Egalitaryzm? Jestem „za”, a nawet „przeciw”…

Nie jestem przeciwna egalitaryzmowi płacowemu. W tej dziedzinie powinna panować sprawiedliwość, polegająca na tym, że ktoś, kto dysponuje większą wiedzą i zdolnościami – powinien być wynagradzany lepiej niż ten, kto tych walorów nie posiada. Ale lepiej – nie znaczy „niebotycznie”, lecz adekwatnie. Bożek wolnego rynku pożera własne dzieci – młodych ekonomistów, zafascynowanych i ślepo wierzących jednym teoriom i bezwzględnie odrzucających inne. Wyuczona wiedza nie pozwala im na rozumienie rzeczywistości – dziwią się, że lekarze czy nauczyciele strajkują, bo chcą mieć większe dochody. Ekonomiści zapominają, że od jakości pracy szczególnie tych grup zawodowych zależy jakość kapitału ludzkiego. Usiłują wtłoczyć wszystko w mechanizmy wolnorynkowe, tracąc z oczu uwarunkowania pozarynkowe(McCloskey przeprowadził znane badanie wśród młodych ekonomistów na Zachodzie; tylko 3% z nich zakwestionowało pogląd, że „taryfy celne i kwoty importowe redukują dobrobyt społeczeństwa”, a tymczasem nikt z wybitnych speców od ekonomii, badających problem, nie stwierdził, że np. wysokie cła w USA w XIX w. wpłynęły na oniżenie dobrobytu Amerykanów; w odpowiedziach badanych ekonomistów dominowało więc przekonanie, nie wiedza). Płace managerów w Polsce są wyższe od średniej krajowej 20-50 razy; tłumaczy się społeczeństwu, że muszą być ludzie bardzo bogaci, żeby biedniejszym żyło się lepiej, bo Ameryka, Niemcy, Japonia też tak robią. Nie mówi się tylko, że w dużych japońskich firmach(zatrudniajacych ponad 1000 osób) manager otrzymuje trzy do pięciu razy wyższą płacę od szeregowego pracownika. Szefowie Banku Światowego przyznali(M.Bruno, L.Squire, „Im większe nierówności zasobów, tym wolniejszy wzrost”, 1996): „nasze badania nie potwierdzają szeroko podzielanego poglądu, że rządy stają przed alternatywą: równość czy wzrost. Najefektywniejsza okazała się polityka, która równocześnie promuje obie te rzeczy”. Wystarczy zresztą spojrzeć na „cud gospodarczy” w wykonaniu azjatyckich tygrysów. Anglia potrzebowała na podwojenie dochodu narodowego per capita aż 58. lat, a egalitarna Korea Pd.- jedenastu(zainwestowała w edukację i zdrowie, nie w płace kadry zarządzającej, być może nieumiejętność podjęcia takich działań jest przyczyną klęski ekonomicznej krajów Ameryki Południowej). Powielamy błędy? Powtarzamy lekcję, którą przerobili inni – ale powtarzamy razem z bykami, uważając je za konieczne. Powielamy też błędy angielskiego systemu edukacyjnego, powielamy system testów, który wytresował młodych Amerykanów tak rewelacyjnie, że większość naukowców muszą oni importować spoza USA. Ale ich na to stać.

Nie jestem zwolenniczką egalitaryzmu w nauce czy kulturze. Chłam finansuje się sam. Kicz niech pozostanie w zasięgu mechanizmów wolnorynkowych. Edukacja – zgodnie z postulatem, wyrażonym w komentarzu Rojpliego – powinna dawać równe szanse. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z tego, że dzieci wychowane w domach, w których panuje kult wiedzy, nie życiowego cwaniactwa, którego efektem jest posiadanie „fury, skóry i komóry” – mają o wiele większe szanse na zdobycie dobrego wykształcenia. Właściwie miałyby, bo system testów skutecznie eliminuje perły, preferując przeciętniaków. Renomowane uczelnie, chcąc pozostać w gronie najlepszych, wcześniej czy później wypracują własne kryteria naboru, żeby te perły wyłowić. Albo wypadną z rankingu. Nie zamkną też wydziałów humanistycznych – nie tylko zarządzanie i bankowość, nie tylko ekonomia(z różnymi przymiotnikami), nie tylko kierunki politechniczne będą dla nich ważne. Nadal będą kształcić etnologów i politologów. Po to, żeby potem co mądrzejsi ekonomiści wpadli wreszcie na pomysł, że warto im płacić na tyle dobrze, żeby swój zawód wykonywali. Bo jest potrzebny. Dobry bibliotekarz to osoba, dzięki której ogromna część czyjejś pracy jest wykonywana szybciej i lepiej.

Kultura – nie ta masowa – nie sfinansuje się sama. Opery są dotowane. Nikomu nie przychodzi do głowy dziki pomysł(dziki, bo godny dzikusa), żeby sama się utrzymywała. Teatr eksperymentalny, film niekomercyjny, filharmonia, dobra książka – to luksusowe kochanki. Należy je utrzymywać dla rozkoszy, której nie da prostytutka. Wyrafinowania można uczyć, również konsumentów. A że konsumenci popu będą liczniejsi? Jedni wolą metresy, inni dziewczyny uliczne – i tych drugich jest znacznie więcej, sądząc z podaży. Martwi tylko bezczelność nieuków, którzy nie dość, że przechwalają się swoją niewiedzą, to jeszcze okazują pogardę tym, którzy ośmielają się mieć gust bardziej subtelny. Przeżywamy chyba kolejny najazd barbarzyńców. Czas się bronić.
Ekonomiści – zwłaszcza młodzi – sądzą, że filozofowie, teatrolodzy, literaturoznawcy, muzykolodzy itp. są niepotrzebni, mogą być więc nędznie wynagradzani, jako że nie tworzą dochodu narodowego. Otóż tworzą, drodzy mlodzi panowie w pięknych garniturach, do których końskie okulary nijak nie pasują – to oni wpływają na jakość kształcenia Polaków, to oni budują w nich poczucie piękna, kształcą dobry gust, zmuszają do myślenia i polemik. To właśnie oni budują wam lepszy kapitał ludzki(jak to określacie), a lepszy kapitał daje większy zysk. Popatrzcie czasem na całość problemów społecznych, bo ekonomia jest tylko ich częścią. „Kochani ludożercy…”

Reklamy

Tagi: , , , , ,

Komentarzy 20 to “Egalitaryzm? Jestem „za”, a nawet „przeciw”…”

  1. Torlin Says:

    Nic nie mogę skomentować. Zgadzam się całkowicie.

  2. defendo Says:

    Torlinie – nawet w obliczu nierówności szans edukacyjnych? ;)

  3. von_ungern Says:

    Dwa grosze:

    1. Czytałem kiedyś dość ciekawą pracę z zakresu ekonomii (to było dawno, więc nie będzie odwołań) i była tam zawarta informacja, że na Zachodzi płaca wyższego zarządu w ciągu ostatnich dwudziestu lat zwiększyła się kilkadziesiąt razy. Nie chcę teraz skłamać, ale było to chyba coś koło 50; zresztą powiedzmy 20. Płaca innych pracowników, jak mozna się domyślić, nie zwiększała się tak szybko (eufemizm).

    Pytanie retoryczne, które zadawał autor pracy brzmiało: czy mamy rozumieć, że wyższy zarząd jest dzisiaj 20 razy bardziej zmotywowany niż w latach 80tych?

    2. Wyższa kultura na Zachodzie, AFAIK, finansuje się generalnie sama. To niezwykłe, bo opery i teatry przynoszą tam zyski. Nie wiem, jak Wam, ale mi było trudno w to uwierzyć ;)

    A co do notki to zgadzam się, a jakże. Mam wrażenie, że często się będę z Toba zgadzał, Defendo. Zresztą meritokracja jest raczej rozpowszechnionym poglądem.

    Nie cierpię mówić o polityce społecznej. Zawsze brzmię wtedy jak socjalista ;>

  4. defendo Says:

    Von Ungernie, wynagrodzenie szefa Chryslera było kilkaset razy wyższe niż robotnika w tej firmie. Prezesa Toyoty i Nissana – w tym samym czasie – nie sięgało stukrotności. No i zobacz.. Podobnie jest w krajach skandynawskich i niemieckojęzycznych(model bliższy japońskiemu). My przyjęliśmy model amerykański, z wynagrodzenia mi sięgającymi nawet kilkuset tysięcy złotych miesięcznie. Który z tych modeli jest lepszy? Patrzę na skok, który wykonały azjatyckie tygrysy, na stabilny dostatek Skandynawii – i na Amerykę, ostatnio coraz częściej borykającą się z problemami, potrzebującą wojen dla stymulacji rozwoju ekonomicznego. I tak mi jakoś…

    Wyższa kultura na Zachodzie ma tę przewagę, że odbiorcę stać na zapłacenie za drogi bilet. „Zdrowy snobizm” każe bywać w pewnych instytucjach kulturalnych. Żeby do tego doszło, trzeba było jednak wcześniej wpuścić ludzi za darmo do muzeów(niemal każde – nawet prywatne – proponują dzień wolnego wstępu, prawie wszystkie oferują katalog zniżek, sama z takiej korzystałam, chociaż pracownica Luwru ni w ząb mojej legitymacji nie rozumiała, było mi wstyd, kiedy zaproszeni przeze mnie cudzoziemcy dowiadywali się, że w naszych muzeach ich legitymacja „nie działa” – nie dlatego, że napisana „po ichniemu”, ale dlatego, że ulga nie obejmuje obcych). We Francji – akurat ten kraj nieco znam – i w Anglii liczy się nie tylko liczba zer po cyfrze na koncie – ale też obecność na różnych imprezach. A instytucje „kultury wysokiej” są tam sponsorowane – nie tylko przez państwo, ale i przez prywatnych darczyńców. Polski bogacz woli wydać na wakacje, na koncert, podczas którego usłyszy „Sokoły” i zobaczy „majteczki w kropeczki”, bo to mu przysporzy popularności wśród wdzięcznej publiczności. Frak dobrze leży dopiero w trzecim pokoleniu. Gorzej, że przy takim zalewie barbarzyńskiego kiczu to powiedzenie straci rację bytu i zmieni się w inne: „dres dobrze leży na mnie, laiku, i jestem z tego dumny, moje dzieci i wnuki też będą się tym szczycić”…

  5. defendo Says:

    Jeszcze maleńka prośba, Ungernie – próba wejścia na Twój blog wciąż kończy się komunikatem o wystąpieniu „błędu wewnętrznego serwera”, możesz sprawdzić adres URL?

  6. Torlin Says:

    Ja wszedłem
    http://deprofundis.blox.pl/html

  7. defendo Says:

    Znaczy, że blox… eech…
    Dzięki, Torlinie :)

  8. von_ungern Says:

    Modele azjatyckie mają też swoje wady- i to wcale nie mało. Jak pewnie wiesz kraje Dalekiego Wschodu mają tendencje do tworzenia ogromnych, mało ruchliwych kolosów na glinianych nogach. Lojalność pracownika do korporacji i vice versa jest tak istotna, że przedsiębiorstwo w tarapatach nie może się zreorganizować, bo to oznaczałoby utratę stanowiska dla kogoś. Korporacje modelu wschodniego moga tylko przyjmować pracowników i nie mogą zbankrutować- bo zatrudniają taką mase ludzi, że ich bankructwo (połaczone z zachwianiem wiary w system nawet u pracowników innych korporacji) byłoby katastrofą w zasadzie narodową.

    Zresztą tak się składa, że miałem okazję rozmawiać z wieloma osobami, które spędziły trochę czasu w krainach wschodu; zarówno w Japonii jak i Korei, model tam jest ten sam. I po zapoznaniu się z ich opowiastkami wolę już mieszkać w Europie, gdzie szef mojej firmy zarabia 500 razy więcej ode mnie. Na zdrowie mu.

    Opowiastki przytoczę kiedy indziej i raczej na swoim blogu (który wydaje się działać bezproblemowo) z tej racji, że zbiór jest to dość pokaźny.

    A co do kultury, to będzie lepiej. Bo u nas do teatru chodziliby wszak ci, których na razie na to raczej nie stać (czyli niedobitki inteligencji). Ci, których stać na różne kaprysy mają, jak słusznie zauważyłaś, ‚trochę inne gusta’. I znów przypomina mi sie Kaczmarski z doskonałym (chociaż mało znanym) wierszem ‚Petroniusz bredzi’. Polecam.

  9. Torlin Says:

    Ja jestem zwolennikiem Europy. Jestem zwolennikiem kultury europejskiej, jestem za Francuzami z ich obroną tradycyjnego rolnictwa, jestem za małymi rodzinnymi gospodarstwami wiejskimi w Polsce, za małymi sklepami we Włoszech. Bo to może dziwnie brzmi, ale cały świat nam w gruncie rzeczy zazdrości. Będą pokazywać, że są bogatsi, lepiej zorganizowani, czasami bezwzględniejsi, ale w gruncie rzeczy pełni kompleksów. Pisał o tym np. Davis w swojej autobiografii, że Europa ma olbrzymią moc przyciągania.
    Mój kumpel jest w Kazachstanie. Nie wyobrażacie sobie, jak oni marzą dostać się do Unii. Zrobili zresztą bardzo mądrą rzecz, otóż co Unia wymyśli jakieś przepisy, to oni wprowadzają je w życie. Przedsiębiorcy są bardzo wdzięczni, bo wprawdzie jest to dla nich utrudnienie, ale z drugiej strony … ułatwienie w kontaktach.
    Ja jestem przeciwnikiem urawniłowki, uważam że pensje powinny być zróżnicowane. Ale nie do tego stopnia. Nie może tak być, że 26-letnia dziewczyna w mojej rodzinie po studiach zarabia 14 tysięcy, a taka sama jej siostra cioteczna 1.100 na rękę. To jest niemoralne.

  10. Torlin Says:

    Niedziela, godz. 9.00, spotkanie z architekturą. Moim zdaniem trudna.

  11. defendo Says:

    Wolę Europę. Jej bohaterską obronę przed amerykanizacją. Francuską ustawę, chroniącą język – rozsądnie i nie wbrew wszystkiemu, po prostu mądrą. Francuską miłość do wina(zresztą wcale się nie dziwię – znawcy piwa sądzą, że ten napój Francuzi mają podłej jakości) podziwiam, ich esprit i pewną niefrasobliwość, wrażliwość na piękno. Tu nie mogła narodzić się taka rzecz jak Batman czy inni bohaterowie plastykowych komiksów. A jeśli zaistnieli – to raczej dla obudzenia wesołości.
    Todd, Eco, kupchan – do entuzjastów USA nie należą. Piszą. Czytam :)

  12. defendo Says:

    Dzięki,Torlinie – byle nie amerykańską:D

  13. Ekonomia » Blog Archive » Egalitaryzm? Jestem “za”, a nawet “przeciw”… Says:

    […] post by defendo Kategoria: Bez kategorii  ·  Komentarz (RSS) […]

  14. defendo Says:

    Von Ungernie – gorąco p r z e p r a s z a m !
    Nie mm pojęcia, czemu Akismet zakwalifikował Twój komentarz jako spam, nie zauważyłam wcześniej, dopiero dziś. A komentarz ogromnie mi się podoba – jest uzupełnieniem mojego tekstu. Już w łaskach WordPressu – istnieje pod tekstem „Erotyzm i pornografia”. Dziękuję i liczę na wybaczenie, jako że powinnam częściej zaglądać w zęby darowanego konia – czyli osłony antyspamowej ;)

  15. von_ungern Says:

    Proszę- już nawet obiektywne bądź co bądź programy uważają mnie za gadułę, a moje wywody za brednie. Niepokojące ;>

  16. Torlin Says:

    Von_ungernie!
    Łotrpress obiektywnym programem? Raczysz sobie żarty stroić. Ostatnio 5 moich przyjaciół blogowych bez żadnego powodu wrzucił do spamu.

  17. Rojpli Says:

    Dodalbym tylko ze Europa nie jest jednolita w tym wzgledzie. UK i Eyre to jedna sprawa, Niemcy – inna, Skandynawia jeszcze inna. O krajach romanskich trudno mi cos powiedziec. Nokia miala pewne problemy bo akcjoanriusze zyczyliby sobie amerykanskiego szefa, a z finskimi zarobkami – zaden nie chcial.
    Dlaczego amerykanskiego? Bo taka moda. Niestety, problem w tym ze bardzo zalezymy od tego co jest moda w pewnych kregach.
    W koncu dzisiejsze klopoty na rynku kredytow hipote(ty)cznych w USa sa skutkiem tego za co tak ceniono pare lat temu tamonejsze banki. Za realizacje hasla „pump the mud” czyli sprzedawaj kredyty najgorszym klientom.

    A w ogole uwazam ze Europa jest OK. Bardzo malo podatna na glupienie. Swoje przezyla i jest sceptyczna. Jak moze funkcjonowac spoleczenstwo w USA jezeli nie ma zadnych przykladow z wlasnej historii ze wladza staje sie najwiekszym wrogiem wlasnych obywateli? Bez doswiadczenia godu? Bez doswiadczenia wojen, ktore powoduja pojawienie sie obcych wojsk na naszym terytorium. Musi byc za naiwne.

  18. grześ Says:

    Witam, a no zgadzam się, skrajny liberalizm i wolnorynkowość w kulturze nie mają sensu.
    Znaczy spowodują tylko coraz większe ogłupienie.

    A i jedna uwaga:

    ,,Nikomu nie przychodzi do głowy dziki pomysł(dziki, bo godny dzikusa), żeby sama się utrzymywała.”

    Oj, przychodzi i to wielu, choćby UPR-owcom.

    P.S. Cos tak ostatnio zamilkła na TXT, a tak ożywiałaś atmosferę.

    pzdr

  19. defendo Says:

    Rojpli – podpisuję się obydwiema rękami! Ev’viva L’Europa! Ale z tym głodem przesadziłeś – Amerykanie mieli swój głód. Aha – przeczytałam ten artykuł(polecany) raz jeszcze – naprawdę warto o nim porozmawiać:)

    Grześ – dzięki – miło Cię witać. UPR to fantaści, chociaż mają istotną zaletę – celnie wskazują nonsensy ;)
    Na txt czuję się nieco obco, nie bardzo umiem się tam poruszać. Dzięki za zauważenie mojej nieobecności, nie śmiałam sądzić, że ktokolwiek dostrzeże…

  20. Rothman Says:

    Ja cenię możliwości. Nie jestem za egalitaryzmem płacowym – niech będą tacy, którzy zrobią karierę i zarabiają miliony. Byleby tylko mógł nim zostać każdy, kto ma trochę talentu i silną wolę dążenia do sukcesu.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: