Sprawiedliwość karania

Kara i wina są nieporównywalne. Z natury. Przestępca dokonuje aktu przyznania sobie nadmiernej korzyści – korzyści swobody działania, naruszającej swobodę i uprawnienia innych ludzi. Gdyby założyć, że kara powinna być analogiczna do winy, równoważyć ją, to musiałaby naruszać w podobnym stopniu wolność i uprawnienia przestępcy, a wtedy nie byłaby karą, lecz odpłatą, czymś w rodzaju zemsty. Koliduje to jednak z tym, co można nazwać „społecznym poczuciem moralności” – nawet najbardziej radykalni zwolennicy kary-odpłaty skłonni są uniewinniać sprawcę lub łagodzić karę, jeśli przestępstwo zostało popełnione nieumyślnie. Najpoważniejsze wątpliwości budzi we mnie to, że tak często mówi się, że kara powinna odstraszać. Zakłada milczące przyzwolenie na karanie osób niewinnych, jeśli tylko spowoduje to spadek przestępczości. Generuje poszukiwanie „kozłów ofiarnych” – nieważne, czy są rzeczywiście winni, ważne, żeby przekonać o tym opinię publiczną. Poza tym – ten rodzaj karania powinien przewidywać najsurowsze kary za tzw.drobne przestępstwa(tych jest bowiem najwięcej) i relatywnie łagodne za zbrodnie, których odsetek wśród przestępstw en masse jest niewielki(a skoro jest ich niewiele, to po co odstraszać?). Surowe kary za kradzieże spowodowałyby – zgodnie z takim założeniem – ogromny spadek przestępczości jako takiej. Skazaniec stałby się jednak wtedy narzędziem do osiągania pozytywnych skutków społecznych, a to zupełnie odhumanizowałoby system karania. Karać powinno się za czyn, który ktoś popełnił, nie za to, jaki ma charakter, wygląd, kolor skóry czy oczu. I nie chodzi tu równie o przyszłe skutki ukarania, sędzia nie powinien domniemywać, czy osoba po raz pierwszy siedząca na ławie oskarżonych jest podatna na resocjalizację, czy nie jest. A już chyba najgorsze jest podlizywanie się rządzących polityków przyszłym wyborcom – znając wyniki badań opinii publicznej mówią ludziom to, co większość chciałaby usłyszeć: „zaostrzymy kary, będziemy kastrować pedofilów” itd. Jestem ciekawa, na ile presja społeczna wpłynie na surowość kary, którą wymierzy sąd, na ile polityka wpłynie na wyrok wobec kazirodcy, o którym ostatnio tak głośno w mediach.
Na marginesie: śmieszy mnie gadanie o „leczeniu” sprawców przestępstw na tle seksualnym poprzez kastrację chemiczną – jakie leczenie? To paskudny eufemizm. Celem terapii jest przywrócenie lub poprawa stanu zdrowia pacjenta przy zachowaniu zasady primum non nocere. Starowicz, który tego rodzaju terapię stosuje – wyłącznie na prośbę samych zainteresowanych – przyznał, że w wielu wypadkach musiał od tej formy kuracji odstąpić, żeby nie zniszczyć podopiecznemu wątroby, nerek itd.
Sądzę, że winę i karę łączyć powinno przynajmniej to jedno – kwestia wolnej woli sprawcy. Popełnia swój czyn podejmując świadomą decyzję i powinien być za ten czyn indywidualnie ukarany. Takie podejście wyklucza możliwość „zbiorowej odpowiedzialności”, pokazówki sądowe, odstraszanie przy pomocy nazbyt surowych wyroków, skazywanie ludzi chorych psychicznie itd.

Sędzia, wydając wyrok, przywraca sprawiedliwość w imieniu całego społeczeństwa. Dysponuje możliwością ukarania, którą wcześniej organ ustawodawczy(składający się z przedstawicieli tegoż społeczeństwa) zakreślił mu w postaci przepisów Kodeksu Karnego. Słucha stron, ocenia dowody. Zakładam, że stara się być bezstronny, chociaż tak naprawdę nikt z nas nie może uwolnić się od wartościowania. IPN sądem nie jest – de iure, ale jest nim de facto. Sądem, w którym sprawiedliwość nie może zaistnieć – skażenie Instytutu Kalania Pamięci Narodowej polega na tym(moim zdaniem),że zatrudnia prokuratorów i wydaje faktyczne wyroki, zadając cierpienia ludziom, pozbawionym możliwości obrony. Nie ma tu miejsca na obiektywną analizę faktów i dokumentów, na rzetelne badanie dowodów, skoro pracują tu wyłącznie oskarżyciele i czyści jak łzy tropiciele. Starannie wybierane są ofiary IPN-u: to ludzie, którzy w swoim środowisku coś znaczą, coś osiągnęli, zapewne musieli się uporać z własnym poczuciem winy, wyprzeć je, żeby móc nadal funkcjonować. Ponieśli już karę, był nią lęk przed tym, że wszystko się wyda, że ktoś znajdzie jakiś kwit, że zacznie się nagonka. To cierpienie, które trwało latami, nie przez miesiąc czy dwa. Dziwny to patriotyzm, który z jednej strony gloryfikuje Piłsudskiego, który przecież dokonał zamachu stanu, podczas którego śmierć ponieśli niewinni ludzie – i jednocześnie wciąż szuka „haków” na znanych i uznanych Polaków, z których możemy być dumni, a którzy nie mają na sumieniu niczyjej śmierci: Wałęsa, Wolszczan, deprecjonowanie dokonań Geremka, Mazowieckiego, wielu innych. Polowanie na czarownice trwa w najlepsze.
Heidegger nie tylko aktywnie popierał nazizm, był członkiem NSDAP i współpracował z gestapo, ale również donosił na współpracowników i studentów. To przez niego wylądował w obozie koncentracyjnym późniejszy noblista, wybitny chemik Hermann Staudinger. Niemcy nie deprecjonują jednak jego filozofii – wciąż jest tam dyskutowana, inspiruje kolejne pokolenia uczonych i studentów. My, Polacy – wolimy otaczać kultem pewne osoby i „prawdy”, nie teorie czy sposoby rozumowania. Skłonni jesteśmy raczej przyznawać rację osobie, niż jej argumentom. Nie ma też mowy o ich krytyce. Jednocześnie pozostajemy szczelnie zamknięci na argumenty osób „niesłusznych”. Po prostu ich nie słyszymy, czytamy tylko tych, z którymi się w jakiś sposób identyfikujemy, innych krytykujemy nie czytając nawet. Nie chcę, żeby IPN decydował o tym, kto jest „słuszny”, a kto nie. Mieli badać i udostępniać dokumenty. Od pisania historii, również tej najnowszej, są historycy związani z ośrodkami uniwersyteckimi.

W polskim społeczeństwie rośnie poparcie dla kary śmierci, przed chwilą usłyszałam, że wzrosło również wśród Włochów. To jakaś prawidłowość, że pod rządami prawicowymi postawy ludzi radykalizują się. Nie pomaga argument, że wśród skazanych i straconych zdarzają się niewinni. Katolickie(sic!) społeczeństwo zupełnie nie słucha ani stanowiska Kościoła w tej kwestii(wyrażanego również przez Jana Pawła II, zdeklarowanego przeciwnika tej kary), ani nakazów wynikających wprost z religii, mówiących o ochronie i świętości każdego życia. Jednoczenie zmusza kobietę do urodzenia dziecka obarczonego bardzo poważną wada genetyczną(np. bezmózgowiem), nawet kosztem zdrowia lub życia matki. W imię prawa do życia każdego człowieka. Zapomina jednak o tym prawie, kiedy widzi sprawcę ciężkiej zbrodni.

I jeszcze – Wolszczan miał wykłady na UMCS-ie, nie zdziwię się, jeśli zrezygnuje. Kto straci? IPN, Wolszczan, UMCS, studenci, polska nauka? No kto?

Tagi: , , , ,

Odpowiedzi: 19 to “Sprawiedliwość karania”

  1. Elżbieta Says:

    W naszym sądownictwie nie ma precedensów…więc wszystko może się zdarzyć…
    Pozdrawiam

  2. Telemach Says:

    Czy już wiesz, że najprawdopodobniej wyzwoliłaś lawinę?

  3. Sarna Says:

    Ponoć homo sapiens po to wymyślił toalety by mieć świadomość, że nie schodzimy niżej swojego poziomu. Gdy patrzę na to,co wyprawiają nasi politycy kolejnych , następujących po sobie ekip rządzących myślę, że to nieprawda.
    Poruszyłaś Defendo kilka, ważnych wątków. Nie sposób odnieść się do wszystkich na bloogu. Chyba jesteśmy już zmęczeni ich wałkowaniem w prywatnych rozmowach. Zawsze budzą żywe emocje. Odniosę się do nagłośnionej ostatnio pedofilii i związków kazirodczych. Pierwsze pytanie jakie cisnęło mi się na usta to: jaki to mężczyzna, jaki ojciec? Przecież w dzisiejszym świecie ostatecznie można mieć kobietę i seks za pieniądze, bez wdawania się w dylematy moralne. Ale potem przyszła refleksja, że ich to nie satysfakcjonuje, że jednak to choroba, chcą czegoś obrzydliwie chorego, nawet za cenę krzywdy własnego dziecka. Ich choroba tak zmienia moralność, że to akceptują, wypieraja ze swojej świadomości. Gdy słyszę o tych potwornościach, to zastanawiam się czy ja, to nadal ja. Dopuszczam jako rozwiązanie problemu najbardziej radykalne możliwości ich wykluczenia ze społeczeństwa, aż po karę śmierci włącznie. Potem przychodzi otrzeźwienie, że to czyni mnie podobną do nich, że nie rozwiąże problemu, że są chorzy, nawet że są nieszczęśliwi. Zawsze staram się patrzeć na drugiego człowieka w kontekście własnego życia. Jest dla mnie łaskawe, mieszczę się w granicach normy. A co z nimi? Wychowani w katolickim społeczeństwie, świadomi swojej odmienności, ze swoimi chorymi pragnieniami i świadomością skutków zaparcia się siebie lub bycia sobą. To dotyczy też ludzi o innych preferencjach seksualnych. Może ich problem dałoby się rozwiązać, może nie narastałby do rangi problemu gdyby nasze tolerancyjne, chrześcijańskie społeczeństwo nie wpajało nich od dziecka strachu mówienia prawdy, proszenia o pomoc , bez obawy że zostaną odrzuceni, wykluczeni, przylgnie do nich dożywotnio piętno zboczka. Nie wierzę, że nie toczą z sobą przez lata wewnętrznej walki, że nie chcą być „normalni”. Dziś widzimy skutki ich przemocy i żądamy krwi, ale czy my sami jesteśmy bez winy?
    Znam geja. Jest kochanym człowiekiem, ale kryje to nawet przed najbliższymi. Jak ma się ktoś taki otworzyć przed społeczeństwem, zaufać i szukać pomocy gdy boi się reakcji najbliższej rodziny? Może należy się zastanowić, czy nie przykładamy ręki do tego co się dzieje? Oni w swojej chorobie nie uszanują więzi rodzinnych, świętego prawa do dorastania, radości miłości, seksu, wolnego wyboru. A czy my jako społeczeństwo jesteśmy tu bez winy?
    O politykach się nie wypowiem. Szkoda słów na tych głąbów

  4. Sarna Says:

    Ponoć homo sapiens po to wymyślił toalety by mieć świadomość, że nie schodzimy niżej swojego poziomu. Gdy patrzę na to,co wyprawiają nasi politycy kolejnych , następujących po sobie ekip rządzących myślę, że to nieprawda.
    Poruszyłaś Defendo kilka, ważnych wątków. Nie sposób odnieść się do wszystkich na bloogu. Chyba jesteśmy już zmęczeni ich wałkowaniem w prywatnych rozmowach. Zawsze budzą żywe emocje. Odniosę się do nagłośnionej ostatnio pedofilii i związków kazirodczych. Pierwsze pytanie jakie cisnęło mi się na usta to: jaki to mężczyzna, jaki ojciec? Przecież w dzisiejszym świecie ostatecznie można mieć kobietę i seks za pieniądze, bez wdawania się w dylematy moralne. Ale potem przyszła refleksja, że ich to nie satysfakcjonuje, że jednak to choroba, chcą czegoś obrzydliwie chorego, nawet za cenę krzywdy własnego dziecka. Ich choroba tak zmienia moralność, że to akceptują, wypieraja ze swojej świadomości. Gdy słyszę o tych potwornościach, to zastanawiam się czy ja, to nadal ja. Dopuszczam jako rozwiązanie problemu najbardziej radykalne możliwości ich wykluczenia ze społeczeństwa, aż po karę śmierci włącznie. Potem przychodzi otrzeźwienie, że to czyni mnie podobną do nich, że nie rozwiąże problemu, że są chorzy, nawet że są nieszczęśliwi. Zawsze staram się patrzeć na drugiego człowieka w kontekście własnego życia. Jest dla mnie łaskawe, mieszczę się w granicach normy. A co z nimi? Wychowani w katolickim społeczeństwie, świadomi swojej odmienności, ze swoimi chorymi pragnieniami i świadomością skutków zaparcia się siebie lub bycia sobą. To dotyczy też ludzi o innych preferencjach seksualnych. Może ich problem dałoby się rozwiązać, może nie narastałby do rangi problemu gdyby nasze tolerancyjne, chrześcijańskie społeczeństwo nie wpajało nich od dziecka strachu mówienia prawdy, proszenia o pomoc , bez obawy że zostaną odrzuceni, wykluczeni, przylgnie do nich dożywotnio piętno zboczka. Nie wierzę, że nie toczą z sobą przez lata wewnętrznej walki, że nie chcą być „normalni”. Dziś widzimy skutki ich przemocy i żądamy krwi, ale czy my sami jesteśmy bez winy?
    Znam geja. Jest kochanym człowiekiem, ale kryje to nawet przed najbliższymi. Jak ma się ktoś taki otworzyć przed społeczeństwem, zaufać i szukać pomocy gdy boi się reakcji najbliższej rodziny? Może należy się zastanowić, czy nie przykładamy ręki do tego co się dzieje? Oni w swojej chorobie nie uszanują więzi rodzinnych, świętego prawa do dorastania, radości miłości, seksu, wolnego wyboru. A czy my jako społeczeństwo jesteśmy tu bez winy?
    O politykach się nie wypowiem. Szkoda słów na tych głąbów. Żenada.

  5. vogler Says:

    Ja też jestem przeciwnikiem hipokryzji, demagogii i tak dalej. Tym niemniej zastanawia mnie w czym upatrujesz zrównoważenie prawa oskarżonego i ofiar w perspektywie “społecznego poczucia moralności” i ciężkich przestępstw ? Brakuje mi tego wątku w Twojej wypowiedzi. Bardzo.

  6. orchide@ Says:

    Bez zdrowych rodzin nie będzie zdrowego społeczeństwa. Bez dobrego dialogu pomiedzy kobieta i mężczyna nie będzie miłości, a tym samym rozrastać sie bedzie agresja, zboczenia, patologie, etc.. Osoby obciązone schorzeniami powinny byc izolowane, ale tylko te skrajnie niezdolne do uzdrowienia. Podobno to miłość jest największym lekarstwem i podobno ze strachu budzą się w człowieku demony…ze strachu nawet dziecko nie powie ze ktos coś, bo zakodowano w nim, to co zle należy ukryc z zawstydzeniem, i takim sposobem rozrasta sie np jakies zboczenie. Podobno integracja jest szansą na wiele rozwiazań. Jak ona sie ma np u nas w Polsce? Dialog jeszcze raz dialog, kot tak pieknie go przedstawil na swym blogu ;) jego znaczenie znaczy się :)

  7. yo-yo Says:

    Ach Def. gdybym miał choć cząstkę twego rozumu,mógłbym się uważać za człowieka myślącego,a tak tylko jestem pijącym.Ale ad rem.
    W swoim poplątanym życiu mam również epizod więzienny.Znam z autopsji system polskiego prawa karnego.Powiem jedno,jest do dupy.O resocjalizacji nie będę pisał,bo coś takiego nie istnieje.Podwyższenie kar za drobne przestępstwa?Zgoda,pod warunkiem,że nie będą to kary więzienia a np. przymus darmowej pracy pod kontrolą.Jakiś czas temu szumnie ogłoszono ,plan tzw.obróż.Super sprawa,bo skazany byłby wtedy pod kontrolą,jednocześnie nie narażając społeczeństwa, na koszty utrzymania.Ale kiedy to będzie?
    Kastracja?Hmm,w zasadzie zgoda,tylko czemu nie iść dalej?Lobotomia dla agresywnych przestępców?Ucinanie rąk złodziejom?Wyrywanie języków,przeciwnikom politycznym?No dobra wiem,przesadzam.
    Odsetek skazanych za przestępstwa seksualne,jest prawie niezauważalny,około1500 osadzonych.Inna sprawa to wyroki, za te przestępstwa-skandalicznie niskie.Siedziałem „pod celą”z facetem,który zabił swoją teściową i usiłował zabić żonę.Gość kurdupel,wypierdek mamuta,całe życie gnojony przez żonę i jej matkę,po prostu po pijaku nie wytrzymał.Dostał 25 lat.A taki pedofil,niszczący całe życie dziecka,dostaje góra 10 lat odsiadki.To jest sprawiedliwość?
    Def. co do IPN-u,nie zdziwiłbym się,gdyby znalazł się zapis,że Wojtyła chodząc po Tatrach,spotykał się z UB-cją,przekazując cenne informacje o ilości wody święconej w kazalnicach krakowskich.Ten kraj jest chory.
    Aha,Wolszczan da se radę,nasza nauka?Wątpię.
    howgh

  8. grześ Says:

    +

    Znaczy dobry tekst.
    Pozdrawiam, nic nie dodając a słuchając Katarzyny Groniec. Magicznej
    :)

    No i zajrzyj czasem do mnie, o twoim ,,ulubionym”, he, he, de Mello napisałem.

  9. cogitomen Says:

    Droga Defendo. Wiesz jak bardzo cenię sobie Twoje wpisy na tym blogu. Uważam jednak ,że najzwyklej w świecie tracisz czas zajmując się tematem (moim skromnym zdaniem , dzisiaj „zastępczym”). Rozumiem. Poniosło Cię jak i wielu innych. Jest to jednak (wybacz proszę) tylko jeszcze jedno bicie piany, której coraz więcej.
    Pozdrawiam ciepło. c.

  10. mniemanolog Says:

    To już nie jest kij wsadzony w mrowisko, to otwarcie puszki Pandory. Wielowątkowość wpisu nie pozwala mi odnieść się do niego tak, jakbym chciał.Poruszę więc następny wątek.Moim skromnym zdaniem aplikacje sędziowskie powinno się zdobywać po zdobyciu wcześniej aplikacji prokuratorskiej lub adwokackiej i odbyciu odpowiednio długiego stażu w tych zawodach.Gwarantowałoby to również nabycie cennego doświadczenia życiowego, bez którego wiedza prawnicza niewiele znaczy. Ukoronowaniem kariery prawnika byłaby nominacja na sędziego. W obecnym systemie sąd jest ostatnim miejscem , gdzie można szukać sprawiedliwości.Pozdrawiam.

  11. telemach Says:

    Droga autorko polifonicznego w swej istocie wątku.
    Pisząc: „Sędzia, wydając wyrok, przywraca sprawiedliwość w imieniu całego społeczeństwa” wygłosiłaś zdanie niebywale kontrowersyjne. Pomimo powszechnego w naszym kraju zwyczaju polegającego na łączeniu spójnikiem „i” dwóch nie mających ze sobą nic wspólnego pojęć Prawo i Sprawiedliwość należałoby przypomnieć czym jest w tradycji zachodu prawo. Zapominamy o tym a czasem brakuje nam czasu aby poświęcić się refleksji.
    Bo czym jest sprawiedliwość wie intuicyjnie każdy. Nawet przestępca. Przy czym wyobrażenia dotyczące sprawiedliwości często ze sobą kolidują.

  12. ja tu tylko sprzątam Says:

    Nie mogę zrozumieć, raz piszesz o karze jako czystym następstwie popełnienia czynu zabronionego, gdzie ważny jest tylko ten czyn – „Karać powinno się za czyn, który ktoś popełnił, nie za to, jaki ma charakter, wygląd, kolor skóry czy oczu.” – co może być zrozumiałem logicznie rozumując – niezależnie kto ten czyn popełnia – spotka do taka kara jak innych, kilka linijek dalej rzuca mi sie w oczy – „Popełnia swój czyn podejmując świadomą decyzję i powinien być za ten czyn indywidualnie ukarany”. Skoro kara ma być indywidualna, to dlaczego ma być taka jak u innych? Czy nie są ważne względy osobiste? Warunki, tryb życia oskarżonego przed procesem, jego nastawienie do popełnionego czynu etc. – (patrz art. 115 kk).

    Widzisz, względy osobiste są bardzo ważne, jeżeli nie najważniejsze.

    Co do teori srogiej kary jako środka zapobiegawczego to znajduje ona zastosowanie tylko i wyłacznie wśród tzw. przestępców zawodowych – którzy potrafią i często kalkulują wartość swojego czynu i karę które za popełnienie przestępstwa mogą ponieść.

    Bowiem dla przeciętnego człowieka sam fakt karalności jest wystarczającym odstraszeniem. Należy jednak wiedzieć, że w odbiorze społecznym argument ciężaru kary jest mocny i przemawia do ludzi – stąd też słowa płynące z ust polityków (nawiasem chemiczna kastracja jest niezgodna z konstytucją, ergo nawet gdyby powstało tak bzdurne prawo, zostało by uchylone w drodze derogacji przez sąd lub też przez TK)

    „Heidegger nie tylko aktywnie popierał nazizm, był członkiem NSDAP i współpracował z gestapo, ale również donosił na współpracowników i studentów.” – to fakt który cały czas jest jednak podkreślany, a w jego twierdzeniach widać silny wpływ idei nacjonalistycznej – uważam, że przeceniasz jego wielkość, mimo wszystko ten filozof został objęty swoistym ostracyzmem w świecie nauki – nie za życie jakie prowadził – a za błahość i małą wagę swoich teorii.

    „Nie chcę, żeby IPN decydował o tym, kto jest “słuszny”, a kto nie.” – cóż, taka mam podobne zdanie o tej instytucji, jednak należy pamiętać, że nie jest to jak sama zauważyłaś sąd de iure – a więc jego wyroki nie są prawomocne, są wzruszalne i można sie z nimi kłócić, nie zgadzać, sprzeczać, szukać innych prawd. Należy pamiętać, że ta instytucja będzie miała wagę taką jaka zostanie mu przypisana przez społeczeństwo – przez takie zachowania (podkopywanie autorytetów, szukanie dziury w całym) sam pozbawia sie tej wagi i staje się niczym innym jak kolejną agendą w rękach polityków jednego nadania.

    Wracając jeszcze do kary śmierci – uważam, że argumenty religijne nie są najmocniejszymi nie mają bowiem logicznych podstaw. Jednak jeżeli o karę śmierci idzie – rzadko mamy do czynienia z logiką, a częściej z przesądem i zabobonem. Gdzie podziały sie rzeczowe argumenty, zdaje sie wołać zmącony umysł – utrzymanie skazańca do końca życia, pozbawienie go nadziei na wolność, zagrożenie jakie stwarza dla społeczności więziennej (za karą śmierci) – bezwzględne prawo do życia, kara jako bodziec do naprawy i odpłaty a nie zasada talionu, resocjalizacja etc (przeciw karze śmierci).

  13. ja tu tylko sprzątam Says:

    Świetny Blog, jeden z niewielu na jakie od jakiegoś czasu zaglądam

  14. Sarna Says:

    Defendo, twoje milczenie to chyba nie jest kara za nasze wpisy?
    pozdrawiam

  15. telemach Says:

    @defendo: brakuje Cię tutaj

  16. grześ Says:

    No właśnie, kiedy następny wpis?
    Jesień, w końcu pora na świetne teksty, w długaśne wieczory pisane i czytane, a ty milczysz:)
    A mi ktoś zarzucał, że za rzadko piszę, choć i tak chyba ostatnio nie zaglądasz do mnie albo bez śladu zaglądasz.

    Pozdrawiam.

  17. Kasia Says:

    Zaniedbujesz nas, Def. A obiecałaś:P

  18. ja tu tylko sprzątam Says:

    nie należy poganiać artysty… !

  19. Sarna Says:

    Intelekt i wiedza to jedno. Moralność to coś zupełnie innego.
    Miło by było,żeby szły w parze, ale nie zawsze tak jest. Czasami tłumaczymy to faktem, że takie czasy, że inaczej się nie dało,że te koszty były nieuniknione, że to było mniejsze zło, że czemuś to służyło, a przykładem jest inwestycja w geniusz profesora Wolszczana. Możemy się spierać, przerzucać argumentami,ale czymże one są skoro sam Wolszczan w swoich przeprosinach osób na które donosił, mówi,że ma świadomość że ten kompromis był błędem, w który potem konsekwentnie brnął, bo była to swoista równia pochyła. Nie potępiam, nie stanęłam wówczas przed takim dylematem, ale słowa profesora świadczą o jednym. Ta działalność jest niechlubną kartą w jego życiorysie i chyba nie ma sensu dorabiać do tego ideologii, ani zasłaniać ją kotarą jego naukowych osiągnięć. Mówiąc językiem młodych : dał ciała za mamonę i inne osobiste korzyści. Plusem tego wszystkiego jest fakt, że zrobił z tego właściwy użytek. Podziwiam go, ale nie szanuję.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: