Incydent? Czy IPN(Idiotyczna Polska Norma)?

sztylet-w-oku
Miejsce akcji: publiczna autostrada, internetowa, ale jednak: jest policja(reaguje tylko na klaksony wyśpiewujące wulgaryzmy), kilka równoległych pasów ruchu i namiastka asfaltu. Komfort polega na nazwie.
Czas akcji: późny wieczór, niemal noc.
Uczestnicy: pojazdy uprzywilejowane, mniej uprzywilejowane, pozbawione przywilejów, stare, nowe, w różnym stanie, jeden czołg.
Pierwszy klaps(jeszcze nie boli  – w przeciwieństwie do Eboli): w trakcie „rozmów niezupełnie kontrolowanych” pada pytanie z kuciapki Polaka-katolika-antysemity:
– Jesteś katolikiem?
Napadnięty wykręca się odwłokiem i usiłuje udawać, że nie ma uszu. Ma, ale za małe, żeby za tarczę robiły. Prawdziwy Polak czepia się jak kleszcz:
– Wstydzisz się swojej religii? – pytania powtarza jak mantrę, szukając wciąż nowych ofiar. Temat wiodący kompletnie go nie interesuje, na próby zagadania jest niewrażliwy. Trwa to około godziny, jak na autostradę – masa czasu.
– Czemu, no czemu wstydzicie się powiedzieć, że jesteście katolikami? – drąży. Ktoś próbuje mu uświadomić, że nie życzy sobie, żeby zmuszano go do publicznych deklaracji, ktoś inny mówi, że to nie czas i miejsce, że to prywatne sprawy itd. Nic nie pomaga. Nie wytrzymuję – mówię, żem ateistka.
– A, rozumiem, znaczy „mądra inaczej”… tylko kretyni są ateistami, bo nie chcą wierzyć w Boga jedynego. Już dawno udowodniono, ze Bóg musi istnieć!
– Zmusiłeś Boga do istnienia? – usiłuję dowiedzieć się czegoś więcej o facecie, który sobie magię z religią pomylił. I ma się za omnipotentnego. Na netowej autostradzie wiele omnibusów.
– Jak można żyć bez wiary?
Próbuję wyjaśniać – ale moherowy pancerz jest skuteczniejszy od irydowego. Po drodze dumam: „po diabła Ci to?” Wykazuję mu, że znam Biblię o niebo lepiej niż on. I neotomizm(o tym nie słyszał). I postanowienia II Soboru Watykańskiego. I doktrynę KK. I że czytam regularnie  „Tygodnik Powszechny”(tu reakcja jest natychmiastowa – „to brukowiec”; już widzę jego dłoń szukającą brukowca; gdyby żył Turowicz, to powinien chodzić w hełmie). Dziurawe wiadro ust Katolika dopiero teraz pokazuje, co potrafi:
– Ateiści są najgorsi, zaraz po żydach i komuchach, ale komuchy to ateiści, więc na jedno wychodzi. Pewnie jesteś też lesbijką.
– I sodomitką, i gomoriatką – ironizuję, ale nie zauważa, rozpędzony jak cyklon.
– Skoro nie jesteś katoliczką, to łamiesz dekalog. Powinnaś się nawrócić – widać, jak rośnie w nim misja, a nawet zaczyna go przerastać. Zna kilka dowodów na istnienie Boga. Wszystkie niepodważalne.
– Tak, Słońce Autostrady, nagminnie kradnę i morduję – odpowiadam – wpadłam w nałóg, lepiej pozwól mi jechać swoją drogą…
– No tak, ateiści nie mają żadnej moralności. Tylko religia gwarantuje prawidłowe wychowanie dzieci i kobiet – słyszę.
– A ludzi? – pytam niewinnie, choć już lekko rozzłoszczona.
– Ludzie wierzą w Boga – pada odpowiedź.
– Cyraneczka nie ptak, dziewczyna nie ludzie – nucę sobie pod nosem.
– I na pewno zdradzasz męża – ripostuje celnie, celnik samozwańczy, który uparł się, żeby mi zajrzeć w bagażnik bez znieczulenia.
– I pożądam osła bliźniego – mówię  łagodnie – swego.Wytłumacz mi, proszę, czego zakazuje to przykazanie.
– Zboczeń – słyszę.
– Oczywiście, pożądanie żony bliźniego jest zboczeniem najgorszym, Kim Ir Śnie – mówię i uciekam, bo odzywają się „zboczeńcy”, którym smak żony bliźniego nie jest obcy. Ciekawe, że wszelkie próby uspokojenia misjonarza przez umiarkowanie wierzących spaliły na panewce. Chyba zabrakło prochu. Został pył. Mam nadzieję, że kiedyś przysypie grubą warstwą fanatyków wszelkiej maści.

Nie usiłuję nikogo przekonywać, żeby podzielał moje poglądy. Mój ateizm nie przeszkadza mi cenić de Chardina, mieć przyjaciół wśród ludzi wierzących, moja heteroseksualność pozwala mi czcić muzykę Szymanowskiego, a niechęć do koloru niebieskiego nie zmniejsza mojego podziwu dla obrazów Picassa z tego okresu. Są jednak ludzie, którzy nie spoczną, dopóki nie ukształtują wszystkich wokół na obraz i podobieństwo swoje, czując się dobrze tylko wśród kalek(znaczy: własnych, powielonych matryc).
Autorem collage’u jest Malcharek.

Tagi: ,

Odpowiedzi: 78 to “Incydent? Czy IPN(Idiotyczna Polska Norma)?”

  1. cogitomen Says:

    Dobrze napisane, pierwsza myśl i po drugim czytaniu utwierdzam się w moich wcześniejszych przemyśleniach. Do rzeczy, nie głupio i styl owszem owszem tylko małe ‚ale’ jak już wcześniej bywało, jeśli o mnie idzie to tekst przy- krótki co najmniej i tematu nie wyczerpuje a szkoda. I na tym mój ‚koment’ zakończę.
    Pozdrawiam ciepło c.

  2. telemach Says:

    Piękne. Bo prawdziwe. Z tego samego powodu smutne. Więcej później.
    A temat jest fascynujący. Co czynić z emocjonalnie okaleczonymi zarażonymi misjonarstwem, lecz jednocześnie nie skalanymi ani empatią, ani doświadczeniem ani wiedzą. Jak rozmawiać? Czy rozmawiać?

    Ja miałem podobne doświadczenie, aczkolwiek z bardziej światłym adwersarzem. Rozpocząłem i nie wiem czy kontynuuować. Bo czasochłonne niebywale.
    Szczegóły:
    http://kazania.wordpress.com/2008/09/30/homoseksualizm-nieodwracalny-2/

    Pozdrowienia

  3. defendo Says:

    Zauważyłam pewną prawidłowość – na kilkudziesięciu rozmawiających m u s i trafić się przynajmniej jeden oszołom. Skąd oni się biorą?

  4. defendo Says:

    Zajrzałam. Przerażające. Ale chyba najstraszniejsze jest to, że ten człowiek jest psychologiem i pracuje w swoim zawodzie. Potrafi więc wdrukować podopiecznym poczucie winy. Homofobia – moim zdaniem – wyklucza wykonywanie zawodu, dzięki któremu ma się bezpośredni wpływ na innych.

  5. ja tu tylko sprzatam Says:

    Defendo, podziwiam Cie, że też Ci się chce. Widziałem już raz czy dwa twoją stłuczkę z moherem i nadal podziwiam ten zapał.
    Ja już dawno przestałem walczyć, odrzuciłem to, teraz sile się co najwyżej na ironię i co bardziej zgryźliwe komentarze.

    Skąd oni się biorą?

    To my ich kreujemy. Kontrkultura.

    Kiedyś myślałem, że to tylko starsze osoby, osoby po 50, żarliwi patrioci – którzy łączą roku 89 z Papieżem etc.

    Kiedy trafiłem na studia dowiedziałem się, że tak nie jest – Ludzie młodzi także przesiąknęli tą stęchlizną.

  6. refleks-ja Says:

    Def,nie chciabym sie z toba wdac w szermierke slowna ;)
    Zostawie tresc,kady rozumnyczlowiek sie z toba zgodzi.forma mnie rozbawila:
    1.Kim Ir Snie, tak bede mowil do jednego z moich vice,ktoremu sie wydaje, ze tu rzadzi
    2.twardy moherowy pancerz
    3.nie pozadaj osla blizniego,tak bede przykazywal sam sobie,kiedy mi sie zachce pogdac z oslem.Blizni to blizni,ale oslic i oslow mrowie.boje sie,ze ostu braknie.

  7. Elżbieta Says:

    Czasami trzeba pomilczeć…

  8. nyema Says:

    myślę, że oni mogą lubić tak rozmawiać, padają gotowe odpowiedzi prawie bez zważania na to, co Ty mówisz, tzn. wydaje mi się, że jest mniejsza rozmaitość odpowiedzi niż Twoich pytań…
    tak jakby rozmowa nie docierała, nie wpływała…
    zastanawiam się, co dociera, co odrobinę chociaż wytrąca…
    myślałam, że może Twoja znajomość Biblii, ale chyba nie…
    przyszło mi też do głowy, że może tacy ludzie sprawiają, że po drugiej stronie rośnie siła, bo tak to ja sama z siebie nie interesowałabym się jakąś tą ortodoksją kościelną, bo religijną to może tak…
    światło widać tylko wtedy, kiedy jest ciemno, tak jest z wszystkimi przeciwieństwami, żyjemy w świecie przeciwieństw, więc może oni są po to, aby przywołać na świat swoje przeciwieństwo…
    ?????

  9. ja tu tylko sprzatam Says:

    nyema:
    „ja sama z siebie nie interesowałabym się jakąś tą ortodoksją kościelną, bo religijną to może tak…”

    nyema – Biblia, jest nie tylko księgą religijną, czy Kościelną – to także zabytek literatury. Jako element stanowiący – czy tego chcemy czy nie element naszej kultury – należy i powinno się ją znać.

  10. nyema Says:

    może należałoby, może powinno się ją znać, ale ja nie bardzo uznaję zasadę, że się coś „powinno”: gdybym mogła i coś mnie do tego zdecydowanie ciągnęło, czytałabym…
    poza tym odróżniam księgi kościelne od religijnych, może to nie jest jakieś uznane odróżnienie, ale dla mnie tak…Biblia jest dla mnie księgą religijną, jest zabytkiem literatury, ale nie jestem w stanie na razie jej przeczytać, za trudna dla mnie…

  11. woow Says:

    Jak dobrze, że mam znów tego linka, anno:) Wielkie dzięki. Opisaną sytuację pamiętam;) Nie pierwsza to była i nie ostatnia, ale Ty wiesz o tym, jak mało kto wiesz…;)

  12. stefan Says:

    Dał Ci temat do wpisu? Dał. Dowcipnie opisałaś Twoją niewątpliwą intelektualną wyższość nad nim i cięte riposty, których nie zrozumiał. Z katolikami i ateistami nie dyskutuję od czasu gdy dowiedziałem się, że jestem Bogiem. Otóż modliłem się pewnego dnia, długo i żarliwie, i nagle uprzytomniłem sobie, że mówię do samego siebie. Bardzo radosna rewelacja. Moją niewidoczność potwierdziła pewna ateistka, gdy skypnęła mnie i na moją odpowiedź szepnęła z niedowierzaniem: „jesteś?” To była niewątpliwie jej droga do Damaszku. Zwłaszcza gdy odszepnąłem „nie” aby nie rujnować jej ateizmu. :-)

  13. defendo Says:

    Jatu – nie potrafię przejść obojętnie. Jeszcze nie;)
    Obawiam się, że fanatyzm(może fundamentalizm, nie chcę precyzować) jest niezależny od wieku…

  14. defendo Says:

    Refleksjo – cytuj, ale nie biorę odpowiedzialności za skutki. Jesteś ubezpieczony? :)

  15. defendo Says:

    Elżbieto, nie potrafię milczeć, wytrzymywałam te ataki ponad godzinę. Nie tylko ja – to rodzaj netowego terrorysty.

  16. defendo Says:

    Nyemo – moim zdaniem zło nie jest warunkiem istnienia dobra, a żeby zaistniała miłość – nie jest konieczna nienawiść.
    Wiem, że oni nie słuchają, a już na pewno – nie słyszą. Ale nie chcę milczeć – oni milczenie biorą za aprobatę…

  17. defendo Says:

    Woow – obie wiemy, też nie umiesz milczeć, amazonko ;)

  18. defendo Says:

    Stefanie – cudownie usprawiedliwiasz najgłupsze pytania;)
    Damaszek nie jest tak daleko… Ważne, żeby ruszyć w drogę.

  19. YOYO Says:

    Byłem świadkiem dyskusji tej,pouczająca
    Nawet więcej powiem-wstrząsająca
    Ignoranctwo i debilizm twego interlokutora
    Zmusiło mnie niestety do wyłączenia monitora

  20. procesVII Says:

    Gratuluję odwagi Defendo! To naprawdę ciężka sprawa stanąć przeciw ciemnocie, która ma za nic logikę i inne podstawowe nauki.
    Przecież gdybyś nie stanęła na straży, gdybyś nie wytłumaczyła temu zacietrzewionemu człowieczkowi, to gotów był wyrządzić potężne zło. Wiesz ilu naiwnych łapie się na tę retorykę? Czy wiesz jak niebezpieczni są ci fanatycy? Myślę, że Ty jako kobieta światła, inteligentna, błyskotliwa i wykształcona, wiesz doskonale jakie to jest zagrożenie, ten fanatyzm religijny, to niezrozumienie i brak empatii.
    Dobrze, ze są tacy ludzie jak Ty, odważni, prawi, uczciwi, nie wahający się otwarcie głosić swych poglądów.
    Przecież jak Ty nie powstrzymasz takich, to oni nie spoczną i będą kształtować.
    Jesteś wielka Defendo!
    Może by takich fanatyków zamykać do jakichś obozów koncentracyjnych, by tam nauczyli się szacunku dla innych i tolerancji? Sama widzisz jak wszyscy są wstrząśnięci, jak ich ten „debilizm Twego interlokutora” poraził.

    Współczuję interlokutorów i gratuluję odwagi jeszcze raz. Dobrze, że jesteś Defendo, bo ja nie wiem co by było, gdyby Cię nie było. Kto by wynajdywał i tropił te pancerne mohery.

  21. ja tu tylko sprzatam Says:

    yoyo

    tak to już czasem bywa,
    cham na włościach się odzywa.
    Czy warto jednak głowę zadzierać?
    Dla takiego zera?

  22. defendo Says:

    Yoyo – nie uważam go za debila ;)

  23. defendo Says:

    Procesie – oczywiście, że nie tylko ja z nimi rozmawiam. Wielu ludzi reaguje podobnie. Incydent, który zapisałam i opisałam ilustruje pewne zjawisko. Zjawisko, obok którego nie powinno się przechodzić obojętnie. Fanatyzm najczęściej łączy się z brakiem wiedzy i przekonaniem o jej posiadaniu. Tego typu ludzie potrafią zagarnąć część władzy, a wtedy sytuacja staje się naprawdę niebezpieczna. Niebezpiecznie, kiedy pracują np. jako psychologowie szkolni, kiedy zostają ministrami, kiedy dorwą się do mediów. I jeszcze groźniejsze, kiedy znajdują podobnych sobie. Możesz sobie ironizować, możesz zamykać oczy.
    Zależy Ci na statystykach, odsłonach blogu itd. Dobrze wiesz, że mieszanie w grupie ludzi z Tobą związanych podnosi Twoją pozycję w rankingu blogów; gwarantuje „wojenkę” werbalną między nimi. Jeśli znieważasz kogoś – zawsze znajdą się obrońcy i karuzela kręci się dalej, dając Ci satysfakcję w postaci wielu wejść na blog. A jeszcze lepiej wiesz, że nie wolno Ci tknąć tematów tabu(do takich należą m.in.te związane z religią), bo statystyk Ci to nie podniesie, a może wyrzucić poza orbitę Twojego wpływu tych, którzy dzielnie Ci sekundują. Lepiej wiązać niemal wszystkie notki z jednym tematem. Wolność słowa polega również na wolności do pisania wciąż o tym samym. Do zajmowania-niezajmowania stanowiska w jakiejś sprawie. Jesteś potrzebny wielu ludziom; konieczna im gwiazda, wokół której mogą orbitować: planety, planetoidy. Likwidacja pokoju czatowego była doskonałym pomysłem. Blog jest też niezłym miejscem do rozmów.

  24. defendo Says:

    Jatu – odzywam się czasem okopów św.Trójcy tylko dlatego, że fanatycy potrafią uważać lekceważące milczenia za akceptację.

  25. thethonator Says:

    Def, zrozumiałem już tą postawę po komentarzu dla Nyemo.

    Odpowiadałem yo, ale na myśli miałem nie tylko ten zakuty moher z którym polemizowałaś.
    Choć czy można nazwać to polemiką?

  26. procesVII Says:

    Nie sądzę by wojujący ateizm był tematem tabu. Wyśmiewanie i oburzanie się na mohery (moherów) jest jazzy. Wielu publicystów z tego żyje, bazuje na tym.
    Wojujący ateizm też może być zły. Nie rozumiem tylko czemu mają służyć przepychanki z fanatykami, mnie wygląda to na próbę podniesienia sobie ego tanim kosztem. Bo przecież Wasze poglądy są tak odległe, że nie jesteście w stanie zazębić się, złapać jakikolwiek kontakt, choćby na chwilę.
    Oczywiście boję się rozmawiać na takie tematy tabu, bo bozia może mnie skarać, a ja jestem lękliwy.
    Skoro się szczypiemy, to może powinnaś była poprosić swoich znajomych żandarmów czatowych, by zabanowali tego fanatyka? Bo mniemam, że ta rozmowa pochodzi z czata, z pokoiku „Po 40- ce” od tych biednych świrków, którzy tam siedzą. Od tych warzywek czatowych nieszczęsnych. Z tego sanatorium leczącego bezdomne ego.

  27. nyema Says:

    och, nie, to że coś istnieje równocześnie czy nawet razem nie znaczy, że jedno jest warunkiem drugiego!!!
    aby trochę się „wczuć” w tę „drugą stronę” i w ten sposób ją „pojąć” może lepiej niż za pomocą mówienia, czasem pozwalam sobie nie mówić o nich „oni” i spróbować poczuć, jak to jest być kimś takim… zmienić punkt widzenia na tamten drugi, a nawet więcej potrzeba, bo to, co kto mówi ani jak się zachowuje, nie dotyczy tylko myśli…
    dopóki są „oni”, i dopóki będziemy mówić o „nich”, będą ogromne nieporozumienia…
    czytam teraz o eksperymencie Zimbardo, przekonuję się, jak z każdego łatwo zrobić (tak, to się robi i to nie tylko „oni” robią) „obcego” i jak bardzo jest to niedobre dla wszystkich…

  28. mniemanolog Says:

    Jesteś odporna na „światło jedynie prawdziwej wiary” i czeka Cię stos , lub ogień piekielny i wieczne potępienie. Ale zawsze możesz się”nawrócić”, dać na tacę, kupić odpust częściowy, czy całkowity. Wszystko można. Unieważnić śluby, pochować w asyście trzech kapłanów nawet ateistę( by pogrzeb był ładny),zależy za ile….;-)

  29. mniemanolog Says:

    Proces wybacz ze ja niegodny, nieszczęsne warzywo czatowe pozwoliłem sobie na wpis w miejscu , które ty raczyłeś zaszczycić swoją obecnością. Defendo proszę rozwiń tu czerwony dywan, by godnie przyjąć jego majestat, a tymczasem ja płaszcz mój rzucę mu do nóg. Ślady stóp jego zachowam dla potomności i będę czcił jak najcenniejszą relikwię.

  30. defendo Says:

    Procesie, nie jestem wojującą ateistką. Odzywam się publicznie na ten temat tylko wtedy, kiedy uznam to za konieczne. I nikogo nie usiłuję przekonać, że ateista jest lepszy od wierzącego. Nie jest. Jest inny – i równorzędny.
    Poza tym – wcale nie wykluczam, że na inne tematy jakoś potrafię się dogadać – choćby i z religijnym fanatykiem. Nie lubię audycji Pospieszalskiego, ale kiedyś byłam na jego koncercie i naprawdę mi się podobał. O swojej muzyce potrafił też mówić – naprawdę interesująco.
    Żandarmów czatowych nie znam – żadnego, a w sprawie banów mam akurat poglądy zbieżne z Twoimi. Uważam, że banowanie jest dowodem bezsilności administratorów. Są inne, skuteczniejsze sposoby. Można ignorować kogoś, kto ma akurat gorszy dzień i przyszedł się wyżyć. Można… itd. Ale nie wolno banować – taki jest mój pogląd.
    Nie ingeruję w komentarze u mnie, nie moderuję ich. Nie blokuję nikomu dostępu do blogu. Nie zmieniam treści komentarzy, zresztą nawet nie umiałabym tego zrobić(nie starałam się nauczyć, bo po co?). Oczywiście – możesz mi dowieść(łatwo), że mogę i ja stracić cierpliwość. Na razie jednak udaje mi się trwać bez stosowania takich metod.

  31. defendo Says:

    Nyemo – znam eksperyment Zimbardo. I ten następny, który przerwał, zaniepokojony jego przebiegiem.
    Nie dzielę ludzi na „my” i „oni”. Po prostu – wychodzę naprzeciw Innego, nie w zbroi. Pisałam już o tym. Są tacy, których mijam, wymijam, omijam. Są tacy, których spotykam. I tacy, z którymi łączą mnie takie korytarze, że potrafimy iść razem. Nawet wtedy, kiedy idziemy nieco innymi ścieżkami.

  32. defendo Says:

    Mniemanologu :))
    Dzięki! Wiesz, jak lubię stosy. W końcu nie miejsce się liczy, ale towarzystwo ;)

  33. Pjerry Says:

    Akurat pytanie „Czy jestem katolikiem” przyjmuję naturalnie i odpowiadam zgodnie z prawdą. Gorsze pytanie to „Czy w Boga wierzysz”, A jeśli ktoś dumnie ripostuje „Bo ja wierzę” wtedy już nie wiem co powiedzieć.
    Tylko nie wiem za bardzo co wynika z takich czatowo-religijnych dyskusji, gdzie poziom głupoty jest pewnej wyższy niż normalnie.
    Np. takich inteligentnych ludzi jak ja w internetowych dyskusjach nie uświadczysz.

  34. idiota Says:

    Jak nam dobrze w -stworzonym przez nas samych- światku pychy, zarozumialstwa i cynizmu. Jak nam dobrze !!! :-). Wszyscy inni to idioci, oszołomy, głupki, homofoby, klerykały, zakapiury, fanatycy, fundamentaliści … Tylko my tacy mądrzy, inteligentni, oświeceni, samozadowoleni i pewni siebie ….

    powiedział idiota … :-) o swoich kolegach :-)

  35. charmee00 Says:

    Kurde, Def – nie zrobię Ci tego…

  36. Pjerry Says:

    Swoja drogą Defendo sądząc po tonie niektórych komentarzy masz sporą liczbę wyznawców. Jestem pod wrażeniem. Chociaż niektóre zachwyty) szczególnie te zawsze na początku brzmią podejrzenia, nie żebym coś sugerował:-)

  37. procesVII Says:

    Pjerry, nie przesadzaj. Nie zachwyca Cię Defendo? Jak może nie zachwycać, skoro zachwyca? Jak tak wspaniała i inteligentna kobieta może nie zachwycać? Może po prostu niedokładnie czytasz, po łebkach.
    Skoro zachwyca, to naturalną konsekwencją są zachwyty przecież.

  38. procesVII Says:

    Raczej Twój brak zachwytu jest podejrzany, Pjerry. Nie żebym coś sugerował, absolutnie.

  39. dru' Says:

    O! Telemach zaliczył dyskusję na blogu kazania. I ja tam kilka razy byłem. Ogólnie sympatycznie, ale raczej nie udało mi się autora do niczego przekonać. Z drugiej strony sam też nie zostałem raczej do niczego przekonany. Generalnie wizyty są kształcące, niestety pochłaniają ogromne ilości czasu. :D

    Odnośnie samego prowadzenia dyskusji z różnej maści adwersarzami to mam wrażenie, że jest to dla mnie spory wysiłek intelektualny i czasowy, gdy próbuję zrozumieć argumentację drugiej strony, dostrzec ją w jakiejś perspektywie, a następnie przedstawić swój punkt widzenia i (ewentualnie) argumenty, za opcją inną niż ta prezentowana przez autora.
    Niejednokrotnie miałem jednak wrażenie, iż rozmówcy nie przykładają się jakoś szczególnie do odpowiedzi, idą po najmniejszej linii oporu i na moje 2 godziny spędzone na napisaniu kilku zdań, oni sklecają kilka byle jakich zdań w 5 minut.
    Stąd bierze się dla mnie wyjątkowa czasochłonność takich rozmów.

    A odnośnie poruszanego wątku wyższości jednych (określających się jako inteligentni) rozmówców nad innymi (nazywanymi fanatykami) to powiem tak: Nie uważam, aby wywyższanie się nad innych z tego powodu, że wie się więcej było dobrym pomysłem. Jednak jeśli ktoś twierdzi, że ziemia jest płaska, a inni biorą go w obronę, bo podobno prezentuje pogląd jak każdy inny to dla mnie jest to grube nieporozumienie. Ludzie miewają głupie poglądy i należy (jeśli to możliwe) ich uświadamiać oraz im współczuć. Czasami można też tak po ludzku zdenerwować się pod wpływem czyjeś bezmyślności lub ataku personalnego. A przytakiwanie głupiemu w imię rzekomej równości opinii też jest głupotą.

  40. flanelka Says:

    No nie.. Tyle czasu „znać” Procesa i nie usłyszeć, co mówi, za pierwszym razem, to chyba trzeba być jednak Defendo..

    Fanatyzm kontra fanatyzm. Ciemnota jedynie słusznego widzenia wszechświata kontra ciemnota jedynie słusznego widzenia wszechświata. Poczucie wyższości kontra poczucie wyższości. Hypatia kontra Maria Magdalena. A stosy te same – głównie urojone.

    nihil novi, a szum, jak po odkryciu drugiej Ameryki, nieco lepiej zakonserwowanej w sosie własnym..

  41. procesVII Says:

    Nie rozumiem Cię Flanelko. Wchodzisz tu i awanturujesz się. Nie masz nawet linka pod pseudonimem. Tak jakbyś tu weszła bez krawata, a jak wiadomo klient z krawatem jest mniej awanturujący się.
    Wchodzisz na blog Defendo, który jest miejscem kulturalnych pogawędek, a zachowujesz się jak w jakimś bufecie warsu, rodem z peerelu.
    Myślę, że po prostu jesteś zazdrosna, bo Defendo ma swoje opinie i nie boi się ich otwarcie wyrażać. Defendo zrobiła jeden błąd, niepotrzebnie zakładała blog. To skandal, że musi teraz znosić Twoje impertynencje i bazarowe zaczepki. Uspokój się Flanelka, proszę Cię.

  42. flanelka Says:

    Dziękuję za oświecenie i przywołanie do porządku, Bracie Procesie – w ramach re-kultywacji odklepię siedem zdrowasiek.

    Idę po jakiś krawat. Czołem!

  43. Rezerwa Says:

    „Serce ma swoje racje których rozum nie zna” – B. Pascal
    Wiara, czy też jej brak nie wymaga empirycznych dowodów, a zacietrzewienie i zadufanie w swoich racjach, jakie by one nie były, jest truizmem. Dla mnie interesujące jest szukanie symptomów świadczących za lub przeciw, ale bez fanatycznej zaciekłości.

  44. dru' Says:

    Cynicy pretendujący do bycia zabawnymi?

    Nihil novi.

  45. procesVII Says:

    „Cynicy pretendujący do bycia zabawnymi?”

    Zgorzkniała babeczka w fazie klimakterium, pędząca z ocenami. Niepytana, w poszukiwaniu tła.

    Nihil novi sub sole

  46. refleks-ja Says:

    mam wrazenie, ze nie wszyscy ja czytacie.wyraznie napisala,ze chciala zwrocic uwage na pewne zjawisko.Coraz czesciej wystepujace w polskich okolicznosciach przyrody.zrobila to dowcipnie. prawda jest taka,ze nie tylko w necie sa tacy. Ignoranci i fanatycy zarazem.niech mnie ktos przekonuje i nawraca.ale niech wie,o czym gada.

  47. Przejażdżka « Haiku Says:

    […]   Wzorując się na tuzie nauki i intelektu, pokuszę się o opis wpadek i wypadków na autostradzie Wirtulandii. Chyba wzorować się powinno na najlepszych, nieprawdaż? :) […]

  48. flanelka Says:

    Wcześniej skomentowałam cyniczne „zwrócenie uwagi na zjawisko” – KOLEJNE „zwrócenie uwagi” na KOLEJNE „zjawisko”, KOLEJNY raz cyniczne i pozwalające na gwiazdorzenie. Skomentowałam krótko i na temat. Cynicznie podsumowałam dopiero u siebie, na życzenie specjalne DRU’.. skoro już mam być postrzegana, jako cynik, to służę uprzejmie – grunt, by wiedzieć, za co się kwiatka w klapę dostaje :)

    Refleks-ja.. bądź mniej czytelnie defeteryczna, już Ci mówiłam, że tu przychodzą ludzie inteligentni, bez wad wzroku..

    Dobranoc :)

  49. refleks-ja Says:

    fRanela, musisz byc idiotka?

  50. sofijkaa Says:

    Def.. zadałam to pytanie u Proca, zadam i u Ciebie.

    Mówią, że „jak trwoga to do Boga” – jako siły wyższej, ostatniej deski ratunku.

    Do kogo ateiści się zwracają, gdy dla wierzącego pozostaje juz tylko modlitwa? Jak wyglądają np. pogrzeby?

  51. ja tu tylko sprzątam Says:

    Sofi, ja jako praktykujący ateista zwracam się do kieliszka lub też inne przedmiotu który pośrednio służy przeniesieniu się w odmienny stan świadomości.

    Wiem, jednak, że nie jest to właściwa metoda.

    Właściwej jeszcze nie znam.

    znów z kolekcji napisy na murach:
    „Boże chroń mnie przed katolikami”

  52. mój pierwszy raz « Haiku Says:

    […] zachować jakąkolwiek chronologię, musiałam Małgorzatę umieścić już w odcinku pierwszym, co skutkować będzie kolejnym linkiem do tego samego wpisu na Jej blogu, […]

  53. defendo Says:

    Jako ateistka nie zwracam. Się.

  54. defendo Says:

    Sophie..trwoga? Co to?

  55. sofijkaa Says:

    Def.. świat się wali, nie widzisz już realnego ratunku dla sytuacji.. czy to choroba, czy jakiś krach.. sytuacja z pogranicza, gdzie już nic nie możesz zrobić a jednak liczysz na „cud”. Ludzie zazwyczaj się modlą w takich sytuacjach i proszą o modlitwę innych.

  56. yoyo Says:

    świat mi się wali-ten kogo kocham ignoruje mnie
    choroba?umieram co dzień
    i co dzień jak feniks się odradzam
    cud?kurwa nie chcę takich cudów
    ten wie kto cierpi
    modlitwa?nigdy
    a zresztą…uj z tym

  57. defendo Says:

    Sophie, nawet w najtrudniejszych chwilach nie szukam Boga. Szukam rozwiązań lub po prostu czekam bezradnie. To okropne uczucie, więc walczę z nim próbując zająć się czymś innym, najlepiej okropnie absorbującym i kompletnie niepotrzebnym :)

  58. defendo Says:

    Yoyo – nie narzekaj, w sumie masz mnóstwo szczęścia;)

  59. Rezerwa Says:

    Każde pytanie zadane tak, że sugeruje „prawidłową odpowiedź” okropnie mnie irytuje, choćbym miała podobne zdanie do pytającego. Bohater Twojej notki zadał pytanie właśnie z tej serii. W sumie dla mnie mniej istotny jest kaliber pytania, bardziej jego forma. Pytania o z gruntu zaczepnym charakterze, sformułowane w opozycji do poglądów współrozmówców mają jedyny cel, konflikt.
    Nie podejrzewam Twojego bohatera o inne pobudki.
    Faktem jest, ze nie lubimy tych co się wyróżniają, a szczególnie tych, którzy są od nas w ten, czy inny sposób lepsi.

  60. defendo Says:

    Rezerwo – właśnie dlatego wytrzymałam tak długo, zanim się odezwałam. Wiedziałam, że musi dojść do konfliktu, ale: po pierwsze – miałam nadzieję, że odbędzie się rozmowa, a nie przepychanka słowna; po drugie – konflikt ma swoje dobre strony…
    Lubię tych, którzy różnią się ode mnie – płcią, wzrostem, wiekiem(na moją korzyść, oczywiście) ;)
    A serio – lubię tych „lepszych” – bo mają więcej do zaoferowania, niż ja, bo jest do kogo równać(jeśli zdołam), bo cenię „inność”.

  61. procesVII Says:

    „Lubię tych, którzy różnią się ode mnie”

    Nie tylko od Ciebie, lubisz wychwytywać te różnice między innymi ludźmi i oceniać je, nawet szacować:
    http://proces.wordpress.com/2008/10/30/roznice-kursowe

    Dlatego wybierasz tych wyższych i z większym IQ. Polecam dobierać adwersarzy z NBA, tylko musisz nauczyć się angielskiego.

  62. procesVII Says:

    U Flanelki nie będę pisał komentarzy, ona co chwilę zmienia adres, pseudonim. Nie ma sensu pisać i odwoływać się do kogoś, kto jest tylko wirtualnym meteorem. Nie da się korespondować z kimś, kto kilka razy w tygodniu zmienia adres. Pewnie maskuje się przed kimś. No ale ja nie jestem tropicielem.

  63. defendo Says:

    Jej to powiedz. Nie mnie.

  64. defendo Says:

    Dru – właśnie dlatego podjęłam polemikę – również w „Kazaniach”. Widzisz, czasem bywa tak, że nie można milczeć. Choćby dlatego, żeby uświadomić tych „święcie przeświadczonych”, że są ludzie, którzy mają inne poglądy.
    Racja, że to czasochłonne i że szansa na to, że fanatyk choćby odrobinkę zmięknie jest praktycznie żadna, ale warto.

  65. procesVII Says:

    Jej to powiedz. Nie mnie.

    Jak mam jej powiedzieć, skoro nie znam jej adresu? Blog czy pseudonim jest naszym identyfikatorem w sieci. Jak mam gadać z kimś kto istnieje w dziesiątkach postaci?
    Zwracałem się do niej tu, na tym blogu, mam teraz ją tropić, by kontynuować dyskusję?
    Poza tym to Twoja przyjaciółka, ja jej nie rozumiem. Więc możesz jej przekazać. Sądziłem, że jesteś jej mecenasem, kimś w rodzaju opiekunki i autorytetu blogowego. I Ciebie posłucha, bo jej wytłumaczysz. No, a ponadto, Ty właśnie masz talenty dydaktyczne.

  66. Rezerwa Says:

    Defendo, mówiąc „nielubimy tych…” oczywiście uogólniałam, ale nie miałam na myśli Ciebie, zresztą siebie też nie. Tym nielubiącym w tym przypadku był Twój bohater.
    Taka „pisana dyskusja” jest w pewien sposób kaleka.
    Do pełnego rozpoznania i zrozumienia brakuje intonacji, brzmienia, barwy, które to, być może, pozwoliłby inaczej odebrać intencje rozmówcy. Może ten Twój „wojujący katolik”, to po prostu zakompleksiony, tchórzliwy człowieczek, szeptem krzyczący.

  67. defendo Says:

    Domyśliłam się, Rezerwo – chciałam po prostu uściślić ;)
    Swoją drogą – to ciekawe, że autorytaryści kochają uniformizację, drażni ich wszelka inność, każde odstępstwo od normy czy zwyczaju.
    Racja, że w realu rozmawia się jakby pełniej – i cieplej. Być może mój interlokutor byłby zdolny do rozmowy bez zacietrzewienia, kto wie? ;)

  68. defendo Says:

    Procesie – doceniam ironię.
    Też jej nie rozumiem i vice versa.
    Podejrzewam, że jej największe marzenie to stać się bohaterką mojej notki, ale go nie spełnię ;)

  69. defendo Says:

    A moje polemiczno-pedagogiczne zapędy ograniczyły się do Chlodnym_okiem na forum, nie wiem, czy pamiętasz całonocne boje. Wtedy byłam dość skuteczna, ale on nie zionęło nienawiścią wobec mnie.
    W innym przypadku już mi się nie udało – kiedy usiłowałam przekonać naszą znajomą(wyłącznie netową), że plagiat jest nieetyczny. I nie tylko ja, Pstro też to robiła, inni – jak grochem o betonową ścianę.

  70. Rezerwa Says:

    Myślę, że brak porozumienia tu, w sieci, wynika często z tego, że owszem, czytamy, ale nie słuchamy. Jeden z moich nauczycieli twierdził, że aby zrozumieć czytany tekst, należy go uważnie wysłuchać.

  71. procesVII Says:

    A co Ci zależy? Dziś Mikołaj, spełnij jej marzenie. Zobaczysz co się stanie, taki niekonwencjonalny ruch. Nikt nie spodziewa się, że o niej napiszesz.
    Wedle mnie ona nie ma poglądów, a dopasowuje je do dyskusji, by ustawić się na kontrze. To taki sposób na istnienie. Może to nowy schemat blogowy?
    Ja tradycyjnie, albo już nie tradycyjnie, staram się dopasować, znaleźć miejsce dla swoich poglądów w określonym miejscu. Grać w konwencji miejsca. Ona chce grać w koszykówkę na boisku do piłki nożnej. Po co tak się męczyć?
    Powinnaś się cieszyć, że jesteś jej inspiracją, zawsze chciałaś spopularyzować swoje zadupie wirtualne.

  72. defendo Says:

    Wiesz? To jest myśl – odczytam sobie głośno teksty, których nie rozumiem:D

  73. Rezerwa Says:

    Nie o to mi chodziło, nie o to szło :D

  74. defendo Says:

    Nie, nie chciałam popularyzować.
    Prezenty rozdaję tylko znajomym – i lubianym, mogę się nawet w strój Śnieżynki wtłoczyć na tę okoliczność.
    Ona ma za wiele wspólnego z bohaterem mojej notki. Poza tym – Ty znasz ją lepiej i bliżej:
    „Dziękuję za oświecenie i przywołanie do porządku, Bracie Procesie – w ramach re-kultywacji odklepię siedem zdrowasiek.

    Idę po jakiś krawat. Czołem!”
    Kilka pięter wyżej w tej notce;)

  75. procesVII Says:

    Znam ją o tyle, że niegdyś kręciła się w moim wirtualnym pobliżu. Pod różnymi nickami, z różnymi blogami, nie wiem do końca, czy wszystkie pseudonimy i blogi, które jej przypisywałem są jej. JEJ, no właśnie kogo?

    Cytując ją, powołując się na jej opinię wpadasz w pewien paradoks, czujesz to?
    Tak jak czyni wspomniany przez Ciebie IPN powołując na świadków oficerów SB, którzy sporządzali teczki.
    Skoro opinie Flanelki o Tobie są wyssane z palca, to dlaczego te o mnie miałyby być trafne i celne? Skąd taka selekcja?
    Wytłumacz to komuś, kto jest niższy o ćwierć metra od Pokera i ma od niego kilkanaście punktów mniej w teście na inteligencję. Czyli prosto, bez zbędnych woali intelektualnych, bo przecież nie będę podskakiwał.

  76. defendo Says:

    Rezerwo – obie wiemy, że nie o to;)

  77. defendo Says:

    Nie, nie opinie – w tym cytacie jest sugestia z jej strony, że jesteście w pewnej komitywie, tylko tyle.

  78. tilow3 Says:

    Pomyslalem tylko, jak wygladaloby małzenstwo Defendo i Procesa…
    Jak parzyliby sobie herbate?

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: