Warto spojrzeć

„Trzymasz płomień między palcami
I malujesz jak pożar
Wreszcie płomień łączy, wreszcie płomień zbawia”

Tak pisał Paul Eluard o twórczości Picassa. Łączenie i ocalanie, tradycja i nowatorskie poszukiwania, mity zdekonstruowane i odczytane mocniej, pełniej – czy nie w tym właśnie tkwi istota sztuki? Któż przed Picassem umiał rozpoznać istotę mitu o Minotaurze?

„Ja nie ewoluuję – ja jestem. W sztuce nie istnieje przeszłość ani przyszłość. Sztuki, której nie ma teraz, nie będzie nigdy. Sztuka Greków czy Egipcjan nie należy do przeszłości; są oni bardziej żywi dziś niż kiedykolwiek.” Picasso – mówiąc te słowa – podał klucz, którym można otworzyć świat malarstwa współczesnego.
Leonardo da Vinci radził, żeby wziąć szybę szklaną i umieścić ją między sobą a przedmiotem, który „uwiecznić pragniesz”, zaznaczyć na szybie to, co z „tamtej strony się pokazuje”, przenieść to potem na karton czy płótno i namalować. Przedstaw tę część świata, którą uważasz za piękną lub godną zapisania. Kant wzmocnił ten przepis, głosząc, że „nie znaleziono przestrzeni, która miałaby więcej niż trzy wymiary(…) na tym opiera się pewność wszystkich zasad geometrycznych”. A potem przyszli ci, którzy zobaczyli więcej: Einstein, Poincare, Łobaczewski, Riemann – konstruktorzy niesprzecznych modeli przestrzeni wielowymiarowych. Okazało się, że pewniki geometryczne to kwestia umowy. W obecności rewolucji naukowej tworzyli malarze, którzy intuicyjnie już wcześniej zajmowali się czwartym wymiarem. Szyba Leonarda nie straciła racji bytu(to Kant się mylił), ale świat, który przez nią widać nie jest już zewnętrzny – to świat należący do twórcy. Artysta taki świat, własny, autonomiczny – maluje. Patrzy przez szybę, ale każdy przez własną, inną, inaczej załamującą światło, inne się na niej rysują linie. Jego świat łączy się jednak ze światami nas wszystkich – odbiorców, bo ukształtowała nas kultura, posługując się metaforami, archetypami, symbolami, otoczyła nas dziełami rąk ludzkich, wyposażyła w zdobycze intelektualne.
Tradycji nie można wybrać – jest nam dana. Zapominanie nie jest możliwe – jak na twardym dysku komputera: wszystko, co zaistniało, można wyrzucić do kosza, ale pozostaną ślady – możliwe jest tylko wyrzucenie do podświadomości tego, czego pamiętać nie chcemy. Artysta ma prawo do eksperymentu – pozbycia się balastu ograniczeń wynikających z klasycznych konwencji, ale nawet w tych eksperymentach pozostaje wierny sobie i nam, odbiorcom, bo „ja i ty jesteśmy z jednej krwi” kulturowej.
Jako odbiorcy – wartościujemy dzieła sztuki, dokonując wciąż nowych wyborów. Rozumiem tych, którzy akceptują wyłącznie obrazy przedstawiające i mimetyczne, bo przecież lubimy tylko te piosenki, które znamy. Nie zamierzam ich przekonywać, że można cenić kogoś oprócz Beksińskiego czy Siudmaka.
Warto jednak spojrzeć i na te prace:zdzislaw-nitka-pies-patrzacy-na-ksiezyc

Zdzisław Nitka – „Pies patrzący na księżyc”
Lubię ten obraz. Mocny, ostry. Jest w nim napięcie linii, niepokojące, tak jak niepokojąco bliski jest księżyc, do którego pies, ozłocony jego blaskiem, musi wykręcać szyję. Jest tajemnicza głowa-czaszka, którą chroni. Jej oczy są puste, to pies widzi. Dla nas księżyc umarł, albo my, ludzie, umarliśmy dla niego, zabiliśmy go milionami sztucznych świateł, które zapalamy po nastaniu zmroku. Magiczna moc pełni, która budziła lęk, dziś jest wyczytywana w kalendarzu.
– Czemu dziś się czuję tak jakoś niewyraźnie, nie mogę zasnąć? – Basia otwiera kalendarz i sprawdza – Tak myślałam,  pełnia księżyca.
Nie wygląda przez okno, żeby to sprawdzić, wierzy. Zresztą i tak nie zobaczyłaby – latarnie uliczne gaszą jego blask.

bogdan-szychowiak-7

Bogusław Szychowiak(nie znam tytułu)
Jego obrazy lubię, bo są otwarte – również na interpretację. Biały, falliczny kształt można uważać za pocisk. Mężczyźni są agresywni, bo muszą, ślą jasne pociski z mroku, nieproporcjonalnie wielkie. Albo to my, kobiety, postrzegamy ich jako zbyt małych? Przekłamujemy? A może po prostu ważne jest, co emitujemy, a nie my sami? Niepozorny człowiek może dać nam coś wielkiego, jasnego, czystego. Bogdan lubi rozmawiać – mówi obrazem, ale oprócz tego jest niezwykle cennym „gadaczem”, inspirującym i interesującym. Uważa, że to, co twórca chciał przekazać, jest nieistotne, ważne, co znalazł dla siebie odbiorca.
konrad-jarodzki-penetracja-ix

Konrad Jarodzki – „Penetracja IX”
I wszystko jasne. Aluzja czytelna nawet bez podpisu. A przecież pod gładką, precyzyjną linią czai się coś niedookreślonego, moc sytuacji granicznej, niepewność.minciel-3

Eugeniusz Minciel – z cyklu „Tym, którzy stracili głowę”
Nazywany „konkretnym abstrakcjonistą”. Bardzo konkretny.

mariusz-mikolajek-zlozenie-do-grobu

Mariusz Mikołajek – „Złożenie do grobu”

Jedyny w tym zestawie obraz o tematyce religijnej. Podoba mi się w nim jasność i ulotność postaci Chrystusa zestawiona z wysiłkiem, którego wymaga pochowanie Boga. Niemal malarstwo figuratywne. Niemal – bo jest w nim mistycyzm i żywiołowość.

Reklamy

Tagi: , , , , ,

Komentarzy 25 to “Warto spojrzeć”

  1. ja tu tylko sprzątam Says:

    Właśnie dlatego lubię blogi.
    Ludzie z często większymi, choć czasem po prostu innymi doświadczeniami niż moje, wskazują na „piosenki” – których jeszcze nie znam, lub też w natłoku szumów – zupełnie o nich zapomniałem.
    Czasem wynika to z ich własnej wrażliwości, czasem podyktowane jest to jakimiś korzyściami, nie zależnie jednak od powodów – odbiorca może czerpać pełnymi garściami…

  2. habodacious Says:

    Żaden abstrakcjonista. Nie ma tu ani jednego przykładu prawdziwej abstrakcji. Jednak, gdybym miał wybierać, wybrałbym Szychowiaka – interpretacja jego obrazów to prawdziwa filozoficzna i intelektualna rozrywka, w której mogę się przekonać jeszcze raz, jaki jestem mądry.

    A poza tym to nie powiem nic. I ty też nie powinnaś. Nawet tytułów podawać nie powinnaś. Byłoby ciekawiej.

  3. sofijkaa Says:

    No nie.. chociaż tytuły podawaj Def..;)
    czasem zastanawiam się dlaczego tak się dzieje, że różni ludzie mają różne spojrzenie na tę samą rzecz, sprawę. Często próbuję patrzeć ich oczami.. Klaruje się wtedy tyle obrazów..

    „Pies patrzący na księzyc” i ta czaszka pod nim , jakoś skojarzyła mi się z Romusem i Romulusem i jakimś końcem świata;)
    Księzyc za oknem mam tak wielki, że budzi mnie jego światło.. ten prawdziwy..
    obraz Minciela ma w sobie coś co mi się podoba.. tę złożoność i niejednoznaczność..

  4. habodacious Says:

    Żadnych tytułów! A najlepiej to obrazów nie podawaj też, sami je namalujemy.

  5. Logos Amicus Says:

    Znakomity tekst Defendo!

  6. defendo Says:

    Jatu – napisałam to na fali zmęczenia realnymi tekstami, które nie sztuce musiałam poświęcić, niestety;)

  7. defendo Says:

    HAbodaciousie – toteż zauważyłeś mój ironiczny komentarz, napisałam, że jest uważany za abstrakcjonistę przez część krytyków. I to opatrują swoją „diagnozę” zastrzeżeniem „konkretny”. ;)
    A obrazów Szychowiaka pokaże więcej, specjalnie dla Ciebie ;)

  8. defendo Says:

    Sofijko, każde skojarzenie odbiorcy jest dobre(właściwe). Jest w tym dramat, prawda? Nitka specyficznie traktuje linię – to ekspresjonista.
    Minciela też lubię – tajemniczy, operujący czasem znakami podobnymi do runów.

  9. defendo Says:

    Logosie – „wyczyściłam” go po napisaniu z różnych kolców specjalistycznych, bo mi za bardzo „ikonosferyczny” wyszedł ;)
    Dziękuję :)
    Byłeś dla mnie w pewnym sensie inspiracją, zapatrzyłam się w piękno Twoich wysp – i poszukałam piękna bliżej…

  10. cogitomen Says:

    Myślę, że się nie pogniewasz Logos Amicus jeśli za Tobą powiem; „znakomity tekst Defendo”. A lubię też, gdy treściwa jesteś.
    Pozdrawiam ciepło c.
    PS.Może jakaś notka z Hali Ludowej. Plissssssssss.

  11. telemach Says:

    ——-
    Konrad Jarodzki – “Penetracja IX”
    I wszystko jasne. Aluzja czytelna nawet bez podpisu.

    Dla mnie nie. Proszę o szczegółowe wyjaśnienie. I zaznaczam, że nie jest to kokieteria. Dlatego żadnego mrugania oczkiem nie będzie. Kawa na ławę.

    ——–

    A tak na marginesie: Eluard zachwycał się istotnie Picassem. ten jednak nie dażył poety respektem i niejednokrotnie wyrażał się o nim pogardliwie. A w najlepszym razie nazywał go mało pieszczotliwie: „Ce bavard intarissable, celui-ci…”

    Pisanie o sztuce artystów żyjących jest zajęciem niebezpiecznym. Oni potrafią się „ubzdryngolić” i ku zdziwieniu piszącego nieuprzejmie odpowiedzieć.

  12. charmee00 Says:

    Znakomity tekst, Defendo :P

  13. Logos Amicus Says:

    Defendo,
    masz niewiarygodny dar prowokowania myśli!
    Mój stosunek do Cibie jest niczym falowanie: zrazu Cię uwielbiam, to znów nie znoszę :)
    Twoja inteligencja jest błyskotliwa, aczkolwiek często mam wrażenie, że nie piszesz mądrze :) – że Twój stosunek do świata nie jest mądry, i na tym cierpią Twoje z nim relacje, tudzież cierpisz Ty sama.
    Oczywiście siebie też nie uważam za człowieka mądrego, niemniej jednak jest to bycie nie-mądrym inaczej :)
    (Przepraszam za tę – może zbyt osobistą – wycieczkę:))

    O obrazach, które pokazalaś można napisać wszystko – bo w pewnym sensie (tak jak wielki obszar sztuki współczesnej) nie może to być „zweryfikowane” (także dlatego, że odrzucone tu zostają kanony, czyli ten język używany w malarstwie przez wieki).

    Piszesz:
    „Artysta ma prawo do eksperymentu – pozbycia się balastu ograniczeń wynikających z klasycznych konwencji, ale nawet w tych eksperymentach pozostaje wierny sobie i nam, odbiorcom, bo ‚ja i ty jesteśmy z jednej krwi’ kulturowej.”

    Tu widzę sprzeczność (nie można się czegoś pozbywać i być temu wiernym zarazem).
    Poza tym wyłania się tu również problem: klasyczne konwencje, (czy też ogólniej: kanony uznawane dotychczas) wcale nie muszą być „balastem”, tylko właśnie tym językiem, który scala, i dzięki któremu można się porozumieć.
    Używając tego języka można wyrazić swoją treść.
    Często artyści współcześni odrzucają przeszłość, nie z racji swojej odwagi, a z powodu dezynwoltury; idą na skróty – wynika to czasem z ich zarozumiałości, (albo, po prostu, z banalnego braku warsztatu.)
    Koniec końców, przestają używać znanego innym języka, więc nic dziwnego, że to, co chcą przekazać odbierane jest jako bełkot.
    (Nawet jeśli chce się wymyślić nowy język to musi się to odbywać z uwzględnieniem języków już znanych.)
    Artyści współcześni stali się prze to wszystko hermetyczni, zamknięci, stracili kontakt z odbiorcą).
    Stąd pustki w galeriach, gdzie prezentuje się sztukę współczesną.

    Z tych i innych względów pozostaję w podziwie dla dawnych mistrzów, dla klasyków różnych epok; nadal zachwyca mnie rysunek Renesasansu, misterność i mistycyzm Średniowiecza, flamandzcy pejzażyści, Vermeer, Van Eyck, Caravaggio, Ingres, Lorrain, Corot, Manet, Pissaro, Whistler… a nawet taki Riepin, czy Fra Angelico…
    Zbyt głęboko to we mnie siedzi, bym z lekkością poddał sią estetyce sztuki współczesnej (dlatego, kiedy jestem w galerii, najmniej czasu spędzam w salach, gdzie wiszą obrazy malarstwa współczesnego).

    To może też być po prostu sprawa estetycznych upodobań.
    A de gustibus…

    (To wszystko jednak nie oznacza, że nie ma twórców współczesnych, którzy do mnie nie trafiają. Odbywa się to raczej jednak na peryferiach moich zainteresowań malarstwem.)

    PS. Doprawdy nie mogę uwierzyć, że do napisania tego tekstu zainspirowały Cię moje zdjęcia z Wysp Dziewiczych (nie tylko dlatego, że nie lubisz koloru niebieskiego :))
    Tak to jest odległe choćby od tego wyjącego do księżyca żółtego psa :)
    Nie czaruj, Defendo, nie czaruj… :)

    PS2. Może jeszcze małe usprawieldiwienie moich Wysp?
    Lubię czasem uciec w świat banalnego piękna natury :)
    A poza tym: ta rozkosz zanurzenia się w ciepłym Oceanie!
    Jakiż obraz byłby w stanie dostarczyć mi takiej (cielesnej i dotykalnej) rozkoszy? :)

  14. mniemanolog Says:

    Metafory, przekazy….co autor miał na myśli, mnie prostemu człowiekowi są obce, niezrozumiałe.Chyba że obraz przedstawia nagą kobietę….wtedy i mnie samego moja wyobraźnia zaczyna zdumiewać ;-))

  15. defendo Says:

    Telemachu – linie prowadzą wgłąb. Penetrując cokolwiek(bez mrugania oczkiem) wchodzimy na teren nieznany i pożądany. Sami tego chcemy. W pozornej gładkości i łatwości jest rozedrganie. Bo nas czeka? Zagłada czy rozkosz? Może po prostu – n i c?
    Obraz namalował mężczyzna. Cóż może być dla niego strefą bardziej tajemniczą niż kobieta?
    Czytałam wiersze Eluarda, ale nie wiedziałam, że Picasso go, delikatnie mówiąc, lekceważył. Dziękuję :)

  16. defendo Says:

    Charmee -uosobienie złośliwości ;)

  17. defendo Says:

    Logosie – to komplement, najstraszniejsza jest obojętność ;)
    Racja – nie jestem mądra. I często zachowuję się niemądrze, ale nikt na tym nie ucierpiał, oprócz mnie. Jak dotąd…
    Właśnie na tym polega sztuka – moim zdaniem – na poszukiwaniach, nawet najbardziej nowatorskich – i na jednoczesnym przywiązaniu do tradycji.
    Zgoda – bywają tacy, którzy chcą zastane doprowadzić do perfekcji, jakby walczyli o doskonałość.
    Inni – szukają nowych rozwiązań. Gdyby nie to – nigdy nie zaistnieliby impresjoniści. Ci walczą o wyjście poza ramy ograniczeń, o powiększenie zakresu doświadczeń.
    Mam wiele do powiedzenia na ten temat, tak wiele, że zadedykuję Ci wpis. Niedługo znajdzie się odpowiednia okazja – wybieram się w sobotę na wernisaż Szychowiaka.
    Naprawdę zainspirowały mnie Twoje zdjęcia. Nie czaruję – już choćby dlatego, że nie potrafię. Piękno natury koresponduje z tym, co umie stworzyć człowiek. Świat w Twoich oczach też jest inny niż w oczach innego posiadacza aparatu fotograficznego, choćbyście patrzyli na to samo.
    Też chciałabym wejść do nieprawdopodobnie czystego i pięknego oceanu. Piękno przyrody sprawia mi fizyczną rozkosz. Człowiek – też…

  18. telemach Says:

    @defendo:
    a gdyby ten sam obraz namalowała kobieta i nie opatrzyła go żadnym tytułem? To jaką interpretację dzieła byś wówczas zaproponowała?
    Bo przecież byłby to bezsprzecznie ten sam obraz. Nieprawdaż?

    Ach, jakże ciekaw jestem odpowiedzi!

  19. Sarna Says:

    Czytam Defendo Twój tekst, w tle sączą się słowa piosenki o bohaterze,
    który nie jest na topie i w zasadzie ma to głęboko gdzieś, a ja zaczynam panikować bo… Bo też niewiele rozumiem z tego, co czytam, jeszcze mniej podoba mi się to co widzę na obrazach, a pierwsze laurkowe komentarze dobijają mnie kompletnie. W popłochu zaczynam się zastanawiać nad swoim niedorozwojem i tu w sukurs przychodzą mi kolejne wpisy Telemacha. Dzięki Ci Panie :) Telemachu. Skoro ktoś tak mądry ma podobne myśli jak ja, to może jeszcze nie jest ze mną tak kiepsko?
    Wiem, że artyści w poszukiwaniach form wypowiedzenia się, wyrażenia swojego manifestu, w chęci własnej inerpretacji świata dysponują różnymi środkami. Rozciapana na płótnie plama przypominająca rozdeptany pomidor jest szczytem nowatorskiego spojrzenia na świat . I niech sobie tak Ktoś myśli , czuje, jeśli to działa na jego wrażliwość, jeżeli to do niego przemawia. Jeżę się jednak gdy Ktoś tak jak Ty Defendo wmawia mi, że „I wszystko jasne. Aluzja czytelna nawet bez podpisu”. Owszem, mogę rzucić kilka interpretacji tego, co widzę, ale tylko dlatego, ze właśnie nie wiem, co autor chciał powiedzieć, więc wymyślam wszelkie ewentualne interpretacje. Spotkałam się w swoim życiu wiele razy ze sztuką, którą nie do końca rozumiałam, ale podobała mi się wizualnie. Akurat w tych obrazach, które pokazałaś nic mi się nie podoba. Pamiętam natomiast , że byłam kiedyś na wystawie, gdzie zamiast twarzy Matki Boskiej i Dzieciątka były namalowane głowy klaczy i źrebaka. Oburzenie było powszechne, a mnie to zachwyciło i w niczym nie na obrażało moich uczuć religijnych. Widziałam troskę, miłość, czułość, czyli to, co łączy matkę i dziecko. Nie przepadam za taką sztuką współczesną jak w tym wpisie,za cudacznymi instalacjami rodem ze skupu złomu, bo są dla mnie nieczytelne i nieestetyczne. To co Ty nazywasz rozedrganiem jest dla mnie miękkie, puszyste , przytulne czyli kojące i nie stwarzające zagrożenia. Chyba brakuje mi wyobraźni, bo widzę kanał ciepłowniczy z rurami instalacji cieplnych, a jeżeli już ma to mieć coś wspólnego z homo sapiens, to są to skoszarowani mężczyźni w niemodnych kalesonach :), albo coś pt ” co skrywa spódniczka puszystej baletnicy”?
    pozdrawiam

  20. defendo Says:

    Telemachu – gdyby obraz namalowała kobieta – to mniej wiem. Jakoś łatwiej mi rozumieć mężczyzn, pojęcia nie mam, dlaczego.
    Ale załóżmy – kobieta też zaglądałaby w tajemną głębię, ale odczytywałabym w tym może więcej lęku. Jarodzki też waha się na krawędzi, ale jednak drąży. Kobita waha się – i nie wie, czy drążyć, jakby coś czyhało. Oboje jednak wstępują na teren nieznany – z równą ciekawością. Może kwestia narzędzi poznania ich dzieli – a może łączy?
    A może – niezależnie od płci – to raczej sprawa specyfiki poznania? Analityczne i syntetyczne ujęcie?
    Tu chyba jestem najbliżej sedna – nie bałabym się wejść mocniej i głębiej. Jarodzki i ta hipotetyczna kobieta balansują na krawędzi. Jestem profanką?

  21. defendo Says:

    Sarno, jeden z moich przyjaciół-malarzy, którego obraz też tu zamieściłam, twierdzi, że estetyzm nie jest ważny(dobrze,jeśli jest, ale nie jest najważniejszy). I że nie jest ważne, j a k czytasz obraz – ważne,że czytasz, że wchodzisz w dialog(choćby niechętnie).
    Instalacji tu nie prezentowałam, ale chętnie pokażę niektóre.
    Kanał ciepłowniczy? Why not? Chociaż przeciw temu przemawia kolorystyka, ale skoro to właśnie widzisz – masz prawo.
    Obrazy budzą Twoją niechęć? Niech budzą – to też emocja.
    Niczego nie wmawiam nikomu – po prostu zachęcam do oglądania. Nie idzie o to, by mówić,że „nie lubię opery”, ważne,żeby powiedzieć to tuż po obejrzeniu spektaklu operowego:)

  22. telemach Says:

    Defendo, ja nie wiem czy jesteś profanką. I nie jest to bynajmniej próba uniknięcia niewygodnej odpowiedzi. Ja jedynie mam wątpliwości. Wynikają one z przeświadczenia, że coś takiego jak ogólnie obowiązująca interpretacja dzieła plastycznego jest dla mnie niemożliwa a po części też podejrzana. Można dokonać próby. Jednakże postrzegana i rodząca się w głowie krytyka oczywistość nie jest immanentnym składnikiem dzieła lecz osobowości, doświadczenia i wiedzy patrzącego, wypadkową wszystkiego co widział i dotąd ocenił. Przede wszystkim jednak pochodną emocjonalnego stanu i projekcją oczekiwań. Również tych dotyczących własnej osoby. I tu się – dla mnie przynajmniej – zaczynają schody.
    Jakże musiałem się ostatnio śmiać, czytając po latach moje własne notatki poczynione na marginesach pożółkłych w międzyczasie książek o semiotyce.
    Osobiście sądzę, że byłoby lepiej, gdybyś w powyższym wpisie podkreśliła, że chcesz się podzielić tym jak TY pokazane odbierasz. I dlaczego.
    Ukłony
    T

  23. defendo Says:

    Ależ masz rację! Z gatunku świętych. Jasne, że interpretacja jest sprawą indywidualną. Też czytałam. Eliade, Eco.
    Może masz rację – powinnam. Ale mam prawo widzieć „swoje”. Jak Ty. Jak inni. Dlatego piszę to w blogu, w poważnym zupełnie eseju nie ma moich interpretacji. Jest tylko to, co należy do świata zimnych opisów. Nic wiecej. Tutaj sobie pozwalam, wybaczysz? ;)

  24. Sarna Says:

    Defendo why not? because nowoczesne instalacje sanitarne wyglądają o niebo ładniej i są bardziej radosne w kolorach niż to co , widać na powyższych obrazach. Jest tam śnieżna biel, kolor żółty, czerwony, srebro i niezbyt przez Ciebie lubiany błękit :) A Twój przyjaciel artysta może ma słuszność twierdząc, że nie jest ważne j a k czytasz obraz – ważne,że czytasz, że wchodzisz w dialog,choćby niechętnie). Tylko dotąd sadziłam, że artysta chce nam coś przekazać, czymś się podzielić i że mu zależy na tym byśmy odebrali to tak jak chce nam to „sprzedać”, a nie tylko zaistnieć i to na zasadzie:nieważne j a k, ważne że zaistniał i „coś” spłodził, bądź poronił.

  25. Pruderia Says:

    Czytam. Patrzę. Jestem. :)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: