„Nie da się ukryć – chamiejemy”

Tytuł jest cytatem z artykułu w dzisiejszej „Wyborczej”. „Nie da się ukryć, że chamiejemy” – twierdzi prof. Kazimierz Krzysztofek. A ma podstawy, żeby tak mniemać. Badania CBOS wykazały, że 70% dorosłych Polaków wcale nie uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych. Żadnych. Okazjonalne, choćby niewielkie zainteresowanie nimi przejawia 27% rodaków, a zaledwie 2% jest „zdecydowanie zainteresowanych”. Cóż, elity muszą być nieliczne, to wynika z definicji, ale nie przypuszczałam, że aż tak. Książki czyta nieco ponad 37% Polaków(spadek od 2004r. o 15%), na koncerty chodzi 10%(trzy lata temu ponad 22%), na wystawy – 5%(oglądało je 15%), w teatrze bywa blisko 7%(a jeszcze niedawno – 15%).
Krótko, byle jak i jaskrawo – tak najlepiej. W każdej dziedzinie – od miłości po informację. Nawet patrzeć nie umiemy – rzucamy tylko okiem. Blogi z nagimi kobietami, najlepiej celebrity(znanymi wyłącznie z tego, że są znane) biją rekordy popularności. Odsłony trwają tam jednak króciutko – sekundę, dwie. Już w szkole dzieci uczą się „fragmentaryczności” – poznają fragmenty „Chłopów”(jak zatem mają zobaczyć w Jagnie personifikację seksualnej siły natury? jak pojąć ludowe poczucie sprawiedliwości, które każe jej akceptować karę wywiezienia ze wsi na furze gnoju?), fragmenty „Trylogii” Sienkiewicza, „Iliady” itd. Wszystko pokawałkowane, bez czasu do namysłu, bez refleksji. System testów zniszczył skutecznie systematyczność wiedzy. Absolwent szkoły średniej „ogólnie wykształcony” jest szczególnym laikiem. Nie ma bladego pojęcia – nieszczęśnik tresowany do rozwiązywania testów maturalnych – o chronologii epok literackich, nazwisko Rabelais nie kojarzy mu się z niczym, sokół z „Dekameronu” to po prostu taki ptak, pojęcia nie ma o gatunkach i rodzajach literackich, historia to dla niego wielki zbiór faktów i dat, nikomu niepotrzebnych. O całkach nie ma zielonego pojęcia. Idiotyczna reforma, skracająca pobyt w LO(celowo mówię „pobyt”, bo z nauką nie ma to nic wspólnego) do trzech lat zniszczyła dobry system kształcenia. Naprawdę jeden z lepszych w świecie. Jedyny zysk to lepsze opanowanie języków obcych. Ale do tego nie trzeba było budować gimnazjów.
Historii jeszcze niedawno uczono od czwartej klasy szkoły podstawowej i przez pięć lat podstawówki sztubak zyskiwał naprawdę sporo wiedzy. W szkole średniej rozszerzał ją w ciągu następnych czterech lat. Nie musiał jej kochać, ale nie dało się uniknąć pewnej porcji wiadomości. Tak jak nie dało się nie wiedzieć, że po paleozoiku nastąpił mezozoik, a polskie góry powstały w wyniku fałdowań kaledońskich czy alpejskich. Wskazanie na mapie Wenezueli nie było wyczynem godnym wykształciucha, tylko normą, zdziwienie budził ten, kto tego nie umiał. Dziś studenci politologii boją się kolokwium, na którym na „ślepej mapie” mają wpisać nazwy państw azjatyckich. A znalezienie na mapie Polski Lublina jest poważnym problemem dla maturzysty z Poznania. Pozbawcie swoje dziecko dostępu do internetu, a nie będzie umiało znaleźć żadnej informacji, już nie potrafi szukać – zresztą dorośli też opierają się o „Wikipedię” traktując ją jak alfę i omegę, a tam roi się od błędów.
Sprawdźcie, jak piszą Wasze dzieci. Czy umieją sformułować tekst dłuższy niż kilka zdań. Zobaczcie, z jakimi trudnościami boryka się ten, kto ma napisać licencjat, śmiertelnie przerażony, że musi spelnić wymóg oddania minimum kilkunastu stron napisanych samodzielnie. Kretyńskie testy zniszczyły tych, którzy myślą samodzielnie, są utalentowani literacko, mają coś do powiedzenia. Kto czyta wpisy w blogach, które zawierają więcej niż jedno-dwa zdania? I to najlepiej pojedyncze, bo rozumienie zdań złożonych wymaga już pewnego wysiłku, a na to stać nielicznych. Niedawno czytałam świetną notę w blogu Torlina, poswięconą Steinhausowi – na końcu autor przepraszał(!) za zbyt długi wpis. A niech szlag trafi analfabetów i czytelników pisma obrazkowego! Elity czytają! I to z radością. Co z tego, że najlepsze blogi nigdy nie wejdą na najwyższe pozycje w rankingu? Ja będę je czytać. Nie „odsłaniać” dla obrazka, c z y t a ć. I zastanawiać się nad treścią. Nie będę czytać tych, których autorzy wklejają obrazki z sieci, bo umiem je sama znaleźć, chyba że obrazek naprawdę ilustruje myśl autora. Nie będę czytać opisów emocji dorastającej panienki w wieku balzakowskim(mentalnej dziewicy, nie dziewczątka!). Nie będę czytać kolejnych ataków personalnych na wirtualnych znajomych i blogów, których główną, a często jedyną treścią jest gadanie o cudzych blogach. Co innego nawiązanie do tego, o czym pisze ktoś inny – to już polemika lub podanie źródła inspiracji. I mam w nosie „odkrywcze” marudzenie o naszyjnikach scytyjskich czy historii koła – wolę poczytać Cerama czy Kosidowskiego. Ale jeśli ktoś z pasją napisze o tym, że wynalazek strzemienia zmienił dzieje Europy – poczytam z przyjemnością. I że nasza „małpa” w adresie mailowym jest dla Rosjan „pieskiem”.
Do teatru, opery i na wernisaże będę chodzić. Bo mam taką luksusową potrzebę. I niech mi panowie socjologowie nie trują, że takie potrzeby pojawiają się dopiero u ludzi o dochodach powyżej 8,5 tys. zł. miesięcznie, bo to bzdura. I niech mi zwyczajne chamy nie zarzucają snobizmu. Ani tego, że dbam o urodę słowa, że metafor używam wyszukanych. Używam, bo szanuję czytelnika. Nie traktuję go jak przymuła, zdolnego jedynie do odcyfrowywania sms-ów.
A pozostałym mogę tylko powiedzieć: casse toi, pauvre con…

Nota bene – zabrałam kiedyś ze trzy razy nieco młodszego ode mnie syna znajomych do filharmonii, był wtedy w górnych klasach podstawówki i dolnych technikum.Jechał pod przymusem ujadając wielce i twierdząc, że wolałby koncert rockowy. Po kilku latach spotkałam przystojnego faceta w smokingu – w tejże filharmonii; Marcin zaczął tam bywać z wlasnej woli. Gra rocka, czasem zabiera mnie na koncerty i do klubów. Nochżeż można, cholera!

Reklamy

Tagi: ,

komentarze 22 to “„Nie da się ukryć – chamiejemy””

  1. Wredota Says:

    No dobra, to gdzie jest ten Lublin ?

  2. oceanofstupidity Says:

    „panowie, a ten Bałtyk to właściwie jezioro czy ocean?”. – by Tytus ;)

    ***

    przyznaję się bez bicia, że trochę się rozleniwiłem jeśli idzie o moje życie kulturalne ale staram się nadrabiać gdy tylko czas pozwala.

  3. procesVII Says:

    No ale w czym leży problem? Bo młodzi ludzie nie wiedzą, co mają wybrać? Nie ma autorytetów, które polecałyby im zestawy lektur obowiązkowych, menu teatralne czy muzyczne, które byłyby obowiązkowe.

    Wynalazek strzemienia zmienił losy świata, to jest oczywiste. Od strzemienia wziął się tak zwany „strzemienny”. Rosjanie w ZSRR, którzy byli coraz biedniejsi, z powodu braku tego ostatniego kieliszka wódki, zauważyli, już w latach osiemdziesiątych, bowiem zaczęli trzeźwieć, że cara nie ma. Więc obalenie Sojuza przyszło łatwo. Tak oto wynalazek strzemienia, zmienił dzieje historii najnowszej Europy.

    A z tymi dochodami, to gdybyśmy się poznali 40 lat temu i dziś byli razem, mielibyśmy je wspólnie dwudziestokrotnie większe. Wtedy bylibyśmy w elitach, Defendo i chodzili na rauty z Dodą i Wiśniewskim. Ech, ależ się rozmarzyłem.

  4. Rojpli Says:

    No ba!

    Defendo, jest to proces globalny, bynajmniej nieograniczony do Polski.
    Prosze, oto najnowszy bestseller w Niemczech:
    http://tinyurl.com/62hwgn

    „Generacja durniow” czyli „Jak glupi jestesmy naprawde?” Jakby wypisy z twojego postu. Telewizyjna Miss czegos tam, ktora Polske i Holandie lokuje na mapie miedzy Stuttgartem a Monachium.
    Przebojem sa ksiazki goscia ktory napisal „Celownik jest smiercia biernika”, opisujacy podlenie i kretynienie miejscowego jezyka. De facto, jeden z czterech przypadkow znanych gramatyce tego jezyka zamiera, bo vox populi juz nie powie „rynna domu” tylko „rynna od domu”.

    Z czego to sie bierze. Przyczyn jest pewnie wiele. Jedna z nich to odmiana prawa Murphyego:

    „Suma inteligencji na planecie jest stala. Populacja rosnie”.

    Inna to upowszechnianie sie edukacji. Ma byc w przyszlosci 40-50% ludzi z tzw. wyzszym wyksztalceniem. Skutki juz widac. Prace dyplomowe sciagane z interntetu przez dyplomantow profesora co ma 200 magistrantow. Konieczne beda studia nadwyzsze.

    Kultura masowa ktora odkryla ze jelop jest swietnym targetem dla programow o jelopach. Chodzi o to zeby sie NIE wyrozniac czyms wyjatkowym. Wrecz przeciwnie. Ktos kiedys celnie zauwazyl ze uosobieniem tego jest teleturniej „Familiada”, gdzie idzie o to by odgadnac jakie sa najczestsze skojarzenia innych. Niezaleznie od tego czy one sa trafne czy nie.

    Upowszechnienie sie pisma, poprzez wynalek SMSu, chat, internetu. Pewnych ludzi nie bylo ongi slychac ani widac, po nie zostawiali za soba sladow w postaci tekstow. Teraz moga.

    Marketing i PR z jego dzialaniami szumotworczymi. Wchodzisz do ksiegarni, na zasadzie takiej jak mi sie zdarza, bo akurat jestem w Polsce. I stajesz bezradnie wobec ogromu tej produkcji. Krytyka w jakiejs formie istnieje, ale trzeba czytac pewne gazety zeby stamtad jakies wskazowki znalezc.
    W innych gazetach nie am pewnsoci czy nie jest to element akcji propagandowej.
    Panuje przekonanie ze mozna sprzedac w duzym nakladzie kazde zero, jezeli tylko zrobi sie wokol tego szum za odpowiednio duze pieniadze.
    I tak trwa pochod Danow Brownow i calego tego potu i trudu amerykanskich fabrykantow tekstow.

    Nie ma juz prasy, telewizji, ksiazek, filmow, artykulow. Jest „produkcja medialna”. Scisle powiazana z reklama.

    Jak sie do tego odniesc? Zda mi sie ze nie nalezy sie dac zwariowac. I tyle.
    Szukac niszowych filmow w niszowych kinach, czytac to co napisano dawno temu i nie ogladac telewizji. Nie brac sie za nic co jest „promowane”.

    Nawiasem pytajac, co to za sokol z Dekamerona? Nie zdarzylo mi sie czytac, przyznam szczerze :-))

  5. azmb Says:

    Def, taka Cię lubię:) Wkurzoną, przekonaną o swoich racjach (i tu się zawachałam, czy zabiłam jakiś przpadek? ), logiczną i przecudnie złośliwą… po prostu mniam (język czatowy)…. Nie wiem nic o sokole z „Dekamerona”, ale jak zechcę, to się dowiem:)- tego mnie nauczono na studiach (dawno to było, fajne wtedy były programy nauczania, bez googli :)). Wielu rzeczy nie wiem, wielu już nigdy nie będę widziała, wielu już zapomniałam, ale Cię Def rozumiem:).
    balladyna
    ps
    wielu czy wiele? intuicja językowa (wiedza już wyparowała) mnie zawodzi…

  6. azmb Says:

    ups, ale ortografa strzeliłam…. i po co było się wahać? trzeba było po prostu nic nie pisać..:)

  7. Pentagram-(wenus) Says:

    Tak Defendo, potrzeba jest matką wynalazków. A kultura dla tych co nie mają co zrobić ze swoją energią. Student z domu, gdzie była niania i służąca, gdzie pieniążków nie brakowało, w momencie wejścia w dorosłe życie jest tylko człowiekiem władającym słowem niczym aktor, ale kompletnie nie jest przygotowanym do życia. Zmienia partnerki, jak rękawiczki szukając swej wybranej „piastunki”, bo z takiego samego domu spotka jedynie panienkę, która będzie szukać Konrada z „Niani Frani” No chyba, że kupi sobie służbę (na wzór swoich rodziców) lub jego rodzice lub teściowie jemu kupią , a z partnerką/żona pojawiać się będzie oficjalnie na bankietach, imprezach kulturalnych, w muzeach, w teatrach i w łóżku? Ale kto na Boga dzisiaj wchodzi w związki małżeńskie-samobójcy mhihi i ci co dla pieniędzy to zrobią ogrywając romantyczna rolę czyniąc kompletna mijankę jeśli idzie o naturalny dobór biologiczny). O ile szanuję prawdziwych artystów i szczerze podziwiam, a zachwycam się najbardziej tymi i tym co najmniej poznane i tajemnicze, o tyle nudzi mnie papugowanie aż do obrzygania. Dzisiejsze szkolnictwo jest „dnem”w potocznym tego słowa znaczeniu. Mam dzieci w wieku gimnazjalnym i technikum-masz rację żenada. Moje są zdolne, należą do czołówki, nie wdały się ani za mamusią , ani tatusiem. Uwierz wszystkie( 3 szt) skończyły szkolę muzyczną ( 6 letni cykl nauczania) pierwszego stopnia- (1)klarnet i (2)skrzypce. Dzięki indywidualnemu nauczaniu skorzystały wiele. Dobrze wiesz, ze nauka w szkole muzycznej w znaczący sposób działa na rozwój i możliwości i zdolności edukacyjne i w innych dziedzinach. Moja droga Defendo potencjał, jaki posiada każdy człowiek, natrafiając na dobrego nauczyciela, może naprawdę go wykorzystać w pełni. Tylko ograniczenia wynikające z podstaw -jego dzieciństwa decydują o jego niewierze w siebie. Dzieciństwo większości dzieci w Polsce dobrze wiesz jak wygląda ! Świetnie piszesz, prowadzisz temat niczym Tomasz Lis, „mówiąc”, to co chcesz przekazać, i to w sposób taki aby nikogo nie obrazić, nikomu się nie narazić a dotknąć istoty tematu. Pytanie, jakie techniki opanowałaś? Jaka dziedzinę nauk społecznych ukończyłaś? Czujesz się zaatakowana teraz przeze mnie? Jeśli czytają Ciebie politycy, nauczyciele, socjologowie, doktorzy doskonale rozumieją co piszesz i broniąc swojej „skóry” swojej „posadki” swoich racji i przywilejów będą wspierać słowem Twoje tu przemyślenia. Wyobraź sobie, ze prości Ciebie nie czytają. ( no tylko ja) Zależy Ci na tym aby czytali? Jeśli nie, dlaczego o nich piszesz? Gdybym miała pieniądze korzystałabym w pełni z dobrodziejstw kultury. Wyobraź sobie, że pracownik fizyczny po przebytym dniu pracy marzy tylko o jednym-odpoczynku. Mając odpowiednie, godziwe zarobki rozwijałby się. Mając rodzinę, dzieci, inwestowałby w ich rozwój. Ale media i „mądrzy” politycy nimi posługujący się, skierowali myśl ludzką w kierunku = jakoby wartością człowieka było posiadanie dóbr widzialnych ( dobre piękne auto , super chata) i w pełni zasycające życie konsumpcyjne – piękna markowa odzież, dobre jedzenie, super sprzęt w domu … etc. I tłum pędzi w kierunku pozyskania statusu wartościowego człowieka. Dziś myśl ta poszła nieco w kierunku zdobycia statusu osoby wykształconej, bo tylko taka ma dzisiaj szansę na zdobycie dobrze płatnej pracy = do bezpiecznej egzystencji = dostępu do koryta. Samo selekcja sama się dzieje. Ktoś kto chce zdobyć wykształcenie a nie m majętnych rodziców musi zrezygnować z niejednego „dobra” w imię zdobycia wiedzy i oczywiście pracować fizycznie wpierw, nader często. Fizyczny pracownik choćby pracował od rana do nocy nie zarobi NIGDY na tyle, by podnieść się z „gówna”, a jak ma rodzinę to utonął w nim po uszy. Mam wykształconego brata (wszyscy z dzieci mieliśmy jednakowe szanse, ale , ale i ale…) i widzę jak mu fortuna kołem się toczy, jak zdobywa nagrody za dobrą wydajaną pracę( super aktor marketingowy), jak może posiadając gotówkę, nie musząc korzystać z kredytów kosztować na dodatek z rozmaitych zniżek……….(wstaw tu odpowiednie słowa, mnie ich już braknie „bom za tempa”) kupując np nowe auto od ręki. Podczas , gdy ja zaciągając kredyt muszę zapłacić cenę normalną takiego auto plus zapłacić za odsetki zaciągniętego kredytu, i to jest dana szansa na rozwój prostego człowieka-tak my musimy odpowiednio przygotować dzieci do życia, by albo zawalczyły o sprawiedliwość albo nauczyły się aktorstwa, by wykorzystywali „fizoli”, za psi grosz, by oni nie mieli sił myśleć o rewolucji, ani nie dosięgnęli kultury, bo na miły Bóg kto będzie „ zapierdalać”( oooo nawet w słowniku jest ten wyraz – ja pierdole) potem fizycznie? Ktoś musi pracować, by ktoś drugi mógł odpoczywać choćby czynnie (turystyka), szastając tylko papierkami, kartami, karnetami, biletami promocyjnymi. Myślenie jest domeną ludzi, w których płynie błękitna krew. Czy zazdroszczę jemu, memu bratu? Chyba nie, on ma tylko większe uznanie od jemu podobnych, dla nas On nie ma czasu (Wyjazdy do Grecji, Turcji, Słowacji na narty…etc) i…. chyba powoli zaczyna tęsknic … a może nie, nie wiem…
    Mieszkam w okolicy nowo powstałych firm Japońskich-zobacz jak tu traktują ludzi. Dolicz ich czas dojazdu do pracy-ile maja dla siebie wolnego? Podstawa wynagrodzenia to 1.250,- brutto na dzień dobry i przedłużenie umowy tylko dwa razy, na określony czas, a potem na bruk. Czy tacy ludzie maja czas, siły i pieniądze na kulturę? Masz złotą receptę wyjścia z tego bagna?
    Ludziom kultury to na rączkę, taki stan. Bo widzisz ja skończyłam „ekonomik” (liceum) i jedno zapamiętałam i zapamiętam do końca życia-bilans musi być. Co by było, gdyby rzetelnie podzielono pieniądze pomiędzy pracowników, wszystkich? Ci „głupi” kupiliby sobie piękna brykę i zachlali by się w weekend, poszli by do burdelu odreagować swe braki życia codziennego. Ci mądrzy się kształcą lub inwestują w rozwój własnych dzieci. To samo się kształtuje. Elita sama się wyłania skutecznie manipulując prostym narodem. Cóż się stać może, jeśli ktoś inteligentny poruszy tym tłumem?
    Powiedz mi droga Defendo czy potrzebne byłyby faktury i komputery, czy transakcje handlowe miałyby sens, gdyby nie wydobyto surowca do produkcji, nie wyprodukowano na taśmie poszczególnych części, nie „wydobyto” płodów z Ziemi, nie upieczono chleba? Kto składa do kupy cały sprzęt? Kto pracuje w magazynach? A kto ostatecznie TYLKO reprezentuje i handluje i zgarnia największa za to kasę? Pomysłodawca, wykształciuch-aktor-krasomówca-manipulant oddziałujący na psyche społeczeństwa. „A SŁOWO było u Boga i Bogiem było SŁOWO” (zdaje się Ew. św. Jana -początek)
    Musze Ci to napisać. Mam do dyspozycji 2,300,- miesięcznie i stanowimy pięcioosobową rodzinę, i musimy z tego wyżyć, musi starczyć na jedzenie, odzież, opał, higienę i kulturę szkolną dla dzieci. Moją jedyną kulturą jest korzystanie z biblioteki i korzystanie z Internetu, obserwowanie przyrody, interesuję się też kynologią. A największym dobrodziejstwem jest obserwowanie własnych dzieci . Dlaczego to piszę? Bo bardzo chciałabym ośmielić mi podobnych, by pisali, by się odważyli pisać swoją PRAWDĘ w celu jej weryfikacji. Nie użalam się, ale cicho tez nie będę-żyje w wolnym kraju POLSKA.

    Czy uważasz, że jest możliwym, by wszyscy ludzie osiągnęli ten sam poziom wartości, ten sam poziom świadomości, uczciwości czy ostatecznie miłości? Czy możliwym jest osiągniecie przez ludzi do perfekcji aktorstwa? Należy przy tym pamiętać, że wychowywanie to tresura, a najbardziej skuteczna stosowana poprzez naśladownictwo(projekcja, gry transakcyjne). Czy możliwe jest jednoczesne skoncentrowanie w sobie zdolności manualnych i intelektualnych w równym stopniu jednocześnie? Czy pisarz, naukowiec, bez korzystania z dobrodziejstw z cudzych rąk osiągnąłby swój cel? Czy człowiek pracy posiadający do dyspozycji prymitywne narzędzia (niska efektywność i wydajność pracy- mało płatna z powodu malej ilości wyprodukowanego towaru )będzie miał czas na kształcenie się i korzystanie z dóbr natury psychicznej, skoro by żyć musi tak długo działać by osiągnąć minimum?

    Jeśli ten komentarz Cie obraża, szkodzi Twoim interesom-wyrzuć-skasuj. Tylko w tej formie jestem w stanie wyrazić co bardzo chciałabym.
    Pozdrawiam.

  8. antrim Says:

    Zmiany są nieuniknione, bo bez zmian jest zastój, marazm, postęp wstecz. Ale każda zmiana ma swoje ujemne strony. Wydaje mi się, że najbardziej zmieniło się pojęcie czasu głównie dzieki internetowi. Rezultatem jest właśnie ta „fragmentaryczność”, „dźwięko-kąski”, skróty, „real time”, dawne godziny trwające parę sekund. Uczymy się dopiero szybszego myślenia, szybszego czytania, bo bez tego cały świat nano-sekund zniknie a my wrócimy do epoki łupanego kamienia. Walka ze zmianami to, niestety, wojna z wiatrakami. Ale wybór jest Twoim prawem. :-)

  9. defendo Says:

    Wredoto – nie udawaj, kształcili Cię na tyle dawno, że umiesz pisać po polsku, wiesz, co to pełzak czyli ameba i zastanawiasz się nad treścią i formą. Nie tylko tekstów ;)
    Oceanie – znam Cię nieco, czytuję i widzę, jak bardzo Ci zależy na pewnych sprawach. Potrafisz o nie walczyć. Nie zmieszasz się z tłumem masowych odbiorców, wierzę w to.

  10. defendo Says:

    Procesie – włożyłeś nogę w strzemiączko(kosteczka w uchu), nie w strzemię – sądziłam, że kto jak kto, ale Ty dostrzeżesz, jak bardzo ten wynalazek zmienił dzieje Europy. Słabsze armie zaczęły zwyciężać, dzięki tak prostemu „postępowi technicznemu”, myślę, że był n miarę wyprodukowania bomby atomowej(relatywnie oczywiście).
    Poszłabym na raut, ale raczej z Maleńczukiem(pod warunkiem, że nie upiłby się natychmiast), z Szymanowskim(gdyby żył), dla Borgesa nauczyłabym się hiszpańskiego i diabelskiego, dla Hrabala gotowa byłabym nawet napić się piwa, z Seifertem zapewne rozmawiałabym za długo. Nie chcę iść na przyjęcie z Dodą, bo nie lubię towarzystwa wulgarnych(w znaczeniu „pospolitych” pańć, w gruncie rzeczy tak pruderyjnych, że aż boli), ani z Melem Gibsonem(bo boję się purytańskich sadystów), ani z tą panią od Harry’ego Pottera, której nazwisko wyleciało mi z głowy, ale Umberto Eco, Aronson czy Derrida(Houellebecq też) na pewno by mnie zafascynowali. I wielu innych.
    Chesterton mawiał, że aby być bogatym, trzeba być wystarczającą głupim, aby tego pragnąć – zawsze to jakaś pociecha;)

  11. Elżbieta Says:

    Defendo,niestety masz rację,uogólniając chamiejemy i tylko od nas zależy,czy na to będziemy spokojnie patrzeć,czy choćby w naszym najbliższym środowisku coś zmienimy.Dzieci od najmłodszych lat utożsamiają się z rodzicami,i w wieku dorosłym wielu będzie robiło jak oni.
    Czyli to od nas zależy,czy ich nauczymy bywania tu i ówdzie,czy wpoimy nawyk czytania czy po prostu nauczymy ich kultury.
    Pozdrawiam

  12. defendo Says:

    Rojpli – problem również w pieniądzach – uczelnie, chcąc zdobyć kasę, przyjmują wszystkich, ogólniaki biorą matołów, bo na każdego ucznia mają dotację. Z drugorocznością „poradzono” sobie w ten sposób, że z klasy do klasy przechodzą analfabeci. Nauczyciel, który chce bałwana usadzić wypełnia masę papierów i tłumaczy się wszystkim z tego, co zrobił, żeby n i e postawić jedynki.
    Krytyka umarła. a raczek umarli krytycy. Tacy, którzy umieli fachowo ocenić dzieło. Dziś każdy uważa sie z krytyka – nieważne, jaką co ma wartość, ważne, że MI SIĘ PODOBA(NIE PODOBA). Nie umieją powiedzieć, dlaczego – podobanie się jest jedynym kryterium. A że gust jarmarczny? Grunt, że sie podoba. Silikonowa Doda, przerysowany pseudooratoryjnie Rubik, Kołakowski, który b y ł poetą, a jest tekściarzem i to nieszczególnym.

  13. dziecinnie szczera wenus Says:

    Kocham Google, szukałam coś na temat ignorancji i ot co znalazłam :)
    Prawda broni się sama :P

    http://proces.wordpress.com/2006/05/13/ignorancja_polityka_i_malkontenci/

    Defendo, jak ma się Twój wpis do proroctwa Procesa VII Wielkiego z dnia 13 maj 2006? Szczególnie chodzi o statystyki i szkolnictwo, uczelnie wyższe.

    Niemniej zacytuję:
    „Zobaczycie, że za chwilę wykwalifikowany robotnik, fryzjer, czy sprzątaczka, będą więcej zarabiać od nauczyciela, czy bankowca, bo rynek pracy jest liberalny i panuje na nim prawo popytu i podaży. I znowu będziecie narzekać, że po co były te szkoły wyższe, które na tych zadupiach kosztują niemałe pieniądze, a gówno nauczą. Przecież większość tych magistrów dziś wyprodukowanych nie potrafi powtórzyć tytułu swej pracy magisterskiej, a nawet nie umie przeczytać z niej jednego choćby rozdziału ze zrozumieniem.”

    Polecam przeczytać całość.

    I jeszcze raz zacytuję:
    „Zobaczycie, że za chwilę wykwalifikowany robotnik, fryzjer, czy sprzątaczka, będą więcej zarabiać od nauczyciela, czy bankowca, bo rynek pracy jest liberalny i panuje na nim prawo popytu i podaży”

    i podpiszę:
    I tak ma być. Amen !
    Bo jedno bez drugiego nie istnieje. Pora na szacunek dla rzemiosła, ale tez pora na rozum wśród wykwalifikowanych robotników. Procesie ! Procesy są nieuniknione tak jak i proroctwa :)

  14. vogler Says:

    W globalnej wiosce liczy się przede wszystkim statyczny wioskowy, to oczywiste. Może być też tak, że dopiero teraz dociera do nas, jak głupi byliśmy zawsze.
    Okej. Bywam w filharmonii raz w miesiącu, czytam w tym czasie 4-5 książek, podobnie z filmami, czasami jak znajdę czas posłucham jak dyskutują mądre głowy.. Mam wyrobiony gust, podbijam statystyki i co z tego? Nie czuję się mądrzejszy przez sam fakt tego, Fajnie jak ktoś w ogóle uczestniczy w życiu kulturalnym, ale jak dla mnie to zbyt mało, by czynić z tego jakieś sensowne kryterium wartościujące.
    Notabene fragmentaryzm istnieje nie tylko na poziomie vox populi, ale i w kręgach akademickich. Wykładowców, którzy przez 5 lat mojego studiowania przekroczyli ten poziom, mogę zliczyć na palcach jednej ręki. I nie dziwię się temu, tak po prostu jest, znak czasów. Pod względem takiego fragmentarycznego, pseudointelektualnego bełkotu o wszystkim i o niczym „Wydanie drugie, poprawione” zajmuje u mnie zaszczytne pierwsze miejsce.

  15. Pizarro Says:

    „Nie będę czytać tych, których autorzy wklejają obrazki z sieci, bo umiem je sama znaleźć,…”
    Nosz cholera jasna! Obrazki są dla niegramotnych! Zawsze to miło zilustrować słowa. Dobra, nie czytaj, jeśli mnie nie rozumiesz! :P

  16. defendo Says:

    Pizarro, wiesz, że nie chodzi o Ciebie. U Ciebie akurat ilustracje korespondują wyśmienicie z tekstem.

  17. defendo Says:

    Azmb ;) dzięki!
    Pentagramie – ale można wybrać – skoro już idziesz do kina, to na dobry film, w wielu muzeach s dni bezpłatnych wejść, wernisaże są bezpłatne itd. Zgadzam sie z Tobą, że nie jest łatwo, ale można dziecku n i e kupić kiczowatego gadżetu.

  18. defendo Says:

    Antrimie, na szczęście mamy czas do namysłu – na swoich blogach możemy sobie dowolnie długie teksty pisać. I niech nas potępią analfabeci. WordPress pozwala na więcej, również komentatorom. Dlatego tutaj piszę notki bardziej rozbudowane..

  19. defendo Says:

    Voglerze, nie pozbędziesz się etykietki przedstawiciela kultury wysokiej, przepadło ;)

  20. defendo Says:

    Elżbieto, właśnie – mam nadzieję jednak, że to można zmienić. W końcu już Platon pisał o utopijnym ustroju, marzył sobie. A kultura to również to, co „wypada”, nie tylko to, czego się nie zabrania. Dzieciak w autobusie pouczony przez mamusię, że nie wypada wyrzucić papierka na podłogę nie jest uczony na bazie „nie wolno”, bo sam widzi, że wolno. Norma”to się nie godzi”(jest niegodne) powinna być silniejsza, a nie jest.

  21. Torlin Says:

    Kocham Twoje wpisy, Defendo, i z radością włożyłem link do Twojej strony u siebie w Blogrollu.
    I chyba tak nie źle nie jest. Ja puściłem się na głębokie wody, postanowiłem zrobić blog kulturalny, pozbawiony absolutnie polityki i chamstwa. Myślałem, że będę to robił sobie a muzom. Tymczasem ja mam dziennie około 500 odwiedzin. I powtarzam, nie jest to moją zasługą, a czytających. I komentujących. Więc tacy jak my są na świecie. I chwała Internetowi.
    Po prostu Defendo, tak było, jest i będzie. Jeżeli u fryzjera będzie leżał „Menhir” i „Tina”, to będą ludzie, którzy wezmą pierwsze czasopismo ze wstrętem odrzuciwszy drugie, a inni postąpią na odwrót. Takie jest życie.

  22. defendo Says:

    Torlinie, jestem zaszczycona:)
    Nie chodzę do fryzjera, bo tego, co mam na głowie i tak nie da się uporządkować w żaden sposób(najwyżej dwie minuty trwa jakiś ład), analogicznie do tego, co w głowie. Masz wspaniały blog – a ja dzięki Tobie słodka pewność, że ilekroć rozsiądę sie wygodnie w Twoim fotelu, spotka mnie radość ciekawej rozmowy, interesujące spostrzeżenie, że u Ciebie na stoliku obok nie leży żaden kolorowy tabloid dla blondynek, mogę rękę ufnie i na ślepo wyciągnąć i trafić na przyjaźnie ciepłą dłoń.
    Wiem, że świata nie zmienię. Ale warto próbować. Jeśli przestanę walczyć, to sobie trumnę kupię – żeby w niej spać – bo w końcu trzeba się przyzwyczajać ;)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: