Makiaweliści

Nicolo Machiavelli, pisząc swojego „Księcia” – traktat o uprawianiu polityki – tworzył doktrynę, w myśl której przemoc, obłuda i podstęp, jeśli tylko cel jest określony, to metody uprawnione i skuteczne.
Każdy z nas jest makiawelistą. Różni nas tylko poziom nasilenia tej cechy. Jedni potrafią długo patrzeć w oczy osobie okłamywanej, inni od razu spuszczają wzrok, bo czują dyskomfort psychiczny, kiedy jakieś okoliczności ich do kłamstwa zmuszają. Dobry manipulator jest jednak niebezpiecznie blisko psychopatii – traktuje ludzi jak przedmioty, używane dla zaspokojenia jego potrzeb, desperacko wymaga od innych ich spełnienia. Kontakt z innymi nawiązuję tylko wtedy, kiedy widzi w nim jakąś korzyść. Nie interesują go ci, którzy nie pozwalają sobą manipulować.

Uciekam przed manipulatorami, rozpoznając ich najczęściej po tym, że stawiają mnie przed wyborem typu „zgwałć matkę albo zabij ojca”. Usiłują zmusić do wykonywania niechcianych przeze mnie czynności. Taki „narcyz” bezgranicznie w sobie zakochany, musi znaleźć potwierdzenie tej miłości u innych. Idzie do spowiedzi, chcąc niby to przyznać się do grzechu pychy („proszę księdza, dziś spojrzałem w lustro i uznałem, że jestem najpiękniejszy”), ale w gruncie rzeczy oczekuje potwierdzenia swojej doskonalości(„ależ synu, ty jesteś piękny, zobaczyłeś w lustrze prawdę”) i nic go nie oburza tak bardzo jak brak potwierdzenia („nie, synu, to nie grzech pychy, tylko złudzenie optyczne’).
Narcystyczny manipulator umie intrygować innych, potrafi stać się popularny, tworzy własną legendę, wkładając w to wiele wysiłku. Bywa postrzegany jako charyzmatyczny przywódca; skupia wokół siebie tych, których wabi mit przez niego stworzony. Spróbujcie jednak poznać jego cele… czy tak naprawdę o coś walczy, czy też jedyną jego ideą jest zaspokojenie własnej nadrzędnej potrzeby – podziwu i uznania innych dla wzmocnienia jego miłości do siebie. Czasem używa maski, głosząc jakąś utopijną ideologię, czasem rzeczywiście realizuje cel, który jest społecznie potrzebny. Ten cel realizuje niejako przy okazji – dla niego samego najważniejsze jest wyłącznie własne dobro. Wrażliwi – czują wiejące od niego zimno(chłód emocjonalny charakterystyczny dla psychopatów), widzą jego nieumiejętność tworzenia prawdziwej więzi z innymi.

W sieci są manipulatorzy – jak w życiu. W życiu są manipulatorzy – jak w sieci.

Przekonanie o własnej wspaniałości charakteryzuje również ludzi obdarzonych prawdziwą charyzmą, artystów, twórców. Podziw dla ich dzieł i dla nich samych jest konieczną do ich rozwoju „zapłatą”, pożywką, dzięki której się mogą się doskonalić. Makiawelista zaś nie ma wątpliwości, że jest cudowny – też żąda podziwu, ale – w przeciwieństwie do twórców – o wiele częściej bywa brutalny, agresywny, arogancki – przechodząc potem do przymilności, pozornego altruizmu i fałszywej skromności.

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarzy 7 to “Makiaweliści”

  1. proces Says:

    Nie postrzegam sieci jako miejsca, w którym można by było czerpać korzyści, jakieś materialne. Widzę internet- bo o nim piszę- jako miejsce do pogawędek, najchętniej edukacyjnych. Samo zaistnienie w sieci, ma służyć li tylko i jedynie dla pozyskania głosów w narracji. Na pewno silnym elementem, przemawiającym za budowaniem dyskusji w sieci jest to, że jest ona darmowa i dostępna dla każdego. „Tit for tat”, sprawdza się tu świetnie, choćby w tym moim komentarzu. To, że tu teraz piszę jest dowodem na efektywność strategii „oko za oko”. Ty piszesz u mnie, ja u Ciebie. Drapiemy się po plecach.;) I jak pisałem, bez zawiści i bez Schadenfreude. Nie patrzymy na to, jakie korzyści osiągają inni, samy optymalizujemy swój strategiczny profil.
    Ja sam, ten realny, postrzegam sieć jako grę. Świetnie sprawdzają się tu strategie z teorii gier. Widać, też, które metody i koncepcje są dominujące.
    Narracja czy też jej pasja nie są wystarczającym powodem, by stosować jakąś specjalną strategię, wybiera się tę subiektywnie optymalną.
    Makiawelizm jest dla mnie zrozumiały, kiedy ludzie walczą, w ich pojęciu, o życie, o dobro ich rodzin. Bo kiedy człowiek walczy o życie, to chwyta się każdej metody. Trudno mu mieć to za złe. Albo jeśli rzecz, o którą walczymy to wolność.

  2. Mikosz Says:

    Twoje notki defedo czytam zawsze dwa razy. Raz normalnie , rzeczowo i merytorycznie. Drugi raz czytajać puszczam wodze wyobraźni i wstawiam pewne słowa w Twoje słowa. Dziś słowo narcyz zastąpiłem słowem proces7 i poczułem się jakbym na nowo odkrył szyfr enigmy…:P

  3. Elżbieta Says:

    Defendo…każdy w jakiś sposób jest krzywdzony przez los…

    Mikosz trafne spostrzeżenie…:))

  4. Puzzla Says:

    świetny tekst …chyba wiem o kim mowa ;)
    …pozdrawiam

  5. tilow3 Says:

    Bardzo podoba mi sie to co napisalas… :)
    Duzo mysle o tych słowach, zapadły głeboko. Zastanawia mnie, czy fakt, ze wiekszosc z nas widzi w tym co zawarłas, sporo prawdy, jednoczesnie utozsamia nas z cechami ktore opisalas? Czy ja sam nie jestem tym…

  6. Puzzla Says:

    zazwyczaj tacy „zaawansowani” makiaweliści nie przyznają się do tego faktu i przyjmują postawę obronną pod takimi zarzutami, tak więc tilow3 , przypuszczam, iż nie jest z Tobą tak źle ;)

  7. dwumetylo Says:

    nie koniecznie, tutaj można być anonimowym i po prostu podzielić się swoimi sukcesami odnośnie manipulowaniem jednostkami lub masą.. wiadomo iż w życiu codziennym taka osoba się nie ujawnia, lecz można połechtać swą próżność.. co jest znaczące dla postawy makiawelisty..

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: