List do administracji WordPressu

indoktrynacja1

Do Wielce Szanownej Administracji WordPressu!

My,  czytelnicy blogów, zwracamy się z uprzejmą, ale stanowczą prośbą o natychmiastowe zamknięcie blogu Defendo.
Długo i cierpliwie czekaliśmy, aż wyżej wymieniona zacznie wreszcie gadać, jak prawdziwa kobieta, ale to bot jakiś. Ani słowa o gotowaniu, dzieciach, haftowaniu, szydełkowaniu, a jak szukaliśmy rady na plamy  z rdzy na firankach, to wcale się nie odezwała! Za to poniża nas, czytelników, jakimiś inteligibilnymi perlokucjami, straszy inwersjami, anencefaliczka koincydentna jedna. Chrzani o rodzinach nomadycznych i kohabitacji, a co ona może o tym wiedzieć, przecież rozwiedziona, i to bardzo. Śmie argumenty sokratejskie przytaczać, a nie widzi, że Ksantypa przy niej to urocze dziewczątko. Jest pozbawiona wszelkich zasad, a pisze o zasadzie nieoznaczoności, Heisenberg się w grobie przewraca,  a ta się cieszy, że noblista odleżyn mieć nie będzie. Truje o prawach artysty, a jej teatr  spalony i odgwizdany jak na boisku piłkarskim, taka z niej artystka, jak z hipopotama baletnica. No po prostu bezczelna!
A te syreny? Pisała, że niby strażackie, a my już dobrze wiemy, że to te… gołe do pasa. Od góry, czy od dołu – nieważne, tak źle i tak niedobrze. Jakiegoś Bunia wymyśliła i po jego plecach chciała sięgnąć po opinię dowcipnej, ale jej się nóżka omsknęła podczas wspinaczki i jej własny ciężki humor ją przygniótł.
A już te jej – pożal się Boże – poezYje! O latarni, że niby zapalić zapomniała, wiadomo, że  nie o morską chodzi, bo ona nie nad morzem  mieszka. Nie trzeba deDektywa, żeby wiedzieć, co się pod latarnią robi. Warsztat żaden: porównania byle jakie, metafor dopełniaczowych mało, a takie śliczne przecież, takie bardzo kobiece, nie mogłaby pisać o „ramionach tęczy”, „drżeniu serca” czy o „firankach rzęs”? Od razu by człowiek wiedział, o co idzie, a ta o jakichś szczątkach, co to je zbiera. I nie wiadomo – szczątki szczęk sztucznych czy resztki własnego rozumu?  A zamiast o tęsknocie, o miłości – to o głupich  butach, co na drzewie wiszą. Skandal!
I na biedne, chore dzieci datków skąpi, na schronisko dla zwierząt forsę daje, na stypendia dla młodych naukowców. Zwierzaki i młodzi-zdolni sobie poradzą, ma wspomagać dzieci i już! Tak się robi, tak wszyscy robią. Aha – a tam, gdzie inni się śmieją, tam ona poważna jak klacz zaprzężona do konduktu żałobnego, za to drwi sobie z poważnych rzeczy: z awansu społecznego operatorów i administratorów  Wirtulandii, z pięknych piosnek, które wszyscy lubią, z twórczości Coelho i obrazków znalezionych w necie, na których tak ślicznie wyglądają kobiety o skrzydłach motyla, całujące się pary,  romantyczne sceny we mgłach i kwiatach.
I nie kasuje komentarzy pod swoimi notkami, a tam przecież sodomia gzi się z gomorią! Ludzie mają poglądy inne niż ona i w dodatku inne niż przedmówca! Czasem używają zwrotów parlamentarnych(parlamentarne, bo więcej ich  w polskim Sejmie – od czasów Leppera – niż pod budką z piwem),  nerwy ich ponoszą, a ona nic! Nie wyrzuca nikogo, nie blokuje dostępu. A przecież wszyscy to robią, czyszczą blogi z niechcianych i niepochlebnych komentarzy. Co ona, za jakąś księżniczkę się ma? Inni mogą, a ona nie?
Dawaliśmy jej szansę, nie raz i nie dwa. Jedna z koleżanek  jej czapeczkę ciepłą zrobiła, z bardzo włochatej włóczki, ale nawet przymierzyć nie chciała. Kilkanaście osób ją prosiło, żeby znormalniała, dostosowała się, żeby była miła. Przekonywaliśmy ją łagodnie(jak na ilustracji) i brutalnie, a tu beton! Nie i nie!
No i doigrała się! Jeszcze raz stanowczo domagamy się, żeby czcigodna administracja ten blog zamknęła jak najszybciej!
Z poważaniem
(kilkadziesiąt podpisów nieczytelnych)

Tadeusz Kuranda naszkicował jeden z epizodów – dowód na to, że próbowaliśmy ją   indoktrynować, nie zostawiliśmy biedulki odłogiem, ale to niewdzięcznica!

Odpowiedzi: 90 to “List do administracji WordPressu”

  1. K.L.daV. Says:

    Pisze się „dedektywa”, a nie „deDektywa”. i może to ty jesteś autorką logiki rozmytej. Jeśli tak to Cię skreślam. Albo logika, albo plama.
    K.L.daV.

    http://toteraja.wordpress.com/2009/01/30/tragedie-drobnych-ustrojow/

  2. cogitomen Says:

    Małgosiu kocham Cię. I właściwie to tyle. Ja wiem, że chciałabyś żebym pisał o meritum, stanowisko’a zajmował i o innych duperelach. Ale mnie się nie chce. Natomiast z radością powtórzę jeszcze raz. Małgosiu kocham Cię.
    Pozdrawiam ciepło c.

  3. jasama Says:

    Hahahahahaha, ta notka to jest majstersztyk! Chapeau bas!

  4. mniemanolog Says:

    Podpisuję się obydwoma rękami …..pod komentarzem cogitomena i jest już nas dwóch Małgorzato;-)

  5. Mika Says:

    Ma Małgosia dwa warkoce podzielita się!

  6. Habodacious Says:

    „Zwierzaki i młodzi-zdolni sobie poradzą, ma wspomagać dzieci i już! Tak się robi, tak wszyscy robią”

    Tu zepsułaś.

  7. cogitomen Says:

    Cholercia, a to wpadłem. I na dodatek mam się dzielić – NIGDY. Z całym szacunkiem mniemanologu.
    Bye.

  8. defendo Says:

    Malkontent:)))

  9. cogitomen Says:

    O! Małgosiu? Czyżby epitecik?
    Tymczasem. c.

  10. Habodacious Says:

    Ja się schowam. Nie mam nic do powiedzenia, jedynie zdenerwowałem się, że nic nie rozumiem.

    Defendo, pisz prościej. Nie każdy ma taki słownik jak ty. Pisząc tak jak teraz tylko mi uświadamiasz, jak wielkim idiotą jestem w skali świata i jego przedstawicieli. A ja to już przecież wiem.

    (CONTEST: To ironia czy nie?)

  11. defendo Says:

    Habodaciousie, przecież doskonale się rozumiemy;)

  12. defendo Says:

    Pingbacki są usuwane automatycznie, przepraszam.
    Nie widzę powodu, żeby reklamować tu cudze blogi. Te, które uważam za warte polecenia – linkuję :)

  13. defendo Says:

    Już grubo ponad wiek minął od czasu, kiedy Asnyk pisał(literatury żarliwie broniąc):

    Replika

    Lubię święte oburzenie,
    Lubię patos ten dziewiczy,
    Co przy każdej śmiesznej scenie
    Swoje shocking głośno krzyczy
    I tragicznej czeka roli,
    By wypłakać się do woli.

