Laura

kobiety

Ni mo prowdy!
Nie wim cy znana Wom jest postać Petrarki,który zakofoł się w dziewce szesnastoletniej  a miał już coś nad pindziesiont roków na karku. Wtedy wydawały sie i rodziły dzieci dziewki 13 letnie.
Oj…. i nadal tak się dzieje, ino probosz nie wi o tym nic.
No winc ten Petrarka napisoł strofy jedne z najpikniejsych poezyi miłosnych we świecie – „Sonety do Laury”. Łon sam nie całkym wiedział cy takie imie miało dziwce. Laurę widział ino przelotnie, ino tylko roz, ale nie dawała mu spokoju swoim urokiem dręcząc jego zmysły do dna. Aże zaczoł do niej pisać. Pisoł i pisoł, jak jaki opentaniec, az przerodziło się to w wielką poezyję.
Poezyję ducha pełną wszelkiej wraźliwości i wspaniałych poetyckich paralel i literackich łodniesień do piękna i urody.
Laura – nic o tym nie wiedzioła – Bo ka? Wielbiona była przez onego Petrarkę jako byt doskonały. A jego miłoś do niej niczm nie skazona, była idealna.
Laure pewnie na pierwszej randce w sianie tamtejszy Jaśko złapał za cycki wyłobracoł i poprosił: chces ze ty mnie?
Ona na to: ło jezusicku, ło panienko święto tegom cekała!
No i łostatnie zdanie jakie jest?!
No i tak mieli nieślubne dziecko
heheh
Ona pasła świnie, a on posed dziesi w świat za robotom.
I koniec miłowanio?!
A ona wiecorami zrywała listki z wierzbowej gałążki i powtarzała swoją mantrę: kochaniekochaniekochakochaniekocha i po tysiąc razów na dzień.
A casem: Ech ty Jaśku niewierny, dzieześty, łoby ci te kulosy naswiętsza panienka połamała niewierny, za to ze mie nie kochas, ześ się obrócił i juści inna ci osłodą. Ino wróć to sie docekos kie ci łe łocyska cos mie tak nimi swidrował ze aze przeswidrował, wydrapie… i takem ci uległa ja gupio. Sczeż się bo dziewczyńska zemsta najgorsejsa łod wszyćkiego na świecie.
A tu, w tym samym casie skryba patrząc w zielone horyzonty Iltalii mocył pióro w inkauście i pisoł:
„Szczerozłote serce moje
najmilsza istoto
gdym cię ujrzał cały świat zdał mi się dla Ciebie tylko oprawą”
Pokazali jej Onego Petrarkę, bo szukali jej, kiedy o tej poezji się dowiedzieli i straśnie byli ciekawi tej cudpikności co o niej pisoł.
No i co było dalej??
Heh…Ano przipoczcie się.
Znaleźli Laure za stodółą przy świniach trochę ubabraną z gicołami w błocku.
Pokazali ij genialnego wiszcza, co strofy światu układoł co cud. Królowie i ksiązenta klenkoli. Wierzta mi.
Przysłoniła łocy od słuńca, pszyjrzała się poecie i pisnęła jak to każda wiejska dziewka –piskliwie:
łiiiiiiii ty? A nacoście mi tego grzyba przyprowadzili tukej?
Jo kce Jantka ino, i żadnego co by nawet był bogacz najwinksy! Iiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!
Tupnęła, aże się błocko rozbryzło.
Jantka! Jantka! Jantka mi  trzo!
Przypoczcie się sami: i tu miłoś i tam też i jeszcze tam i gdzie indziej…
Cłek durny co cud, nie łospozno co miłoś prowdziwno a co ni.
Ani młondrego sukać tys nimo co jak f tych sprowach.
Hej!
Autorem tekstu jest Tadeusz Gąsienica-Kuranda, który jednokze nie fcioł go własnorencnym rysunkiem przyłozdobić. No wienc ja go udekorowałam, coby menscyźni wiedzieli, cemu ten cały feminizm powstoł i locego Laurka takie o chłopach zdanie mo, jakie mo.

A tulipanki i tak wkleję(moje własne,  osobistą dłonią w ziemię wrażone, zdjęcia też osobiście wczoraj zrobione):tulipan6

tulipany7

teraz-wlasciwy-kolor

hiacynty-zakwitly

zonkile-nagle

Witam w moim ogrodzie…

Ha! Jednak Tadeusz narysował! Sorry, Leorando:)))

laski-tadeusza

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 91 to “Laura”

  1. defendo Says:

    I dopisek – tyle się nagadaliśmy o fotografowaniu, jakbyście wyczuli – wczoraj nawiedziło mnie zaprzyjaźnione ze mną rodzeństwo – urocze, urodne, i młode, sam wdzięk – przywożąc mi zdjęcia ze wspólnego wyjazdu do Czesky’ego Raju(wieźli je ponad pół roku). No i zobaczyłam siebie…
    Teraz wiem, czemu mi się koszmary śnią ;)

  2. defendo Says:

    Za ten rysunek, Dear Cleorando, serdeczne ucałowania we wszystko!
    Listonosza zarżnę – to ja czekam i czekam, a on się gdzieś szlajał i dopiero dziś mi dostarczył mail sprzed kilku dni. Nawet nie przeprosił – podrzucił i zwiał.

  3. YOYO Says:

    A myślałem,że kler to ćwoki!Jakże się myliłem,zgadzam się z każdym cytatem.Dodam jeszcze gdzieś przeczytane(Hłasko?)”stare kobiety powinno się zabijać,byłoby o wiele mniej nieszczęść”.
    Jak mawiali starożytni górale-HOWGH.

  4. defendo Says:

    Yo – czyżbyś był mizoginistą?:>
    Niemożliwe….

  5. YOYO Says:

    Jasne,zawsze byłem-przecież cały czas to podkreślam.Kobiety?BLEEEE

  6. Pruderia Says:

    Ponoć św. Bernard odmawiał siadania na krześle, na którym siadała kobieta. Ciekawe, czy yo yo też tak czyni;)
    Rysunek przedni! My, kobiety o słusznym wzroście, szczególnie doceniamy jego subtelność .

  7. TadekKuranda Says:

    Pru, odkryłabyś i inne subtelności tego rysunku o laskach gdybyś była facetem. Z męskiej strony jest on bardzo śmieszny.
    Musiałabyś choć raz, będąc zblazowanym facetem z dziobem umoczonym w piwie, dzielić się z kumplem uwagami wytrawnego znawcy, na temat niebosiężnych, nieosiągalnych lasek, które Cię mijają.
    Yoyo np. gra mizogina mniej więcej z tego właśnie powodu. Jest to bez wątpienia postać tragiczna. Nie może się pogodzić ze swoją nikłą męską atrakcyjnością, więc zastępuje to postawą manifestującą niechęć wobec kobiet żeby odzyskać poczucie własnej wartości.
    Za wysoką ocenę (mojego rysunku) tak znakomitej malarki bardzo dziękuję i czuję się zaszczycony. Tymbardziej, że uważam Cię za Hitschkoka palety ;)

  8. defendo Says:

    To ja dziękuję – i proszę o jeszcze… i jeszcze… i jeszcze…

  9. telemach Says:

    Wszystko dobrze i pieknie.
    Mnie jednak zastanowily te cytaty rozmaitych świętych mężow kosciola.
    Jeśli założymy że nie jest to wymysł redaktorki czasopisma poświęconego kolorowym obrazkom – lecz wynik intelektualnego wysiłku i pracy badawczej (ileż bym dał za podanie dokładnych źródeł) – to ja mam takie proste pytanie:

    Dewocja rozmaite ma oblicza. Dewotka jest jednak zjawiskiem o niebo częstszym niz występowanie męskiego dewota. Dlaczego?

  10. Pruderia Says:

    Tadku, ależ ja odkrywam! Co prawda nie byłam nigdy facetem z dziobem umoczonym w piwie, ale latałam na miotle na niejednym sabacie, z dziobem umoczonym w martini, a nawet o niebiosa! w gorzale czystej i powiem Tobie, że perspektywa jest podobna. I podobne spostrzeżenia. Nie wiem nawet, czy nie bywamy bardziej męskie w komentowaniu niedosięgłego piękna samczego. Cudowne jest, kiedy można się spotkać w podobnych skojarzeniach, mam nadzieję, że mój marynarski zmysł mi to ułatwia.
    Dziękuję za komplimenta, szalenie mnie one uskrzydlają.

    Telemachu… śmiem wątpić, czy częstszym. Może tylko częściej opisywanym? Przypomniało mi się – ” dewotka nawet sznurowadła posądzi o rozwiązłość”.

  11. defendo Says:

    Telemachu – jeśli Ci zależy, przeprowadzę kwerendę, może uda mi się odnaleźć teksty źródłowe. Pamiętam,że czytałam takie rozważania Augustyna, który wątpił ,czy kobieta ma duszę.
    Nie wiem, czy więcej jest dewotek czy dewotów – może ich być tyle samo. Jeśli przyjąć, że dewocja rośnie z wiekiem i staje się cechą widoczną(mam nadzieję, że rozumiesz, co mam na myśli), a nawet dominującą, to faktycznie – więcej kobiet, ale kobiety żyją dłużej. Statystycznie.

  12. Anonim Says:

    Def, z tą dewocją to być może jest tak, że jak tego chciał Freud. Kobiety konkurują z mężczyznami o penisa. Nie mogą być księżmi bo wykluczają to kościelne zasady, pozycja siostry zakonnej postrzeganej przecież jako słóżka też może uwłaczać godności, lub nie być możliwa z powodu przyjętej formuły życia rodzinnego. Dewotka nie mieści się w żadnej z tych kategorii społecznej Kościoła. Pełne zaangażowanie dewotki w sprawy duchowe bardzo zbliża ją do organizacji Kościoła, jako rodzaj kościelnej partyzantki ;) Dewotki pełnią ważną rolę w życiu Kościoła. Dla dewotki rzeczą niebagatelną jest to, że w hierarchii kościelnej nie osiągnie nic a w duchowej może osiągnąć pozycję świętej, czyli może być czczona. Rzeczą ważną podkreślenia jest to, że dewocja nie znosi samotności. Osoby tknięte dewocją łączą się w duchowości i konkurują o jej jakość. Dewotki z dewotami raczej nie znajdą porozumienia na tym samym poziomie. Ponieważ te dwa stany dzieli bardzo poważna różnica – różnica płci i charakterystyczne dla obu płci sposoby zachowań. Weźmy na przykład dewota Mojżesza, Chrystusa lub Rasputina – ciekawy, a może i typowy przykład męskiej dewocji. Dewocja w męskim wydaniu to osobowość władcza, przywódca ogarnięta wizją i żarliwą wiarą, wynosząca się ponad wszelkie hierarchie społeczne. W tym kontekście natomiast dewocja w wydaniu żeńskim będzie konkurować jedynie na własnym poziomie w hierarchii społecznej. W tym kontekście zdanie św. Augustyna nie jest pozbawione sensu. Powinniśmy słowa św Augustyna odczytywać jakby traktowały o przydatności kobiet dla Kościoła. Struktura organizacji Kościoła wyraża organizację społeczną. Pojawia się tu właśnie hierarchizowanie w kontekście istnienia Boga. Jedną z 5 tez św. Tomasza w dowodach na istnienie Boga jest to: że skoro jest istota najniższa to musi być najwyższa. No właśnie, z tym jednak, że hierarchizuje człowiek a nie Bóg. Kobieta w tej hierarchii nie będzie istotą najwyższą choć jest matką Boga.
    Wybaczcie jeśli coś tu brzmi nielogicznie ale na ślepo wybieram argumenty, staram się jednak trzymać poręczy.
    Wróćmy do nieprzydatności. „Nieprzydatne” to wcale nie znaczy, że jest bezwartościowe. Nieprzydatność, tak samo jak przydatność ma wartość kontekstową a nie bezwzględną. My staramy się rozumieć to co powiedział św. Augustyn jako jego wypowiedź deprecjonującą przydatność kobiet w kategoriach bezwzględnych. Tak z pewnością nie jest.
    Za każdą, z tych cytowanych przez Def, wypowiedzią stoi jakieś coś. Jeśli nie będziemy treści tych wypowiedzi rozpatrywać pod względem historii i filozofii kultury to wyjdą nam z tego straszliwe bzdury. Oczywiście, że archeologiczne bzdury wymieszane z archeologiczną mądrością mogą nam zafałszowywać obraz dawnych czasów. Wsółczesny człowiek bardzo różni się światopoglądem od średniowiecznego. Kościół, wraz ze wszystkmi jego mędrcami jest konglomeratem dobra i zła i nie jest tylko dobry. Kościół Katolicki, jak wiele innych swoją pompatyczność zawdzięcza dewocji właśnie.

  13. TadekKuranda Says:

    ten powyższy Anonim to ja ;) Podpisuję się imieniem i nazwiskiem żeby nie być posądzonym o lęk przed atakiem dewotek

  14. TadekKuranda Says:

    …. i jeszcze dodam, że to swoje rozumowanie – odnośnie wątków przedstawionych przez Def – zawiesiłem w próżni… w nadziei na jakiś dialog. Ja też (jak to przecież widać) podobnie jak dewoci nie mogę działać w próżni.

  15. TadekKuranda Says:

    a na koniec dowcip:
    Dwóch Żydów zwiedza Bazylikę św. Piotra w Rzymie. Patrzą wciąż w górę podziwiając ogrom tej budowli, rozglądają się po tym ogromie architektonicznym, i jeden z nich mówi (w końcu odzyskawszy mowę): Popatrz pan a zaczynali od stajenki…

  16. Pruderia Says:

    To bardzo znamienne Tadku, że wymieniłeś z imienia trzech słynnych dewotów. Dewotki powiem pozostają jakąś bezkształtną, bezimienną masą, które od czasu do czasu przybierają w literaturze postać dajmy na to, Brygidy Pian. Poza tym pozostają jakąś bezosobową armią beretów. Dzisiejsi dewoci są widoczni- Giertychy, Jurki, Rydzyki…jakoś brak znaczących, widocznych dewotek na tej scenie.
    Jak już mowa o Freudzie, to poza tą nieszczęsną zazdrością o penisa mamy jeszcze drugi biegun – lęk przed kastracją. Czyż to nie ona częściowo steruje takim właśnie stosunkiem do kobiet w kościele i do kobiet w ogóle?
    Poza tym, mizoginizm zawarty w tych cytatach jest jakimś ułamkiem wyrwanym z całego kontekstu epoki, epoki, w której kwitła miłość dworska, obdarzająca kobietę cnotami, przymiotami i umiejętnościami, rezerwowanymi dotąd wyłącznie dla mężczyzn. To z imieniem kobiety na ustach rycerz wyruszał na wojenne zmagania. Romans rycerski uczynił z niej alegorię cnoty i piękna.
    To epoka, w której kwitnie kult maryjny rozpowszechniany przez cystersów i franciszkanów, którzy nie przedstawiali jej wyłącznie jako matki BOga, ale przydawali jej cech ludzkich, opiekuńczych i pełnych ciepła.

    Nie zmienia to oczywiście faktu, że ten nienawistny i pogardliwy tok rozumowania funkcjonuje nadal, może nieco w zawoalowanej formie. Mówią do nas w kościele ” Bracia i Siostry”. Tylko, że proszę siostry, wszędzie, ale nie za ołtarzem….

  17. Pruderia Says:

    Kiedyś zapytałam pewnego księdza, dlaczego według niego kobieta nie może pełnić funkcji kapłańskich. Odpowiedział, że dlatego, iż z natury nie jest zdolna do utrzymania tajemnicy spowiedzi:))

  18. Telemach Says:

    „Wsółczesny człowiek bardzo różni się światopoglądem od średniowiecznego. ”

    Drogi Tadku Kurando!
    To jest niebywale odważne stwierdzenie. Moje badania terenowe przeprowadzane wielokrotnie na i we wsi polskiej przeczą tej tezie.
    Współczesny a zaobserwowany tam człowiek dalej nie wita się w progu, nie podaje ręki kobiecie. Kobieta nie pokazuje nikomu dziecka przed chrztem, bo od złego spojrzenia może dostać zeza albo czegoś gorszego. Współczesny człowiek na polskiej wsi jest wyznawcą kultu plebana i JP2 jako szefa wszystkich plebanów. Za szczyt estetycznych doznań uważa on niezapomniane widoki z okolic Lichenia gdzie był z pielgrzymką służbową.
    Współczesny człowiek napędzany wódką i przesądami bije babę aby nie miała głupich myśli. Gdy opada z przepicia i przepalenia z sił – jego rolę przejmuje najstarszy syn. Zmiana pokoleń rozpoczyna się od tego że syn bije tatusia a wszyscy mu pomagają.

    Jakże łatwo dojść na podstawie wymiany myśli w wybranych niszach blogosfery do wniosku że to my jesteśmy wspóczesnymi ludźmi. Pytanie jednak czy jesteśmy bardziej współcześni niż to grono pozostaje otwarte:
    http://marucha.wordpress.com/2009/03/25/cejrowski-mowi-glosno-to-co-wiekszosc-mysli/

    Warto przeczytać z uwagą. Szczególnie dyskusje.

    Uklony
    T.

    .

  19. TadekKuranda Says:

    Pru, pozwól, że przypomnę Ci postać Joanny d’Arc. To a propos lęku przed kastracją. Była nazbyt wyrazista odziana w zbroję, porywając Francuzów do walki z Anglikami. Nawet gdy bełt przebił jej ramię, odłamała grot , wyrwała bełt z rany i wciąż nawoływała do szturmu na mury. Niestety, dla wykastrowanych ideologów średniowiecza to było aż nadto. Te wszystkie romantyczne rycerskie opowieści wzięły w łeb bo Joanna udowodniła im, że nie mają jaj a rola kobiety w ich (!) kulturze jest nieco mniej wyimaginowana. Oni sami okazali się zniewieściali. Nieczytata i niepisata Joanna musiała więc spłonąć na stosie. Pośmiertnie zmieniono jej nazwisko na szlacheckie i jeśli ktoś jeszcze o tym nie wie to ogłaszam, że została uznana za świętą ale wpierw pohańbiona i zamordowana przez mędrców kościoła. Była jeszcze jedna prowadząca Francuzów na barykady ale o niej nic nie wiem i wydaje mi się, że to sami Francuzi chcieli w jakiś sposób zmyć hańbę deowalizacji mnożąc legendy o kobietach z ikrą. Nikt nie zna imion dewotów, którzy poprowadzili Joannę na stos i mało kto też pamięta za jakież to odstępstwa od wiary ją skazano…

    Pru, trafiłaś z tym księdzem w oczko. To, że kobieta nie może pełnić funkcji kapłańskich bo nie potrafi dotrzymać tajemnicy spowiedzi. Teraz ogłosiłaś to publicznie a on Ci się przecież z tego wyspowiadał ;)))
    Ja myślę, że warto zatrzymywać się przy kwestiach, gdzie Kościół Katolicki mówi jakieś NIE. Zważ fakt, że cały dekalog zaczyna się w każdym przykazaniu od słowa NIE… no może z wyjątkiem „czcij”…
    Co się pośmialim to pośmialim a karawan jedzie dalej.

  20. TadekKuranda Says:

    poprawka: a rola kobiety w ich (!) kulturze jest conajmniej wyimaginowana

  21. TadekKuranda Says:

    poprawka, powinno być: a rola kobiety w ich (!) kulturze jest conajmniej wyimaginowana i służy nie wiadomo czemu.

  22. mniemanolog Says:

    Dewotów jest stanowczo mniej, statystyka jest bezlitosna, żyją krócej niż dewotki.

  23. mniemanolog Says:

    Swego czasu zostałem zaproszony na imieniny Adama,a ze wypadają zawsze w wigilię świąt Bożego Narodzenia zostały wyprawione kilka dni wcześniej.Na imprezę był również zaproszony znajomy ksiądz, przyjaciel solenizanta.Oczywiście jak to na imprezie toast został wzniesiony za zdrowie Adasia , na co jego mama , wiekowa pani, zwraca się do wspomnianego wyżej księdza…..jak to proszę księdza, alkohol? w adwencie?Na co on spełniając toast odpowiedział…poważnie? nie zauważyłem.

  24. silma Says:

    Ja napisze dzis wyjatkowo krotko… z moich „feministycznych” pogladow jestem znana, to sie powtarzac nie bede. Podam Panstwu propozycje stosownej lektury, ktora , jak sadze, moze rzucic nowe swiatlo na tragiczna sytuacje kobiet w KK.
    Uta Ranke-Heinemann- Eunuchy do Raju
    Godna polecenia jest rowniez inna pozycja tej samej autorki ” Nie i Amen”

  25. TadekKuranda Says:

    Telemachu, zgadzam się z Tobą co do stwierdzenia prymitywizmu w naszej ojczyźnie. Studiowanie żywotów świętych, czy też próba zrozumienia nauki serwowanej przez JPII czy też BXVI nijak się jednak nie ma do kultury. Choć wielu by tak chciało. Szczęściem Boskim jakoś nas to omija w tych skrajnych formach religijnego obłędu. Wzorce kościelne nie są i nie powinny być traktowane jako jedyne, które tę kulturę tworzą. Gdyby tak się jednak działo to zawsze będzie to kościelny despotyzm niemożliwy do opanowania. Religia stanie się wygodną furtką dla obłędu „nieoświeconych”. Zaczną się kamienowania, krzyżowania, palenie na stosach i inne takie społecznie atrakcyjne dla dewotów skutki aktów wiary.
    Tak! Leppery, Giertychy i cała ta niedouczona, ciemna masa są zarazą, której należy się obawiać. Była w średniowieczu i jest teraz – to prawda. Głupota jest głupotą bez względu na przekonania, tytuł naukowy czy status społeczny.

  26. TadekKuranda Says:

    Silmo, fajnie że powiedziałaś o tym. Wydaje mi się jednak, że Twoja powściągliwość co do opisu autorki jest faktograficznym niedopełnieniem, które raczej zniechęci niż zachęci czytelników Twojego wpisu do próby zrozumienia o co Właściwie Tobie chodzi.
    Pozwól więc, że wrzucę tutaj cytat z wikipedii. Wydaje mi się to istotnym dodatkiem do Twojej wypowiedzi.

    Uta Ranke-Heinemann (ur. 2 października 1927 w Essen) – profesor teologii, autorka książek, córka Gustava Heinemanna, prezydenta RFN w latach 1969-1974

    W latach 1947-1953 studiowała teologię na uniwersytetach w Oxfordzie, Bonn, Bazylei. Uczennica Rudolfa Bultmanna. Od 1953 roku, po przejściu na katolicyzm, studiowała teologię katolicką na uniwersytecie w Monachium. W 1969 r. jako pierwsza kobieta na świecie habilitowała się z teologii katolickiej. Wykładała później na różnych uczelniach. Jako pierwsza kobieta otrzymała w 1970 r. profesurę i katedrę teologii katolickiej na uniwersytetach w Duisburgu i Essen, gdzie wykładała Nowy Testament i Starożytną Historię Kościoła.

    Za krytykę Kościoła katolickiego i interpretowanie dziewictwa Maryi wyłącznie z teologicznego, a nie biologicznego punktu widzenia, została pozbawiona katedry. W 1987 r. objęła niezależną od Kościoła Katedrę Historii Religii.

    W latach 80. i 90. podejmowała wiele krytycznych wobec Kościoła katolickiego dyskusji oraz ostro krytykowała stanowisko Kościoła wobec małżeństw księży. Swoją krytyką pism Alberta Wielkiego doprowadziła do ostrego konfliktu z zakonem dominikanów.

    W 1999 jako bezpartyjna kandydowała z ramienia PDS na stanowisko prezydenta Niemiec.

    W swoich publikacjach wykazywała niehistoryczność prawie całego Nowego Testamentu. Odrzucała m. in. ewangeliczne świadectwa o narodzeniu Jezusa, cuda przez niego dokonywane, opis jego męki (w odróżnieniu od samego faktu ukrzyżowania, którego nie przeczyła), opowieści o pustym grobie.

    Przedstawiała koncepcje takie jak dziewictwo Maryi czy obecność Świętego Piotra w Rzymie jako nieuzasadnione, błędne, bezsensowne i szkodliwe.

    Przedkładała naukę Jezusa nad jego czyny. Uważała, że oczyszczenie z nadnaturalnych historii nie przyniesie wierze uszczerbku, raczej ją uszlachetni. Zdecydowanie przeciwstawiała się czynieniu ze śmierci i zmartwychwstania Jezusa centralnej osi wiary. Twierdziła, że ta śmierć sama w sobie nie miała żadnej wartości, a chrześcijaństwo wykorzystało ją przede wszystkim do usprawiedliwiania rozmaicie pojętej przemocy.

  27. Pruderia Says:

    Pozwolę sobie jeszcze dorzucić swój grosik, bo zastanowił mnie również ten cytat z Tadka :
    “Współczesny człowiek bardzo różni się światopoglądem od średniowiecznego. ”
    i komentarz Telemacha.
    Pokuszę się o salomonową pointę – myślę, że światopogląd współczesny od średniowiecznego różni się bardzo, jednak odleglość między dewocją, zabobonem, ciemnotą, a tym co nazywamy potocznie myślą oświeconą tudzież wolną myślą opartą na poznaniu, jest w tej samej proporcji co wówczas.

  28. Pruderia Says:

    A lektura nadesłana mi przez Sil w formie ebuka właśnie mnie z lekka zassała. Wrócę tu o nią bogatsza:)

  29. TadekKuranda Says:

    Pru, zapominasz, że w średniowieczu nie było obowiązku szkolnego a żarówkę wymyślono dopiero podczas elektryfikacji kraju w Rabie Wyżnej.
    Byłem przy tym kiedy cała rodzina przekręcała pokrętełko i robiło się raz jasno raz ciemno. Lampa naftowa do dziś stoi na strychu na wszelki wypadek. Zresztą lampę naftową też wymyślił Polak.

    Na marginesie…. popatrzcie ten Łukasiewicz interesu na tej nafcie nie zrobił a moglibyśmy mieć więcej łukasinistów niż noblistów. Jak to zawsze inni lepiej potrafią się zakręcić koło swojego interesu niż my – Polacy. Raz papież nam się przydarzył. Chę, no i co z tego?

  30. Pruderia Says:

    Nie zapominam Tadku. Po prostu uważam, że horyzonty myślenia nieraz kompletnie nie mają nic wspólnego z wiedzą. A u nas ciemnoty dostatek.

  31. Pruderia Says:

    Przecież ani wspomniany Lepper, ani Giertych analfabetami nie są.
    Zresztą, bardziej niż ogólną wiedzę miałam na myśli lękliwy, oceniający stosunek do bliźnich.

  32. TadekKuranda Says:

    Pru, Giertych był nawet ministrem oświaty, choć nie wierzy w ogólną teorię ewolucji Darwina (nie wiem w co wierzy jego ojciec – europoseł – główny ideolog faszystowskiego stowarzyszenia Grunwald…) Lepper wicepremierem, posłanka Beger też mogłaby być wiceministrem gdyby w poselskie szranki nie weszła oszustwem… Gwiazdy naszego życia publicznego. Sam się zastanawiam po co się było uczyć?
    Nasze polskie epoki kroczą malutkimi krokami. Rzeczywiście można pomyśleć, że nie wyszliśmy z epoki średniowiecza. Z chłopa król… Miałeś chamie złoty róg… Wciąż to widać, na każdym kroku… Rządzi nami ciemnota i ludzie nieodpowiedzialni…. Zdrajcy i złoczyńcy. A my? No cóż…

  33. TadekKuranda Says:

    Wierzymy w demokrację i wołamy do Boga

  34. flanelka Says:

    Tadku, że wtrącę..

    Wszyscy przez Ciebie wymienieni są reprezentantami społeczeństwa, jako takiego. Nie tylko są przez nie wybrani. Polska mentalność pozwala wyborcom utożsamiać się z wybieranymi.

    Oczywiście, można przyjąć też założenie, że czasem nie ma z czego wybrać i w ostateczności wybiera się nie tylko mniejsze zło, ale wręcz głosuje się przeciw, pozornie ukrzyżowując o/skreślonego kandydata. Nie wiem jednak, czy to o społeczeństwie nie świadczy jeszcze gorzej, niż powyższe.

    Sumarycznie i tak wychodzi samobój – większość wybrała swoich reprezentantów. Temu się zaprzeczyć nie da ;)

  35. TadekKuranda Says:

    Flan, pozwól że potraktuję Twój tekst jako prowokację.
    Powiedziałaś jakbyś uważała, że należy się godzić z tym czy tamtym co na nas spada. Np pogódźmy się z losem i uznajmy, że ci demokratyczni spadochroniarze spadają nie na nasz tylko na jakiś tam wspólny ogródek i depczą nie nasze kwiatki. Miałbym o tym wiele do powiedzenia bo od lat jestem wciąż nieznośnie uwikłany w podobne inicjatywy. Mogę tylko tyle powiedzieć, że to społeczeństwo jest(!) warte takich reprezentantów.
    Dla jasności: Pani Beger zagrała w „martwe dusze” i sprokurowała listę popierających ją obywateli. Na tej zasadzie stała się posłem tej nieistniejącej populacji. Adam Lipiński, szef biura politycznego PiS proponował jej tekę ministerialną, mając za plecami partię Giertycha i Leppera, jako koalicjantów PiS. Fla, gdybyś sfałszowała podpis w ZUSie to natychmiast siedziałabyś w kozie i nikt nie proponowałby Ci żebyś została ministrem więziennictwa. Jej wolno? Przecież nikogo nie reprezentuje.
    Zważ to, że jeśli Tobie na czymś nie zależy, albo mówisz, że polityka Cie nie interesuje to wygrywają tę Twoją rzeczywistość właśnie ci, których nie chcesz bo durnie zawsze są zdyscyplinowani. Ty mówisz Bóg, demokracja, los…. a nie Ty.
    Pieprzyć to!

  36. TadekKuranda Says:

    Jakie tam prawo, jaka sprawiedliwość?

  37. TadekKuranda Says:

    Francuzom się wydawało, że wystarczy gilotyna żeby stosunki społeczne stały się klarowne. Gówno prawda!

  38. flanelka Says:

    Spokojnie, wiosna kwitnie, Tadku ;) Jaka prowokacja? Zlituj Ty się :)

    1. Gdzie powiedziałam, że na coś należy się godzić?
    Skomentowałam Twój przykład (to chyba był przykład?), stojący w jakiejś tam choćby najdalszej opozycji do słów Prudencji i – wcześniejszych – Telemacha.
    Zakładasz, że społeczeństwo daleko odeszło od średniowiecznej ciemnoty. Hm.. Dalekie jest też zapewne od staropolskiej wersji Neo z Matrixa (czyt. wszelkich Panów Michałów) – choć to inna bajka, nawet jeśli bliska tematycznie..
    A ja Ci mówię – Twój przykład pokazuje, żeśmy od średniowiecza nie tacy dalecy, wszak nasze to reprezentaty, owe begery i reszta :)

    Jak słusznie podsumowałeś – to społeczeństwo warte jest swoich reprezentantów. Ergo: jak na możliwie najlepiej wykorzystaną świadomość i dostępną wiedzę, głupsi jesteśmy od średniowiecznych krewniaków, bo sami siebie takimi czynimy, a rezultaty świadczą o nas najgorzej, jak mogą. Ongiś może i ciemnota królowała, bo miała w łapie poddanych. Dziś głupota króluje, bośmy ją koronowali. Demokratyczny wybór nasz ;) I nie, wcale nie tylko o samosiębroniących, co to już nawet odór po nich nie pozostał w ławach poselskich, mówię!

    2. Mogę podjąć rękawicę się godzenia/niegodzenia.
    A teraz Ty mi powiedz, co brak zgody oznacza. Bo jeśli literki w komentarzach czy notkach blogowych, to.. ‚fascynujący bunt’, że ironią pokruszę pod stół ;) Nie godzi się ten, kto robi swoje i robi to dobrze, będąc opozycją dla bylejakości (bylejakości w każdym znaczeniu).
    Tak, jesteśmy narodem, który kocha słowne spory i ustne – ba! nawet pisemne – deklaracje. Tylko czynów nam ciut brakuje.. jeśli o brakach mowa ;)
    Z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że ten, który robi coś rzeczywiście, na pomstowanie i bunt słowem blogowym czasu nie miewa, bo – taka prawda – roboty co niemiara.. w dodatku, często, na ugorze.

    3. Przykład „martwych dusz”.. ja Cię proszę, wykorzystywanie kulawego systemu świadczy jedynie o cwaniactwie. Ponad cwaniactwo może sięgnąć intelekt. Tylko chęci brak, a i z pamięcią krucho, bo intelektualisty dopadające stołków nagle doznają amnezji i ślepną, gdy jest im to na rękę. Jaka mentalność, takie systemu działanie.
    W Skandynawii – by daleko nie sięgać – taki lunapark jak w naszej polityce i inicjatywach (pro)społecznych by w życiu nie przeszedł. Bo tam jednostka myśli i działa inaczej. Nie o sobie, nie dla siebie, prospołecznie. Jednostka myśli na tyle logicznie i prostolinijnie, że świadoma jest własnych zysków przy zysku ogółu. U nas nadal ciemnogrodzkie kombinowanie ręka rękę myje załatwia wszędzie wszystko – od plebanii na zabitej dechami wsi po ogrody prezydenckie.

    4. Mnie polityka nie tyle nie interesuje, co się do niej nie mieszam. Uważam, że do pewnych spraw należy mieć wiedzę i kfalifikacje. Dlatego demokracja jest jedynie (naj)lepszym złem koniecznym, a nie największym dobrem.

    5. Gilotyna.. a nawiążę, co mi tam ;)
    A dziś, w demokratycznym ponoć społeczeństwie, większość znamienita w duchu przypadkiem nie uważa, że (zależnie od opcji):
    – powybijać tych pedałów i będzie ład!
    – powibijać tę czarną mafię kleru i będzie ład!
    – wyskrobać niechciane i potencjalnie niepełnosprawne (intelektualnie/fizycnie), a ja i całe społeczeństwo zyskamy!
    – gdyby się wyskrobało takich, co są za skrobankami, to całe społeczeństwo by skorzystało!
    (…)
    – powystrzelać tych trzech z końca ulicy i będzie sielanka na osiedlu!

    Daj narzędzia i uprawomocnij gilotynę w dowolnym kształcie i rozumieniu, a szybko uporamy się z problemem bezrobocia, Tadku :) Tu nie chodzi o odgórne dyrektywy. Wszystko zaczyna się od sposobu myślenia wpojonego małemu Jasiowi. Właśnie dlatego dalecyśmy od rzeczywistego oświecenia uwidocznionego rezultatami wypływającymi z konkretnych czynów.

  39. flanelka Says:

    *
    kwalifikacje nawet ;P Pardon :)

  40. TadekKuranda Says:

    Fla, to o czym powiedziałaś to taka społeczna waga. próbował się z tym uporać Adolf Hitler.
    Mamy dwumilionowe bezrobocie? OK bezrobotni do wojska i róbmy wojnę. Część bezrobotnych na wojnie zginie ale wojna napędza przemysł i pojawiają się miejsca pracy dla nowych bezrobotnych, których przybywa co roku.
    Żydów, pederastów, pedofilów i innych filów do gazu. Ich konta bankowe i mieszkania stają się sposobem na rozwiązanie wielu społecznych problemów, bo przecież nic nie jest po nic.
    Fla, ja wiem o czym mówisz…. mów, mów…
    Łby można ścinać pod najwznioślejszymi hasłami. Może to być egalite, fraternite i liberte. Może być prawo i sprawiedliwość. Proszę bardzo!

  41. TadekKuranda Says:

    Przypomniało mi się… Nasz prezydent pojechał do Afganistanu. Między innymi obiecał tym kozodojom czy jak tam sie nazywa ten ich premier, że mogą liczyć na pomoc finansową od Polski. Słucham tego i nie mogę uwierzyć, że to słyszę po kolejnym komunikacie ile osób znalazło się na bruku z powodu kolejnej fabryki w Polsce. No dobra, to nie moje kwiatki….

  42. TadekKuranda Says:

    poprawka * z powodu likwidacji kolejnej fabryki w Polsce

  43. flanelka Says:

    Całkiem słusznie – nie wierz. Deklaracje polityczne mają określony cel, nie jest nim dotrzymanie słowa. Dawno bylibyśmy nie drugą Irlandią, a odnalezioną pod wodami absurdu Atlantydą..

    Hitler wprowadził w czym myśli i pragnienia wielu. To jest właśnie najgorsze. Ale to już, masz rację, inny temat.

    Def, jaki truteń Cię nie ujarzmił, żeś tak posnęła? ;P

  44. mniemanolog Says:

    „A ja leżę sobie pod gruszą, na dowolnie wybranym boku i mam to co w życiu najlepsze, święty spokój”. Nie wikłam się w żadne społeczne inicjatywy, moim marzeniem jest, by nikt w moim imieniu nie wypowiadał się, lepiej ode mnie nie wiedział ,co jest dla mnie lepsze,nie zbawiał mnie na siłę.Już kiedyś to napisałem i powtórzę.Jestem na takim etapie życia,na którym wszyscy mogą pocałować mnie w d…a kolejka robi się coraz dłuższa.Wiem ,że jak sam sobie nie pomogę, nie pomoże mi nikt. Nie wymagam cudów od lekarza, posła, premiera czy prezydenta.Nie wymagam od nikogo przyzwoitości.Jeśli natomiast ktoś przyzwoity trafi się na mej drodze traktuję go z należnym pietyzmem, jak dziewicę.Sam staram się za to nie stracić szacunku dla samego siebie , bym przy codziennym goleniu mógł sobie spokojnie spojrzeć w oczy. Tadeusz pyta jakie to prawo, jaka sprawiedliwość? Ano taka, która pozwala nazwać kogoś kozodojem. Porobiło się tak ,że wymagamy od innych czegoś,czego od siebie nie wymagamy.Hasła dumne,kampania wyborcza, obietnice bez pokrycia, a i tak wszystko sprowadza się do koryta.Zapomina się o korzeniach, ideach, wszystko zastąpiła mamona i pragnienie władzy.Ciemny lud wszystko kupi, a jak nie to niech dziady spieprzają, rząd się sam wyżywi itd…

  45. YOYO Says:

    Flanelka wypunktowała Tadeusza…Kurwa czy to mnie wzrusza?
    Tadek rozszyfrowałeś mnie.Tiaaa,masz rację moja nikczemna postura świadczy o jednym…

    Boris Vian pisał”I wykończymy wszystkich obrzydliwców”…Ni chuja ,nie damy się…
    Sil dzięki za lekturę,nawet taki debil jak ja ,docenia inteligencję piszących.
    Mniem ma dużo racji,ale kto kurwa jest uczciwy?Niech rzuci mięsem….

  46. TadekKuranda Says:

    Yo, cieszę się że dzięki nam tyle czytasz ;)))

  47. TadekKuranda Says:

    Mniem, nspoko, spoko, nie wiem jak nazywają Talibowie Kaczyńskiego ale jak sądzę też im lekko dynda fakt czy ma 120 czy 150 baranów i czy je karmi amerykańskimi konserwami czy trawą sprowadzaną specjalnie z Mozambiku. Nie miej do mnie pretensji o te moją wolność do szanowania wolności innych. Ciekawe czy Afganowie lepiej wiedzą niż ja co tam u nich robi polskie wojsko? Nie wiem jakbym się czuł gdyby Afganowie bezinteresownie zaprowadzali w Polsce demokrację i jeszcze obiecywali zwiększenie kontyngentu, a co tydzień wizytował nas ich prezydent? No nie wiem….

  48. mniemanolog Says:

    Tadeuszu dobrze wiem ,że Ty wiesz , że ja wiem,że Ty wiesz ” od czego muchy zdychają” . Przecież ja zupełnie o czym innym, fakt ,ze nie na temat….ale co mi tam;-)

  49. defendo Says:

    No dobrze – to ja na temat. Prawie na temat.
    Polski „ludowy katolicyzm” jest bezrefleksyjny i niebezpiecznie bliski dewocji(Licheń!). Doceniam zasługi JPII, ale mam mu wiele do zarzucenia: m.n. wspieranie tej właśnie odmiany katolicyzmu, niejednoznaczne stanowisko w sprawie Rydzyka, nazbyt jednoznaczne stanowisko w sprawie zakazu używania prezerwatyw, podejście do problemu celibatu(rozumiem, że siła Kościoła opiera się również na jego potędze ekonomicznej, a ewentualne małżeństwa księży spowodowałyby zmniejszenie dochodów tej instytucji). To tylko część zarzutów.
    Ciekawe są przyczyny apostazji znanych teologów – to kwestia podejścia do Jezusa-człowieka i Chrystusa-Boga, dla wielu nie do pogodzenia.
    Racja, że nie wolno wyrywać cytatów z ich kontekstu społeczno-historycznego. Mam zamiar zaproponować zresztą taki przykład na bazie słynnego cytatu „Idziesz do kobiet”? Nie zapomnij bata!”(Nietzsche).

  50. TadekKuranda Says:

    Def, z tym batem to niegłupie. Nie wiedziałem, że że Nitsche też uprawiał sado. Mogę Ci obiecać, że gdyby jakimś cudem doszło do naszego spotkania to nie porobię Ci siniaczków.

    A już poważniej mówiąc (choć całkiem poważnie nie potrafię jako zawodowy satyryk) to nie rozumiem co im się porobiło od tych prezerwatyw? Przecież gdyby Maryja używała prezerwatywy to nie byłoby tego całego zamieszania.

    Def, skoro piszesz o znanych teologach to już za późno bo logiczne, że już wszyscy znają – pisz o nieznanych ;)

    Tak samo w Kościele jak gdzie indziej istnieje zasada horror vacui – natura nie znosi próżni. Wciąż trzeba o czymś gadać. Wciąż o czymś nowym. Gadanie w kółko o tym samym szybko staje się nudne. Gadajmy o prezerwatywach, gadajmy o państwowej przemocy, gadajmy o czym chcemy ale nie gadajmy o samym kościele.
    Czy można coś zreformować w Kościele? Czy stać nas na kolejne wojny 30-100 letnie? Kościół jest jak Titanic, ma wielka masę. Z trudem zakręca i nie można go łatwo zatrzymać. Zawsze idzie na czołowe zderzenie z każdą górą lodową. Kiedyś pewnie trafi na taką górę, która mu się nie oprze.

  51. TadekKuranda Says:

    Dla poprawienia nastroju stary dowcip:
    Dwaj Żydzi handlujący sokiem pomidorowym wybłagali audiencję u samego papieża. Proponują aby do „ojczenasz” po chleba powszedniego dodać „i soku pomidorowego”. Płacą oczywiście jak za każdy spot reklamowy. Papież się nie zgodził. Fatalnie, bo pomysł był dobnry.
    Wracają z Watykanu i jeden mówi do drugiego: Ciekawe ile im dali piekarze?

  52. YOYO Says:

    To,że bat na Ciebie jest potrzebny,to oczywiste……Masz kochanie,u mnie jak w banku, przy najbliższej wizycie biczowanie,połączone z wyzywaniem…..o innych atrakcjach nie wspomnę,bo ustawi się kolejka chętnych…

  53. Pruderia Says:

    Już ujrzałam oczyma wyobraźni spuszczonej ze smyczy, jak yoyo w gumofilcach i waciaku okłada na oślep naszą eteryczną def…. z tym, że nie z wyrafinowanym błyskiem w oku, a z zadowoloną gębą mizogina:))

    Tadku, pytanie „czy można coś zreformować w Kościele” traktuję jak retoryczne. Po pierwsze – już raz zreformowano, po drugie – przecież w obrębie tej instytucji nie brak reformatorskich tendencji. Tyle, że trudno im się przebić, ale to już na inną dyskusję…. Po trzecie – każdy moloch, jeśli chce się utrzymać, musi transformować, dostosowując się do rzeczywistości.
    Def…. slowa JPII na temat prezerwatyw i AIDS są dla mnie osobiście zdumiewające. Jest to postawienie dogmatu nad zdrowym rozsądkiem, sztywność poglądu, w którym plemnik nadal jest traktowany jak „prawie człowiek” ( a źródła tego poglądu tkwią jeszcze w teoriach arystotelesowskich, potem powtarzał je Klemens z Aleksandrii – 500 lat później, że „sperma to prawie istota ludzka”.) co w czasach współczesnych wydaje się już nawet nie wsteczne, a absurdalne.
    Carlo Caffara w imieniu papieża wypowiadał się, iż lepiej, aby małżonek zainfekował swą żonę, niż stosował prezerwatywy, bowiem sakrament małżeństwa jako duchowa wartość jest cenniejsza niż dobro życia.
    Zastanawiające jest w tym kontekście całe to gadanie o „wartości życia” przy dyskusjach o zarodkach. Nawet dla takiego marynarza jak ja jest to szczyt niekonsekwencji, by nie nazwać tego hipokryzją.

  54. Pruderia Says:

    A tak na marginesie, a propos sadyzmu… interesujące, że największe powodzenie miał on w epoce wiktoriańskiej , kiedy to strażników moralności seks napawał wstrętem. To wówczas nastąpiła prawdziwa erupcja domów publicznych, chorób wenerycznych notowanych w ilościach epidemicznych i sado – masochizmu.

  55. TadekKuranda Says:

    ciekawe jaką działkę odpalają im producenci prezerwatyw?!
    Pru, Kościół raz zakłada a raz ściąga te swoje reformy raz ukazując światu to co ma do ukazania a raz zakrywając tymi reformami.
    Powiem Ci więcej, Kościół jako pośrednik niewiele może, to kościelne wstawiennictwo kościoła to tylko tyle, że cośkolwiek widzisz kiedy chciałabyś ujrzeć Boga.
    Wiesz, oni raz robią to lepiej raz gorzej. Najgorzej kiedy wpieprzają się w nieswoje sprawy.
    Wiem, że maj duży problem z tym żeby skończyć z szamaństwem a ich nauka społeczna była do kochania – rzecz jednak w tym, że w jakimś momencie przestaną być kościołem. OK – nie mój problem. Jet jednak jakiś obszar działania kościoła, gdzie wykracza on poza założenia wstępne. Rozwój tego kościoła może stać się niemożliwy jako kościoła w jego prenetalnym, pierwotnym założeniu. Gdyby teraz przysiąść nad dogmatami wiary na tę wiary zabrakłoby cierpliwości człowieka oświeconego. Teraz człowiek oświecony to już taki po podstawówce, gdyby przykładać miarę średniowiecza.
    Jeśli kościół katolicki szukałby wiernych (ze swoimi wartościami jako wyróżnikiem moralnym) to już nie wystarczałaby sama liturgia, która i tak w swoich odniesieniach semantycznych jest rozpoetyzowana, trudna do zrozumienia i pojęcia w życiu codziennym każdego z nich. Trzeba by innego sensu, innych odniesień, zmiany skali wartości, i to jest niesłychanie trudne. Aby się ratować ten kościół staje się wyrocznią w sprawach socjalnych przede wszystkim. Pytanie komu potrzebny jest kościół? Po co? Wbrew temu co słyszę nie wydaje mi się aby kościół miał się tak dobrze. BXVI robi na mnie wrażenie faceta, który wykonuje swoją misję bez wiary. Wikłanie się w prezerwatywy i wiele innych bzdetów jak choćby to, kiedy plemnik staje się pełnowartościowym facetem są dla mnie śmieszne i mają wymiar jedynie mrketingowy ale ściągają kościół w ślepą uliczkę.
    Zważ, że dawniej próby zreformowania Kościoła (choćby żeby msze odbywały się w języku ojczystym a nie po łacinie) kończyły się wojnami.
    Przecież nie dam odpowiedzi co robić, jak ratować tę firmę bo nawet sam papież nie ma na to pomysłu ale… co ma robić? Stróżuje!

  56. TadekKuranda Says:

    Yo, nie wyrywaj się przed orkiestrę – ja byłem pierwszy! Mógłbyś czase coś sam wymyślić. Biczowanie Def to było moje marzenie. (Kurczę niepotrzebnie o tym powiedziałem. Teraz już wszyscy będą się podczepiać.) Już nawet kupiłem sprzęt i nagrałem odpowiednie utwór muzyczny na płycie.

  57. defendo Says:

    Mam nadzieję, że to symfonia Mahlera, przy tak kosmicznych dźwiękach może i poddałabym się, oszołomiona z lekka. Nawet „Śmierć w Wenecji” była piękna, bo towarzyszyło jej piękno.

  58. defendo Says:

    Jeśli chodzi o liturgię – obrzędy kościelne zaspokajają ważną potrzebę ludzi wierzących – oni chcą rytuałów tajemnych, właśnie takich powtarzalnych i niezrozumiałych. Ilu katolików(tych „wierzących i praktykujących”) potrafi, chce i może zastanawiać się nad istotą swojej wiary? Religijność polega na ufaniu dogmatom, a te nie podlegają analizie krytycznej.
    Każda religia pretenduje to tego, żeby decydować o w s z y s t k i c h
    sferach życia człowieka, w tym o tych najważniejszych, a one na ogół dzieją się w łóżku – to seks i śmierć. Erotyzm jest zresztą ogromnie blisko śmierci, być może.
    Otwierając uda kobiety – jak książkę – mężczyzna czyta swoje życie, a śmierć jest jego częścią; albo inaczej – czyta swoją śmierć i swoją możliwość życia w całej jego pełni.

  59. TadekKuranda Says:

    Def, zapisz w karneciku, że byłem pierwszy. ;-)…..

  60. defendo Says:

    Zapisz w karneciku, ryj w granicie, maluj czymkolwiek, choćby własnym… pędzlem, że jestem pierwsza ;)

  61. defendo Says:

    Korekta – niekoniecznie pierwsza(zwłaszcza lepsza), takich ambicji nie mam, powiedzmy: zaledwie najważniejsza;)

  62. defendo Says:

    Załóżmy, że czysty intelekt jest opozycją do ciała, które kala dyskurs. Mowa używana jest do negowania ciała(myślę o mowie zinstytucjonalizowanej, refleksyjnej). Jest jednak bezgłośny język ciała, które informuje nas, że n i e jest rzeczą. Nie chce, żebyśmy je traktowali jak przedmiot. Tymczasem nasza świadomość właśnie tak je postrzega. W ciele zamknięte jest wszytko, co sakralne i niesakralne, czyste i nieczyste. My chcemy, żeby było wyłącznie czyste, ale zanurzamy je w świecie profanum.
    Erotyzm to sacrum, jak sacrum jest święto czy ofiara, mimo że dokonuje się poprzez ciało, a może właśnie dzięki temu. Symboliczne oddanie staje się oddaniem rzeczywistym. Jeśli dystans pojmować – za Derridą – jako różnicę sensu oddzielającą sens od pewnego bezsensu, to w chwili erotycznej jedności żaden dystans nie dzieli nas od nikogo i niczego, również od śmierci. Ofiarnik jest tożsamy z ofiarą.
    Przyzwolenie ciała wywołuje opór intelektu, ale przecież można ten opór pokonać. I naprawdę nieważne, jakimi walorami fizycznymi dysponuje partner/partnerka. Dureń pozostanie durniem również w łóżku, idiotka pozostanie idiotką – nawet kiedy jej usta i dłonie są najsprawniejsze. Erotyzm to domena ludzi, nie zwierząt. Mądry i wrażliwy kochanek potrafi dać i wziąć(właściwie źle mówię – to nie barter, to obustronne obdarowywanie) o wiele więcej, niż hojnie wyposażony przez naturę młody byczek. Zaczynam rozumieć mit o Minotaurze i potworność grzechu Pasyfae…

  63. Pruderia Says:

    Def… jak tak Cię czytam to mam skojarzenia z tantrą – mieszczącą się w czaszce czakrę zwaną saharsarą – kwiatem lotosu o tysiącach płatków, która zjednoczona z męską energią prowadzi do zbawienia. Opisywana jest jako brama do nicości i jednoczeniem się z duszą świata.
    Zawsze bliższe było mi buddyjskie, taoistyczne pojmowanie spraw cielesnych, niż to proponowane przez KK, z grzesznym ciałem będącym przedmiotem jedynie umartwień.

  64. TadekKuranda Says:

    Def i Pru, pomyśleć, że mówicie o takich prostych sprawach. Teraz dopiero zaczynam rozumieć ile tysięcy zmarnowałem tych płatków tantryczno-taoistycznych. Zamiast za każdym razem wznosić się tanimi liniami do Indii to ja nie wiadomo gdzie w okolice Psiego Pola np. Anie mogłyście mi durne pałki wcześniej o tym powiedzieć?
    OK, wyprowadziłyście mnie z równowagi tantrycznej, więc opowiem dowcip bo z natury jestem złośliwy:
    Stara baba siedzi nad rzeczką i moczy w wodzie wędkę, aż nagle spławik zanurkował, ta szarpnęła i wyłowiła złotą rybkę. Złota rybka (wiadomo) ludzkim głosem do niej nawija.: powiedz trzy życzenia a one natychmiast się spełnią.
    Babina myśli, myśli aż wymyśliła.
    1. Ta waląca się chałupinka niech się zamieni w pałac.
    2. Ten wózek na chrust niech się zamieni w mercedesa – nówkę.
    3. Niech znowu będę młoda a ten kocurek co tu ze mną siedzi na skarpie niech się zamieni w cud młodziana.
    Rybka oczywiście wykonała wszystkie zalecenia. Wszystko było jak trzeba tyle, że młodzian się odzywa do baby: No ty durna i cos ty najlepszego zrobiła, po coś mnie kazała wykastrować?

  65. TadekKuranda Says:

    A Wy (Pru i Def) dobie tutaj pitu-pitu pitolcie.
    Def przygotowałem na Ciebie biczyk taki soft-mięciutki ale teraz widzę, że Tobie potrzebne prawdziwe rózgi…

  66. Pruderia Says:

    A tak sobie ćwierkamy na wiosnę. Dobra, zabieram swoje płatki, bo podczas tego biczowania mojej zacnej koleżanki mogą ulec… ;)

  67. defendo Says:

    Biedny biczyk…usztywnił się. I w dodatku zdegradowałeś go do pozycji trywialnej rózgi. Ja nawet na soft mam skórę zbyt delikatną…
    W zakresie kocura-rybki nie mam zdania, nie mam pojęcia, co to znaczy nie posiadać pewnych potrzeb.
    Pru – oni mają czas myśleć, bo nie spieszą się nigdzie i nigdy. Mądrzy ludzie. Narysuj mandalę, Miio, zapatrzymy się, ochłoniemy, może nawet zmądrzejemy? ;)
    Najpełniej mit o Minotaurze odczytał Picasso. A mnie właśnie oświeciło, że kobietę, która marzy wyłącznie o facecie-samcu, sprawnym technicznie i głupim jak wół(znaczy jak byk) m u s i spotkać zasłużona kara. I wcale mi jej nie żal. Poza tym corrida zaczyna nabierać sensu jako walka mężczyzny człowieka ze zwierzęciem symbolizującym bezmyślną jurność. Nad bykami, które muszą w tej walce zginąć, rozpaczają kobiety. No i ten rytuał, który towarzyszy spektaklom na arenie i wokół niej. Zainspirowaliście mnie :)

  68. Pruderia Says:

    Tadku…. ów młodzian z dowcipu miał możliwość rozwinąć ars amandi w stopniu o wiele bardziej wysublimowanym, niż posiadając swój organ i przekonać się, że nie jest on niezbędny.
    I co istotne – został pozbawiony na zawsze freudowskiego lęku przed kastracją:)))

  69. TadekKuranda Says:

    Def….. Minotaur i Tezeusz. Mam taki niedokończony swój rysunek, który wciąż nade mną wisi. Wisi nade mną wiele obrazów – od czasu do czasu któryś kończę. Tkwią w chmurach zaczęte, zainicjowane jakąś myślą.

    Minotaur ubrany w garnitur siedzi przy kawiarnianym stoliku nad kieliszkiem campari. Pali papierosa, nogę ma na nogę założoną i patrzy smutno przed siebie. Zobaczył Tezeusza, który wygląda jak młody bóg. Przedarł się przez labirynt. Przyszedł nagi z mieczem w dłoni. Minotaur uśmiecha się swoim byczym pyskiem i mówi „Czekałem na ciebie Tezeuszu”.
    Między nimi nagle pojawia się przepaść, której nie można przeskoczyć ani zrozumieć. Tezeusz teraz już musi zabić Minotaura. Minotaur zaś wie, że jego czas już nadszedł. Dawno to zrozumiał. Nieuniknione.
    Teraz Tezeusz przejmuje ten smutek – teraz los zacznie się nim bawić. Pokora Minotaura przebije jego serce już na zawsze.

  70. defendo Says:

    Tezeusz jest smutny nie tylko dlatego – on już wie, że z dwóch kompletów żagli użyje tego , który wyśle fałszywy komunikat – inaczej nie mógłby się rozstać z przeszłością. Tezeusz ma za sobą przejście przez labirynt. Ma za sobą zniszczenie nieskazitelności, bo przecież porzuca Ariadnę na Naksos.
    Pewnie dlatego, że go oszukała – nić nie była potrzebna bohaterowi, labirynt wszak ma tylko jedno wejście i jedno wyjście, mogła pomóc tylko słabemu i lękliwemu, który chciałby uciec przed Minotaurem, nie stawić mu czoła. A podstępna kobieta zażądała ślubu w zamian za bezużyteczny kłębek. Tezeusz nie chciał się weń zaplątać.
    Te żagle… pokonanie Minotaura można czytać jako zabicie bestii w sobie, porzucenie Ariadny i ostateczne zerwanie więzi z ojcem czyni z Tezeusza Pielgrzyma, który – jako że jest odważny – nie potrzebuje, nie chce przewodnika, nici, ograniczeń, wskazówek.
    Są takie podróże, które muszą się odbyć samotnie, ale nie każdego na nie stać. Myślę, że smutek Tezeusza ma swoje źródło również w tym, że doskonale wie, że celem życia jest śmierć, ważne jest wędrowanie, nie środek labiryntu.

  71. defendo Says:

    Za Wergiliuszem:”Fata viam invenient”?

  72. TadekKuranda Says:

    Pru, kiedy oglądam Twoje zdjęcie to ten organ, wydaje mi się niezbędny! Ty przyjęłabyś mnie i bez tego? Ja bym tego nie chciał. Czy ślepiec może się zakochać? Cierpi nie ten co nie ma rąk bo ich nie ma ale dlatego, że nie mógłby Cię dotknąć. Żadną pociechą jest być jak Abelard i marzyć tylko o swojej o Heloizie, kiedy to uczucie nie może zatrzymać się w jej ciele, znaleźć w nim ukojenia. Sam duch to za mało.
    Lęk przed kastracją to lęk przed utratą miłości. Zdolności do kochania.

  73. TadekKuranda Says:

    Def, przeintelektualizowałaś wzwód….

  74. defendo Says:

    Wzwód sobie ze mną poradzi, nawet zamyśloną ;)
    Meandry myśli w końcu i tak prowadzę nieuchronnie ku centrum;)

  75. TadekKuranda Says:

    Def, zawsze myślałem z pozycji Minotaura! Tezeusz był dla mnie nieuchronnym następstwem rzeczy. To ja byłem Tezeuszem, który zabija mnie-siebie Minotaura. Byłem tym, który pokonawszy labirynt dociera do siebie, który ze spokojem mówi mi, że czekał na mnie. Co będzie potem to nie jest już ważne. Śmierć jest tutaj przepoczwarzeniem się. Oczyszczeniem świata z potwora a jednocześnie zrozumieniem, że tym potworem jest Tezeusz właśnie. Minotaur uwikłany w swoją rzeczywistość, która nie jest mozliwa do porzucenia. On nie jest niczemu winien, jak tylko swojej szpetocie i uwięzieniu, stara się zrozumieć świat jak to tylko możliwe w jego sytuacji. Czeka na to co ma się stać.

  76. TadekKuranda Says:

    Uwalnia się poprzez Tezeusza, który jest jego przeciwieństwem ale okazuje się, że Tezeusz sam wpada w pułapkę, z której nie potrafi się wywikłać podobnie jak Minotaur.

  77. defendo Says:

    Aha – „ja wiedziałam,że tak będzie, ja wiedziałam”;)
    Może dlatego na przesyłce do Ciebie zapomniałam nakleić znaczek(ech, ta premedytacja), unikając zażenowania…
    Przypomina mi się stary dowcip:
    Joszke podejrzewa żonę o zdradę i wynajmuje detektywa, Mośka, żeby ją śledził. Mosiek wraca po kilku dniach obserwacji, smętny jak karawaniarz i opowiada klientowi, że nie ma dobrych wiadomości.
    Ten wypytuje, chce dokładnej relacji.
    – Więc poszedłem za panią Cypką, a ona spotkała się z takim młodym, przystojnym panem…
    – I co? I co?
    – No poszli razem do hotelu…
    – I… ?
    – Weszli do pokoju i zamknęli drzwi i dalej nic nie widziałem, bo na klamce od wewnątrz, na dziurce od klucza, zawisły majtki szanownej małżonki pana…
    – I nic więcej nie widziałeś pan?
    – No nic…
    – Uś, ta przeklęta niepewność!

  78. TadekKuranda Says:

    teraz Tezeusz, jak Minotaur czeka na posłańca, który doń przybędzie i oznajmi tę nowinę, której od dawna czekał.

  79. Pruderia Says:

    Tadku, a ja zawsze myślałam, że lęk przed kastracją to lęk przed utratą władzy…. czyżbym myliła się całe swe dorosłe życie? I to jedynie mi przyświecało, gdym Cię w myślach kastrowała :) Co do ukojenia raczej nie zgłaszam obiekcji. ( to rzecz jasna stwierdzenie natury ogólnej)
    Właściwie złapałeś mnie na kokieterii ( a myślałam, że nie jestem do niej zdolna – to wpływ def najwyraźniej), teraz muszę pokornie przyznać, że zawsze mi bliższe były „niebezpieczne związki” ze swym cynizmem, niż uniesienia z „Nowej Heloizy”…

  80. defendo Says:

    Tadeuszu – czytamy ten mit podobnie! To jak zabić Moby Dicka – nie da się zniszczyć czegoś, co tkwi w nas samych, nie czyniąc przy tym zamachu na samych siebie. Wtedy następuje przemiana – i nic już nie jest takie, jak było.
    Nie wiem, czy dobro i zło są przeciwstawnymi biegunami – a jeśli są, można je zamienić. Nie wiem zatem, czy uprawnione jest wartościowanie – może dobro i zło są tożsame?

  81. defendo Says:

    Oj,Tezetadeuszu, przeoczyłeś, jak zwykle:))))

  82. defendo Says:

    No masz! Pru! Uduszę Cię jak kota!
    Możesz mnie łaskawie poinformować, co to jest ta kokieteria?????
    Ach, kobietą być nareszcie… ;)

  83. TadekKuranda Says:

    Def, opowiem Ci lepszy.

    Pewien pobożny Żyd często kontaktował się z rabinem w sprawach życiowych.
    Szczerze powiedziawszy to zamęczał tego rabina swoimi sprawami. Pewnego razu przyszedł do rabina i mówi.
    – Moja żona Ryfka znowu jest w ciąży… I co rebe na to powi? Przecież ja mam już prawie dziewięćdziesiąt lat!

    Rabin na to: No to się ciesz, bo widać wyraźnie, że zdarza się tobie co innym się nie zdarza, więc Bóg ci błogosławi i sobie ciebie upodobał.
    – Jak to? spytał ten Żyd. Mnie?

    Rabin: – Najprościej będzie jak ci opowiem przypadek mojego przyjaciela. Otóż, on pasjami lubił polować na najdziksze zwierzęta. Ale był z niego straszny zapominalski i raz na polowanie w ciepłych krajach zamiast strzelby zabrał parasol. Wyobraź sobie skrada się w w buszu, skrada, skrada, patrzy a tu wielki tygrys przed nim pręży się do skoku wprost na niego i zaraz go pożre. Ten nieborak celuje z tego swojego parasola w gadzinę, huknął potworny strzał i zwierz zabity, pada martwy i nieżywy na miejscu trup, nieżywy na śmierć można powiedzieć.

    Żyd na to: – Jak to z parasola? Na śmierć? Zabity? Pewnie ktoś strzelił z boku?

    Rabin: No to długo trzeba ci tłumaczyć?

  84. defendo Says:

    Posłaniec dotarł – sprawdź liczbę trupów w szafie.
    Wprawdzie zabicie posłańca nikogo nie uchroniło przed nieprzyjemnymi wizerunkami, złymi wieściami itd., ale zawsze jakaś ulga ;)

  85. Pruderia Says:

    Def, nie mogę Ci powiedzieć, ponieważ jestem na razie na etapie zgłębiania.

  86. TadekKuranda Says:

    Def i Pru. A szepczcie sobie szepczcie i tak WSZYSTKO słyszę…

  87. defendo Says:

    No i roześmiałeś mnie :)))
    Przecież szepczemy DO CIEBIE!

  88. mniemanolog Says:

    Zawsze twierdziłem ,że brak wiadomości to …..dobra wiadomość.

  89. defendo Says:

    Mnie brak wiadomości martwi, dobrze, że nareszcie się odezwałeś, Mniemanologu :)

  90. TadekKuranda Says:

    Def, ty lepiej przeszukaj listonosza… jeszcze go nie morduj. Nau!

  91. procesVII Says:

    Obrazek faktycznie przedni, ale zrozumiały chyba tylko dla facetów w pewnym wieku i z pewnymi doświadczeniami. Większość mężczyzn tak robi, ale nie mają świadomości, jak to wygląda z perspektywy.
    Prudzia się tu strasznie panoszy, co już po raz któryś tam zauważam. Uważaj na nią Defendo. Nie wiem czy czaple nie mają teraz jakichś okresów godowych.
    Strasznie jest zakręcona ta Prudzia, jak urodzi syna to da mu na imię Tadek, a jak córkę, to Kuranda;)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: