wrocławskiego PWNu, a jeszcze wcześniej działaczem redaktorem wielu nieprawomyślnych czasopism. Poeta, prozaik i świetny kumpel…

  105. TadekKuranda Says:

    „plus kurfam prefektum” to określenie na czas zaprzeszły niedokonany… o ile jeszcze pamiętam.

  106. telemach Says:

    def
    „Zastanawiałam się nad tym, co kieruje osobami zaglądającymi tu jedynie po to, żeby mi “przyłożyć” – tu lub w innym miejscu sieci.”

    odczekałem sobie bo byłem ciekaw jak się rozwinie ta dyskusja. Była to decyzja niełatwa ale słuszna. . Korzystając z chwili spokoju, pragnę zaapelować do Ciebie o podzielenie się finalnymi wynikami zastanowień. Taki rodzaj posłowia mi się marzy..

  107. defendo Says:

    Czy misie potrafią równie twórczo operować inwektywami?
    Oddaj misie… misie oddal, daj misie.. ech.. to jak wariacje na temat..”nel cor piu” – kiedyś to grywałam..
    Telemachu – dla Ciebie wszystko!
    Serio..Posłowiem odpowiem, ale po przeczekaniu burzy, jeśli pozwolisz ;)
    Chyba że mnie zabraknie, wciąż mnie coś prowokuje do odejścia.
    Może powinnam, żeby dowieść, że jestem gotowa?
    Odwołuję – niczego nie muszę, ale za to mogę najważniejsze.
    Tak łatwo odejść, kiedy pokonałam lęk. Trudno mnie oswoić, łatwo spłoszyć;)

  108. Sarna Says:

    Tadeuszu, co Cię tak cieszy? ,to że „aż furczy esencjonalnie?” Każdy, kto zaglądał do Defendo wcześniej dostrzega kolosalną różnię pomiędzy tym czym był wcześniej ten bloog, a tym czym jest on teraz. To żenujące, że goście odcisnęli takie brzydkie piętno na tym kąciku i poniekąd na gospodyni, która pełniąc honory pani domu przymykała oko na złe maniery i pozwoliła zamienić ten salon w podlej kategorii saloon. Szkoda, bo sama gospodyni ma naprawdę klasę, intelekt , kobiecy wdzięk i ciekawe spojrzenie na wiele kwestii. Dziwię się, że jeszcze trwoni czas i trudzi szare komórki dla takiego pieniactwa i bylejakości.
    Defendo, nawet za cenę utraty większości komentatorów wróć do wcześniejszego poziomu, zmuś rozmówców do przestrzegania elementarnych zasad dobrego wychowania i ruszenia mózgownicą, podzielenia się swoimi przemyśleniami. Obecnie prześcigają się tylko w biciu rekordów w rzucaniu inwektywami. Może by mnie to nie raziło, ale gdy celują w tym ludzie pokroju Tadeusza, to smuci. Przecież od np. Tadeusza można się wiele nauczyć,czegoś nowego dowiedzieć. Zmuś Jego i jemu podobnych do pokazania się z tej wartościowej, interesującej strony. Chamstwa i warcholstwa mamy dość w sejmowych ławach, polityce, na stadionach i pod budką z piwem. Zrób wiosenne porządki Defendo i przewietrz chatę.
    Masz piękny ogród, ale ja przez to barwne kwiecie dostrzegam trud, który wkładasz w jego pielęgnację. Kiedyś taką wdzięczną rabatką był Twój bloog, teraz go sobie odpuściłaś i pozwoliłaś by rozmnożyły się chwasty, które jak to chwasty są problematyczne.

    PS Tęsknię za Buniem :), za jego uroczym brakiem agresji, poczciwością, klimatem rozbawienia, który mu towarzyszy.
    pozdrawiam

  109. procesVII Says:

    Boże, co za nudziara z tej Sarny. Może to Ty jesteś chwastem, bo przecież nigdy nic mądrego tu nie napisałaś. Potrafisz się tylko oburzać. Nie bywam w sejmie, na stadionach i pod budkami z piwem. Ostatnich to nawet nie widuję wcale.

    Defendo doskonale pamięta, że w pokojach czatowych i na moim forum w Gazata.pl Oceanofstupidity (Valmont, kusistofu) udawał naszego kolegę, a potem donosił do administracji, że się brzydko zabawiamy. Dwadzieścia parę lat temu byłby świetnym esbekiem. Bo przecież on działał zgodnie z wyznaczonym regulaminem.
    Jak można donosić na kumpli, nawet jeśli są to wirtualni znajomi. Ja bym na jego miejscu zapadł się ze wstydu pod ziemię i nigdzie nie wskazywał swego istnienia na blogach.

    Tadek, co do przekleństw, to polski jest w nie bogaty, owszem, ale hiszpański jest dużo bogatszy. W niemieckim nie ma przekleństw „odseksualnych” wcale. Arschloch i Scheisse to szczyty wulgarności i chamstwa.

  110. Pruderia Says:

    Ja tam lubię, jak furczy. Jak odpadają fasady, a pod nim „pysk zły i obrzydliwy i pryska cały bleuff”. Robi się odrobinę molierowsko…
    Sarna, chciałabyś, aby nikt się nie garbił i nie przyklejał gumy pod biurko?

    Sarenko, dla Ciebie Waligórski :

    Rozkwitam pięknie jak polny bratek
    Gdy mi zadają wszyscy pytanie:
    – Jak pan to robi, że mimo latek
    Jest pan w tak świetnym, kwitnącym stanie?
    Inny ma wygląd, że tylko dobij,
    Pan zaś poprawia się wciąż wybitnie!
    Jak pan to robi? Jak pan to robi?
    I co pan robi, że tak pan kwitnie?
    Na to pytanie w głowę się skrobię
    I szukam w myślach uzasadnienia.
    Bo prawdę mówiąc ja n i c nie robię
    I to jest powód mego kwitnienia…
    Inni się męczą i zarywają,
    Nie śpią, nie jedzą śniadań, kolacji
    Nic też dziwnego, że wyglądają
    Jak ciocia Klocia po ekshumacji.
    A ja obiadki jem lekkostrawne,
    Niezbyt obfite (bym nie stetryczał)
    Czytam wyłącznie książki zabawne
    (Raczej Wałęsę niż Kuśniewicza).
    W żadną dyskusję nikt mnie nie wrobi,
    Co trzy miesiące stan zębów badam,
    Kocham się tylko w Alexis Colby
    (więc mnie fizycznie to nie rozkłada).
    Dwa półetaty wziąłem od razu
    Co jest wysiłkiem dla mnie maciupkim:
    Pół dnia pracuję i na pół gazu,
    Gadam półgębkiem, siedzę półdupkiem…
    Nic też dziwnego, że ludzie skrycie
    Szepczą na widok mój luksusowy:
    – Popatrzcie tylko! Ten to ma życie!
    Krew z mlekiem! Bomba! Sklep nabiałowy!
    Figluję rankiem, dobrze śpię nocą,
    Wieczorem solo gram na perkusji,
    I jakoś żyję… Pan pyta po co?
    Stop! Już mówiłem. Żadnych dyskusji.

  111. oceanofstupidity Says:

    Każdy bawi się jak umie. Jedni nazywają kobiety workami na spermę i ejakulują na ich piersi oraz promują ludzi, którzy wyzywają innych od ukraińskich kurew a są jeszcze tacy, którzy takich pustaczków kasują. Tak mi przykro procesie. Ten świat nie jest doskonały. ;)

  112. Sarna Says:

    Procesie słuszna uwaga :) Oburzenie to od dłuższego czasu dominujące uczucie jakiego doznaję czytając komentarze na tym bloogu.

    Preuderio, jest zasadnicza różnica między dyskusją, a maglem.

    pozdrawiam

  113. Sarna Says:

    Pruderio, coś jeszcze :)
    1. Wolę być barwnym, bezbarwnym bratkiem, niż psubratkiem.
    2. W kwestii czy garbate i z gumą, to powiem Ci, że zależy.Bo utrzymując się w tonie wypowiedzi na tym bloogu i czyniąc zadość gustom muszę stwierdzić, że seks wolę z prostym facetem i bez gumy.

  114. chłodnym_okiem Says:

    Proces napisał:
    „Ci co mnie znają wiedzą jak jest.”
    To samo dotyczy tych wszystkich pań, pod których adresem pisałeś, że są „niewydymanymi sukami”. Opluwasz ludzi bez powodu i dlatego jesteś chamem, super-chamem.

    Twoja twórczość zawiera się między „Paragrafem 22” i „zapachem napalmu o poranku”. Jeżeli na chwilę pominiemy zakres i powtarzalność podnoszonych przez Ciebie tematów to nasuwa się wniosek, że zapach napalmu o poranku zastępuje Ci wzwód poranny. Pamiętam przypadek kiedy próbowałeś napisać opowiadanie i zabrakło Ci inwencji na jego zakończenie. Jesteś beznadziejny i bezpłodny!

  115. procesVII Says:

    zapach napalmu o poranku zastępuje Ci wzwód poranny. Pamiętam przypadek kiedy próbowałeś napisać opowiadanie i zabrakło Ci inwencji na jego zakończenie. Jesteś beznadziejny i bezpłodny!

    Rozumiem co piszesz i doceniam Twą troskę o moje życie erotyczne jako i intelektualne. Naprawdę, nie chciałem nigdy moim pisaniem wprawiać Cię w zakłopotanie. Przepraszam, że nie piszę tak, jak Ty oczekujesz.
    Skąd wiesz, że jestem bezpłodny. Nie miałem przyjemności testować tej problematyki z Tobą. Chyba, że coś mi umknęło?

    ejakulują na ich piersi

    Przestań łazić za mną po blogaskach. Bo przecież to Ty pojawiłeś się tu za mną, a będziesz ejakulował w różne, przedziwne i cudowne miejsca. A nie – tak jak teraz – w chusteczki albo na dywan. Pewnie masz potem wyrzuty sumienia. Gdybym Ci powiedział, gdzie jeszcze ejakulowałem, trafiłby Cię jasny szlag. Dlatego nie powiem.

  116. oceanofstupidity Says:

    To raczej ty przestań za mną łazić. Masz jakieś urojenia. To twój komentarz pojawił się zaraz po moim pierwszym komentarzu na tym blogu. Więc to ty za mną przyszedłeś. Nie ja za tobą. Poza tym kim ty jesteś żeby mi mówić gdzie ja mam chodzić i komentować? Rządzić to sobie możesz swoimi sługusami na polterze ale nie mną. Teraz możesz sobie aportować do woli, bo ja skończyłem z tobą rozmawiać. Jedyne co mogę ci zaoferować to wyniosłą pogardę.
    Jestem gotów puścić wszystko w niepamięć jeśli przeprosisz za cenzurowanie komentarzy na polterze i u siebie a także przeprosisz pewną kobietę za to, że opublikowałeś wątek, w którym niesławny barracuda7 zwyzywał ja od ukraińskich kurew. Na sam koniec staniesz na środku swojego bloga i ucałujesz swoją wirtualną dupę. Wtedy będę gotów zastanowić się czy ci wybaczyć.

  117. alkacja79 Says:

    Valuś, no ale już mógłbyś się nieco postarać i wymyślić własny repertuar, a nie kopiować Maestro Procesa.

    I tak na marginesie, to musi być niesamowite doznanie- być rządzoną przez procesa.

  118. Pruderia Says:

    Małe pytanko. Czy „sługusy na polterze”, to również ta nieszczęsna ofiara barracudy?

  119. Pruderia Says:

    Cześć Alu, polterowy sługusie : )) Jak zdrówko?

  120. oceanofstupidity Says:

    O cześć alkacja, nadal moderujesz (czyt. cenzurujesz) komentarze na polterze? Kiedyś robiłaś to pod dyktando procesa. Jak mniemam wiele się nie zmieniło. :)
    Wybacz Alu ale to była taka parafraza Bravehearta. Nie bardzo rozumiem dlaczego wyjeżdżasz mi tu z procesem zakochana kurko :)

  121. Pruderia Says:

    „Niech się pan czuje pocałowany w dupę!!” – rzekł raz jeden pan w silnym wzburzeniu.

  122. kawa3603 Says:

    Wysadzą Ci Defendo tę notkę w kosmos. Waluś ma, jako młodzik, dużo niespożytej energii. Pogubił się tak bardzo w krytyce Procesa, że „sadzi” jego teksty, tylko tak… nieco delikatniej. Można krytykować robiąc dokładnie to samo? Tylko u Niego nie widać humoru ani prowokacji, tam nic nie ma, powstaje beznadzieja, którą chce wykazać u Procesa.

    Waluś, myślisz, że jesteś w czymś lepszy?
    Nawet nie wiesz jak przebija przez Ciebie głupota, tak charakterystyczna dla młodych ludzi. Nie sil się na odpowiedź, pewnie jej nawet nie przeczytam…

    I sorki Defendo, już nie śmiecę. ;)

  123. oceanofstupidity Says:

    Kawciu a co ja ci mam tłumaczyć kurko numer 2? Nazywanie kogoś workiem na spermę raczej nie powoduje u nikogo ubawu po pachy no może u ciebie ale ty jesteś inna :) Ech to twoje specyficzne poczucie humoru ;)

  124. TadekKuranda Says:

    Co to za blog ? Człowiek brodzi tu myślami po kolana w spermia a w witrynce ino kwiatki. Def, Ty puść może trochę inne kwiatki….

  125. defendo Says:

    W kolejnej witrynce most, Tadeuszu ;)
    A poza tym – przyślij mi coś odpowiedniego do tego brodzenia;)

  126. TadekKuranda Says:

    OK, Andrzej Czeczot to mój uwielbiany idol spośród idoli. On to ilustrował polskie wydanie

  127. TadekKuranda Says:

    polskie wydanie „Dzielnego wojaka Szwejka”. Nieporadność artystów jest znana. Ten tak samo jak inni. Kiedy wylądował w Nowym Yorku to skonstatował, że na tym lotnisku ląduje około 20 geniuszy z całego świata. Codziennie 20 geniuszy w każdziutkiej dziedzinie. Palca nie zmieścisz…

  128. TadekKuranda Says:

    i on jak ten gupi poszedł do biblioteki Nowojorskiej i zapytał, jak jaki gupi o to czy nie mógłby wypożyczyć coś z satyry, np „Wojaka Szwejka”.
    Proszę wpisać się tu, na karcie…. wpisał Czeczot… bo co miał wpisać?
    Facet, który to przeczytał omal nie padł trupem z wrażenia. To pan ilustrował Szwejka? No tak, a co? odpowiedział nasz heros….

  129. TadekKuranda Says:

    ….jesteśmy znani… My Polacy. A co? Szopen czy też ten Kopernik….
    No niech mi ktoś powie, że uwielbia Cromwella, albo szoguna Kurandę z szesnastego wieku, albo co inne cokolwiek, to się zadziwię.

  130. TadekKuranda Says:

    Czeczot…. A ona durna pała wyciąga Go jakby z pudełka po starych butach…. Bo akurat jej rozmiar…

  131. defendo Says:

    W zakresie uwielbiania Kurandów zaczynam dochodzić…

  132. defendo Says:

    … do wprawy…

  133. TadekKuranda Says:

    oj Def…. łazisz po ideałach…

  134. TadekKuranda Says:

    jak po ściernisku

  135. defendo Says:

    Co do uwielbiania, to mam na sumieniu grzechy: nie uwielbiam Sienkiewicza, ale Borgesa czczę. i kilku innych. No dobrze – kilkunastu.
    Mrozka głównie. I Lema – to z naszych. Jakoś tylko takoś dziwnie się składa, że wyjechani oni byli.
    Tadeuszu, a w kwestii kobiecej się nie wypowiesz? Liczę na Ciebie, jako eksperta. Specjalnie powiesiłam najnowszą notkę, żeby mężczyźni mogli tam dać upust ;)

  136. defendo Says:

    Po ściernisku? To dla mnie niebezpieczne wielce – kiedyś próbowałam i wylądowałam z przebitą stopą na pogotowiu. Lekarz zapytał, na co wlazłam.
    – Na źdźbło – odpowiedziałam, zgodnie z prawdą.
    – Proszę uważać na jeże i szczotki ryżowe westchnął – Ciekaw jestem, na jakich piernatach pani sypia…

  137. Pruderia Says:

    Taka mundra, a po ściernisku łazić nie umie…

  138. Flanelka, Poker i Zimno-mi « Pełna Kultura Says:

    […] napisałem… fakt, że nikt mi nie uwierzył, podejrzewano mnie o najróżniejsze intencje jak dopieszczanie własnego ego, zaspokajanie potrzeb ekshibicjonistycznych i nie wiadomo co jeszcze, ale tak to już jest,  że […]

  139. Flanelka, Poker i Zimno-mi « Pełna Kultura Says:

    […] napisałem… fakt, że nikt mi nie uwierzył, podejrzewano mnie o najróżniejsze intencje jak dopieszczanie własnego ego, zaspokajanie potrzeb ekshibicjonistycznych i nie wiadomo co jeszcze, ale tak to już jest,  że […]

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: