Moja prywatna wiosna

krokusy-raz-jeszcze

Ostatnie krokusy

zawilce11

Pierwsze zawilce

jak-niebo1

Nie przepadam za kolorem niebieskim, ale te kwiatki – bardzo lubię

puszkinia

Pierwsza malutka puszkinia, następne będą okazalsze

biale-fiolki

Białe…

fiolki-liliowe

…liliowe…

fioletowe-fiolki

…i te najciemniejsze, fioletowe.

za-jasne

Nieco przekłamamy kolor, kwiaty zalało słońce, w rzeczywistości są nieco ciemniejsze.

hiacynty

To, co lubię najbardziej – kwiaty jeszcze w pąkach, jeszcze ukrywające tajemnicę barwy i zapachu.

Wiosna przyszła na pewno. Zetknęłam się z jej wysłannikiem nawet zbyt bezpośrednio – jakiś owad użądlił mnie w szyję tuż poniżej ucha(najwięcej poszlak obciąża pszczołę) i wyglądam dość zabawnie, chociaż pocieszam się myślą, że „symetria jest estetyką idiotów”.

Odpowiedzi: 118 to “Moja prywatna wiosna”

  1. mniemanolog Says:

    Po pierwsze to nie pszczoła , a pszczoł……przecież ona by nie użądliła, to MUSIAŁBYC on;-)…U mnie wiosna , bo opony zimowe poszły do przechowalni, tęsknię za moim „wypierdowem” , ale już niedługo maj i …..byle do września.

  2. defendo Says:

    Teraz to wolałabym, żeby czas zwolnił, każdy dzień wiosny mógłby trwać kilka dni. Za to zimę chętnie przesypiałabym, znoszę ją jako tako do grudnia, potem przeczekuję.
    Gatunek i płeć krwiożerczego owada nie została rozpoznana – zwiało toto.
    Ilekroć mój sąsiad zmienia opony na letnie – następuje nagły atak zimy, dogadaliśmy się dzisiaj, że się poświęci i na razie pojeździ jeszcze na tych zimowych,tak na wszelki wypadek.

  3. TadekKuranda Says:

    Puszkinia i pandorynia to tak troszeczkę po mojemu, więc mi się podoba. Osobiście to gustuję jeszcze w tych… no jak mi się przypomni to się tu wpiszę. A mój sąsiad to wcale nie zmienia opon bo nie wie czy ma letnie czy zimowe. Na tej niewiedzy przejeździł już parę lat.

  4. Logos Amicus Says:

    A u mnie zima chyba jeszcze nie poszła sobie.
    Gdyby poszła, to może przyszłaby wreszcie wiosna?

    PS. W tym Twoim ogródku to – jak widać – cały rok coś kwitnie :)

  5. TadekKuranda Says:

    Podobno jak coś ugryzie to trzeba wyssać.

    Kiedyś na środku pustyni w Arizonie zatrzymał się taki amerykański Tir (kenwood) kierowca powiedział zmiennikowi, że zaraz wraca i skoczył za krzak się odlać ale nadepnął na węża (grzechotnik) kiedy wyjął już fujarę. Wąż oczywiście dziabnął go zębami w wacka. Kierowca z krzykiem dopadł ciężarówki i tocząc już pianę z ust wycharczał:
    John tam w skrytce jest poradnik medyczny. Wyszykaj co robić kiedy wąż ukąsi.
    Jego kumpel wertuje poradnik wyczytał, że koniecznie trzeba wyssać ranę.
    Kierowca: John i co wyczytałeś?
    John: Piszą, że umrzesz.

    Nie wiem jak to z Def będzie chłopaki bo nie znamy adresu.

  6. defendo Says:

    No, pięknie. Teraz to by wyssali, od kiedy to pierwszej pomocy udziela się po tak długim czasie? Zważywszy metody proponowane przez Tadeusza, to właściwie powinnam się ucieszyć, że w szyję, taki owad to potrafi zaatakować podstępnie różne części ciała, niemal zasłonięte. Taka reanimacja mogłaby spowodować niezłe zbiegowisko… Swoją drogą dziwne apetyty mają węże, oj dziwne :))
    Puszkinie sfotografuję w pełni rozkwitu, są urocze, chociaż maleńkie, Puszkinie ;)
    Adresem służę – w razie wypadku wezwę na pomoc. Właściwie to wypadki można prowokować, one się na to łapią. Mogłabym sobie nogę uszkodzić na jakimś odludziu i potem być niesiona udając, że nie słyszę, ile ważę i co ma do pozgrzytania kręgosłup wybawcy. Jutro na wszelki wypadek przejdę na dietę.

  7. defendo Says:

    Logosie – mieszkam w najcieplejszej części Polski, można powiedzieć, że na polskim równiku. Jasne,że niemal zawsze coś kwitnie, bo zimą sytuacje ratują ciemierniki – kilka odmian zakwitających od grudnia do marca. Znam takie miejsce: schody zabytkowego pałacu, prowadzące na tarasy, od południowej strony – tam zagnieździły się fiołki, które podczas łaskawszych zim zakwitają już w lutym.
    Zimę pożegnaj grzecznie, ale stanowczo, wyjaśnij jej z i m n o, że powinna sprawdzić, czy nie tęsknią za nią w Arktyce… ;)
    Życzę Ci pięknej wiosny!

  8. cogitomen Says:

    Znając Twoją naturę jako wojowniczą, -również. Patrzyłem i przyglądałem się otwierającej stronie z Twoim blogiem. Zanim się wyświetliła cała zawartość zdążyłem pomyśleć; (pięknie tym razem poczytam o prywatnej wojnie pani Defendo). A tu takie miłe zaskoczenie. I ‚te kwiatki’ poniżej. I ten temat o wiośnie i sama autorka w komentarzach nieco później. Hmm….
    hmm…
    Pozdrawiam ciepło c.

  9. procesVII Says:

    Defendo, daj sobie spokój z fotografowaniem kwiatów. Już lepiej wstaw swoje nagie foty. Nie masz lepszych zajęć w wolnych od pisania chwilach? Rób na drutach, ucz się niderlandzkiego, gotuj. Ale nie fotografuj. Te zdjęcia są beznadziejne.
    Zresztą ta pszczoła to był znak dla Ciebie. Pszczoły są mądrymi stworzeniami.

  10. TadekKuranda Says:

    PVII, masz całkowitą rację! Też byłbym za tym, żeby Def pokazała te miejsca do kąsania.

  11. TadekKuranda Says:

    Na okoliczność fotograficznych zdolności Def mam taki dowcip:
    Niania mówi do wrzeszczącego wniebogłosy dziecka. No już nie płacz dziecinko, niania ci zaśpiewa. I zaczyna śpiewać. Wtem w drzwiach staje Wędrowiec, który zatykając dłońmi uszy mówi do niani: Lepiej niech już płacze.

  12. flanelka Says:

    Ostatnim komentarzem odebrano mi dowcipną ripostę..

    W sumie kwiatki fajne, tylko nie wiem, po jakiego grzyba je obrzydzać..

    Przez chwilę myślałam, że trafiłam na jakiś blożek kiedyś wyśmiewany przez Def (że kwiatki, trawki, tuby i trzy słowa w pakiecie), a jednak to – hm – Kontrowersje. Zwalam winę na pszczołę..

  13. defendo Says:

    Chyba lepiej, że fotografuję kwiatki. Urodna to ja jestem i n a c z e j.
    To nie Petroniusz prosił Nerona:”Morduj, ale n i e śpiewaj”, poważnie się narażając, aż po niemal dobrowolny upust krwi własnej i Eunice?
    Jakoś bliższy mi Petroniusz – nieco cyniczny, może trochę zblazowany, ale zawsze wymagający – niż Winicjusz i ta gąska Ligia.
    Pszczoły(zwłaszcza trutnie) są winne wszystkiemu, zwłaszcza trójniakom, Flanelko, bo ktoś musi być winien – oprócz mnie.
    Procesie – jednym z najbardziej zapoznanych w Polsce autorów jest Szaniawski – szkoda, bo profesor Tutka wart dziesięciu Nobli, podobnie jak „Dwa teatry” i „Pierwszy dzień” – ale tam szło o język perski. Pamiętasz tę frazę? Mniej więcej szło o to:”Czemu perski?” – a znasz coś mniej przydatnego?

  14. defendo Says:

    Pragnienie luksusu cechuje tylko filozofów…

  15. K.L.daV. Says:

    Ballady o Gwintku ciąg dalszy. http://kociokwik.wordpress.com/2009/04/02/apel-do-poleglych/

  16. flanelka Says:

    A Ty jesteś winna? W smaku, czy zaimkowo? Jeśli w smaku, to pszczołę (trutnia w szczególności) tłumaczy.. jeśli zaimkowo, to.. zaimki można dopasowywać dowolnie, wina się rozmywa.. nie tylko na ‚perskim’.

  17. defendo Says:

    Hmm.. jeślim winna, to raptem Big Bangowi – jakoś nieostrożnie przypalałam papierosa;)
    Ale gdyby nie to, to kto wymyśliłby internet? Ci z Syriusza? Znani z „autopsji” jedynie Dogonom?

  18. flanelka Says:

    Wszelkie teorie mówią, że Internet dziełem Szatana jest.. i chyba dobrze, bo do Nieba najbliżej z Piekła mimo wszystko – tego Nieba, co bliskie naszej skórze ;)

  19. Pruderia Says:

    Def, to jest pierońsko przewrotna i prowokacyjna notka. Szalenie kontrowersyjna, aż trudno mi się odnieść do jej wywrotowych treści:))

  20. TadekKuranda Says:

    A Dogoni dowiedzieli się o wszystkim od Denikena…. ale co to ma do kwiatków?

  21. defendo Says:

    Kocie – nadal mogę liczyć na Parasol nieuchronnie ochronny?
    Wprawdzie chronisz bezpodstawnie, ale cóż piękniejszego od działań podejmowanych w imię irracjonalizmu?
    Jeden z moich znajomych pożądał toksycznego kontaktu o poranku – i zadzwonił, meldując, że kupił książkę pani Skargi, zwabiony tytułem i nazwiskiem(lubi się żalić) – przeczytał i nie zrozumiał ani zdania…
    Pocieszyłam go, mówiąc, że kiedy mężczyzna zrozumie kobietę, to powinien błagać o ostatnie namaszczenie, bo przedostatnie zaliczył;)

  22. defendo Says:

    Miia – – a chcesz w to, co się dzbanowi urwało? Mój tekst lubi czytelnika intertekstualnego:P

  23. TadekKuranda Says:

    Def, bierz się za autoportrety i nie ściemniaj!

  24. defendo Says:

    Tadeuszu – wszystko ma się do wszystkiego – stosunek jest podstawą i spodeczkiem beż łyżeczki:))

  25. defendo Says:

    Tadeuszu – jeśli wezmę się za autoportrety intymne – to Cię utracę bezpowrotnie – pamiętasz „Łaźnie” różnopłciowe Kozyry?
    Nie wiem, czy może być coś okrutniejszego..

  26. flanelka Says:

    Def, kiedy mężczyzna zrozumie kobietę, to życie się kończy unhappy – by nie rzec: sad – endem. Czasu brak, a reszta kobiet nie tknięta choćby niezrozumieniem. Co to za frajda – zrozumieć jedną za cenę nietykania reszty? Klasztor już lepszy, można na.. pszczółki popatrzeć.. bzykanie, jak bzykanie, a miodek za friko ;)

  27. defendo Says:

    Signum czasów(pista kur polskich, zaczynających od „ko”):
    Kołakowski
    Kozyra
    Kobro
    Koranda(w sumie może się to jego „o” otworzyć, prawda?)
    Kopernik
    Korie-Skłodowska
    Kolberg
    kołtun polski…
    (okropny tasiemiec mi się pod palce ciśnie..)

  28. Pruderia Says:

    Ależ Moja Droga Def. Toż ja się nie naigrywam, zastanawiam się jeno, czy chciałaś mnie zwabić do swego ogródka jako przynętę dla pszczół, czy rozdrażnić jak wygłodniałą pszczołę, u mnie bowiem kwitnie jedynie zapomniany brokuł w lodówce;)
    A co do tematu notki – ujutny i przez to właśnie tak kontrowersyjny. Trzymacie pion, Towarzyszko.
    Popieram głosy męskie w sprawie autoportretów! Może wtedy sobie rozwiniemy dyskusję o gustach ;)

  29. flanelka Says:

    Defendo, jest jeszcze światłocień od tego, by wzrok zagarnąć przywiązaniem, miast zniechęcić poznaniem.. ;)))

    Komu w drogę, ect.

  30. defendo Says:

    Miia – ja niepoprawnie wertykalna jestem:)))

    De gustibus disputandum est! Dixi!:)

  31. defendo Says:

    Wabię, wabię… pułapka nie lata za myszą :)))
    Tylko nie wiem, czy pachnę wystarczająco feromonalnie.. na pszczołach wypróbowałam, pora na ludzi..
    Miia – powiedz, bo mam dyle-MATa(dyle-bosmana), czy Twoje nowsze dzieła dodać do istniejącej noty, czy pisać kolejną? Biję się z myślami tak bardzo, że polazły na OIOM, wysyłając adwokata z pozwem..

  32. Pruderia Says:

    Zmusiłaś mnie, bym zajrzała do czegoś, co się nazywa ogródkiem – 5×5 metrów, pod balkonem. 6 krokusów raczyło się ujawnić. Fotek zaniecham, gdyż krokusy sine.

  33. Pruderia Says:

    Def… możesz z nimi robić co uznasz za stosowne, nie bij się z myślami, bo rozdrażnisz pszczoły i będziemy mieć do czynienia z estetyką głupców:)
    Wrzucaj nową, ale napisz o kiczu… proszęęę….

  34. Pruderia Says:

    Albo o trutniach :)

  35. Pruderia Says:

    Pachniesz feromonalnie – jak Opium (dla ludu):))

  36. defendo Says:

    Oj,Miia, poproszę Tadzia – mam dziwne wewnętrzne przekonanie, że znał Elę i Andrzeja Banachów. Bo Banasia znał na pewno! A ja byłam wtedy tylko pokorną studentką. Podobnie jak byłam pokorną i i zauroczoną studentką Miodka, Marka Dyżewskiego, Ewy Kofin i Pietraszki.
    Pamiętam, jak latałam po Wrocławiu w poszukiwaniu książki Banachów „O kiczu”, kompletnie nieosiągalnej(prawie jak dziś) – i jak pomyliłam ulicę Krasińskiego(za płotem) z ulicą Krasickiego – na tej pierwszej mieszkał znajomy plastyk, który publikacją dysponował. Był śliczny – brodaty i egzotyczny.. a ja nie miałam pojęcia,że czyni zakusy, doskonale niewinna wówczas – p r a w i e jak dziś..
    Nie na temat – najpiękniejsze opowieści o miłości napisał(wg mnie) Bloch, dla zmarłej przedwcześnie żony, doskonale wiedząc, że juz jej nie ma, drugi w kolejności jest właśnie Andrzej Banach, piszący o – i dla – Eli.

  37. Pruderia Says:

    Def, jak o kiczu, to i Broch i Susan Sontag… nic tylko się zanurzać :)

  38. defendo Says:

    I te wielce zakaźne monidła(uduszę Cię za nie!), i Warhol, Andy..

  39. defendo Says:

    Gdzie te zupy z tamtych lat?

  40. Pruderia Says:

    Poproszę o epitafium: „Życie jej zbrzydło – poległa za monidło”;)

  41. defendo Says:

    A widziałaś śmierć w landrynkowym kolorze? I w dodatku lawowaną? Zamierzchła technika…

  42. Pruderia Says:

    Widzialam jedną śmierć w kolorze landrynki, upudrowaną starą Celią i naftaliną, w sztucznych wypłowiałych gerberach, z plastikowym różańcem i mirtem w kolorze seledynowego tuszu. Zamierzchłe emploi śmierci.

  43. TadekKuranda Says:

    Ojejku ale tu lista tematów się zrobiła. Def rzuca te tematy jakby grała w ping-ponga. Ne wszystkie piłki odbiorę.
    Nie sądzę, żeby lawowanie było zamierzchłą techniką, ale jeśli odnieść ją do twórczości wyżej wspomnianej Kozyry to rzeczywiście jedno do drugiego ma się jak… lepiej uniknąć porównań. Wiem, że temat znowu zrozumiałem jak chciałem. Gnębi mnie jednak sensacyjność i prowokacyjność sztuki do tego stopnia, że gotów jestem do erystycznych nadużyć.
    Tak niewiele mają z plastyką obecne tendencje artystyczne, że wolę się nie wypowiadać zbyt szczegółowo bo staram się nie używać słów grubiańskich. Przez myśl nigdy mi nie przemknęło, że Kozyra jest plastyczką. Podobnie nie umiem o Wilhelmie Sasnalu powiedzieć, że jest malarzem, lub że to co robi to wielkie, odkrywcze malarstwo (w końcu, ramię w ramię z Romanem Opałką Sasnal to najlepiej sprzedawany polski malarz współczesny). Czasem mam wrażenie, że marketing w handlu sztuką kompletnie zaciemnił jakieś, od wieków ustalone proporcje dzieła sztuki. Coraz łatwiej ociemniałemu ludowi wciskać kit.

  44. TadekKuranda Says:

    Dorotę Nieznalską polubiłem i zaprzyjaźniłem się (ze wzajemnością) broniąc ją przed ślepą dewocją. Odważyłem się nawet w jej obronie napluć w gębę prezesowi Związku Polskich Artystów Plastyków (Jerzemu Biernatowi) bo pozwolił sobie na jej temat użyć słów niecenzuralnych, a pewna prawicowa gazeta zaprzestała współpracy ze mną, kiedy pozwoliłem sobie na płomienne wystąpienie w jej obronie. Jednak nadal się zastanawiam czy te jej działania są plastyką i wciąż powątpiewam czy możliwą rzeczą jest odnieść to do plastyki i obronić jako dziedzinę tej sztuki. Modne ostatnio stały się instalacje. Wszystkiemu winni konceptualiści, Żydzi i cykliści.

  45. TadekKuranda Says:

    Def: Poprawka… Gnębi mnie jednak sensacyjność i prowokacyjność tej sztuki

  46. Pruderia Says:

    Tadeuszu, tak a propos Sasnala, znasz z pewnością The Krasnals – grupkę prześmiewczą, udowadniającą jak to Sasnal cudownie się porusza za pomocą „myków”, „cwancyków” i „sztuczek”. Mam ubaw po kokardki zaglądając na ich stronę:)
    Chwała Ci za plucie w gębę kołtunom. No… a ten, tego ten.. przecież Kozyra jest zez wykształcenia rzeźbiarką, podobnie jak Żmijewski ( który nota bene cudownie obleśne wierszydła pisał za młodu) Miałam okazję widzieć jego początki, kiedy szedł na studia – wtedy był plastykiem.