    Lubię czułość, co się pasie
    Wierzb płaczących gorzkim listkiem,
    W poetycznym cienkim kwasie
    Lubując się przede wszystkiem,
    I co w niebo by leciała,
    Gdyby tylko skrzydła miała.

    Ja to lubię… bo to właśnie
    Przypomina mi Angielkę,
    Co nad książką zanim zaśnie,
    Zlewa swoje łzy w butelkę,
    Żeby mogła wszystkim dowieść,
    Jak ją wzrusza tkliwa powieść.

    Tych Angielek dziś bez liku
    Na wysokich nogach brodzi,
    Pełno płaczu, pełno krzyku;
    „Słońce zaszło! księżyc wschodzi!”
    Dzień się kończy – lub zaczyna –
    Do łez zawsze jest przyczyna.

    Wielkie słowa, małe smutki
    Lecą tędy i owędy,
    Czuć kolońskiej zapach wódki,
    Dużo piżma i lawendy,
    A westchnienia brzmią tak śpiewnie,
    Że niechcący człowiek ziewnie.

    A gdy ziewnie… hałas wielki:
    „O bezbożnik! o bluźnierca!
    Shocking! – krzyczą te Angielki
    Ach, ten człowiek nie ma serca,
    Ziewnął – jest to znak cynizmu,
    Trzeba użyć egzorcyzmu.

    Więc z kolei po porządku
    Każda zacznie głos podnosić
    I ze łzami od początku
    Wszystkie swoje cnoty głosić,
    Ile w piersiach ma zapału
    I poczucia ideału.

    I wypowie bez wytchnienia
    Śpiewnym głosem katarynki:
    Post, jałmużnę, umartwienia…
    Wszystkie dobre swe uczynki,
    Całą duszę wyspowiada,
    Powiedziawszy – jeszcze gada…

    Poetyczne, czyste dusze,
    Namaszczone muz kapłanki!
    Jeszcze raz was zgorszyć muszę,
    Dusze bielsze od śmietanki,
    Gdyż w mych piersiach siedzi szatan,
    Brzydszy jeszcze niż Lewiatan.

    Ten, jak każdy duch przeklęty,
    Na święconą wodę parska,
    A znienacka napadnięty,
    Kiereszuje het z tatarska,
    Mając usta śmiechu pełne,
    Nie obwija słów w bawełnę;

    On dziś moim jest suflerem,
    Trzyma pióro w koźlich łapach
    Kiedy piszę… nad papierem
    Ulatuje siarki zapach,
    I mój każdy rym najprostszy
    Swoim rogiem szatan ostrzy.

    Czyste dusze, wiedzcie przeto,
    Że czasami śmiać się można,
    Że niewielką jest zaletą,
    Zjadłszy dobrą pieczeń z rożna,
    Nad nieszczęściem łzy przelewać
    I przy cytrze dumki śpiewać.

    Śmiech jest dobry, śmiech jest zdrowy,
    Uspokaja słabe nerwy,
    Cały Olimp bóstw różowy,
    Nie wyjmując i Minerwy,
    Śmiać się lubi i swawolą
    Wszystkie muzy i Apollo.

    W śmiechu szukać trza lekarstwa
    Na te spazmy, palpitacje,
    Serc choroby i kuglarstwa,
    Które młodą generację,
    Rozkochaną w ciągłym żalu,
    Wiodą prosto do szpitalu.

    Odkąd humor i jowialność
    Przepędzono precz za bory,
    Znikła wszelka naturalność,
    Znikło zdrowie i kolory:
    Nawet praczka, bieląc płótno,
    Jak Elektra wzdycha smutno!

    Dziś już nie ma lubych psotnic,
    Rzucających blask wesoły,
    Pełno za to jest suchotnic,
    Same duchy i anioły –
    W niebo lecą, gdy wychudną,
    Więc na ziemi jest tak nudno!

    Smutnych cieni cała legia
    W osjanicznych mgłach się chowa,
    Co krok stąpisz – jest elegia
    Tajemnicza i grobowa;
    Chorobliwe wszędzie cnoty,
    Nigdzie wdzięku i prostoty.

    (…)

    Dużo uczuć, mało pracy,
    Pracą gardzi nasza dziatwa:
    W kąt Iliada! w kąt Horacy!
    Bohaterstwo rzecz tak łatwa,
    Dosyć wstąpić na koturny,
    Mieć wzrok czuły i pochmurny.

    Gorszy jeszcze tworzą rodzaj
    Nasi wieszcze rozkiełznani,
    Na tych wielkich jest urodzaj
    Wschodzą – chociaż nie zasiani,
    Z bajronicznych wschodzą grządek,
    Głusząc piękno i rozsądek.

    (…)
    Nad bachantki, co rozniosły
    Orfeusza krwawe członki,
    Sroższym jest ten niedorosły
    Zastęp, zbrojny w dzikie mrzonki,
    Gdyż się pastwi wciąż na nowo
    Nad ojczystą słodką mową.

    Czyż więc można brać na serio
    Ten Tytanów ród skrzywiony?
    Widząc, z jaką fanaberią
    Kładzie Ossy na Peliony,
    By się gwałtem dostać w wieczność,
    Gdzie króluje niedorzeczność.

  14. jokker39 Says:

    „Zastanawiałam się już kilka razy, cóż to takiego może być owa literatura blogowa. Nadal termin wydaje mi się być paradoksem. Może nawet – by pozostać w kamiennym kręgu dziedziny – oksymoronem. Z jednej strony wszystko, co tworzone w formie pisemnej, można by upchnąć do pojemnej szuflady literackiej. Paraliterackiej – co najmniej. Z drugiej strony, gdyby najlepsze nawet teksty blogowe zderzyć z przeciętnymi dziełami literackimi, mogłoby się okazać, że nie ma co zbierać.
    Na początek, konsekwentnie i upierdliwie ukłonię się do stóp pani Defendo, która znów sama sobie wbiła gola z impetem tanecznych pląsów pięciokilogramowego młota, zabierając mi całą frajdę z planowych działań. Niemniej ona kocha samobójstwa na równi z płonięciem na stosach. Stos zresztą też rozpaliła, o czym będzie niżej – mówiłam, że wystarczy poczekać chwilę, by go dostrzegła w słowach wszystkich nicków, które śmią się nie zgodzić z jej “obiektywnymi opiniami”. Sentyment do samobójstw ma też Flanelka, ale lubi inne środki. O niej nieco dalej.
    Droga Defendo raczyła nas uraczyć kilka dni temu zderzeniem tekstów Cornelli z tymi popełnionymi przez niejaką Mniszkównę. Poleciała po linii najmniejszego oporu, o ile nie okazała się nawet nadprzewodnikiem, który skłonności do opierania się natężeniu (myślowemu) nie wykazuje żadnych. Myślenie bezbolesne niekoniecznie jest równoznaczne z łatwością myślenia, choć często bywa z tą właśnie mylone. Napięcie w tym przypadku przypomina jedynie to zwane z angielska PMS. Wystarczyło odczekać trzy marne doby i co widzimy? Tekst autorki jako żywo nastawiony na wywoływanie wrażenia na “wrażliwych” gospodyniach domowych. Nawet nie Mniszkówna – zwyczajny Sz jak Szajs. W odpowiedzi ochy! i achy! Wszystko zgodnie z założeniem. Założeniem zasłony dymnej na wcześniejszy brodzik z szambem. Można by w tym miejscu rozpisać się na pojedyncze wersy i frazy, zwłaszcza na tle prześmiesznego zestawienia pseudokrytyki słów Cornelli z tym… hm… czymś, ale nie warto. Natomiast powinno się zauważyć, że pani Defendo dopuściła się tym na szybko zmajstrowanym gniotem skrytobójstwa na każdym, kogo udziałem jest podobna w treści życiowej sytuacja. Na zimno skroiła wyciskacz łez. Cebulowych łez. Żenada.
    Tym większa po ostatnim tekście, który jest wątami o to, co Defendo robi chętnie, ale już jej zrobionego przetrawić nie może. Mój szef nazwałby to wprost: zesrała się bida i płacze. Niby miało być cyniczne podsumowanie, a wyszło jak zawsze. Przyciężko. Droga nasza Gosiu z urwanym Mał… Skoro Tobie wolno oceniać i krytykować teksty czyjeś, rozkładając je na cytowane wersy, to i nam wolno Twoje. Jeśli masz z tym problem, to cóż – TY masz. My mamy jedynie sporo uciechy. Wierz mi, że zlikwidowanie Twej twórczości nikomu się nie śni nawet. Schowaj sobie w buty zarówno za-stos-owaną fatamorganę, jak i zapałki do jej podpalania. Z czego byśmy tak serdecznie się ubawili co i rusz? Nie rób nam tego, o bogini nasza!
    Podpisano: kilka wyraźnych nicków i parę rozmazanych parafek.
    Resztę “literatury” blogowej Defendo skutecznie przepuszcza przez niszczarkę Jokker. Polecam, jak mało co. Zero egzaltacji, zero kompleksów, zero litości. Gdybym nie była zakochana we własnym szefie, z miejsca zaprosiłabym jokkerowe pióro do nasiąknięcia moim atramentem w jakimś ustronnym kałamarzu. Że też polecę Mniszkówną na koniec.”

  15. jokker39 Says:

    ” # defendo mówi:
    styczeń 31, 2009 o 3:34 pm Pingbacki są usuwane automatycznie, przepraszam.

    – jako nam rzekła w odpowiedzi pani Defendo.
    Nie zauważyła biedna, że w tym wpisie jest ping z tej samej godziny, który się o dziwo sam nie usunął (zapewne zniknie w niewyjaśnionych okolicznościach za jakiś czas – sam). Zresztą ten z aktualnej notki też leniwy był bardzo, bo zmył się dopiero po jakichś czterdziestu minutach od zagoszczenia.

    Jako, że uwielbiamy takich łgarzy, co łgać odrobinę nawet nie umieją, pees poczuł się zobowiązany i wziął się bezczelnie napisał był. Sam, oczywiście.

    A nie mówiłam, że krótko będzie?

    dopisek:

    Mówisz – masz działa sprawnie. W chwilę po publikacji peesu ping odfrunął w niebyt, a do cytowanego usprawiedliwienia zostało dopisane zdanie z kosmosu o reklamach. Unikanie cenzury i wolność słowa w komentarzach poszły sobie pospołu do lasu. Tyle warte są deklaracje pani Małgorzaty składane od epoki kamienia łupanego, czyli od mniej więcej czasów Paragrafu. Ciekawe, czy ten ping:

    Gdyby kózka nie skakała… czyli ps. « Pełna Kultura mówi:
    styczeń 31, 2009 o 4:27 pm

    […] jako nam rzekła w odpowiedzi pani Defendo. Nie zauważyła biedna, że w tym wpisie jest ping z tej samej godziny, który się o […]

    także sam, całkowicie automatycznie, za chwilkę się utleni. Państwo wybaczą, wpuszczę tutaj chichoczącego turlaka na chwilę. Króciótką. t u r l a k. Już.

    Teraz będę miała dylemat – czy taki tchórzliwy smród malizny wart jest omawiania w progach naszej chatynki… Poczekam, co szef na to. Poza wyśmianiem, oczywiście. Bo to na dzień dobry.”

  16. jokker39 Says:

    Dziś przeczytałem bardzo filuterny tekst Annapurny pt. „List do Administracji WordPressu”. Na marginesie muszę powiedzieć, że mam pewną słabość do filuternych kobiet, bowiem takie kobiety są świadome i pewne swojej kobiecości. W przypadku „Listu” mam na myśli, jednakże, inną filuterność – filuterność „intelektualną”. Muszę przyznać się do jeszcze jednej słabości. Otóż uwielbiam oglądać trailery filmów. Zazwyczaj ludzie nie przepadają za nimi, a ja wprost przeciwnie. Lubię je za to, że niosą w sobie obietnicę filmu, której z założenia nie można spełnić, bowiem są obietnicą filmu kompletnego. Trailer uwypukla wszystko to, co w filmie jest najlepsze, łącząc wybrane sceny w sekwencję nie do końca logiczną, a na pewno niechronologiczną. Dzięki temu mamy efekt, którego sam film nie potrafi osiągnąć. Miło mi się czytało najnowszą notkę Annapurny, właśnie dlatego, że jest takim trailerem. Rzecz jasna nienajlepszym, ale napewno solidnym. Można w niej odnaleźć słowa, które jak sceny z filmu są ze sobą luźno złączone w zaskakującą produkcję. Zobaczmy jakie to słowa: inteligibilne perlokucje, inwersja, kohabitacja, Heisenberg, naukowiec, stypendium, Sejm, Sokrates, teatr, Lepper, rodzina nomadyczna, syrena, Ksantypa, artysta, metafora, Coelhio, itp. „List do Administracji WordPressu” zdaje się informować czytelnika na jakim poziomie i o czym są notki pisane w „Defendo’s Weblog”. No właśnie, tylko, że trailer to prowokacja, a w tym przypadku (w najlepszym razie) taka sobie. Przypatrzmy się słowu „inteligibilny”. Annapurna zdaje się go nie rozumieć, co mnie nie zaskakuje, bowiem nie ma ona pojęcia o filozofii. „Inteligibilny” to termin techniczny, po polsku jeszcze niezleksykalizowany, odnoszący się do filozofii, a zwłaszcza do filozofii Kanta. Annapurna zapewne myślała, że znaczy ono tyle samo co angielskie słowo „intelligible” – zrozumiały, jasny. Gdy się czegoś nie jest pewnym, to radzę najpierw sprawdzić, zanim coś się palnie. Mieczysław Grydzewski, redaktor „Wiadomości Literackich” powiedział: „Ja wiem, że Litwo, Ojczyzno moja napisał Słowacki, ale zawsze wolę się upewnić”.
    Polecam Annapurnie dzieło Kanta pt. „O formie i zasadach świata dostępnego zmysłom oraz świata intelligibilnego”.

  17. flanelka Says:

    :)))

    Musiałam, sorry :)

    Jokker.. zabijesz mnie kiedyś śmiechem, zobaczysz ;P Gdybym się wzięła za zrzucanie tutaj całej prasówki, dodałabym ‚cycat’ z góry:

    „”I nie kasuje komentarzy pod swoimi notkami, a tam przecież sodomia gzi się z gomorią! Ludzie mają poglądy inne niż ona (…) nerwy ich ponoszą, a ona nic! Nie wyrzuca nikogo, nie blokuje dostępu. A przecież wszyscy to robią, czyszczą blogi z niechcianych i niepochlebnych komentarzy. Co ona, za jakąś księżniczkę się ma? Inni mogą, a ona nie?””

    W sumie jest cycate cacy :))) Zaraz odczytamy, że odnośniki treści komentujących to miejsce i autorkę z klasą co najmniej tożsamą klasie komentowanej, to nie są!! komentarze :)) To może skutkować kilkoma zejściami na zawał przepony – jak babcię wielbię ;) I jest to jak najbardziej na temat, żeby było gorzej dla komentowanej ;P

  18. infeeneety Says:

    Zastanawiam się jak długo Kornelcia będzie ukrywać się za twarzą Jokkera. Chyba masz kolejną wielbicielkę;) Kryguje się nieco, więc za wymyśloną postacią skrzętnie się ukrywa. Uwielbia Cię czytać, zwracać na siebie Twoją uwagę. Spazmów radości dostaje, gdy na nią spojrzysz. Ale zaczyna trochę być nudna. Coś mi się zdaje, że w tym intelektualnym wyścigu nasza Kornelcia przegrywa z kretesem.

  19. defendo Says:

    Obawiam się, że ktoś swój blog przeniósł do moich komentarzy. Skoro musi, niech przenosi. Nie przeszkadza mi to. Tak, jak nie przeszkadza mi, że kompletnie nie zrozumiał ironii i zajął się(przepraszam – zajęła się, jako że ataki na mnie dokonywane są zespołowo, w sforze zawsze pewniej) roztrząsaniem znaczenia konkretnego słowa, którego użyłam złośliwie.
    Tylko Poker mi z offu narzeka, że mu się komentarze za długo otwierają, on jest cięty na tasiemce.

    A co do tego terminu, to nie tylko u Kanta można go spotkać, bo już starożytni…
    Filon z Aleksandrii mówił o „kosmos noetos”, co Rzymianie tłumaczyli jako „mundus inteligibilis”. Filon żył 2000 lat temu(nawiasem mówiąc uważał, że cała filozofia grecka jest „przereklamowana” – jak byśmy dziś powiedzieli – bo wszystko jest u Mojżesza; był apologetą judaizmu).
    Radzę też poszukać innych źródeł niż Wikipedia – inteligibilność widnieje w wielu polskich encyklopediach i większość z nich objaśnia to słowo jako „pojmowalność”, czyli własność, dzięki której coś jest dostępne wyłącznie poznaniu intelektualnemu.
    Widzę, że tylko Tatarkiewicz… cóż, dobrze, że chociaż tyle. Elementarz zaliczony.

  20. defendo Says:

    Infeeneety – jestem cierpliwa, ale przyznaję, że mnie to już bardzo nudzi. Można komuś dopiekać, można się wyzłośliwiać, odreagowywać itd., ale trzeba to jednak robić dowcipnie, z wdziękiem, nie nużyć, bo to już nękanie przy użyciu tortur zakazanych nawet przez Konwencję genewską -słowotoku znaczy.
    W pojedynki się nie wdaję(parafrazując słowa jednej z bohaterek Idioty”: „w żadne targi się nie wdaję”), bo musiałabym dać jej znaczne fory :)

  21. flanelka Says:

    „(…) Można komuś dopiekać, można się wyzłośliwiać, odreagowywać itd., ale trzeba to jednak robić dowcipnie, z wdziękiem, nie nużyć, bo to już nękanie przy użyciu tortur zakazanych nawet przez Konwencję genewską -słowotoku znaczy.”

    – idealne podsumowanie ostatnich tutejszych „wpisów”. Zapewne nie tylko ja, a ja również w tym wypadku: gratuluję celności.. wracając do czytania, bo zasypywanie wszystkiego co na NIE stosem personalnych sugestii co do braku polotu, inteligencji i możliwości w ten sposób komentujących, jest doprawdy urokliwe. A ileż ukazuje intelektu i polotu zasypującej – fiu fiu.. :) Każdy krasnal twierdzi, że nawet nefilimowie by mu nie sprostali – uważając, że stwierdzenie jest z automatu opisem jedynie istniejącej rzeczywistości :)) Pięknego wieczoru :)

  22. mniemanolog Says:

    A pani Hawrankowa z Pragi miała trzy nocniki (nicki) , jeden z brązowym ,drugi ze srebrnym, trzeci ze złotym uszkiem……a zesrała się na schodach.

  23. poltergeist666 Says:

    Widzę tutaj, wielki ‚dystans’ niektórych, ale rozumiem, dystans się ma, jeśli się kąsa, jednak kąsany jakoś dziwnie dystansu jest pozbawiony – co nie, Flanelka? ;)

  24. flanelka Says:

    A gdzieś Ty u mnie dystans widział i kiedy, Poker? ;) Że niby zamykanie blogów ma o nim świadczyć? Fochy? Przeciągi? Czy likwidowanie kolejnych loginów? Pomożesz mi zdecydować? ;)) Z tym, że nie wiem, czy akurat tutaj na to miejsce, nie moje śmieci wszak.. jakby co, będzie na Ciebie ;P

  25. poltergeist666 Says:

    Ja jestem kawał chama i nikomu bezinteresownie w niczym nie pomagam, Flanelko. Chodziło mi o zasadę: nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe. Bo jakoś – nie przeszkadza mi to – ale zauważyłem, że strasznie Cię tu pełno, jakbys baldachim za Jokkerem/-ką nosiła. ;) I słyszę w tle jakbys mówiła: no cho, jokker, razem ją zagryziemy.

  26. flanelka Says:

    DWA komentarze, to owo „strasznie pełno”? Zadziwiasz mnie :))
    A ten wpis, to czym jest? A kpina o rycerzykowaniu i jazda po Kornelci pod płaszczykiem pisania o grafomanii (przez litość nie zaczęłam od wskazania, że najpierw się Def usprawiedliwiała pisaniem o grafomanii jako zjawisku, potem stwiardziła niechcący, że w życiu by o tym nie pisała, gdyby Cornelli „nie ośmieliła się” pchać przed szereg.. co chwila, to inne „BO”, a nóż z łyżką któreś zadziała :)) ) ? Jak chcesz się bawić w rycerza, to na trzeźwo i obiektywnie, Tomku. Nie dość, że zaczęła, to jeszcze cały czas do tego wraca, bo przesz Defendowe musi być na wierchu ;) Jak zaczniesz zwracać uwagę najpierw jej, to się zgłoś z uwagami do mnie. Na razie nie widzę podstaw, wybacz :)

  27. poltergeist666 Says:

    Ależ absolutnie, to nie Defowe ma być na wierzchu, może być Twoje. ;)))
    Ja także mam prawo – wbrew powszechnej opinii – do wyrażania swojego zdania. :)
    Ja nie bywam rycerzem, ta fucha, jest obstawiona przez Valmonta, Flanelko. Nie doradzaj mi obiektywizmu. Ja jestem obiektywny.

  28. jokker39 Says:

    Opowieści cioci Kloci. Kto tu ogranicza się do Wikipedii oraz innych popularnych internetowych krynic i z nadęciem przekłada na zbanalizowany język pracowicie wyczytane tam wiadomości? I co jest – summa sumarum – wynikiem tego procederu? To, że moje uwagi były słuszne. Powtarzam raz jeszcze – w angielszczyźnie wyraz ten wszedł do ogólnego (niefilozoficznego, choć może nieco wyszukanego) języka (znaczy wtedy tyle co: „zrozumiały”). W polszczyźnie ma on wyłącznie uczony, specjalistyczny sens. Oznacza „coś, co jest dostępne wyłącznie intelektowi jako wyższej władzy poznawczej”. Możesz tę definicję skonsultować z najlepszym historycznym słownikiem pojęć filozoficznych Eislera (Woerterbuch der philosophischen Begriffe und Ausdruecke quellenmaesig bearbeitet), gdzie czytamy pod hasłem „Intelligibel” m. in.: „bloss durch den Intellekt erfassbar”. NB w niemczyźnie – o ile mi wiadomo – ten wyraz też pozostaje terminem technicznym filozofii. Krótko mówiąc – „much ado about nothing”.

  29. poltergeist666 Says:

    No dobrze, Jokker, już dobrze – masz rację. :)))

  30. obserwator Says:

    Pokerowi to najwięcej brakuje obiektywizmu, potem dystansu, następnie kultury, w dalszej kolejności empatii i na końcu dobrego wychowania. Jak wąż zrzuca skórę i wślizguje się tam, gdzie wietrzy korzyść dla siebie. Teraz biedaczek chce zaistnieć w „elitach”, co za wyzwanie dla takiego ledwo ogładzonego chama z kompleksami. Nie jest rycerzem, to prawda, jest zaledwie sprzedajnym giermkiem.

  31. obserwator Says:

    Jokker, Poker nie zna angielskiego, trochę tam musnął, zawsze robi błędy w angielskich „wtrętach”. Taki z niego tombakowo inteligentny facet ;)

  32. poltergeist666 Says:

    Dobrze piszesz, Obserwatorze, polać Ci? :)

  33. poltergeist666 Says:

    Ulżyłeś sobie, Obserwatorze? :)))

  34. flanelka Says:

    W tej „sytuacji”, to akurat Valmont okazał się być obiektywny.
    Nie o mnie tu idzie, by moje było na wierzchu – siebie bym nie broniła w komentarzach (patrz: brak dystansu) :)
    Natomiast, jeśli chodzi o jokkera, to podpisuję się pod wszystkim, co pisze i nie zamierzam udawać, że jest inaczej. Mam siedzieć cicho, bo Defendo ma literki przed nazwiskiem, jest częścią „WAS”, czy.. dlaczego niby? Bo nie łapię jakoś. Uważam, że jest obłudna, wrednie atakuje tych, którzy jej jakkolwiek nadepnęli na odcisk (choćby odrzuceniem „przyjaznego” gestu), nie szanuje ludzi, ego Procesa przy jej ego to wróbelek – IQ odwrotnie, choć o(b)mawiana stara się robić przeciwne wrażenie, ma czytających za debili (skoro stara im się co chwila wciskać jakiś kit wmawiając niemal w każdym wpisie, że ktoś czegoś nie rozumie – wszak innego wyjścia nie ma, skoro się z nią nie zgadza nie? ;) ) itp., itd. Samo mądrzenie się i popłakiwanie dla pozoru na Czterdziestkach ‚na mnie’ nie wystarczy. Najpierw panna Piurna Anna popłakuje, a potem, wziąwszy ze sobą pewność, że przyjdzie tu kot obronny i inni Rycerze – atakuje nowym wpisem. Sorry. Najmniejszej ochoty nie mam na udawanie wady wzroku ;)
    Jeśli to wszystko.. spadam, tracić czas mniej bezużytecznie ;) Dyskusja na ten temat między nami sensu nie ma, bo mamy diametralnie różny punkt widzenia. Poza tym, uważam nasz tu dialog za niepotrzebny, bo to jest czysta prywata. Ale zapewne nazwana zostałabym tchórzem, gdybym Ci nie odpowiadała (nie, nie przez Ciebie), więc wlazłam świadomie z buciorami w czatowanie nablogowe. Biorąc pod uwagę ten magiel, który tu się odbywa od jakiegoś czasu – prawieśmy na miejscu ze spamem :)

  35. obserwator Says:

    Z chamami nie piję. Mogliby wbić nóż w plecy, wolni są od zasad.
    Pij sam, Poker i tak jesteś wiecznie sam.

  36. flanelka Says:

    Ach. Jeszcze jedno, Pok. „Ja jestem obiektywny” nie równa się z byciem obiektywnym. Tak jak „jestem inteligentna” nie świadczy o intelekcie. Napisać można wszystko. Pozdrowienia, pa :)

  37. poltergeist666 Says:

    Tak, jestem i dobrze mi z tym, lepiej, niż z Tobą, Obserwatorko. :)

  38. charmee00 Says:

    Też mam wrażenie, że to ObserwatorKA :]
    Ogarnęła to wszystko swoim anaLItycznym umysłem i wyciągnęła wnioski :]

  39. obserwator Says:

    O widzę, że w slad za Toba przybiegla twoja bezmozgowa suczka, hau hau, do nogi charmee, kiedys tak latałas za mną.
    I jak tak na siebie patrze, to jaja ciągle mi wiszą, pudło:]

  40. K.L.daV. Says:

    atletycznym umysłem

  41. poltergeist666 Says:

    Nie zazdość, Obserwatorze, znam tutaj tylko jedną osobę, która tak jak Ty mnie nienawidzi. :)

  42. obserwator Says:

    Ja ciebie nie nienawidze vivalabeer, ja się z Ciebie śmieję:)
    Powodzenia w dociekaniu, idę na piwo.
    A jak patrzę jak uczestniczysz w opluwaniu znajomej, to chętnie po tym piciu bym się na Ciebie wyrzygał.
    Dobrego samopoczucia życzę.

  43. K.L.daV. Says:

    atletyczny umysł :
    „Jeśli to wszystko.. spadam, tracić czas mniej bezużytecznie”

    flanelka z atletycznym umysłem powinna spędzać czas wyłącznie mniej bezużytecznie. Mogłaby prężyć firany na przykład.

  44. Moon Says:

    A tu nadal „magel”…

    Swoją drogą Jokker to na pewno nie jest Cornelli. Prędzej byłby to Proces, ale nie ta składnia i frazeologia. Choć kto wie…

  45. Detektyw Nudel Says:

    Z moich obserwacji wynika, ze Obserwator jest lesbijką. To wyjaśnia jego nienawiść do porządnych zdrowych męskich penisów.

  46. aswrekawie Says:

    Tak Procesie, tak. Poker chyba ślepy, albo taki gUpi.

  47. Detektyw Nudel Says:

    Odkąd fiutek w nogawce jest asem?

  48. K.L.daV. Says:

    Małgosiu! Robią Ci wojny na spamowisku.

  49. charmee00 Says:

    Ciekawe, skąd TO wiedziało, w kogo celuję, że tak stanowczo stwierdziŁO, że to pudło :]

  50. defendo Says:

    Kocie, lubię dziwaczne połączenia, więc „no passaran”(komunizująca Dolores Ibarrouri) połączyło mi się z „non possumus”(antykomunisty Wyszyńskiego) ;)

  51. Moon Says:

    Tydzień minął… Piekło jeszcze większe. Diabły się kotłują w smole. A naczelny Diables7 dwoi się, i troi.

  52. orchidea Says:

    o meteńko, mało ze cudze blogi tu wyrastaja , to i czat tu nasrał :)

    oooo, ooooo, oooooo, ale jest wesoło…tralalala:)

    Swietny tekst, proszę czytać go miedzy wierszami.

  53. orchidea Says:

    ups, przepraszam ” nasTał!”

  54. Licencja Says:

    „Ciekawe, skąd TO wiedziało, w kogo celuję, że tak stanowczo stwierdziŁO, że to pudło :]”

    Myślę Charmee, że TO brało pod uwagę rodzaj- Ty sugerowałaś kobietę, a TO jest widocznie mężczyzną.
    Ja natomiast z przykrością zauważyłam, że Twoja wypowiedź nie była taka niewinna, a może jestem tylko przewrażliwiona?

    Ohydne rzeczy dzieją się na blogach, ten konkurs został zwyczajnie splugawiony i zohydzony, ale macie uciechę…

  55. defendo Says:

    Obejrzałam kilkanaście blogów, .które weszły do finału – wierz mi,daleko mi do „uciechy”, przeciwnie. I nie obwiniaj nikogo za zohydzenie konkursu. Nikt tego nie zrobsc, ił. Po prostu – w głosowaniu sms-owym nie wygrywa ten, kto pisze najlepiej, ale ten, kto dostanie najwięcej sms-ów.
    „Taniec z gwiazdami” może wygrać autentyczny emerytowany hipopotam, ludzie na niego zagłosują nie dlatego, że najpiękniej tańczył.
    Nie zazdroszczę jurorom. Naprawdę. Żadnemu z nich. Nie tego, że mają za wielki wybór. Tego, że każdy z nich mógłby pewnie wskazać przynajmniej trzy blogi w każdej kategorii o niebo lepsze od najlepszego z finałowej dziesiątki.
    Poczytaj Telemacha. Nie dość, że pisze pięknie, to w dodatku mądrze. Zaboćka. I wielu innych. Nawet w blogosferze zdarza się naprawdę świetne pisanie.

  56. Licencja Says:

    Widzę, że nie tylko ja nie śpię dzisiejszej nocy:-)
    Defendo, nie mam zamiaru mieć ani wyrzutów sumienia, ani kompleksów z powodu zgłoszenia się do konkursu. Nie zaprzeczam świetności innym blogom i z przymrużeniem oka patrzę na swoją „twórczość”. Nie mam też zamiaru cierpieć z tego powodu, że Tobie nie podoba się jak ja piszę- Proces nazwał mnie blogową Grocholą, ech, nie lubię Grocholi, ale może coś w tym jest;-)
    Mnie moje pisanie bawi, zawodowo piszę coś tak zupełnie odmiennego, że przy Licencji łapię oddech i odreagowuję tamte suche i zimne litery.
    Przez ponad dwa lata pisania bloga, udało mi się zgromadzić przy sobie grupę naprawdę wiernych czytelników, przecież nie sztuką jest czytelnika zdobyć, sztuką jest go zatrzymać przy sobie. Codziennie czyta mnie od 200-300 osób, mówię oczywiście o czasach przed konkursem. Licznik wejść na bloga na Interii jest bezlitosny, pokazuje tylko jedno wejście dziennie z jednego IP, nie pokazując moich wejść na bloga. Nie rejestruje wejść z wyszukiwarek itp. Mogę więc mieć jakieś pojęcie o rzeczywistej liczbie czytelników. Dostaję też bardzo dużo maili, co mi pozwala na weryfikację ilości stałych czytelników. Wiem też, że moi czytelnicy bardzo zmobilizowali się w głosowaniu sms-owym.
    Ja sama miałam niewielkie pole manewru, w czasie konkursu straciłam telefon z zapisanymi numerami znajomych- nawet nie mogłam do nikogo zadzwonić z prośbą o wysłanie sms-a. Tym bardziej cieszy mnie taki wynik, jaki uzyskałam.
    Ad rem- z niezrozumiałych dla mnie bliżej powodów, podjęłaś krucjatę przeciwko poziomowi blogów zgłoszonych do konkursu (chcę już tu pominąć kwestię Cornelli, więc pozwól na uogólnienie).
    Nie rozumiem tego, dlaczego? Blogi pisane są głównie przez amatorów, często nieporadnie posługujących się językiem, z problemami ze składnią, z „motylizmami”, ochami i achami. Do konkursu jednak miał prawo zgłosić się każdy. I świetnie piszący Telemach i kiepsko piszący jakiś amator. To jak z konkursem na Miss Polonia- czy naprawdę wybierana jest najpiękniejsza Polka?
    Zgadzam się, że głosowanie sms-owe ma wady, sama widzę jakie blogi weszły do 10 w mojej kategorii, kilka z nich istnieje zaledwie od kilku miesięcy, mają raptem kilkadziesiąt komentarzy, doprawdy mogę się tylko domyślać skąd te sms-y. Widocznie piszący je ludzie byli bardzo zdeterminowani;-) Nie mam pomysłu, jak rozwiązać problem glosowania, te sms-y wydają się jednak być najprostsze. Ale powiedzmy, że to nie nasz problem.
    A dlaczego uważam, że konkurs został zohydzony? Swoim postem o grafomanii rozpętałaś prawdziwą nagonkę, ludzie do tej pory zachowujący neutralność, a dla których jesteś, skądinąd zasłużenie, literackim autorytetem, nagle odkryli w sobie skrzętnie do tej pory schowane, a na pewno niewidoczne dla otoczenia, pokłady erudycji, oczytania, umiłowania literatury tzw. wysokich lotów… I zaczęli uderzać w kogoś bardzo boleśnie, by czasem nie znaleźć się w grupie osób czytających „motylizmy”. A te uderzenia, najpierw leciutkie i dowcipne, z czasem przemieniły się w prawdziwe kamieniowanie. Ja sama straciłam radość z uczestnictwa w konkursie, nawet nie chce mi się pisać. Bo te kamienie rykoszetem mojej empatii dla Cornelli doleciały i do mnie.
    Po konkursie w ubiegłym roku, zgłlosiło się do mnie pewne wydawnictwo z propozycją napisania książki na podstawie mojego bloga. Oczywiście, że byłaby to książka z grupy „literatury dla kucharek” ;-)
    Nie mogłam się na to zdecydować, bo ani nie wierzyłam w swoje możliwości, ani nie miałam na to czasu. Teraz się zastanowię.
    W hołdzie „motylizmom” ;-)
    A ten Twój list, napisany pięknym językiem, miejscami bardzo dowcipny, z błyskotliwymi zwrotami (jedno słowo, pomimo mojego wykształcenia musiałam sprawdzić w słowniku wyrazów obcych) przeczytałam z przykrością. Bo jest świadectwem Twojej pogardy dla innego człowieka, a est modus in rebus.
    Pozdrawiam:-)
    Li

  57. justyna Says:

    “Dziewczyna czuje — odpowiadam skromnie —
    A gawiedź wierzy głęboko;
    Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    Niż mędrca szkiełko i oko.
    Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
    Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce.
    Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!

    Miej serce i patrzaj w serce!”

    Aniu wydaje mi się ,że zaczynasz jednak zbaczać w kierunku personalnym. Szkoda.

  58. jokker39 Says:

    Licencjo, to jest najlepszy tekst jaki został napisany w tym temacie.

    „A dlaczego uważam, że konkurs został zohydzony? Swoim postem o grafomanii rozpętałaś prawdziwą nagonkę, ludzie do tej pory zachowujący neutralność, a dla których jesteś, skądinąd zasłużenie, literackim autorytetem, nagle odkryli w sobie skrzętnie do tej pory schowane, a na pewno niewidoczne dla otoczenia, pokłady erudycji, oczytania, umiłowania literatury tzw. wysokich lotów… I zaczęli uderzać w kogoś bardzo boleśnie, by czasem nie znaleźć się w grupie osób czytających “motylizmy”. A te uderzenia, najpierw leciutkie i dowcipne, z czasem przemieniły się w prawdziwe kamieniowanie.”

    Powiedz, dlaczego nie widzi tego spora grupka ludzi?

  59. infeeneety Says:

    Czemu nie wykasujesz komentarzy Kornelci/Jokkera? Czemu pozwalasz na to, aby ta zła i samotna starsza pani, wylewała swoją żółć na Twoim blogu?

  60. Licencja Says:

    Jokker, mogę to tylko skomentować przewrotnym Lecem:
    „Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko”.

    Pozdrawiam, a do Infeeneety mam pytanie: ile dziecko masz lat, że przemawia przez Ciebie taka buta młodości?
    Wiesz co na to Lec?
    „Zegar tyka. Wszystkich”.
    Nie będę już się tu odzywać na ten temat, myślę że niesmak jest ogólny, nie ma co dodawać goryczy.
    Li.

  61. Moon Says:

    Licencja napisała:

    „Po konkursie w ubiegłym roku, zgłlosiło się do mnie pewne wydawnictwo z propozycją napisania książki na podstawie mojego bloga. Oczywiście, że byłaby to książka z grupy “literatury dla kucharek” ;-)”

    To wyjaśnia tym, którzy byli nie do końca świadomi, dlaczego ludzie się tak „kotłują” wokół tego konkursu. Każdy liczy na tego typu oferty. Albo liczy na takie szanse dla swoich znajomych, którzy potem im w czymś pomogą.

  62. infeeneety Says:

    Licencja, mogę tylko powiedzieć, że jak za 20 lat będę w wieku Kornelci/Jokkera to z pewnością nie będę robiła z siebie pośmiewiska. Teraz już chyba wiemy dlaczego Kornelcia jest samotna. Kto by wytrzymał z kimś tak obłudnym?

  63. infeeneety Says:

    Ups, pomyłka. Kornelcia/Jokker jest 50-cio letnią babcią. To ja w jej wieku będę za prawie 30 lat. Mam nadzieję, że nie będę taką głupią, samotną i złośliwą babowinką.
    A swoją drogą, aż dziw bierze, że w tak zaawansowanym wieku Kornelcia/jokker umie obsługiwać komputer.

  64. Moon Says:

    Ktoś tu robi typowo chamską zadymę… Personalne przytyki do Cornelli.

  65. Licencja Says:

    Infeeneety, niestety już jesteś głupią i złośliwą babowinką. Te akurat cechy niewiele mają wspólnego z wiekiem. Zwracam Ci uwagę, bo w swym zacietrzewieniu może tego nie zauważyłaś, że gospodyni tego miejsca jest w wieku zbliżonym do Cornelli, a przecież zachwycasz się jej pisaniem. Mnie do 50 brakuje 9 lat, nie sądzę bym nagle w dniu 50 urodzin przestała pisać i … żyć.
    Zawsze mnie śmieszy dokopywanie komuś przez liczenie mu lat. Zestarzejesz się kobieto szybciej niż Ci się wydaje, w dodatku mam niezbite przekonanie, że będziesz się starzeć bardzo brzydko- z bruzdami smutku i złości na twarzy. Takie negatywne uczucia jakie prezentujesz są bardzo zmarszczkotwórcze;-)
    Wiesz co? A idź sobie poczytaj teen blogi, och jak niedawno byłaś pryszczatą nastolatką, n’est-ce pas?

    Moon: ja taką ofertę już dostałam. Poza tym, patrząc na moich znajomych, widzę że wydanie własnej książki nie jest wcale trudne.
    Sama wzięłaś udział w konkursie, więc wiesz jakimi kierowałaś się motywami.

  66. jokker39 Says:

    Licencjo, chodźmy lepiej stąd ;)
    To nie jest ani dobre, ani miłe miejsce.

    Miłego wieczoru :)

  67. Moon Says:

    Licencja

    Zgłosiłam się do udziału w konkursie, ale w zasadzie nie wzięłam w nim udziału – nie zamieściłam, ani banera, ani informacji o tym, że można na mnie głosować. Zniechęciłam się pewnymi elementami tego konkursu.

    Książkę można wydać w taki, czy inny, sposób, ale być autorką bestselleru to nieco inne zagadnienie.

    W tej chwili nie mam czasu, ani sił, na książkę. Gdy będę miała, wyślę do wydawnictw próbki swoich tekstów, opowiadań głównie, bo do blogowych notek się nie przykładam. A może i wezmę udział w tego rodzaju konkursie, jednak bez takich nagonek, jaka ma miejsce tutaj.

  68. Licencja Says:

    Moon:
    Moja książka będzie bestsellerem, bo ja niczego nie robię połowicznie;-)

    Jokker:-)

  69. infeeneety Says:

    Autorka tego blogu, w przeciwieństwie do fałszywej Kornelci/Jokkera ma klasę. A Kornelcia? Żałosna, starsza pani, która ukrywa swoją prawdziwą twarz pod maską. U siebie na blogu udaje świętą, a poza nim, nakłada maskę Jokera i pokazuje jaka jest naprawdę. Stara, zniszczona życiem głupia wariatka.
    A defendeo? Jest piękna przez swoje słowa. Jestem przekonana, że jest szczęśliwą osobą.

    Licencjo, Ty juz nie zobaczysz w jaki sposób ja się zestarzeję. Bo od dawna będziesz już wówczas wąchała kwiatki od spodu.

    W przeciwieństwie do Was (Ciebie Licencjo i żałosnej Kornelci) mam szansę ułożyć tak sobie życie, aby na starość, w Waszym będąc wieku, być szczęśliwym razem z dziećmi i mężem.

    Ale co Wy możecie wiedzieć o szczęściu? Jesteście starymi prykami Licencjo. A kornelcia? No cóż, ją pewnie juz jedzą robaki, dlatego jest taka zła.

  70. defendo Says:

    Infeeneety – ostrzegam!
    Nie kasuję komentarzy, ale skasuję te wypowiedzi, które komentarzami nie są, a obrażają innych.

  71. infeeneety Says:

    Def, ale to jest jedyny sposób aby Kornelcia/jokker odczepiła się od nas. Prawda jest jedynym sposobem na chamstwo.

  72. defendo Says:

    Nikt się do n a s nie przyczepił. Ostrzegałam – od tej pory wypowiedzi, które są wyłącznie atakami personalnymi – kasuję bez litości! Z wyjątkiem tych, które są napaścią na mnie, oczywiście.

  73. infeeneety Says:

    Dobrze, to zalożę własny antyKornelciowy blog i będę tam pisać o niej prawdę.

  74. defendo Says:

    Wolałabym, żebyś tego nie robiła. Proszę.

  75. infeeneety Says:

    Dobrze.

  76. panpatishon Says:

    Żenada.

  77. defendo Says:

    Drzewo, już dawno wisi nowa notka, nie mam pojęcia, dlaczego nie zauważono…

  78. flanelka Says:

    Naprawdę nie masz? Niektórzy za to nie mają pojęcia, jakim cudem nowa notka brzmi fałszywym dźwiękiem zreflektowanej pokory wobec uwag Telemacha i Logosa, skoro na przykład na Polterze (by pozostać w strefie blogosfery) dworujesz sobie z krytykujących Cię we właściwym Ci tonie szydercy. Może zauważenie tego nie skłania większości do zasiedlenia fatamorgany? Przecież to w tym wpisie, jak i w poprzednich wraz z komentarzami, jesteś sobą.

  79. SPAcer w kałuży « Haiku Says:

    […] inkrustowana rękojeść sztyletu nie jest dla mnie wystraczającym powodem dla oślepnięcia (od jej bezsprzecznie kunsztownego blasku) na to, do czego ostrze zostaje wykorzystywane przez trzymającego ów sztylet. Wystarczy w […]

  80. Elżbieta Says:

    Infinity…Ty jednak przesadzasz…i nie życzę Tobie źle,ale z takim podejściem do ludzi nieco starszych od Ciebie..daleko nie „zajdziesz”
    Pozdrawiam

  81. Sarna Says:

    Zważywszy na fakt, że gospodyni optuje za stawianiem wysoko poprzeczki w każdej sferze to, to co się tutaj wyprawia jest żałosne.
    Najbardziej wkurzają mnie przyjaciele Defendo, którzy stając w jej obronie pogrążają Ją i Jej ideę w tym bagnie mizerii słowa i stylu. Przecież nie to stara się Wam wpoić, wytłumaczyć. Jak możecie się mienić jej sprzymierzeńcami skoro zupełnie nie rozumiecie, co do Was mówi, co ceni, co jest dla Niej ważne, w obronie czego staje? Robicie wszystko dokładnie odwrotnie.
    Powiedzieć można wszystko, ale może zastanówcie się nad poziomem konwersacji, nad kulturą słowa. Tak naprawdę choć sama doświadczyłam razów Flanelki tym razem biorę jej stronę z czysto ludzkiego odruchu solidarności. Ta podsycana, zjadliwa i zmasowana nagonka, naśmiewanie się z czyjejś samotności czy wieku są obrzydliwe. Może użyjcie rzeczowych argumentów z którymi można polemizować. Może Kornelcia głupio broni się równie nieustępliwym i zjadliwym atakiem, ale chyba nie pozostawiliście jej wyboru. Bezsilne miotanie się zaszczutej istoty. Udało wam się to sprawić, zapewne jesteście z siebie dumni.
    Pytanie co zyskaliście? Kornelcia przestanie pisać albo zacznie pisać w sposób, który Was zadowoli? No i niby jak ambitnie ma pisać ? Poziom Waszych komentarzy raczej jej nie obliguje do podniesienia poprzeczki. Doskonale rozumiecie prymitywny slang i wulgaryzmy. Skoro oczekujecie od niej określonego poziomu czemu sami nim tu nie błysnęliście? Popisywaliście sie na wyścigi prymitywnym słowotokiem, wrednym poczuciem humoru, przyklejaniem sobie łatek. Widzę, że pojęliście zachwyt Defendo Dalajlamą :) Czysta rozpacz.
    Defendo, myślę, że czujesz niesmak całej tej historii. Zakończ ten watek bo z tej historii wszyscy wyjdą przegrani i zwaśnieni.

    PS. Słówko w sprawie Waszych gromów pod adresem szacownej Komisji konkursowej.Nie znam składu, bo nie interesuje mnie ten konkurs, ale wiem, że jest w niej Pan Tadeusz Sznuk. Człowiek, którego nie złamał totalitarny system, nie poszedł na układy, nie okupił srebrnikami swojego wstępu do ostatniego kręgu piekieł, choć perspektywa splendoru i dostatku nęciła i skusiła wielu. Wielu też nie oparło się agenturze ze zwykłego, ludzkiego strachu o siebie i bliskich. On powiedział NIE.Udowodnił to tez ostatnio na drodze sadowej. Należy mu się szacunek, a nie obelgi od ignorantów, którzy nie znają historii własnego kraju, niczego jeszcze w życiu nie doświadczyli i zapewne niewiele osiągnęli. Ten człowiek oprócz przeszłości ma też interesującą teraźniejszość. Pracą, intelektem i osobowością zdobył w życiu wszechstronne wykształcenie i nietuzinkowe pasje. Najpierw stańcie mu sie równi, a dopiero pokuście sie o rzucenie rękawicy. Póki co, jesteście niegodni by podniósł tę obecnie rzucaną przez Was. Pewnie facet się z Was dobrodusznie śmieje, bo cóż można zrobić więcej jak się patrzy na Wasze żałosne harce?

    pozdrawiam

  82. panpatishon Says:

    Sarna, kimkolwiek jesteś wiedz, że cieszę się, że swój jednowyrazowy komentarz umieściłem przed Twoim wpisem. Ale nie ciesz się tak na maksa, gdyż nie sądzę, żeby Twój komentarz został zrozumiany. Tu życie toczy się wg innych wartości, niż te do których starasz się przekonać.

  83. Sarna Says:

    Panpatishonie, nie czuję misji przekonywania kogokolwiek.
    Bywam na tym bloogu od prawie roku, czytuję Defendo na innych, upinam wybrane kwiatki z jej łączki w swojej główce. Nie zawsze zgadzam się z gospodynią, ale szanuję jej odwagę posiadania własnego zdania, wiedzę , erudycję, styl i klasę.
    Teraz zwątpiłam. Niby nic Jej nie mogę zarzucić wprost, ale jednak przyzwoliła by ta szopka działa się na jej bloogu, by wszystkie wartości których tak wytrwale broniła zamieniły się w kupkę zgnilizny. Ani w tym dobra, ani to mądre, ani piękne i finezyjne. Uleciał gdzieś misternie zbudowany przez Nią i Telemacha klimat wykwintnej degustacji szlachetnych trunków, wyrafinowanych serów i kawioru w trakcie intrygujących dysput. Tak jakby Doda w majteczkach w kropeczki ( albi i bez ) opanowała jej blooga. Szkoda.

  84. Sarna Says:

    Panpatishonie, nie czuję misji przekonywania kogokolwiek.
    Bywam na tym bloogu od prawie roku, czytuję Defendo na innych, upinam wybrane kwiatki z jej łączki w swojej główce. Nie zawsze zgadzam się z gospodynią, ale szanuję jej odwagę posiadania własnego zdania, wiedzę , erudycję, styl i klasę.
    Teraz zwątpiłam. Niby nic Jej nie mogę zarzucić wprost, ale jednak przyzwoliła by ta szopka działa się na jej bloogu, by wszystkie wartości których tak wytrwale broniła zamieniły się w kupkę zgnilizny. Ani w tym dobra, ani to mądre, ani piękne i finezyjne. Uleciał gdzieś misternie zbudowany przez Nią i Telemacha klimat wykwintnej degustacji szlachetnych trunków, wyrafinowanych serów i kawioru w trakcie intrygujących dysput. Tak jakby Doda w majteczkach w kropeczki ( albo i bez ) opanowała jej blooga. Szkoda.

  85. panpatishon Says:

    Sarna wiesz jak ja czytam te komentarze to odnosze czasami wrażenie, że Jola Rutowicz się sklonowała. Nie zgadzanie się z kimś – to normalne. Trzeba jednak umieć rozmawiać na argumenty. Naśmiewanie się z wyglądu, wieku itp. jest żenujące. Tyle.

  86. panpatishon Says:

    I zapomniałem dodać, że Ci dyskredytujący wiek, wygląd są oczywiście piękni i młodzi.

  87. Sarna Says:

    Panpatishonie, sza :)
    Chyba nie chcemy sie upodobnić do reszty?

  88. panpatishon Says:

    oj, oj absolutnie nie, znikam:)

  89. Głos Says:

    Przeczytałem.

  90. randki internetowe Says:

    randki internetowe…

    Witam. Fajnego arta szczeliłeś. Bardzo miło się czytało. Oby więcej takich tekstów trafiałą ona tego bloga….

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: