Archive for Listopad 2007

Zło?

Listopad 29, 2007

Najczęściej używanym argumentem dla konieczności istnienia zła jest ten, że bez zła nie ma dobra. Taki sposób myślenia porządkuje chaotyczny świat, pozwala nie zwariować w chaosie, buduje bieguny przeciwieństw, pozwalając nam istnieć między nimi. Zło – dobro, miłość – nienawiść, zysk – strata itd. polaryzują rzeczywistość, wprowadzając pewien ład.
Czy istnienie zła jest jednak konieczne? Czy nie można się bez tej koncepcji obejść?

Argument sokratejski(demagogiczny) – człowiek jest z natury dobry. Każdy. Jeśli czyni źle, to na skutek niewiedzy. Wiedza jest zatem warunkiem dobra.
Argument teologiczny(oparty na dwóch podstawowych przesłankach, co do których wierzący nie mogą mieć wątpliwości): zło nie istnieje, ponieważ jest tylko jeden Bóg i Bóg jest dobry.

(more…)

Reklamy

Pech

Listopad 26, 2007

Bunio należy do pechowców straszliwych. Pechowiec niestraszliwy sam ponosi skutki swojego pecha – Bunio obdarza nimi otoczenie. W moim domu przy okazji imprezy towarzyskiej otwierał szampana. Zwyczajnego na szczęście – czyli rosyjskiego. Cenność trunku była niewielka, więc uznałam, że można mu powierzyć tę czynność. Nie przewidziałam, że Bunio potrafi zamienić każde działanie w totalną porażkę. Trafił w żyrandol. Tzw. zwis trzypłomieniowy. Płomienie zgasły wszystkie. Po włączeniu bezpieczników okazało się, że to, co chrzęściło pod nogami było resztkami przedwojennego klosza. Co z tego, że stłukł się tylko jeden? Trzeba było kupić trzy jednakowe. Co gorsze – pretensje powinnam mieć właściwie do siebie. Powinnam pamiętać, że Bunio we własnym domu otwierając czerwonego szampana(wyjątkowe paskudztwo) chciał to zrobić efektownie, więc nieco wstrząsnął przed otwarciem. Udało mu się oblać część gości – co nie było takie złe – gości się wypierze, a być wykąpaną w szampanie… marzenie… Problem w tym, że oprócz gości oblał też świeżutko malowane, białe ściany – przyjęcie urządził z okazji zakończenia remontu.

(more…)

Cierpienie

Listopad 23, 2007

Każde cierpienie – bez wyjątku – jest złe i niepotrzebne. Ból nie jest żadnym przywilejem, nie uszlachetnia, nie jest „doświadczeniem zesłanym przez Boga”, a więc jego darem. Jest czymś zwierzęcym – tym straszniejszym, że bogatszym o świadomość cierpienia. Niczemu nie służy. Jesteśmy wobec niego bezbronni, nawet w momentach ulgi nas nie opuszcza, bo wtedy czekamy na kolejny atak. To czekanie może być nawet okropniejsze od samego cierpienia.

Co z tego, że w ten sposób nabywamy nowych doświadczeń? (more…)

Inni

Listopad 18, 2007

Piekło to inni – rzekł Sartre. Dodam dziś – i niebo. Otwieram się na świat, który jest    d l a    m n i e, więc zawracam ku sobie, żeby utrzymać własne istnienie. Do tego właśnie potrzebuję Innych. Ustawicznych spotkań. Każdy mój gest w stronę Innego, każde słowo, kwestionuje mnie samą, pakuje mnie w zdarzenia, które nie powinny mnie obchodzić. Każde spojrzenie Innego, które zatrzymuje się na mnie odradza we mnie lęk i nadzieję. Pragnienie kogoś Innego to sens, być może sens życia. Każdy, kto wychodzi mi naprzeciw, staje się od razu sensem, dla którego wyrażam coś w geście ekspresji – i który w takim samym geście wyraża siebie. W necie Inny nie ma fizycznej twarzy, która podkreśla jego obcość. Wyraża myśl, a ta akcentuje bliskość.

(more…)

Moralitet z piłą w tle

Listopad 16, 2007

Władze miasta kupiły projekt wysokiego budynku. Za wysokiego, jak się okazało. Obecność specyficznego podłoża i regularna wystrzałowa eksploatacja granitu w granicach miasta wykluczyły możliwość wzniesienia wieży Babel. Kupiony projekt nie mógł się jednak zmarnować, urzędnik wziął więc nożyczki i pociął go na trzy części w poprzek. W efekcie pierwszy blok ma piwnice, drugi nic, trzeci strychy. Wszystkie mają ogromne klatki schodowe z miejscem na windy i zsypy. W zamian mieszkania dysponują „pokojami” o powierzchni np. siedmiu metrów kwadratowych.W takim cudzie mieszka Ewa – smukła i śliczna. (more…)

Obowiązki(profanum)

Listopad 13, 2007

OBOWIĄZKI  (PROFANUM)

Czemu zamykasz oczy i odwracasz głowę? Przecież to Twój mąż (kochanek), wspólnie pchacie taczki życia. Dlaczego patrzysz na Nią przy zapalonym świetle jak na ilustrację ze „świerszczyka”? Przecież macie dzieci, przynosisz pieniądze na dom. Skąd te ślady ustawicznego zmęczenia na Waszych twarzach? Bruzdy rezygnacji wokół ust?

Potraficie rozmawiać o „tych” sprawach, wszak jesteście kulturalnymi, dorosłymi, kochającymi się ludźmi. Z akcentem na „się” – każde z Was „się” kocha. Mówisz do Niej „Żabciu”, czasem – w przypływie odwagi – nawet „Muszelko”, Ona nazywa Cię „Misiaczkiem”, w łóżku wymknie Jej się „Jedyny mój” (jako informacja, że Cię nie zdradza, albo że nikt inny Jej nie chce). Umiecie rozmawiać – rzeczowo ustalacie pozycję, na którą dziś         j e d n o          z Was ma ochotę, może jutro wybierze to drugie?

(more…)

Wolę zwierzęta

Listopad 9, 2007

Pokochałam mojego syna natychmiast. Był dla mnie oczywiście najcudowniejszym dzieckiem na świecie, małym cudem. Mój ówczesny mąż i świeżo upieczony tatuś chyba jeszcze mocniej – mógł całymi godzinami patrzyć na śpiące niemowlę i po prostu uśmiechać się. Zaczęły się rytualne wizyty krewnych-i-znajomych w celu obejrzenia dzieciaka i udzielenia mnóstwa rad, jako że nasze doświadczenia z niemowlakami były żadne, a pod ręką nie było nikogo „dorosłego”. Wizyty same w sobie były znośne, o radach można było zapomnieć natychmiast, ale nie umiałam pogodzić się z wyrazami podziwu dla rzekomej urody naszego syna. Niemowlę jak niemowlę: wielka głowa(w tym wypadku łysa kompletnie), chude i krótkie kończyny, za długi tułów – zwyczajne. Na szczęście przeszło mu – dziś jest urodny, ale wtedy… brrr… Patrzyłam ze zdziwieniem na tych, którzy się wyglądem tej „propozycji na człowieka” zachwycali, podejrzewając ich w duchu o hipokryzję. Głośno zaprotestowałam tylko raz – natychmiast zaczęto mnie „prostować” i podejrzewać o brak instynktu macierzyńskiego i wywołanie kilku wojen, w tym dwóch światowych. (more…)

Jeden pan drugiemu panu…

Listopad 7, 2007

Jednego z moich znajomych nazywamy Słoniem. Nie mam pojęcia, dlaczego – gabaryty ma ogólnoludzkie. Posiada nawet dość atrakcyjną powłokę cielesną zapewniającą mu sympatię i wdzięki coraz to nowych panienek-reformatorek (reforma ma mieć charakter ustrojowy i zmienić niestałego samca w statecznego męża). Ma też dwie cechy wyróżniające szczególnie: udało mu się stracić uzębienie w wypadku samochodowym – udało, bo mógł stracić więcej, jako że w kolizji uczestniczył pociąg; druga to specyficzna reakcja na napoje, których nieużywanie ślubują harcerze – kicha wtedy potężnie i często. Wtedy zdarza się, że jego trzecie w życiu zęby tracą przyczepność, co może nieco szokować osoby wrażliwe i wyczulone na estetykę jamy. Gębowej. Widziałam kiedyś, jak gorączkowo poszukiwał na podłodze wśród tańczących nieposłusznej protezy – widziałam też minę jego partnerki, a było na co popatrzyć, jako że była akurat przez niego świeżo zdobywana i nie wiedziała jeszcze, że przystojniak nie wszystkie części ma naturalne. (more…)

Dobrzy Ludzie

Listopad 5, 2007

Dobrzy Ludzie wiedzą lepiej. Nie myślą, wiedzą i już. Lepiej wiedzą, czy jestem głodna, czy jestem stosownie ubrana, czy moje poglądy są czyste (brudnych trzeba się natychmiast pozbyć lub je wyprać w dobrej pralni chemicznej).
Dobrzy Ludzie( w skrócie: DL) nie spoczną, dopóki nie ukształtują świata, a już przynajmniej otoczenia, na swoją modłę metodą pouczania.Jeśli nie pomoże – metodą bicia na odlew – morda do bicia zawsze się znajdzie. Bić należy w rękawiczkach. Najlepiej jedwabnych i białych. Nigdy nie zdejmują prawej – dawniej naga prawa dłoń oznaczała czystość intencji i pokojowe zamiary. Dobrzy Ludzie o tym nie wiedzą, ale podświadomie chronią ręce, bo twarzy nie mają.
(more…)

TEJ SAMEJ FALI O-PiS-YWANIE

Listopad 3, 2007

W geniusz polityczny Kaczyńskiego nie wierzę – wzdraga się przed tym gwałtownie mój umysł, a nawet trzewia. Nie posądzam go jednak o głupotę. Wcześniejsze wybory – nawet z wkalkulowanym w nie ryzykiem porażki – były jedynym korzystnym wyjściem z sytuacji, w jakiej się znalazł. Rządzić państwem nie potrafił, zapewne spostrzegł, że to nie mała firma, którą da się sterować ręcznie. Inaczej sterować nie umie – nie mając zaufania nawet do własnych pretorianów. (more…)