  47. Pruderia Says:

    Cóż, biorąc pod uwagę, że def odpalała papierosa od Big Bena, to faktycznie, lawowanie jest wręcz kul i dżezi. Kto tam lawował? Mistrz van Rijn?;)

  48. TadekKuranda Says:

    Nie wiem dlaczego całe lawowanie spływa tylko na van Rina – wszyscy lawowali, jak sądzę. Ja też!
    A Związek Plastyków Wszechpolskich to organizacja już strupieszała w pewnym stopniu. Pewnie ryba psuje się od głowy?

  49. TadekKuranda Says:

    Pru: Będę w Amsterdamie (mieście van Rina) w czerwcu i sprawdzę jeszcze raz czy ta rzeźba penisa w Czerwonej Dzielnicy rzeczywiście nazywa się Big Ben…. i czy są na niej ślady przypalania przez Def.

  50. Pruderia Says:

    Strupieszała, powiadasz. A właśnie mnie ktoś chciał wciągnąć na członka…
    Co do reszty… auć, boli!

  51. Pruderia Says:

    A właśnie, polazlam ostatnio do siedziby związku, bo tam na dole jest fajny sklep dla plastyków. Wychodząc zawlokłam młode do galerii. Wystawa poświęcona papieżowi – przykład doskonały, kogo tam przyjmują – same jakieś panie Genowefy oderwane granatem (Sic!) od kotleta. Makabra. Ohydztwo. Dwa niezłe obrazy, reszta nadaje się na modelowy przykład opowiastek o tym, czym może być szmira. W wydaniu kato – rżniczym.

  52. kusistofu Says:

    Powinnaś popróbować trochę z makro. W twoim aparacie na pewno jest taka opcja. Zdjęcia będą wtedy znacznie efektowniejsze. Zdjęcia są trochę prześwietlone ale jest na to prosta rada. Wystarczy stanąć tak by fotografowany przez nas obiekt był skryty w cieniu. Choćby twoim własnym. Pozdrawiam.

  53. TadekKuranda Says:

    Pru… egzaltujesz się Jatkami. Jatki – to jatki – wiadomo. Krew się leje i mięso od kości odchodzi. Tam tak jest od bodaj 12 wieku.
    Pamiętaj, że byłem członkiem tamtejszego Zarządu Związku.
    Lepszy sklep dla plastyków jest na trasie WZ obok tego protestanckiego barokowego kościoła (10 razy większy!), prowadzony przez Kryśki. Ten na Jatkach, pani Sosulskiej jest taki sobie. Może gdyby miała więcej miejsca to może by się rozwinęłłła ale… to się raczej już zwija. Kiedyś w latach osimdziesiątych… to było coś, a jeszcze Związek „dopłacał”, czyli plastykom było taniej, teraz…. pożal się Boże.
    Zagaduję, że wystawa poświęcona Naszemu Papieżowi to była Galeria Tkacka. Pru lepiej o tym nie mówmy. Galeria Tkacka jako jedyna galeria na Jatkach ma cudownym sposobem największą jatkowską galerię za darmo. Nikt w mieście nie ma ani jednego metra za darmo na merkantylną działalność tylko ta galeria. O ten problem rozleciał się zarząd, którego byłem członkiem. Nie dość, że ta galeria przez 13 lat była dotowana przez związek to jeszcze nie płaciła czynszu, jak żadna inna. Skoro jako jedyny szukałem w tym rozumu to sama rozumiesz, że ten zarząd nie mógł dotrwać do końca swojej kadencji.

  54. TadekKuranda Says:

    Dodam jeszcze, że w stuletniej tradycji Związku nie by ło takiego przypadku, żeby rozwiązać którykolwiek zarząd przed końcem kadencji.

  55. Pruderia Says:

    Ja tam się nie ekscytuję, ot, na młodym sprawdzałam nagość króla. Szczególnie go rozbawił Ojciec Pio ze sznurka.
    PIsząc o flakach, miałam na myśli jeno mordowanie malarstwa przy pomocy papiestwa:) Nic ponadto, bowiem wszystko tam było tak grzeczne, jak kryształ na landryny u pani Wandzi, na ceratowym obrusie. Przypomina mi się stareńki bonmot : „Lajza to może i jesteś, ale z talentem, toście się Minelli”;)
    Pytałam ostatnio znajomej, która mi proponowała owo wciąganie na członka, ” i co ja z tego będę miała”? Odpowiedziała – nic, poza tym, że będziesz należeć i płacić składkę. Nic tylko brać!
    Zajrzę na tę Wuzetkę:) dzięki!

  56. Pruderia Says:

    Tadku… ja byłam na Mazowieckiej, w Warszawie:)) Też galeria ZPAP, też na „W”. A na wuzetkę zajrzę przy okazji wizyty w ogrodach naszej Semiramidy…

  57. defendo Says:

    Jatki… cokolewiek o nich złego nie powiedzieć, to właśnie tam kupuję sobie papier do grafik, oglądam oryginalną biżuterię i głaszczę metalowe zwierzątka, jak wszyscy zresztą, bo tym zwierzętom nie można się oprzeć, diabli wiedzą, dlaczego.
    No i w pobliżu, na Więziennej, na dziedzińcu zabytkowego wiezienia, można letnią nocą posłuchać dobrej muzyki i napić się czegoś równie dobrego u „Architektów”, w kazamatach.
    Zabawne zdarzenie: umówiłam się tam kiedyś i pomyliłam godziny, przyszłam za wcześnie, więc sobie siedziałam, trochę czytałam, trochę słuchałam muzyki, trochę piłam kawę, normalka. Głównie zaś opędzałam się(grzecznie i z uśmiechem) od dość nachalnego faceta obdarzonego fatalnym gustem, bo twierdził, że mu się szalenie podobam. Bawił mnie o tyle, że wypróbowywał na mnie różne metody, żywcem wzięte z „internetowego poradnika uwodzenia” – schematyczne do bólu. Nieco znudzona przewidywalnością nachała zagłębiłam się w lekturze. Z zaczytania wyrwał mnie dość głośny szelest(facet siedział przy sąsiednim stoliku, one tam są ciasno upchane) – facet demonstracyjnie rozerwał opakowanie, wyjął niebieską tabletkę i poprosił kelnerkę o wodę do popicia. Tej metody podrywu nie znałam…

  58. Pruderia Says:

    Oto, co znaleziono w brzuchu architekta:))

  59. procesVII Says:

    Defendo, wywal tę Prudzię, bo Ci zwinie Tadka sprzed nosa. Ona jest bezwzględna w tych sprawach. Faceci to przynajmniej nie zabierają sobie żon i kochanek.
    Zostaniesz Defendo sama znowu z tymi biednymi świrkami z czata.
    Tadek, Prudzi nie polecam, przy niej zdychają ptaki.

  60. TadekKuranda Says:

    PVII, no co Ty? Anim to ja pacynka jakaś miotana pomiędzy Scyllką a Harybdką cobym za Twoimi poradami tęsknił, której z nich to się poddać, ani też takiej atrakcyjności w sobie nie widzę żeby podejrzewać obie Panie o to, że kły sobie na mnie ostrzą. Zapewne to wiosna sprawia, że rykowiska pełne podstępów jak podstępne, zdradliwe wiry wciągają różne, spokojne dotąd myśli. PVII! Przeczekaj spokojnie, a wszystko samo się ułoży w naturalny sposób.

  61. procesVII Says:

    Tadek, ale ja kierowałem swą radę do Defendo.
    Przeczekam, spoko. Aha, na dobranoc opowiedziałem swojemu synowi dowcip z grzechotnikiem i ssaniem jadu. Uśmiał się strasznie.

  62. TadekKuranda Says:

    Def, tej opowieści o niebieskiej tabletce to trochę nie zrozumiałem. Tabletki mają różne kolory. Czy ta tabletka to była viagra? Jeśli tak, to nadal nie rozumiem tego jak sobie to przekładasz na podryw? Może być też tak, że biedaczysko targnął się na środki farmakologiczne bo już nie zadowalało go zjawisko Twojej urody. Zresztą, jak sobie poradzić ze skutkami działania takiej pigułki? Trzeba chyba chodzić o lasce albo o kulach? No to jakby taki kuśtyk miałby za Tobą pognać dalej?
    Nadal nie rozumiem co Ty zobaczyłaś tym swoim przenikliwym wzrokiem.

  63. TadekKuranda Says:

    Wobec tego opowiem dowcip o podrywaniu:
    Do panny siedzącej w parku na ławeczce przysiadł się bardzo dobrze wyglądający Żyd. Panna pochłonięta lekturą jakiejś kolorowej gazety, zwróciła do niego czerwone od wypieków liczko i powiedziała: A wie pan, tu piszą że najlepszymi kochankami na świecie są Żydzi i Indianie.
    Na to jej sąsiad wstał i grzecznie się ukłonił uchylając kapelusza.
    – Pani pozwoli, że się przedstawię – Josele Winnetou.

  64. defendo Says:

    W życiu nie rywalizowałam z żadną kobietą o względy mężczyzny, Procesie! :)
    I nie zamierzam. Każdy, kto tego ode mnie oczekuje, już przez to samo na taki mój wysiłek nie zasługuje. Jako przedmiot rywalizacji czułabym się nieźle(jedyny wypadek, kiedy kobieta lubi być traktowana p r z e d m i o t o w o ), jako podmiot – jestem do niczego.
    Poza tym Pruderia nie nadaję się na rywalkę – za inteligentna i za ładna. Mogłaby chociaż być mniej utalentowana… ;)

  65. defendo Says:

    Tadeuszu, on to uczynił demonstracyjnie, sprawdzając, czy patrzę, z trudem powstrzymałam śmiech. Nie mam pojęcia, co czuje mężczyzna erekcyjny, akt erekcyjny się zamurowuje… ;)
    Twoje dowcipy są celne,a Petrarką udekoruję jutro ten blog, szukam tylko stosownej ilustracji. A może byś coś tak własną ręką? Malutki szkic, cokolwiek…

  66. Pruderia Says:

    Def….Ty mnie tu nie kadź, bo mam astmę, którą pozoruję inne uniesienia:)
    Na rywalkę się również nie nadaję, za mało we mnie ducha walki, zbyt wiele z voyerysty…
    I trzymając fason, muszę przyjąć konwencję hrabiego na polowaniu, który chybiając do sarny usłyszał od sługi : „Jaśnie pan raczył tę łanię ułaskawić…”.
    ( dowcip o ssaniu rozdaję z rozrzutnością, cudny !)

  67. TadekKuranda Says:

    A wracając do rozmowy o tym na co komu Związek to chciałbym usłyszeć opinię tych, którzy uważają, że ta organizacja ma sens.
    Ja myślę, że bardzo ważna jest funkcja reprezentacyjna tej organizacji. Przypomnijcie sobie próby ministra Belki narzucenia podatku VAT od umów o dzieło. Dzięki połączonym siłom wszystkich organizacji twórczych udało się ocalić zasadę 50% kosztów uzyskania przychodu. Nasz parlament jest w stanie przegłosować najgłupszą nawet ustawę jeśli nie spotka się to z protestem jakiejś zorganizowanej grupy zawodowej, której interesy to narusza. Głos pana Tadka czy pani Marysi się nie liczy. Wrocławski okręg ZPAP zrzesza coś ponad 500 członków. Jest to drobniutki ułamek społeczności plastyków siedmiusettysięcznego miasta. Jeśli na walnych zebraniach członków zbierze się sto osób to uznawane jest to za sukces. Dlaczego? Ano dlatego, że działalność tej organizacji cechuje nieruchawość i pozoranctwo. Gdyby nie inicjatywa władz miasta aby różnymi sposobami dofinansowywać działalność ZPAP to ten twór dawno by zdechł. Głównym dochodem ZPAP jest zlecona przez Miasto administracja nieruchomościami. To jest procent od pobieranych czynszów za galerie na Jatkach, na placu Solnym i w Odwachu (należących do gminy Wrocław), od restauracji na Solnym i na Jatkach i pracowni fotograficznej pana Czarneckiego na Odwachu.
    Część ze swojego zysku Zarząd Okręgu odprowadza do Zarządu Głównego w Warszawie. Bezpośrednia pomoc ZO dla plastyków to są pożyczki lub zapomogi oferowane członkom Związku ale jest to (moim zdaniem) działalność śladowa. Związek nie ma pomysłu na to w jaki sposób przyciągać nowych członków i upowszechniać przynależność do tej organizacji. Nowi członkowie rekrutują się głównie spośród świeżych absolwentów ASP, którzy nie muszą spełniać żadnych warunków żeby do tej organizacji przystać, poza tym żeby przyjść do siedziby i się zapisać.
    Nie istnieje żadna, poza interwencyjną, polityka ZPAP.
    Istnieje co prawda Agencja Prawa Autorskiego w Warszawie ale nie słyszałem o przypadku, kiedy by któryś z moich kolegów plastyków z jej oferty skorzystał. Najlepiej jeśli jest cicho i spokojnie i jest się tylko strażnikiem pieczęci. Np ZPAP da albo nie da swojego logo bolesławieckiemu plenerowi – wirtualia i splendor. Ogólnie jest spokój.
    Problemy pojawiają się dopiero wtedy, gdy ten spokój zakłócić.
    Mój spór z prezesem Biernatem polegał na tym, że Związek nie jest organizacją opiniotwórczą w kwestiach sztuki a właśnie bytowych i zawodowych jego członków i bzdurą jest kruszenie kopii o to, że ktoś maluje tak czy inaczej. Usłyszałem od niego na temat Nieznalskiej takie słowa, których tu nie powtórzę ale powiedziałem mu, że jego myślenie jest wielce szkodliwe dla całego Związku. Problemy pojawiają się też wtedy, kiedy pojawiają się jakieś inicjatywy zakłócające ten spokojny byt. Np żeby organizować wspólny rynek sztuki z krajami wyszehradzkimi. Niestety, nawet w sytuacji, kiedy rada czterech ministrów sztuki krajów wyszehradu przyznała Związkowi pokaźną sumę pieniędzy na ten projekt zrobiło się z tego wielkie NIC. Nie chcę Was zanudzać tymi wszystkimi NICami. Więc zamilknę już. Powiedziałem to tylko po to żeby Pruderyja nie szukała sentymentów na Jatkach. Ja chodzę tam rzadko bo mi się flaki przewracają.

  68. Pruderia Says:

    Tadku, przecież pisałam, że nie na Jatkach byłam ( bo nie byłam nigdy), a na Mazowieckiej, w Warszawie.
    Co do związku… zdarzyło mi się pracować dla rozmaitych stowarzyszeń i związków – np. rzemieślniczych, sportowych, korporacji zawodowych przeróżnej maści, od lekarzy i prawników po prostowaczy gwoździ. I tak naprawdę, jedynym, przyzwoitym źródłem dofinansowań w każdym przypadku, który przędzie nieźle, jest dofinansowanie rządowe na zasadzie zadań zleconych przez państwo, coś w rodzaju grantów na celową działalność. Drugim źródłem finansowania są nieruchomości.
    Vide – Stowarzyszenie Wspólnota Polska prof Stelmachowskiego – Dom Polonii w Pułtusku zaczął przynosić zyski pod przyzwoitym dyrektorowaniem.
    Przy sensownym zarządzaniu taką instytucją można się zastanawiać nad sensownym wydatkowaniem, nad promocją artystów itepe…Inaczej siedzi sobie truchło z pieczątką i rozdaje glejty. Za składki, które tak naprawdę płaci co … trzeci? Piąty? Przy pomyślnych wiatrach.

  69. Pruderia Says:

    I masz rację, w wyduszaniu pewnych legislacyjnych zmian takie Stowarzyszenie jest niezastąpione.

  70. TadekKuranda Says:

    Zapomniałem w powyższym dodać, że inicjatywa wyszehradzka należała do mnie.

  71. TadekKuranda Says:

    Pru. A propos ułaskawionej sarenki. Ech, nie lubię pozostawiać niemiłych emocji po sobie. Posłuchajcie więc tego dowcipu:

    Na eleganckim spotkaniu dżentelmenów w myśliwskim dworku, kiedy zapadła już noc, zebrani, popiwszy już nieco, zaczęli namawiać gospodarza znanego ze swoich łowczych przygód aby opowiedział którąś ze swoich przygód na polowaniu. Gospodarz, książę Czartoryski, podkręcił wąsa i rozwinął swoją opowieść:

    Wyobraźcie sobie noc (paniedziejku), środek puszczy Niepołomickiej, ciemno że oko wykol, aż tu nagle widzę w poświacie księżyca na polanie kontur jakiś – niby łania. Ano złożyłem się, przymierzyłem i trach w komorę.
    Ale, nie trafiłem celnie. Łania pognała w las. Sprawdziłem miejsce gdzie stała i wyczułem palcami, że zostawiła farbę. Trafiona znaczy. Chciał nie chciał musiałlem za nią pójść i znaleźć w lesie gdzie padnie zwierzyna. Poszedłlem już bardzo daleko w las aż wreszcie ją znalazłem. Duża łania. Rozglądam się a tu wszędzie czarna noc a do pałacu daleko. Jak ją zabrać z lasu? No duży kłopot. Sarny zostawić nie mogę. Co było robić? Jedną nogę sarny założyłem na jedno ramię drugą na drugie………. Wtem do saloniku gdzie byli wszyscy zebrani wszedł lokaj. – Książę jest pilny telefon do pana z ministerstwa leśnictwa.
    Księżę na to: pozwólcie panowie, muszę na chwilę się oddalić, a przypomnijcie mi w którym momencie tę opowieść przerwałem. Wyszedł.
    Kiedy wrócił goście przypomnieli mu, że nie dokończył swojej interesującej opowieści. – No a na czym to ja skończyłem?
    Wszyscy chórem: Książę raczył łaskawie wspomnieć, że jedna noga na jedno ramię druga na drugie…. Aaaaaaaaaaaaaaaa wiem! Zakrzyknął książę. I zaraz rozmarzył się a na jego twarzy pojawiła się błoga mina. W takim też błogim tonie powiedział: – No cóż, co tu dalej opowiadać? Ech te Rosjanki…. Westchnął.

  72. TadekKuranda Says:

    Def, nie potrafię wytłumaczyć kobiecie co czuje erekcyjny mężczyzna.
    Także płynące z tego pożytki są nieprzetłumaczalne na damski język.
    Gdyby to było jednak możliwe to ta różnica płci byłaby zupełnie nieinteresująca.

  73. YOYO Says:

    „aaa idzie wiosna,aaa dłuższe dnie,aaa kwiatki rosną,aaa głupie, nie?”tak Krzysiu Daukszewicz śpiewał.

  74. YOYO Says:

    aaa kokietowanie brakiem urody, jest w twoim wypadku def śmieszne.Po bliskich spotkaniach 3 stopnia z tobą,wypadła mi sztuczna szczęka,telaz jestem scelbaty i seplenię.Anioły są na świecie-chyba się nawrócę….

  75. TadekKuranda Says:

    Def… przypomnę z naciskiem:: poproszę o opublicznienie fragmentów Twojego ciała, którym aktualnie dysponujesz…

  76. TadekKuranda Says:

    Pru, już nie pamiętam ile domów pracy twórczej pogublśmy

  77. Pruderia Says:

    Def to spryciara. Swoją urodę poddaje w wątpliwość, by w razie czego zdumieć się nad nią, odkrywając urocze kłamstewko, moją zaś wychwala, by przy konfrontacji przeciwnik rozczarowania przeżywał. Ot i kokieta rasowa!
    Tadku, domy twórcze na szczęście coraz częściej stają się prywatną inicjatywą i żadne związki nie są potrzebne, aby takie miejsca tworzyć. Do jednego, nad Bugiem zapraszam def, możecie wszyscy przyjechać, nawet z procesem, podziwiać nasze def – ekty. Aż nas def – endo – rfiny wprawią w słodki stan:))

  78. Pruderia Says:

    Tadku, Ty przeformułuj może swoją prośbę, bo jeszcze def zacznie wyciągać trupy z szafy….

  79. brytyjka Says:

    U mnie w ogródku też zakwitły krokusy :)

  80. telemach Says:

    Ja w zasadzie też nie mam nic specjalnego do powiedzenia, ale korzystając z okazji pragnę pozdrowić teściową, szwagra i kolegów z wojska.

    A poważnie: 76 komentarzy do krokusa niebywale mi zaimponowało. Przeczytałem wszystkie.

  81. mniemanolog Says:

    Jako stary , upierdliwy pryk i lekoman łączę się w bólu z połamanymi przez lumbago, używając niebieskich tabletek o nazwie Alev ; Def już wszędzie Viagrę widzi, znaczy wiosna panie sierżancie ;-)

  82. mniemanolog Says:

    Alleve……miało być ;-)

  83. defendo Says:

    Dzisiaj to już nawet tulipany zakwitły… jutro dodam tu zdjęcie :)

  84. procesVII Says:

    Dzisiaj to już nawet tulipany zakwitły… jutro dodam tu zdjęcie

    W blasku niektórych kobiet kwitną kwiaty, a przy innych ptaki zdychają.
    Naprawdę musisz dawać te fotki?

  85. Logos Amicus Says:

    No, teraz już wiem, jak wygląda prywatna wiosna Defendo :)

  86. TadekKuranda Says:

    Def, zlituj się i nie dodawaj już tych zdjęć kwiatków. Ja chcę zobaczyć autoportrety cud ogrodniczki!

  87. TadekKuranda Says:

    ze szczególnym wyeksponowaniem miejsc, w które można by się wgryzać

  88. defendo Says:

    Zrobię ksero szyi i wyślę Ci ;)
    Zdjęcia wychodzą mi – delikatnie mówiąc – średnio, szukam innych sposobów…

  89. TadekKuranda Says:

    No tak…. właśnie w taki sposób Grecy wymyślili rzeźbę klasyczną bo nie mieli xero.

  90. TadekKuranda Says:

    Def, może usiądź na tym xerografie coś blog zdaje się, że blog przystanął a chciałbym widzieć, że znowu przekroczył setkę? Jak widać kwiatki nie teges, nie pobudzają. Masz przecież sporo argumentów żeby ruszyć tę lokomotywę! Yoyo twierdzi, ze w realu to powodujesz, ze facetom wypadają stuczne scęki… Nie mozes pójść na całość?

  91. poltergeist666 Says:

    Przesadziliście z tymi komentarzami. Def, nie słuchaj nikogo, pstrykaj sobie. Zauważyłem ostatnio wzmozoną aktywność niejakiej Pruderii u Ciebie na blogu, jakby się wzorowała na TadkuK. Azalisz jakiegoś kataklizmu się spodziewać należy? Nie żeby mi to przeszkadzało, absolutnie nie.

  92. TadekKuranda Says:

    P666 kiedy mówisz „nie słuchaj nikogo” to logiczne chyba, że Ciebie też nie. Utknąłeś w martwym punkcie tą wypowiedzią. Def najwyraźniej ma wielką ochotę zrobić użytek z tego kserografu ;) Nie rozumiem po co ją od tego odwodzić?

  93. mniemanolog Says:

    Ja tego błędu nie popełnię i napiszę: Def nie słuchaj nikogo, oprócz mnie.Sama sobie fotki nie rób, ja chętnie Ci je zrobię.Też nie umiem fotografować jak Ty, ale za to ile mam chęci;-)

  94. Pruderia Says:

    A ja nie rozumiem tej części wypowiedzi, dotyczącej kataklizmów. Że niby ja się kojarzę tak ostatecznie? Poproszę o didaskalia.
    Do logiki mam słabość, dlatego mi tak tu dobrze, polter. Na Tadku niejeden mógłby się wzorować, tak nawiasem mówiąc.
    Tadku, kwestia ksero przypomina mi jako żywo niegdysiejszą propozycję kolegi z rzeźby :”Skarbie, mogłabyś dla mnie usiąść w gipsie?” :) Teraz już nawet ksero nie proponują… ech.

  95. TadekKuranda Says:

    Dear Prudence. To bardzo śmieszne co powiedziałaś. Jako marynarz mam wiele podziwu dla Twojego „męskiego” poczucia humoru. Kopernik z tą swoją XIII księgą „Pana Tadeusza” wysiada.

    Jeśli dobrze jeszcze pamiętam to greckie słówko xero znaczy suche.

  96. TadekKuranda Says:

    A z dowcipów, to: pacjentka do dentysty – Tak nie lubię tego borowania, że już wolałabym rodzić. Dentysta: Proszę się więc na coś zdecydować zanim wyreguluję wysokość fotela.

  97. Pruderia Says:

    Tadeuszu, ja się dopiero rozkręcam. Def zna mnie lepiej z tej „marynarskiej” strony…
    Co do greckich słówek, zapytam Silmę, ona biegła w tym języku.

  98. Pruderia Says:

    To ja się powstrzymam od opowiadania dowcipów, bo się zrobię męska jak budowlaniec na fajrancie :))

  99. Pruderia Says:

    A może „po fajrancie”? Jak to się mówi?

  100. TadekKuranda Says:

    Prudence, mówi się „w czasie” lub „w trakcie” przeplatając greckimi słowami żeby wiącha miała wyważone akcenty.

  101. Pruderia Says:

    Ciężka i wyboista droga przede mną…

  102. TadekKuranda Says:

    Pru, Lekko nie jest i jest wyboiście. Sam zechciałem być kobietą pisząc monodram na konkurs literacki. Liczyłem na to, że nabiorę wszystkich jako autorka właśnie. Niestety swojej pracy nie wysłałem na konkurs bo przekroczyłem deathline. Utknąłem po setce stron znormalizowanego maszynopisu.
    Utknęłam w miejscu gdzie szukając sensu życia zaczęłam się puszczać na potęgę. Stwierdziłam, że w seksie sensu nie znajdę…. i urwał m się wątek. Jako facet wiedziałbym co robić…

  103. TadekKuranda Says:

    Z łatwością dojechałbym do 200 stron. Oczywiście nie dlatego, że nadużywałbym greckich słów.

  104. mniemanolog Says:

    Ja jestem tak oszczędny w słowach,ze z trudem dojechałbym do 20 stron.

  105. poltergeist666 Says:

    Pruda, to była ‚analogia’ do wzmożonej aktywności plam na słońcu.

    Tadku K, niesłuchanie nikogo, było skrótem myślowym, dotyczącym odwodzenia def od robienia zdjęć.

    Za rok, jeśli tu coś skomentuję, wyłożę dokładnie o co mi chodziło.
    ;)

  106. TadekKuranda Says:

    Mniem, no to chyba nie byłbyś Małyszem literatury. Wydaje mi się jednak, że mniejszą ilością słów też można wyczerpać temat. Ja chciałem mówić i myśleć jak kobieta w tej swojej opowieści i chciałem na to nabrać wszystkie kobiety, które mi mówiły, że nie rozumiem kobiet. Moja praca badawcza opierała się nie na jednej, czy dwóch przedstawicielkach tego gatunku ludzkiego. Taki temat nie może mieć krótkiego dystansu, to nie jeden długi skok lecz niesłychanie trudny i „wyboisty” jak powiedziała Pru. Jednak różnica płci jest fascynująca. Przynajmniej ja tak sądzę.

  107. Pruderia Says:

    O, polter mógłby napisać coś kobiecego;)
    Tadku, ja kiedyś chciałam być chłopcem…całkiem nieudane przedsięwzięcie, mimo licznych prób marynarskich. Ale pewien sznycik z tych marzeń pozostał, to dobrze.

  108. Pruderia Says:

    Ha! Gdybyśmy się znali wcześniej Tadeuszu, mogłabym Ci podsunąć jakieś rozwiązanie w tym zapętlonym hedonizmie bohaterki. Otóż bohaterka powinna się wówczas zakochać. Najlepiej w jakimś morfiniście z równie mroczną przeszłością.

  109. Pruderia Says:

    Albo w księdzu….

  110. TadekKuranda Says:

    Pru, Ha! jesteś zdecydowanie po swojej stronie. Dłużej uczyłaś się być kobietą niż mężczyzną. Nie przejmuj się jednak, znam wielu mężczyzn, którzy nie nauczyli się być facetami. Może mieli nieciekawe wzorce?
    Nie chcę tu pokazywać siebie jako nie wiadomo jakie męskie coś. Nie.
    Poznałem jednak kilku fantastycznych facetów, których uznałem za wzorzec metra. Za nimi stała wielopokoleniowa tradycja przyzwoitych ludzi. Nie myśl. że rozważam tylko ten męski kawałek świata. Takie kobiety też poznałem. O tym była moja opowieść. Ten hedonizm mojej bohaterki to była rozpacz.

  111. TadekKuranda Says:

    Moja bohaterka tego nie przeżyła.

  112. Pruderia Says:

    Oczywiście, że rozpacz. Dlatego znalazłam dla niej jedyny możliwy ratunek… Drzewiej niektóre w klasztorach dopełniały swych dni, o czym pięknie Saint Simone wspomina.
    Ja znam fantastycznych facetów, którzy są nimi nawet nie przez znakomite wzorce, a przez opozycję do nędznych.

  113. TadekKuranda Says:

    Pru, to też skutkuje…

  114. defendo Says:

    Rozważam niemoralną propozycję, może sobie zrobię zdjęcie, kłopot w tym, że nie mam samowyzwalacza ani ręki długości dwóch metrów, aż taki monstrum nie jestem. Mogę sfotografować dłoń…
    Poltergeiście – witam serdecznie w moim ogrodzie;)

  115. defendo Says:

    Mniemanalogu – dzięki za chęci:)

  116. defendo Says:

    Pruuu ;)))
    Od Ciebie usłyszałam najpiękniejszy komplement z gatunku pośrednich, bo nie do mnie wygłoszony, pamiętasz?
    W mojej obronie napisałaś, że znaleźli perłę czy orchideę, a uparli się zrobić z niej pomidorówkę…
    Jakoś to się nie zgadza z Twoim rzekomo furmańskim poczuciem humoru, że też te chłopy mnie potrafią dostrzec subtelności, nie widzą gwiazd, zanim nie dostaną celnym lewym sierpowym.

  117. grześ Says:

    Świetnie się was czyta, jak zobaczyłem, że pod kwiatkami ponad 100 komentarzy, to myślę, o znowu jakaś rozróba, Def kogoś od grafomanów zwyzywała czy cuś.

    A tu taka siurpryza i inteligentne gadki.

    No, no.

    Idem czytać najnowszy twój tekst.

  118. defendo Says:

    Grześ, zapraszam!
    Między wierszami i tak pewna walka trwa. Odwieczna nawet ;)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: