Pytam

Czyje życie jest, a czyje nie jest warte życia? Czy nie zależy to od jego jakości?
Przecież życie biologiczne nie jest tożsame z życiem osobowym. Kiedy nie ma świadomości, wolności decyzji, niezależności – czy warto trwać? W stanie wegetatywnym? Jakie są „normy minimalne”, które powinno spełniać życie warte życia? Dzieci anencefaliczne pewnie ich nie spełniają.
Wciąż zdumiewa mnie to, że wyznawcy zasady świętości życia bywają jednocześnie zwolennikami kary śmierci. Sanctity of life powinna przecież chronić każde życie jako najwyższą wartość (zwłaszcza to zagrożone, osłabione, ale i to, które należy do zbrodniarza). Zgodnie z postulatem Kanta: człowieczeństwo jest celem, nigdy środkiem.

Czy każdy embrion ma prawo do życia? Jeśli przyjąć, że nie każde życie jest warte życia – nie ma, jeśli założyć zasadę świętości życia – ma. Prawo brytyjskie zezwala na eksperymenty z embrionami do czternastego dnia ich istnienia, potem już nie. Jakby dwa tygodnie były jakąś cezurą. To pewnie próba pogodzenia obu zasad. Tyle że nie da się ich pogodzić – człowiek albo może być środkiem do osiągnięcia jakiegoś celu, albo nie może nim być. Nawet jeśli tym celem miałoby być dobro drugiego człowieka.

Jak ocenić – bez emocji – problem aborcji, zapłodnienia in vitro, eutanazji? Czy zwolennicy i przeciwnicy tych metod są do końca świadomi, dlaczego wybierają taką właśnie postawę? Przecież nie jest ona czysto racjonalna, bywa narzucona z zewnątrz, przez Kościół, środowisko, doświadczenie i pewnie masę innych czynników. Państwo i jego instytucje muszą uregulować te sprawy, a w krajach nieteokratycznych i nietotalitarnych są usługowe wobec człowieka, a nie odwrotnie.

Reklamy

Komentarzy 5 to “Pytam”

  1. sirlancelot Says:

    Życie jest darem. Nie należy go marnować. Jakość życia może się drastycznie pogorszyć. Nie ma znaczenia status czy etap tego życia. To się może stać w każdej chwili. Nawet ze świadomością, wolnością decyzji, niezależnością możemy nie potrafić sprostać temu co nam życie przyniosło. Teorytycznie można się z życia „wypisać” w każdym momencie. Uważam jednak, że błędem jest zamach na swój żywot. Życie jest walką. Jeśli upadasz to nie po to by leżeć tylko po to by znaleźć rozwiązanie i wstać.

    Nie jestem zwolennikiem kary śmierci. Śmierć nie jest dla mnie karą tylko wybawieniem. Skazanym na karę śmierci oddaje się przysługę.

    Eksperymenty – tak, jeśli mają pomóc. Cierpienie – nie. Gdzie kończą się komórki a zaczyna człowiek, który czuje?

    Nie da się bez emocji ocenić problemu aborcji, in vitro, eutanazji. To nigdy nie będzie postawa czysto racjonalna. Nie da się wytłumaczyć czym są te rzeczy bez poznania opinii innych – kościoła, środowiska, doświadczenia, itp.. Wciąż tyle samo przeciwników ilu zwolenników.

  2. zyza Says:

    Pytasz, ale ja nie znam odpowiedzi. Dla Sirlancelota odpowiedź, jak zauważam, jest niczym puszczenie bąka. Mogę tylko zadać kolejne pytania, Def. Jak mam analizować zagadnienia, które są mi obce? Na co zda się moje teoretyzowanie? Nie mam bladego pojęcia jakie zajęłabym stanowisko, gdyby jedna z sytuacji stała się „moją”. Być pewnym swojego zdania, to skazywać się na niekonsekwencję (vide: Sirlancelot). Może to wszystko sprowadza się do egoizmu? Mogę uważać, że na czyjeś cierpienie trudno patrzeć, ale czy ja umiałabym je ukrócić? Mogę uważać, że embrion ma prawo do życia, ale gdybym wiedziała, że z danego embriona urodzi się zabójca mojego dziecka, chciałabym żeby się urodził? Mogą mnie oburzać dwa tygodnie na eksperymenty, ale czy nie będę ufać tej „medycznej cenzurze”, gdy dowiozą na czas organ do przeszczepu? Itd. Itp.

    A na takie herezje, to ja jestem za krótka, by skomentować. Gałęzie opadają. Sirlancelo napisał: „Nie jestem zwolennikiem kary śmierci. Śmierć nie jest dla mnie karą tylko wybawieniem. Skazanym na karę śmierci oddaje się przysługę.” Sirlancelocie, myśl i pisz. Dokładnie w tej kolejności – jak mawiał Wielki Szarm.

    Pamiętam wykład o głodzie na początku lat 30-tych na Ukrainie. Przebieg, liczby, gdzieś się pojawiło słowo kanibalizm, potem znowu liczby, miejsca… Bez emocji. Rozdano nam potem fragmenty relacji. Wieczorem siadłam z kawką do lektury. Gdy doszłam do miejsca, w którym kobieta miała DYLEMAT które dziecko zabić, by wykarmić pozostałe – zwymiotowałam. Łatwo szukać zaraz usprawiedliwienia w „specyficznej sytuacji”, ale ta sytuacja nie była specyficzna. Ona po prostu była. Kilka lat wcześniej ta kobieta nie miała takiego DYLEMATU.

    Właśnie dlatego roztrząsanie takich zagadnień, gdy siedzę teraz z kawą i petkiem, jest bez sensu. Gdybanie…

  3. defendo Says:

    Takie gdybanie jest moim zdaniem konieczne,Zyzanio. Bezrefleksyjność czyni z nas mechanizmy do transportu DNA w czasie – nie chcę tak. Pewnie, można nie zastanawiać się akurat nad tymi problemami, ale one prędzej czy później dotkną nas bezpośrednio. Staram się więc – nie obarczona w tym momencie emocjami – pomyśleć różne sytuacje. Wiem, że myśląc – potencjalnie je stwarzam. Pcham się w zaklęte rewiry.
    Kara śmierci nie jest żadnym wybawieniem. Mit o wyrzutach sumienia zbrodniarza jest t y l k o mitem. Nikt – pozbawiając życia ofiarę(zbrodniarz) czy zabijając sprawcę(kat) nikogo nie wyzwala. Nikomu nie wyświadcza przysługi. To zbrodnia i zemsta w jej następstwie – czyli coś tak prymitywnego, że aż się wzdragam.

  4. sirlancelot Says:

    Przyznam się, że niestety nie rozumiem ale obawiam się, że na tłumaczenie zyzy? zyzi? nie mam co liczyć? Wszak zyza pisze:

    Pytasz, ale ja nie znam odpowiedzi.

    A na takie herezje, to ja jestem za krótka, by skomentować.

    Zyza, myśl i pisz. Dokładnie w tej kolejności – jak mawiał Wielki Szarm.

  5. zyza Says:

    „Pewnie, można nie zastanawiać się akurat nad tymi problemami, ale one prędzej czy później dotkną nas bezpośrednio.” Def. – dramatyzujesz.;)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: