Archive for Marzec 2nd, 2008

Bóg pod lupą oksfordczyków

Marzec 2, 2008

„Naukowcy z Oksfordu dostaną prawie 4 mln dol. na trzyletnie badania,
które mają wyjaśnić, dlaczego ludzie wierzą w Boga
Naukowcy z Oksfordu dostaną prawie 4 mln dol. na trzyletnie badania,
które mają wyjaśnić, dlaczego ludzie wierzą w Boga. Pieniądze
zaoferowała Fundacja Johna Templetona, która od lat usiłuje godzić
religię z nauką. Poszukiwaniem źródeł wiary zajmą się
antropologowie, teologowie i filozofowie z oksfordzkiego Centrum
Nauki i Religii Iana Ramseya. – Wiara w Boga jest uniwersalna,
obecna w większości kultur świata, więc być może to ateizm bardziej
wymaga wyjaśnienia – mówi dyrektor centrum Roger Trigg.”

Po tym doniesieniu prasowym – cytuję za „Gazetą Wyborczą” – zaczęła się burza godna Emmy(nie daruję jej tych dachówek, które mi strąciła, wyrzucę jej imię z mojego kalendarza). Obserwowałam dyskusje i zauważyłam pewną prawidłowość – podczas gdy ateiści wyrażali wątpliwość, czy teologowie powinni badać ten problem – bo badać będą niejako samych siebie i zastanawiali się, czy poświęcenie tylu pieniędzy na coś, czego rezultaty są z góry znane, ma sens, to wierzący oczekują „naukowego” potwierdzenia słuszności swoich poglądów. Fundacja Templetona nie jest fundacją neutralną, jest związana ściśle z religią chrześcijańską.
Kościół od wieków starał się powstrzymać rozwój nauki, jeśli zagrażał on kreacjonizmowi, jeśli burzył mit o konieczności istnienia Boga. Wykorzystywał do tego różne narzędzia, walczył mieczem i – o wiele skuteczniej – ogniem, zapalając stosy, na których płonęli ci, którzy mieli odwagę myśleć. Mózg bywa wszak narzędziem niebezpiecznym, jeśli się go używa. Użył go Dawkins, pisząc „Boga urojonego”(ciekawe, czy ta książka jest na indeksie ksiąg zakazanych przez Kościół – sam fakt istnienia tego indeksu jest obrazą dla rozumu). Współczesny Kościół walczy inną, równie skuteczną bronią – pieniędzmi. Przyjrzałam się projektom, których realizację wsparła Fundacja Templetona. Większość z nich nie ma nic wspólnego z nauką. Część jest próbą – co najmniej bezczelną – udowodnienia istnienia Boga przy pomocy eksperymentów naukowych. Bezczelną – bo nawet teolodzy twierdzą, że nie da się zaprzeczyć jego istnieniu poprzez badania – jakże więc można potwierdzić? Każde poważne badanie naukowe musi być poprzedzone postawieniem pewnej hipotezy, którą ma ono potwierdzić lub ją obalić. Obie opcje są równie uprawnione – przynajmniej na początku. Naukowiec – przekonany „święcie” pieniędzmi ze „świętej” instytucji już w fazie formułowania pytań badawczych przestaje być badaczem, stając się narzędziem do udowodnienia „jedynie słusznej” racji.
Nie oburza mnie stwierdzenie Trigga. Może warto dowiedzieć się czegoś o ateizmie, przecież to ateistów trzeba ośmielać, to oni są w mniejszości, narażeni na ustawiczne ataki ze strony tych, którzy swoją religijność łączą z poczuciem misji. A misję pojmują jak pierwsi misjonarze – nawrócić, kogo się da, resztę zniszczyć, a jeśli zdarzy się pomyłka, Bóg i tak rozpozna swoich.
Religia jest użyteczna – nie przeczę. Nie dlatego jednak, że kształtuje moralność – o wiele większy postęp w tym zakresie jest zasługą np.Rewolucji Francuskiej. Moralność nie musi być wynikiem wychowania religijnego, ale tak nauczono wyznawców – i są o tym przekonani(ciekawe, czemu w więzieniach niemalże nie ma ateistów? chyba że to więźniowie polityczni). Moralność otrzymaną z zewnątrz wpojono nam pod nazwą religii – i jesteśmy przekonani, że dzięki niej nie zabijamy i nie kradniemy. A przecież ateiście nie kradną. Nie zabijają, są wrażliwi na cudzą krzywdę itd. Religia jest użyteczna – bo zaspokaja potrzebę, którą ma większość ludzi – oparcia się na jakimś autorytecie. Niewielu jest tak uczciwych, odważnych i ofiarnych, żeby umieć nie tylko wypracować własny światopogląd – oderwany od wychowania(również religijnego), ale go publicznie bronić. Grecy wypracowywali normy moralne – i używali następnie bogów do ich wspierania, nie odwrotnie. Pewnie dlatego właśnie tam – pokolenie po pokoleniu – narodzili się Sokrates, Platon, Arystoteles – tak swobodni, że żaden nie szedł ślepo w ślady mistrza, miał odwagę podważać jego poglądy i tworzyć własny system.
Niech więc oksfordczycy badają, dlaczego ludzie wierzą lub nie wierzą w Boga. Niech korzystają z milionów dolarów. Nie sądzę, żeby powiedzieli coś, co nas zaskoczy, ale dobrze, że będziemy o tym rozmawiać. Rozmowa też wymaga odwagi.

Reklamy