W obronie mężczyzny

Jego mości życie*

Jeszcze jest chłopcem
żyje w nim nadzieja
stroi się w zbroję z srebrnego papieru
jeszcze mu wolno dotykać bezkarnie
każdego z pytań
nim go dzień zagarnie

Marzył – i przyszło
chciał – i mu się stało
goli się wreszcie – utył i sporządniał
wygodnie siedzi w swoich długich spodniach
ma za złe Bogu, babskim tyłkom, klęskom
nie tak być miało
miało być zwycięstwo

Rośnie w nim wrzawa
bunt sie wzmaga – leci
i uleciało wśród żony i dzieci
jego wieczory nie pachną kadzidłem
a szarym mydłem
barchanowych szat
pat

Zaczynam od wiersza(za którego grafomaństwo przepraszam serdecznie znawców), poświęconego mężczyznom. Tym, których życie nie do końca i nie tak, jak chcieli, się toczy. Toczy obok. Przy akompaniamencie telewizora. Z kimś, kogo już nie kochają u boku, ale z tym kimś trwają dla dobra. Nieważne czyjego. Każdy argument jest dobry, byle dostatecznie usprawiedliwiał inercję.
Przecież poświęca się dla rodziny(jak większość facetów), zarabia, dba o nią. Skąd więc wieczne pretensje żony? Czemu podejrzewa go o zdradę? W końcu jej nie zdradził, bo mu się zwyczajnie nie chciało. Bo to wymagałoby jakiegoś wysiłku – zdobywania innej kobiety od początku, wciągania brzucha, umizgów, poznawania, dbania o siebie. Zero luzu – wtedy trzeba uważać na wszystko – choćby przez krótki czas, zanim dodatkowa partnerka oswoi się z niedoskonałością „ideału”. Czemu ta żona tak ujada i ujada? Powinna być szczęśliwa. A jeśli nie jest – to jej wina, sama nie wie, czego chce. Ona zapomniała już, że on m u s i od czasu do czasu usłyszeć „Wierzę w Ciebie”. Szczególnie wtedy, kiedy coś idzie niekoniecznie dobrze, kiedy rzeczywistość z różowej zamienia się w szarą, czasem czernieje znienacka. On – skazany na wieczną rywalizację w pracy, a coraz częściej również na niepewność, czy niedługo nie będzie musiał poszukać sobie nowej – wraca do domu i szuka w nim azylu – miejsca, gdzie o konkurowaniu z innymi może wreszcie zapomnieć, oglądając sport, w którym właśnie rywalizują inni, nareszcie nie on sam. Może w tym właśnie tkwi tajemnica popularności programów sportowych wśród mężczyzn? Gorzej, jeśli zabiera pracę do domu. Wtedy traci swoją bezpieczną niszę. Zastanawia się wciąż nad tym, co go jutro czeka, warczy na otoczenie, bo nadal jest w fazie rywalizowania. A jeszcze gorzej, kiedy pracująca kobieta przyniosła robotę do domu. Oboje bezwiednie zaczynają rywalizować. Nie odpoczywać. Następnego dnia idą do swoich biur – równie zmęczeni. I oto ona zaczyna zarabiać – czasem więcej, niż on. Bo pracuje w komputerze, który wymaga cierpliwości, inteligencji, wytrzymałości – a te cechy kobieta posiadła u boku mężczyzny. Bo musiała jakoś z nim wytrzymać przecież. Jest lepsza. Mężczyzna może stać się z powrotem Narcyzem, Piotrusiem Panem i włożyć sobie krótkie gatki – ona i tak patrzy przecież na niego nieco pogardliwie. Dorównała mu, a nawet go przewyższyła. A on zapłacił za to – tak jak kiedyś płacił za jej perfumy, czekoladki, fatałaszki. Tym razem zapłacił jednak bardzo drogo – utratą męskości. Stał się chłopcem albo czort wie, kim. Ona musi się rozwijać – i robi to. On? A po co? Jeśli straci pracę – ona zarobi na dom. Ma się rozwijać dla niej? A po cholerę? I tak żaden inny nie będzie na tyle głupi, żeby ją zechcieć, tyle lasek chodzi po świecie. Mężczyzna oddaje po kolei wszystkie przyczółki, wcale ich nie broniąc , nawet nie próbując. Kobieta przejmuje je – nie chcąc ich właściwie. Wolałaby być chroniona, wspierana, być partnerką, nie chce dominować. Któraż nie lubi być noszona na rękach? Któraż nie chciałaby się poddać jego woli, być zwolniona z decydowania o wszystkim? Ale już pewnie tego nie potrafi, bo straciła zaufanie do jego siły, bo nie chce oddać się w ręce wiecznego chłopca. Ten chłopiec szuka sobie namiastek dawnej adrenaliny, która towarzyszyła mu podczas polowania: skacze na bungee, uprawia survival, pcha się na najwyższe szczyty i w Rów Mariański. Nie dla odkryć. Sportem ekstremalnym jest też czasem zaliczanie kolejnych kobiet – też adrenalina. Nawet bywa wierny, ale tylko dopóki trwa fascynacja erotyczna tą jedną. Potem drugą, trzecią, czwartą… Używa je po kolei, więc uważa się za monogamistę. Czasem robi pieniądze – bo są mu konieczne dla osiągnięcia rzeczonego skoku adrenaliny – w końcu udział w rajdzie Safari na przykład swoje kosztuje. Dziś nie da się sprawdzić swojej męskości w obliczu niebezpieczeństwa, które kiedyś było jej nieustannym probierzem – facet leci więc na siłownię. Tam buduje sobie masę mięśniową, bo tą – jako doskonale widocznym, w przeciwieństwie do innych, atrybutem – może uwodzić partnerki. Rzecz w tym ,że siła bohaterów westernu była wykorzystywana w obronie honoru, w obronie słabszych – kobiet i dzieci, w obronie ważnych wartości. O tym zapomniał zupełnie współczesny modelator muskułów. Zapatrzony w Terminatora, pozbawionego ludzkich uczuć, nie pamięta o Johnie Wayne, który występował w czyjejś obronie, walczył dla kogoś, kochał. Nie musiał o tym wrzeszczeć, często zaznaczał to tylko spojrzeniem, ale jego kobieta w i e d z i a ł a . I była z niego dumna.
Są i inni. Z „sercami połatanymi jak żagiel”(Grek Zorba). Dojrzali. Umiejący kochać kobietę, a nie tylko swój obraz w jej oczach. Przyznający się do porażek i błędów. Ci, dla których prawdziwe kobiety są gotowe nie tylko ufarbować włosy na dowolny kolor, ale chcą wciąż czuć ich obecność; których nie zdradzą nigdy. Dla których potrafią zmienić swoją pracę, adres, przy których nie boją się starzeć. Silni siłą nie tyle fizyczną, ile siłą charakteru, żałujący nietrafionych decyzji i naprawiający skutki błędów. Którzy od partnerki wymagają nie tylko pięknej buzi i dobrego gustu w wyborze strojów, którzy są zażenowani jej niewiedzą – i nie usiłują jej bronić, kiedy zostanie to dostrzeżone. Których drażni głupota słodkich idiotek. Wymagający. Dumni i pokorni jednocześnie. Potrafiący mówić o swoich emocjach. Którzy potrafią zamykać swoją kobietę w ramionach na środku ulicy, całować ją nawet na torach kolejowych czy w kawiarni pełnej ludzi. Oni wiedzą, że męskość i kobiecość to nie opozycja – a dopełnienie. Wiedzą, że pozbawieni kobiety są niepełni. Mają poczucie braku. Nie byle jakiej kobiety. To oni zdobywają te odnalezione, jedyne. Nie interesują ich te zdobywające. Są tacy. Wierzę.
* Jego mości życie – bo to nie on je sobie i innym mości, ten jegomość, to jego życie umościło i wkleiło w miejsce, z którego ani się wyrwać, ani w nim tkwić ;)

Reklamy

Tagi: , , , ,

Komentarzy 18 to “W obronie mężczyzny”

  1. torlin Says:

    Ja Ci powiem, że jednocześnie masz rację, i jednocześnie nie masz.
    Masz, bo mężczyźni się nie starają, w pewnym wieku przestają dbać o siebie, o swoje kobiety, stają się straszni.
    Ja staram się być obiektywny.
    Ale kobiety też nie są święte. To, że facet przed krzesłem elektrycznym dostaje 1.500 ofert matrymonialnych jest najlepszym przykładem. Ja tam już swoje lata mam i nie liczę nawet na uśmiech młodych dziewcząt, ale pewnego razu syn mojego brata ciotecznego wziął mnie swoim samochodem: kabriolet, dłuuuugi jak cholera, biały, wielkie światła. Żebyś wiedziała, jak się zachowywały kobiety w sąsiednich samochodach. Mnie było głupio. Widać, że jedzie matka z dwojgiem dzieci, obok mąż, a tu jej gesty. Czułem żenadę.
    A tak naprawdę to sedno sprawy leży zupełnie gdzie indziej. Powoduje to podział facetów, jak to w psychologii się nazywa: na zapładniających i wychowujących. Kobieta dziecko chce mieć z tym pierwszym, ale on wierny nie jest, nic nie załatwi, dziecka nie odbierze (bo zapomniał), ale zabawa z nim jest wspaniała. jakie on ma pomysły!
    Drugi jest kochany, od wychowywania, bez skoków na bok, przykładny…… Ale nuda.
    Bo mężczyzna powinien być i razem z nią bez przerwy i długo w pracy, aby zarabiać.

  2. defendo Says:

    Torlinie – chciałam uniknąć stereotypu. Masz rację, że i taki model istnieje, pewnie dominuje. Sadzę jednak, że to kryzys męskiej tożsamości – a przynajmniej jego symptomy. Mężczyzna potrzebuje grupy – w ramach której rywalizuje, sprawdza się, walczy. Zdobywa. W niej jest nieszczęśliwy również, bo te walki toczą się też o kobiety. I dzisiaj zmienia się wszystko. Grupa rywali konkuruje w pracy. Ale to już nie tylko faceci – są i kobiety. I często wygrywają. Stracił swoją grupę. Nie musi polować. Nie może się sprawdzać, chroniąc rodzinę przed niebezpieczeństwem, takim namacalnym, codziennym. Kobieta przejęła wiele jego funkcji. Przestał być dorosły. Stał się chłopcem, bo może sobie na to pozwolić. Bo pozwalają na to kobiety – celna ta Twoja obserwacja, to one zaczęły zdobywać mężczyzn, odbierając im bodaj ostatni przyczółek. Rzecz w tym, że nie broniony. Jakby faceci tego właśnie chcieli – oddać wszystko i ugrzęznąć w kapciach, marząc o lataniu. Wieczni chłopcy – z braku powodów, by dojrzewać. A my chcemy, żeby to byli mężczyźni, żeby dorastali pięknie. Jasne,że kobiety „raz zdobytej władzy nie oddadzą nigdy”. Szukam więc wyjścia. Bo nie zgadzam się na wirylizację kobiet i feminizację mężczyzn – bo z tego jakaś trzecia płeć się robi, jedna. Ludzi zaczyna różnić tylko zdolność rodzenia.
    Nie chcę! Nie chcę, żeby tak było! Ja się n i e zgadzam!
    Myślę, że funkcją prawdziwych kobiet jest wspomaganie – mężczyzna musi odnaleźć swoją tożsamość. Od nowa. I nie chodzi tu oczywiście o zachęcanie go do „męskich” zachowań. Raczej o przywrócenie mu roli zdobywcy. Oddanie tej adrenaliny, która jest mu niezbędna, żeby się identyfikował z własną płcią. Nie sztucznie podnoszonej na bungee. Tej codziennej.
    Uwierz mi, są mężczyźni, których się nie zdradza. Bo nie. Nawet, jeśli on wyjedzie na długo, nawet kiedy trafi się po drodze interesujący samiec. Są też faceci – którym żadna kobieta nie jest wierna, nawet jeśli nie idzie do łóżka z kimś innym. Masz rację, pisząc o „sednie” – ale częściową, statystyczną. Właśnie dlatego wystąpiłam w obronie mężczyzn – bo z kimś takim chcemy mieć dzieci i chcemy mu być wierne. A biologizm i instynkty są nie najważniejsze, jako że kobieta też człowiek ;)

  3. procesVII Says:

    Już sob ie wyobraziłem

  4. procesVII Says:

    Już sobie wyobraziłem Johna Wayne’a w roli szeryfa, całującego Mary Ann w Saloonie. Popijających razem herbatkę i jedzących szarlotkę. Ku wielkiej uciesze koniokradów, mieszańców zza Rio Grande.
    Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego kobiety takich facetów, skurczybyków, są tak wierne i kochające. A takich porządnych, statecznych i rozsądnych, puszczają się lekko i swobodnie.

  5. Wredota Says:

    Według teorii Procesa,
    Niestety,
    Będą go wiernie kochały
    Kobiety…

    A według teorii Defendo
    To mnie niewierne będą
    Bo serce im się kraje
    Że ja się nie nadaję…

    Wobec, wiec powyższego
    To nie ma nic lepszego
    Jak nosić luźne spodnie
    By puszczać się też swobodnie….

    ©W.

  6. Rojpli Says:

    Defendo pisze:

    „W końcu jej nie zdradził, bo mu się zwyczajnie nie chciało. Bo to wymagałoby jakiegoś wysiłku – zdobywania innej kobiety od początku, wciągania brzucha, umizgów, poznawania, dbania o siebie.”

    :-DD

    Bosko to opisal nasz krajan, Defendo:-)

    Rezygnacja

    Raz w słoneczną, sierpniową niedzielę
    Zenon Dreptak, dysponując wolnym czasem,
    Przygruchał sobie Chudzielakową Felę
    I umówił się z nią na basen.
    Przy czym korzystał z nieobecności żony,
    Bawiącej na wczasach w Małkini
    I był tą randką niezmiernie podniecony,
    Zwłaszcza jak wyobraził sobie tę Felę w kostiumie bikini.
    A nad światem wisiał srogi upał,
    Słońce gryzło jak żółte psisko,
    A ten Dreptak po mieszkaniu swoim tupał
    Przygotowując się na ten wyskok.
    Przede wszystkim nogi sobie umył,
    Zacerował kąpielówki bawełniane
    I pomyślał: Ale tam muszą być tłumy
    Na basenie dzisiaj, że o rany!
    Następnie zaczął robić kanapki
    A pot lał mu się z czerwonej twarzy
    I pomyślał: W towarzystwie babki
    Jeszcze mnie ktoś przyuważy…
    Wreszcie pozamykał wszystkie okna,
    Gaz zakręcił i pożegnał się z kotem
    I wychodzi, a tam spiekota okropna!
    – Joj – rzekł Dreptak i wrócił z powrotem.
    Tu rozebrał się na golaska,
    Z wielką ulgą odetchnął i mruknął z pogardą:
    – Fela Chudzielak w bikini – też mi łaska!
    Co rzekłszy, zjadł te kanapki z jajkami na twardo.
    Legł na tapczan i w absolutnej błogości
    Zaczął zgłębiać twórczość pani Muszkat-Fleszarowej,
    A tę rezygnację tłumaczył sobie bardzo roztropnie ogromem miłości
    Jaką odczuwa do swej żony, Anny Marii Dreptakowej!

    —-
    I mozna miec wiele teorii na to skad to, analizowac z wyrafinowanych inteltkualnie punktow widzenia ta przedziwna kulture nasza, ten matriarchat dreczacy kobiety pod sztanadarami z wizerunkami Poleglych Ojcow, mowic o pokoleniu mezczyzn chowanych bez ojcow, za to w ich wyidealizowanym kulcie, ktorzy to potem przekazuja ten brak wzorcow meskosci synom a oni ich wnukom, podierpac sie analizami, mowic o kryzysie wzorcow towarzyszacych feminstycznej rewolucji i az sie zapetlic i upasc na pysk od wyrafinowania intelektualnego. A taki jeden obrazk Waligorskiego mowi o tym wiecej.

    Widzialem ongi reportaz (bedzie z 10 lat temu) o straszliwej zimie na dalekim wschodzie Rosji, okolice Wladywostkou. Kiedy pekly rury CO a marznaca woda rozsadzala kaloryfery. Widac bylo heroiczna walke kobiet, ich pomyslowosc w organizowaniu prowizorki technicznej, zbieranie opalu, nowatorstwo w technikach uszczelnien. Chlopow nie bylo widac. Na sytuacje kryzysowa reagowali standardowo: pili na umor w grupach rowiesniczych.
    I tyle. To trwa.

  7. Torlin Says:

    Inna rzecz, że jestem wstrząśnięty, ale nie zmieszany, że tak wspaniały autor jak Andrzej Waligórski użył sformułowania „wrócił z powrotem”. :)

  8. Gloomy Slipper Says:

    Wiersz przypomina mi rozmowę Wokulskiego i Wąsowskiej o stosunkach damsko-męskich z naciskiem na męskich. Choć to bardzo luźne skojarzenie.

    Czytając to wszystko mam wrażenie iż zatrzymałem się na etapie:
    Jeszcze jest chłopcem
    żyje w nim nadzieja
    stroi się w zbroję z srebrnego papieru
    jeszcze mu wolno dotykać bezkarnie
    każdego z pytań

    Chcąc uciec od stereotypu podpadłaś w kolejny, który i tak jest kompilacją wielu innych postaw. Nie istnieje recepta na formę uniwersalną nawet w przypadku tych prymitywnych istot jakimi są mężczyźni. Męska duma? Dla mnie, głupota. Fakt faktem, że istnieją rzeczy, których możemy się wyzbywać tylko na własne życzenie np. godność, ale ten twór dumy skalany męskim umysłem i zachowaniem jest co najmniej dziwny. Przede wszystkim jesteśmy naiwni i wierzymy, że zawsze pozostaniemy piękni i młodzi, a po podboju jednej kobiety, która została nasza partnerką dajemy sobie spokój i ulegamy iluzji, że nic nie należy zmieniać.

    P.S

    Znawcą nie jestem, ale grafomaństwo jest na znośnym poziomie ;-)

  9. defendo Says:

    Procesie – też nie wiem, dlaczego. Ale tak jest.
    Wredoto, kokietujesz;)
    Rojpli – może nie chce zdobywać? Nie ze strachu przed tym, że się wyda. Dlatego, że nie musi, to on jest obiektem. Właśnie rolę zdobywcy powinien odzyskać – moim zdaniem. Właściwie ten tekst to apel do kobiet. Bo to my tworzymy mężczyzn. Dzięki nam wyrastają z chłopięcości. To z naszej winy pozostają Narcyzami, Piotrusiami Panami, pantoflarzami. to o Syberii – czy nie znak? Kobiety zmuszone troszczyć się o byt – zrobią to, mężczyźni – zginą. Koszmar.

  10. defendo Says:

    Torlinie – umówmy sie, że to celowy zabieg artystyczny;)

  11. defendo Says:

    Gloomy – nie można chyba uniknąć stereotypu, kiedy się chce uogólnić. I w dodatku piszę krótką notę, nie książkę. Zależało mi na tym, żeby zwrócić uwagę kobiet na to, że odebrały mężczyznom bardzo wiele. Niekoniecznie z korzyścią dla siebie samych. Nie nawołuję tu o powrót do tradycyjnego modelu rodziny itd. Warto jednak może pozwolić mężczyznom na wyłączność w pewnych sferach – niech oni zdobywają kobiety(a ostatnio widzę, że często bywa odwrotnie – ba! facet, który prowokuje kobietę i n i e jest przez nią podrywany, czuje się rozczarowany, zdumiony nawet). Niech mężczyźni rozładowują swoją agresję na różne, cywilizowane sposoby – zgoda na różnorodność. Ale na miły Bóg – to kobiety są bardziej agresywne. Zobacz, co dzieje sie w szkołach. Ileż nienawiści babsko-babskiej! Ile słownych napaści, nawet rękoczynów! Słuchałam dialogu dwóch nastolatek w pociągu – jedna chwaliła sie drugiej, jak to „dała tej małpie z liścia, żeby się od Radka odp…ła” . Klną tak, że męskie „k..a” to drobiazg. I to są n o r m a l n e sytuacje! A ja się NIE ZGADZAM!

  12. Rojpli Says:

    Defendo, piszesz:

    „Rojpli – może nie chce zdobywać? Nie ze strachu przed tym, że się wyda. Dlatego, że nie musi, to on jest obiektem. Właśnie rolę zdobywcy powinien odzyskać – moim zdaniem. Właściwie ten tekst to apel do kobiet. Bo to my tworzymy mężczyzn. Dzięki nam wyrastają z chłopięcości.”

    Ano wlasnie. Precyzjnie rzecz biorac, to tak naprawde dzieki ojcostwu.
    Jakie 10 lat temu czytalem artykul, ktory taki obraz malowal:

    1. Kobiety maja niejako w systemie operacyjnym wicie gniazda i oswajanie rzeczywistosci (vide obrazek z Syberii)

    2. Faceci moga sie tego nauczyc, ale na wejsciu tego nie maja.
    2a. Aby to uzyskac musza nauczyc sie tego w trwalym zwiazku z kobieta. najlepiej zas przez ojcowstwo.
    2b. Jezeli im sie to nie uda – nie wyrastaja z grupy rowiesniczej

    3. Historycznie bylo tak ze kobieta wnosila do zwiazku to oswajanie rzeczywistosci i cywilizowanie faceta, on zas zapewnial ekonomiczne podstawy tego.

    4. W naszych czasach zanikaja tradycyjne meskie zawody, niewymagajace w ogole edukacji, badz niewiele jej. Typowe robotnicze zawody.
    4a. Powstajace nowe miejsca pracy, szczegolnie te niewymgajace edukacji raczej zajmowane sa przez kobiety. Zwlaszcza ze facetom „ubliza” wykonywanie takiej pracy, np. w sklepie.
    4b. Artykul pisany byl w czasopismie brytyjskim i tam powstawanie miejsc pracy np. w handlu bylo rownoznaczne z dawaniem niewyksztalconym kobietom szansy na utrzymanie samej siebie.

    5. Tak wiec kobiety, nawet te gorzej wyksztalcone nie potrzebuja juz facetow do tego zeby sie utrzymac. Wiec przestaja byc tradycyjnym „elektoratem” swoich koelgow, tym bardziej ze ci coraz czesciej nie maja pracy.

    6. Zatem ci faceci maja szanse nigdy nie wyjsc z grupy rowiesniczej, tym samym staja sie elementem potencjalnie kryminogennym.

    7. Z drugiej strony (to juz inne przemyslenia/lektury) w takiej np. Polsce, kobiety pewnej generacji sa znacznie lepiej wyksztalcone niz ich rowiesnicy.
    Ciagna one do wielkich miast bo tam znajduja prace i zaczynaja liczebnie dominowac nad facetami. A czesto rowniez intelektualnie i finansowo.
    7a. mozna sobie tylko wyobrazic jaka sytuacje na tym „rynku” damsko-meskim to tworzy.
    7b. A na wsiach zostaja slabo wyksztalceni rolnicy, ktorzy nie maja zadnych szans na ozenek.

    8. Wiec to wyglada tak:

    -Dreptak senior, ktorego Dreptakowa jeszcze sama sie nie utrzyma (stosunki plac w Poslce + asymetria zarobkow wzgledem plci) – ma w domu ciepelko, wikt i opierunek. Do perwersji i modnego seksu („sexu”) ma agencje towarzyska na rogu.
    -Dreptak junior, po ukonczeniu studiow typu marketing i zarzadzanie pracuje w Korporacji, gdzie srednio na jednego faceta jest 3,5 dziewczyny (rownej mu poziomem ale statystycznei na stanowisku ponizej tego co ma on). To z czysto statystycznych przyczyn czy on ma bodzce do zdobywania? Jak tu tyle jedzenia co na sawannie w porze deszczowej?

    I potem sie dziwic ze osiedla singli gordza sie plotem od drobnych kryminalistow?

  13. Gloomy Slipper Says:

    Defendo,
    A ja Cię rozumiem.

    P.S

    Muszę zacząć jeździć pociągami.

  14. defendo Says:

    Rojpli – dzięki za celne spostrzeżenia:)
    Żeby nie było – mężczyzną można stać się również w związku homoseksualnym, jeśli jedno z partnerów potrafi dobrze pełnić funkcję kobiety – to tak na marginesie.
    Diagnozę można postawić – objawy widoczne okiem nawet słabo uzbrojonym. Lub nieuzbrojonym.
    Poznanie przyczyn choroby umożliwia jej skuteczne leczenie. W tym wypadku – jednak trudniej. Nie chcę powrotu do zależności ekonomicznej od mężczyzn, nie chcę, żeby odebrano kobietom możliwość kształcenia się, prawa wyborcze itd. Ale nie chcę narodzin „trzeciej płci” – istot różniących się od siebie t y l k o możliwością rodzenia i płodzenia. Dlatego tak bardzo ważne jest uświadomienie kobietom, żeby nie zagarniały dla siebie przynajmniej niektórych sfer – domen mężczyzn. Tym właśnie panienkom, dla których bójka między sobą o chłopaka jest czymś zwyczajnym. Bo jest – już w gimnazjum. Poczytałam sobie. Może jeszcze jest czas?

  15. defendo Says:

    Gloomy – to sport dość ekstremalny, prawie jak małżeństwo;)
    Polecam też PKS na trasach do kilkudziesięciu km…

  16. aaamelia Says:

    Defendo prawisz od rzeczy….

  17. Rojpli Says:

    No coz, Defendo. Obijamy sie tu o pewna wlasnosc swiata, rozziew pomiedzy tym jaki on jest, a jaki byc powinien. W idealnym przypadku para ludzi jest ze soba nie w jakims celu ale dlatego ze chce byc razem. Ale nie zyjemy w swiecie przypadkow idealnych. Dzieki czemu mamy np. literature i filozofie :-)
    Przeszlosc byla dosc okropna, jak idzie o interesujacy nas temat. Mysle ze sytuacja kobiet niezle sie poprawila od czasu naszych praprababek.

    Gimnazjalistek bijacych sie o chlopaka bym nie demonizowal jako zajwiska trwalego. Najbardziej niemile jest dla tych dziewczyn, czyniac im jakies szkody w psychice, pewnei i odwracalne. Trend sie odwroci i przyjdzie moda na wiktorianska wynisolosc :-9 Czytalem ongi ze poprawnosc polityczna w sensie tego co postuluja np. feministki to w praktyce zakamuflowany powrot obyczajow wiktorianskich.
    Czesto zreszta to sie proponuje w imie „postepowych obyczajow” to w praktyce stosowanie sie do zasad kultury :-))

  18. defendo Says:

    Ale jakoś mi smutno, Rojpli… W dodatku rozzłościłam się – czego efektem jest kolejny tekst…
    Aamelio – nie mam w zwyczaju prawić do rzeczy – mówię do ludzi. A serio – oczywiście masz prawo do własnego poglądu, nie usiłuję Cię przekonywać.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: