Dlaczego nie?

6_lady_of_shalott_70x220

Grypa przykuła mnie do łóżka, uniemożliwiła czytanie i poważnie ograniczyła korzystanie z komputera. Przypomniałam sobie o telewizorze. W nocy było nieźle – publiczna telewizja gorliwie pełniła swoją misję, mniej więcej od pierwszej po północy, nawet stacje komercyjne przypominały sobie, że zdarza się widz wymagający. W dzień było o wiele gorzej. W pewnym momencie w roli massa tabulettae wystąpił program „Mam talent”. Trafiłam na skrót występów wszystkich uczestników półfinału; dowiedziałam się, że o tym, kto znajdzie się w finale, zadecydują sms-y telewidzów. W duchu postawiłam na faceta lalką, wolontariusza pracującego w dziecięcym szpitalu onkologicznym. Zapomniałam, że rodaków rozczulają tylko gówniarze, więc wygrała tresowana małpeczka w wieku około dziesięciu lat, wyginająca swoją kibić w niezdrowy sposób. Jasne – tu z poczuciem winy trzepnęłam się w czoło – Polacy kochają odtwórczość i tresurę(pokłosie totalitaryzmu), wygrać można tylko niedojrzałym ciałkiem. Największe szanse miałby ośmiolatek doskonale podrabiający podpisy – na usprawiedliwieniach, czekach, umowach – krajanie oszaleliby z zachwytu. Ciekawe, że  kompletnie nie wzrusza nas los dzieci urodzonych(tylko te z lekka napoczęte są ważne), dola żyjących na pograniczu nędzy utalentowanych plastyków czy muzyków, porzuconych psów i emerytowanych w masarni koni – ale byle smarkacz, stepujący czy wyjący – wyciska z ludzi łzy i sms-y(czytaj: pieniądze).
Teraz już chyba jasne, dlaczego   n i e  wzięłam udziału w cyrku „Blog roku”.
Rozmawiałam z kimś, kto głosował na blog prezentujący żenująco niski poziom. Okazało się, że osoba(którą bardzo szanuję) wysłała sms, bo lubi autorkę.
– A jej teksty? – zapytałam niewinnie.
– Tekstów nigdy nie komentuję.
– Dlaczego?
– Na ogół nie czytam…
– Więc dlaczego na jej blog głosowałaś?
– Nie zastanawiałam się
– A co będzie, jeśli wygrasz nagrodę dla głosującego? Przyznasz się publicznie, że wlaśnie na ten blog głosowałaś?
– …
Rzadko zdarza się uczestnik loterii, który marzy o tym, żeby n i e  wygrać nagrody.

A teraz główna przyczyna popełnienia przeze mnie tego wpisu: nie chcę, żeby współczesny Ankwicz wrzasnął, że milczenie oznacza zgodę. Nie ma we mnie zgody na zalew grafomanii,szczególnie w kategorii „blogi literackie”. Niechby sobie startowała jako „Ja i moje życie”, nawet ucieszyłabym się, gdyby wygrała i szczerze gratulowałabym – bo taka jest ona i jej życie, ani lepsze, ani gorsze od milionów innych. Mało tego – podziwiam autorkę. Znajduje czas na pisanie, zamiast tonąć w pieluszkach wnucząt(troszkę gubię się w ich liczbie – wnucząt, nie pieluszek), sterczeć przy garach czy oglądać telenowele wyprodukowane w Brazylii czy w Bollywood. Nie potrafię jej jednak darować tego, że swój blog umieściła w kategorii „blogi literackie”. Dlaczego? Dlatego(kilka cytatów na chybił-trafił):
„Mam wiele powodów, by być szczęśliwą, tylko nie umiem nią być. Zniknęłam gdzieś w popielatych odcieniach życia i daremnie szukam swojej tęczy. Jakby nigdy nie świeciło dla mnie słońce. Jakby wszystko spowiła szara, deszczowa chmura niebycia.”
„Więc otwieram archiwa pogrzebanych chwil i próbuję odnaleźć w nich to, co ambrozją mi było najsłodszą, pożywką dla zmysłów, karmą dla duszy.”
„Rozkrwawił jej usta. Zmiażdżył delikatność warg, by wedrzeć się w aksamit wilgotnego wnętrza … Wypełniony gorączkowym pragnieniem, chciał poczuć chłód balsamu spełnienia.”
„Chciałabym czarować pisaniem. Chciałabym umieć pisać duszy najdelikatniejsze szeptania. Sprawić, że słychać będzie tę melodię, która w głosie drży pastelowymi nutami, by każdy mógł zobaczyć tęczowe barwy słów i usłyszeć ich brzmienie we własnej wyobraźni.”
„Tyle miłości, a tyle samotności. I pomyłek serca. Tak trudno nie czuć bólu odrzucenia. Tak trudno zapomnieć słowa pieszczące duszę i przełknąć gorzką pigułkę zobojętnienia.”
„Rozkołysała się moja dusza pragnieniami. Zawirowała złotem jesiennych liści, zapachem mchów i osiadła mgłą zamyśleń …”
” Chciałam dotknąć tęczy, jeszcze raz poczuć jej mieniące się kolorami ciepło. ”
„Niech poczuję we włosach wiatru figlowanie, splatające jedwabne pasma w luźne warkocze. ”
„Granatowe niebo rozbłyskało perłami gwiazd. Pomyślałam, że gdyby któraś z nich mogła spojrzeć w stronę Ziemi, ujrzałaby na niej dwie równie pięknie lśniące gwiazdy – moje oczy … Oczy, których blask nie mniejszy, niż świetliste błyski Nocy …”

Zwyczajnie mnie zemdliło(pomijam maleńki drobiazg – osobę widziałam, warkocze to poważna przesada, krótko obcięte te kosy, z pasemkami). W życiu nie przeczytałam żadnego Harlequina, ale jeśli powieści z tej serii z kałasznikowa są choćby odrobinę podobne – nie żałuję. Przy rzeczonej artystce Mniszkówna awansuje do roli zwyczajnej literatki(jakieś 100 gram wódeczki), a nie kwintesencji grafomanii. Dla porównania zacytuję fragment powieści dla kucharek(„Trędowata”), który wywołuje moją wesołość:
„Stefcia, choć niewyraźnie, czuła, że to przełom, że mgły błękitne pierzchają, otwierając złote wrota, aby ukazać jej prawdę niesłychaną a cudowną. Czuła, że jej marzenia, sny niepochwytne ubierają się w formy prawdziwe, przeczucie mówiło, że ta nowa szata będzie jeszcze drogocenniejszą od dawnej. Stefcia przeżywała jedną z chwil, w których duszaq ulatuje z człowieka w tęczowej aureoli niezmiernego szczęścia.
On cisnął jej ręce w dłoniach, siłą oczu wdzierając się w głąb jej duszy. Stał poważny z męskim dreszczem rozkoszy.”
Widzicie tę analogię? Te tęcze? Te motylizmy?

Dla jasności – w życiu nie napisałabym ani jednego słowa o tym blogasku, gdyby jego autorka nie miała czelności startować w kategorii „blogi literackie” i gdyby nie dostała się(sic!) do dziesiątki najlepszych blogów w swojej klasie. Ciekawe, jakie blogi odpadły…

Dziś Jacek Dehnel.

Dziękuję Autorowi „Lady of Shalott” za to, że (niec0 porażony fatalną jakością techniczną zdjęcia obrazu) przysłał mi o niebo lepszą fotografię.

Reklamy

Tagi: ,

komentarzy 156 to “Dlaczego nie?”

  1. jasama Says:

    Def, nie egzaltuj się tak;)

  2. justyna Says:

    Aniu :) na temat konkursu mam zdanie podobne do Twojego. Jest to ten rodzaj rywalizacji – popieramy swojego szeryfa i przyjaciele królika są moimi przyjaciółmi. Czyli skupiamy się na sms, nie zgłębiając treść bloga. Trochę posprzeczałam się o konkurs z Procesem, który mi zarzucił pogardę, co nie jest trafne, a nawet mogę napisać jest z jego strony nieelegancją i On o tym doskonale wie:) ( teraz po wynikach zwłaszcza w kategorii literackiej jestem pewna ,ze podziela moje zdanie , bo inteligenty z niego Facet;))
    Wypowiedziałam swoje zdanie na temat jednego z blogów , czym naraziłam się twórcom , choć nie ich krytykowałam, sama zostałam skrytykowaną i nazwaną bezbarwną . Do czego zmierzam:) wypowiadanie własnego zdania jest niedyplomatyczne i narażasz się królikowi i jego ekipie;)
    i nie dramatyzowałabym,że autorzy blogów będą mieli wpływ na tzw. wielką literaturę:) Grafomania to nie jest najnowsze osiągnięcie człowieka;) a wielkość zawsze sama sie obroni:) stąd własnie jest wielka , że ją czas nie tyka i inne kataklizmy również ;)

  3. defendo Says:

    Nie mogę milczeć. Nie teraz. I naprawdę nie chodzi tu o drobiazgi. Jasne, że „śpiewać każdy może”, ale na szczęście niewielu ma aż taki tupet, żeby śpiewać do mikrofonu. Często przymrużam oko, ale nie potrafię się pogodzić z aż takim tupetem.
    Mam cytować ten blog dalej? Miłosiernie wybrałam fragmenty na chybił-trafił. mogę dobrać bardziej bezlitośnie. Dość godzenia się na bylejakość. Albo inaczej – niech sobie będzie jarmark i Grotowski – obok siebie, ale niech kuglarz wie, że artystą nie jest – i nie pcha się na scenę, a pozostanie na arenie.
    Pewnie jestem nademocjonalna, ale bronię tu wartości naprawdę ważnych dla mnie. I nie odpuszczę – będę ośmieszać gr4afomanów aż tak wyrazistych. Niezależnie od ich płci.

  4. defendo Says:

    Do tej pory byłam nadto dyplomatyczna,Justyno. Są jednak granice – chociażby dobrego smaku. Nie bywam bezczelna – i nie lubię tego u innych. Nie mam poczucia misji. Ale wiem, co jest chłamem literackim, do tego niekonieczne są specjalistyczne studia.
    Powtarzam – gdyby to był pamiętnik(„ja i moje życie”) – nawet kibicowałabym, ten blog pasuje jak ulał. Ale – na litość! – nie każdy szereg literek jest od razu l i t e r a t u r ą!

  5. defendo Says:

    No i stło się – zgodnie zresztą z tym ,czego się obawiałam. Zdarzyli się ludzie, którzy kompletnie nie pojęli moich intencji. Naprawdę nie ma we mnie zazdrości czy zawiści – skądże! To dziki pomysł. Ale uważam, że powinnam walczyć – jeśli coś budzi we mnie odrazę.
    Nie mam w tym partykularnego interesu – po prostu wstyd mi, że wśród tysięcy blogów(fakt,że nie mam pojęcia, ile z nich dało się zwabić w sieć konkursu) znalazł się aż tak grafomański. W dodatku – kobieta go pisze, żeby chociaż facet, to przynajmniej posłużyłoby to do obalenia stereotypu, że grafomankami są zwykle kobiety…

  6. justyna Says:

    Ania w tej kategorii prowadzi blog licencja :) naprawde tak bardzo rózni sie treśc ią , formą od pozostałych. Blog tworzą amatorzy , piszą najczęściej to co odczuwaja , dzielą się emocjami , swoimi myślami , spostrzezeniami. Jednym sie to podoba , innym nie. Ja jednak uważam ,że jak ktoś ma ochote na wielka „lyteraturę” to idzie do „bybloteki” a nie sledzi konkursy bloggerów;)

  7. defendo Says:

    Blogi tworzą nie tylko amatorzy. Masz rację – dzielą się emocjami i to ich zbójeckie prawo. Nie neguję niczyich praw do posiadania i ujawniania emocji(niezależnie od wieku), nie o to idzie. Niech sobie ujawnia – ale w kategorii”Ja i moje życie”, a nie pretenduje do miana blogu literackiego. Są jednak jakieś kryteria. Nie każdy pamiętnik musi od razu być literaturą tak wysokiego lotu, żeby pretendowała do miana najlepszej w wirtulandii.
    Po prostu – jest wiele blogów ludzi naprawdę dobrze piszących. Wiele odpadło, bo twórcy mają mało przyjaciół z komórkami.
    Mój prywatny ranking jest na marginesie – to linkownia. Tam podaję namiary na blogi warte czytania.

  8. katjusza Says:

    Def, ten konkurs jest w taki sposób zorganizowany, że jest dowolność wyboru kategorii. Rywalizują grupy wzajemnej adoracji i niestety zawartość blogów nie jest decydująca. Liczy się ilość, cyfry, statystyki. Czysta komercja i plastik, choć podobno w szczytnym celu.
    Ta świadomość powinna ostudzić Twój zapał w szlachetnych krucjatach przeciwko szmirowatym tekstom z błędnym adresem odbiorcy:)
    Taki jest ten konkurs i uczestnicy mają prawo go rozumieć po swojemu. Nie pokładałabym też zbyt dużej nadziei w jurorach.
    Myślę, podobnie jak Ty, że autorka popełniła błąd wybierając właśnie „blogi literackie”. Nie miałam okazji jej zapytać, dlaczego akurat TA kategoria. Chyba trochę na chybił-trafił, z naciskiem na „chybił”. Dobrze, że napisałaś ten tekst, ale niepotrzebnie aż tak się przejmujesz. Bylejakość (organizacja konkursu) generuje bylejakość (sposób wykonania).
    Niektórzy nie potrafią oddzielić osoby od twórczości i uważają, że atakujesz personalnie autorkę. Chyba stąd wynika najwięcej nieporozumień. No ale to kłopot „niektórych”, nie musisz się nikomu tłumaczyć ze swoich odczuć:)
    W ubiegłym roku czynnie brałam udział w głosowaniu na kilka rąk i też nie byłam przekonana o celnym doborze kategorii. Do dzisiaj śmieszy mnie sama myśl o kategorii „kultura” w zestawieniu z autorem. Czasem chyba warto przymknąć oko;)

  9. defendo Says:

    Katju – miło, że ktoś mnie rozumie. Jasne, że nie atakuję autorki, walczę jednak o coś, co jest dla mnie ważne. Cokolwiek się robi, trzeba to robić dobrze – albo wcale. To najlepsze usprawiedliwienie dla leniuchów, ale też poprzeczka, poniżej której nie należy przechodzić na czworaka.
    Ty jedna zauważyłaś, że nie rozzłościł mnie sam fakt, że ktoś się do tego cyrku angażuje, ale że akrobata występuje w roli woltyżerki. W tym sęk.

  10. kadarka Says:

    Wszystko rozbija się o to jak podchodzi się do tego rodzaju konkursów, Def. Jeśli wiążesz z tym jakieś nadzieje zauważenia i dania szansy na rozwój, pracę, albo wzbogacenie materialne, to idziesz wszelkimi sposobami do celu. Nieważne czy chodzi o literaturę – literaturę, czy kicz graficzny, wszakże w konkursie zastosowano mało miarodajny sposób rekrutacji najlepszych. Czy to można nazwać konkursem z prawdziwego zdarzenia? To zabawa, i tak ją traktowałam, a potem spadałam po jednym schodku z niezbyt wysokiego progu ;) .
    Mogę mówić też o lęku tych, którzy nie starowali, bo bali się spaść z wysoka, albo brzydzą się gierek netowych, wolą ciszę kątka ze znanymi znajomymi.

    Czytając blogi zastanawiam się co to jest ta LITERATURA. Literaturą w necie jest wszystko co da się przeczytać (poddaje pod dyskusję kody, dla niektórych są ciekawe), przypisane automatycznie prawem publikacji. Prawo to daje z kolei prawo do występów publicznych, narażając się na krytykę. Def, wyraziłaś swoje zdanie, nie podoba Ci się jakaś tam inna od Twojej literatura, inna, bo odmiennie ujmująca świat, bez wzniosłych myśli, a skupiająca się na emocjach. I nie biorę tu niczyjej strony, bo to ja wzięłam udział i nie udało mi podskoczyć wyżej czubka swego ego.

    Wiesz do czego potrzebny jest ten konkurs? Dla machiny marketingowej, dla potrzebujących dzieci, dla reklamy Onetu (z żenującym poziomem graficznym, tylko tyle napiszę, by nie poruszyć tego i owego…) kosztem bijących się o mało znaczący skuter blogerów. Jest jeszcze medialność zwycięzcy, zdobyta kosztem znajomych, których przekonał do swej świetności, albo jurora, który z niczym mi się nawet nie kojarzy.

    I nie lepiej pisać dla świętego spokoju i samego pisania… nie, bo człowiek zawsze chce więcej.

  11. e-Łoś Różnopalca.(proszę nie poprawiać) « Przebiegam droge na zlecenie. Kot Says:

    […] zadeptany niezliczonymi odwiedzinami wiernych blaggierów zapadł się pod moimi stopami. Z winy Defendo,  ktora namówiła mnie do poczytania nominatki (in spe) do Wielkiej Nagrody Bloga Roku 2008. Nie […]

  12. K.L.daV. Says:

    Małgosiu! Tu http://kociokwik.wordpress.com/2009/01/23/e-los-roznopalcaprosze-nie-poprawiac/ są moje pretensje do Ciebie.
    K.L.daV.

  13. procesVII Says:

    Cały konkurs jest obciachem. Jeśli już bierzesz udział w tym kiczu, powiedzmy, że jest to coś w rodzaju porno, stąd obojętne jest czy ejakuluję na magnoliowe literackie usta, czy na offową dupę. Albo polityczne cyce. Jestem prowincjonalną porno star. Blog to w ogóle obciach jest w pełnym sensie.
    Dobór kategorii jest zawsze ciężki, startowałem w ubiegłym roku i w tym i cały czas mi się zdawało, że moja obecność w kategorii konkursowej jest nieuprawniona.
    Literaturę masz na półce u siebie albo w bibliotece. „Kategoria literacka” na blogu będzie z definicji grafomanią.
    Nie przepadam za tą klępą Kornelcią, ale o co Ci chodzi? Coś się jej akurat tak czepiła? Baba pokonała wstyd, założyła blog, wystartowała w konkursie, znalazła sojuszników do zdobywania esemesów. No to idzie do przodu. Chcesz jej do kurwy nędzy – jako autorytet z tego Waszego czatowego pobliża, choć tam nie ma wedle mnie pobliża – zabierać marzenia? Sny, które nikomu szkody nie czynią. No bo ona taka oniryczna trochę jest. Jak pindy nie lubię, bo mnie wkurza taka wścibska ona i pełna hipokryzji, to mi jej żal teraz. Już mogłaś po mnie pojechać.
    Kategoria literacka jest wrażliwa, bo z pretensjami i pożądaniem uznania. Z nadzieją na bycie odkrytą. Głosowanie było na esemesy, czyli niedoskonałe, ale jakież byłoby lepsze?
    Wpadasz w pewną pułapkę, bo to jest turniej blogów, to są regaty na popularność, na spryt w uzyskiwaniu głosów, a Ty oceniasz blogi pod kątem wartości – w tym wypadku – literackich.
    Nie czujesz tego paradoksu? Batożąc tu Magnolcię za to, że ma czelność i tupet grać w konkursie, stawiasz ten konkurs na piedestale, uświęcasz go. Kumasz to, Panno Urno z domu De Fendo?
    Walcz, walcz, ale nie z prostą babiną, cwaną nieco. To nie Twoja liga.
    No a tekst świetny, uśmiałem się z „tęcz” i „motylizmów”.

  14. Juror konkursu Says:

    A to powyżej napisał „gentelman”, który swoje zeszłoroczne grafomaństwo wyjawił w kategorii „Kultura”. Jak widać wybór był równie trafny jak rzeczonej „prostej babiny, cwanej nieco.” I kto jak kto, ale on najlepiej wie jak się manipuluje SMSami… I tą „pindą”… Wszak kiedyś przecież przypisał sobie ojcostwo tego dzieła magnoliowej tupeciary. Literatura faktu i motyla.

  15. ostoyya Says:

    Gdyby nie to,że czytam tylko wybrane blogi /trzy/ nie miałabym pojęcia,że został ogłoszony taki konkurs , że magnolia tez ma blog.
    Def, niechcący „rozreklamowałaś’ jej blog wśród tych, którzy Twój odwiedzają, może raczej poinformałowas o jego istnieniu.
    Zgadzam się z tymi , którzy piszą ,że na spotkanie z dobrą literaturą to albo w księgarni , albo w bibliotece.
    Ciekawe kogo zachwyca spotkanie z literatura Murakamiego? Jego „Historia Ptaka Nakręcacza” albo ” Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland”
    Kazdy odbiera bardzo indywidualnie , to co dla jednych jest szczytem dla niektórym puszczą nie do przebycia albo bełkotem niezrozumiałym.
    Moim skromnym zdaniem – dobra literatura czy to wirtualna czy wydawana drukiem sama się obroni.
    Jedni uwielbiają „Ferdydurke” a dla innych trauma lat młodzieńczych
    : -)))

  16. defendo Says:

    Walczę, bo nie wolno składać broni. Doskonale wiem, że „nec Hercules contra plures”. Wiem, że donkiszoteria się nie opłaca. Widzę też, że większość osób, które rozdrażnił mój tekst, kompletnie mnie nie zrozumiała, biorąc go za atak na osobę. Stosunku do autorki blogu nie mam żadnego(nie budzi we mnie żadnych emocji) – obojętne, kto by ten blog pisał i tak zachowałabym się identycznie.
    W artykule o kulturze masowej napisałam, co mnie w niej najbardziej mierzi. Nie samo jej istnienie, bo uważam ją za potrzebną, ale to tupeciarskie rozpychanie się łokciami, ten samozachwyt, czelność, która pozwala jej uważać, że jest tyle samo – a nawet więcej – warta od tej elitarnej.
    W tym konkursie najmniej akurat ważne są dzieci. To czysta promocja platform internetowych. Nie wierzę, że jurorzy nie wezmą pieniędzy za swoją pracę. Powinni wziąć, nawet ze specjalnym odszkodowaniem za utraconą równowagę ducha.
    Nieprawda, że nie można odróżnić dobrej literatury od tej ewidentnie złej. Zresztą – to NIE jest żadna literatura! W tym właśnie rzecz. Wypracowanie małego Jasia o Kubusiu Puchatku to jeszcze nie literatura.
    Właściwie chciałabym, żeby ten jej blog wygrał. Potwierdziłoby to moją diagnozę – wielu ludzi ma mózgi na poziomie komórek, tych z kamerką, aparatem i wodotryskiem.
    Kocie, dzięki za wsparcie. Bunt nie umiera, mimo że z czasem staje się stateczniejszy ;)
    Dla pełnej jasności – nie czytywałam tego blogu, skądże! Poczytałam niejako hurtem, ostatnio, zdumiona, że znalazł się w finale. Czytałam go dawniej, stwierdziłam, że kilka wpisów znieść mogę – z czystej sympatii dla Magnolii-Eos-Różanopalcej, alenmawet sympatia nie jest dostatecznym powodem do masochizmu.

  17. defendo Says:

    Ostoyo – można nie kochać Gombrowicza, nie cenić Borgesa, można wieszać na ścianach kiczowate obrazki z jarmarku – ale trzeba mieć świadomość, że kultura elitarna to coś więcej niż Doda czy Feel.
    Śmieją się z tego w kabaretach, a ja nie mam prawa? Dlaczego?

  18. Licencja Says:

    Masz absolutne prawo śmiać się.
    Literatura to jednak i „Bridget Jones” i Murakami, za którym osobiście przepadam.
    A ja lubię Magnolciowe pisanie, bo robi to z pasją i ciepłem. Niech sobie będzie i grafomańskie, jeżeli z takiej grafomanii ludzie czerpią ciepło i wzruszenie. Do dziś pamiętam napis na ścianie pracowni polonistycznej w moim LO: Literatura uczy, bawi i wzrusza”.
    Pozdrawiam.

  19. defendo Says:

    Licencjo – nie mam do niej cienia pretensji o to, że pisze –
    w y ł ą c z n i e o to, że stratowała w kategorii „blogi literackie” zamiast „ja i moje życie”, do której pasuje wręcz idealnie. Ale tam była pewnie o wiele większa konkurencja. Nawet na pewno była, bo pamiętników jest wiele.
    Oczywiście, że będzie miała wielu czytelników. Tak jak więcej ludzi słucha Feel, a o wiele mniej – Mahlera.

  20. defendo Says:

    A literatura zdarza się i w necie – wystarczy spojrzeć na laureatów kilku konkursów jednego wiersza. Są naprawdę nieźli i mają swoje miejsca nie tylko w druku, ale i w sieci. Tutaj też można poczytać opowiadania i powieści. Nie każdego stać na to, żeby książkę wydać. Sądzę, że już niedługo popularne staną się internetowe powieści itd.

  21. defendo Says:

    Justyś – przykro mi tylko, że Kot stał się celem ataków obrońców – nietykanej przecież – czci niewieściej. Tylko dlatego, że wyraził swoją opinię. Oczywiście – nie opinii się czepiają, a Kota.

  22. charmee00 Says:

    O, jakie ładne mrowisko… A jaki uroczy kijaszek :D

  23. Licencja Says:

    Defendo, powiem Ci, dlaczego ja zgłosiłam się do kategorii blogów literackich- w ubiegłym roku, w trakcie głosowania przez pewien czas była taka sytuacja, że wśród pierwszych 10 blogów, 9 było blogami opisującymi życie z chorym dzieckiem. Miałam wówczas mnóstwo przykrości w postaci anonimowych maili, o tym jaką jestem szują, że ścigam się z prawdziwymi tragediami, że chcę zabrać nagrodę chorym dzieciom itd. Ciężko to przeżyłam, bo jestem wrażliwa na ludzką krzywdę, ale jeszcze bardziej chyba na ludzką podłość. Ostatecznie i tak wygrał blog o chorym dziecku, ale bardzo zasłużenie, a z piszącą go Gofer poznałam się przy okazji jej pobytu w Krakowie, świetna z niej kobieta. W tym roku kategoria blogów literackich opisana była dość nieostro- uznałam, że spełniam jej wymagania w jednym punkcie:”Jeśli twój blog jest autorską próbą literackiego opisywania rzeczywistości, to wybierz tę kategorię”.
    I choć niektórzy uważają, że piszę tylko o kupowaniu kolejnej pary butów i o kosmetyczce, inni są zdania przeciwnego i mam grupę bardzo wiernych czytelników. Piszę właśnie dla tych innych, choć przede wszystkim dla siebie, a mój blog na pewno nie jest pamiętnikiem w ścisłym tego słowa znaczeniu.

    Magnolcia dobrze wybrała, ponieważ ona najmniej pisze o życiu, a najwięcej o tym, co jej w duszy gra. A że w taki sposób wyraża emocje? Jednak ludziom się to podoba, a przecież z jakiegoś powodu jest podział na kulturę masową i elitarną.
    Mahlera nie lubię, choć gram na fortepianie i kocham muzykę klasyczną. Jest dla mnie zbyt ciężki i czasami mroczny.
    Ale nie mam z tego powodu kompleksów. Pozdrawiam:-)

  24. Moon Says:

    Czy to ładnie bez zgody autorki dawać tu całkiem liczne cytaty z jej bloga (bloga Magnolii)?

  25. justyna Says:

    Aniu, ale Kot ma dystans na szczęście , więc az tak go to nie zabolało , mam nadzieję. Dzisiaj była dyskusja z udziałem Magnolii i myślę , że w końcu udało sie oddzielić krytykę stylu pisania od krytyki osoby , czyli autora.Emocje zawsze będą, bo darząc kogoś sympatią , akceptujemy całość i skupiamy się by tej osobie było miło:) Prowadziłam blog i wiem ,że każda krytyka boli, ale mój internetowy przyjaciel powiedział mi
    ” Justyna jeśli zdecydowałaś udostępnić innym, czytanie tego co napisałaś , musisz byc przygotowana i otwarta na krytykę.”
    Nie podobaja mi sie blogi typu serial dynastia i nie mam zamiaru sie z tego tłumaczyć.Nawet jesli sa pisane z polotem i poprawnie :) Nie interesuja mnie blogi odtwórcze, na których umieszcza sie to co sama moge poszukać w sieci internetowej. Nie lubię kolejnych „Pudelków” i spamu. Każdy ma swój gust. Natomiast bardziej skupiłabym się na organizacji konkursu i regulaminie, bo to właśnie jest głowna przyczyna takiej sytuacji, gdy dochodzi do nierównowagi międzi ilościa głosów a jakością stylu.Poza tym czy aby nie bierzesz tego za poważnie? :)

  26. TadekKuranda Says:

    Eeeeeeeeeech, literatura….. Szto takoje isskustwo? – To tytuł dzieła Lwa Tołstoja, któren to analizował ten problem ludzkości zmagającej się z szatanem ustawiającym poprzeczki raz wyżej, a raz niżej dla tej tzw sztuki. Ludzkość zawsze w takich szatańskich igraszkach głupieje i wybiera to co jej samej się podobuje bez skrępowania czy je sztućcami czy łapskami. A podobuje się wiadomo co: to co ducha odlepia od ciała albo z ciałem zlepia. I gitara. Jedno co wiem to to, że karmienie rybek w akwarium to poezja a rzyganie do tego samego akwarium to dramat, literatura faktu, itp. Wypicie takiej wody, już zbrukanej, przez nieuwagę, na kacu to komedia. Zasady są proste. Do której kategorii jednak zaliczyć taką literaturę zależy od tego kto jest właścicielem akwarium. Nie wiem nad czym tu tak deliberować i ścierać sobie kły? Mogę sadzić te literki dalej jeszcze w tę stronę ale nie wiem po co? Mogłoby sie okazać, że ta moja epistoła to żadna literatura…. i wszyscy już posnęli.

  27. TadekKuranda Says:

    ps. Defendo mówi, że to kwestia smaku – z tym akwarium. Na ciężkim kacu intelektualnym tak by nie mówiła.

  28. ostoyya Says:

    Def masz prawo , jak najbardziej a u siebie to masz mega-prawo /jeśli takie istnieje/.
    Tylko inni też mają prawo wypowiedziec swoje zdanie, nawet tak odmienne od Twojego. Tak samo jak mają prawo nie rozumieć Twojego stanowiska. Nie wypowiem się co do blogu autorki bo zupełnie go nie znam i nie widzę powodu do poszerzenia moich znajomości blogowych.
    Nawet Twoje ( ;-)) święte oburzenie nie zatrzyma pewnych metod, działań,,,, Ty się oburzaj /tylko po co tyle emocji – całkiem niepotrzebnie / a każdy robi tak jak pasuje.
    Otwórz szufladę z napisem LAJCIK i uśmiechnij się : -)))))

  29. K.L.daV. Says:

    Chyba e-Łoś przeproszę. Dałem się zmanipulować Defendo.
    Zawsze podziwiałem Róznopalcą za lekkośc klawiatury, rym, rytm i melodię jej natchnionych fraz. Nieprawdą jest że przypomina mi spoconą, tłustą sextelefonistkę, ale jeśli teraz napiszę że wręcz przeciwnie mi przypomina to mi przypomną kodeks Boziewicza.
    e-Łoś pisze bosko, z uczuciem Wandy

  30. K.L.daV. Says:

    Jak to jakiej. Wasilewskiej naturlich.

  31. sofijkaa Says:

    defendo mówi:

    styczeń 23, 2009 o 11:27 am
    Licencjo – nie mam do niej cienia pretensji o to, że pisze –
    w y ł ą c z n i e o to, że stratowała w kategorii “blogi literackie”

    Def , jakie to ma znaczenie? Kategoria? wszak w tym konkursie nie ma znaczenia ani kategoria, ani jakość bloga, ani treści w nim zawarte, ani nawet to czy autorem jest panienka w warkoczykach czy babcia gromadki wnucząt. To jest konkurs pt. ” Kto zbierze największą ilość sms-ów” Oby rzeczywiście w szczytnym celu..

    Gdyby było inaczej byłyby np. eliminacje wstępne

  32. ostoyya Says:

    Piękna „Lady” :-)

  33. procesVII Says:

    Wedle mnie to obie macie rację, ale blog sam, jego prowadzenie, wyraża już jakąś pretensję, żądanie jakby. Jeśli już puszczam się prowadząc blog, to wtedy nie ma większego znaczenia, że tylko oral, a anal już nie. Ty wolisz z gumką, Magnolcia ryzykuje bez. Przy czym cóż jej tam, jest po menopauzie.
    I masz rację z tym co piszesz u Pusi L.daV., że pojawili się obrońcy czci niewieściej, a Ty miałaś na myśli zjawisko, nie konkretną osobę. Ja to doskonale rozumiem, ale pamiętaj, że większość, która Cię czyta, to idioci. Nie stroniłaś też od argumentów ad personam (wnuki Magnolci, fryzura itd.). I to błąd. Ale dla mnie usprawiedliwiony wzburzeniem, wszak odnosiłaś się na czacie do mojego IQ i wzrostu. Nie piszę tego u Pusi, bo ona jest strasznie przewrażliwiona na punkcie swojego ego, a dla mnie Pussy L.daV, to zwykła spamera i blogowa cipa.

    Czasem czuję się ciut winny, bo ja wielu ludzi zachęcam do brania udziału w różnych blogowych zawodach, wielu namawiam do zakładania i współtworzenia. To tak jakbym był sutenerem pracującym społecznie.

    Myślę, że tak ma być: Ty masz grzmieć na Dody i Jolki Rutowicz, a Magnolcia ma smęcić na swoim literackim blogasku. Każda z Was wypełnia fragment tej blogoprzestrzeni. Właściwy jej i przynależny. Wiadomo, że jak Magnolcia awansuje na literatkę, osiągnie swój życiowy stopień niekompetencji. Ty jak się zbiesisz nadto brukowymi tematami, stracisz urok niszowości. I wpadniesz w sferę popularności, w której będziesz już niekompetentna. Wiem, ze ciężko jest balansować na tej linii pomiędzy nachalnym i nudnym dydaktyzmem, a byciem celebrytką czatową.

  34. jokker Says:

    http://wwwjokker.blox.pl/html

    A tu jest coś o Tobie, Madame :)

  35. mniemanolog Says:

    Idąc do restauracji w hotelu Mariott spodziewam się innego menu, a w lokalu „Chłopskie Jadło” innego. Byłbym zaskoczony, gdyby w pierwszym podano mi pyry z kwaśnym mlekiem na drewnianym talerzu , a w drugim homara na srebrnej zastawie i wymagano od gości stroju wieczorowego. To tyle na temat, czego i gdzie należy się spodziewać.

  36. defendo Says:

    No właśnie – od początku zrozumieli mnie ci, którzy kiedyś bywali w Paragrafie, pisali na „Zawróconych”. Kompletnie nie poję;i moich intencji ci, którzy zjawili się tam pod koniec działalności tej części wirtualnego świata.
    Mam głęboko w poważaniu płeć osoby piszącej – ale grafomanię nazwałam po imieniu, bo miałam do tego prawo. Miałam też prawo napisać o wnukach, bo przecież sama autorka blogu się nimi publicznie tam chwali.
    Literatami nazywają się również tacy, którzy popełniają straszliwe chały – niech się nazywają. Nie „brukam się” – sam dobrze wiesz,że walczę w obronie ważnych dla mnie wartości.
    Nie jestem egalitarystką – wcale nie rodzimy się równi, z upływem lat różnice się tylko powiększają. Nie zależy mi na popularności. Gdybym jej chciała – otworzyłabym podrzędną knajpę przy netowej autostradzie. Nie chcę też przyjmować gości w buduarze, szepcząc im na uszko słodkie słówka. Dzięki może nie tyle mnie, ile bywalcom – próbuję stworzyć tu salon, w którym nikt z nikim nie ma obowiązku rozmawiać, ale jeśli zechce z kimś podyskutować – voila!
    Można i mnie traktować z przymrużeniem oka – czemu nie? Chociaż nie lubię, kiedy przypisuje mi się autorstwo tekstów, które wprawdzie zaistniały na moich blogach, ale zostały napisane przez kogoś innego, kto się podpisał zresztą.
    Celebrytką? Ja? Never!:)))
    Mam nadzieję, że nie przemawiam w blogu, a tylko poddaję pod dyskusję pewne przemyślenia.
    Kto to: Jolka Rutowicz?

  37. jokker Says:

    Salon? I beg you pardon? Jaki salon? Te niby Twoje przemyślenia stawiasz tak wysoko? Jesteś nie tylko bezczelna, ale też niesamowicie próżna :)

  38. cornelli Says:

    Chyba już czas, żebym się odezwała u Ciebie, Defendo.
    Powiedz? Nasyciłaś się już? Wspięłaś na jeszcze jeden stopień piedestału po moim grzbiecie? A jeśli tak, to jak się czujesz na tej górce łajna usypanej z własnych odchodów?:)
    Zapamiętaj jedno: nie jesteś w stanie mi dokuczyć, bo dla mnie jesteś tylko nickiem. Małym, spragnionym pomników nickiem, który tęskni do tego czegoś, co zobaczył w moim pisaniu. Ciepło.
    Założyłaś drugiego bloga sądząc, że ktoś zobaczy w Tobie kobietę. Nie licz na to. Nie ma w Tobie ciepła, które czyniłoby Cię kobietą w necie. Jest wystudiowany chłód liter, które czasami układają się w proszalnym geście, by ktoś je przytulił.
    Napisałaś, że nie masz do mnie nic ad personam. To nieprawda. Ty wiesz i ja wiem. O wnukach nic nie pisałam, bo ich jeszcze nie mam, chociaż bardzo bym chciała. Chcesz uderzyć? Znajdź odpowiedni kij, bo Twój zbyt cienki, by mnie zabolało.

  39. aswrekawie Says:

    Małgosia, udając, że nie wie kim jest Jola Rutowicz, daje nam jasny przekaz: „Jestem mądra i oczytana. Nie oglądam programów, w których występuje Jola, nie czytam tabloidów, w których pisuje się o Joli. Nie wpychajcie mnie w pospólstwo”.
    Droga Małgosiu, czasem by zrozumieć zachowania społeczne, warto spojrzeć w twarz nawet Joli Rutowicz.

  40. kusistofu Says:

    Jesteś osobą wszechstronnie wykształconą. Piszesz naprawdę mądre teksty, które traktują o książkach, filozofii, ekonomii, malarstwie i o szeroko pojętej kulturze. Lubię czytać twoje literki ale komentuję je rzadko. Nie sądzę by stan mojej wiedzy był na tyle dobry bym mógł być dobrym partnerem do rozmów.
    Do czego zmierzam. Otóż to kim jesteś do czegoś cię zobowiązuje. M.in. zobowiązuje cię do nie popełniania takich tekstów jak ten pt. Dlaczego nie?

    Masz absolutną rację. Blog cornelli nie może pretendować do miana blogu literackiego. Konkurs – blog roku to pic na wodę i fotomontaż. Tylko co z tego, że masz rację skoro będąc osobą wykształconą i posługującą się językiem elit (to nie sarkazm) popełniasz taki wpis?
    Jakie jest twoje mniemanie o nas – twoich czytelnikach? Czy naprawdę
    sądzisz, że nie jesteśmy w stanie wyczuć pewnych subtelności, fałszu, kpiny, szyderstwa?

    Mówisz, że ten wpis nie jest atakiem personalnym i z jednej strony ci wierzę, bo niby po co miałabyś atakować bogu ducha winną cornelli ale gdy czytam:

    „Zwyczajnie mnie zemdliło(pomijam maleńki drobiazg – osobę widziałam, warkocze to poważna przesada, krótko obcięte te kosy, z pasemkami).”.

    „Mało tego – podziwiam autorkę. Znajduje czas na pisanie, zamiast tonąć w pieluszkach wnucząt(troszkę gubię się w ich liczbie – wnucząt, nie pieluszek), sterczeć przy garach czy oglądać telenowele wyprodukowane w Brazylii czy w Bollywood.”.

    nie wiem co sądzić o takich tekstach. Konsternacja, bo te teksty są jak dla mnie jasne w swoim wydźwięku.
    To było złośliwe. To właśnie jest kpina i szyderstwo. Jak na dłoni można tu zobaczyć twoje wysokie mniemanie o sobie. Właśnie to czytelnicy wyczuli w twoim tekście i dlatego masz tu już 39 komentarzy a mój też raczej nie będzie ostatni. Wszyscy podświadomie wiedzą, że coś jest nie tak.

    Krytyka powinna czemuś służyć. Twój tekst niczemu nie służy. To nie jest konstruktywna krytyka. Dotyka tylko znaną wszystkim osobę. Ledwie wspomina o tych, którzy są naprawdę winni temu, że z taką swobodą nazywa się jakiś blog literackim. Dlatego nie podoba mi się twoja postawa. Nadal zresztą uważam, że powinnaś zalinkować cornelli, bo skoro już cytujesz to powinnaś podać źródło. Bądźmy konsekwentni.

    Pewien znany wykładowca z UW powiedział kiedyś do swoich studentów:

    „Pamiętajcie, że im wyżej jesteście tym bardziej musicie się zniżać do tych, którzy są nisko”.

    Nie każdy jest tak wszechstronnie wykształcony jak ty Małgosiu. Nie każdy też musi wiedzieć w jakiej kategorii umieścić swojego bloga. Jeśli już chcemy się czepiać to czepiajmy się tych, którzy ten konkurs organizują. To oni powinni przeprowadzić selekcję z prawdziwego zdarzenia.
    Tutaj akurat masz rację. To naprawdę niepokojące, że nazywa się literaturą coś co nią absolutnie nie jest. Nie widzę jednak byś proponowała jakieś rozwiązania w swoim tekście. Krytyka dla krytyki?

    Podsumowując:

    (Wybacz powtórzenia) Masz wiedzę i wszechstronne wykształcenie ale nie obraź się proszę, przydałaby ci się lekcja pokory i szacunku wobec drugiego człowieka. Nigdy nie należy drwić z cudzych marzeń. Poza tym u siebie na pewno też znajdziesz „motylki” i „tęcze”. Inne niż u cornelli ale znajdziesz. Zapewniam cię, każdy kto pisze je ma.

    Kilka dobrych rad odnośnie pisania i Cornelli może śmiało pretendować do miana blogu literackiego. To nie żart.

    Zaś organizatorzy konkursu wymyślającym kryteria przydadzą się kompetentni ludzie.

    ps. Kocie, z ciebie taki krytyk jak z koziej dupy trąba. Tyle mam ci do powiedzenia.

  41. jokker Says:

    Przeczytałem wpis Kusistofu. Z jednym mogę się zgodzić, z drugim nie. Ale nie mogę mu odmówić, że to bardzo rozsądna notka.
    Dlaczego tak wszyscy piszecie o tęczy Magnolii, a nie piszecie o jej wątkach społecznych, bardzo dobrze zresztą napisanych??
    Nie zgodzę się z przedmówcą w jeszcze jednej kwestii: „Jesteś osobą wszechstronnie wykształconą. Piszesz naprawdę mądre teksty, które traktują o książkach, filozofii, ekonomii, malarstwie i o szeroko pojętej kulturze” Nie zgodzę się, bo nie ma przyzwolenie u mnie nazywać tak osobę, która taką nie jest. Owszem, piszesz, Małgosiu, o szeroko pojętej kulturze, piszesz o obrazach, tekstach, itp. tyle że nie piszesz tak naprawdę o nich, tylko o swoich emocjach, w sposób ciężki i niezachęcający, dlatego Twoje blogi są mało popularne.

    Czekam na swoim blogu http://wwwjokker.blox.pl/html. Niech mi ktoś wskaże naprawdę dobry, autentyczny tekst Defendo, to się do niego ustosunkuję. Przeprowadzimy dekonstrukcję :)

  42. justyna Says:

    jokker Ania jest mądrą , wykształconą kobietą i nic i nikt tego nie zmieni. To czy Ty się zgadzasz czy nie , nie ma wpływu na zdobitą przez Anie wiedzę i umiejętności. Masz swoje zdanie i masz do tego prawo. Tak jak moim prawem jest zgadzać się lub nie z Twoimi odczuciami. I ja się nie zgadzam. Bo używasz w dyskusji nie argumentów rzeczowych a chwytów w postaci puenty w dowcipie o najwyższej technologii w Ameryce , kiedy już nic nie można zarzucić to wychyla się z tłumów ignorant i wrzeszczy
    – A wy bijecie Wietnamczyków !
    Wynajdujesz zdania pojedyńcze by umniejszyć Ani. W ten sposób z tej notki robi sie magiel i o to również mam żal do Krzysia. Ania napisała rzeczowo o co ma pretensje i co zarzuca stylowi pisma Magnolii. Większość osób źle odczytała treść, jako atak personalny . Ja tego tak nie odbieram. Jeśli ktoś zarzuci mi naiwność i nadmierną wiarę w dobre intencje, to ja chcę w tym nadal być i tej wiary prosze nie odbierać mi:) a jesli już to argumentami a nie co mi sie widzi czy co sobie wymysliłem.

  43. jokker Says:

    Justyna, nie zrobiłem niczego, czego nie zrobiła Anna. Ona dała garść cytatów z „Magnolii”, ja dałem garść cytatów z jej blogów. Może jestem zwolennikiem kodeksu Hammurabiego? :)
    Nie odbieram Annie ani intelektu, ani umiejętności pisania. Ale nie czyniłbym ani z jednego, ani z drugiego czegoś, co wyróżnia jej blog spośród innych.
    Magiel, droga Justyno, zrobiła Anna sama. Gdyby tylko skrytykowała kategorie konkursu, a nie zaatakowała personalnie, to nie byłoby całej tej rozmowy. Chyba coś jednak jest na rzeczy, skoro rozmowa trwa.
    A Tobie radzę czytać i patrzeć bardziej obiektywnie. Bo ślepych pomagierów Anna już ma. To są wstrętne koty /faja/

  44. defendo Says:

    Krzyś – obawiam się, że stając w obronie kobiety, niechcący mocno nadepnąłeś jej na odciski. Nie napisałam, że brak jej wykształcenia, nie porównywałam jej do siebie – Ty to zrobiłeś. W dodatku zachęcając mnie do „zniżania się”, co jest dość paskudne. I nie o wykształcenie tu idzie – Yoyo pisze znakomicie, a naprawdę skończył tylko podstawówkę, co zresztą podkreśla przy każdej okazji. Nie dodaje, że jest niesamowicie oczytany, że kształcił swój gust literacki na najlepszych wzorach. Nie cenię papierków – żaden certyfikat nie świadczy o kompetencjach, o czym tu już wiele razy pisałam.
    Nie krytykowałam – zacytowałam tylko, komentarz faktycznie był zbędny. Nie mam zamiaru wpływać na sposób pisania Kornelci. Niech sobie pisze, jak chce. Niech pisze wiele – zawsze znajdzie chętnych odbiorców.
    Walczę nie z nią – ale ze zjawiskiem, które mnie mierzi.
    Powinnam nie tykać złego pisania, bo „wszyscy znają tę osobę”? Jacy „wszyscy”? To raz. Po drugie – kiedy pisałam o zjawisku grafomanii na przykładzie Coelho, mój tekst nikogo z Was nie poruszył. Teraz – proszę!
    Być może nieprawidłowo zrozumiałam jej wpisy o pojawieniu się w rodzinie niemowlęcia, ale pisała przecież o zaręczynach córki(a wyglądało na to, że to nie jest jej pierwsze dziecko, które zakłada rodzinę), jeśli źle zrozumiałam – przepraszam, nie wierzę, że Kornelka wstydziłaby się posiadania wnuków, raczej byłaby z nich dumna.
    Nie rozumiem również, dlaczego zarzucasz mi brak szacunku dla kogokolwiek? Nie cenię jej pisania, to prawda, ale to nie oznacza, że nią gardzę. Przeciwnie.

  45. defendo Says:

    Justyś, przywracasz mi wiarę w to, że da się mnie zrozumieć, bo przez chwilę myślałam, że piszę w sanskrycie ;)

  46. defendo Says:

    A co do cytatów – warto byłoby zerknąć, kogo się cytuje. Czasem w moich blogach są teksty, które ktoś pisał dla mnie. I to wyraźnie zaznaczam.
    Nie wiem, jak wielkimi literami mam napisać, że ani przez chwilkę nie atakowałam osoby, jest mi absolutnie obojętne, k t o popełnia takie teksty. Nie ma to znaczenia.
    Znanym i skądinąd znakomitym twórcom zdarza się popełnić dzieła słabsze. Stają się wtedy celem krytyki, jakoś nikt nie pamięta, jakie gromy sypały się na głowy uznanych artystów, którzy albo się jeżyli i warczeli, albo szli po prostu dalej. Jeden z moich znajomych twierdzi, że rumieni się ze wstydu, kiedy widzi swój obraz na ścianie w domu przyjaciół.
    Przyboś atakował turpistów, to rzeczywiście było poważne starcie. Nie będę tu przypominała, o co szło, o tym uczą w ogólniakach(może nawet w gimnazjach?). To był spór prowadzony bardzo serio, a jego efektem była coraz lepsza jakość tekstów. Ja nie krytykuję treści – każdy i w każdym wieku ma prawo do wszelkich emocji, nawet do egzaltacji, czemu nie? Uważam zresztą, że można pisać o czym dusza zamarzy, nie znam tematów tabu. Ważne jednak, j a k się pisze.
    Nie podałam adresu netowego Kornelli, bo któryś z moich czytelników, nie związany ze środowiskiem czatowym, mógłby pójść tam, poczytać i napisać o wiele ostrzej, niż ja. Cytowałam na chybił-trafił, ktoś mniej łagodny mógłby pewnie znaleźć bardziej ewidentne przykłady.
    Jeszcze jedno – wystarczy wejść na dobry portal lub forum literackie, najlepiej takie, w którym dyżurują fachowcy(poeci, krytycy) i poddać jakiś tekst ich ocenie. Okaże się wtedy, że moja łagodna kpina jest pieszczotą – oni zwyczajnie mieszają z błotem grafomanów.

  47. cogitomen Says:

    „Ja, pierdzou.” Taki cytat przyszedł mi do głowy.
    Pozdrawiam ciepło c.

  48. cogitomen Says:

    „Ja, pierdziu.” Taki cytat przyszedł mi do głowy.
    Pozdrawiam ciepło c.

  49. jokker Says:

    Małgorzato, wyczuwam, że to do mnie: „A co do cytatów – warto byłoby zerknąć, kogo się cytuje. Czasem w moich blogach są teksty, które ktoś pisał dla mnie. I to wyraźnie zaznaczam”.
    Jeśli tak, to proszę, wskaż, który cytat nie jest fragmentem Twojego tekstu, tylko kogoś innego. Przejrzałem raz jeszcze te teksty na Twoim blogu na bloxie i nie znajduję żadnego zaznaczenia, że są nie Twoje.
    To po pierwsze.
    Po drugie. Jesteś nadęta do granic możliwości. Nawet w komentarzach nie możesz nie popisać się … czym? wiedzą z zakresu szkoły średniej.
    I jeszcze:
    „Okaże się wtedy, że moja łagodna kpina jest pieszczotą – oni zwyczajnie mieszają z błotem grafomanów.”
    Droga Małgorzato. Nie udawaj, że jesteś łagodna, ani że Twoje słowa są łagodne. Nie mów nam, jak mamy odczytywać Twoje złośliwe słowa, pełne personalnych przytyków. Bo ja wówczas powiem łagodnie, że w swoim zachwycie nad własnym intelektem, zapomniałaś o jednej ważnej rzeczy: „live and let live”
    I na koniec:
    „To był spór prowadzony bardzo serio, a jego efektem była coraz lepsza jakość tekstów. ” Nie powiedziałbym. Grochowiak nigdy nie mógł się równać Przybosiowi. Polecam „Wybór pism krytycznych” Sandauera.

  50. defendo Says:

    Nie porównuję poetów. Grochowiaka z Przybosiem ani Mickiewicza ze Słowackim. Sandauer stanął po jednej stronie barykady, wolno mu było.Wolno mi lubić Grochowiaka i nie lubić Przybosia.
    Cenię Herberta, ale go nie lubię – też mi wolno. Potrafię to uzasadnić, ale nie pora i miejsce na to.
    Jeśli bawi mnie Mniszkówna to dlatego, że to jedna z najkomiczniejszych książek w naszej literaturze. Mniszkówna ze śmiertelną(dosłownie) powagą pisze o tym, jak sobie wyobraża świat arystokracji, nie dostrzegając, że tworzy parodię tego świata. A do tego robi to językiem, jakim – jak sobie wyobraża – posługują się „wyższe sfery”, stąd takie kwiatuszki:
    „Stefcia w ofierze obok krzyża kładła własne serce, przepełnione zdrojem najgorętszych uczuć. Gdy Waldemar wszedł, ujrzał ją nie na klęczkach, ale rozmodloną duchowo.”
    „Każde z nich miało w sercu żal i zwątpienie,a pająk smutku omotywał ich coraz silniej swą ciemną szatą, wysysał nadzieję z najgłębszych tkanek serca.”
    „Pierwsza młodość jej życia i pierwsze poranne blaski słońca złożyły się na potężny hejnał szczęścia, spłynęły do duszy stubarwną tęczą.”
    Wszystkie ekranizacje tej powieści są gniotami, bo odbierają to, co najważniejsze i najbardziej zabawne – styl. Bo treść lepiej przemilczeć miłosiernie, te wszystkie fortepiany z lapis-lazuli wykonane, to zapalenie opon mózgowych(nie od kleszcza, ale od złamanego serca) itd.
    Teraz może zrozumiesz, że nie chodzi mi o osobę, „Trędowatą” mogły napisać sam Piłsudski nawet – i tak byłaby uważana za szczytowe osiągnięcie grafomanii.
    Pełne wydanie tej powieści z 1989r. liczy sobie – bagatela! – zaledwie 700 stron.
    Nie walczę z tą szmirą – przeciwnie, uważam tę powieść za świetne narzędzie, jeśli ktoś potrafi się śmiać, czytając ją, to znaczy, że jego poczucie estetyki ma się nieźle. Jeśli umie kpić z jej formy, to znaczy, że ma wyczucie dobrego stylu. Taki probierz.

  51. kusistofu Says:

    Te pojedyńcze zdania sprawiły, że moje odczucie jest właśnie takie a nie inne. Po co sięgać po informację dotyczącą wyglądu autorki bloga? Po kiego diabła pisać, że to dziwne, że autorka jeszcze ma czas na pisanie wśród stosów pieluch? Powiedz mi szczerze – po co? To właśnie te zdania są kpiną i szyderstwem z autorki bloga. Gdzie jest szacunek dla drugiego człowieka Małgosiu? Nie o to chodzi, że masz nie tykać człowieka ale jako osoba inteligentna i wykształcona powinnaś to zrobić z wyczuciem, z taktem, Z SZACUNKIEM. Podkreślam to słowo.

    Ilekroć sięgniesz po blog kogoś z „naszej” grupki, spotkasz się z zarzutem, że po kimś jeździsz. Nadal dziwi mnie fakt, że wysiliłaś się tylko na jeden przykład z energią taką jakby zalewała nas fala grafomanii. Przecież mogłabyś napisać ten tekst ogólnie. Rzucić cytatami z innych blogów. Ale tego nie zrobiłaś. Owszem, skrytykowałaś grafomanię ale na jednym przykładzie to cienka argumentacja. Na dodatek wyrażasz się o Cornelli bezosobowo a przecież ją znasz. Z osób, które skomentowały twój tekst zna ją około 12 osób. Część przyszła bronić a część podaje tylko neutralne stanowisko w tej sprawie. Więc nie tylko ja czuję, że coś tu jest nie tak.

    Przywołując twoje wszechstronne wykształcenie a także potrzebę zniżania się wcale nie miałem zamiaru udawadniać, że cornelli nie ma wykształcenia. Chciałem tylko uczulić na pewne rzeczy – szacunek i pokorę. Zatem raz jeszcze powtórzę – to, że masz wszechstronną wiedzę i jesteś na piedestale do czegoś cię zobowiązuje. Szacunek i pokora. Nie wszyscy zajdą tak wysoko jak ty. Zabrzmi to strasznie patetycznie ale to właśnie tacy ludzie jak ty niosą kaganek oświaty i powinni uważać na to co mówią, bo traktowanie ludzi z góry pcha ich do buntu i niezgody na takie fanaberie.

    Kolejna powtórka – krytykujesz nieodpowiednią osobę. To organizatorzy tego konkursu są winni temu, że w blogach literackich nie ma jakiejś selekcji. Tam są najnormalniej w świecie potrzebne – kompetentne osoby. Dlatego póki konkurs blogu roku będzie wyglądał tak jak wygląda w kategorii literackie blogi mają prawo wystartować wszyscy, bo czy można brać taki konkurs na poważnie? Poza tym przyznam się, że jestem ciekaw wyniku, bo skoro wg ciebie nie ma tam ani jednego dobrego bloga to może juror nie przyzna nagrody. Takie sytuacje się zdarzają.

    Dobry portal lub forum literackie, na którym fachowcy poddają tekst ocenie to jedno wielkie gówno. Wybacz. Takie miejsca kojarzą mi się z programami typu – Mam talent, Idol, itp.. Nie umiesz pisać, jesteś do niczego, dawno nie widziałem takiego słabego tekstu. Z całym szacunkiem – pieprzę takich krytyków i taką krytykę, bo w ten sposób to i ja potrafię. Prawdziwy krytyk potrafi krytykować z wyczuciem i owszem często na granicy dobrego smaku ale jego krytyka czemuś służy i nie jest tylko krytyką dla krytyki. Twój tekst ledwie dotyka sedna problemu. No bo co ja tu widzę? Jakąś nieistotną informację o pieluchach, telenowelach i wyglądzie autorki bloga. Wytłumacz mi – jakie to ma znaczenie odnośnie jakości jej pisania? Gdybyś nie podała tych informacji to prawie na pewno nie uznałbym ten tekst za złośliwy. A tutaj oprócz krytyki są też personalne ataki. Powiem ci wprost Małgosiu, to już było i jest ograne. Mam nadzieję, że nie zmienisz tytułu bloga na toteramy3, bo jeśli zamierzasz w ten sposób krytykować blogi to upodobnisz się do tych, którzy bawią się „oceniając” blogi innych.

    Kolejna powtórka – ten tekst nie jest krytyką z prawdziwego zdarzenia. Wydźwięk tego tekstu jest dla mnie mniej więcej taki:

    O mój boże, popatrzcie jak ona kiepsko pisze!

    A jakieś rady żeby tak krytyka była konstruktywna? Twój tekst jest stwierdzeniem – jesteś do kitu – nie wychylaj się – znaj swoje miejsce. Tak właśnie odbieram ten tekst. Jest złośliwy i tyle.

    Skoro już cytujesz to w dobrym tonie jest podać źródło, bo inaczej przestaje mieć sens to o czym pisałaś ostatnio. Albo cytujemy wszystkich albo nikogo. Bądźmy konsekwentni. Tłumaczenie, że to w trosce o to by ktoś nie zjechał cornelli bardziej uważam za mętne.

    (Proszę o wybaczenie za chaos w mojej wypowiedzi i niezliczoną ilość powtórzeń. Ja bronię osoby. Nie grafomaństwa.)

  52. procesVII Says:

    Zauważyłem, że wokół Kornelci pojawiają się takie nicki – meteory, tworzone na potrzebę chwili. Teraz jakiś Dżoker powstał, wcześniej był Grandson. Inny zaś jako „Kuryprocesa” wklejał na Bloksie fotki Pstro z Naszej Klasy. Śmiem podejrzewać, że to ta sama osoba. Bo ten Dżoker nie nawiązuje do swej poprzedniej, wirtualnej tożsamości.
    W komentarzach pojawił się tu rasowy TW Valmont – szpieg i donosiciel, należy podejrzewać, ze złoży donos do szanownego Jury Konkursu i wypierdzielą Kornelcię z zawodów. I słusznie by zrobili, skoro już na początku drugiej fazy konkursu pojawiają się blogi Dżokera, na których są kradzione fotki. Wyobraźcie sobie co stanie się z konkurencją, do czego posunie się Dżoker, by załatwić Kornelci karierę.
    Myślę, że Dżoker to jest to samo co Grandson i jest to alter ego Magnolci. Pamiętam jak się rzucał, bo Ala omyłkowo usunęła link do bloga Magnolci z Cyca. Ja zaś widząc zaczątek rebelii, wywaliłem w trakcie tej awantury Kornelcię z adminów, bo przekonałem się, że jej nie chodzi o wspólną redakcyjną pracę, a tylko o lans.
    Napisałem maila do Shuty’ego, żeby Kornelcia wygrała, bo jak nie wygra, to potem jakiś Grandson czy Dżoker będą na niego psioczyć po blogach i wklejać jego fotki z Naszej Klasy.
    Grandson czy tam Dżoker, masz czas do północy na usunięcie swojego bloga, jeśli nie, wyślę w sieć swoich Czarnuchów i zrobią Kornelci z dupy jesień średniowiecza. Chyba, że nie zależy Ci na Kornelci, a tylko na dowaleniu Defendo. Wtedy zrozumiem. Ale kiedy ja puszczę moich Czarnuchów, to napalm rozleje się po wszystkich blogach, a Kornelci blog jest najbliżej Twojego, bo jest jego zbrojnym ramieniem.
    Tobie nie zależy na obronie Magnolii, a na dowaleniu Derendo. Przekonamy się, moje Czarnuchy czekają do północy.

  53. jokker Says:

    Procesie, przypisujesz mi chyba zbyt wiele.

    Odniosę się tylko do jednego. Nie wykradłem zdjęcia Małgorzaty, bo ono wisi na jej blogu: http://defendo.blox.pl/2008/04/Z-lekka-rozzloszczona.html
    Proszę, byś tym samym nie porównywał mojego blogu z blogiem o kurze, na której zdjęcie pojawiło się „spod ziemi”. OK?
    I strasz mnie Ty netowa kanalio, bo Twój blogasek po północy będzie tylko wspomnieniem. Ciekawe tylko czyim.

  54. jokker Says:

    I nie strasz mnie …

  55. procesVII Says:

    Skąd przypuszczenie, że „wwwjokker.blox.pl” jest blogiem Magnolci?
    Zawiera w nazwie „www”, to dość nietypowe, nie widziałem by ktoś taką nazwę tworzył prócz Kornelci. Ona ma w nazwie „wwwmagnolia48bloxpl.blox.pl”. Albo to jest ktoś kto zakładał blog Magnolci, albo ona sama.
    Jokker zakończył swój wpis „cdn.” a tak samo zakończony był wpis na blogu, w którym podane były fotografie z Naszej Klasy i dane osobowe Pstro.
    To ktoś kto nie chce polemizować, ale paradoksalnie zrobić koło dupy Kornelci. Oczywiście stworzenie jednorazowego pseudonimu zapewnia kom fort i bezpieczeństwo, ale tworzy – uzasadnione – podejrzenia, że zainteresowany jest z nim w zmowie. Albo jest tą samą osobą.
    Idę o zakład, że Jokker to Magnolcia, która nie chce sobie brukać teraz blogaska awantutami. Pamiętam jak na czacie się przebierała w różne pseudonimy. Nie róbcie z niej sierotki, potrafiła zorganizować esemesy, wykorzystywała mnie i dymała, żeby sobie załatwić wysokie statystyki. To niezła cwaniara, żadna sierotka.

  56. Anonim Says:

    No cóż…w każdym z nas „siedzi” zazdrość,tylko oby nie była ona zawistna
    Pozdrawiam

  57. Elżbieta Says:

    Ps.nie lubię być anonimowa,nie zauważyłam braku wypełnienia adresu….

  58. charmee00 Says:

    Te, Valmąt – od Toteramów to z daleka… Znajdź sobie inny argument do wycierania buźki.

  59. kusistofu Says:

    Bez obaw charmee. W przeciwieństwie do niektórych nie spędzam tutaj całego życia. Za chwilkę będę jedynie wspomnieniem.

    Proces, samolot na Capri odlatuje niebawem. Szarm czeka za tobą stęskniony. No szybciutko to może jeszcze zdążysz. ;)

  60. cornelli Says:

    Zapytam, Procesie: wszystkie te rewelacje podpowiedziały Ci głosy w Twojej głowie? Ja wiem, że Ty nie istniejesz bez zadym i że nic Cię tak nie kręci, jak wymyślanie scenariuszy, którymi mógłbyś najbardziej komuś dokopać, ale może zacznij trochę myśleć, dobrze?
    Bo stajesz się coraz bardziej żałosny, a tego już nawet ja nie mogę znieść. Mój blogasek, w przeciwieństwie do niektórych /czytaj KLdV/, nie ma zamkniętych drzwi do komentowania i każdy może zostawić komentarz, jaki mu się żywnie podoba. Nie muszę uciekać się do zmiany nicka, by odpowiedzieć po swojemu. O tym wiesz doskonale.
    Jeśli znalazł się ktoś z blogosferze, kto w pewien sposób ujął się za mną, pokazując hipokryzję Defendo, to mogę mu tylko podziękować, co niniejszym czynię:) I nie tylko jednemu Jokkerowi, bo jak widać z komentarzy, wielu znalazło w sobie odwagę, by „obnażyć królową”.
    Wracaj na te swoje blogerskie śmieci i dmij w róg, który nigdy złotym nie był, chociaż chamowi przynależny.

  61. cornelli Says:

    Jokkerze:)Valmoncie:)
    Dziękuję:)

  62. mniemanolog Says:

    Wyznaczam nagrodę pieniężną w wysokości 1000zł (tysiąc zł) dla osoby, która znajdzie mój blog. Firmuję go pierwszym moim nickiem jakiego używałem na czacie. Kto pozna mój styl, dowcip i skojarzy pewne fakty.Wyznaczam termin do 24 lutego bieżącego roku, po którym oferta wygasa. Defendo nie dotyczy moja propozycja , bo posiada zbyt dużą wiedzę na mój temat i jest zbyt inteligentna, co daje jej ogromną przewagę nad innymi :-) Resztę zapraszam do udziału w tej zabawie.Powodzenia

  63. jasama Says:

    Grzechu, czy aby za mocno się nie rozpędziłeś w tym swoim konkursie?
    „Defendo nie dotyczy moja propozycja , bo posiada zbyt dużą wiedzę na mój temat i jest zbyt inteligentna, co daje jej ogromną przewagę nad innymi”
    Podpisane: Ta mniej inteligentna

  64. telemach Says:

    Defendo, obawiam się że marnujesz energię. W czasach nagłego wzrostu powszechnej entropii jest to dla mnie postępowanie zdumiewjąco irracjonalne.
    Niezależnie bowiem czy zgodzimy się z Kunderą („The irresisitable proliferation of graphomania among politicians, taxi drivers, childbearers, lovers, murderers, thieves, prostitutes, officials, doctors, and patients shows me that everyone without exception bears a potential writer within him, so that the entire human species has good reason to go down the streets and shout: ‚We are all writers!'”) czy też ograniczymy się do psychiatrycznej deficji G. jako schorzenia z rodziny nerwic natręctw – walka z tym zjawiskiem (bądź chorobą) jest czynnością ośmieszającą ośmieszającego. I całkowicie pozbawionym szans na powodzenie. O Miszkównej pamiętamy jedynie dzięki jej krytyką i prześmiewcom. To oni są odpowiedzialni za wciąż ponawianą reanimację trupa.

  65. mniemanolog Says:

    Jasama wiedzę na mój temat Małgorzata ma dużą. Co do jej inteligencji też się osobiście przekonałem. Nie mam nic przeciwko byś również mnie przekonała o swojej. Pozdrawiam.

  66. sofijkaa Says:

    ooo Matko

    jak w taniej żłopodajni :]

  67. procesVII Says:

    Ależ ja absolutnie popieram Twój udział. Im więcej ludzi startuje tym lepiej. I szczerze mówiąc gówno mnie obchodzi, co tam wypisujesz w tej swojej pełnej hipokryzji Krainie Łagodności. I bardzo się cieszę, że grasz, bo rodzą się zadymy, dzięki którym – jak słusznie zauważyłaś – istnieję.
    Granie nieszczęśliwej, opuszczonej, samotnie wychowującej dzieci, pokrzywdzonej przez los masz we krwi swej żebraczej. Ja się cieszę, że idziesz do przodu, ale żeby iść i się wspinać, trzeba być przebojowym skurwysynem. Ja taki jestem i się przyznaję. Ty też taka jesteś, ale udajesz, że nie.
    Oczywiście, że moje pisanie jest gówno warte i istnieję tylko dzięki zadymom. Ale gdzie byłby Twój blog, gdyby nie jego promocja na Cycu? Gdzie byłabyś, gdybym Ci nie pokazał mechanizmów medialnych: Wykop (jest tam masa linków do Ciebie), ilu ludzi poznałaś przez te moje zawieruchy i zamieszania?. Potem, kiedy już stałaś się silniejsza albo przynajmniej tak Ci się zdawało, olałaś Pokera, Kawę i resztę. Będziesz mnie nienawidzić, bo gdyby nie ja Twój blog byłby zadupiem jak blog hipokrytki Jasamej czy kiedyś Justysi.
    Stalin też kazał zamordować wszystkich, którzy pomogli mu uciec z więzienia. Ocalił gościa, który mu odmówił pomocy.
    Defendo też się nie przyzna, kto założył dla niej ten blog i kto ją wręcz zmusił do blogowania. To podważyłoby jej poczucie wartości i image niezależności.
    Popatrzcie na siebie i pomyślcie ilu z Was narodziło się na czatach czy forach tworzonych przeze mnie. Nie musicie pisać, bo przecież to byłby obciach. Mnie wystarczy, że ja wiem. I nie czuję dumy, znam ten mechanizm tak dobrze, że się tylko uśmiecham.
    To jaki jestem w oczach takich jak Ty, wali mnie. Nawet wrzuciłem na Ciebie kilka esemesów, ale nie dlatego, że Cię lubię, bo nie lubię takich fląder jak Ty. Mam esemesy za darmo to raz, a dwa to chciałem, żeby właśnie były takie jaja jak teraz. Żeby „literaturę” w sieci tworzyły takie niedouczone pindy jak Ty, Magnolciu. Bo Ty nie masz nic do przekazania, Ty wcale nie widzisz świata z żadnej perspektywy. Jesteś nijaka, pamiętam jak rozwalałaś fora swoją pindowatością i nudziarstwem. Do Derendo Ci sporo brakuje i tu nie chodzi o przeczytane rzeczy, ale o umiejętność wyciągania wniosków, o spojrzenie, którego Tobie Bozia nie dała.
    Dlatego blog i na dodatek literacki jest dla Ciebie idealną sprawą. I zapindalaj do przodu! To potwierdza moje tezy, że blogi, na każdym froncie, piszą tylko smutne rury.

  68. flanelka Says:

    Proc, nadgarstek Ci się zwichruje od nakręcania ;P

  69. fermencik Says:

    Cornelli staje się coraz słowniejsza
    http://www.wykop.pl/link/136049/reminiscencje-konkursowe

  70. silmarwena Says:

    a ja spytam tylko tak: kto ma prawo oceniac czyjes pisarstwo? Kazdy dokonuje jakiejs oceny- podoba mi sie, nie podoba, czytam dalej, nie czytam, ale tylko niektorzy zaczynaja krzyczec: chalturaaaa, pieklo i szaaataaaani. Kto Ci dal do reki ostra bron?? Def??Czy jestes zawodowym krytykiem czy jedynie wyrobionym literacko czytelnikiem?? Dlaczego Twoj smak jest bardziejszy niz moj?? Dlaczego Twoja wizja literatuty jest tą wlasciwa?? No i oczywiscie- jesli sama jestes bez winy to pizgnij tym kamieniem, smialo Def…

  71. procesVII Says:

    Silmarwena, trzęsąca dupą eks fioletko, poszukiwaczko i tropicielko pedofilów na czatach, gdzie siedzą starzy ludzie z Parkinsonem i Alzheimerem, Warzywie Czatowy, powiem Ci prosto: To jest blog Defendo i ona pisze tu co uważa za stosowne. Chcesz bronić wartości literackich, które znajdują się na blogu Magnolci, broń!
    Natomiast jeśli chcesz napisać, że Magnolcia jest super koleżanką, to załóż blogasek, w którym będziesz wychwalać jej zalety.

  72. silmarwena Says:

    Procus, to ty zyjesz?? jak milo:)… ale nadal nie wiem czemu defendo ma byc dla kogokolwiek wyznacznikiem dobrego smaku. Poza tym, gdyby defendo pisala jedynie na blogach, swoich i nie tylko- nic mi do tego, ale tak niesteyty nie bylo…i dlatego pozwolilam sobie nawiedzic jej blog i odniesc sie do sytuacji. A tobie, procus zycze szybkiego powrotu do zdrowia i rychlego odstawienia lekow. Pozdrowka od ex fioleta dla ex faceta.

  73. jokker Says:

    Procesie, właśnie pokazałeś na co się stać, Ty kupo gówna netowego.
    Nie tylko obrażasz, ale też się podszywasz pod innych. Czy ktoś spodziewałby się czegoś innego? Nie, nie po Tobie.
    W swoim delirium najpierw piszesz o mnie, że „To ktoś kto nie chce polemizować, ale paradoksalnie zrobić koło dupy Kornelci”, a potem: „Idę o zakład, że Jokker to Magnolcia”. Zdecyduj się więc, gnoju.

    Ach. Jest tajemnicą poliszynela, że blog o Pstro to Twoje dzieło, Mariuszu.

  74. defendo Says:

    Mniemanologu-Grzesiu – dzięki serdeczne, ale przeceniasz mnie.
    Chociaż wolałabym, żebyś nie chciał testować Wechslerem czy innym probierzem wszystkich kobiet

    Silmarweno – każdy ma prawo oceniać teksty osoby, która z własnej i nieprzymuszonej woli takim ocenom się poddała, zgłaszając blog do konkursu. Amen. Mogła wystartować w innej, stosowniejszej kategorii, a wtedy milczałabym.
    Poza tym – zostałam – podobnie jak Proces – w stosownym czasie obciążona garbem mnóstwa przeczytanych książek(nałóg czytania wcale mi nie minął), nie muszę być krytykiem literackim, żeby poznać tak jaskrawą grafomanię. Zresztą – specjalnie dla Ciebie napiszę w kolejnym komentarzu, dlaczego Kornelcia pisze niedobrą literaturę i całkiem niezły pamiętnik, skoro nie wystarczyły Ci cytaty.

    Procesie – oczywiście, że się przyznam, gdybyś mnie nie zmusił, stosując nawet coś w rodzaju szantażu, nieprędko zdecydowałabym się na pisanie blogu. Zwłaszcza że w realu piszę wiele.

    Telemachu – już to pisałam, ale powtórzę: zwolennicy elitaryzmu(a do nich należę, przynajmniej w sferze kultury) nie powinni zamykać się w wieżach z kości słoniowej, bo staną się ona rychło „wieżami milczenia”, w których padlinożerne ptaki rozdziobują zwłoki. Pogrobowcy Mniszkówny mają się całkiem nieźle, są popularni i zadowoleni. Pewnie, że to walka z wiatrakami, pozwól mi jednak na donkiszoterię.
    Jeśli piszę, że nie ma we mnie zgody na panoszenie się chłamu, jeśli winię krytyków – tchórzliwych i sprzedajnych – za taki stan rzeczy, to sama mam milczeć? Czułabym odrazę do siebie. Widzisz, często brak sprzeciwu brany jest za akceptację, dlatego nie chcę odpuścić.
    Mogę sobie pozostać samotna w tej walce, trudno.
    Jest jeszcze jeden powód: uważam, że głosujący na złą literaturę robią krzywdę jej twórcom. Dość szybko nabierają oni przekonania, że piszą co najmniej dobrze, żeby nie powiedzieć – dużo lepiej niż inni, bo przecież dostali taką masę głosów, coś w tym jest. Zaczynają się zupełnie inaczej zachowywać, tracą niepewność, która przedtem sprawiała, że potrafili przynajmniej czasem przyjrzeć się krytycznie własnym tekstom, że – rzadko, bo rzadko – ale jednak brali do ręki jakąś dobrą książkę.

  75. procesVII Says:

    ale nadal nie wiem czemu defendo ma byc dla kogokolwiek wyznacznikiem dobrego smaku.

    A dlaczego ma nie być? Sądzisz, że lepiej, gdyby tą busolą smaku była Kornelcia? Defendo wzięła na tapetę blog w wirtualnego pobliża. I celnie uderzyła, bo akurat blog Magnolci może symbolizować apogeum kiczu i obciachu. Mało tego, ten człowiek masowy, prosto z Ortegi y Gasseta, nakazuje wielbić tę przeciętność i nihilizm. Pojawiły się tu masa, która murem staje za przeciętnością, wykorzystując do tego szczyt kiczu – Magnolcię.
    Nie zgadzam się z Defendo w wielu kwestiach, sama wielokrotnie stosowała wobec mnie ataki ad personam, ale to nie zaburza we mnie trzeźwego postrzegania. I umiem odróżnić pisarskie dno, od własnego i popartego wiedzą spojrzenia. I takie spojrzenie ma Defendo. Magnolcia jest ślepa, widzi tylko siebie. Jest totalnym blogowym dnem, ale cieszę się, że gra w obciachowym konkursie. Sam w nim gram.

  76. silmarwena Says:

    def… wedlug mnie prawdziwe byloby stwierdzenie zawierajace odrobine pokory, cos w stylu ”moim zdaniem”, ale sorry jak Cie kocham, nie jestes dla mnie autorytetem, tylko dlatego ze duzo przeczytalas… ja tez duzo przeczytalam… a nie aspiruje do roli czynnika smakotworczego. ale… coz… nie moj cyrk, nie moje malpy. Walczcie sobie o pryncypia…nawet sie pozabijajcie…nie mam wplywu na nikogo wiecej procz siebie…i wypisuje sie…blogi to nie moja bajka:) zostane przy braciach Grimm

  77. defendo Says:

    Grześ – znalazłam Twój blog, czekam na nagrodę :))))

  78. mniemanolog Says:

    Małgoś Ty byś mnie zrujnowała…..zastrzegłem, że Ciebie konkurs nie dotyczy

  79. mniemanolog Says:

    Jak już znalazłaś to dla ułatwienia podaję kategorię dla chętnych. Moje pasje. Powodzenia

  80. defendo Says:

    Koniec litości. Teraz naprawdę zacytuję – tym razem z komentarzami, chociaż teksty mówią same za siebie. Silmarweno – nadal będziesz bronić wartości?
    Może zacznę od opisów przyrody:
    „Jeszcze, gdzieś we mnie, pobrzmiewa nieśmiała melodia ptaków, ukrytych za świetlistą kotarą. Jeszcze czuję ciepło słonecznej lawiny przedzierających się, między gałęziami, promieni. Jeszcze czuję oddech zimy, który mroźnym powietrzem wyszczypał mi policzki. Ukołysana lasem, pozwalam płynąć leniwie moim myślom, ogrzanym ciepłem domu … Niech zachwycą się obrazem w duszy odbitym ….”

    Urzekła mnie ta lawina ciepła przedzierających się promieni. Przedostatniego zdania nie pojęłam, zmyliła mnie fraza „ogrzanym ciepłem domu” – kim by ł ten ogrzany? A może chodziło o myśli? Świetlista kotara zasłaniająca ptaki – no zgadnij, dlaczego to sformułowanie jest dość paskudne?

    „Krajobrazem gór miękko falujących, porosłych wiecznie zielonymi sosnami, widokiem strumieni, które wijąc się wśród wzgórz, bawią się w chowanego … czasami giną wśród kamiennych głazów, pełzną podziemnymi korytarzami, by perlistym śmiechem wodnej kaskady wystrzelić zupełnie niespodziewanie przy grupie drzew pochylonych w niemej modlitwie. I widokiem tym przywołane do porządku, cichutko pluszcząc spływają ku następnej kryjówce”
    Falujące te góry, pewnie modlitwy drzew je tak rozchwiały.

    „Wioska podzielona była na dwie części. Mocniejszym tupnięciem Natury teren miał kształt uskoku, stąd część domów zbudowano na tak zwanej Górze, a część w Dole. W ciepłe dni lubiłam wspiąć się na Górę porosłą modrzewiami, usiąść w ich aromacie i zrywając pachnące łąką i słońcem poziomki, zapatrzeć się w krajobraz malowany złotymi łanami zbóż, przetykanymi czerwienią maków i turkusem chabrów. Widok zdający się nie mieć końca …”
    Ten fragment jest po prostu „serdceszczypatielnyj”, zwłaszcza tupiąca Natura i łan zbóż malowanych zbożem rozmaitym, w roli świerzopa i dzięcieliny obsadzone zostały chabry i maki(turkus brzmi piękniej niż przaśne określenie „błękit”, ale nie jest to kolor stricte niebieski).

    „Patrząc z mojej ukochanej Góry, poza linią lasów, znów pojawiają się nieregularne pola szachownicy zbóż, poprzecinane błękitem strumieni, by zamknąć widok czerwienią dachów porozrzucanych osad.”
    Ten błąd ślepy by namacał(ciekawe, czy autorka go poprawi, zanim juror przypadkiem na to się nadzieje) – imiesłów jest niebezpieczny, pola szachownicy jej spojrzały(to błąd w stylu:”Przeszukując kieszenie,wypadła mu moneta.”).

    „Opowiem Ci o łopocie przerażonego serca, które nie wie czy ma bić, czy może lepiej przestać, by nie czuć.”
    Serce jak chorągiewka – łopoce sobie na wietrze uczuć.

    „Brakuje mi cichych oddechów spoconych ciał, nie mogących rozerwać spójności w nich trwającej … i pieszczoty ostatnich kropel spływających do źródła …
    Szept namiętny, wprost do konchy wyszeptany, oczu wyraz zmącony pożądaniem …?
    Uczucia są piękną sprawą. Buzują w nas ogniem namiętności – tych zimnych i tych gorących.”
    Tu wymiękłam – ta koncha(muszla, muszelka), do której szepce się wprost, to źródło, do którego krople wracają, uczucia – piękna sprawa, zmącony wyraz oczu, oddechy ciał… wszystko to mnie z lekka zmąciło, ale nie podnieciło.

    „Więc rozbieram Cię ze słów, delikatnie dotykając myśli, pieszcząc duszę miłosną ambrozją, bo wiem, że któregoś dnia staniesz przede mną nagi, nagością swojego życia i podarujesz mi to nic, co dla mnie jest wszystkim …
    Siebie:) ”
    Facet nagi nagością swego życia? Na pewno przez „ż”, nie przez „rz”?
    Nawet dusza pieszczona ambrozją tego nie przebije.

    „Wodząc ustami, w ciepłych zakamarkach Jej ciała, spijałeś smak Jej duszy … Ambrozją go nazwać, to mało… Więc próbowałeś go wciąż i wciąż na nowo, obrysowując językiem każdy, nawet najmniejszy zarys kształtu oczu … ust … piersi dziewiczo zaokrąglonych.”
    D z i e w i c z o zaokrąglone piersi, najmniejszy zarys kształtu oczu, spijna ustami dusza o smaku ambrozji…

    „Zaczaruj tembrem zmysły, ogień w nich rozpalając. Wsuń się we mnie słów melodią … Rozdziel na dwoje miękką jedność ciszy i wypełnij swoją muzyką moje pragnienia …”
    Czarowanie tembrem?

    Rozumiesz teraz, czemu mnie zemdliło? I że nie idzie mi o autorkę, ale o teksty?
    I że naprawdę w głównym tekście byłam bardzo łagodna?

  81. Agori Says:

    Poczytałem rzeczony blog; nie zamierzam się wypowiadać na temat uzdolnień literackich właścicielki, bo na ten temat zostało powiedziane już zbyt wiele. Poczytałem kilka innych wypowiedzi na ten sam temat i nie pojmuję jednego. Mam prawo wyrazić swoje zdanie i na tym poprzestaję, bo dyskusja to nie przekonywanie do mojej najmojszej racji, lecz pozwolenie na posiadanie i tolerowanie cudzego odmiennego zdania. Nie pojmuję natomiast tej całej krucjaty, która daleko wykracza ponad krytykę stylu pisarskiego, a zaczyna obtaczać w gównie samą jego autorkę, z wrzuceniem jej w jeżyny, by rozszarpać cierniami do krwi i na końcu spalić ją samą na stosie. A zatem co/kogo oceniamy? I dlaczego na siłę przekonujemy do swojego punktu widzenia?…
    Jeśli zaś wezbrało w Was zbyt wiele negatywnych emocji, to znam lepszy sposób na ich rozładowanie. Przejdź się Defendo do kuchni i upiecz dla potomnych drożdżowca, a w ręczne wyrabianie ciasta włóż całą swoją złość i niezadowolenie. Ten przepis gwarantuje Ci pyszne, puszyste ciasto. Zaproś potem Procesa i napchajcie się do oporu przy kawie tą swoją słodką złością. Wasza przyjemność i znacznie to lepsze niż wyładowywanie się na bliźnim swym…

  82. defendo Says:

    Procesie – Ty grasz w tym konkursie, ale dla Ciebie to naprawdę tylko zabawa – i kolejne doświadczenie. Poza tym grasz w kategorii, która świetnie do Twojego blogu pasuje.
    Mogę Ci wiele zarzucać, ale na pewno nie to, że nie umiesz pisać. Poza tym – pamiętam Twój tekst o karze śmierci. Świetny! Jeden z nielicznych tekstów blogowych, który świetnie pamiętam.I doskonale wiesz, że Ci nie kadzę. Potrafisz pisać o filmach, o książkach i czort wie, o czym jeszcze.
    Dla Ciebie dostanie się do finału to bułka z masłem – jeszcze nie zajęłam się blogami w tej kategorii, ale zamierzam ;)

  83. justyna Says:

    „Będziesz mnie nienawidzić, bo gdyby nie ja Twój blog byłby zadupiem jak blog hipokrytki Jasamej czy kiedyś Justysi.”

    Małe sprostowanie :) mój blog drogi Procu załozyłam dużo wcześniej zanim Cię poznałam, a zlikwidowałam zdegustowana jego promocją i obecnością osób typu „chłodne oko”. O promocję nie prosiłam, a wręcz odwrotnie tłumaczyłam wielokrotnie ,że nie chcę rozgłosu.Wiem ,że trudno Ci to pojąć i możesz przypisać to mojej rzekomej hipokryzji. Obojętne mi to jest , wyjaśniam zgodnie z prawdą.

  84. Anonim Says:

    Z tego wszystkiego wynika, że Defendo po plecach Babci Cornelli wspina się na szczyty. To nadzwyczaj budujące. CCC, czyli Czatowa Cipa Cornelli, jako fundament literatury blogosferycznej. Pierwsze piętro to donosiciel Kusistofu, drugie Damy Toteramy, trzecie reszta klakierów i zazdrośników a na samym szczycie proces z flagą i pilotem do sterowania głębokością zanurzenia w tym bagnie. Pięknie… kurwa, pięknie…
    Defendo. Czas chyba napełnić kamizelkę ratunkową bo wkrótce nie będziesz miała nawet czym oddychać.
    Jedno jest wszakże niezaprzeczalne w tym całym bałaganie. Nawet bez przeprowadzenia badań DNA widać jasno, że ojcem Cornelciowego wniebowzięcia i zachłystywania się sobą jest Proces. To on wymyślił przecież kanon powtarzany wielokrotnie przez niego samego. ” Po moich plecach chcesz się wspiąć na szczyt.” Cornelcia powtarza go z uporem maniaka nie biorąc po uwagę, że sama leży w bagnie i wspinać się nie ma po czym. Ale wyobraźnię to ma. I nic więcej. Żenada…

  85. justyna Says:

    Może jeszcze tylko dla wyobraźni czytajacych dodam ,że blog prowadziłam 7 lat i bardzo odpowiadało mi zadupie wirtualne:) zlikwidowałam kiedy reflektory zostały skierowane na mnie.

  86. defendo Says:

    Kocham, kiedy kobietę wysyła się do kuchni, jasne – po co taka idiotka ma pisać, po diabła jej realizować prawo do posiadania własnych(uargumentowanych w dodatku) opinii?
    Do garów! A po drodze niech izbę zamiecie…

  87. defendo Says:

    Justyś – zaczynam Cię rozumieć… ;)

  88. defendo Says:

    Mój poprzedni wpis był skierowany do Agori:)

  89. justyna Says:

    ;) ale nie likwiduj bloga:)

  90. defendo Says:

    I jeszcze jedno – gdzie Ty widzisz, Agori , ataki na autorkę?
    Oceniam wy łącznie teksty, a i to wyłącznie formę, treść zostawiam w spokoju.

  91. Licencja Says:

    Bloga założyć może sobie każdy, pisać na nim każdy (jedynym przecież conditio sine qua non jest posiadanie komputera z dostępem do internetu), czytać blogi może każdy, do konkursu na bloga roku może przystąpić każdy, po co więc ta dyskusja, która według mnie- osoby niezwiązanej z towarzystwem czatowym, poczatowym etc., jest ładnie ubranym w słowa personalnym atakiem na Cornelli.
    Defendo, pięknie piszesz, to fakt- nienagannie pod względem stylu i języka, choć i Tobie zdarzają się grafomańskie perełki, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten z piszących, kto jest od nich wolny.
    Nie zgłosiłaś się jednak do konkursu. A dlaczego? Chyba znam odpowiedź na to pytanie- pisząc piękną polszczyzną, nie piszesz porywająco, nie wkładasz w to pisanie emocji. Przegrałabyś na pierwszym etapie. Bardzo lubię czytać, a jednak Ciebie nie czytam z przyjemnością, tak jak czytam Cornelli, niezależnie od tego, co ona tam sobie słowami plecie, tak jak czytam Procesa, niezły z niego skurczybyk, ale pisze porywająco, tak jak czytam Pokera, który aż otwiera nowe kanały wrażliwości w mojej duszy, poza oczywiście chwilami, gdy pisze personalnie i ma swoje słynne „wkurwy”.
    Jesteś tu podobno instytucją, Defendo, powtarzam tylko zasłyszane słowa, bo za krótko jestem w necie, by coś na ten temat wiedzieć. Ale skoro masz taką opinię, to znaczy, że najmniej widać w Tobie człowieka. Instytucje z reguły są odhumanizowane. Może dlatego nie rozumiesz, że ludziom potrzebne są emocje i energia płynąca z tekstów, nawet i grafomańskich. Nie sądzę by blogi czytane były przez znawców literatury, kategoria „blogi literackie” jest bardzo umowna i nie musi oznaczać literatury z wyższej półki, a nawet nie powinna. Internet jest przecież synonimem kultury masowej, n’est-ce pas?
    Ja piszę, bo lubię. Zawodowo piszę suche teksty, prywatnie mogę ubrać je w ciepło i kolory. I jak się okazuje, jestem w tym na tyle szczera, że ludzie to doceniają. Pozdrawiam, Li.

  92. flanelka Says:

    Szczególnie szczypanki o fryzurze, wnukach i powinności siedzenia w pieluchach przy telenpwelach to te oceny WYŁĄCZNIE tekstów i WYŁĄCZNIE formy.. i przypadkiem nie jest to, cyt.: „Kocham, kiedy kobietę wysyła się do kuchni, jasne – po co taka idiotka ma pisać (…)
    Do garów! A po drodze niech izbę zamiecie…”. Można siebie samodzielnie wyraźniej kompromitować?

  93. procesVII Says:

    Justyś, podążasz tą samą drogą co takie Magnolie: zlikwidowałam blog, bo mnie denerwowali, promowali i krytykowali. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
    W ogóle to zauważyłem, że gadasz ostatnio totalnie bez sensu. Najpierw piszesz, a potem myślisz. O ile myślisz w ogóle.

    Mnie się spodobała ta notka bo jest jasna, kawa na ławę, bez kompromisów i poza układzikami. Defendo nie jest pewnie zainteresowana utratą wielbicieli czatowych, a jak wiadomo tylko tamtejsze Warzywa Czatowe czytają blogasek Kornelci.
    Niedawno w jakiejś notce zarzucała Flanelowej plagiat, a to było brzydkie, bo nie podała cytatów, odniesień i tego co zostało splagiatowane. To mi się nie podobało. Tu jest konkretnie i przejrzyście. A Kornelcia jak chce kurwa być literatką, to niech się przyzwyczai, że będą po niej jeździć jak po łysej kobyle. Nie ma dzieł idealnych, jedni ją wielbią, inni krytykują. Niech pisze tak, żeby tej krytyki nie było, bo jak wiadomo krytykować każdy lubi, prawda. Niech pisze tak, żeby były tylko aplauz i zaakceptowanie.

    Z jednorazowymi nickami nie gadam, ale pomysł na ciasto mi się spodobał. Piecz ciasto, wstaw ogórki i flaszkę do lodówki, bo wiesz, starczy wódka i ogórki, bo my starzy peerelowscy żacy to znamy dobrze. Może być pasztet mazowiecki i jakaś mielonka. Pogadamy o grafomanii, Defendo.
    Kornelia ma szczęście, że to nie ja dokonałem analizy, bo cycki by jej uschły. Musi wiedzieć jedno, że to, że się zakwalifikowała, oznacza tylko to, że się zakwalifikowała i nic więcej, choć ona tego nie pojmie: chodziła na inne filmy do kina i czytała inne wiersze w młodości.
    W ubiegłym roku wygrałem konkurs, fakt, ale jestem takim samym głąbem jakim byłem zanim go wygrałem. Niektórzy kwestionowali moją obecność w kategorii kultura, bowiem czasem używam brzydkich słów. Ale nie przejmowałem się tym, niech się Marquez przejmuje, on, kurwa panie generale Nobla dostał. Na szczęście nie musi się tłumaczyć ze swoich przekleństw idiotkom na blogaskach.

  94. poltergeist666 Says:

    Margot, napisz nową notkę, bo tu komcie tyle ważą, co na polterze tuby i obrazki. Ciężko się otwiera i obciach, tyle ‚merytorycznego spamu’ pod notką.

    „Pisać może każdy, ale każdy kto pisze, musi się liczyć z tym, że jego pisanie zostanie ocenione przez innych”. – to niedokładny cytat, słowa, które kiedyś ktoś gdzieś do mnie napisał. :)

  95. jokker Says:

    Zapraszam do siebie.

  96. justyna Says:

    „Justyś, podążasz tą samą drogą co takie Magnolie: zlikwidowałam blog, bo mnie denerwowali, promowali i krytykowali. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
    W ogóle to zauważyłem, że gadasz ostatnio totalnie bez sensu. Najpierw piszesz, a potem myślisz. O ile myślisz w ogóle.”
    Procu to ja może odpowiem Ci precyzyjnie, logicznie i z sensem cytatem:)
    „Na upartego z każdego można zrobić idiotę. Dla idiotów ktoś inny niż oni też będzie dla nich pewnie idiotą, wg nich. Czy będzie nim w istocie ?”;)
    Miłej dyskusji :) Dobranoc:)

  97. poltergeist666 Says:

    A gdzie Ty mieszkasz, Jokker?

  98. K.L.daV. Says:

    Małgosiu! Radzą Ci tu abyś była konstruktywna w krytyce, abyś prowadziła rubrykę „jak pisać bloga”, abyś polubiła „literatki” tworzące popłuczyny po H. Mniszek.
    Krytyka wszystkiego co zostało opublikowane to Twoje prawo.
    Od „Monitrora Polskiego” po Biblie – masz prawo mieć swoją opinię.
    I zachęcać do czytania lub zniechęcać. Zrobiłaś to i z dyskusji niepotrzebnej też wyszłaś zwycięsko.
    Więc zachęcaj, zniechęcaj. Krytyka to zawsze subiektywna opinia o rzeczy opiniowanej.
    Rzeczy mierzalne krytyki nie wymagają.
    K.L.daV.

  99. defendo Says:

    I Borges – też używał. A co wypisywał Bataille? Polecam „Madame Edwarda”, to był dopiero skandal! Wtedy wydano mu tylko 50 egzemplarzy tej książki, jest niestosowna(jak mówił sam autor), ale najpiękniejsza i najczulsza.
    Każdego z nas zraniono, najczęściej wielokrotnie. Czasem otwierała się rana, a nóż przecież nawet nas nie dotknął, zatrzymał się, ktoś, kto chciał zadać cios – zawahał się. Pozostało „doświadczenie rany”, blizna. Nazywając coś skandalem mam na myśli to, że nie można określić miejsca, które w nas zranił. Skandal dotyka nas nieuchronnie, nie da się obronić. I dlatego nie przestanę walczyć. Nawet wtedy, gdybym sama miała wywołać skandal. Albo skandalik – w końcu wszystko bywa relatywne.

  100. K.L.daV. Says:

    Ps. Wtedy to się nazywa „dane techniczne”

  101. procesVII Says:

    Miłej dyskusji :) Dobranoc:)

    No i słusznie, do spania kuro! Albo do garów! Ty troszkę Justysiu mylisz pojęcia. Jeśli mam inne zdanie niż Ty i uważam, że pieprzysz bez sensu, to nie oznacza, że Cię nie lubię. Zamknęłaś blog, bo po latach doszłaś do wniosku, że piszesz do dupy, więc nie powołuj się tu na jupitery czy chłodne oka.

  102. flanelka Says:

    ..i wygodne komentowanie tego, co wygodne.. jesteś wielka, Małgoś, z tym, że cudzysłów masz u boku wielkości.

    Przypomnę Ci coś..

    __________________
    __________________

    defendo 2008/02/05 17:36:47

    Weszłam na chwilę, uśmiechnąć sie do uroczej gospodyni. Tak tu kobieco. Jasno. Wspaniały odpoczynek dla moich mrocznych i nieco potarganych myśli.

    Leciutkie pióro… jak cień nad wodami…

    Daruj nieporadność – już nie potrafię pisać. Powinnam poprzestać na grzeszeniu, to mi stanowczo o wiele lepiej wychodzi.
    Niech Twoje usta modulują tajemny dźwięk na wysokości pocałunku. Niech to trwa.


    defendo 2008/02/05 18:00:11

    Nie drwij, proszę. Coraz mnie przecież mniej i coraz smutniej. Ciemnieją oczy i myśli. Nawet aksamit mnie rani. Nie umiem znaleźć poduszki, na której mogłabym rozsypać włosy. Szukam na niebie oznak życia, bo w sobie ich dostrzec nie umiem. Te wszystkie zwierzęta, które w sobie obudziłam, mają zjeżoną sierść i przerażone oczy.

    Corni, pozostań jasna i różowa, jak Twoja magia…

    http://wwwmagnolia48bloxpl.blox.pl/2008/02/Obiecane.html

    _______________________

    2008/02/15 20:18:37
    Ad rem – dobre pytanie. Też jestem ciekawa. kto mnie czyta, tak rzadko ktokolwiek zostawia u mnie swój ślad.
    I co myśli, kiedy czyta. Przecież jednak podnoszę woalkę, coraz wyraźniejsze mam rysy, można mnie niemal dotknąć. Pokaż twarz, Eis różanopalca, stań z naręczem kwiatów odarta z zasłon, pokaż twarz. Tak chciałabym spojrzeć Ci w oczy…

    ______________________
    ______________________

    (Cytaty zaczerpnięto z bloga Magnolci, oczywiście)

    itede, itepe.. to jak to jest, Pani Defendo? Odpoczywasz przy Dodzie? Przy ‚harlekinach’? Przy wywiadach z Jolką Rutowicz, której istnienia oficjalnie nie odnotowujesz? Kilka miesięcy temu nie uważałaś Kornelki za grafomankę i nie mdliło Cię jej pisanie, a teraz doznałaś olśnienia? A może wcześniejsze notki to majstersztyk, a teraz nagle Corni zaryła w muł ciemnego dna? A może.. ostatnie MOŻE.. zmieniłaś zdanie o 180 stopni z chwilą, gdy publicznie dostałaś w twarz odmową spotkania na żywo, choć byłaś pewna, że zachwycona Tobą Cornelli radośnie ucałuje Twe stopy z nabożeństwem godnym ugoszczenia Anioła?

    Dobra rada (fuj!) – skończ, bo cytatów jest więcej, a ja jestem cierpliwa w zdzieraniu z Ciebie tanich scenicznych łachów, Lejdi McBed. Cytatów, które jeszcze wyraźniej obnażą Twoją dwulicowość, interesowność i fałsz – wtedy, a pseudoidealistycznie rozgrywane porachunki personalne – teraz. Hołk!

  103. procesVII Says:

    Ciebie nie czytam z przyjemnością, tak jak czytam Cornelli, niezależnie od tego, co ona tam sobie słowami plecie, tak jak czytam Procesa, niezły z niego skurczybyk, ale pisze porywająco, tak jak czytam Pokera, który aż otwiera nowe kanały wrażliwości w mojej duszy

    Li, że się tak brzydko wyrażę: nie pierdol. Kornelcia jest Twoją wielbicielką, więc musisz ją lubić. U mnie porywa Cię zapewne to, że prawdopodobnie mam penisa, za którym tęsknisz. A z tymi kanałami Pokera, to już dałaś czadu. Gdyby Poker wiedział, że z niego taki kanalarz jak Norek, to by się na pewno ucieszył.

    Wiem, ze to egoizm, ale mnie się taka Defendo podoba, każdy ją rozumie, nawet te biedne świrki z czata. No i coś się dzieje. To jest takie troszkę kurwienie się, pisanie o kiczu, ale niestety klasykę już zekranizowano. Taki balans jest trudny, bo może wpadać w faszyzm, populizm i pseudo gwiazdorstwo, tak jak mnie się to przydarzyło. Ale Defendo sobie poradzi. A jak nie, to trudno, nie będę po niej płakał. Poza tym, czy istnieje większa przyjemność płynąca z pisania bloga, jak spieprzenie weekendu paru egzaltowanym, pustym pindziom? Dawniej, jak nie spieprzyłem komuś wieczoru, czułem się źle, nie mogłem zasnąć.

  104. defendo Says:

    No nie, marzy o kanałach Pokera? To niech przeczyta sobie u niego o nocach z… nie sięgnie ;)
    Procesie, powiedz mi, dlaczego – pomijając blog Kasicy,przy który lubię, czytuję i komentuję tylko blogi pisane przez mężczyzn? I to nie ma nic wspólnego z tym, co sugerowałeś Li, znasz mnie przecież…

  105. procesVII Says:

    Oj tam Flanelcia, nie pieprz głupot. Defendo chciała być miła, różne cuda się wypisuje na blogach. Ileż razy czyniłaś mi propozycje erotyczne? Ja się napalałem jak szczerbaty na suchary. Dopiero potem mnie uświadomiono, że Ty wszystkich tak bajerujesz.

  106. defendo Says:

    Kocie – zamierzam realizować jedno z podstawowych praw człowieka – prawo do posiadania poglądów ;)

  107. charmee00 Says:

    Faktycznie ciulowato się otwiera…
    Kurde, Def… Odbierasz nam chleb :P

  108. procesVII Says:

    Inteligencja musi być wysoko notowana, musi brać udział w tym całym medialnym chłamie. Bo zniweczą nas Dody, Kominki, Kornelcie i inne badziewie. To trudne, bo masa jest zjednoczona i solidarna, a inteligencja wciąż skonfliktowana i ma wątpliwości. Ale taka okazja jest niezła do usłyszenia wspólnego głosu. Do jakiejś chwili jedności. A że padło na Kornelcię? Kij z nią. Niech spada na drzewo.
    Zobacz co zrobili w kategorii „polityka”, sama prawica i durna Senyszyn. Bliżej mi do Korwina niż do Senyszyn, jestem konserwatywnym liberałem, ale tak być nie może, że Korwiniści opanowali wszystko w tej konkursowej domenie.

  109. flanelka Says:

    No właśnie – pierwsze – trzeba się było wgryzać w suchary, nie kręcić fiutem, Proc. Wiesz, jak jest. Młodość się zdziera, cycki smętnieją, a samców dokoła na pęczki.

    No właśnie – drugie – Totemy podniosłyby się w tydzień, gdyby Małgoś przestała strugać lejdi, a zabrała się do tego, co potrafi (jak widać) najlepiej.

    dobranoc

  110. K.L.daV. Says:

    Małgosiu! W większej części taśma komentów była zrozumiała i na temat.
    Po pojawieniu się niejakiej flanelci, przyjęła formę pyskówy.
    Zrozumiałem że temat został wyczerpany.

  111. defendo Says:

    Ja też,Kocie… znaczy też zrozumiałam – i też uważam,że już wszystko powiedziano.
    Tak bardzo chciałam porozmawiać o zjawisku grafomanii, a wyszło jak zwykle.

  112. K.L.daV. Says:

    Jestem Małgoś Reichem-Ranickim grafomanii. On był Papieżem Literatury nazywany, mogę być przez skromność Papieżem grafomanii
    Spuść się na mnie.

  113. Agori Says:

    Defendo, nie wpychaj mi dziecka w brzuch i przeczytaj powoli i uważnie (możesz nawet na głos ;) ) to, co jest napisane. Bez zbędnej nadinterpretacji.
    Tyle.

  114. Licencja Says:

    Oj, Proc zawsze można na Ciebie liczyć z tym penisem. Ale przecież noblesse oblige, wszak penis aquam turbat.
    Reasumując: Ciebie lubię czytać bez względu na Twojego penisa, o którym krążą legendy, Pokera lubię czytać, bez względu na nasze kiepskie stosunki, pisze świetnie, z prawdziwą ikrą i nic mojego zdania w kwestii jego pisania nie zmieni, Cornelli lubię czytać, bo pisze z emocjami i pasją, a oprócz tego zwyczajnie ją lubię jako człowieka, Defendo od czasu do czasu poczytam, bo składam ukłon przed jej językiem i stylem, dalej będę sobie pisać mojego blogaska bez względu na wynik konkursu, a powyższą dyskusję proponuję zakończyć Lecem:
    Smutne, gdy najdroższą istotą jest dla kogoś jedynie istota zagadnienia.
    Pozdrawiam wszystkich, Li.
    PS. Oczywiście nie straciłam z pola widzenia faktu, że to Ty namówiłeś mnie do wzięcia udziału w konkursie na bloxie i tym samym łatwego zarobienia 5 tys….:-)

  115. panpatishon Says:

    Wyrazy współczucia dla wszystkich.:)

  116. panpatishon Says:

    Pse Pani, a dlaczego Kasia może chodzić na angielski? Pse Pani a Maciej złamał mi kredkę, pse Pani, a Kamil długie w nosie, pse Pani, a dlaczego Mariola może, a ja nie, pse Pani, a dlaczego Beata jest w starszakach:)

  117. panpatishon Says:

    http://pl.youtube.com/watch?v=KpOTY7ySajA – z dedykacja dla wszystkich

  118. panpatishon Says:

    Hmmm, dlaczego ląduję w spamie?

  119. telemach Says:

    Defendo, widzę że się raczej nie zrozumieliśmy. Uzasadniasz konieczność Twej wypowiedzi „brakiem zgody na panoszenie się chłamu”. Rozumiem zatem, że pragniesz zamanifestować Tój osobisty imperatyw moralno-estetyczny ponieważ – jak sądzisz – opakowanie nie przystaje nijak do treści i trzeba nazwać rzecz po imieniu. Wierz mi: nie trzeba. Jest to kwestia ekonomii nie zaś estetyki. Racjonalną odpowiedzią na „szerzenie się chłamu” nie jest dmuchanie w trąbę oburzenia, tym bardziej, że dźwięk trąby wabi miłośników pyskówek n.t. techniki oraz zasadności dmuchania. Racjonalną odpowiedzią na zjawiska dla nas subiektywnie odstręczające i/lub nieporządane jest przeciwstawienie temu co uważamy za chłam tego co naszym zdaniem chłamem nie jest. Rób swoje i rób to dobrze, najlepiej jak umiesz. I nie oczekuj na litość boską uznania. Cocteaux powiedział kiedyś:
    „Jest taki rodzaj krytyków, których pozytywna recenzja sprawiłaby, że zamilkł bym i nie napisał już do końca życia ani linijki”. Warte przemyślenia. Moim zdaniem.

  120. defendo Says:

    Drzewo, w jakim spamie?

    Telemachu, dziękuję za ten cytat! Właśnie sobie czytam Bataille’a, dla złapania oddechu.
    Może racja, że ośmieszanie kiczu nie jest najlepszą metodą, ale mam nadzieję, że skuteczną. Problem w tym, że zabawa w sms-y może wyrządzić komuś całkiem realną krzywdę. Po pierwsze: przekonać autorkę, że wielką poetką jest, po drugie: odpadają ci, którzy na nagrodę zasługują.
    Walczę również o nich.

  121. telemach Says:

    Naturalnie Jean COCTEAU a nie Cocteaux. Brrr. Chyba późno się zrobiło.
    Cytat jest z „Le Passé défini”.
    A sugestia, że u źródeł Tego wpisu leżała Twa troska o zaoszczędzenie autorce tych rozkosznych fragmentów rozczarowań trochę mnie rozbawiła. Muszę przyznać. Nie wiem sam dlaczego. ;-)

    Hm, Bataille. Po północy. Ambitny program.
    Dobranoc.

  122. cornelli Says:

    Mimo, iż ignorujesz całkowicie moje słowa do Ciebie skierowane, poproszę Cię, Defendo, żebyś zajrzała na mój blog i jeszcze raz przeczytała czym dla mnie jest blogowanie i spróbowała zobaczyć to, co do tej pory umyka Ci w zacietrzewieniu myśli:
    Nigdy, przenigdy nie uzurpowałam sobie prawa do nazywania siebie poetką, pisarką, czy twórcą sztuki jakiejkolwiek. No, może jedyną sztuką, jaka mi się udała, to wychowanie dzieci – swoich i mniej swoich. Dopóki nie zrozumiesz, że dla mnie pisanie blogu i udział w konkursie jest tylko zabawą, dopóty będziesz dąć w te swoje trąby nawiedzonej intelektualistki.
    Odetchnij … nabierz powietrza i spuść odrobinę z tonu, bo to już nie jest walka o wyższe cele, ale zwyczajne dowalanie się zupełnie bez powodu.
    Dobrej nocy:)

  123. panpatishon Says:

    w normalnym spamie:) spojrzyj do panelu.:)
    zreszta to nieistotne.

  124. procesVII Says:

    Racjonalną odpowiedzią na zjawiska dla nas subiektywnie odstręczające i/lub nieporządane jest przeciwstawienie temu co uważamy za chłam tego co naszym zdaniem chłamem nie jest.

    Ależ Defendo to uczyniła. Pokazała, że dyskusja pod notatką może być bardzo rzeczowa i inspirująca, i prawie nikt, poza nielicznymi, nie musi podpierać się cytatami. Na przykład Cocteauxa. Bo każdy kto ukończył szkołę podstawową wie jak napisać niepożądane.

    No wybacz Licencjo, w podstawówce też pisałem z emocjami i pasją. Babcia była wniebowzięta. Przy tym układzie w tabeli, masz poważne szanse na wygraną notabene.

    Przepraszam Cię za tego spamera Panpatishona, Defendo. Dziewczyny na Polterze zapomniały założyć mu kaganiec. Ale on tylko szczeka, naprawdę. Na czacie trochę kopał, bo tam miał władzę.

  125. flanelka Says:

    Fascynujące.. jednym okiem na czacie, drugim „łapie oddech”.. nie wypada się nie zachwycić taką podzielnością uwagi – wszak okiem trzecim zapewne pilnuje progów bloga swego..

    Też się uśmiechnęłam, pospołu z Ro – na to wszłO ;P Z tym,żekolejny raz dnia dzisiejszegO :)

    Idę, idę.. więcej ‚komizmu’ nie zniosę przed snem, bo zwyczajnie nie usnę :D

  126. procesVII Says:

    Pożegnałaś się już Flanelcia. Ileż razy można to robić? Idź poczytaj Cocteaux przy szklaneczce Bordeaux.
    Masz Kompleks Defendeaux, powiem Ci szczerze. Ona nie tylko lepiej od Ciebie pisze, ale podejrzewam, że i w tych sprawach jest lepsza.
    Zobacz jaki długi seans dyskusyjny sprowokowała. I gadanie jest całkiem całkiem. Nie ma tu tych wszystkich słodkich pierdziów i zachwytów, dyskutujemy – lepiej lub gorzej – o pisaniu blogów i perspektywach literackich. Każdy coś tam napisał, w miarę rzeczowo.

  127. Moon Says:

    Jeśli się o czymś nie mówi, to tego nie ma.

    Jeśli Defendo zależy na tym, aby nie promować „kiczu”, nie powinna o tym pisać, aby nie robić reklamy takiemu pisaniu.

    Tu są jakieś porachunki załatwiane, albo coś w tym stylu…

  128. silmarwena Says:

    mialam juz nie pisac… ale nie moge pozostac obojetna na trud Dfendo, jaki sobie zadala , by mnie przekonac, ze bronie nieslusznej sprawy… No dobra…nie moge napisac, ze eos wielka pisarka jest i ze zachwyca kiedy nie zachwyca…ale to, ze dostala sie do grupy 10 wspanialych DZIEKI SMSOM swiadczy nie o jej artyzmie, ale o liczbie przyjaciol, ktorzy oddali na nia glos. Masz oczywiscie prawo nie zgadzac sie na to by dostala 1 miejsce, czy by dotknela w ogole podium, ale teraz to juz w rekach jurorow, mam nadzieje zawodowcow i nieprzekupnych. Tak wiec Twoje wolanie o sad bozy zostanie wysluchane, sad sie odbedzie i wyrok zapadnie. Nie rozumiem tylko dlaczego tyle energii tracisz na jedna grafomanska e-łos, dlaczego nie poswiecilas ani jednej linijki, ba litery innym z 10 szczesciarzy. Trudno mi nie miec wrazenia, ze Twoj atak nie ma wcale na celu obrony wartosci Sztuki i ze gdybys nie ”znala” autorki, to obeszloby Cie to tyle co zeszloroczny snieg. Zrozum Def, ja nie sile sie na ocene niczyjego pisania, za cienka w uszach jestem, ale kiedy widzialam jak na czacie sobie uzywasz, jak szydzisz, jak przesmiewczo sie zabawiasz, to nasunely mi sie pytania: czym ona Cie tak zranila, co tak naprawde atakujesz, czego sie boisz- jej czy siebie… nie chodzi mi o tresc a o forme i rozmiar tego ataku- niewspolmierny do ”dziela” eos.

  129. cornelli Says:

    :)

  130. procesVII Says:

    Kornelcia, dostałem maila na Tlen, w którym proszono mnie bym zagłosował na Ciebie (podany numer bloga i esemesa). Napisane jest tak: Pokażmy tym, co wyżej srają niż d… mają i zagłosujcie na ten blog. Ta kobieta wiele przeszła, ma ciężką sytuację rodzinną i materialną.
    Podobno po czacie biegają z reklamą tego blogaska i nakłaniają ludzi do głosowania. Prawda li to? Czyli mówiąc prosto: próbujesz różnych technik marketingowych. Na litość i na ambicję masy. Masa zrobi wiele by zadziobać barwne ptaki.
    Widzę, że chcesz wygrać nagrodę „Blogera Roku”. Myślisz, że masz szanse z Michalkiewiczem albo panią pośliną Senyszyn? Walcz, walcz.

  131. Moon Says:

    Pół Polski powinno się teraz zmówić i głosować na blog Cornelli, aby pokonała Michalkiewicza i zdobyła nagrodę.

    Trzeba było nie rozdmuchiwać sprawy.

  132. gaspar_2 Says:

    A cóż za wstrętne babsko z Ciebie, Defendo. Zazwyczaj nie mówię o kobiecie inaczej niż kobieta, ale na to trzeba sobie zasłużyć.
    Ty jesteś tylko zawistnym, złośliwym babskiem.

  133. Zwyczajny Says:

    Defendo nie jest ani wstrętna, ani złośliwa, ani zawistna. Rzuciła Wam ochłap w postaci jakiegoś bloga, a Wy go rozdrliście na strzępy. Co za głąby! Każdy targał w swoją stronę. Przeciąganie liny godne ‚mhihihi’. Gdyby posłużyła się innym przykładem z listy dziesięciu, to co by się stało? Nic, przeszlibyście obojętnie. Defendo pisała o TREŚCI bloga, a obrońcy zasłaniali własną piersią AUTORKĘ. Niektórzy wyczuli tę subtelną różnicę, innym krew zalała oczy.

  134. K.L.daV. Says:

    Małgosiu! Dyskusja jest niebywała. Z głosów tu oddanych wynika:

    Metodologia za J. Hellerem
    „Liście do wieńca sławy”:
    a) Cornelli ma licznych przyjaciół posiadających handy i dlatego jej się nagroda należy.
    b) Cornelli jest oddana innym sprawom pozaliterackim i dlatego jej się nagroda należy.
    c) Cornelli się należy nagroda bo jesteś Małgosiu wstrętne babsko.
    d) Cornelli się nagroda należy, bo są inni piszący gorzej a ty się zajęłaś Cornelli
    e) Cornelli się nagroda należy bo reprezentuje większość
    d) Cornelli się nagroda należy bo masz osobiste uprzedzenia do niej.
    e) Cornelli się nagroda należy bo jest w dołku psychicznym
    f) Cornelli się należy bo się należy i już.

    Po stronie „Plamy na Honorze”
    a) Cornelli się nagroda nie należy bo pisze beznadziejnie.
    b) Cornelli się nagroda nie należy bo pisze w niewłaściwej kategorii.

    Neutralne:
    a)Nie wiadomo co się Cornelli należy.
    b) Niech osądzi jury co się Cornelli należy.
    d) Niech historia i Pan Bóg osądzi Cornelli. Niech nie zapomną.

    Obiektywnie sumując słupki: Cornelli nagroda się należy jak psu zupa.
    Nawrócony fan Cornelli
    K.L.daV.

  135. Dać czy nie i dlaczego. « Przebiegam droge na zlecenie. Kot Says:

    […] czy nie i dlaczego. Małgosiu! Dyskusja jest niebywała. Z głosów tu oddanych […]

  136. Telemach Says:

    Drogi uczestniku „rzeczowej i interesującej dyskusji” o nadobnym mianie Proces VII. Jedno z obiegowych powiedzeń kraju w którym zamieszkuję głosi – i tutaj podeprę się cytatem jak dziad laską: „Każdy może się do czegoś przydać, w najgorszym przypadku jako odstraszający przykład”. Co prawda nie bezpośrednio, ale za to dobitnie uzmysłowiłeś mi głęboką mądrość tego komunału, przyjmuję z pokorą i dziękuję za lekcję.
    Mój śmieszny i żałosny zarazem błąd polegał – tak przynajmniej to chwilowo widzę – że wylazłem ze swoją szachownicą na scenę i zacząłem trzęsącymi się paluchami rozstawiać pionki w nadziei na interesujące otwarcie. Nie zauważyłem, że w międzyczasie scena została zamieniona przez Ciebie w ring, na którym ku uciesze licznie zgromadzonych miłośników mordobicia prezentujesz efektowne figury kickboxingu. Mimo woli stałem się workiem treningowym i mam to sobie sam do zawdzięczenia.
    Ja naprawdę lubię to miejsce. Nie zawsze podzielam każdy pogląd autorki, jej oburzenie przeważnie korci mnie do prezentowania odmiennego punktu widzenia, wybór tematów jednak, obszerność wpisów i staranna finezja wykonania zapobiegają jednak zazwyczaj, że dyskusja zamienia się w tak ulubioną przez większość mieszaninę loży szyderców, magla i szatni. Czyli innemi słowy coś, czego moim skromnym zdaniem w sieci jest raczej za dużo niż za mało.
    Zaglądając tu zapragnąłem skomentować wyrażone przez Defendo poglądy. Oberwałem – zupełnie zasłużenie – po pysku, bo w swej starczej tępocie nie zauważyłem, że włączam się (wierz mi – mimo woli) w szamotaninę, w której szybsi dają łomot wolniejszym. A wyrozumiałość jest terminem ze słownika wyrazów obcych.
    Mimo podeszłego wieku postaram się popracować nad ortografią. I nie pisać więcej o północy jednym palcem na klawiaturze, na której nie ma łacińskich znaków. I przede wszystkim postaram się nie pchać się tam, gdzie warunkiem przetrwania jest znajomość metod wymachiwania drągiem i perfekcyjne opanowanie rechotu. Trzeba powiedzieć sobie jasno: jedni się do tego nadają, inni nie. Ja należę chyba do tych innych.
    Uczestników „rzeczowej i interesującej dyskusji” pozdrawiam. Wszystkich bez wyjątku. Zarówno tych, których dotychczasowy udział wzbogacił intelektualnie, jak i tych którzy się odreagowali. Ja się po części czegoś nauczyłem, a po części sobie przypomniałem.
    Czasem jedynie nie mogę się nadziwić: dlaczego większość z Was aż tak się nie lubi? Jaki jest powód, dla którego tak wiele osób odmawia sobie wzajemnego szacunku zastępując argumenty uszczypliwością, retorykę kopniakami a refleksję szyderstwem? Ale może jest to, z polskiej perspektywy przynajmniej, zupełnie naiwne pytanie.

  137. defendo Says:

    Telemachu, niedługo wszystko wróci do normy, zresztą już napisałam post, który zapewne sprowokuje Cię do wyrażenia sprzeciwu i – jak większość moich wpisów – kompletnie nie zainteresuje tych, którzy komentarze w blogach zamieniają w czat. Jest i tak nieźle, bo jednak karuzela kręci się przynajmniej wokół mojej notki, nie polazła na manowce gadania o kryzysie gospodarczym i „Kazaniu” Wajdy(na marginesie, to rzeczywiście było „kazanie”, ale wygłoszone bez polotu, polska gramatyka bywa inspirująca).
    Argumenty podsumował Kot. Rzeczowo, chociaż złośliwie.
    Nasunęła mi się inna refleksja: Autorka blogu ma wielu obrońców, pewnie niektórzy z nich uważają się za jej przyjaciół. Od razu przychodzi na myśl prośba kardynała Richelieu: „Od przyjaciół, Boże, strzeż – z wrogami sobie poradzę”. Prawdziwy przyjaciel na pewno odwodziłby ją od pomysłu startowania w konkursie w źle wybranej kategorii, a jeśli nawet namawiałby ją do udziału, to kilka dni wcześniej przejrzałby razem z nią ten blog, zdanie po zdaniu, pomagając usunąć najpoważniejsze błędy. Rzekoma przyjaźń ograniczyła się do wysłania sms-ów, ale poświęcenie nie było aż tak wielkie, żeby ten blog przeczytać, do czego zresztą duża część głosujących publicznie się przyznaje. Wygląda na to, że – paradoksalnie – tylko ja stanęłam w obronie właścicielki blogu, dając jej szansę na dokonanie pewnych korekt, zanim zajrzy tam juror. Życzliwość nie polega na biciu pokłonów i kadzeniu, bo można obiekt kultu udusić dymem. Nieprawda, że byłam bezlitosna – nie powiedziałam przecież ani słowa o wierszach, których jest tam wiele…
    Stos to ja buduję sobie od dawna, bo wierzę w bliźnich: zawsze znajdzie się przyjazna dłoń, która wręczy podpalaczom zapałki. Miło jednak, że płonę w dobrym towarzystwie.
    Szyderstwo jest łatwiejsze od refleksji, bo ta wymaga namysłu. Nie dziwię się więc, że zaistniało. Bardzo pomogło mi Twoje refleksje – łatwiej mi przełknąć dość gorzką pigułkę. No i pomógł Bataille, z którym spędziłam większość nocy ;)
    Smutne, że kobiety, które uważają się za literatki, twierdzą, że należy „pisać emocjami”. Nie słyszałam większej bzdury. Znów kłania się gramatyka, na pewno nie o narzędnik tu chodzi, chociaż rzeczywiście – idzie o emocje.
    Je ne quitte pas, Telemachu…

  138. K.L.daV. Says:

    Małgosiu! Popraw proszę dwie literówki: u mnie w nazwisku „Haller” na „Heller”, u siebie „argumentu” na „argumenty”, na początku Twojego ostatniego responsu.

  139. defendo Says:

    Dzięki,Kocie:)

  140. bebebetter Says:

    „wybór tematów jednak, obszerność wpisów i staranna finezja wykonania zapobiegają jednak zazwyczaj, że dyskusja zamienia się w tak ulubioną przez większość mieszaninę loży szyderców, magla i szatni. ”

    Telemach:
    Nie tym razem. Okazuje się bowiem, że na pierwszy sygnał do rozpoczęcia maglowania dyskusja nabiera barw i ożywienia przyprawiających o estetyczne mdłości. Politura.

    Defendo:
    Co do skuteczności zaproponowanej przez Ciebie metody, śmiem wątpić. Ciekawa jestem o ile więcej niż zwykle odsłon omówionego przez Ciebie bloga nastąpiło w ciągu ostatnich 24 godzin. Nie zdziwię się, jeśli statystyki okażą się miażdzące.

    Na marginesie: krytyk będący jednocześnie twórcą nie może być wiarygodny. Trzeba się na coś zdecydować.

  141. cornelli Says:

    A to pozostawię dla wszystkich tych, którym brakło umiejętności czytania ze zrozumieniem, tudzież poczucia humoru i potraktowali mnie nawet jeśli nie obraźliwie to poniżająco protekcjonalnie, odmawiającym mi zdrowego rozsądku, by nie rzec: rozumu.
    Tę notkę napisałam na swoim blogu zaraz po zgłoszeniu się do konkursu

    wtorek, 13 stycznia 2009
    Wiem, zwariowałam … startuję w konkursie na Blog Roku 2008. Chyba mnie pogięło całkiem:)) Na dodatek wybrałam kategorię, która nie jest moją:)

    Nie jestem pisarzem. Mało mam wspólnego z literaturą, prócz tego, że kiedyś pochłaniałam wszystkie literki, które miały zapach celulozy i szeleściły myślami wspaniałych pisarzy …:) Ale nie mieszczę się w innej kategorii. Nie opisuję swojego życia tak, jak w sztambuchu. Mój blog, to moje emocje. Chronię bliskich przed moim własnym ekshibicjonizmem internetowym. Czasem wplatam w pisanie prawdziwe zdarzenia, lecz nie do końca pisane prawdziwym słowem. Muszę więc zmierzyć się z tymi, którzy posiedli umiejętność władania piórem według wszelkich prawideł pisarstwa. Mnie pozostaje tylko otwarcie duszy i podzielenie się sobą.

    I jeszcze jeden fragment, z kolejnej notki:

    Panie i Panowie, gra toczy się dalej. Skończyły się żarty, proszę wstać, wchodzi Jury, czyli Pan Sławomir Shuty, który może nie umrze ze śmiechu, czytając myśli z alkowy starszej pani:)))

    To chyba wszystko w tym temacie. Życzę Wam więcej luzu:)

  142. cornelli Says:

    Bebebetter, statystycznie miałam w ciągu ostatnich 24 godzin o połowę wejść mniej, aniżeli w każdym innym dniu:) Jak to w soboty zazwyczaj bywa:)

  143. Moon Says:

    Salony się wypięły na kuchnię…

    A prawdziwy Salon przecież jest nieruchomy. Siedzą i dyskutują, nie wychodzą stamtąd.

    Przykro to czytać.

  144. bebebetter Says:

    @ cornelli

    nie znam się na blogowym upływie czasu, ale przekonana jestem, że tekst niniejszy powiększył grono Twych czytelników, co mam nadzieję sprawia Ci przyjemność.
    Nasze upodobania w jakimś stopniu są pochodną tego, co nam się proponuje, ale wybór jest wolny o ile mi wiadomo.

  145. procesVII Says:

    Telemachu
    Nie przechwalaj się tu podeszłym wiekiem, bo sam jestem starym capem i tym mi nie zaimponujesz. Te skojarzenia z Bordeaux, Cocteaaux, Defendaux, były pewnym kodem. Zapewniam Cię, że te biedne świrki, które tu piszą nic a nic nie czają z Twoich komentarzy.
    Wychwycenie tych błędów, które przecież każdemu się zdarzają i mnie zapewne częściej niż Tobie, było jakby zadziałaniem pewnego detektora. Chciałem w ten sposób podkreślić Twoją wypowiedź: O patrzcie ten gość mądrze gada. Bo pewnie tylko ja i może Defendo czytamy w całości Twoje wypowiedzi w tej dyskusji.
    Wydaje mi się, że znam nieco blogoprzestrzeń i wiem, że na przykład taka Moon, przyszła tu tylko dlatego, że ja tu piszę i czuje zadymę. Więc złapie kliki na swój durny blog, w którym przepisuje poezję Rilkego. U mnie non stop śmieci, bo mam sporo wejść, więc ona kombinuje, że komentarze u mnie podniosą jej ranking. Kiedy Defendo była poza rankingiem, Moon tu nie zaglądała. Tej notki Defendo też nie przeczytała. Ją nie interesuje dyskusja, bo ona nikogo, o których tu mowa, nie zna. I ona gada tylko z e sobą, bo ona jest najpiękniejsza i najfajniejsza. Ona się tylko lansuje, choć nie ma z czym. Tak samo lansuje się Kornelcia. Też nie ma z czym, ale się lansuje. Kiedyś z takiego popularnego bloga, z masą wejść, usunąłem omyłkowo jej link. Zrobiła mi karczemną awanturę. Wtedy już przekonałem się, że ona chce być bardziej sławna niż pisać.
    Bo Kornelci zawsze podobało się, jeśli ktoś na nią zwrócił uwagę, ale na swoim blogu gra skromnisię. I ja to popieram. Skoro pisze głupoty i nudzi, to niech przynajmniej ma duży ranking i coś wygra.
    Tobie Telemachu wystarczy, że jesteś mądry, ona jest płytka jak kałuża na autostradzie, więc niech ma coś innego. Zgodnie z ideą demokracji i egalitaryzmu.

  146. defendo Says:

    I dlatego nie lubię egalitaryzmu. Elitaryzm, zwłaszcza kulturowy – to moja opcja. Nie uważam, że jeśli ktoś coś w necie pisze, to powinien coś z tego mieć. A poza tym – jeśli coś robi – niech to robi porządnie, albo wcale. A skoro chce robić to źle, niech liczy się z krytyką. I nie obraża się za nią – a wyciąga wnioski. W każdym wieku czegoś się uczymy. Wystarczy chcieć.
    Racja – talentu nie da się „nauczyć”, to dar, ale można zostać zupełnie niezłym rzemieślnikiem, wykonującym całkiem pożyteczną pracę.

  147. Moon Says:

    Proces napisał:

    „Te skojarzenia z Bordeaux, Cocteaaux, Defendaux, były pewnym kodem. Zapewniam Cię, że te biedne świrki, które tu piszą nic a nic nie czają z Twoich komentarzy.”

    „Wydaje mi się, że znam nieco blogoprzestrzeń i wiem, że na przykład taka Moon, przyszła tu tylko dlatego, że ja tu piszę i czuje zadymę. Więc złapie kliki na swój durny blog, w którym przepisuje poezję Rilkego. U mnie non stop śmieci, bo mam sporo wejść, więc ona kombinuje, że komentarze u mnie podniosą jej ranking. Kiedy Defendo była poza rankingiem, Moon tu nie zaglądała. Tej notki Defendo też nie przeczytała. Ją nie interesuje dyskusja, bo ona nikogo, o których tu mowa, nie zna. I ona gada tylko z e sobą, bo ona jest najpiękniejsza i najfajniejsza.”

    ***

    Tak, tak, Procefix… Mało kto poza Tobą wie, co to Chateaux i Bordeaux…

    A na poważnie. Oczywiście, że przyszłam tu tylko za Tobą. Przecież My Wszystkie mamy obłęd na twoim punkcie.

  148. chlodnym_okiem Says:

    Śniło mi się, że ktoś używał mojego nicka jako usprawiedliwienia. Zdarzają się takie sny, które po przebudzeniu okazują się prawdą.

  149. Sarna Says:

    Obserwuję to wzajemne obrzucanie sie epitetami od początku. Defendo, nie obstaję przy argumentach żadnej ze stron. Ta dyskusja potoczyła się w sposób, którego na Twoim bloogu się nie spodziewałam. I nie chodzi o to, co zostało powiedziane, ale jak zostało powiedziane.
    Szkoda, ze na takim ambitnym bloogu pojawiły sie takie prymitywne postaci i takie prymitywne słownictwo. Jak zwykle optuję za tym, co mówi Telemach. Facet ma klasę!
    W Tobie nie podobała mi sie jedna rzecz. Pozwoliłaś się wysadzić z siodła na własnym bloogu. Zakładam, że to marginalna sytuacja w której rumak poniósł i już odzyskujesz panowanie?

  150. defendo Says:

    Już odzyskałam,Sarno – problem w tym, że nie kasuję niczyich wpisów. Wychodzę z założenia, że ich autorzy sami wystawiają sobie świadectwo.
    Nie lubię cenzurować komentarzy. I na pewno tego nie zrobię, chyba że ktoś złamie prawo.
    Telemach jest mądry i potrafi swoje myśli ubrać pięknie w słowa. Mnie też oczarował. Kiedy go czytam zaczynam rozumieć panią Arendt:)

  151. grzech_o_1 Says:

    Po paru tysiącach lat, Pan Bucek przypomniał sobie, że już dawno nie wizytował Piekła. Bo Piekło? Mefisto, diabły, Anioły upadłe, ale jednak Panu Buckowi podlegają.
    Ale Bucka coś ze starości w krzyżu łupało, w kolanie strzykało. Więc posłał Piotra.
    Zachodzi Piotr, załomotał do wrót.
    Hej Mefisto, Belzebubie jeden! Otwieraj i prowadź! Inspekcja generalna! Rozwieraj dźwierza komnat!
    Belzebub uniżenie, rozwiera.
    Tu w kotle Francuzy, wesoło, w następnych inne nacje. Rozgardziasz, zabawa, balangi, mimo ze smoła w kotłach aż wrze.
    Wreszcie dźwierza – Polaki.
    Cisza, spokój. Pyta się Piotr
    – co jest Belzebubie? Wszystkie nacje są, a Polaka żadnego w polskim kotle?
    -iiiiiiiiiiiii Piotrze. Jest ich multum. Tylko jak który głowę nad smołę wystawi, to go zaraz reszta z powrotem wciąga. I jest spoko. Sami się pilnują, by się któryś nie wychnął i nad poziom nie wylecial.

    Tyle Serca me, dokształtu na dziś.

    Maluśkie, nędzne, polskie ludziki.
    Czy macie chociaż za grosz poczucia wstydu? Bo więcej niż Wy, mają najzwyklejsze przekupy jarmarczne.
    Cześć.

  152. defendo Says:

    Piszę, wyjaśniam, tłumaczę – na próżno. Przez myśl mi nie przeszło, żeby kogokolwiek urażać, obrażać, znieważać i w ogóle ….-ać.
    Wiem, że czuły kochanek będzie porównywał oczy dziewczyny do gwiazd, że dziewczynki będzie zachwycała fraza „na górze róże, na dole…”, że koszmarny knot składniowy „jak anioła głos usłyszałem ją” wzruszy do łez wiele osób.
    Na suchej gałęzi powiesilibyście Tuwima, bo pięknie przedrzeźniał Leśmiana(nie tylko Leśmiana zresztą), kpił z wierszyków pensjonarek, walczył o piękno polskiej mowy, a znał się na tym jak mało kto. Teraz obowiązuje bylejakość, a każda krytyka, choćby najłagodniejsza od razu narażona jest na tłum, wrzeszczący, że to się masom podoba, więc jest wspaniałe. O pięknu decyduje masa. Wracam do Canettiego, on wiele wiedział o tłumie.
    Grzechu, nie trafiłeś – nie idzie o to, żeby komuś uświadomić, że talentu nie ma, żeby mu pióro z dłoni czy skądśtam wyrwać, do garów czy taśmy produkcyjnej odesłać. Rzemiosła można się przecież nauczyć, ale to ciężka i żmudna praca.
    Dlaczego walczę?
    Zacytuję pewną panią, której słowa Tuwim za Nowosielskim przytoczył:
    „Ja tam w duchy nie wierzę, ale że są, to są”(cytat może być niedosłowny, jako że nie mam pod ręką książki, z której pochodzi).

  153. grześ Says:

    Wow, co tu za brewerie, niczym na jakimś S24 czy innym blogmedia:) (przepraszam za to porównanie, ale przeczytałem cąłą dyskusję i trochę skołowany żem i w ogóle dziwnie.

    Ogólnie to się z tobą zgadzam, że fragmenty zacytowane przez ciebie (nie znamm tego bloga i nie wiem, kto go pisze, nie ma to znaczenia) są literacko słabe, jeśli nie gorzej.

    Może źle to odbieram, ale wydaje mi się, że autorce cytowanych fragmentów brakuje dystansu, a to rzecz nawet grafomanom potrzebna, jesli nie chcą w swej grafomanii sie zatracić.

    Gdyby ktoś pytał, jak smiem oceniać teksty innych i dlaczego mój smak ma być decydujący, powiem tak:

    Mam prawo jak każdy inny, sam uważam się za naczelnego grafomana, który np. teksty literackie kiczowate pisze (mogę zalinkować oipowiadanko jedno:))

    Poza tym jednak umiem pisać acz specyficzna to pisanina i nie każdemu podchodzi, co zabawniejsze, pisać też uczę.

    W ogóle mam wrażenie, że Defendo choć napisała tekst zjadliwy i ostry, to jednak poruszyła ważny problem, teksty blogerki tamtej sa tylko przykładem, fakt, że bycie przykładem zjawiska negatywnego czyli grafomanii nie jest pewnie dla nikogo miłe, ale taki lajf:) czy cuś.

    W ogóle to zaczynam jak zwykle w chaos wpadać…

    pzdr

  154. Logos Amicus Says:

    Czasem lepiej jest zachować pewną wiedzę dla siebie.

  155. grzech_o_1 Says:

    Defendo.
    Czy zrozumiałaś? Czy mam powtórzyć?

  156. muminek Says:

    Zostawiam tutaj swój ślad: tylko po to, by dać znać, że zgadzam się z autorką. To moja pierwsza wizyta tutaj i na pewno nie ostatnia. Gratuluję znakomitego bloga!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: