Przeciętność

Ciekawe, czemu polską specjalnością jest promowanie przeciętności przy jednoczesnym niszczeniu wszystkiego, co oryginalne i nowatorskie? Czyżbyśmy aż tak zasugerowali się dowcipem o „polskim piekle”, że posiada on moc sprawczą, determinując działania?

Ogromną popularnością cieszy się Doda – ubrana i śpiewająca dokładnie tak samo, jak tysiące innych panienek(nie tylko w naszym kraju), najwięcej czytelników zdobywają kolorowe plotkarskie tygodniki – często spolszczone(w zakresie realiów), których cechą charakterystyczną jest zwolnienie odbiorcy z jakiegokolwiek myślenia, sale kinowe są zapełnione, jeśli na ekranie pojawia się kolejny film z cyklu „zabili go i uciekł”, do KFC i innych McDonald’sów chodzą całe rodziny, a bohater programu tv BB zostaje posłem na sejm i autorytetem dla wielu rodaków. Przykłady można zresztą mnożyć.

A tymczasem – w ankiecie na 100 najwybitniejszych twórców świata przeprowadzonej wśród Brytyjczyków – jest Henryk M.Górecki. Kto w Polsce promuje jego twórczość? Propagowaliśmy Moniuszkowską „Halkę” z uporem godnym lepszej sprawy przez wiele lat – na wszystkich kontynentach. Bezskutecznie – bo melomani z łatwością odróżniają epigona od genialnego muzyka, a nasz swojski Moniuszko sympatyczny, owszem, ale gdzie mu tam do Szymanowskiego. Tego dla odmiany nie usiłowała popularyzować żadna z powołanych do tego polskich instytucji – robią to inni. Z dobrym skutkiem – jego utwory znajdują swoje stałe miejsce w repertuarze wielu niepolskich muzyków na całym świecie – wystarczy, że raz się z jego kompozycjami zetknęli, a natychmiast potrafią docenić. Przepiękna kołysanka czy hymn do słońca z „Króla Rogera” to jedna z żelaznych pozycji w menu najsłynniejszych wykonawców. Muzyka psychodelic ma swojego prekursora i u nas. Grotowskiego porównywano do Becketta – słusznie. Jego filozofia teatru ma swoich kontynuatorów – za granicą, u nas postarano się o nim zapomnieć. Odstawał. Studenci szkół filmowych w USA zachwycają się (dziś!) naszym „Rękopisem znalezionym w Saragossie”, zdumieni, że taki film powstał w Polsce i to tak dawno. A wielu intelektualistów niemieckich uważa powieść Potockiego za kultową. Ilu Polaków ją przeczytało? Grupa Behemot odnosi ogromny sukces w USA – można tego typu muzyki nie lubić, ale u nas niewiele osób wie, że to jedna z najbardziej cenionych kapel świata(mowa oczywiście o tym gatunku muzyki). Kołakowski ma ogromny autorytet w Anglii – my znamy nazwisko i właściwie nic więcej. Z jego wiedzy korzystali studenci zagranicznych uniwersytetów, nie naszych.

Niszowość jest trendy. Zapewne miał na to wpływ i internet – tworząc możliwość zaistnienia mnóstwa miejsc, do których może zajrzeć każdy, ale którym wierni pozostają tylko niektórzy. W takich niszach właśnie tworzy się postęp – tam odkrywane są nowe możliwości, pulsuje tętno awangardy.

Przeciętniacy chcą zrównać wszystko i wszystkich do swojego poziomu. Tacy właśnie robili rewolucje kulturalne – z pieśnią na ustach, doskonale wiedzący, że mają wyciąć to, co inne. Potem jednak trzeba było wypełnić pustkę – wtedy okazywali się bezradni. I elita wracała(ta, której nie zdążono zniszczyć), bo egalitaryzm sprawdza się w różnych dziedzinach – nawet w ekonomii(vide egalitaryzm płacowy w „tygrysich” krajach azjatyckich ), ale nie w kulturze. Były premier uderzając w intelektualistów zamierzał ich zastąpić wazeliniarzami – ale oni z natury rzeczy nie są w stanie pełnić roli przywódców intelektualnych. Bo i umysły nietęgie, i charyzma żadna.

Mam nadzieję, że z tymi pokładami głupoty i przeciętności czas zrobi porządek – zmineralizuje je, pozostawiając to, co wartościowe – wytwór elit.

„Rezerwa” wspomniała o aroganckiej, rozpychającej się łokciami przeciętności. Również w necie. Mam cichą nadzieję, że ci, którzy tak się zachowują, wielce sobie przy tym ceniąc własną „świeżość umysłu” istotnie niepokalanego żadną wiedzą i myślą, znajdą się na netośmietniku . Naprawdę nie wystarczy wygulgotanie wyguglowanej informacji, żeby pretendować do miana osoby, która ma cokolwiek do powiedzenia. A właśnie oni cieszą się dziś popularnością Dody wśród innych – przeciętnych. Nawet są uważani za autorytety. Bo lenistwo umysłowe tzw. szerokiego odbiorcy zwalnia go również z prób odczytania myśli niebanalnej. I z krytycznej oceny fraz swoich idoli – a z ich ust tylko frazesy…

Reklamy

komentarzy 6 to “Przeciętność”

  1. Elżbieta Says:

    Defendo…po to Bóg dał nam rozum,żeby z niego korzystać..

  2. barracuda7 Says:

    Piszesz – jak zwykle – gładko. To nawet niegłupie. Ale (wydaje mi się) strasznie banalne. Takich prawd namnożono setki ton. Twój „wytwór elit”
    kojarzy mi się z „wytworem jelit” (przepraszam). Bo i tak bywa. I co z tego wynika? Kołakowski w rozmowie z Michnikiem (będzie chyba jutro w
    TVNie) powiedział, (cytuję z pamięci) „Wszystko, co mamy, to pamięć”. Jesteś wystarczająco bystra, by rozwinąć tę myśl, więc nie komentuję.
    Może przypomnę tylko, że „z pustego i Salomon nie naleje”.
    Ogólnie: to się nadaje na mrzonki przed zaśnięciem. Może dlatego nie
    czytam, a – zwłaszcza – nie komentuję blogów. Podkreślam, że nie napisałem tego z wrogiej pozycji.

  3. Rezerwa Says:

    Defendo, uświadomiłaś mi, że tu w sieci, ja sama uczestniczę w takim promowaniu „nadzwyczajnej bylejakości”, pozwalam sobą manipulować, nie reaguję na wypowiedzi z którymi nie jestem w stanie się zgodzić, wsydzę się tym, ale rządzi mną jak to mówi Proces „chciwość i strach”. Zamiast argumentować, robię uniki, wycofuję się lub milczę. Jestem zmęczona tą wirtualną grą, a nie mam dość siły na zmianę jej zasad.

  4. defendo Says:

    Elżbieto – tylko dlaczego tak nierówno nas obdzielił? ;)

    Barracudo – nie pretenduję do miana odkrywcy. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam – ale uważam, że na zbiorową pamięć zasługują wybitni twórcy. To oni piszą historię ludzkości.

    Rezerwo – na szczęście nie zawsze milczysz. Przeciętności to Ty nie lubisz, bo sama jesteś nieprzeciętna. Zmęczenie minie, wierzę w to niezłomnie. I jeszcze powalczymy! :)

  5. poltergeist666 Says:

    Lubię przeciętność – nie oślepia.

  6. wenus Says:

    Wszystko to, co stanowi odrębność i jest jednostkowe, jest izolowane, odsuwane, wyłączane ze zbioru. Jest dziwne i trzeba odrzucić, gdyż nie mieści się w kategoriach wzorca? Tak, mówię o modzie, zwyczajach, o stylu… itd. Ci, co wyjechali za granice widzą wyraźne różnicę dzielącą naszą kulturę od pozostałych kultur . Np w Anglii spotykają się na spotkaniach towarzyskich ludzie zajmujący rożne pozycje społeczne, różne orientacje seksualne, będący w różnym wieku i z różnych narodowości i jest im razem super i radośnie. Panuje klimat akceptacji i zrozumienia. Wyczuwa się ich swobodę bycia podczas wzajemnych ich relacji. Nie ma dyskryminacji na jakimkolwiek tle. Może gdzieś wewnątrz jednostek, ale nikt na “głos” nie okazuje swojego sprzeciwu. Panuje wolność, która niejednokrotnie wcale być może nie okaże się dobrem dla wielu w przyszłości? Nie ma tam jednak pewnego rodzaju nienawiści, niechęci. Nie ma tam takiej przemocy psychicznej, jaka to ma często u nas w kraju miejsce. Jest tak przynajmniej w tych miejscach , gdzie przebywają moi znajomi, w Anglii. Nie nauczono nas Polaków akceptacji i szacunku dla inności. Nałożyły się na to dwie sprawy-kultura Kościoła i oczywiście pokręcona przeszłość Polski. Czy my mamy coś jeszcze swojego i czy potrafimy w sobie to odnaleźć jeszcze, zachować? Przeszło 1000 lat temu na siłę Słowiańską kulturę “zgwałcono”. Chciałabym więcej wiedzieć co było “przed” w naszych rodach. ( Wiem, że wiele pozostało w naszej kulturze z pogaństwa) Jak było potem mniej więcej wiemy, na tyle na ile mówią dokumenty, które się zachowały. Kto trzymał w garści zapisy historii? Tak, to oczywiste, jest tak zawsze-wykształceni i ci, co dzierżą władzę. Nieświadomi swego bytu, prości, wytresowani, są tylko motłochem, , tłem, podnóżkiem, siła wykonawczą, energia napędową machiny, jaką jest Państwo niczym robotnice w roju pszczół. Ale to mniejszość dominująca stanowi prawo i reguły gry politycznej. Ci nieświadomi, nie wykształceni, nie potrafiliby, bez przygotowania poprowadzić administracji i być władzą ustawodawczą. Czy tak już musi być, pozostać na zawsze? Podziały? Tak, nie ma innej drogi. Ale muszą osadzone zostać odpowiednie głowy na odpowiednim miejscu, nawet z rodowodem z motłochu, jeśli są zdolniejsze i mądrzejsze. Czy grawitacja w końcu zadziała na mózgi, ale nie na pochodzenie i więzy krwi, układy, lecz w końcu na mądrość?
    Obejrzeliśmy kiedyś z dziećmi film pt. “ Czarny książę” Nie trzeba wielu słów by zrozumieć jego przekaz. Wystarczyły obrazy-sceny-relacje-zdarzenia. Cześć osób podziwiać będzie tereny, wystrój wnętrz, kostiumy, dialogi, ich estetykę, formę. To artyści. Cześć widzów z pewnością skupi się na bodźcach, które wyzwalają w wyobraźni, w sferze zmysłów takie odczucia … fetor, klimat odrazy, z pogardą i uprzedzeniem spojrzą na parobków , brudnych od gnoju, zziębniętych na posadce w oborze. Tylko część ludzi odczuje, to co autor chciał pokazać-przekazać…etc

    Posłużenie się pewnymi atrybutami będącymi na fali decyduje o popularności. Podkreślenie u wykonawcy stylu sexy, błyskotliwe odzienie a raczej jego brak ;) , określona figura ( będąca na topie) do tego zachowanie( rytmy w tańcu, sposób poruszania się, akcentowanie wypowiedzi określonymi słowami, nawet modulacja głosem) , które może naśladować przeciętna paniena a zachwyca przeciętnego faceta staje się siłą sprawczą, decydującą o popularności artysty. Niemożliwość dorównywania idolowi pozostawia w milczeniu i tajemnicy bierny zachwyt- nie zostaje wyrażony aplauz. Takie oryginalne wyczyny pozostają zarezerwowane dla ekscentrycznych nielicznych grup, silnych jednostek, zatopionych w swym ego, nie potrzebującym poparcia wielkiej grupy, utożsamiania się z większością. Nie zostają one ( grupy ) tak gromadnie aprobowane.

    Wniosek: Tylko dostosowanie się do potrzeb i oczekiwań dużych grup stanowi o sukcesie. Rządzi tłum!Jednak liderem zawsze pozostaje oryginalny idol, ten pierwszy, ten stwarzający „nowe”, którego, w którymś momencie zapragnie naśladować tłum, ale jest to możliwe tylko w chwili organizowania się nowych grup( pojawiania się nowych ich potrzeb, manifestujących popieraniem powstających idei)
    Polacy zawoalowani swymi „granicami”(ograniczeniami) widzą tylko, to co na zewnątrz. Zakryli swe wartości nie tylko przed innymi, ale i przed sobą. Jednak moja kochana Defendo wierzę w Polskę, wierzę w to coś, co głęboko skryte w każdym człowieku. Wierzę w wykreowanie się tej prawidłowej elity!

    Napisałaś:

    “Były premier uderzając w intelektualistów zamierzał ich zastąpić wazeliniarzami – ale oni z natury rzeczy nie są w stanie pełnić roli przywódców intelektualnych. Bo i umysły nietęgie, i charyzma żadna.”

    Obawiam się, że po raz pierwszy w historii zmiany nastąpią od wewnątrz, ale po cichu, tak spontanicznie, z namysłem, z udziałem rozumu , nie podrygów emocji i szaleństwa . Rewolucje miały racje bytu, gdyż uderzały w psychikę “motłochu” rządnego chleba. Charyzmę posiadali nie tylko szlachetni. Zawsze ustroje po kolei upadały, tak jest bez końca. Zadaję pytanie czy rzeczywiście elita rządzi? Czy jednak z „motłochu” nie wyrasta wciąż nowa i nowa elita( zwłaszcza ostatnimi wieki)? Wyłaniając się z tłumu, nie uderzając w jego intencje, ich potrzeby , nie zaskarbi sobie poparcia żadna grupa. W jednorodności całości populacji skryta jest tajemnica postępu? Nie. Wnioskuję, że nie ma możliwości rozwoju społeczeństwa bez podziałów i bez akceptacji tychże zróżnicowań. Zmuszanie do pozostania pod sznureczkiem- ogranicza. Wielkie odkrycia biorą się właśnie ze sprzeciwu! Znalezienie złotego środka graniczy jednak z cudem.
    Polecam:
    http://psychologia.net.pl/artykul.php?level=211

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: