Evviva l’arte!

Mężczyzna jest władcą spojrzenia. Kobieta – obrazem.
Krytycy, pisząc o twórczości mężczyzn, używają określeń kojarzących się z energią seksualną(„silny”, „agresywny”, „gwałcący”, „wielka potencja”, „zapis na nagim płótnie”). Renoir mawiał, że maluje swoim penisem. Kandinsky – że traktuje płótno jak dziewicę, gwałconą pędzlem. Klein poszedł jeszcze dalej – po diabła pędzel? pokrywał farbą kobietę i odciskał jej ciało na papierze. Kobieta była-jest przedmiotem seksualnym – jej ciało wabi oczy, budzi pożądanie; nie ma najmniejszego znaczenia, k i m jest. I jednocześnie jest kompletnie pozbawiona własnej seksualności. Modelki nie pożądają, wstydzą się ciała, zasłaniają twarz, odwracają oczy od widza, są bierne lub przerażone, na ich twarzach nie ma rozkoszy – tak właśnie przedstawiają je mężczyźni. I kobiety. Budząc emocje seksualne – same zostały wyzute z seksualizmu, jakby za karę. Są ucieleśnieniem ideału – kobiety poddanej, biernego obiektu branego w posiadanie. Jakakolwiek aktywność modelki groziłaby naruszeniem męskiej dominacji.
Dziś granice między przedmiotem a podmiotem zatarły się, co potwierdzałoby moją tezę o nieistnieniu granic niefizycznych. To, co ohydne – pociąga. Nie ma tabu dla artystów – nagość, publiczny onanizm, wydzieliny ciała traktowane jako tworzywo plastyczne – to wszystko ma zwrócić uwagę na fakt, że sfera seksualna jest objęta największą liczbą restrykcji, tak jak choroba, śmierć, poród. Można upubliczniać głupotę i nienawiść, wzniecać i prowadzić wojny, zabijać – ale nie należy epatować nagością i miłością. Sceny zabijania może zobaczyć każde dziecko w co drugim filmie, zrealizowane z niemal instruktażową starannością. Nie wolno jednak pokazać dziecku pełnego aktu miłosnego. Nawet Warhol – w słynnym filmie ukazującym twarz bohatera podczas i po akcie seksualnym, ograniczył się do umieszczenia w kadrze wyłącznie twarzy.
Mógł Bernini wyrzeźbić „Ekstazę św. Teresy” łącząc niedwuznacznie seks z religią, mógł purytanin nakręcić „Pasję”, która o cielesności mówi właśnie w tym kontekście, ale prace Nieznalskiej czy Markiewicza – adoracyjne i bluźniercze jednocześnie – są w naszym kraju przedmiotem niewybrednych ataków. A przecież to właśnie oferuje katolicyzm: miłość połączoną z bólem, ascezę i celibat z niemal obsesyjnym pożądaniem, ekstazę z cierpieniem.Ta religia koncentruje się z tak ogromną siłą na ograniczaniu przepisami spraw związanych z seksem i równocześnie zabrania o nim mówić. Zamyka go w mrocznej alkowie, chowa wstydliwie pod kołdrą, nawet erotyzm ma budzić wstyd i poczucie winy. Artyści właściwie nie robią nic innego, jak właśnie dekonstruują mity o seksualności w kontekście religijnym i – szerzej – kulturowym. Paradoksalnie – stosując zabiegi niemal magiczne, odzierając tajemnicę z tajemniczości – umożliwiają odzyskanie radości płynącej z aktu cielesnego obcowania. I jak ich nie kochać?

Reklamy

komentarzy 9 to “Evviva l’arte!”

  1. Rezerwa Says:

    Jedni ludzie jedzą w taki sposób, że patrząc na nich, nabieramy apetytu, inni znowu napawają nas obrzydzeniem.
    To samo jest ze sztuką, która może zohydzić, to co piękne i nadać blasku temu. co jest odrażające. Nie znam się na sztuce i trudno mi tu podać przykłady /nie będę gulgotać/, ale nie lubię nic, co wywołuje we mnie negatywne emocje. Nie chodzi mi o wygładzanie rzeczywistości, ale o pewną rzetelność przekazu /umiarkowane przerysowanie/, a seks i erotyka, jak każda inna dziedzina życia będąca przedmiotem artystycznej obróbki, rządzi się podobnymi prawami. Jedynie karykaturę wyłączam z tego schematu.

    Myślę, że większość z nas, laików, boi się przyznać do własnych reakcji na sztukę i powiela opinie uznanych autorytetów. Próbuję w tej dziedzinie mieć własne zdanie i dlatego zwykle oceniam określony egzemplarz, a nie cały wachlarz dzieł. Jeżeli spodoba mi się jeden „erotyk”, nie ekstrapoluję.

  2. Rezerwa Says:

    Chyba nie wyszło mi to „nie lubię nic”, winno być, ” nie lubię wszystkiego”.

  3. Pol-ar Says:

    Jestem za!!! Zeby chlopaki sikali na stojaco mimo ze pryska niewiemy czy czasami to niezostawi sladu sztuki

  4. Rezerwa Says:

    Mam wątpliwość i zastanawiam się, czy „nadać blask”, czy też „nadać blasku”, z dopełniaczem, czy z biernikiem?
    Chyba jednak, powinno być „nadać blask”, bo przecież „nadać order”,
    a nie „nadać orderu”.
    Defendo, przepraszam za ten bałagan jaki tu zostawiam.

  5. Anonim Says:

    Ja również przepraszam, za to że zawsze miałam kłopot z gramatyką.
    Ale większy chyba mają kłopot jak widzę te hmmmmm z wyrzeźbieniem odpowiedniej sylwetki. Niech zaczynają modelować.
    A upominek będzie dla tej/ tego/tych , kto uczciwie zasłuży.

  6. poltergeist666 Says:

    Mógłbym być kim zechcę, jestem tym kim jestem. Myślę tak jak , mi pozwala myśleć pomarszczenie mózgu. Czuję to, co pozwalają mi wyczuć receptory.
    Sztuka. Jednostka. Wymiar.

  7. Elżbieta Says:

    Poltergeist, a jednak to co wymieniłeś pozwala nam być „innymi”,nieprzeciętnymi… tworzącymi różnoimienne bieguny..
    Pozdrawiam..:))

  8. Mag Says:

    A jednak. Są i tacy twórcy, którzy kobietom nie tylko dodają smaku i aromatu, ale jeszcze obiekty bałwochwalstwa demonicznego, seksualnego i wszelkiego innego serwują w sile ich ciał bałamutnych, a napiętych. Schulz, Bruno Schulz. Najchętniej bym go zjadła. :)

  9. poltergeist666 Says:

    Smacznego, Mag.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: