Przekłamania

„Młody tokijczyk zasztyletował siedem osób”, „Dziennikarz BBC zmordowany w Afganistanie”, „Lekarze walczą o życie noworodka, bestialsko skatowanego przez ojca” – wystarczy rzucić okiem na pierwszą lepszą gazetę, posłuchać wiadomości, przejrzeć newsy i można odnieść wrażenie, że poziom agresji wciąż rośnie. W księgarniach – książki o molestowaniu, pamiętniki katowanych żon, poradniki typu „Jak radzić sobie w tym strasznym świecie”, w blogach –  ocean rozpaczy pod hasłem „nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi, mama i tata, chudzi i grubi”(że zacytuję niezapomniany Kabaret Starszych Panów) i rozpamiętywanie krzywd. Na forach dramatyczne pytania typu:”ukochany na mój widok odwraca się i spluwa ze wstrętem, czy sądzicie, że już mnie nie uwielbia?”. Przybysz z kosmosu uznałby pewnie, że trafił na planetę, na ktorej dominuje przemoc i okrucieństwo, a głównym celem Ziemian jest dowalanie bliźnim.
A przecież tak nie jest. Sądzę, że obecny wiek charakteryzuje poważna zmiana jakościowa – przejście od konfrontacji do unikania starć. I to nie tylko w sferze polityki, również w wymiarze indywidualnym.
Argumenty?
Gdzie podziali się rewolucjoniści? Che Guevara miał kiedyś mnóstwo naśladowców, dzisiaj trudno byloby wskazać choćby kilku. Gdzie masowe poparcie dla politycznych radykałów, gdzie tłumy, które potrafił uwieść charyzmatyczny przywódca? Nie tylko w Polsce wyborcy pokazują ekstremistom żółtą kartkę. Styl konfrontacyjny – miast przyciągać swoją wyrazistością – odstręcza.
Spójrzmy na wychowanie – autorytaryzm umarł śmiercią naturalną, chociaż nie bez pewnej pomocy  ze strony współczesnej psychologii i pedagogiki(ale i one sa produktem społecznym, zmieniają się zatem zgodnie z kierunkiem, w którym ewoluuje społeczeństwo). Rodzice starają się być raczej partnerami swoich dzieci, nie mentorami.
Kobiety wyemancypowały się tak bardzo, że nawet zaczęło im to przeszkadzać i domagają się noszenia ich na rękach, obsypywania kwiatami i prezentami, wiele z nich deklaruje chęć rezygnacji z pracy zawodowej na rzecz rodziny, oczywiście pod warunkiem, że nie utracą „praw nabytych”(wyborczych, prawa do podejmowania decyzji, prawa do ciosania kołków na głowie swojego mężczyzny – inna rzecz, że wiele tych głów nadaje się wyłącznie do tego). Mężczyźni za nic nie chcą wrócić do roli pana i władcy, bo rozleniwili się straszliwie. Owszem, niektórzy by nawet pozdobywali, ale coś łatwiejszego niż kobieta, jakiś Mont Everest czy Biegun Południowy w kąpielówkach, uciekają w sporty ekstremalne, bo życie(i kobiety) nie jest już wyzwaniem i przygodą.
Konflikt pokoleń? Archaiczne pojęcie, młodzieńczy bunt zgasł, już się nawet nie tli. Bo jak się buntować, kiedy wszelkie próby odejścia od norm spotykają sie z akceptacją? Kiedy moje dziecko na równi ze mną zachwyca się muzyką Deep Purple, a mnie zaczarował Sigur Ros? Kiedy homilie wygłaszane przez starych o konieczności kształcenia się przestały być konieczne, bo dzieciak doskonale widzi, ze bez tego będzie bezrobotny, a przecież pieniądze są mu konieczne, bo pojechałby gdzieś, kupiłby coś(chce   m i e ć), bo koledzy też się uczą. Więc i on, choć czasem niechętnie. Między pokoleniami „brak okazji by się czubić, każdy robi to, co lubi”.
Konflikty społeczne? Natychmiast powstaną okrągłe stoły, przy których – bądź pod którymi – odbywają się negocjacje. Trudności lepiej obejść lub ich nie dostrzec. Zawód negocjatora jest wynalazkiem naszych czasów.
Teraz najważniejsze – konflikt wewnętrzny, indywidualny. Wewnętrzne rozdarcie, które dawniej było spowodowane niemożnością pogodzenia powinności z wolnością, wartości indywidualnych z wartościami społecznymi, a które było warunkiem kreatywności, powodowało przymus działania, generowało bunt, kazało zastanawiać się nad tym „kim jestem” – dziś zostało zaszyte powszechną akceptacją dla indywidualizmu. Dawny postulat „bądź sobą” znaczył tyle, co „miej na swój temat możliwie klarowny sąd, dowiedz się, co tobą kieruje i działaj zgodnie z własną wolą, korzystając z wewnętrznej wolności”. Dziś ten postulat brzmi inaczej: „bądź sobą kompatybilnie z innymi”. Nie musisz posiadać samoświadomości, wystarczy, że wpasujesz się w miarę dokładnie w świat innych. Twoje zachowanie, działanie – ma być skuteczne, nie zastanawiaj się, nie zadawaj sobie niewygodnych pytań.
To, co najważniejsze, nie dzieje się już w tobie, między tobą i tobą – przeniosło się na relacje „ty – reszta świata”.
Skutki? Młody mężczyzna(kibol) okrutnie zamordował innego, który mu się naraził. Wyrok – 15 lat więzienia. Apelacje. Sąd podwyższył wyrok do lat 25, uzasadniając: „skazany nie tylko nie przejawia cienia skruchy, ale nadal podkreśla swoją przynależność do grupy skinów(przybyło mu tatuaży), jest arogancki i przekonany, że w gruncie rzeczy dokonał czynu chwalebnego”. Typowy przykład(choć ekstremalny) współczesnych zmian  osobowości, zanik samoświadomości daje efekt braku poczucia wstydu, braku wyrzutów sumienia. Nie ma konfliktu wewnętrznego, są jasne relacje z grupą, z która się identyfikuje. Kropka.
Inny skutek – jesteś sobą o tyle, o ile jesteś w stanie być kompatybilny z innymi, ci „inni” są jednak różni. musisz umieć w każdej chwili uwolnić się od jednej przynależności na rzecz następnej. I płacisz za to poczuciem, że jesteś nikim i znikąd. Patrzysz, ale nie angażujesz się. Nie ma już dzieciaków, które utożsamiały się z Jankiem Kosem z „Czterech pancernych”, nie utożsamiają się też z Harry Potterem(przepraszam za ten przykład, bardzo nie lubię tej postaci i całego tego zgiełku wokół niej, ale stała się jakimś znakiem), postacie medialne nie funkcjonują jako modele. Oni to oni, ja to ja – o tym wie każde dziecko. Widz nie płacze na melodramatach, a kiedy ogląda horrory zastanawia się, jak zrealizowano scenę(technicznie), nie odczuwa jej.
Mam wrażenie, że człowiek zaczął uciekać od innych, bojąc się jednocześnie ich utracić. Żyje w sieci, bardzo podobnej do sieci internetowej, chcąc pasować do każdego jej miejsca. Żeby to robić skutecznie – ucieka od siebie. Coraz bardziej samotny. Może ucieka od siebie, bo boi się wewnętrznej pustki? Czy może ją komuś zaoferować? Koperta przetargowa nie powinna zawierać niezapisanej kartki.
Ci, którzy rozmawiają w sieci, znają te typowe dialogi:
– Cześć, poznamy się?
Jeśli ostrożnie i niechętnie wyrazicie zgodę, oczekujcie, że interlokutor zastosuje taki schemat:
– Jestem Edek, mam 39 lat, ważę…(podaje wzrost, kolor oczu i włosów), a Ty?
Nie odpowiadacie? Obraża się, nie rozumie, że w necie to są informacje zupełnie nieistotne. Czasem więc odpowiadacie. Rozmowa zamarłaby, ale można ją lekko podkręcić jakąś uwagą o pogodzie. Rozmówca przechodzi do konkretów, pytając o preferencje seksualne. Próbujemy więc przejąć inicjatywę(mamy dobrą wolę):
– Jeśli chcesz, żebyśmy się poznali, opowiedz mi o osobie.
– Ale co mam powiedzieć? Pytaj…
Cierpliwie wyjaśniasz, że nie jesteś wścibski, niech wybierze, co chce o sobie powiedzieć(to dla nas dodatkowa informacja, dowiemy się, co dla niego ważne). Najczęściej żegna nas ozięble już w tym miejscu. Czasem stwierdza, że woli pytania, bo nie umie mówić o sobie. Co na ogół jest prawdą. Często jednak po prostu nie ma o czym mówić. Zagadnął cię, bo chciał złapać w sieć zależności kolejną osobę. Może to jego metoda na łatanie samotności i jego własnej wewnętrznej pustki?  Szuka kompatybilnych – ale nie podejmuje wysiłku, nie inwestuje.
Coraz częściej jestem niekompatybilna z rzeczywistością ;)
I wiem, jako że posiadam nienowoczesną osobowość, że nie mogę byc kompatybilna ze wszystkimi. Nie wiem, czy z kimkolwiek. Wolę zamiast tego prawdziwe więzi z tymi, których piękny, wewnętrzny niepokój mnie uwodzi. Właścicieli  nienowoczesnej osobowości jest – na moje szczęście – jeszcze wielu. Może więc ona przetrwa, w końcu ewolucja pozwala na współistnienie różnych linii rozwojowych.
„Pijana matka zostawiła dzieci bez opieki”, „W kolejnym zamachu bombowym zginęło siedem osób”, „Amerykanie torturują więźniów – jeńców wojennych”…Coraz mniej konfliktów, coraz mniej agresji, przynajmniej tej fizycznej,  w świecie.  A te tytuły? To właśnie przejaw naszej nadwrażliwości na przemoc – w społeczeństwie, w którym jej poziom spada.

Reklamy

Tagi: , , , ,

komentarze 42 to “Przekłamania”

  1. Rothman Says:

    Rozwój społeczeństw nie sprzyja postawom rewolucyjnym, buntowniczym. Każdemu coś nie pasuje, ale dla każdego z osobna jest to coś innego. Nie zbierze się grupa, która solidarnie wystąpi przeciw czemukolwiek.

    Niby to i dobrze, ale chyba większość z nas tęsknie za czasami, w których było inaczej. Po cichu chcemy walczyć o idee, ale na codzień nikt nie zwraca na to uwagi – z rozsądku.

    No i co z tym zrobić? Przecież nie narzucimy sobie dyktatury w drodze referendum, dzięki czemu mielibyśmy przeciw komu się buntować. Możemy próbować szukać jakichś małych dyktatur, obalać je i tworzyć idealny świat.
    Idealny świat, który koniec końców będzie pełen ludzi, którym brakuje czegoś, o co mogą walczyć.

    Pesymistycznie wyszlo :)

  2. Lunetarius Says:

    Dostęp do papki ociekającej krwią i przemocą jest najpowszechniejszy w dziejach ludzkości i będzie to narastać w tempie geometrycznym. 100 i więcej lat temu gazety też szukały krwawych tytułów na pierwsze strony. Ci, których nie było stać na gazety, by dowiedzieć się o zbrodniach z odległych stron, przeżywali lokalne bójki i kłótnie sąsiadów, zderzenia dorożki z karetą itp.
    Gawiedź do tej pory kojarzyła się z grupą kilku, kilkudzieisięciu osób zebranych na miejscu zdarzenia. Dziś gawiedź siada przed telewizorami i internetem.
    Starożytni zgorszeni postawami swoich społeczności krzyczeli: O tempora! O mores!
    Nic od tamtych czasów się nie zmieniło, a tym bardziej natura człowieka :-)

  3. PJerry Says:

    Śmierć rzeczywista i śmierć medialna. Człowiek został obarczony pewnym ciężarem zła, które dzieje się wszędzie. I reaguje prawidłowo, uodparnia się na nie. Każdy z nas ze wzruszeniem ramion przyjmuje, ze tu czy tam zginęło kilka, kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy. A zapłacze na „Cassablance”
    Wiadomości typu “Pijana matka zostawiła dzieci bez opieki” to już zimne wyrachowanie speców od planowania ramówki. Nie wzrusza mnie to bo widzę wtedy sukinsyna w garniturku, który składa takie notki i decyduje „Pijana Matka” pójdzie dzisiaj”

  4. zabociek Says:

    Wyjątkowo celnie trafiłaś tym postem we mnie. Od dawna rozgłaszam w sieniach podobną teorię – tzn , świat staje się lepszy i może nawet piękniejszy, ale jest jedno „ale” – jednocześnie traci na wyrazistości. Jednostkowa niepowtarzalność jest coraz bardziej pozorna , bo odrębności wygładzane na rantach , zaczynają do siebie przystawać i doklejać obrzeżami, by wreszcie zlewać się w quasi-indywidua. Taka, trochę komórkowa, ewolucja dążąca ku unifikacji.
    Media w tym pomagają, bo jest to w ich interesie, a jednocześnie, pozornie przeciwko temu interesowi , starają się zindywidualizować każde zdarzenie, bowiem mózg ludzki wciąż ogarnia niewielki fragment emocji i żeby je poczuć , zdarzenie musi zostać sprowadzone do miary ludzkiej percepcji.
    Dlatego kilkudziesięciotysięczna ilość ofiar wywołuje najczęściej krótkie „och!”, a historia jednego zabitego dziecka, rodzi odruchy radykalne i sprawia , że słychać ciężkie dyszenie mściwych bliźnich, którzy stając się , wszak, coraz lepsi, nie wyewoluowali aż tak bardzo, żeby na bestialstwo nie reagować zwierzęcym rykiem.
    Tu skończę , bo inaczej, nieudolnie , powtórzyłbym Twoje tezy. Pozdrawiam:)

  5. Torlin Says:

    Moim zdaniem wszystko zawsze wraca do normy. Ludzkość przechodzi przez okres fascynacji czymś tam, a później rzeka wraca do koryta (na pewno trochę zmienionego). Inna rzecz, że poruszyłaś tak straszną ilość tematów, że onieśmiela.

  6. dru' Says:

    To ja może o indywidualizmie, bo tematów (zgadzam się z Torlinem) ilość trochę przytłaczająca.
    Nie wydaje mi się, aby sfera wewnętrzna zanikała.
    Jest taki okres w dorastaniu człowieka, że poszukuje odpowiedzi na pewne pytania. Często zdarza się, że raz dokonawszy odpowiedzi stwierdza, że jest ona dobra i nie zamierza się dalej tym tematem zajmować.
    Ludzi którzy drążą własne problemy w poszukiwaniu odpowiedzi jest i było niewiele, a popularni są tylko dla tego, że wielu z nich swoje problemy i wątpliwości postanowiło wyrazić w formie twórczej.
    Natomiast kształtowanie swojej tożsamości poprzez przejęcie wzorców istniejących w pewnej grupie to rzecz, która w dorastaniu trafia się każdemu (każdy musi jakoś ten problem rozwiązać).

    Co to pojęć takich jak wewnętrzna pustka to nie wydaje mi się, aby ludzie w ten sposób odczuwali siebie. To pojęcie sugeruje, że wewnątrz nic nie ma. Myślę raczej, że coś tam jest, ale swojemu właścicielowi się to nie podoba i chciałby to zmienić, ale nie wie jak i widzi swoją bezsilność. Szuka rozwiązań u innych, albo jakiejś kompensacji tego niezadowolenia z siebie. Pewnie nie pomaga mu świat mediów promujący nierealne wzorce fizyczne i materiale. Ciekawe jest to, że świat religii również promuje wzorce nierealne tyle, że ze sfery moralności. Wypiera się takiego świętego z jego człowieczeństwa i stawia na świeczniku. Możemy to teraz obserwować na przykładzie JP2.

  7. defendo Says:

    Rothmanie – sądzę, że kiedyś do rozwoju społeczeństw rewolucje były konieczne(francuska). Obawiam się, że brak konfliktów powoduje stagnację.
    Idealny świat? Ależ już jest idealny;)
    … skoro nikomu juz się nie chce go zmieniać…

  8. defendo Says:

    Lunetariusie – obawiam się, że odsetek tych, którzy(świadomie lub nie) chcą być – i są – gawiedzią, stale rośnie. Jednak uważam, że coraz mniej wokół nas agresji. Przynajmniej tej jawnej. Nad ukrytą się zastanawiam, próbuję ją tropić…

  9. defendo Says:

    PJerry – ale te wrzeszczące tytuły są dla mnie dowodem na to, że jesteśmy wyczuleni na przemoc. Bo zaczyna być egzotyczna. Problem w tym, ze brak konfliktów zewnętrznych powoduje brak „wewnętrznego rozdarcia”. Zmienia się model osobowości – i widzę niebezpieczeństwa tego nowego wzorca.

  10. defendo Says:

    Zaboćku – miło mi, że nie jestem osamotniona w moim postrzeganiu świata.
    Dlatego tak zażarcie bronię „kultury wysokiej”, dlatego nie zgadzam sie na egalitaryzm. W nadziei, że moja niezgoda może coś zmienić, choćby nieznacznie, choćby niezauważalną odrobinę.
    Nie znoszę unifikacji, nie lubię tej kompatybilności, która tak łatwo odbiera zarówno konieczność prowadzenia prywatnego dyskursu jak i kreatywność. Wystarczy się dopasowywać. Jakoś nie umiem, a może tylko nie chcę?

  11. defendo Says:

    Torlinie – chciałam tylko zwrócić uwagę na to, ze brak zewnętrznych konfliktów, nierewolucyjność, globalny spadek poziomu agresji – wszystko to powoduje, ze zanikł konflikt wewnętrzny, że tak wielu ludzi już nie szamoce się ze sobą, przystaje na to, co jest – i przystaje do innych. To stagnacja.
    Nie niepokoi Cię, że już samoświadomość nie jest potrzebna?
    Wolna wola, wewnętrzna wolność – już nie są tak ważne, ważne, żeby umieć dopasować się do innych, coraz to innych.

  12. defendo Says:

    Dru – obawiam się, że ludzie coraz częściej wiedzą, że jednak ta pustka wewnętrzna w nich jest, problem w tym, ze nie usiłują jej zapełnić, bo to wymaga niezgody, walki z samym sobą. Wygodniej poszukać kogoś, pogadać, przekonać się, że i w tym kimś analogiczna pustka istnieje – i w ten sposób uspokoić sumienie.
    Wzorce przejmujemy – i normy grupowe – to oczywiste. Niektórzy z nas są jednak na tyle odważni – i na tyle niezależni, że potrafią realizować własną koncepcję życia. Powielanie jest domeną większości – to prawda.
    Sądzę, że dawniej(poprzedni model osobowości, nie ten, którego narodziny obserwuję) bardzo wielu ludzi zadawał osobie pytania egzystencjalne. Niekoniecznie byli to artyści. Zwyczajni ludzie. Pamiętam, jak podczas studiów wiedliśmy długie ‚nocne Polaków rozmowy” po świt – i to była norma. Zacięte dyskusje, podczas których kształtowały się poglądy, zyskiwały wyraźną formę. Wiesz, że dziś to niemal zanikło? I to mnie martwi – ten, kto dysponuje nowym modelem osobowości – już tego nie potrzebuje, niestety. Poglądy zmienia – nie dlatego, ze ktoś użył wyjątkowo celnych argumentów, ale dlatego, że chce być kompatybilny z innymi. W tym problem.

  13. wredota Says:

    A ja w ogóle ostatnio nie mam osobowości… Jak większość. Tylko jedno mi wychodzi na dobre… Nie mam telewizora.

  14. dru' Says:

    Cóż, to chyba kwestia odbioru otoczenia. Nie spieram się, bo nie wiem.

    Interesuje mnie tylko ta pustka. Co to jest wg Ciebie. Poczucie braku czego? Mam wrażenie, że zgadzamy się, tylko inaczej nazywamy pewne zjawiska.

  15. minstrel85 Says:

    Biblijnie: „gdy nie ma wizji, lud ginie” (przysłowia) Dziś: gdy nie ma wizji, jest telewizja i lud głupieje.

    Internet: tsunami bezmyślnej hołoty> fatalne zubożenie stylu, humoru, elegancji > powódź grafomanii > powielanie ignorancji

    Zjadacze chleba pożarli aniołów, marne prospekty na dalsze zmiany.

    Eksplozja bezładnej informacji wprawiła słabsze umysłowo osoby w stan graniczący z obłędem,co jest powodem rozpętanej agresji i moralnego nihilizmu.

    Napisałaś Księgę Rodzajów XXI wieku. Brak mi tylko rozdziałów i ponumerowanych tematów. :-)

  16. defendo Says:

    Wredoto, i tak nie miałbyś czasu oglądać, zajęty re-formowaniem osobowści:))
    Miło znów Cię u mnie widzieć.

  17. defendo Says:

    Dru – ta wewnętrzna pustka(trudno opisywać nieistnienie czegoś) to brak niepokoju, który pcha do stawiania pytań i poszukiwania odpowiedzi, np. „w co wierzę” i i „dlaczego wierzę”, to brak potrzeby sprawdzania i rozszerzania zakresu wolności(ale nie szukanie jej granic), brak ustawicznego przyglądania się hierarchii wartości, to również niechęć do analizowania decyzji, do poznania poprzez dyskurs, oportunistyczna zgoda na to, co nas odstręcza, nawet na siebie dotychczasowego, chociaż mogę więcej i lepiej. Nieporadnie to określam. Próbuję powiedzieć, że taka pustka powoduje niekreatywność. Nie można nic nikomu zaoferować z wyjątkiem przystawalności.

  18. defendo Says:

    Minstrellu – uroczo uwodzisz aforyzmem godnym Steinhausa :))
    Moloch mediów pożarł tłum i został sam przez tłum pożarty, pozostają na wzajemnych usługach zamieniwszy się w służalców.
    A to, co świeci na dnie popiołu, to nie diament? Już tylko silikon? Dowolnie formowany?
    Komplement niezasłużony sprawił, że się rumienię jak zorza. Wieczorna wprawdzie, ale mam nadzieję Cię tym rumieńcem ogrzać :)

  19. minstrel85 Says:

    Ten moloch to pożar, który nas pożarł. Stąd te popioły i sztuczne diamenty.Czy sztuczny diament ma prawo do nazywania się diamentem? A te światła u wylotu ciemnego tunelu naszej codzienności to pociąg. Płciowy.Et voila!

  20. von_ungern Says:

    Amen, siostro, amen.

    Właściwie jakakolwiek wypowiedź wymuszałaby powtarzanie tego, co zostało już powiedziane. Dorzucę więc tylko jeden grosik, choć to temat rzeka (i ta rzeka to Styks- po dopłynięciu do jednego brzegu zapominasz, po co płynąłeś i musisz wracać):

    Największe zło wynika z najlepszych chęci. Chcąc uchronić nas ‚ode złego’ zabrano nam wszystko, co może nas skrzywdzić- ale życie bez bólu jest cierpieniem. Myślenie, tworzenie- to wszystko wymaga bodźców; nawet najbrutalniejszy bodziec jest lepszy od żadnego. Te wszystkie Woodrowy Wilsony chciały nas chronić i robiąc te realizowały swój sen- szkoda, że uniemożliwiły nam realizowanie naszych.

    Jest tylko ograniczona ilość materii, z której można budować marzenia. Trzeba mieć w sobie chaos, by zrodzić Tańczącą Gwiazdę- pisał Nietzsche. ‚Wy jeszcze macie w sobie chaos’- dodawał, ale to było tak bardzo, bardzo dawno temu. Przed korporacjami, półwieczem stabilizacji i Big Brotherem.

    Ład niemal zupełnie ogarnął świat. Tylko my możemy przywrócić chaos.

    Tylko jak?

  21. defendo Says:

    Minstrellu – wolę światło pociągu. Płciowego. W tunelu. Bo jeśli to nie ten pociąg, to mogą być tylko światła lokomotywy jadącej naprzeciw nas po tym samym torze…
    Tekst o tangu z kundalini w tle – smakowity:)
    Dlaczego logujesz się u mnie bez podania adresu swojego blogu? Celowy zabieg czy niedopatrzenie?

  22. defendo Says:

    Ungernie – z tym chaosem trafiłeś w dziesiątkę – trwam w wiecznym apeironie z niejakim upodobaniem ;)
    Jak? Przecież możemy w s z y s t k o…
    Nawet wykończyć wszystkich obrzydliwców(Vian wyjątkowo piękny tytuł znalazł dla swojej powieści) :)

  23. nikodem77 Says:

    Mnóstwo tematów, ale chyba Torlin ma racje… dużo wątków niczym obrazy na ekranach tv i komputerów. Życie ślizga się po nich nie zatrzymując się przy żadnym z nich na dłużej.

  24. Torlin Says:

    Pustka, samoświadomość!
    Ja jestem zwolennikiem tezy stawiającej mnie w fatalnym świetle pod względem demokracji. Według mnie od lat nic się nie zmienia w proporcjach ludzi potrafiących przeprowadzić w głowie autorefleksję od przesuwających się po życiu. Wysyp wyższych uczelni, praca zawodowa wielokrotnie odpowiedzialna, pozorna zewnętrzna inteligencja i maniery – i wewnętrzna pustka. Tak, bo w dalszym ciągu w Polsce jest 5 % ludzi innych.
    To, co piszesz. to jest prawda, ale można to nazwać konformizmem, ludzie się dostosowują.

  25. defendo Says:

    Nikodemie – właśnie w ten sposób chciałam pokazać koncepcję, która jest – być może – pewnym nadużyciem.
    Osobowość – w najdawniejszych czasach – zapewne tworzyła się pod wpływem norm grupowych(czy raczej one ją wytwarzały w człowieku0, przy czym jednostka miała prawo do oceniania i krytykowania tych norm, co powodowało ich zmianę. W czasach – powiedzmy- industrialnych zrodził się indywidualizm. Normy zostają przyjmowane świadomie, chciane, nie narzucane, bo już nie są warunkiem istnienia. Jeśli je przyjmuję, to dlatego, że tego chcę. i jednocześnie widzę głęboki rozłam miedzy nimi, a własnymi pragnieniami. Rodzi się konflikt wewnętrzny. Norma jest bardzo silnie uwewnętrzniona, ale pożądanie jest równie silne – i nie da się go zrealizować, nie wchodząc z nią w konflikt. Osobowość, której narodziny obserwuję i nieporadnie staram się opisać, tego rozłamu nie widzi.

  26. defendo Says:

    Torlinie – konformizm jest jednym z najpotężniejszych czynników. które ten nowy model osobowości wygenerowały. Bo to właśnie konformizm powoduje, że spada poziom agresji jawnej, że staramy się unikać konfliktów. Tego wewnętrznego też.

  27. dru' Says:

    Ja mam przekonanie podobne do Torlina. Liczba ludzi, którzy zadają sobie pytania egzystencjalne w stosunku do ludzi, którzy tego z jakichś powodów nie robią jest stała. :)

  28. defendo Says:

    Ale osobowość jednak posiada większość ludzi… chyba ;)

  29. dru' Says:

    Empirycznie było by to trudno dowieść. ;)

  30. 29. Obroty, Przewroty i Rewolucje « Uroczysko Stefana Says:

    […] Obroty, Przewroty i Rewolucje W jednym z nielicznych blogów wartych czytania, Defendo zapytała ostatnio „Gdzie podziali się rewolucjoniści?” dając kilka przykładów zaniku […]

  31. Elżbieta Says:

    Widać jestem odosobniona,bo nadal mam oczy w mokrym miejscu…

  32. minstrel85 Says:

    Ci płakać zakazano! wstąpiłaś na dzieło i spojrzałaś na Gugla, milion blogów grzmiało, grafomanów długie ciągną się szeregi, krzywo, długo, bez końca, jako morza brzegi…Ale Twoja reduta nie podda się. amen! :-)

  33. abutollong Says:

    Mistrel … odżegnuje, zapomniałes o czymś, jutro zaśpiewa Tobie Ordon…. no i ktos tam i tak patrzy życzliwie na tych „chorych”, którzy piją sie smieją, tych nieco wulgarnych i podejrzanych, ale oni też miewaja serce na dłoni i sa w stanie przyjąc najgorsza prawdę. Nie potrzebuja lekarza zdrowi, lecz Ci, którzy się żle mają . Ja tam nawet od czasu do czasu lubię pogłaskać serce farazeusza. Zreszta aby naprawdę wszystko zrozumieć, trzeba nosic w sercu ta cudowna równowagę miedzy dobrocią wobec przesznika i jasnym potępieniem grzechu.

  34. vogler Says:

    Jesteśmy tak poprawni politycznie że rewolucja to już pojęcie puste. Mamy więc jeden słuszny punkt widzenia i coraz mniej ideałów, o które warto by się spierać.

  35. defendo Says:

    Minstrellu – amen! :)))
    Ale Twoja wiara w moją niezłomność zobowiązuje..
    Chyba lubię czuć się zobowiązana wobec Ciebie, taka przyjemna niewola..

  36. defendo Says:

    Abuttollongu, witam Cię u siebie, chociaż progi niskie i skromne.
    Głaskanie serca? To chyba jakaś stymulacja? Może też profanacja – bo jak utrzymać w dłoniach tak wymykający się organ?

  37. defendo Says:

    Voglerze – nareszcie!
    Martwiłam się o Ciebie. Jesteś równie smutny, choć nieporównanie bardziej bałamutny.. ;)

  38. vogler Says:

    Co fakt to fakt, dobrze wyczuwasz mój nastrój, dziś gram futbol na nie.
    Jechałem dziś w środku komunikacji miejskiej z bardzo przeciętnym, polskim chamem. Obserwując jego swobodę zachowania dziwną drogą asocjacji pomyślałem o tej notce. A teraz kiedy o tym myślę, przypomnieli mi się „Szewcy”. I mam wrażenie, że było tam bardzo dużo na temat tego, o czym piszesz.

  39. Torlin Says:

    Defendo!
    Kiedy nowa notka? :D

  40. Ha!Bodacious Says:

    defendo,
    Twoje notki utwierdzają mnie w przekonaniu, że ja jednak nie należę do intelektualnego dna, tylko język mam godny żula spod budki.

    Jednak bardzo bym chciał żebyś wydała z siebie kolejną notkę, bo inaczej shakuję ci bloga i zamienie go w jedną wielką wyskakującą reklamę mojego.

  41. Logos Amicus Says:

    Bardzo interesujący tekst, jakiego ze świeczką szukać w tym internetowym blogowisku, ktory poznaję od niedawna.
    Porusza tak wiele istotnych wątków, że trudno go skomentować w kilku zdaniach.
    Pozwolę sobie tu zaglądać i jak inni czekam na nowe wpisy.
    Pozdrawiam!

  42. selekt Says:

    2 Tymoteusza 3:1-5

    „3 A to wiedz, iż w dniach ostatnich nastaną krytyczne czasy trudne do zniesienia. 2 Albowiem ludzie będą rozmiłowani w samych sobie, rozmiłowani w pieniądzach, zarozumiali, wyniośli, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, nielojalni, 3 wyzuci z naturalnego uczucia, nieskłonni do jakiejkolwiek ugody, oszczercy, nie panujący nad sobą, zajadli, nie miłujący dobroci, 4 zdrajcy, nieprzejednani, nadęci pychą, miłujący bardziej rozkosze niż miłujący Boga, 5 zachowujący formę zbożnego oddania, ale sprzeniewierzający się jego mocy; i od tych się odwróć.”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: