O mężczyznach – nieco niepewnie

dehnel-luomo-vogue

Na mężczyznach to ja się nie znam. Podobno są z Marsa. Ponieważ mężczyźni sami się na sobie nie znają, to już nie wiem, kto moze być „fachowcem” od nich. Trzecia płeć? Kobiety, zniesmaczone tym, że są „wieczną zagadką”, nawet dla samych siebie, wymyśliły feminizm, który jednych zachwyca, w innych budzi obrzydzenie, ale ma jeden walor: umożliwił rozwiązywanie tej tajemnicy, tworząc różne narzędzia, które to ułatwiają. W odpowiedzi powstałby zapewne jakiś maskulinizm, gdyby nie to, że płeć uważana za brzydszą nauczyła się bierności i czeka, że zrobią to… kobiety.
Za Kozyrą to ja nie przepadam, ale 10 lat temu zrobiła ciekawy eksperyment – przebrana za mężczyznę, niewydepilowana, ze sztucznym penisem i zasłoniwszy piersi zwisającym z szyi ręcznikiem, weszła do męskiej łaźni w Budapeszcie. Tak dobrze naśladowała zachowania facetów, że nie została rozpoznana i nakręciła film, oczywiście ukrytą kamerą. Nie chcę tu oceniać wartości artystycznej tego, co zrobiła, nie o to mi chodzi.
dehnel-luomo-vogueii

Mężczyźni, pielęgnując wąsy, odsłaniając  „rodzime sobole” dzięki rozpięciu kilku górnych guzików koszuli, goląc głowę, unikając noszenia sandałów(podobno to „niemęskie”, jakby palce stóp były atrybutem kobiety tylko), jeżdżąc na ciężkich motorach(podobno w Japonii można dostać licencję na prowadzenie motoru pod warunkiem, że jeździec jest w stanie go podnieść o własnych siłach, jeśli maszyna się przewróci, co uniemożliwia większości dam samodzielne ujeżdżanie tych, które ważą za wiele), czyniąc wiele innych zabiegów – „przebierają się za facetów”. Tak jak my – wykonujemy masę aktów magicznych: malujemy usta(to naprawdę magiczna czynność, lubię to robić, wtedy się odsłaniam), wkładamy szpilki, odsłaniamy uda i kolana w takich spódnicach, które – uważnie wybrane – obiecują więcej, niż jest, wycinamy dekolty i numery facetom. Też „przebieramy się za kobiety”. Niepokoi nas może ta wewnętrzna tęsknota do Androgyne i dlatego musimy wciąż od nowa podkreślać przynależność do określonej płci? A przecież zdarzają się ludzie, którzy mają androgynyczną płeć kulturową, są tyleż kobietami, co mężczyznami, a przynajmniej tak chcą funkcjonować w sferze kultury. Nie godzą się na bycie tylko matką, żoną, siostrą, mężem, ojcem – chcą funkcjonować wielowymiarowo, odwiedzać zaklęte rewiry. Nie każdy facet lubi oglądać mecze piłki kopanej, nie wszystkim smakuje piwo i niekoniecznie kocha majsterkowanie i grzebanie się w smarach; nie każdą kobietę zachwyca widok „rozkosznego bobasa”(zwłaszcza cudzego, brrrr…), gadanie o garach i utyskiwanie na temat mężów, woli iść z kijem na ryby. Z reguły jednak nie przyznają się do tego głośno, bo otoczenie oczekuje od nich takich właśnie zachowań, konformizm to potęga.
dehnel-luomo-vogue-x

Mężczyzna potrzebuje grupy(dawniej był myśliwym, polował skutecznie, gdy niesamotnie), chociaż obecność innych w gruncie rzeczy jest męcząca – on chce mieć wyłączność: na kobietę, na samochód, na dom i na wiele innych „rzeczy”, chce być „posiadaczem”, a dziś jest raczej „posiadaczem kanapowo-pilotowym”, posiadując i wysiadując własny brzuch. Nie tego chciały kobiety, odbierając kolejno facetom różne sfery, które wcześniej były ich wyłączną domeną. Wojny spowodowały nie tylko ogromne straty, zabijając ludzi, nie tylko potężnie przyspieszyły postęp techniczny(to niemal rewolucje), ale wygenerowały lub usankcjonowały zmiany społeczne i kulturowe. Podczas wielkich wojen kobiety zastąpiły mężczyzn w pracy, przyjęły na siebie ich obowiązki i poradziły sobie z tym znakomicie. Kiedy nastaje pokój wojownicy nie chcą już walczyć o te zawłaszczone przez kobiety – a im przynależne – sfery, odpuszczają. Za cenę świętego spokoju? Nie wiem. Nie sądzę.
Dziecko próbuje swoich sił – wciąż przekraczając granice sprawdza, jak daleko może się posunąć – a kiedy rodzic czy nauczyciel nie postawi wyraźnych barier, zaczyna się poważny problem: smarkacz myśli, że mu wszystko wolno. Kobiety zachowały się podobnie, a mężczyźni jakby z ulgą oddali kolejne bastiony. Nie widzieli, że to wcale nie cieszy płci rzekomo piękniejszej, że zapanował jakiś „smutek tropików” pod tropikiem tego wspólnego namiotu. Bo ci panowie stworzenia już nawet nie chcą zdobywać, wolą czekać, chcą być uwodzeni. I są, co widać jak na dłoni w wirtualnej rzeczywistości. Ja się NIE ZGADZAM! Chcę być oczarowywana przez mężczyznę, uwodzona, zniewalana, zdobywana… dehnel-luomo-vogue-iv

I nie podoba mi się, że kobiety stały się agresywne, stokroć bardziej od mężczyzn, że nie tylko używają przemocy wobec nich, ale i wobec siebie nawzajem, wystarczy się przyjrzeć nastolatkom. Zresztą wiek nie ma znaczenia – ta agresja widoczna jest również u bardzo dojrzałych bab. A faceci przygladaja sie temu z nieukrywaną frajdą.  Gorzej – sami zaczęli atakować kobiety.Nie potrafią zwłaszcza znieść tych łagodnych, ale myślących i dumnych. Takie czepianie się kojarzy się z bluszczem: dawniej kobieta-bluszcz nie potrafiła istnieć samodzielnie, musiała się owinąć wokół mężczyzny, potrzebny był jej „silny pień”(ładnie brzmi, prawda?), dziś są faceci, którzy nawet własne blogi tworzą, owijając się wokół cudzych, kobiecych właśnie najczęściej(to mentalne kobiety chyba).
Jestem wdzięczna moim komentatorom – trafiają tu nietuzinkowe kobiety i niepospolici mężczyźni. Nie zdarzają się bluszcze i powoje, jeśli już – to incydentalnie. Rozmawiamy, spieramy się, uśmiechamy, czasem prawimy sobie złośliwości, ale nie mam cienia wątpliwości, że mówi do mnie mężczyzna, świadomy siebie i inteligentny, że czytam słowa kobiety, która jest kreatywna, czasem kapryśna czy zazdrosna, ale nie zawistna. Dziękuję!dehnel-dorian-gray1

Post scriptum – właśnie słyszę doniesienie medialne: grupa nastolatek zaatakowała inną grupę gimnazjalistek, tak skutecznie, że część uczestniczek zajścia wylądowała w szpitalu….
Notkę zilustrowałam obrazami Jacka Dehnela.

I uzupełniam zdjęciem, które przysłał mi Tadeusz:faun-barberiniego

Odpowiedzi: 80 to “O mężczyznach – nieco niepewnie”

  1. snoopy Says:

    Jestem jednym z tych mężczyzn, którzy nie interesują się sportem, samochodami, techniką, łowieniem ryb, a polowania uważam za obrzydliwe (mam nawet ciągotki wegetariańskie, co u polskiego mężczyzny graniczy ze skandalem!). Nie wstydzę się tego wszystkiego i nie mam z tego powodu kompleksów. Czy jestem „mentalną kobietą”? Nie bardzo wiem, co to by miało znaczyć… Ja w ogóle mam mały problem z definicją męskości i kobiecości. Mierzi mnie i wprawia w zakłopotanie fraza „prawdziwy mężczyzna”/ „prawdziwa kobieta”. Dla mnie istnieje przede wszystkim człowiek i raczej nie patrzę na osobę przede mną w kategoriach płci. Może to zabrzmi dziwnie, ale ja naprawdę uważam płeć za sprawę drugorzędną i wcale nie jest ona dla mnie najważniejsza. Nie wiem, czy to jest „normalne”, ale wcale mnie to nie obchodzi. Po prostu taki jestem.

    PS Chyba widziałem już jeden, czy dwa z powyższych obrazów, ale nie wiedziałem, że są autorstwa Jacka Dehnela. Nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, że on maluje. [ Dzięki za uświadomienie! :) ] Większość z tych obrazów uważam za kiczowate i nieporadnie wykonane. Tak naprawdę podoba mi się tylko pierwszy z nich.

  2. defendo Says:

    Dobór obrazów nieprzypadkowy, Dehnel maluje też inne tematy, również kobiety. Jest jednym z tych „rzadkich przypadków” – jego obrazy zyskują, widziane na wystawie, z reguły dzieła na monitorze wyglądają lepie. Nie lubię określenia „prawdziwy” w odniesieniu do kobiet czy mężczyzn. Każdy jest prawdziwy. W pewnym sensie ;)

  3. mniemanolog Says:

    Miało być o mężczyznach , a poszło po całości.
    Jeśli mężczyzna nie pali, nie pije, nogi mu nie śmierdzą i nie bije żony i dzieci to jest mniej męski?Jeśli miałbym się pokusić o definicję męskości to chyba raczej tylko w odniesieniu do kobiecości , ale nie pokuszę się.To zadanie zbyt trudne dla mnie.Na szczęście kobiecość przenika się i uzupełnia z męskością w sposób naturalny, tak w życiu jak i w akcie płciowym. Moim skromnym zdaniem równouprawnienie nie psuje tej naturalnej równowagi,choćby dla tego, ze mamy możliwość dokonywania wyborów.
    Defendo, dobór ilustracji do treści jak zwykle świetny.

  4. TadekKuranda Says:

    Ikona wodzostwa – Lenin – nie pije, nie pali, nogi mu nie śmierdzą, itd.
    Nadieżdy Krupskiej nie zmumifikowano.

    Dehnela nie znam – mam jednak silne wrażenie, oglądając załączone ilustracje, że on jest pederastą. Def prawdopodobnie wpadła w pułapkę kobiecości. Kobiety lgną do mężczyzn wyglądających jak kobiety niczym ćmy do latarni. Same też eksperymentują z męskimi ubraniami na sobie czego nie robią faceci. To nawet nie chcodzi o freudowską zazdrość o penisa a raczej o ceremoniał i atrybuty.

  5. TadekKuranda Says:

    Stąd ta Def niepewność.

  6. mniemanolog Says:

    Testosteron Tadeuszu przemawia przez Ciebie.
    Niepewność jest przeciwnością pewności, a ta często w parze z głupotą. a o nią nie podejrzewam autorki.Niepewność sprawia,że stajemy się dociekliwi, pewność rozleniwia.Ktoś gdzieś kiedyś napisał, że ” tylko głupiec ma zawsze pewność co do słuszności swych argumentów ,mędrzec zawsze ma wątpliwości”
    Penis? a cóż to za rewelacja…..połowa ludzkości go posiada na stałe, a druga jak ma ochotę;-)

  7. TadekKuranda Says:

    Mniem, jak na to wpadłeś, że pewność i niepewność to przeciwności?
    Nie czas tu na rozbiór logiczny Twojej wypowiedzi, bo pod tym względem moja odpowiedź byłaby nudziarstwem. Polecę jednak „szopenchałerem”, szukając swojej racji.
    Moim zdaniem niepewność również w parze z głupotą chadza, więc ta Twoja pewność sądów wydaje mi się zmanipulowana i trochę obraca się przeciwko Tobie. Brak podejrzeń wobec pt Autorki niniejszego blogu jest Twoim zdaniem pewnością, czy niepewnością? Aby dociec skąd czerpać pewność zoperuj sobie oko u niepewnego siebie chirurga, a także inne swoje atrybuty pozwól sobie zoperować, np penisa. Po nieudanej operacji penisa z pewnością nie stracisz bo „cóż to za rewelacja….. połowa ludzkości go posiada na stałe, a druga jak ma ochotę”
    Nie jest dla mnie rewelacją to, że ja i posiadam i mam ochotę.
    Testosteronu na oczy nie widziałem i zawsze traktowałem opowieści o tym, jak o pierścieniach Nibelungów… to by było na tyle.

  8. TadekKuranda Says:

    Skąd pewność, że mędrcy nigdy nie są pewni?

  9. mniemanolog Says:

    Nie będę sie spierał, gdyż nie jestem pewny………;-)))

  10. Torlin Says:

    Defendo, to znaczy masz bardzo dużo racji, to jest charakterystyczne dla wszystkich grup (bez obrazy), które dotąd czuły się zniewolone. To jest podobne do wybuchu młodzieżowej kultury w 1968 roku czy zdobycie władzy nad światem kultury przez nastolatki teraz (co wywołuje Twoją dezaprobatę). Ale to się skończy, to już widać po pewnych drobnych oznakach. Coraz mniej kobiet chodzi ubrane jak chłopczyce, w spodniach, zakładają sukienki, spódnice, chcą mieć dzieci, potrafią się uśmiechnąć na komplement, a nie wybuchają agresją.
    Mężczyźni potrafią być straszni, ja to wiem, nieodpowiedzialni, motylki, czarusie, pracoholicy, w domu na fotelu z pilotem na brzuchu i śpiąc podczas meczu. Ale wierz mi, że są mężczyźni, którzy sami pozmywają bez gderania, odbiorą dziecko z przedszkola i przyniosą kwiaty bez powodu, a ta nie będzie natychmiast doszukiwała się w tym drugiego dna.

  11. TadekKuranda Says:

    Wyklęty powstań ludu ziemi…

  12. defendo Says:

    Nie eksperymentuję z męskimi ubiorami, spodni nie cierpię, wkładam je jedynie na jakieś szczególne okazje – wyjazd w góry itd., zresztą czuje się w nich jak w przebraniu. Swojej płci jestem pewna, chociaż drażni mnie, kiedy ktoś, czytając mój tekst nie netowy, mówi zdziwiony: „cholera, myślałem, że to facet pisał”, tak jakby kobieta nie miała prawa do posiadania jakichś myśli.
    Dehnel deklaruje się jako gej, akurat go lubię i cenię, głównie za pisanie zresztą, chociaż lubię też jego „zamyślone” obrazy, kobiety maluje, jakby je pieścił, nawet jeśli to Medea czy Pandora. A pieszczoty to ja uwielbiam, długie, niespieszne, w rwanym rytmie, tempo rubato… Tak się składa, ze mam wielu przyjaciół wśród ludzi o tej akurat orientacji i zupełnie mi ona nie przeszkadza, chociaż czasem z żalem patrzę na szczególnie urodnych, nigdy nie będę dla nich atrakcyjna.
    Wątpliwości mam masę, to tkanka, z której jestem uczyniona, a raczej sama ją sobie uprzędłam. Wciąż pytam, wciąż patrzę uważnie. Sądzę, że to właśnie miał na myśli Mniemanolog, mówiąc o niepewności. On mnie chyba jednak rozpoznał, na szczęście – nie ogniem ;)
    Torlinie – może masz rację – jesli chodzi o kobiety, ale spójrz na te najmłodsze, gdybyś chciał znaleźć wśród gimnazjalistek ze dwie na szkołę, które n i e latają w portkach, to miałbyś wiele trudności. Używam czasem środków masowej komunikacji i wierz mi – dziewczyny na przystankach wyglądają jak wojsko – umundurowane wg jakiegoś paskudnego dla mnie schematu. A jeszcze gdybyś ich posłuchał! Dawniej pod budka z piwem mniej latało w powietrzu wulgaryzmów. no i te „ustawki”, brrr…
    A z agresją niepewnych siebie facetów i pewnych siebie kobiet dość często się spotykam w sieci. Najbardziej mają mi za złe miły skądinąd zwyczaj lekceważenia ich ataków.
    Nie wiem, czy mężczyźni są straszni – więcej spotkałam w życiu sentymentalnych, słodkich do urzygania idiotek niż głupich facetów(nawet z durniem można się dogadać, choćby na bazie jego pasji). Może to przypadek? Nie wiem.
    Za to jeśli już mi się trafi mądra i twórcza kobieta, to brylant…

  13. defendo Says:

    Tadeuszu – uzupełnię tekst o Berniniego, jeśli pozwolisz – pasuje tu doskonale!

  14. Logos Amicus Says:

    Defendo,
    na tych obrazach – ilustracjach do Twojego tekstu, to ja widzę tylko jakichś chłopaczków ładnych, apollińskich takich.
    A to tylko jeden z modeli mężczyzny, (dość kontrowersyjny, zresztą).
    I podejrzewam, że nie w Twoim guście… raczej :)

  15. defendo Says:

    Właśnie – lubię piękno blizn i piętno myśli, Logosie, nawet jeśli deformuje czoło zmarszczkami. Lubię szron na włosach, pewną ociężałość, świadczącą o zamiłowaniu do odrobiny luksusu. Ilustracje wybrałam przecież
    p r z e w r o t n i e, o czym uprzedziłam;) Teraz dołożę jeszcze jedną…

  16. Sarna Says:

    Miało być o mężczyznach, ale się tak do końca bez kobiet nie udało. Baby, ach! te baby, czym by bez nich był ten świat…
    Niemniej jednak „nieco” o mężczyznach jest :) Tylko i z mężczyzny jest tu zaledwie „nieco”. Dziwnie jakoś uroda Adonisa dyskredytuje w oczach kobiet męskość mężczyzny. Z moim afektem do mężczyzn jest analogicznie jak z muzyka poważną tj. nie znam się, ale bardzo lubię ))
    Dzisiaj nawet słyszałam opinię o tym czym sie różni kobieta od mężczyzny?
    Otóż kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna chce jednego od wszystkich kobiet.
    Panowie, nie kłóćcie się. My same tak do końca nie mamy sprecyzowanego wzorca mężczyzny. Podoba sie nam jakiś typ ( urody i charakteru oczywiście ), a umawiamy się z jego przeciwieństwem. Ale to właściwie bez znaczenia, bo nazajutrz okazuje się on jeszcze kimś innym. Zwykło się mówić, że kobieta jest tym czym czyni ją mężczyzna. Z mężczyznami jest podobnie. Jeżeli matka wychowuje syna na maminsynka, żona na pantoflarza, albo wygodnisia z przywilejami i bez obowiązków to mamy co mamy. Do kogo żal i pretensje drogie panie?
    A kończąc w pogodnym nastroju powiem coś o kobietach, co sie spodoba Tadeuszowi :) Kobieta to złośliwa narośl wokół cipki, wolę facetów !
    pozdrawiam

  17. Pruderia Says:

    Mój Boże, def! To ja mam całkiem odwrotnie niż Ty. Chodzę w spodniach, bo cieplej w dupę i wygodnie. Nie maluję paznokcie ni ust. Nie noszę szpilek, bo mnie po nich bolą stopy. Powolne pieszczoty sprawiają, że przysypiam z nudów. W swoim życiu spotkałam więcej mądrych, pięknych, silnych kobiet niż mężczyzn. Większość znanych mi facetów to rozlazłe ciamajdy tudzież pseudo alfa samce, „jadące szopenhauerem” w dyskusjach, o labilnej konstrukcji emocjonalnej. Blachy faliste. Na kobietach zawsze mogłam polegać, żadna mnie nie rozczarowała tak boleśnie jak mężczyzna.
    I popatrz… czuję się kobietą. ( Nie homoseksualną!) Nie wiem jak to możliwe, w tych warunkach.

    O androgyniczności uwielbiam czytać spod Twych palców, zawsze. Bliższa mi ona niż te złote podziały.

    Sarno, a czyż nie tak jest w tym „podobaniu się”, że nie chodzi w ogóle o przedmiot zachwytu, ale o to, co on wywołuje? Mam na myśli pewien akt twórczy. Ha!

  18. Sarna Says:

    Pruderio, chyba masz rację z tym „podobaniem się” :)
    cytat z blooga z wierszami BEJ
    ” Całuje go żaba i nic się nie dzieje oj płonne były jej nadzieje , … i zamiast księcia ropucha ma żaba i tak po ślubie ma każda „baba”
    pozdrawiam

  19. Pruderia Says:

    Aha… dostałam cynk, że „pojechałam po bandzie” z tą erystyką. To nie było ad personam do Tadeusza, to był tylko „cytat z klasyka”. Mówię to na wypadek, gdyby Tadek chciał mnie spacyfikować erystycznie.

  20. Pruderia Says:

    Jeszcze mnie naszło, żeby coś o tym feminizmie przebrzydłym wspomnieć. Otóż zdobędę się na bardzo osobistą formę i posłużę się również anegdotą, by tradycji blogowej stało się zadość.
    Mój synek, kiedyś zapytał: mamo, kto to jest feministka? – Synku, feministka to taka pani lub pan, która/który uważa, że brak siusiaka niema wpływu na wysokość jej pensji. – Mamo, czy ja jestem feministą? – A jak uważasz? – Uważam, że tato tak nie gotuje.

  21. Pruderia Says:

    errata:
    niema- nie ma*
    tato tak nie gotuje – tato tak dobrze nie gotuje*

  22. Logos Amicus Says:

    Ten Tadek to wie, co Ci przysłać, Defendo.

  23. TadekKuranda Says:

    Logosie, nie byłem pewien jak ta przesyłka zostanie zinterpretowana przez Małgosię, ale jak widać zrobiła z niej właściwy użytek.
    Dorzucę jeszcze kilka słów na temat tej rzeźby.

    Faun Barberini, Śpiący Satyr – starożytny grecki posąg marmurowy przedstawiający pijanego, uśpionego satyra.
    Stanowi anonimowe dzieło mistrza ateńskiego lub pergamońskiego z ok. 220–200 p.n.e. Posąg ma wysokość 2,13 m i stanowi doskonale realistyczne studium snu.
    Odkryty został w XVII wieku koło Zamku Świętego Anioła w Rzymie. Fragmenty kończyn uzupełnione zostały przez Berniniego. Do końca XVIII wieku był własnością rodu Barberinich i ozdobą Palazzo Barberini w Rzymie. W 1813 rzeźba została zakupiona przez Ludwika I Bawarskiego, od 1820 znajduje się w Gliptotece monachijskiej.

  24. katjusza Says:

    Proszę def, ktoś wystający poza narzucone ramki:)

  25. TadekKuranda Says:

    Def, ci zniewieściali mężczyźni nieodmiennie kojarzyli mi się z takim schyłkiem ducha w materialnym dostatku. Pasowałby mi tu jeszcze Berdslay z tą swoją żółtą księgą, skoro zasuwamy po tej homoseksualnej bandzie. Wiesz, nic nie mam do pederastów ale się tym zupełnie naturalnie brzydzę. Zwyczajnie rzygać mi się chce, kiedy trafiam na pederastę. W mojej agencji zdarzało mi się spotykać z pederastami, specjalistami od make up, czy ubioru. Zawsze robili na mnie dobre wrażenie szczegółową, fachową wiedzą jednak o nikim nie myślałem w ten sposób, żebym się zastanawiał jak to jest możliwe i jak oni to robią. Ta psychiczna przemiana nie jest ani fascynująca ani ciekawa to rozważania nad problemem upubliczniania sfer intymnych. Wybacz, ja wciąż nie rozumiem tej społecznej ekspresji pederastów, marszów, pochodów i pchania się do mediów. Cytowany przez Ciebie malarz, jak mówisz, deklaruje publicznie swoją intymność. Już to nie jest dla mnie normalne. Nie jest to przyjętą i ogólnie zrozumiałą normą. Być może ten rodzaj ekshibicjonizmu wydaje się pederastom czymś w rodzaju rozgrzeszenia ale też uświęcenia tej odmienności. Pederasta pewnie myśli, że jest ciekawszym, bardziej interesującym facetem niż każdy przeciętny. Gdyby tak nie myślał to by tak nie postępował.
    Ja myślę, że wszystko jest kwestia smaku a przede wszystkim potrzeb.
    Kiedyś próbowałem pomóc przebić się na polski rynek dziennikarzowi z Amsterdamu piszącemu dla pism pornograficznych na całym świecie, stąd np. rozróżniam Hustlera od Huntera. Więc ten mój znajomy pokazał mi kolekcję artystycznych zdjęć ludzi uprawiających seks polegający na wyjadaniu sobie ekskrementów. Wyobrażam sobie, że teraz ci wyjdą na ulicę i będą krzewić swoje idee. Jeśli moje dziecko popadnie w podobny nawyk, trudno – do stołu będę podawać to co lubię ja sam – wedle mojego smaku. A potem jeszcze ci inni mieliby wyjść na ulicę i manifestować sado-maso itp? OK ekumenizm całą gębą. Wolność i jeszcze raz wolność. Trzeba pamiętać, że cudza intymność eksponowana bez naszego przyzwolenia narusza nasze własne poczucie estetyki, nasz smak. Def, nawet podawana tak elegancko jak to tylko Ty potrafisz…

  26. procesVII Says:

    I uzupełniam zdjęciem, które przysłał mi Tadeusz>/i>

    Mogą Cię jacyś gorliwi podpierdolić do administracji i wywalą Cię z top100 albo – tak jak mnie – zablokują Ci konto. Ale olewamy ich, my jesteśmy na blogach dla nas najważniejsi. I my robimy łaskę platformom, ze raczymy u nich pisać.

    Ja jestem typowym facetem z syndromem marquezowskiej Mamy Grande. Kobiety się mną opiekowały, zarządzały domami, pieniędzmi. I masz rację, to bardzo niedobre. Babcia była w rodzinie najważniejsza, rozdzielała finanse, zarządzała. Moja ciotka, w wieku 40 lat nie mogła przy niej palić papierosów, a mnie – już w wieku 19 lat – babcia kupowała papierosy kartonami i nawet wódkę. Do dziś mam przez to schrzanione relacje z kobietami. Owszem, jestem farciarzem, miałem całe życie szczęście do kobiet, pieniędzy itd. Ale to jest cały czas takie chłopięce. Kobiety nie czują się przy mnie bezpieczne, budzę w nich instynkt mamuśki.
    Do tego syndrom dziwki i madonny. Potworne i beznadziejne.

  27. defendo Says:

    W tej sprawie będziemy „pięknie się różnić”, Tadeuszu.
    Też czuję obrzydzenie na samą myśli o tym, że dotykałaby mnie kobieta, całowała itd. Nie wyobrażam też sobie seksu dwóch facetów, bo takie widoki pewnie by mnie mierziły. Ale najdalsza jestem od uważania tego za zboczenie. po prostu przyjmuje do wiadomości, że są ludzie homoseksualni. Tak jak zdarzają się homoseksualne zwierzęta(w populacji niektórych gatunków ptaków stwierdzono, ze to ok. 5 % osobników). Tak jak są ludzie o granatowych oczach. I co? Są mniejszością, wiec mają się zadręczać? Ptaki chętnie akceptują bezdzietnych wujków i ciotki, bo pomagają im wyżywić potomstwo, zwiększając w ten sposób jego szanse na przeżycie.
    Homoseksualiści czasem obnoszą się ze swoją „intymnością”, ale to dlatego, ze muszą walczyć o swoje prawa, głównie o prawo do akceptacji. Wielokrotnie widziałam, że są obiektem cichej lub jawnej agresji. I to nie jest w porządku. Porównywanie ich z pedofilami, czy innymi ewidentnymi zboczeńcami różnej maści itd. jest nadużyciem.
    Tacy są. Niech mają prawo do swojej miłości, innej niż moja. Krzywdy mi nie robią.
    Bardzo podobały mi się francuskie plaże, gdzie w pokojowej koegzystencji opalali się i kąpali „tekstylni” z nudystami i nikt nikomu niczego nie miał za złe. Początkowo byłam nieco zdezorientowana, po kilku dniach nie zauważałam problemu. Bo go po prostu nie było.
    Nie wiem, czy obnoszenie się ze swoją religijnością jest bardziej ok.? A jest powszechne – przynajmniej u nas. Dla mnie to jednak też sprawa intymna – mogę o niej mówić publicznie, jeśli chcę, mogę milczeć. Nie narzucam jednak nikomu swojej opcji. Kolorowe marsze mi nie szkodzą – po prostu jeszcze jedna zabawa, która przy okazji uczy, że wśród nas są inni, niż my. Może dlatego staję w ich obronie, ze często sama należę do jakiejś mniejszości i zdarza się, że spotykają mnie z tego powodu przykrości. Wprawdzie moje mniejszości są mniej widoczne, dotyczą poglądu na określone zjawisko, ale jednak.
    Niełatwo być ateistą w kraju wojujących katolików, niełatwo być przeciwniczką kary śmierci, niełatwo być elitarystką, trudno walczyć o prawa zwierząt, kiedy ze wszystkich stron otacza się niechęć, bo „tyle jest biednych i chorych dzieci” itd.
    Niemal każdy z nas znajduje się czasem w jakiejś mniejszości. Niemal…
    Tylko konformiści boją się tego jak ognia.
    Ciekawe, że Polacy są skłonni akceptować widok całujących się, niekoniecznie po siostrzanemu, kobiet, a nie potrafią znieść widoku czyniących to mężczyzn. Relatywistyczniśmy są czy jak?

  28. K.L.daV. Says:

    To nutka o wyższości: http://toteraja.wordpress.com/2009/04/22/akceleracja/

  29. defendo Says:

    Procesie – między wierszami kolorowa kokieteria, widzę ją!
    Jasne, że mogą mi zamknąć blog i co? Moze mnie nie rozstrzelają, najwyżej spalą, to zaszczytna śmierć… Na obecności w „topie” mi kompletnie nie zależy, tam są jakieś blogi o modzie, gotowaniu, tak prawicowe, że właściwie nazistowskie, blogi o blogach(sępią na czyimś pisaniu, doskonale znasz to zresztą), pamiętniczki itd. Dziwnie się czasem czuję w tym otoczeniu, wolę swoją niszę.
    Obarczasz winą „wychowawczynie” i wychowanie – nie zapominaj, że potem nastąpił etap samowychowania;)
    Było Ci z tym wygodnie, dostawałeś, czego chciałeś, nikt Ci nie stawiał wymagań, a jeśli próbował, to pewnie wiałeś, gdzie pieprz rośnie.
    Mężczyzna-Piotruś Pan to akurat norma, nie wyjątek… i wcale nie wiem, czy to dobrze czy źle. Czy Piotruś Pan jest gorszy od maczo? A może lepszy? Problem niedojrzałości dotyczy zresztą również kobiet, prawda?
    Każdy dąży do szczęścia, a przynajmniej tak mu się wydaje, czemu nie tak? Jeśli przy tym wyrządza ograniczone szkody innym, to już jest nieźle ;)

  30. Sarna Says:

    Defendo podzielam Twój stosunek, co do współ/istnienia ludzi o homoseksualnych preferencjach. Patrząc jednak na zdjęcie przemycone przez Tadeusza nie mogę się pozbyć natrętnej myśli o brzydkim śladzie po odciśniętej na udzie pończochy. Może jako spec od szpilek i pończoch podpowiedz, że można sobie oszczędzić tych paskudnych oznak nosząc sexy pas do pończoch, albo inwestując w pończochy, których co prawda nie wykonuje się w wersji stay-up, ale za to nie wymagają pasa do pończoch:)
    pozdrawiam

  31. Sarna Says:

    No tak! pospiech wskazany przy łapaniu pcheł,a nie przy pisaniu w biegu i w międzyczasie komentarzy, zwłaszcza o jedwabnych pończochach. Te się nosi tylko z pasem, ale pas do pończoch to wszak miły dla oka dodatek. Czyż nie tak?:)

  32. defendo Says:

    Sarno – trafiony=zatopiony!
    Kocham kobiece atrybuty: szminki, szpilki, pończochy…
    Nie mam jedna pojęcia, czy bielizna jest miła dla czyjegoś oka(oprócz nosicielki, rzecz jasna)…
    Zresztą pewnie wszytko miłe, jeśli nie ró ż o w e.
    Prababcia opowiadała mi, że kiedy na Ziemiach Niejednokrotnie Odzyskanych odbywał się bal, to Rosjanki(ichnie Platerówki) przyszły odziane w nocne koszule.. poniemieckie, budząc powszechną wesołość.
    Chyba od tej pory boję się piżam – koszula to jeszcze ujdzie, zwłaszcza ozdobna, ale jak piżama może robić za smoking?
    Nota bene: nie ma, jak pończochy ze szwem, zabójcze dla nóg krzywych, ale doskonale podkreślają walory nóg niemal prostych, nie wspomnę o wydłużaniu tychże;)

  33. Jaguś Says:

    To dyskusja o wyższości powiewnych dezabilów nad wygodnymi portkami, czy też o niższości całujących się facetów nad bijącymi się dziewczynami?
    Wyjaśnijcie babie ze wsi, o miastowi erudyci;)

  34. Sarna Says:

    Defendo, Twoja dygresja o wątpliwościach czy, że bielizna może być miła jeszcze dla kogoś oprócz oka nosicielki trąci ” kolorową kokieterią, widzę ją!” :) Lubię kobiece atrybuty, ale podobnie jak Pruderia zwykle biegam w spodniach. W nich też można wyglądać kobieco, zwłaszcza gdy całości dopełniają kobiece detale jak pasek, torebka,apaszka itp. A pończochy noszę jednak dla oka mężczyzn, bo lubię to uczucie gdy facet głupieje :). Ciekawe jak kawałek materii może dodać kobiecie pewności, a mężczyznę pociągać i ogłupiać.

  35. Jaguś Says:

    A propos różnic między kobietami a mężczyznami – nieoceniony bash ma i na to cytat:
    Różnicę między kobietą a mężczyzną obrazuje to, co maja na myśli mówiąc: „Zużyłem/am cała paczkę chusteczek oglądajac ten film.” ;)

  36. sofijkaa Says:

    Sarna mówi:
    A pończochy noszę jednak dla oka mężczyzn, bo lubię to uczucie gdy facet głupieje :).

    czyli nosisz je dla siebie,bo lubisz to uczucie..;)

    co do reszty.. kobieca kobieta nawet w męskich ubraniach nie traci na kobiecości..podobnie jak „kobiecy” mężczyzna.

    uważam, że styl nie ma wpływu na męskość czy kobiecość

  37. sofijkaa Says:

    … co najwyżej na postrzeganie ich.

    Są przecież mężczyźni uwięzieni w ciałach kobiecych bądź na odwrót. Płeć mózgu, wrażliwość, odporność na ból- niefizyczny, role społeczne – to chyba o ten kawalek tu chodzi, predyspozycje.. etc.

    acha..czuję się 200% kobietą pomimo, że miewam agresję w sobie i nie lubię różowego, pomimo, że uwielbiam szybką jazdę autem, uwielbiam też wbijać gwoździe.. boję się tylko, że mi się paznokieć złamie;)

  38. TadekKuranda Says:

    Sofi, Sarno, ciekawe czy wiecie co, czy też jak „czuje” pończochy facet, który widzi je na kobiecych nogach?
    Bo jeśli nie wiecie, to jest to tylko teoretyzowanie…
    Ja nie głupieję, ale mi się podoba…

  39. telemach Says:

    „Jestem wdzięczna moim komentatorom – trafiają tu nietuzinkowe kobiety i niepospolici mężczyźni. Nie zdarzają się bluszcze i powoje, jeśli już – to incydentalnie. Rozmawiamy, spieramy się, uśmiechamy, czasem prawimy sobie złośliwości, ale nie mam cienia wątpliwości, że mówi do mnie mężczyzna, świadomy siebie i inteligentny, że czytam słowa kobiety, która jest kreatywna, czasem kapryśna czy zazdrosna, ale nie zawistna.”

    Ładne. I chyba w zamierzeniu przewrotne. Mogłabyś proszę napisać na jakich obserwacjach i konkretnych danych bądź też „twardych” faktach opiera się ten pogląd? Czy jest to tylko „przeczucie” wynikające z „kobiecej” intuicji?

    Pozdrowienia
    T

  40. mniemanolog Says:

    Gość choć świnia swoje prawa ma, a gospodarza rolą jest go uszanować, może to nie „przeczucie” wynikające z „kobiecej” intuicji, a kindersztuba?

  41. mniemanolog Says:

    ;-)))

  42. Pruderia Says:

    A ja się zastanawiam, która to taka kreatywna, kapryśna i zazdrosna. Hmm..

  43. Logos Amicus Says:

    Hmm… A kimże może być ów mężczyzna „świadomy siebie i inteligentny” ?

    Oj Defendo, nie podlizuj się :)
    Każdy z facetów tutaj trafiający będzie się z tym identyfikował.
    Wiesz jak uderzyć w słabiznę!

  44. TadekKuranda Says:

    Sarno, nie wiem dlaczego wcale mi się nie wydaje dziwne, że bystrością sokoła przestudiowałaś połacie tej męskiej rzeczywistości śpiącego fauna i nawet dostrzegłaś brzydki ślad po pończoszce na jego udzie a nie zauważyłaś, że brak mu ręki i stopy. Tak sobie myślę, że można tak sobie odłupywać i odłupywać taką rzeźbę aż w którymś momencie widzowie stracą nią zainteresowanie… Ciekawe

  45. TadekKuranda Says:

    swoją drogą powiedziałbym, że dzieło jest genialne, nawet gdyby było wyrzeźbione z plasteliny robiłoby wrażenie nieprawdopodobnym wystudiowaniem formy

  46. defendo Says:

    Telemachu, to nie komplement ani przewrotność, to moje odczucia…
    Wiele rozmów pod notkami zainspirowało mnie do napisania kolejnych postów, zmusiło do przemyślenia na nowo problemu, który – jak mi się wydawała – był już zamknięty, często zwracano mi uwagę na nieścisłości, musiałam też poszukać argumentów na poparcie swoich tez.
    Mądre, inspirujące, błyskotliwe i dowcipne komentarze świadczą o intelekcie interlokutorów, a świadomość posiadania potencji(również intelektualnej) dodaje mężczyznom pewności siebie, czyż nie?
    Kobiety mówią tu rzadziej, ale wnoszą to ciepło, którego często brakuje, zwłaszcza w bardzo „zimnych” rozmowach, których temperaturę wymusza temat. I często odsłaniają kolejną możliwość interpretacji.

    Tadeuszu – dzieło jest rzeczywiście genialne – śpiąc jesteśmy nieświadomie i niewinnie bezwstydni, to właśnie widzę w tym faunie.
    Nadal nie wzruszają mnie śpiące bobasy, nie przepadam za portretami z gatunku „Śpiący Staś” Wyspiańskiego. Lubię dojrzałość ;)

  47. Pruderia Says:

    Jak to def, bobasy Cię nie wzruszają? Gdzie Twoja ciepła kobiecość? : )))
    „Śpiący Staś” mi się przypomniał, w tadeuszowej wersji. Śpiąca dojrzałość, coś w sam raz dla Ciebie. Świetna grafika, w której w załamaniu tkaniny na pierwszy rzut oka ujrzałam przytulonego szpaka.
    No i popatrz, Droga def, jakie to wszystko zaplątane… do moich portek lgną dzieciaczyny, jakby miały jakiś psi węch. Już dawno porzuciłam definiowanie płciowe na podstawie atrybutów. Nie te czasy…

  48. Pruderia Says:

    A co do Dehnela…. jakiś jest jak dla mnie zbyt komiksowy. Brakuje mi tu malarskiej intrygi.

  49. mniemanolog Says:

    Każdy rysunek, obraz powyżej poziomu nauczania przedszkolnego jest powyżej mego poziomu.Talentów mi poskąpiono i Nikifora nie przeskoczę, kolory odróżniam podstawowe.Za to będąc młodym i pięknym( teraz już tylko pięknym) miałem propozycję, by zostać modelem dla studentów ASP w Krakowie.Teraz żałuję ,że się nie zdecydowałem, może któryś z byłych studentów jest teraz sławnym artystą i Tadeusz zamiast śpiącego fauna podesłałby Defendo mój akt ;-)))

  50. defendo Says:

    Po Twoim komentarzu pozostaje mi tylko poprosić Miię, żeby opowiedziała, jak to malowała akt męski z natury i co z tego wynikło…
    A taki akt to ja chętnie powiesiłabym sobie na ścianie, może pogadaj z Miią i zrobicie mi prezent;)

  51. Sarna Says:

    Tadeuszu, Twoja intryga zmierzająca do odkrycia przeze mnie przyłbicy jest tak przejrzysta i dziecinna, że aż rozbrajająca .Skoro chcesz jednak żebym to napisała czarno na białym, to proszę. Ostatecznie temat postu dot. mężczyzny, a my jesteśmy już dorośli, więc czytaj jn.:)
    Otóż szanowny Panie jestem w wieku, w którym kobieta przejawia żywe zainteresowanie płcią męską. Lubię widok ładnie zbudowanego, nagiego mężczyzny, a jego udka i kuperek mnie ubezwłasnowolniają:)
    To, że nie wymieniłam brakującej stopy i ręki jest równie zrozumiałe jak i to, że nie wymieniłam z nazwy innych fragmentów męskiej anatomii. Jest ich zbyt wiele, a fragment = epizod :), więc po co się na nim skupiać. Pozostaje jednak pytanie. Bo jeśli między wyrażeniem fragment i epizod postawimy znak równości to należy przyjąć , że epizodem jest sytuacja gdy mężczyzna jest pozbawiony z różnych powodów „tego” fragmentu. Ale czy można nazwać tę sytuację epizodyczną? Jestem kobietą, ale jednak nie ośmieliłabym się myśleć, że dla mężczyzny jest to zdarzenie nieistotne, uboczne,bez ważnych skutków itp.
    I chyba tyle mojego wywodu, bo jak wspomniałam w komentarzu powyżej zupełnie nie znam się na mężczyznach. Wiem tylko i wyraźnie potrafię zdefiniować własną płeć i płciowość. Wiem, że jestem kobietą, a o kobietach wiem tyle, że mawia się, że to płeć piękna. Skąd taka zarozumiałość w twierdzeniu ? skoro, Pan Bóg po stworzeniu kobiety spojrzał na swoje dzieło i rzekł: ” ups, Ty to będziesz musiała się malować!” :) I od tej pory kobiety posłusznie używają pomad i szminek, a nieuświadomiony lud grzmi; grzesznice :))
    Nie wiem Tadeuszu, co czuje facet na widok pończoch, ale wiem jak reaguje facet na pajęcze nylony i podoba mi się to uczucie. Lubię misterną i subtelną jak pajęcze nici intrygę flirtowania :)
    pozdrawiam

    Pozostaje pytanie skąd wniosek, że nie zauważyłam brakującej stopy i ręki, albo obecności innych części ciała ?,

  52. Sarna Says:

    Sorry, ale ostatnie pytanie to niewykasowana wskutek przeróbki komentarza powielona treść wpisu, więc nie trudź się Tadeuszu nad odpowiedzią, bo zawsze mogę w ripoście przewrotnie wciskać, że satyr jak to satyr ma kopytko, choćby na jednej stopie. Tak jak nie widziałeś Marsjanina, nie widziałeś i Satyra więc nie możesz skutecznie oponować :))

  53. mniemanolog Says:

    Droga Defendo , 35 lat temu Miia z piersi matki ssała mleko wraz z talentem.Teraz w trakcie tworzenia umarłaby ze śmiechu , a ja z zimna na lumbago , czy inne zapalenie płuc. Pewny swej stuprocentowej męskości byłem te 35 lat temu, ale byłem też o wiele….głupszy. Sarno wydaje mi się, że Tadeuszowi nie wciśniesz ani o Satyrze , ani o Marsjaninie, a Tadeusz i owszem……..;-))

  54. Sarna Says:

    I owszem, możesz sobie tak mniemać mniemanologu. Ja wychodzę z założenia, że się mylisz, bo o wciskaniu można mówić w przypadku braku dialogu, a Tadeusz to mądry i kulturalny facet.

  55. mniemanolog Says:

    Sarno,nie śmiem wątpić, ale to nie ja pierwszy dopuściłem możliwość wciskania czegokolwiek komukolwiek przez kogokolwiek;-))

  56. Pruderia Says:

    „Poproszę o kit.. taki do wciskania” – rzekła szklarzowi moja znajoma Rosjanka świeżo po przybyciu do Polszy.

  57. TadekKuranda Says:

    Gadacie jak ci Murzyni z opowieści mojego kolegi uczącego języka polskiego czarnych studentów. Pewnego razu jeden ze studentów zaprosił całą klasę na imprezkę – nauczyciela oczywiście również. Nauczyciel zapowiedział, że przyjdzie na imprezę pod warunkiem, że będzie się mówiło wyłącznie po polsku. OK. Schodzili się, schodzili i czekali na tego,, który przewodził w grupie klasowej Bantu. (oni wszyscy dopiero w Polsce mogli porozumieć się w jednym języku bo kolor skóry to tylko kolor skóry)
    No więc wchodzi ten Bantu i z usmiechem Eddie Murphiego pyta głośno „kto słychać!?” ktoś z kąta odpowiada „nić podobnego!?” – wot i cały rozhowor.

  58. TadekKuranda Says:

    Sarrrrrrrrrrno, rumienię się albowiem jestem szczególnie wrażliwy na komplementy i nie zasnę póki jakiego w ciągu dnia nie usłyszę. Dopiero teraz dzisiaj mogę spać spokojnie. Jesteś aniołem.

  59. TadekKuranda Says:

    Sarno, o tym skulpturze tak tylko się mówi, że to satyr – tak jak o mnie. Prawda jest po środku tej rzeźby. Gdybym był tym genialnym Fidiaszem to ten centralny fragment zleciłbym praktykantkom do wyrzeźbienia bo Fidiaszowi brzuch przeszkadzał i rzeźbił raczej z pamięci. Praktykantki natomiast robiłyby to z wyczuciem formy i z pasją. Chyba jest to zrozumiałe dla wszystkich.
    Podobno Rodin sam zlecał pewne fragmenty swoich dzieł kochance-asystentce.
    Dehnel jest narcystycznym egotykiem, stąd pewnie bierze się jego odchylenie. Energię czerpie z komplementów i to widać po jego malarstwie. Znam kilku podobnych twórców, gdzie wszystko wyłazi na wierzch jak w rosole i jest to takiego typu ekshibicjonizm, którym się brzydzę, jakby ktoś z lubością puszczał bąki przy stole wigilijnym. No dobrze, gódźmy się na tę rzeczywistość. Wszystkie zasady możemy sobie zekumenizować. Ale zawsze będziemy się wkurzać na to, że pociąg przyjechał planowo ale wczoraj, tzn inaczej. OK. Chcemy takiego świata to go sobie mamy… Niech listy do nas przychodzą inaczej. Możemy gadać inaczej ale jakby w jednym języku, rozumieć się inaczej. Ci co mają inaczej pewnie się ucieszą z popieprzonej rzeczywistości bo będą w niej niezauważeni. To nie jest dobrze, kiedy cel nie jest wyraźny. Próbujemy z Def definiować cele na kursach partyzantki miejskiej ale ona wciąż powodowana ekumenizmem strzelać do pedałów nie będzie. OK. Ja będę acz bez przyjemności…

  60. TadekKuranda Says:

    w postscriptumie dodam jeszcze, że egotyk to egotyk, a jak powie, że jest pedał i w związku tym żąda równego traktowania w sztuce to mi jest obojętne czy on wkłada te swoje klejnoty do tyłka swojego przyjaciela czy obaj bawią się sisiakami – ja tylko nie cierpię egotyzmu i głupoty. Te dwie rzeczy w jednej postaci mogą wzbudzić moją agresję. Szczególnie nie cierpię kiedy jedna bzdura uwiarygadnia drugą. Jeśli Dehnel jest dobry jako malarz bo ma dobre pointy to mam też gdzieś jego pedalstwo bo jego malarstwo tego pedalstwa nie uwiarygadnia, wręcz czyni je niesmacznym, niestosownym i głupim. Paradoksalnie, moja postawa tę głupotę uwiarygadnia bo powoduje emocje. Ja bym chciał, żeby to były tylko moje emocje, mój niesmak i moje obrzydzenie. De gustibus non disputandum.

  61. TadekKuranda Says:

    i na tym polega równość…

  62. TadekKuranda Says:

    …że mogę dokopać albo przylać w ryja, jak mi się coś nie podoba. A nie na tym, że nie mogę właśnie bo to pedał.

  63. Pruderia Says:

    Aleś pojechał Tadku… jak mawia młodzież, po bandzie. Wytłumacz mi jedną rzecz – czy przepraszam, odmawiasz Dehnelowi prawa do egotyzmu? Przecież niech sobie nim będzie, jeśli karmi się zachwytem, to niech się karmi, a daj mu Boże zdrowie! Niechaj ta strawa mu będzie na pożytek malarski. A że nie jest? No cóż, to już chyba kwestia tego, że jedni na zachwycie „żrą”, a inni śpią. Nie chcę rozstrząsać, czy homoseksualizm ma tu wiele do powiedzenia, czy nie. Uderza mnie w tych obrazach przedmiotowość modeli, ich ” wycyckane” piękno. Piękno jednowymiarowe, bez ducha. Czy można być egotykiem i dobrym malarzem? Nie wiem. Na ambicjach wybudowano w końcu sporo, więc może da się.
    Brak mi w tym malarstwie po prostu.. .malarstwa. Mój gust bliższy jest Egonowi Shiele, skoro już o cielesności.

  64. Pruderia Says:

    Def.. pogadałam z mniemanologiem. Uznał, że Twoja propozycja będzie połączeniem pedofilii z nekrofilią :))

  65. TadekKuranda Says:

    Pru, no to wybieraj on się onanizuje patrząc w lusterko. Wiem, Tobie to obojętne bo zapewne chcesz czego innego. Dla mnie to niepotrzebny mi niesmaczny ekshibicjonizm tego kolesia.

  66. TadekKuranda Says:

    Widziałem taką scenkę w tramwaju. Na krzesełku siedzi dziewczyna i spogląda w okno. Podchodzi do niej jakiś gościu, wyciąga fujarę z rozporka i tak trwa z tym instrumentem na wysokości jej oczu przez kilka przystanków. Ona udaje, że nie widzi bo co ma zrobić? We mnie się gotuje i mam ochotę złapać tego durnia za łeb i wykopać z tramwaju. Pomyślałem jednak, że to zostanie odebrane jako brutalna napaść na niewinnego pasażera, który mnie nie prowokował i to ja będę wtedy winien. Przyzwoitość jednak obowiązuje wszystkich. Przynajmniej ja to tak rozumiem. W tym przypadku pieprzę ekumenizm.

  67. Sadoq Says:

    Defendo,
    Od razu mi lepiej. Czuje się wyróżniony ta dostrzeganą nietuzinkowością, intelektem etc. Ustawiam się od razu w kolejce tuż za Logosem Amicusem.
    Cóż! Każdy – czy przyzna się do tego otwarcie, czy nie – chce tak jak kobieta malując usta, dekoltując się, czy przywdziewając spódniczkę poczuć się atrakcyjnym… Wizualnie, emocjonalnie, czy tylko (aż) intelektualnie.
    Wszyscy (może to lekka przesada) w jakimś stopniu jesteśmy tego spragnieni. Piszemy tak naprawdę dla siebie. Chcemy deliberować, spierać się, dociekać. Nie każdy szuka tej formy wyrazu i takiej płaszczyzny kontaktu, jak twój blog, ale ‚mechanika’ szukania i dowartościowywania siebie jest jednaka.

  68. defendo Says:

    Sadoq – dzięki, że nie zapomniałeś o mnie Lucidusie ;)
    Kolejna motka o egotyzmie;)

  69. defendo Says:

    No masz! Freudowska pomyłka? Miała być notka, a wyszła motka, od motania czy e-mocji?…

  70. Sadoq Says:

    Freud ciągle żywy.

  71. K.L.daV. Says:

    Ja wręcz przeciwnie – o kobietach
    http://toteraja.wordpress.com/2009/04/27/najdluzszy-weekend-nowoczesnej-europy/

  72. K.L.daV. Says:

    Respektując prawo do sprostowań powiesiłem tę nutkę
    http://toteraja.wordpress.com/2009/04/30/jedyna-prawdziwa-wersja/

  73. silma Says:

    Cysorz to ma klawe zycie…a facet to ma przerabane na wejscie. Zaraz jak tylko odetna pepowine zakazuje mu sie plakac, moze co najwyzej drec ryja, ale bez łez. Potem, chce czy nie, ma sie bawis autkami, czolgami i rewolwerami, czytac Chlopcow z placu broni, bron Boze siegac mu po Anie czy Polianne. Wspaniale dbaja o to…mamusie, te westalki i strazniczki meskosci…Tylko jak, do cholery, mamusia ma nauczyc synusia sikac na sciane? A tymczasem tatus siedzi na kanapie z pilotem i piwem i ma za zle. Czasem beknie, czasem bluzgnie, a jak mu sie bardzo zachce to walnie mamysie w ucho, tak dla dodania sobie meskosci. Mamusia, dla dobra meskosci synusia, bron Boze tatusia nie puszcza kantem (choc i te puszczajace nic nie pojmuja), tylko dalej robic dziecku wode z muzgu. Bo jaki daje mu komunikat? To ,co robi tatus jest dobre bo ja mu na to pozwalam. A z drugiej strony uczy syncia by sie nie bil i w szkole grzecznie siedzial w lawce z Zosią. Zawiazuje z nim sojusze przeciw tatusiowi, czyniac dziecko ”swoim mezczyzna”. …
    W dawnych kulturach chlopcy w okreslonym wieku ( ok 6-7 lat) byli spod matczynych skrzydel oddawanie ojcom, stryjom lub innym mezczyznom, by wsrod nich uczyc sie meskich zajec i sposobow dzialania. Teraz 7 latek w szkole ma ”pania” i nawet religii uczy kobieta…bo lagodniejsza…
    Zabijamy naszych mezczyzn, kastrujemy ich bezlitosnie i dostajemy produkt finalny naszych dzialan: frustrata plodzacego kolejnego frustrata, oderwanego od meskich tradycji. Powierzchownie identyfikujacego sie z pseudomeskimi zachowaniami typu machismo.
    Co z tym fantem zrobic?? nie wiem… moze kobiety nie powinny na sile sarac sie byc rodzicem za dwoje?? Moze mezczyzni powinni procz radosci poczynania brac na siebie odpowiedzialnosc wychowania… nie wiem…Ale to co jest na pewno nikomu nie sluzy.

  74. K.L.daV. Says:

    Prawda taty. Również jedyna prawda.
    http://toteraja.wordpress.com/2009/05/04/wersja-taty-prawda-niewzruszona/

  75. TadekKuranda Says:

    Silmo, trochę masz rację. Tu masz rację, gdzie twierdzisz, że płciowość to sfera kultury – nie ma się tego czegoś bo się ma sisiaka, tylko trzeba się tego nauczyć. Czy kobieta może wychować mężczyznę na mężczyznę? A któż inny?

  76. K.L.daV. Says:

    Wersja dzielnicowego. Też pawdziwa.
    http://toteraja.wordpress.com/2009/05/07/jedyna-prawdziwa-wersja-z-podpisem-pod-protokolem/

  77. silma Says:

    Tadeuszu, polecam lekture: Wilfried Wieck- Mezczyzna pozwala kochac. Głód kobiety.

  78. margo Says:

    „kobiety są z Venus a mężczyźni są w błędzie”\

    serdeczności

  79. zboczeniec Says:

    zboczeniec z ciebie

  80. defendo Says:

    Raczej – bocznica;)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: