Narcyz

narcyz113Słusznie zapomniany dramaturg, Juliusz Wirski, mawiał o sobie nie bez dumy: „jeśli ja nie jestem Szekspirem, to tylko dlatego, że nie piszę po angielsku”. Miał tyle wspólnego z autorem „Hamleta”, że talent posiadał równie wielki jak czaszka Yorricka. Tupet miał za to zaiste wyjątkowy – napisał list do dyrektora Teatru Starego w Krakowie, w którym wyraził swoje oburzenie na szykany, jakich padł ofiarą: ilekroć są pustki na widowni, wtedy Teatr wystawia jego dzieło, a kiedy jest komplet – jakąś sztukę Szekspira…

Narcyzm uważany jest za „korzeń psychopatii”.
Nie chodzi tu o narcyzm pierwotny – tacy byliśmy wszyscy, jako dzieci. O ten wtórny, który sprawia, że człowiek koncentruje się całkowicie na sobie samym i nie potrafi związać się z nikim, bo wymagałoby to rezygnacji z własnych przyjemności. Uważa, że cały świat stworzono wyłącznie po to, żeby mógł zaspokoić pragnienia „kwiatuszka”. Inni ludzie są ważni, oczywiście, ale tylko wtedy, kiedy potwierdzają wartość wspanialca albo może on się z nimi identyfikować(są narzędziem narcystycznego podtrzymania).
A jednak… wśród narcyzów bywaja osobniki agresywne, ekscentrycy, ale i osoby twórcze. Istnieje hipoteza, zgodnie z którą nasilony narcyzm występuję częciej u twórców(artystów), niż w całej populacji. Pospiszyl uważa, że to wyjaśniałoby wyższy odsetek homoseksualistów w tej grupie ludzi: kochając przedstawiciela tej samej płci w gruncie rzeczy kocha on samego siebie, identyfikując się z obiektem uczucia, a może po prostu kieruje emocje na siebie samego. Wyniki badań niemieckich naukowców(Gotz) świadczą o tym, że u znanych i uznanych artystów średni poziom antysocjalności jest znacząco wyższy, niż wśród ludzi, którzy zajmują się czymś zgoła innym.
Kipling napisał: „From the depth of Gehennah to the steeps of the trone, he travels fastest who travels alone”(czyli: z samego dna, do szczytów tronu, ten dojdzie szybciej, kto idzie samotny”).
narcyz21

W drzwiach wawelskiej komnaty, w której odbywał się po wojnie zjazd intelektualistów, pojawił się Tadeusz Przypkowski i zapytał głośno:
– Czy mogę wejść?
Kilka najbliżej siedzących osób zawołało chórem:
– Ależ oczywiście, panie profesorze. Prosimy!
Na to Przypkowski jeszcze głośniej:
– Nie was pytam, chamy, własnego sumienia się pytam!

Fromm konstatował ze smutkiem, ze dziwny fenomen, jakim jest – mimo wszystko – ogromna popularność wśród ludzi jednostek narcystycznych(łatwo znajdują oni wielbicieli, bez trudu wyszukują kogoś, kto będzie nie tyle partnerem, ile narzędziem do zaspokajania codziennych zachcianek i zapewni im wysoki komfort życia) wynika z faktu, że prawdziwa miłość zdarza się dziś tak rzadko, ze jest niedostępna większości ludzi – w narcyzie współczesny człowiek „widzi kogoś, kto kocha prawdziwie przynajmniej jedną osobę: siebie samego”.
Większość z nas co najmniej toleruje, a częściej aprobuje osoby narcystyczne, bo:
– są pewne siebie, nie mają wątpliwości co do słuszności swoich czynów, są przekonane o własnej wyjątkowości: takie skłonności, mocno stłumione, tkwią w każdym z nas, chociaż nieczęsto sobie je uświadamiamy
– starają się oni, kosztem ogromnego często wysiłku, zyskać popularność, ukrywają nawet swój egotyzm, udają skromność i pokorę.
Czy Prometeusz nie był po trosze narcyzem? Może jest tak, że ukrytą przyczyną działalności wielu ludzi pro publico bono jest głównie chęć zaspokojenia własnej próżności? Czy powinnam o to pytać, skoro przecież efekty są społecznie pożyteczne?

Xawery Dunikowski podczas jakiegoś ostrego sporu z ministrem Kultury i Sztuki, Włodzimierzem Sokorskim zapytał go znienacka:
– A wie pan, kto był ministrem kultury we Francji za czasów Balzaka?
Sokorski oczywiście nie wiedział, a Dunikowski ze złośliwym uśmiechem dokończył:
– Widzi pan, a Balzaka wszyscy znają…
A w moim ogrodzie kwitną te cudowne, przepięknie pachnące kwiaty…
bzy-szaleja1

I szaleje bez – ogromny, wonny bukiet, moje ukochane, bardzo stare drzewo. Szkoda tylko, że sąsiedzi lubią grillować. Nigdy nie wiem, która nuta z tej swoistej, dodekafonicznej symfonii aromatów będzie miała większą siłę przebicia, kiedy otworzę okno.

nie-wiemco-to11Kwitnie też to „coś” o przepięknych, pierzastych liściach – nie znam nazwy, może ktoś mi pomoże? To bylina.

Tagi: ,

Odpowiedzi: 71 to “Narcyz”

  1. Pruderia Says:

    „Już kocha tę wizję bez ciała – i myśli, że ciałem jest to, co jest wodą. ” – tak sobie Owidiusz pisał w poemacie o Narcyzie. Dalej, że po śmierci przeglądał się ów w wodach Styksu.
    Podoba mi się interpretacja mitu, w której środkiem ciężkości nie jest nieumiarkowanie w zwróceniu się na siebie, lecz konflikt między podmiotem a przedmiotem. Dramatyczne szukanie siebie w iluzji luster.

  2. Kasia Says:

    Myślę, że ta bylina to odmiana geranium, a zwą ją bodziszkiem.
    Niesamowite, takie bzy… a u mnie jeszcze listków nie widać.

  3. defendo Says:

    Kasiu – ja mieszkam w najcieplejszej części Polski, co ma swoje plusy ;)

  4. defendo Says:

    A może tak Narcyz jako podmiot, Pru?
    Upodmiotowienie człowieka, refleks(odbicie w lustrze czy w wodzie0 i refleksja(namysł, zastanowienie, również nad sobą)?
    Piękno godne miłości, miłuj bliźniego, jak siebie samego(ale nie bardziej niż siebie samego), jesteśmy wiec godni naszej własnej miłości? Może to właśnie chroni od samobójstwa i do samobójstwa popycha? Jeśli wierzyć, że każdy zabija przedmiot swojej miłości(Wilde).
    Niedawno Logos pytał o piękno – to może być dobra odpowiedź – Narcyz zobaczył przecież nie siebie(kogóż stać na obiektywizm?), ale swoje
    w y o b r a ż e n i e o sobie.
    Może dzięki narcyzmowi stajemy się podmiotem poznania, budujemy autotożsamość?

  5. defendo Says:

    Jeszcze może i to – co n a p r a w d ę zobaczył Narcyz? W wodzie, która przecież tak rzadko jest spokojna? W źródło patrzył – może w swoją śmierć, która powrót do źródła-niebytu umożliwia? I wrócił. Żeby się odrodzić wiosną. A może to wcale nie on? Tylko ślad, który zostawił wraca do nas, jak znak?

  6. defendo Says:

    Kasiu, chyba to rzeczywiście jakaś odmiana bodziszka, chociaż ten mój ma bardzo delikatne, niemal srebrne liście i zaniknie już niedługo, zaraz po przekwitnięciu. No i nie ma żadnego zapachu, a wg różnych informatorów – powinien mieć…

  7. Pruderia Says:

    Def… jak juz mowa o Frommie i o miłości, to próżne wydają mi się Twe dywagacje. Pisał on pięknie- „miłość to twórcza aktywność” . I na nic tu sformułowania typu” Moja wielka miłość”, tudzież ” przedmiot miłości”. W tym jest ciągle modus posiadania, a Fromm pisał o modus bycia.
    Piękno godne miłości? Mnie się piękno bardziej kojarzy z podziwem. Miłość z byciem. W środku tego zbioru, nie poza nim.
    A woda.. cóż woda. Płynie i zniekształca. Symbolika czasu.

  8. defendo Says:

    To, co najciekawsze, dzieje się zawsze w komentarzach, aż mam ochotę powiedzieć „a nie mówiłam?” I rzekłabym, gdyby nie Byron:
    „Ze wszystkich rzeczy najbardziej niemiłym,
    Przykrzejszym niż głos puszczyka wśród mroków,
    Jest straszny frazes: „A co,nie mówiłem?” ;)

  9. Logos Amicus Says:

    Każdy kwiat jest narcyzem.

    Pragnienie tego, aby być pierwszym, by zostać zwycięzcą, by zdobyć najbardziej urodziwą kobietę, by stworzyć najpięniejsze dzieło… to wszystko ma w sobie sporo z narcyzmu.

    Zasadne jest pytanie: na ile narcyzm jest jałową próżnością, a na ile siłą twórczą?
    Jaki jest bilans narcyzmu: mamy dzięki niemu więcej korzyści, czy też strat?

    Z jaka osobą chcielibyśmy mieć bardziej do czynienia: kochającą siebie samą czy też siebie nienawidzącą.

    Pismo czasami trafia w sedno, mówiąc np. bez ogródek:
    „Kochaj bliźniego, jak siebie samego” (zakładając, że miłość samego siebie jest czymś natoralnym i powszechnym).

    Czy osoba, która nie kocha siebie, może pokochać kogoś innego?
    Pytanie otwarte.
    Ale już pewny jestem, że ktoś, kto nienawidzi samego siebie, nie jest zdolny do miłości.

    Kiedy akceptujemy w kimś narcyzm?
    Kiedy widzimy w nim pewne atrybuty boskości?
    Kiedy kogoś bezgranicznie podziwiamy, wręcz ubóstwiamy?
    A może tylko wystarczy do tego miłość?

    Któraż z kobiet nie podziwiała choć raz swoich pomalowanych ust?
    Któryż obdarzony mięśniami mężczyzna nie prężył przed lustrem swojej muskulatury?

    Czyż nasze narcyzmy nie spotykają się ze sobą?

  10. bebebetter Says:

    Pytanie również otwarte:

    czy kochanie siebie to musi byc narcyzm ? A jesli przjawia sie w zdolnosci do wybaczania sobie to czy jest to narcyzm?

  11. Sadoq Says:

    W tak pięknym otoczeniu z twego ogrodu można z przyjemnością poddać się wszelakim dywagacjom – w tym także o narcyzmie.
    Słusznie prawi Logos Amicus, że są różne odcienie takiej postawy. A czy są lepsze i gorsze narcyzmy? Wszystko zależy od kontekstu w jakim się on ujawnia. Raz dotyczy to zewnętrzności, drugi raz tego co w umyśle i emocjach o czym było powyżej…

    A teraz idę do lustra na spotkanie ze swoim Narcyzem

  12. Torlin Says:

    l’État c’est moi dobrze brzmi w kontekście Twojej notki.

  13. grześ Says:

    Te anegdoty świetne są, szczególnie o dramaturgu Wirskim.

    A Narcyzów chyba mało kto lubi, co nie znaczy, że nie są potrzebni czasem.

    pzdr

  14. mniemanolog Says:

    Podobno właściciele psów dzielą się na tych co z nimi sypiają i na tych co się do tego nie przyznają. Myślę ,że można to odnieść do narcyzmu, z tą różnicą ,że ci co się przyznają mają do niego mniejsze skłonności od tych którzy się od niego odżegnują ;-))

  15. defendo Says:

    I „apres moi le deluge”,Torlinie;)

  16. defendo Says:

    Narcyze są konieczne, Grześ!
    Przepięknie pachną, są delikatne i patrzenie na nie to sama radość!
    Myślę, że całkowicie pozbawieni narcyzmu,stajemy się zaledwie przedmiotem, nie podmiotem poznania. Nawet pomiotem…

  17. defendo Says:

    A Tadeusz „wziun” i zamilkł był… ciekawe…

  18. telemach Says:

    Zastanawiający wpis, def. Zastanawiający z wielu względów i mnie osobiście pozostawiający w stanie bezradności.
    Narcyzm – jeśli spytamy psychoterapeutów – jest rzekomym źródłem nieszczęścia w sferze stosunków międzyludzkich. Jest przeszkodą w budowaniu więzi. Przypisywany męskiej psychice ukazywany jest jako odium trudne do przezwyciężenia.
    Narcyzm – jeśli zapytamy krytyków literackich i tych od sztuk innych – jest warunkiem nieodzownym wszelkiej postawy twórczej. Bez niego niemożliwe jest przeświadczenie jednostki że jej dialog z Bogiem i światem ma jakiekolwiek znaczenie. Sprowadzone do zreczywistych, niewyolbrzymionych sztucznie rozmiarów ego gubi się w nieskończonym wszechświecie, staje się wielkością statystyczną.
    Narcyzm w końcu – jeśli zapytamy konkretnego człowieka – jest tym co obarcza bliźniego. Narcyz przyznający się do narcyzmu przestaje jednak być narcyzem. W momencie gdy opiera się przeświadczeniu że i jego dotyczy ta przypadłość, staje się nim w oczach innych.

    Jak sądzisz – gdybym Ciebie zapytał czy masz narcystyczne cechy charakteru – jak brzmiałaby odpowiedź?

    Proszę nie odpowiadaj pytaniem na pytanie.

  19. TadekKuranda Says:

    ciekawa teoria Telemachu. Myślę, że teorii na ten temat tyle ile kwitnie narcyzów.
    Gdybym miał snuc szersze rozważania o narcyzmie to pewnie siebie pierwszego rzuciłbym na warsztat w kontekście Twojej wypowiedzi. I teraz zacznę mówić jak narcyz, czyli każde zdanie zacznę od słowa JA.
    Jednak taki ze mnie narcyz jak z koziej dupy trąba – sam się sobie nie podobam i staram się być dla wszystkich – jak w tym blogu – mam serce filantropa i społecznika (… kochana Małgosiu). Rasowy narcyz natomiast jest egotykiem. Jego napędem jest on sam. Bywam zadowolony ze swoich pomysłów graficznych i ta satysfakcja polega nie na stwierdzeniu, że jest się geniuszem ale na tym, że doskonale rozwiązałem trudne zadanie. Narcyz natomiast jest dla siebie przedmiotem kultu, wiec buduje sobie pomniki i sam całuje się w dupę.
    Mam młodego kolegę fotografika, który jako jedynak nauczony był, że od chwili poczęcia był przedmiotem zachwytu swoich rodziców. Jako morula i blastula już był genialny. Z tego powodu rzygać mi się chce kiedy patrzę na jego, naprawdę niezłe, zdjęcia bo mam przed sobą tę jego specyficzną osobowość. Chce być najlepszy. pewnie w tym względzie jest społeczną gnidą – jak zasugerowałeś. Ciekawe czy ja, również dążąc twórczego ideału nie jestem gorszy, bo w sposób dojrzały i wyrafinowany skrywam swój narcyzm. On tego nie potrafi i jest beznadziejnie szczery. Ja nie pozwoliłbym się przyłapać na takiej szczerości. Teraz popatrz na to jak Ty i wszyscy wokół Ciebie wyglądają. Pewnie dojdziesz do wniosku, że wszyscy są narcyzami, jednak na różnym stopniu wyrafinowania…

  20. TadekKuranda Says:

    Telemachu, wyobraź sobie że moim marzeniem, jako narcyza, może być uwiedzenie Def. Spełnił bym się w tym blogu jako superman i nic już bym nie musiał tutaj gadać. Moja obsesja bycia najlepszym skierowała by się na inne dziedziny.
    Wszyscy by na tym stracili…. no i Małgosia, czyli Def. Społeczne szkodnictwo.
    Na szczęście Def, jak sama nazwa wskazuje, trwa w postawie obronnej, więc tacy jak ja nie mają szans. Jedynie co mogę to kursy obronności jej przeprowadzać. Narcyz na pustyni więdnie. Narcyz musi mieć oklaski. Jedyni aktorzy jakich lubię to ci z kreskówek.
    OK, dla lepszego trawienia, dopowiem jeszcze dowcip.
    Scena jest dramatyczna.
    W łóżku leży zapłakana kobieta: która, szlochając mówi do mężczyzny zapinającego akurat pasek od spodni: No, a ale dlaczego mi nie powiedziałeś wcześniej, że jesteś reżyserem filmów ANIMIOWANYCH.

  21. flanelka Says:

    Jeśli mi wolno.. /w ramach incydentalnych wizyt nieinteligentnych komentatorów.. czy jak to tam szło../

    Telemachu,

    Uważam, że zapomniałeś jeszcze o celowej manipulacji przekazem. Jeśli ktoś chce, byś miał go za narcyza (dzięki temu będzie kontrolował i inne aspekty postrzegania siebie przez odbiorcę – tu: Ciebie), to zaprzeczy – by zgodnie z przytoczoną przez Ciebie zasadą zostać poczytanym za narcyza w rezultacie. I odwrotnie.

    Myślę, że narcyza hodujemy w sobie wszyscy, tylko niektórzy czasem pozwalają im bujnie się rozkrzewić, a inni godzą się z faktem, że trochę miejsca i narcyzowi się należy ;) Zaś, co do odbioru czy to zmanipulowanego, czy nie.. okłamywać można siebie co najwyżej, a od zdania innych nie warto się uzależniać – choć jak najbardziej warto je brać pod uwagę. Z dystansu tożsamego, co i odbicie w tafli wody. Spojrzenia ludzi na nas, to też zwierciadła, też tafle wody. Jeśli się na nich zbytnio skupić, można utonąć. Albo popłynąć. Zależnie od tego, czy jesteśmy skłonni do nadmiernej samokrytyki, czy samouwielbienia ;)

  22. flanelka Says:

    *pozwalają MU

  23. Logos Amicus Says:

    La Rochefoucauld:

    „Tym, co sprawia, że próżność innych jest dla nas nieznośna, jest fakt, że uraża ona naszą własną.”

  24. telemach Says:

    @flanelka: nie zapomniałem. Miałem tylko nadzieję, że uda się pominąć i mi ujdzie. Bo istotnie jawi się tu poważny problem, problem wiarygodności. Idąc tym szlakiem, narcyz doskonały to taki, który w celu manipulacji innymi zdołał ich przekonać o tym, że nim nie jest. Np. taki siwęty Franciszek z Asyżu się przypomina.

    Bo cóż my wiemy o prawdziwych intencjach Tadka Kurandy piszącego: „Jednak taki ze mnie narcyz jak z koziej dupy trąba – sam się sobie nie podobam i staram się być dla wszystkich – jak w tym blogu – mam serce filantropa i społecznika”. Załóżmy że tak jest. Dlaczego jednak w takim razie odczuwa nasz Tadek potrzebę pisania powyższego? Co usiłuje poprzez tę wypowiedź osiągnąć? Jakie są jego prawdziwe a jakie jedynie domniemane zamiary?

    Łatwo się zawikłać w ten pełen luster labirynt i podejrzewać wszystkich. Jeno po co?

    @logos: La Rochefoucauld jest istotnie dobry na wszystko. Ten cytat jest doskonałym przykładem tzw. wypowiedzi uniwersalnej. Zastąp próżność głupotą i też będzie funkcjonował. Zawsze funkcjonuje. Tak to już jest z tymi uniwersalnymi komunikatami. Dobrze brzmią i mają wartość chusteczki jednorazowego użytku. Ale mimo to genialny żongler z niego był.
    Przy okazji serdeczne gratulacje z oakazji rocznicy. Byłem, czytałem. Przy komentowaniu było zwykle: na Berdyczów. Bloooooog.

  25. telemach Says:

    Tadek, dziękuję za opowiedzenie rysunku Mleczki. A jeśli chodzi o to czy wszyscy by stracili? Nie wiem, nie wiem. To zależy chyba od indywidualnych dążeń i oczekiwań. Dopiero gdy je znamy, dopiero wówczas możemy zacząć się zastanawiać co tak naprawdę jest celem a co środkiem.

  26. flanelka Says:

    Podwójna zgodność:

    1. (…)narcyz doskonały to taki, który w celu manipulacji innymi zdołał ich przekonać o tym, że nim nie jest.

    2. Łatwo się zawikłać w ten pełen luster labirynt i podejrzewać wszystkich.

    Pytanie

    Jeno po co?

    Jest na tyle zasadne, co i retoryczne.. wszak skoro każdy hoduje narcyza, to naturalnym jest doszukiwanie się we wszystkich zwierciadłach własnego odbicia ;) Które uznamy za płaskie, a które za zniekształcające (dowolnie), to już nasza interpretacja. To w ramach powodu.
    W ramach celu? Jak zawsze, gdy uderzamy w stół, robimy to, by się przekonać, czy i które nożyce zareagują.. Banał? Zapewne. A cóż nim nie jest, wzięte pod lupę przyczyna i skutek..

  27. flanelka Says:

    Zapomniałam o najważniejszym, T. :)

    Oboczności przestajemy brać pod uwagę, gdy dochodzimy do wniosku, że między świętą naiwnością i świętym spokojem nie ma większej różnicy, o ile sami nie nadajemy owemu subtelnemu „judaszowi” rangi bycia czeluścią czarnej dziury.

  28. defendo Says:

    Wypełniłam kwestionariusz(brzmi jak „bestiariusz”) H.J.Eysenecka(EPQ). Zgodnie z jego opinią psychozę można diagnozować tylko w kategoriach stopnia nasilenia, a nie w kategoriach „jest-nieobecna”.
    Niektórzy z nas – podobno – mają „temperament schizofreniczny”, ponoć mam „metafizyczny”; nie wiem, czy powinnam się cieszyć, czy martwić.
    Żeby całkiem Was zmącić, powiem o alternatywie psychotyzmu: „twardym myśleniu”.
    Mam tu zamieścić ten test? On o niczym nie świadczy, każdy może zmierzyć się z nim i wynikami. Eysenackowie ustalili skalę C(skłonności przestępczych, criminal propensity)…
    Jestem Narcyzem, bo moje odbicie w lustrze jest tylko moim wyobrażeniem o mnie samej. Jestem więc podmiotowa. I przedmiotowa bywam, dla Innych.
    Co wynika z narcyzmu? To właśnie jest najciekawsze: narcyzi są doskonałymi manipulatorami. To oni znajdują się na czele wszelkich rankingów, oni dominują, nawet wtedy, kiedy rzeźbią wyłącznie w wazelinie. I tu przydaje się kolejny kwestionariusz – skala Mach IV. Też mogę to zamieścić…
    Narcystyczne jednostki wykorzystują nas, a my się godzimy – mało tego: chcemy.
    Wiecie, jak nie lubię wartościowania: wcale nie chcę wiedzieć, czy to „dobrze” czy „źle”. Makiawelizm często służy powszechnemu dobru, jak Cesare Borgia,’ który truł i wbijał sztylety, ale tworzył coś, co przynosiło pożytek innym.
    Załóżmy – teoretycznie – że TK się powiedzie(uwodzenie znaczy). Mówi, że stracą wszyscy. Przeciwnie – wszyscy zyskają. Pewnie każdy zyskałby coś, czego się absolutnie nie spodziewał – i straciłby coś, na czym mu kompletnie nie zależy. A może się mylę?
    Flanelko, ja Cię nie oceniam, od tego jestem najdalsza. To a propos Twojego parodosu.
    Mam pytanie: na ile Bóg judeochrześcijański jest narcystyczny?(sorry: uniemożliwiłam w ten sposób – podstępnie – koncepcję, że z Narcyzem nic wspólnego nie ma). Mówi wszak do siebie:”czemuś mnie opuścił?”. Samego siebie opuścił? A może dopiero wtedy zrozumiał, że opuszczenie siebie jest koniecznością?

  29. defendo Says:

    Telemachu – jestem zaszczycona…
    Interesuje Cię, czy jestem narcyzem i do jakiego stopnia?
    Jestem, ale Cię pewnie rozczaruję: jestem jak każdy. Widzę swoje odbicia, nieco niewyraźne, w tysiącach luster. W tysiącach źródeł, z których piłam.
    Nie wiem, kim jestem, nie wiem, czy powinnam BYĆ.
    Masz rację – każdy może interpretować mit na własną modłę, zgodnie z własnymi preferencjami. Ośmielam się nawet Nietzschego interpretować zgodnie z moim oglądem, zawsze z pozycji Hegla, od której nie umiem się uwolnić.
    Racja – człowiek twórczy(mój znajomy nazywa go „homo creatura”) musi być bezczelny, pożądany członek społeczności musi mieć niski poziom narcyzmu, pacjent oddziału bez klamek ma prawo osiągnąć każdy poziom tej cechy.
    Jako wieczna podróżniczka od „nie wiem” do „nie wiem” pojęcia nie mam, w którym miejscu jestem.

  30. TadekKuranda Says:

    Telemachu, dzięki za podwiązanie tej mojej świętej gruszy zwanej pamięcią do czegoś lepiej stojącego w gruncie – rzeczywiście to był rysunek, znanego Krakusa Mleczki Andrzeja, którego ogromnie cenię za satyryczną wytrwałość i konsekwencję twórczą.
    Ja nie pisałem przecież, że to mój dowcip. Ten dowcip został mi opowiedziany przez dziennikarza niegdyś piszącego dla „Pipszołu”, i chyba on wspominał, że to rysunek Mleczki alem go nie widział na oczy. Jacek był narcyz wyjątkowy. Natomiast dla zatarcia ew. niemiłego wrażenia dodam inny, tegoż autora, czyli Mleczki.
    Scena dramatyczna, jak z dwubarwnego filmu z lat trzydziestych.
    Kobieta leży w łóżku. Tusz do rzęs zalewa jej biust leżący na podciągniętej pod szyję kołdrze. Mężczyzna zapina rozporek i mówi do niej w dymku: To wszystko co mogłem dla pani zrobić Katarzyno……

  31. defendo Says:

    Miał cleenexy?:>

  32. defendo Says:

    narobiłam byków jak ..Pasifae;)

  33. TadekKuranda Says:

    Def, manipulujesz ty zyskiwaniem i traceniem w kontekście interesu społecznego. Manipulujesz bo wątek został wyczerpany. Ja wyłożyłem dokładnie na czym polega strata wszystkich, w przypadku gdybyś została przeze mnie uwiedziona. Jasne, że można to jeszcze bardziej uszczegółowić i porozważać do spodu ale ja powiedziałem coś o swojej chaotycznej, niestałej naturze. Ja nie powiedziałem (zaczynam mówić jak narcyz Wałęsa zaczynając od JA), że wiem wszystko i skoro raz powiedziałem to niech pozostanie na zawsze.
    A propos uwodzenia i psychiatryka to jesteś dla mnie pewnie jak pielęgniarka oddziałowa z „Lotu nad kukułczym gniazdem”. I ona i Nikolson starali się być na swoim miejscu. Bez względu na stopień uwikłania w rzeczywistość. Wydaje mi się, że Nikolson ją uwiódł…. Oczywiście wszyscy na tym zyskali.

  34. TadekKuranda Says:

    czekam na zaczepki…

  35. flanelka Says:

    Flanelko, ja Cię nie oceniam, od tego jestem najdalsza. To a propos Twojego parodosu.

    Mam nadzieję, że zadbałaś o to, żeby to nieocenianie zniknęło z Totemek i Poltka (przynajmniej stamtąd)? Bez obaw, wredna jestem sezonowo, cytować nie będę ;)) Tylko wiesz.. dbanie o wizerunek winno mieć ręce i nogi..

    Mam pytanie: na ile Bóg judeochrześcijański jest narcystyczny?(sorry: uniemożliwiłam w ten sposób – podstępnie – koncepcję, że z Narcyzem nic wspólnego nie ma). Mówi wszak do siebie:”czemuś mnie opuścił?”. Samego siebie opuścił? A może dopiero wtedy zrozumiał, że opuszczenie siebie jest koniecznością?

    Miło, że cytujesz jedek z koronnych dowodów na fałszowanie przekazu biblijnego dogmatami nominalnego chrześcijaństwa, wcielonymi żywcem z filozofii Platona i wierzeń pogańskich na łono Kościoła (vide: trynitaryzm) w celu sztucznego powiększenia liczby „wiernych” (zawsze to wygodniej przerobić religię i „boga”, niż znaleźć wyznawców dla Boga mówieniem niewygodnej prawdy). Gdybyś tylko umiała jeszcze oddzielić dogmaty KK od treści Biblii – skoro już dowód pochodzi z puli biblijnych wersetów – byłoby świetnie. Przede wszystkim zaś: merytorycznie.

  36. Logos Amicus Says:

    Defendo, piszesz:

    „Mam pytanie: na ile Bóg judeochrześcijański jest narcystyczny?(sorry: uniemożliwiłam w ten sposób – podstępnie – koncepcję, że z Narcyzem nic wspólnego nie ma). Mówi wszak do siebie: ‚czemuś mnie opuścił?’.
    Samego siebie opuścił? A może dopiero wtedy zrozumiał, że opuszczenie siebie jest koniecznością?’ ”

    Defendo, to są właśnie najbardziej ludzkie i dramatyczne słowa Jezusa – człowieka opuszczonego przez Boga, którego uznaje on za swojego Ojca i Stwórcę.
    Nie mają absolutnie nic wspólnego z narcyzmem.

    Nie wiem czy Bóg jest narcystyczny, czy nie.
    Wiem natomiast, że człowiek rzutuje samego siebie na swoje wyobrażenia o Bogu. M.in. i swój narcyzm.

    PS. Telemachu, Św. Franciszek narcyzem? To może i Matka Teresa również ?
    (Dziękuję za taktowny, elegancki, inteligentny oraz wyczerpujący komentarz odnośnie mojego bloga… szkoda tylko, że wypowiedziany na stronie Defendo.)

  37. telemach Says:

    Drogi Logosie,

    ponieważ mój długi komentarz u Ciebie został wessany przez nicość po raz chyba dziesiąty, moja frustracja powinna być zrozumiała. Gratulacje mimo to z głębi serca. Przenieś się proszę. Zrśb to dla siebie i tego co piszesz. Jest tego warte.

  38. defendo Says:

    Nie wiem, czy na krzyżu wisiał jedynie Jezus, przecież był on jednocześnie Chrystusem, prawda? Miał równocześnie boska i ludzka naturę, jakoś nie umiem przyjąć, ze raz jedna z nich, raz druga w nim przeważała.
    Jezus jest Bogiem, który pyta Boga – więc siebie samego – czemuś mnie opuścił. Jeśli przyjąć to za podstawę rozważań, to można do ciekawych tez dojść.
    Broniłabym tezy, że każdy bóg ma narcystyczną naturę.
    Logosie – w Twoim blogu już kilka razy miałam ten sam problem, który tak zirytował Telemacha. Nie da się czegoś z tym zrobić?
    Tadeuszu, proszę o traktowanie zwrotu, którego użyłeś pod moim adresem, jako refrenu, cieplej mi się zrobiło ;)
    Uwódź i zdobywaj, dlaczego nie? Jedyny grzech, jaki znam, to grzech zaniechania…
    Flanelko – doktryna KK to nie tylko tekst Biblii, to również jej interpretacje, encykliki, neotomizm, postanowienia soborowe(zwłaszcza II watykański) itd.
    Klęczę tylko przed klęczącym, więc Biblii nie czczę. Widzę w niej wspaniałą księgę, spisywaną przez ponad tysiąc lat przez wielu ludzi, żyjących w określonych warunkach i wyjaśniających sobie i innym świat, ugruntowujących normy społeczne i kulturowe itd.

  39. Logos Amicus Says:

    Telemachu,
    dziękuję w imieniu nicości za ten długi Twój komentarz (kto wie, może kiedyś na niego natrafię? Wszak wszyscy zmierzamy tam, gdzie ów komentarz).

    Radzisz się przeprowadzić?
    Na razie przeprowadzam się do Paryża… Zobaczyć m.in. jak kwitną narcyze na grobie Morrisona.
    Także te w muzeum d’Orsey’a.
    No i oczywiście w Lasku Bulońskim.

    Defendo,
    bronisz tezy, że „każdy bóg ma narcystyczną naturę”.
    Dziwne to wyznanie w ustach ateistki.

  40. Logos Amicus Says:

    Defendo,
    ja mam na myśli Boga, którego nie znam
    Ty piszesz o mitologii.
    To jest ta zasadnicza różnica.

  41. defendo Says:

    Logosie, niejedno dziwne wyznanie można z moich ust usłyszeć;)
    Przypomniałeś mi o Paryżu, właśnie w maju byłam na słynnym cmentarzu, składając hołd nie tylko Morrisonowi. Ale jego grób był jedynym pilnowanym przez karabinierów. Niestety, nic nie kwitło – obramowanie wypełniała ziemie, pusta, ubita, jakby zdeptana.

  42. Logos Amicus Says:

    Defendo,
    nie wiem czy potrzebny Morrisonowi hołd.
    (Może ci karabinierzy pilnowali, by nie powstał on z grobu (jak bogu przystało)?

    Nic nie kwitło powiadasz?
    A tam, gdzie leżą Chopin, Balzac, Bizet, Delacroix, Abelard i Heloiza, Moliere, Eluard, Piaf, Modigliani… też nic!?
    Nawet tam, gdzie pochowano króla wszystkich narcyzów, Oscara Wilde’a ?

    Czyżby tylko cieszył oko „le secteur romantique” ?

  43. defendo Says:

    Do grobu Chopina łatwo trafić – wystarczy podążać śladem polskiej wycieczki lecącej kurcgalopkiem dokładnie tam. I tylko tam. Grób zarzucony wiązankami kwiatów,ale…dla mnie to straszny kicz(nagrobek)
    Ponieważ miałam to szczęście, ze nie byłam uwiązana do żadnej wycieczki, wiec spędziłam na P.L. wiele godzin. Doceniłam esprit Francuzów ;)
    Grób Wilde’a jest interesujący ze względu na szczególny rodzaj hołdów: na kamieniu widać mnóstwo odcisków umalowanych ust – ten grób jest zacałowywany. Dosłownie.
    Mam tam swoje ulubione nagrobki: pewnego dziennikarza, poety, kochanków. Jeśli zechcesz – opowiem:)

  44. Pruderia Says:

    Def w swoich rozważaniach o narcystycznej naturze boskiej brzmi dla mnie bardziej pogańsko, niż ateistycznie.
    Mam ogólne wrażenie, nie cytując Państwa, że przeinterpretowujecie kwestie, które mają trwałe znaczenie w kulturze. Nie chodzi mi o podążanie za schematem, Boże Pogański broń. Ja wiem, def, że masz potrzebę mierzenia się z doktrynami, jednak prędzej ugryziesz narcyzm Matki Teresy, niż pytanie Jezusa, czemu się opuszcza. To oczywiście tylko moje wrażenie prostaczka.

  45. Pruderia Says:

    Aha… i jak już o mitach i definicjach klinicznych, to rozumiem, że następny w kolejności będzie Onan?

  46. TadekKuranda Says:

    Pru, dotknęłaś jeszcze ciekawiej kwestii boga narcyza i boga Onana. Jest w tym paralela do wsobności niemożliwego ideału, którego nie ma bo nic nie jest doskonałe, jak sam bóg nam to mówi ustami wielu choć nie własnymi ale go nikt nie słyszał i nie widział. Bóg absolut mówi, że nic nie jest doskonałe – Circulus viciosus. W łeb biorą przy tym wszelkie tezy św Tomasza, a posiłkowanie się przez Def tomizmem, watykańskie kongresy ustalające w jaką prawdę wierzyć są naiwne i nie warto się na nie powoływać. Ostatnie słowa Chrystusa powinny być traktowane jako jego credo. KK ma to na sumieniu, że tego credo nie używa, jako swojego logo bo przestałby istnieć w jednej chwili.
    Z jednej strony podoba mi się scena konającego na krzyżu, czymkolwiek lub też cokolwiek ten krzyż symbolizuje, który jęczy (a nie krzyczy) sam do siebie, pytając dlaczegoś mnie opuścił? Jest to postawa człowieka wątpiącego w cierpieniu. W co wątpi? Dopiero wtedy w siebie, czy dopiero wtedy w Boga, którym jest?

    A Ty Pru idziesz po sznurku za tą Def jak za Panią matką. Oczekiwałbym od Ciebie nieco samodzielności w myśleniu.

    Pru. To pogańskie traktowanie natury doskonałej jest spójne bo zrozumiałe, wytłumaczalne.
    Dlatego podobało mi się zniżenie Boga. Poniżenie go. Zrównanie z ludźmi. Opluwanie. Nazwanie onanistą i bezbożnikiem. Kacykiem, obrazoburcą, kazirodcą, matkojebcą, itd.
    W religii judajskiej z bogiem można się spierać.
    Panteizm grecki również zakładał takie ewentualności i Olimp pełen był swarów pomiędzy bogami, ich niedoskonałości, nieobliczalności itp.
    I komu to przeszkadzało? Teraz zacznę gadać do siebie jak to każdy narcyz

    Tadku, kiedy mówisz: „zaczynam mówić jak narcyz Wałęsa zaczynając od JA), że wiem wszystko i skoro raz powiedziałem to niech pozostanie na zawsze.” I tak pleciesz Tadku jak nakręcony a ludzie rozumieją co rozumieją.

  47. TadekKuranda Says:

    Wielu kratek nie widzi…

  48. Pruderia Says:

    Tadku, mam dla Ciebie propozycję. Zamiast szukać pogańskich bogów w Księdze Rodzaju, znajdź proszę, chrześcijańskie miłosierdzie na Olimpie.
    Proponuję przejście do sekcji gimnastycznej.

  49. TadekKuranda Says:

    Prrrrrrrrrrrrrrrru. z całym szacunkiem, z tą sekcją mam skojarzenia niechrześcijańskie. Porównywalne może tylko do bicia piany. OK. A róbta sobie co tam chceta z Def.

  50. TadekKuranda Says:

    Pru, ja mam wrażenie, że Ty i Def to ta sama osoba.

  51. Pruderia Says:

    To przez te kratki, Tadeuszu.

  52. Sarna Says:

    Szczyt narcyzmu ? Telemach mówiący: Amicusie przenieś się proszę. Zrób to dla siebie i tego co piszesz. Jest tego warte ( czyt. jest warte bym łaskawie rzucił na to okiem :))
    pozdrawiam

  53. Logos Amicus Says:

    Sarno,
    wytłumaczenie jest proste, wręcz trywialne:
    ktoś zlogowany w WordPress nie może zostawić adresu zwrotnego na swojego bloga jeśli komentuje w Wirtualnej Polsce, (gdzie prowadzę mój główny blog Brain Graffit)i.
    Po co więc komentować?
    Strata czasu…

  54. Logos Amicus Says:

    Oczywiście miało być: zalogowany :)
    Sorry…

  55. Logos Amicus Says:

    To wszystko, a propos narcyzmu, oczywiście :)

    PS. Wybacz Defendo, już więcej nie będę…

  56. Sarna Says:

    Amicusie, co Ty nie powiesz !? :)) Czyżbym była bardziej ograniczona niż możliwości WP, by nie zrozumieć dosłownego tłumaczenia teksu Telemacha i potrzebowała twojego tłumaczenia z polskiego na polski ?)) , zwłaszcza, że sama doświadczam złośliwości tego administratora, bo intencje zrozumiałam doskonale. A wydźwięk jaki we mnie pozostawiła ta wypowiedź to już raczej moje osobiste odczucia i narcyzmem z Twojej strony jest sądzić, że masz prawo do ich negowania.
    A w kwestii narcyzmu, zauważyłam ( bez obrazy), że ludzie obdarzeni ambicjami pisania własnego blooga mają przerost mniemania o własnym „ja”. Narcyzm jest siłą sprawczą ich blogowych ambicji. Dobrze, chociaż, że czasami te ambicje pokrywają się z wiedzą i wdzięczną próbą jej inteligentnego sprzedania. Błąd mniemania o sobie właścicieli blooga jak o pępku świata polega na tym, że zapominają o złudności istnienia ich wirtualnego świata. Ich byt to „inteligentne ględzenie”, polegające bądź na wciskaniu blogerom tego co sami przyswoili od innych (usłyszeli, przeczytali) i zmodyfikowali po przejrzeniu internetowych stronek, bądź zobaczyli na własne oczy i próbują nam przybliżyć wyobrażenie tego czegoś. Zapominają, że są narzędziem do odtwarzania i powielania. Efekty są tak wirtualne jak bloogowi rozmówcy. Narcyz zapomina, że nie tworzy, a jeżeli już tworzy to co najwyżej piedestał dla własnego „ja”, czasami tylko po to by udowodnić sobie, że już wyrósł z własnych kompleksów. Lubię zaglądać na kilka wybranych bloogów, ale czasami mam uczucie, że ciągle siedzę jak nie w bibliotece, to w muzeum, albo na cmentarzu, bo świat blogowych narcyzów to babranie się w tym, co już się dokonało bez ich twórczego udziału, albo gdybanie o tym, co może się wydarzyć. Patrzeć, mówić, komentować, konfabulować, tłumaczyć, co autor chciał powiedzieć, trawić czyjeś teksty i myśli, wpasowywać się w czyjeś filozofie, popisywać erudycją i wielością przeczytanych „czyichś” oznak śladu bytu. A gdzie i jaki ślad pozostawi po sobie bloogowy narcyz? W naszych jak to pisze Amicus fantomowych umysłach? Złuda złud, która rozpłynie sie w realnym niebycie, to świat bloogowego narcyza. Aż się prosi by zakończyć konkluzją brzmiąca jak cytat z komentarza Amicusa tj. strata czasu…

  57. Sadoq Says:

    COŚ jest w tym, co piszesz Sarno!
    Chyba wszyscy się narcyzujemy, zarówno piszący blogi, jak i piszący komentarze. Jesteśmy swoimi lustrzanymi odbiciami i nie możemy bez siebie funkcjonować. Przeżuwamy wszystko i wypluwamy to w nowej papce. Ale skoro to robimy i spotykamy się w którejś z wirtualnych sal dyskusyjnych, to znak, że jest nam tu dobrze. Nikt nas nie przymusza do przychodzenia tu, pisania, komentowania. Robimy to z własnej i nie przymuszonej woli.
    A teraz idę znów przed lustro by zachwycić się sobą:-). A zaraz potem – zachwycony sobą – wskoczę na rower, by podziwiać łono natury. Dziś święto pracy… pracy mięśni dla zdrowotności i przyjemności kontaktu z przyrodą.

  58. Sarna Says:

    Sodogu może więc się spotkamy na rowerowym szlaku. Zwykle po pracy wyciskam w godzinę 20 km, ale dzisiaj mam wolne i zamierzam przejechać ok 80 km z przerwami na piknik. Może więc gdzieś sobie na szlaku porozmawiamy, bo spotykam tam wielu, nowych i interesujących rozmówców :), którzy jak bloogowy narcyz chcą uchodzić za cull ikonę i prężąc wymęczone na siłowni mięśnie , prezentują opaleniznę umięśnionego ciałka sypiąc przy tym anegdotami :)).
    Miłego dnia

  59. Sadoq Says:

    Sarno miła!
    Gdybym był rączym jelonkiem pewnikiem i 80 km bym wycisnął. Biorąc pod uwagę swój wiek staram się robić po 20 km, ale za to codziennie. Może się jeszcze skuszę na kolejną turę przed wieczorem o ile nie najdzie mnie przemożna chęć koszenie trawnika (o jeden dzień przed terminem).
    Wiatr trochę chłodny, ale przy odpowiednim tempie idzie wytrzymać chłód liżący skórę. Na szlaku nie spotkałem poza sobą żadnych narcyzów, może jeszcze wpatrywali się w swe lica. Być może wypatrzę ich popołudniem.

  60. Sarna Says:

    Sadogu, o jakim wieku mówisz? przecież wszyscy żyjemy w XXI :) Wszystko jest kwestią treningu i samozaparcia. Ja po wczorajszej 80-tce czuję ból 4-ch literek jakby dopadł mnie cały peleton ), ale zaraz ruszam na codzienną rundkę 20 km. Trawnika nie koszę, bo trzeba się przy tym solidnie napocić, a ja lubię nie lubię się wysilać. A co do lustrzanych narcyzów są niegroźni, bo tylko tracą własny czas. Gorzej z tymi, którzy próbują brylować w towarzystwie kradnąc czas innych i zanudzając ” na śmierć”.
    pozdrawiam

  61. Sarna Says:

    Tadeusz, że też właśnie Ty piszesz „Pru, ja mam wrażenie, że Ty i Def to ta sama osoba” :) Więc pomagałeś Pru w nawiązaniu współpracy z marszandem ptaszorów, czy któreś z nas ma omamy? :))
    pozdrawiam

  62. Pruderia Says:

    Sarenko, to marszand ptaszorów pomagał mi w nawiązaniu.
    Tadeusz tak pisze, żeby mu jasno i klarownie wyłożyć różnice, w nadziei, że któraś z nas się wyłoży.
    Róznica jest taka, że def uskrzydla, ja zaś dziobię proso. A ślepej Kurandzie dwa ziarna się trafiły i ma teraz dylemat.

  63. Sarna Says:

    Chcesz Pru powiedzieć, że Tadeusz ma równie trudny dylemat do rozgryzienia jak ten: co było pierwsze? Kuranda czy jajko?
    Sądzisz,że to dylemat na miarę Kurandziego mózdżku ( z całym szacunkiem dla Tadeuszowego potencjału :)
    pozdrawiam

  64. Pruderia Says:

    Wierzę w ten potencjał, Sarno. ; )

  65. defendo Says:

    Potencjał… robi się ciekawie.
    Z Prru cudownie się różnimy, ale wspólnie nadużyjemy. Alkoholu, intelektu, dowcipu itd.
    Tylko na facetów nie ma zgody. Obie lubimy to „c” w kółeczku, wyłączność to rodzaj uzależnienia.
    Wykładamy się na zakrętach i na stopniach katedry. Ex cathedra i ex machina. Nawiasem mówiąc: jak można pomylić dwie tak różne istoty? Niezależnie od tego, że pięknie się różnimy?

    Deep Purple we Wrocławiu – bezcenne!

    Logosie, ależ bądź mi bardziej! Proooszę! ;)

  66. defendo Says:

    Sarno – chętnie pojeździłabym, ale ani siodełko nie jest kompatybilne z moją sempiterną, ani szpilki mi się nie komponują z… pedałami ;)

  67. Logos Amicus Says:

    Defendo,
    wszystko wskazuje na to, że będę musiał nieco zrobić sobie urlop od blogosfery.
    Tracę chyba cierpliwość, a szkoda, bo – jak widzę – atmosfera robi się tu cokolwiek erotyczna.

    „Bądź mi bardziej”, piszesz…
    Tak „bardziej” to można być tylko w realu, sama wiesz.
    W tym kontekście, rzeczywistość wirtualną trudno nawet nazwać grą wstępną.

    PS. Głęboka Purpura, Bielszy odcień bladości, Dziewczyna o perłowych włosach, Noce w białym atłasie, Nastrojowe Błękity, Czarna Niedziela, Piotrek Zielony, Mały czerwony kogucik, Pomaluj to na czarno, Różowy Floydek, Czarna czarownica, Brązowy Syn Jacka, Poprostu Czerwień… ach te kolorowe wspomnienia!

  68. TadekKuranda Says:

    Jejuśku! Wystarczy na chwilę wyjść z tego kurnika, żeby poodpoczywać a tu ruch jak na Marszałkowskiej, albo na Krupówkach.
    Zanim zacznę z tym robić porządek opowiem dowcip….

    Ale jakoś nie mogę, bo wciąż mam w uszach i w oczach to, że niby ślepej Kurandzie dwa ziarna…. Dylemat jak dla osiołka, kiedy mu w dwa żłoby dano.

    Jeszcze nie dano! A kurnik trzeba wysprzątać! A Ty Def zmień wajchę! Pru, Ty lecisz po piwo! Sarna….. Ty możesz jeszcze trochę zostać…

  69. TadekKuranda Says:

    … bladości…. A Ty Logos tu się nie mazgaj tylko coś zrób, albo powiedz coś do rzeczy bo aż się robi wio-senna atmoswerrrraw tym kurniku!

  70. Pruderia Says:

    Def… bylam na Deep Purple jakieś 5 lat temu, grali w stolnicy. I było tak sobie. Skład już inny, bigla mniej… ale dla sentymentu warto.

    Tadeuszu… nie tak . ” Przynieś mi piwo, Kobieto!” ( czy ja Cię muszę uczyć szowinistycznych odruchów?)

  71. Sarna Says:

    Ok łaskawco, mogę chwilę zostać :) stukniemy sie szkłem, bo już wiem że jestes okularnikiem (podobnie jak ja )
    pozdrawiam

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: