Bunio – odsłona kolejna

grafika-sok2-badz-mezny
Wizyta Bunia, który chciał mnie, jak co roku, obdarować czymś żywym na Mikołaja, więc przywiózł lekko podduszoną, ale przepiękną orchideę w doniczce, zainspirowała mnie do napisania tej notki. Podduszenie roślinki wynikało z faktu, że zaniepokoiło go, iż w kwiaciarni zapakowano mu kwiatek – jego zdaniem – za słabo, a to przecież takie delikatne stworzenie. Postanowił nadrobić niedopatrzenie. Dokupił więc papier i wstążeczkę i tak skrępował nieszczęsny storczyk, że nadłamał dwa boczne pędy. Czort wie, dlaczego wykazał tak ogromną troskę – nie wlókł prezentu w garści w pociągu, tylko przewiózł komfortowo: klimatyzowanym samochodem pokonując astronomiczną odległość czterdziestu kilometrów. Wzruszające. Te pędy może jakoś uda mi się uratować, piękna odmiana bardzo ciemnego phalaenopsisa o dużych kwiatach. Na obcojęzycznej metce wyczytałam poważne ostrzeżenie opatrzone wykrzyknikiem. Producent uprzedza, że zarówno roślina jak i cała zawartość doniczki(podłoże) nie jest przeznaczona do spożycia. Zapewne przez roztargnienie zapomniał dopisać, że samej doniczki też nie należy zjeść. Naprawią niedopatrzenie, kiedy ktoś na złość pożre doniczkę, oryginalne pożywienie mu zaszkodzi i wytoczy proces o bardzo wysokie odszkodowanie.
Wizyta modelowego pechowca, dysponującego obecnie bardzo wypasioną bryką(fur-mana właściwie, żeby nie powiedzieć full-mana; mężczyźni – jak wieść niesie – rekompensują sobie osobiste niedostatki protezą w postaci fury lub innych zewnętrznych oznak luksusu, od pięknych dziewcząt po najnowsze modele komórek, czasem dokładają złote łańcuchy, w każdym razie stroją się na kształt rachitycznej choinki, której łysiny zasłania się bombkami i szychem) przypomniała mi o incydencie, który sprawił, że Bunio nabył pierwszy w życiu samochód. Prawo jazdy zrobił wcześnie, ale mimo posiadania odpowiednich środków finansowych auta nie kupował. Pracował wówczas we Wrocławiu, a mieszkał u rodziny w Strzelinie i całkiem wygodnie mu się dojeżdżało. Pociągiem, podróż trwała około 40 min. w jedną stronę. Rano grywał w karty z innymi dojeżdżaczami, do pracy miał blisko, wypicie jakiegoś piwka nie groziło mu poważnymi konsekwencjami i tak sobie istniał na piechotę. Pewnego razu wziął udział w męskim wieczorze. Panowie chcieli zrealizować marzenie: żadnych kobiet, wymyślnych zakąsek, wielkich przygotowań. Miało być „klimatycznie”. Klimat tworzyła gazeta udająca obrus, wędzona słoninka, śledzik i ogórki małosolne na zagrychę, do tego zmrożona biała wódka. I nocne Polaków rozmowy. Bunio do dziś twierdzi, że była to jedna z najbardziej udanych imprez, nikt im talerzyków nie zmieniał, nie musieli uważać na plamy na obrusie, żadna gospodyni nie patrzyła na nich wzrokiem cierpiętnicy, a dyskusja toczyła się wartko i była emocjonująca. Nie chciał powiedzieć o czym. Podobno na tematy filozoficzne(czytaj: poplotkowali sobie o zagadkach bytu, czyli o kobietach, bo to podobno największe zagadki). Dzień wybrali z iście męską logiką – środa im pasowała. Następnego dnia pracowali. Nad ranem Bunio zorientował się, że nie może pokazać się w firmie w stroju, który nosił wyraźne ślady używania, a dokładniej – wyglądał, jakby w nim czyścił kanał połączony z kominem, olej ze śledzików i słonina połączyły się w malowniczą całość z sokiem pomidorowym, kawą i popiołem z papierosów. Natura nieco martwa. Gabaryty Bunia wykluczały pożyczenie garderoby od gospodarza, jako że ten był o niemal 30 cm niższy. Bunio wyliczył, że wsiądzie do pociągu o czwartej rano, wpadnie do domu i akurat wystarczy mu czasu na szybki prysznic i przebranie się. Wsiadł. Odnalazł zaciszny przedział, w którym siedziały dwie starsze panie. Miał pewne problemy z dykcją, jako że gospodarz zadbał o to, żeby płynnego żyta nie zabrakło, nieco niewyraźnie poprosił, żeby go obudziły w Strzelinie(do dziś twierdzi, że nie bełkotał, bo   n i g d y  nie bełkocze), usiadł i zasnął. Kiedy się obudził, nieco przerażony – jako że za oknem okolica była jakaś obca – panie uspokoiły go z uśmiechem: „Niech pan śpi, Szczecina jeszcze nie było”. Okazało się, że od miejsca pracy dzieli go nie 30, a 300 km. W pracy być musiał, sprawa była poważna. Pokonanie przestrzeni wymagało  jednak czasu. Wyszła mu czasoprzestrzeń,  Galileusza, bo pociąg jechał z prędkością znacznie odległą od prędkości światła – jak na potrzeby Bunia była to raczej prędkość bliższa tempu ślimaka. Czasoprzestrzeń  Riemanna kompletnie go nie interesowała, bo nic mu się nie zakrzywiało, czas okazał się absolutnie bezwzględny. W efekcie po powrocie zmienił nie tylko odzież, ale i pracę.Przypadkiem na lepiej płatną, do pieniędzy to on ma ślepe szczęście. A po kilku dniach stał się właścicielem samochodu i nie groziło mu pomylenie peronów i pociągów. Problem męskich i niemęskich wieczorów rozwiązał – woził w aucie ubranie na zmianę. Jakby co. Z pojazdu po wódce nie korzysta – traktuje go jak szafę.
O Buniu pisałam w tym blogu już kilka notek. Większość z „pechem” w tytule”. Lub „Buniem”, co na jedno wychodzi. I to jeszcze nie koniec.
Ilustracją jest grafika, jaka dostałam w postaci kartki dołączonej do listu. Nadawca zapomniał napisać, kto jest jej autorem. Szkoda.

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 32 to “Bunio – odsłona kolejna”

  1. cogitomen Says:

    Powiem tak; (skoro już tu wszedłem i przeczytałem Twoją nową notkę) podoba mi się bardzo styl jaki nie wątpliwie posiadłaś jeżeli mówimy o pisaniu. Szkoda, że nieznany jest autor grafiki. Również bardzo w tym miejscu
    moim zdaniem odpowiednio komponującej się z tekstem. Czytało się świetnie szkoda tylko, że tak szybko się ta przyjemność skończyła. Chyba jednak wiem dlaczego, otóż często mówisz o zbyt długich tekstach jakie piszesz. A szkoda, że masz taki pogląd na to zagadnienie. Nie zgadzam się z nim zupełnie. Cóż. Pozostaje mi tylko nadzieja, że go zweryfikujesz.
    Pozdrawiam ciepło c.

  2. PodawarkaZimnegoLodu Says:

    Gdyby Bunio wiedział w jaki sposób go tu opisujesz ścisnąłby tego storczyka bardziej. Niewykluczone, że i zdeptał.
    Nie prościej i uczciwiej by było jakbyś go spławiła? Dostarcza tematów do notek, ale…

  3. defendo Says:

    Gdybyś czytała poprzednie odcinki Bunia, wiedziałabyś, że łączą nas dalekie więzi pokrewieństwa czy powinowactwa, nie wnikałam, ale wystarczająco bliskie, żeby wykluczyć każdą formę kontaktów damsko-męskich skażoną(ozdobioną) hormonami. Przyjaźnimy się od dawna i bardzo się lubimy. Bunio czytał te teksty, a dzisiejszy nawet przed opublikowaniem. Uśmiał się i prosił, żebym o nim pisała, bo mu pamięć odświeżam. Dostałam carte blanche, ale mimo to wolę, żeby był moim pierwszym czytelnikiem.
    Dziękuję Ci za tchnienie moralności – brakowało go w tym blogu :)

  4. defendo Says:

    Cogito – jak zwykle wprawiasz mnie w zakłopotanie…

  5. cogitomen Says:

    Defendo – cukiereczku jak zwykle czasami po prostu na nie zasługujesz…

  6. Sarna Says:

    Bunio, zakochałam się w Tobie !!!!
    I w Tobie Defendo, świetnie piszesz takie historie. Dawno się tak dobrze bawilam przy lekturze.
    Znam Strzelin, choć twierdzenie „znam” to przesada. Spędzilam tam szczęśliwe 3 tygodnie, solidnie pracując i bawiąc się jako uczennica LO na wakacyjnym zarobku w ramach jakiegoś OHP w prztwórni. Pamietam, że chłopcy mieli bojowe zadanie przelać zawartość olbrzymich beczek z sokiem malinowym w którym na powierzchni pływały robaczki.
    Jakimś cudem wszyscy zaleliśmy robaka i upiliśmy sie w trupa, brrrrr:)
    Strzelin wspominam z rozrzewnieniem, a mam zrozumienie dla „slabości” Bunia, bo może ona wynikać z sąsiedztwa z ową przetwórnią.
    Dla Bunia wrócę Defendo do Twoich wcześniejszych wpisów, liczę że będą równie zabawne, bo Bunio ma chyba komizm w genach.
    pozdrawiam

  7. stefan Says:

    Bunio to moja bratnia dusza, z czego możnaby wywnioskować logicznie, że jestem z Tobą spokrewniony co ma pewne ujemne plusy dla mnie i dodatnie minusy dla Ciebie. Mój dzisiejszy „bunizm” wprawił mnie w panikę bo mój zbiornik gorącej wody nagle przemienił się w dostarczyciela lodowato zimnej wody,czyli kaput.W najzimniejszy dzień roku. W niedzielę. Rozpacz. Dwie godziny później zajrzałem do łazienki, gdzie kran „gorąca woda” tryskał betrosko lodowatą wodą. Sam się pewnie odkręcił, bo nie jestem chyba aż tak roztargniony? Musiałem odwołać jutrzejsze pogotowie ratunkowe. Buniowy anioł stróż czuwał :-)

  8. ostoya Says:

    Wiedziałam ,że tak będzie , wiedziałam ,ze za Buniem panny sznurem pójdą ,,,Och! Buniu Ty nie mój Buniu /Vogue/
    Defendo uściskaj ode mnie Bunio tak, jak masz uściskać storczyk : -) ale bez zadeptywania, bo dla twoich małych stópek,bior,ąc pod uwagę gabaryty jego, okazałoby się to ponad siły, Sadystką nie jestem przeciez : -)

  9. refleks-ja Says:

    Def, średnieto, poprzednie opowiastki były lepsze. Wole cie w repertuarze powaznym, chociaz w tym tez ci niezle, ale jestem stronniczy. dawno juz poddalem sie twojemu urokowi.Poczytalem notki do tylu. Poszukalem blogu tej flanelki.Taka grafomanka zdarza sie raz na milion grafomanek. glupia i wyprana z tresci do wyblaklosci. Takie NIC cie napastuje.
    Grzecznie jej napisalem,ze osiagnela szczyt grafomanii,wywalila koment.
    Querva,dawno nie spotkalem baby, ktorej chcialbym slowa w wirtualu limitowac.trzy diennie wystarcza. Moze napisz o osobnikach spotkanych w necie?

  10. refluks Says:

    Querwa, dawno nie spotkałam faceta, któremu chciałabym powiedzieć, ze jest bezczelny. Nie musisz wchodzić na blog, który nie podoba się Tobie. Obgadywać na cudzym blogu autora innego bloga to chamstwo-no chyba, że to prowokacja miała być? Złapałam się na nią, tak? To już potrójny refluks? Refleks-jo, jesteś ograniczony, i masz brzydki stosunek do kobiet-to po pierwsze, po drugie nie musisz probując zyskać aprobatę „autorytetu” uwłaczać jej przeciwniczce.
    Defendo, tak napisz o osobach spotkanych w sieci :), ja także planuję to zrobić…O tym Buniu, na początku, treści wprowadzały mnie w dziwny stan irytacji w Twoją stronę i współczucia dla niego. Z czasem widzę tego sens-gdyż ocenianie innych i tak przedstawia naszą duszę-nasz punkt widzenia życia. To, ile potrafimy ukryć przed ludźmi sprawia, iż inni widzą nasz niepełny obraz. W sieci można tak dużo. Widzą tylko, to co pozwolimy im ujrzeć. Czy słowa zdołają pokazać nasze ciepło, nasze emocje w pełni? Myślę, że trzeba czasu i dobrej woli, by poznać prawdę o samych sobie również. Dzięki ludziom z sieci, odkrywam nieznane dotąd pokłady swej osobowości. Tego życzę i Tobie Refleks-jo :) (zarzuciłeś jej dokładnie, to jakim sam jesteś)

  11. grześ Says:

    Zgadzam się z cogitomenem, za szybko się konczy, znaczy jak patrzyłem na tekst wydawał mi się długi i sobie myślę, nie chce mi się *(widzisz, jaki szczery jestem:)), ale jak zacząłem czytać, to się wciągnąłem i kończy się za szybko.
    No i ten dzisiejszy odcinek nie taki pechowy bardzo, znaczyprzejechanie może nie o kilkaset kilometrów ale w ogóle miejsca wysiadki pociągiem, to wielu osobom się zdarza.

    Pozdrówka.

  12. refleks-ja Says:

    flanelka zachorowala na refluks?Choroba nie przeszkodzila jej gadac, w reflusie sie ludziom odbija.i odbija im.Jestem ograniczony, bo powiedzialem grafomance, ze jest grafomanka?i tak cie skomplementowalem, bo napisalem, ze jestes brylantem czystej wody.Wsrod wodolejcow ma sie rozumiec.
    Sorry,Def. ten blog jest za dobry na magiel.

  13. defendo Says:

    Sarno, Grzesiu – dzięki za komentarze, jak zwykle bije od Was ciepło, którego tak mi brak tej przedwczesnej zimy :)

  14. defendo Says:

    Stefanie – mam wannę przedwojenną, „dwuosobową”, a jak śpiewała Jodłowska: „smutna(jest) wanna trzyosobowa”, więc moja czasem się uśmiecha. Bojler kieduś skutecznie mi „unicztożył” Bunio właśnie, powinnam o tym nieco szczegółowiej napisać, bo historyjka warta była remontu, który potem musiałam zrobić ;)
    Mam nadzieję, że „już kąpiesz się dla mnie w pieszczocie pian;)

  15. defendo Says:

    Refleksjo i Refluksie, nie bardzo wiem, co powiedzieć. Nie bardzo orientuję się w przedmiocie Waszego sporu. I nie bardzo chcę się orientować.
    Oczywiście, że nie napiszę o ludziach spotkanych w sieci – ogromna większość budzi moją żywą sympatię, a moje z nimi niepubliczne kontakty absolutnie nigdy i pod żadnym pozorem nie staną się tematem moich notek. Są dla mnie zbyt cenne – i szanuję prywatność(własną i innych)Amen.
    O tych, z którymi mi nie po drodze, personalnie pisać nie chcę – wolę omijać jak najszerszym łukiem. Zbroję się przeciw argumentom, zjawiskom, trendom – nie używam oręża do walki z ludźmi.

  16. nyema Says:

    Bunio bardzo życzliwie opisany, a jeśli jest pierwszym czytelnikiem o sobie, to jest jak ma być… podoba mi się Bunio, chociaż poprzednich notek nie czytałam, może ma w sobie dostęp do jakiejś buniowej archetypiczności, bo mi się przypomina taki podobny ktoś, kto przynosi jednak w bukiecie nie storczyki, ale pierwszą wiosenną marchewkę z natką…
    pozdrowienia:)

  17. flanelka Says:

    Refleksjo..

    Nie wiem, dlaczego postanowiłe/aś zaśmiecać blog Def mną, ale to już Twoja osobista sprawa. Być może uznajesz, że tym zdobędziesz przychylność Autorki – nie widząc, że jednocześnie tym samym umniejszasz Ją do poziomu kogoś, kto ogranicza się do dialogowania o nickach.

    Nie zamierzałam współśmiecić, wybacz Gośka, ale jedno muszę zdementować.

    Obydwa Twoje komentarze, Refleksjo, wiszą na swoim miejscu, nikt niczego nie usunął. Pierwszy czekał jedynie na autoryzację, bo mam ustawioną opcję komentowania przez tych, których chociaż jedna wypowiedź została wcześniej zaakceptowana. Twoja pierwsza została, dlatego druga pojawiła się automatycznie, bez oczekiwania. Mało tego, nie dość, że została zaakceptowana, to przyznałam Ci rację, czego najwyraźniej nie doczytałe/aś. Zarówno teoretyczną, jak i praktyczną – mam nadzieję, że moje zamknięcie gęby jest Ci miłe i dzięki temu więcej Tutaj śmieci flanelowych rzucać nie będziesz. To wszystko. Pozdrowienia.

  18. defendo Says:

    Flanelko, możesz pisać u mnie – niczego tu nikomu nie zabraniam, mogę tylko prosić.
    I proszę – nie cierpię, kiedy mówi się do mnie „Gośka” – wyjątkowo nie lubię tego zdrobnienia, zresztą mówiłam o tym dość głośno. Nie weszłyśmy na taki poziom kontaktów, dzięki którym czułabym się upoważniona do zwracania się do Ciebie per „Kaśko”.
    Nie uważam Twoich komentarzy za śmiecenie. W relacje miedzy Tobą i Refleksją wtrącać się nie chcę i nie będę.
    I jeszcze jedno – Bunia nie oceniam(chociaż jego przyjaźń wielce sobie cenię) – po prostu opisuję zabawne zdarzenia, których jest sprawcą. On, a raczej jego pech. Dość nietypowa odmiana pecha.

  19. flanelka Says:

    Ja uważam za śmiecenie i to wystarczy, Defendo.

    Pozorna poufałość wynika stąd, że Twoje imię jest w Sieci znane i używane.. może nawet NADużywane. Funkcjonuje niemal na zasadzie nicka.
    Są tacy, którzy chronią swoją prywatność do tego stopnia, że ich imię nie pojawia się nigdzie publicznie. Wtedy można to uważać za jednoznaczne. Tu – sprawa jest dyskusyjna do czasu, gdy wyraźnie powiesz, że sobie „imionkowania” nie życzysz.. co, oczywiście, szanuję i dostosowuję się. Niemniej dopiero na Twoje wyraźne życzenie, nie jestem z opcji pytających książkę, czy wolno mi ją postawić na mojej półce i mówić jej „po tytule”. Uważam to za sztuczną pokorę, zachowywanie pozorów, które ma na celu jedynie zwrócenie na siebie uwagi – praktykować raczej nie będę, a jeśli, to na pewno nie świedomie.

    Dobrego dnia.

  20. mniemanolog Says:

    A ja z tej historii wyciągam wniosek za Buniem , muszę wrzucić do bagażnika jakąś garderobę i bieliznę awaryjną. Nigdy nie wiadomo kiedy się może przydać. Jedynie fura za kiepska, by rekompensowała moje braki, telefon za złotówkę też nie powala. Choć powszechnie wiadomo , ze mężczyzna nigdy nie dorasta i MUSI mieć zabawki. Autorka ma u mnie nieograniczony kredyt zaufania, jeśliby kiedykolwiek zechciała o mnie wspomnieć w swym blogu( moja próżność nie zna granic ) to tak na zapas piszę strażnikom moralności ;-)) Pozdrawiam.

  21. defendo Says:

    Nie bardzo rozumiem, Flanelko – cóż to znaczy NADużywane? Jeśli to jakaś aluzja – to nie mam zamiaru jej rozumieć. A po imieniu – w życiu i w sieci – zwracają się do mnie ci, z którymi łączą mnie więzi przynajmniej sympatii. I ja do nich zwracam się po imieniu. Osoby postronne poznały w ten sposób moje imię i – jeśli się lubimy – używają go ku mojej radości. Z reguły zresztą pytają mnie o zgodę. Pozostali – nawet je znając – nadal używają nicka.

  22. dru' Says:

    Ładne imię defendo. :D

    A Bunio jakimś sposobem kojarzy mi się z Lesiem Chmielewskiej i jako taki jest dla mnie nierealny. Oczywiście wierzę, że istnieje, ale gdy sobie to wszystko wyobrażam jest to wyobrażenie z gatunku „powieściowych”. Natomiast czyta się o nim z wielką przyjemnością…

  23. defendo Says:

    Dru – zawsze witam Cię z radością. Wcześniej czy później. Tkwimy oboje we wzajemnych wnykach ;)

  24. flanelka Says:

    Defendo, Defendo, Defendo.. Ty i te Twoje pozory..

    NADużywanie w sensie, że jest używane przez postronnych, często nawet Ci nieznanych Ludzi tu i ówdzie.. np. tu – przeze mnie.

    Ale, ad rem: (pozory)
    Ile razy napisałaś do mnie na czacie per „wredna”/nick/, albo „flanelko”/nick/, a ile sarkastyczne „Kasiu/Kasiuniu” spod palców Ci wypłynęło? Skleroza? Więc przypomnę. Nickiem NIGDY się do mnie Purna nie zwróciła, za to szydercze zdrobnienia imienia sypały się przy każdej lepszej okazji.

    Skończ z tą obłudą, bo naprawdę żal patrzeć. Albo lepiej graj przynajmniej, skoro już związana z rolą życia swego wirtualnego tak bardzo jesteś. Życzę Ci dobrej nocy i trafnej riposty – kropka wszak wszędzie należy do Ciebie, Defendo :) Zwłaszcza u Ciebie :) Nie musiałabyś się z tego (im)pasu wygrzebywać, gdybyś nie zechciała zamanifestować swojej pozornej wyższości (tu – pseudoszacunkiem wymaganym i teoretycznie przez Ciebie okazywanym.. poza czatem, oczywiście, bo tam już jakimś cudem mi „imionkowałaś” bez zmrużenia oka.. pewnie się znałyśmy, wedle Twojej teorii powyższej :)) ), ale.. nie darowałaś sobie przecież. Podpowiem. Zaprzecz, że tak było. Bez obaw, nigdzie zrzutu nie opublikuję, by pokazać, co warte jest Twoje zaprzeczenie, uśmiechnę się nim do siebie jedynie ;)

    EOT

  25. defendo Says:

    Nic nie rozumiem, Flanelko, Bunio tym bardziej(pyta mnie z offu).
    Już raczej wskrześ swój blog, lub – jak zawsze – objaw się pod innym nickiem.
    Ja umiem milczeć. To nie zasługa ani zaleta. Po prostu – potrafię.
    Ale nie umiem się przepychać. Więc błagam, puść mój łokieć, nie trzymaj rozmówcy w trismussie..

  26. Anonim Says:

    Lata 80-te, kac gigant.Wrocek,dworzec.Lotem koszącym wpadam do przedziału,uff udało się.Kilka minut wcześniej,zwiałem milicji,napisałem na komendzie przy Powstańców ŚL.”uwolnić Jasia Nowickiego Nałoga”,zawinęli go minutę wcześniej.Kimam.Budzę się,kukam przez okno”co jest?”,trasę znam na pamięć , a tu jakies zadupie.Pomyliłem wagony,zamiast na Jelenią pojechałem na Kudowę.Wysiadam na tej wichurze i biegiem na PKS,muszę być w pracy. Oczywiście rzęch psuje się przed Kłodzkiem, następny za kilka godzin.No trudno będzie enka.Na przystanku wdaję się w dyskusję z śliczną brunetką.Umawiamy się na spotkanie. Za kilka lat zostanie moją żoną.TO PECH.Reszta w moim blogu.Bunio to szczynściorz.Prawdziwy pechowiec to JA.

  27. YOYO Says:

    ANONIM TO JA YOYO

  28. flanelka Says:

    Zapomniałam, że najchętniesz wywijasz się milczeniem, uświęcając je przy okazji, Madonno, gdy dialog staje się niewygodny.. tylko zauważ, że milczy się bez o milczeniu trąbienia ze sztandarem „milczę, ale nie, żebym się tym jakoś specjalnie chwaliła, po prostu milczę, patrzcie jak mi w tym pięknie i mądrze, milczę, milczę, milczę, rwa kulszowa rwie mnie, sacrum mego łokcia gruchocząc, a ja milczę – widzicie? milczę” :)

    Nie przestanę się chyba nigdy zastanawiać, dlaczego masz swoich Czytelników za idiotów.. Co najwyżej może mnie zniechęcać, że nie wszyscy to dostrzegają.. Ale, wiadomo, dobrzy okuliści ponoć nawiali za pieniądzem, gdzieś daleko.. w milczeniu, oczywiście ;)

    Dobrze, że to odcinek Bunia, czuję się jako wieśniara na miejscu z chwilowym zaśmiecaniem Twego świętego wizerunku.

    Piękny dzień za oknami…

  29. refleks-ja Says:

    flanela,upierdliwe z ciebie babsko.czego ty jej zazdroscisz:urody,intelektu,powodzenia,wyksztalcenia,przyjaciol?Bo ona to wszystko ma.co to za zmuszanie do gadania?ja też gadam,kiedy chce i z kim chce.A def ma obowiazek gadc z kazdym i o wszystkim?wkurwia cie jej pisane i wkurwia jej milczenie.Ty mnie wkurwiasz.

  30. refluks Says:

    Normalnie, nie mogę, buhahahaha. Refleks-jo, dziewczyny doskonale sobie obie radzą, a Ty po choinkę się wtrącasz? Jako facet jesteś beznadziejny, chyba Ci się potentegowało coś ( żaden samiec w naturze nie atakuje samiczki), Tobie się chyba hormony poprzestawiały, że tak namietnie atakujesz! …i bronisz, i to Twoim zdaniem osobę silniejszą-zakochałeś się? Jaki to ma cel? Burdel robisz tu i teraz, całkiem niepotrzebnie. Nie jestem po jakiejkolwiek stronie, ale wkurza mnie, jak ktoś próbuje grupowo „niszczyc kogoś”-to tylko swiadczy o jego słabości , tu o Twojej słabości i dupowłaztwie- o takich przypadkach pisał w”ambajach” jeden pan….i nie sądzę też, aby autorka tego bloga takie zachowanie szczególnie aprobowała.

    Najmądrzejsi ponoć milczą, ja niektórych rzeczy nie przemilczam, jestem spod wagi :P.

    P.S. refleksjo jesli uważasz się za mądrego-zamilcz WAŚĆ!

  31. defendo Says:

    Mam prośbę – ogromną. Nie „ustawiajcie” się wzajemnie.
    Nikt nikogo nie musi lubić. Jeśli nie lubi – łatwo może go uniknąć. To net, nie chodnik, na którym można na siebie wpaść przypadkiem.
    Flanelko – cenię sobie swoją wolność – tę do i od mówienia i tę do i od milczenia. Moich gości cenię i szanuję, nie imputuj mi, że traktuję ich niewłaściwie. Ale pewnie Ty wiesz lepiej. Wiesz lepiej, co myślę. Wiesz lepiej niż ja, co czuję. A najlepiej wiesz, kim i jaka jestem.
    może to prawda – bo sama nie znam tego człowieka, w którym śpię, w którym piszę, w którym myślę. Kiedy zechcę go poznać – zapytam Ciebie. Bo wiesz lepiej.

  32. defendo Says:

    Refluksie, nikogo nie atakuję. Moim celem są argumenty i zjawiska. Jeśli chcesz wspomóc przyjaciółkę – zrób to raczej tam, gdzie faktycznie czuje się atakowana. Chyba że uzna, że najbardziej boli ją agresja w komentarzach w moim blogu.
    Pozdrawiam.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: