Perły i pomyje

Samodzielne myślenie wymaga przygotowania. Nie jest dostępne wszystkim. Mogę dziecku opowiadać swoje myśli, pokazywać mu obrazy Boscha, prowadzić za rączkę do filharmonii. I niczego nie mogę wytłumaczyć. Kiedy samo zacznie słuchać, zastanawiać się, konfrontować, kiedy zacznie czytać, naładuje akumulatory wiedzą powstałą dzięki obcowaniu z cudzą myślą, piękną i ważną, zapisaną w tekstach – dopiero wtedy ma narzędzia niezbędne do samodzielnego myślenia. Ta samodzielność nie jest obowiązkowa – większość ludzi doskonale się bez niej obywa. Nie jest im do niczego potrzebna. Ba, sprawiłaby im nawet dotkliwą przykrość – lenistwo umysłowe gwarantuje spokój.

Pop-kultura nie cierpi paradoksów. Nie tyle kreuje, ile reprodukuje rzeczywistość tak, by ją maksymalnie uprościć. W recepturze tej papki nie ma niczego, co kazałoby odbiorcy posiadać jakiekolwiek kompetencje, jakakolwiek wiedzę. Wszystko jest jednoznaczne. Starannie odcedzono to, co mogłoby budzić niepokój, wszelkie aluzje, które odsyłałyby go do skarbnicy myśli ludzkiej, do jakichś dzieł, do idei. Ideą pop-kultury jest brak idei. Nawet śmierć jest oswojona, bo mówi się o niej językiem, jakim uspokaja się dzieci: „odszedł”, „zasnął”, „opuścił nas, ale jest tam, gdzie mu lepiej”. Pop-kultura kocha symetrię: wszelka komplikacja struktur jest dla niej nie do przyjęcia(muzyka atonalna, teatr Grotowskiego czy Becketta, obrazy Pollocka czy chociażby Wojtkiewicza, wiersze bez rymów, antypowieść itp.). Również symetrię ciał – prawdziwa gwiazda jest modelowana i przykrojona tak, żeby jej ciało przystawało do możliwości estetycznych masowej wyobraźni: żadnych deformacji, nadwagi, brzydoty. I symetryczne do innych ciał.

Konia z rzędem temu, kto potrafi rozróżnić głos i styl kilkudziesięciu jednakowo ubranych i jednakowo śpiewających panienek, których piosenki można usłyszeć na tysiącach niemal identycznych imprez, gromadzących niemal identycznych widzów. Cudowna naiwność odbiorców sprawia, że w poszukiwaniu autorytetów – tak dla nich ważnych, bo w sytuacji niepewności trzeba się na kimś oprzeć – odnajdują tych, którzy umieją przemówić do nich językiem tak prostym, że aż prostackim. Wystarczy, że kilka razy pokażą się w tv, że kolorowe tygodniki zamieszczą ich zdjęcia i strzępy informacji. Spece od PR potrafią wylansować każdego, kto im sie podda. Masowy odbiorca pop-kultury nie potrzebuje autorytetów w postaci wielkich ludzi – szuka popularnych i łatwych w odbiorze, nawet jeśli nie maja mu nic do zaoferowania, poza wystudiowanym na użytek tłumów wizerunkiem.

Tymczasem obcowanie z myślą ludzi naprawdę wielkiego formatu – czy też z myślą wielkiego formatu – wymaga przygotowania, refleksji, korzystania z całego arsenału środków, wśród których na pierwszym miejscu jest umiejętność czytania ze zrozumieniem, namysłu nad tekstem, skupienia. Wtedy rodzi się samodzielne myślenie – i ogromna radość. Nawet wtedy, kiedy wnioski są bolesne, nawet wtedy, kiedy niepokój się zwiększa. Kiedy trzeba przekroczyć granice, które okazują się nie istnieć, a to budzi lęk. Wtedy, kiedy wiara ustępuje miejsca zwątpieniu i rozsypują się struktury. Trwa radość.

Czytam fora – rozmaite. Ze smutkiem obserwuję rozpychanie się forumowego popu. Rozpychanie się łokciami tych, którzy nie mają nic do powiedzenia, którzy zalewają innych potokiem truizmów, wyczytanych w kolorowych tygodnikach. Zyskują aprobatę mądrzejszych współuczestników forów. Słyszę wyrazy podziwu dla tych, którzy prostym językiem tłumaczą, że zło i dobro są kwestią interpretacji, beztrosko zmieniają znaczenia, ślizgają się po powierzchni znaczeń. „Gwiazdami” mogą zostać tylko powierzchowni. Odporni na ironię, umiejący odpyskować ku uciesze masowego odbiorcy, arogancko broniący swojego prawa do niewiedzy. To nie jest „ich zbójeckie prawo” – to prawo dziczy. Bo zbójcy mieli swój kodeks honorowy, a członkowie wspólnot plemiennych szczególnym kultem otaczali „wiedzących”.

Wieprz, dowiedziawszy sie o tym, że dawniej, w lepszych czasach dawano świniom do jedzenia perły(tak pojął powiedzenie „rzucać perły przed wieprze”) – sprobował tego rarytasu. Zniesmaczony stwierdził, że ideałem jedzenia są jednak pomyje.

Reklamy

Komentarzy 10 to “Perły i pomyje”

  1. wenus Says:

    …systemy, cybernetyka społeczna, psychologia komunikacji, indukcja-komunikacja interpersonalna, manipulacja … ot wszystko na ten temat :)
    Swoją drogą super temacik-gratulacje.
    Pozdrawiam.

    http://studia.korba.pl/sciagi/psychologia/1,3541,608,art.html

    http://www.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/Cog_plan.html

  2. Elżbieta Says:

    Defendo…na forach..podobnie jak w życiu…są i perełki…których chętnie słuchamy..:))

  3. Rezerwa Says:

    W dużej mierze przyczyną takiego stanu rzeczy jest „kuchnia” w naszym rodzinnym domu.
    Ciężko nam przychodzi zmienić nawyki żywieniowe. Gotujemy podobnie jak gotowały nasze mamy, często inaczej przyprawione dania po prostu nam nie smakują.
    Jeżeli przez większą część życia odżywialiśmy się ziemniaczaną papką, to trudno nam zasmakować w wykwintnych daniach, ale nie jest to niemożliwe. Powoli, dokładnie przeżuwając w końcu znajdziemy ten delikatny, rozkoszny smak i nigdy już nikt, nie nakarmi nas papką, ani ziemniaczaną, ani medialną.

  4. Rezerwa Says:

    Ta „rodzinna kuchnia”, to oczywiście przenośnia. Modna jest przynależność do „kultury masowej”, naśladownictwo i powielanie. Arogancja i rozpychanie łokciami mają wielu zwolenników, a wiedza i związane z nią umiejętności nie są wartością przetargową w formowym bełkocie tłumu. Nie pozwól, Defendo aby ci maluczcy wystraszyli Cię, bo dokąd jesteś Ty i Tobie podobni, mają szanse, choć może niewielkie, na przebudzenie.

  5. proces Says:

    Nie wszystkie wiersze bez rymów i nie każda asymetria są wartościowe. Świnia nie zje też piachu, który, na przykład na Saharze, nie przedstawia żadnej wartości.

  6. defendo Says:

    Elżbieto – właśnie, cała sztuka polega na tym, żeby umieć docenić perły.

    Rezerwo – dzięki! Masz rację, nie dostrzegłam, że faktycznie to dom i wychowanie kształtują smak – o wiele mniejszy wpływ mają samodzielne poszukiwania, z góry odrzuca się to, czego w domu się nie próbowało.
    Ze smutkiem przyjęłam Twoją decyzję o zniknięciu z forum. Rozważ ją raz jeszcze – proszę. Twoje posty zawsze wnosiły coś ciekawego, nie rozmydlając jednocześnie. Umiesz moderować wątek(na którym Ci zależy) – zawracasz rozpędzonych śmieciarz na właściwe tory. Z arogancją to akurat zbyt często mam ostatnio do czynienia, ale na szczęście w wykonaniu jednej tylko – za to nadaktywnej – osoby.
    Zauważyłaś, że przebudzć można tylko ockniętych? Nie przeceniaj mnie – raczej budzę niepokój ;)

    Procesie – chyba mnie nie zrozumiałeś. Nie twierdzę, że wszystko, co niszowe, jest dobre. Dostrzegłam arogancję odbiorców kultury masowej : nie tylko brakuje im wiedzy, ale są z tego dumni. I ta postawa się szerzy.

  7. defendo Says:

    Wenus – ogromnie przepraszam, że Twój wpis tak długo czekał na akceptację – coś się zatkało w poczcie i ustawieniach, nie moja wina. Ustawienia strony były takie, że wklejenie więcej niż jednego linku uniemożliwiało publikację komentarza online, już to zmieniłam. I proszę – ponieważ nadal mam problemy techniczne – podaj mi jeszcze raz link do siebie.

  8. Rezerwa Says:

    Defendo, nie znikam z sieci. Nie mam zamiaru siebie karać i uciekać
    z Twego blogu. Czytam go pilnie, choć nie zawsze komentuję.
    Nie komentuję kiedy uważam, że nie mam nic do dodania, albo po prostu nie czuję się na siłach dyskutować o problemach, które mnie przerastają /jestem zbyt głupia/. Z forum znikam, bo źle się tam czuję i chyba nie mam już nic do powiedzenia. Masz znakomity blog, świetnie piszesz. Ciekawe dla mnie jest to, że Twoje wypowiedzi tu na blogu, nie mają tej mentorskiej barwy, która czasami drażniła mnie w Twoich forumowych postach. Nigdy nie miałam, zresztą nie śmiałabym mieć, jakichkolwiek zastrzeżeń do treści Twoich wypowiedzi, ale wyłącznie do ich formy/mam nadzieję, że o tym wiesz/. Zawsze masz we mnie wierną czytelniczkę.

  9. Rezerwa Says:

    Defendo, miałam na forum napisać jeszcze jeden wątek, ale uznałam, że być może adresaci nie zrozumieją i przejdzie bez echa. Miało to być
    o cenzurze, o tym, że presja i szantaż emocjonalny, to bardzo perfidna, wyrafinowana forma cenzury i szczególnie bolesna.

  10. defendo Says:

    Rezerwo, ależ napisz – zapewniam Cię, że będzie odzew, nawet jeśli cichy – to zaistnieje. Pomyśl o tych wszystkich, którzy n i e napisali z tego powodu, nie chcąc stać się obiektem niewybrednych ataków; o tych, którzy maja wiele do powiedzenia, ale milczą, nie mogąc się zebrać na odwagę. To tekst dla nich. Może się ośmielą.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: