Mikrokosmosy

dehnel-adonis

Nasze społeczeństwo stało się somatyczne. Ciało znalazło się w centrum uwagi. Jest mikrokosmosem, odpowiednikiem makrokosmosu, towarem i opakowaniem, terenem eksperymentów i tworzywem artystów.
Przywykliśmy do tego, że w sztuce europejskiej nagie ciało przedstawiane było jako piękne, oczywiście zgodnie z kanonami piękna przyjętymi w określonej epoce. Muskularny Adam Michała Anioła, „opływowa” Maja Goyi, kobiety Rubensa – w setkach, tysiącach dzieł eksponujących nagość ciało było przedstawiane w sposób afirmatywny. Oczywiście – zdarzały się wyjątki, ale zdeformowane ciała przysłaniano jednak tkaniną, przyodziewano choćby w łachmany. Sztuka współczesna z tym zrywa, pokazuje ciała brzydkie, zeszpecone kalectwem, chorobą, zmarszczkami. Nie lubię tzw. feminizmu, ale to właśnie jego zasługą jest „przesuwanie granic” w tym zakresie. Ciało kobiety w dyskursie feministycznym nie jest już tylko obiektem seksualnym, swoistym ornamentem; malarki protestując przeciw „jedynie słusznej” percepcji, narzuconej przez kulturę patriarchalną, dokonały dekonstrukcji mitu, uczłowieczyły nagie ciało poprzez uczynienie zeń znaku w sensie semiotycznym.
Naga jestem dla siebie i pozostaję sobą, namalowana – staję się aktem, widzianym przez innych, ale wtedy nie ma już mnie, pozostaje tylko ciało. Akt i nagie ciało są więc sobie przeciwstawne. Czy muszę jednak godzić się na postrzeganie świata w kategoriach opozycji? Przecież  – moim zdaniem – dobro może istnieć bez zła, to, co materialne może przenikać się z niematerialnym, jestem równocześnie zewnętrzna i wewnętrzna. Sztuka współczesna powstaje jakby na moje zamówienie, pokazuje ciało w sytuacjach granicznych: umieranie, rozpad, anomalie fizyczne. Wiele dzieł budzi we mnie wprawdzie odrazę, ale wiem, że dzięki dekonstrukcji może powstać nowa konstrukcja. Nagi model to już nie tylko element wyposażenia pracowni malarskiej, to człowiek, który może niepokoić, pociągać, stać się niebezpieczny, bo odinstrumentalizowany. Powiedzmy, że to dojrzały mężczyzna, można więc zakładać, że doznał wielu porażek, ale zna smak sukcesu, że znalazł czas na to, co nazywa „życiem wewnętrznym”, a ono przecież łączy się z jego zewnętrznością. Pod każdą blizną pozostaje pamięć rany.dehnel-dorian-gray

Stoję przed lustrem – czeszę włosy, starannie maluję rzęsy, usta, uważnie się sobie przyglądam. Buty – koniecznie na obcasie. Przebieram się za kobietę, widocznie tego potrzebuję, widocznie nie dość   j e s t e m  kobietą. Mężczyzna boi się założyć bransoletkę, ale nosi brodę, wąsy, prostuje się, wypina pierś, kupuje zbyt dobry samochód – on też przebiera się za mężczyznę, jakby musiał to jakoś zamanifestować, jakby nie dość było tego, że nim jest. Może dlatego, że w gruncie rzeczy każdy z nas jest nieco androgyniczny, chcemy więc wciąż upewniać siebie i swoje otoczenie o naszej płci. Zdarzają się ludzie inni – nie tyle zaniedbani, ile nie do końca określeni, kobiety chodzące wyłącznie w spodniach i w butach na płaskim obcasie, nie malujące się, mężczyźni, którzy lubią się obwieszać biżuterią, noszący długie włosy, używający damskich perfum – ci pociągają niektórych właśnie swoim niedookreśleniem, niepokojący, budzący lęk i niepewność.
Zabiegi, żeby wyglądać kobieco lub męsko, są spowodowane również chęcią stłumienia w sobie tego innego, szczątkowej drugiej połowy. Powinna ustąpić, żeby jej miejsce mógł zająć nasz partner-partnerka, żeby nas dopełnił. I to się zdarza. Pewnie każdy z nas ma takie doświadczenia: był/jest z kimś, kto go rozumie bez słów, kto myśli o tym samym, umie dopowiedzieć rozpoczęte zdanie, z kim seks jest absolutnie spontaniczny i w pełni udany, spełnienie w tej samej sekundzie, ta sama wdzięczność, bliskość bez cienia lęku czy przymusu. Zdarza się – ale nie zawsze i nie każdemu. Wtedy dobrze obudzić w sobie uśpioną drugą połówkę, żeby nie zamęczyć otoczenia ciągłym poszukiwaniem, ustawicznym głodem.

Rytuały, podczas których kobieta przebiera się za kobietę, a mężczyzna za mężczyznę są ważne również w sytuacjach intymnych. Naga kobieta w obecności mężczyzny nie jest nigdy do końca naga, zatrzymuje pierścionek, naszyjnik, nie zmywa lakieru, mężczyźni nieco inaczej wtedy podkreślają swoją płeć, ale nie zapominają użyć po kąpieli choćby odrobiny wody kolońskiej. Jakby całkowita nagość pozbawiała nas erotyzmu. Może pozbawia?dehnel-dawid

O tym, jak niebezpieczne jest zupełne zniszczenie w sobie tej „szczątkowej drugiej połowy” przekonują się ci, którzy nagle tracą partnera. Trudno im odzyskać równowagę, wciąż czują się niedopełnieni, gorączkowo szukają kogokolwiek, „niechby pił, niechby bił, byle był”, bo samotność okazuje się za trudna, nie potrafią jej znieść. Żadna przyjaciółka, żadne hobby nie wypełni kobiecie pustki, a w  morzu wódki nie utonie samotność mężczyzny.

Autorem „Adonisa”, „Doriana Graya” i „Dawida” jest Jacek Dehnel. Jestem Mu ogromnie wdzięczna za zdjęcia obrazów. Bardzo żałuję, że nie mogę ich pokazać  w rzeczywistych rozmiarach. Są duże,  100×200, 90×220, 110×140, warto zobaczyć je na wystawie, dopiero wtedy można je naprawdę docenić.

Reklamy

Tagi: , , ,

komentarzy 18 to “Mikrokosmosy”

  1. jasama Says:

    Myslę, że „bycie nie do końca określonym” może być też formą protestu przeciw instrumentalnemu traktowaniu, „wciskaniu”, zarówno kobiet jak i mężczyzn, w przypisane im role. Kobieta- matka-łagodność, mężczyzna-zdobywca-łowczy. A z drugiej strony, czy nakładając szpilki i malując paznokcie, staję się bardziej kobietą?Czy nie jest to kolejna pułapka? Szpilki, czarne pończochy, czerwone, wilgotne usta… Czy nie jest to ukłon w stronę erotycznych marzeń? Podświadomie jestem jak Ewa. Jestem jabłkiem.;)

  2. cogitomen Says:

    No tak. Teraz już chyba nie muszę czekać na odpowiedź. Już chyba wiem co tam kombinujesz z miękkiej jeszcze gliny. A to dobre…. Bez wątpienia za pewien czas będzie sztywna. Myślę, że się nie pogniewasz za ten wpis i to właśnie tu.
    Jak zawsze ciepło pozdrawiam c.

  3. defendo Says:

    Lazurowa :) sadzę, że przekonujemy przede wszystkim siebie.
    Cogitomenie, dorwałam tę glinę i lepię, sama jestem ciekawa, co mi wyjdzie z tak pozornie łatwo poddającego się materiału ;)
    A serio – muszę się spieszyć, w poniedziałek wypalam, jeśli nie wyschnie – czort wie, kiedy będę miała dostęp do czynnego pieca.

  4. orchidea Says:

    Chodze tylko w spodniach, nosze buty na płaskim obcasie, nie maluje się, nie nosze biżuterii, fizycznie u mnie uwidocznione są najwieksze cechy kobiece. Jako dziecko, zawsze chcialam miec krotkie włosy, wykonywac czynnosci typowe dla chłopców. W sieci czesto, ostatnio przypisuje mi sie, ze jestem mezczyzna. wewnatrz czuje sie kobietą ale jestem swiadoma, ze moje zachowanie niestety przybiera charakter meskiego zachowania. Niestety w finale pozostaje zawsze tylko kobietą, ulegam, poddaje się wycofuję. Fascynuje mnie piekno fizyczne innych kobiet, co wprowadza mnie w zachwyt. Feceta postrzegam z wielką rezerwą. Wciąż rywalizuje z nim. Nie lubię okazywać słabości a jesli mi sie zdarzy czuję upokorzenie. Chyba potrafiłabym okreslic ideał mezczyzny z mojego punktu widzenia, chyba sie pokuszę ;) Aaaa i co jeszcze ciekawe nie imponuja mi chłopcy umalowani, perfumowani o cechach kobiecych, delikatnej budowy, ale jesli idzie o osobowosc to zdecydowanie ujmują moje serce ci, wewnetrzni panowie, ktorzy sa skomplikowani, wrazliwi i potrafiacy dostrzegac najmniejszy szczegół w zyciu, ci którzy widza zarówno wielkie arcydzieło ludzkie , jak i piekno w najmniejszym stworzeniu swiata. …ups blog Ci pisze w komencie, sorry !

    Super notka , jak zwykle.

  5. defendo Says:

    Orchideo – ależ pisz! Nie ograniczam długości komentarzy. Ciekawa jestem tego ideału… zwłaszcza że nie cierpię chodzić w spodniach, lubię być umalowana, noszę srebrną biżuterię(i to nie dyskretne pierścioneczki, wolę te z galerii, a one raczej spore są), oficerki na płaskim obcasie noszę tylko zimą, bo nie lubię sobie łamać nóg, poza tym zdecydowanie preferuję wysokie obcasy – czyli jakby zupełnie inaczej niż Ty ;)

  6. Sadoq Says:

    Nie ma co się roztkliwiać nad jednowymiarowym postrzeganiem nas. Taka już jest natura aparatu poznawczego człowieka, że poznajemy innych z jakiegoś ściśle określonego punktu widzenia. Owszem – ten punkt widzenia może się zmieniać, ale w danym momencie jest to jednostronne.
    Z czasem dokładamy te jednostronne akty poznawcze i tworzymy szerszą perspektywę, choć w postrzeganiu i tak zwracamy większą uwagę na jeden z wymairów.

  7. defendo Says:

    Nie roztkliwiam się. Po prostu rozważam kolejną możliwość. I staram się postrzegać siebie i innych wielowymiarowo. To jedno ze spojrzeń, niekoniecznie uprawnione, ale jakoś skojarzyło mi się ze sztuką współczesną. Mój tekst jest pytaniem, nieudolnym, pewnie źle skonstruowanym, ale jednak pytaniem.

  8. mniemanolog Says:

    Lęk „przed byciem nie do końca określonym” sprawia, że my mężczyźni, a przynajmniej nasza większość chce udowadniać otoczeniu, że ponad wszelką wątpliwość jesteśmy bardziej męscy, niż w istocie jesteśmy. W skrajnych przypadkach przybiera to formę homofobii. Nagość odsłania nasze niedostatki, czujemy się niezgrabni. Jedni nazwą to skromnością, inni wstydliwością, jeszcze inni brakiem akceptacji dla samego siebie. Natomiast kto się nie wstydzi, akceptuje się i to okazuje, zyskuje miano Narcyza. Na szczęście harmonia to dobro i zło, światło i ciemność, miłość i nienawiść,które nawzajem się przenikają. A przenikanie jest przeciwieństwem jednowymiarowego postrzegania, tyle ze jesteśmy ułomni i najczęściej jednym wymiarem postrzegamy świat.

  9. orchidea Says:

    Ułomni, ale piękni własnie poprzez wielowymiarowość…

  10. Elżbieta Says:

    Kobietą zmienną jest…
    Pozdrawiam

  11. K.L.daV. Says:

    Samotność mężczyzny jest czymś pierwotnym i naturalnym, samotność kobiety jest zawiniona.
    Ciekawe, bo z biologicznego punktu widzenia chyba jest inaczej. To przypadek, który wymyka się mojemu racjonalnemu widzeniu.
    Bez dużego kwantyfikatora napisałem.
    Twój K.L.daV.

  12. K.L.daV. Says:

    Ps. Żadnych biblijnych asocjacji – proszę.

  13. orchidea Says:

    ha ha kocie :p

  14. Logos Amicus Says:

    Stuprocentowy mężczyzna i stuprocentowa kobieta to ekstrema nienaturalne – czyli w przyrodzie nie występujące.

    Dlaczego siła jest rodzaju żeńskiego a strach męskiego?

    Świat w rzeczywistości pozbawiony jest płciowości. Stąd wynika nasza semantyczna dezorientacja, kiedy usiłujemy go nazwać i opisać słowami unikającymi rodzaju niejakiego.

    Dlaczego np. księżyc jest w naszym kraju męski a już np. u Anglosasów kobiecy?

    Świat jest bezpłciowy, jakkolwiek by nie kłóciło się to z pejoratywnym wydźwiękiem, jaki nadajemy temu słowu.

    Bezpłciowy, czyli pełny.

    * * *
    Nie znam nic piękniejszego i bardziej ekstatycznego niż widok nagiego kobiecego ciała wyłaniającego się z mroku niedostępności – w tym jednym spazmatycznym momencie (mikro)kosmicznego zespolenia.

    Podejrzewam, że osoby homoseksualne również mogą odczuwać podobnie. I jest to naturalne.
    Jeszcze jeden dowód na to, że androginia jest czymś bardziej totalnym, niż jednopłciowość, (która zresztą pociąga za sobą pewne wyobcowanie).

    Wbrew temu, jak byśmy mocno chcieli zaprzeczyć – nasze podobieństwa (nas, uważających się za „mężczyzn” i za „kobiety”) spotykają się w hermafrodycie.

    Erotyzm nie jest tylko koniunkcją płciowości.

  15. telemach Says:

    Defendo, jeśli ten tekst jest pytaniem (w co nie wątpię) , to bardzo proszę Cię o pomoc . Mogłabyś sformułować wzmiankowane pytanie tak, aby mi się objawiło? Pewnie to jest zmęczenie wiosenne, ale nie mogę sobie z tym dać rady.
    Już postawiona na początku teza o naszym społeczeństwie (zakładasz że żyjesz w społeczeństwie tożsamym z tym którego członkami są Twoi czytelnicy?) i jego somatyczności budzi we mnie wątpliwości. Somatyczny to synonim cielesnego, a zatem sugerujesz cielesność społeczeństwa? W jakiej warstwie? Bo w warstwie emocjonalnej to obawiam się że w przeciągu ostatnich wieków mało się zmieniło. W warstwie czysto komunikacyjnej? Też nie byłbym pewien. Kiedyś, przed wiekami aby Ci to powiedzieć musiałbym znajdować się w tym samym pomieszczeniu co Ty, musielibyśmy, chcąc nie chcąc w jakiś sposób się DOZNAC. ten swiat byl ze swymi zapachami, drganiami powietrza, gestykulacją, chwytaniem za ramię, emocjami okazywanymi pozawerbalnie – również całym ciałem – o wiele bardziej cielesny niż to z czym mamy do czynienia dzisiaj. Wymieniamy teraz poglądy mimo iż dzieli nas przestrzeń, nie widzimy się, komunikat powstaje w innym czasie niż jest odczytywany. Postulowanie somatyczności w dobie coraz większej dominacji przekazu niebezpośredniego budzi moje zdziwienie.
    Używając – niewątpliwie trudnego do zanegowania sformułowania:
    „Przywykliśmy do tego, że w sztuce europejskiej nagie ciało przedstawiane było jako piękne, oczywiście zgodnie z kanonami piękna przyjętymi w określonej epoce.” podpierasz – jak mi się wydaje – oczywistym stwierdzeniem początkową tezę. Czyżby w nadzieji, że trochę tej oczywistości jej się udzieli?
    Istnieje naturalnie również prawdopodobobieństwo, że interesuje Cię jedynie wastwa semiotyczna. Tu jednak widzę poważny problem. Moim skromnym zdaniem, coś takiego jak historyczna semiotyka porównawcza nie ma racji bytu i prowadzić musi niestety w zaułek absurdu. Podobnie jak praca dyplomowa pt. „Porównanie sposobu prezentowania nagości na kartkach pocztowych w okresie od wczesnego średniowiecza po dzień dzisiejszy”. Albo: „Erotyzm na ekranie w czasach antycznych, późnym baroku i latach 60-tych XX wieku”?
    Do czego zmierzam? Ano do tego że to niekoniecznie społeczeństwo musiało się zmienić stając się „somatyczne” lecz zmieniły się kanały przekazu, uwarunkowany technologicznie sposób konsumpcji obrazu.
    I Twoja percepcja zjawiska jest wynikiem tych zmian i nowych możliwości przekazu.

    Takie wątpliwości mi się nasuwają po przeczytaniu pierwszych dwóch akapitów. Przy trzecim zatrzymałem się i stoję bezradny do chwili obecnej. Pisząc co czyni Twym zdaniem „Sztuka współczesna” (Sztuka współczesna zrywa z tym mitem) zgubiłaś mnie całkowicie.
    Co to jest „sztuka współczesna” moja droga Defendo? Gdzie się zaczyna i gdzie się kończy? Kto o tym decyduje? I – obojętnie w jaki spoób ją zdefiniujemy – wskaż mi jakikolwiek mit z którym „sztuka współczesna” nie zrywa. Bądź też go nie kultywuje?
    Bezradnym ja.

    A wieńczące dzieło, osobiste rozważania na temat nagości i jej percepcji w rozmaitych kręgach przeczytałem z zainteresowaniem. Tylko gdzie jest pytanie Defendo, gdzie jest to pytanie?

  16. defendo Says:

    Długo czekałam..a gdzie ja, Telemachu, gdzie ja?
    Wywołana do tablicy – powtarzam – stawiam tezę, spróbuj obalić.
    Nie wiem ,czy mam rację, od ratio dzieli mnie przepaść płci?
    A poważnie: z tym ciałem to jest kłopot. A wojna(płci też) – ludzka rzecz.
    Chyba muszę od początku: znaczy od antropologii kulturowej. To właśnie jej wina/zasługa. Dawniej ciało było czymś „naturalnym”, jakby przedspołecznym. Antropolodzy zanegowali binarność – psyche-ciało. I fenomenolodzy. Ciało odbierane jest na dwa sposoby: obiektywistyczny i i instrumentalny oraz subiektywny. Skąd pomysł o „społeczeństwie somatycznym”? Bo ciało stało się towarem. Poligonem. Ciało znalazło się – niespodziewanie dla siebie – w centrum myśli.
    Przepraszam – dokończę dzisiaj, jakiś złośliwy chochlik netowy, tnie mi tekst, przestawia, może to wina zmiany sprzętu.

  17. telemach Says:

    Tezę – moja droga Defendo – postawiłaś w pierwszym zdaniu rozpoczynając od kategorycznego raczej i nie obarczonego dobrodziejstwem wątpliwości stwierdzenia: „Nasze społeczeństwo stało się somatyczne.”
    Jeśli to teza nie jest – to co to jest?
    I chciałbym abyśmy się dobrze zrozumieli: mnie nie chodzi o rację, mnie chodzi o wyjaśnienie wątpliwości które mi się nasunęły. I nic nie jest mi dalsze niż „wywoływanie do tablicy”. Sam tego nie cierpię i jeśli odniosłaś takie wrażenie to przepraszam.
    Wątpliwości jednak pozostają.
    Pozdrowienia
    T

  18. defendo Says:

    Wiem,daruj mi jednak, rozwinę tę myśl, dobrze? Dziś mam urodziny, o czym mi brutalnie przypomniano przez telefon. Właśnie postanowiłam,że od przyszłego roku będę je obchodzić w cyklu dwuletnim ;)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: