Defendo odchodzi… tak jak chciała… bez bólu, jęków i majaczenia….
spokojnie…
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten do listy ulubionych.
This entry was posted on Październik 23, 2010 at 5:25 pm and is filed under defendo. Możesz śledzić odpowiedzi na ten wpis przez RSS 2.0.
You can leave a response, or trackback from your own site.
Październik 23, 2010 o 6:57 pm
Żegnaj Małgosiu, do zobaczenia w lepszym miejscu, czasie, sam nie wiem gdzie. Ale czuję, że jeszcze się z Tobą spotkam.
Krzysiek.
Październik 23, 2010 o 7:16 pm
nie wolno się poddawać do końca
Październik 23, 2010 o 8:53 pm
Przez noc droga do świtania -
Przez wątpienie do poznania -
Przez błądzenie do mądrości -
Przez śmierć do nieśmiertelności. /by Roman Zmorski
Def…do zobaczenia za czas jakiś :)
Październik 23, 2010 o 10:23 pm
Musimy umówić się na kawę, przecież mamy tyle czasu!
Październik 23, 2010 o 10:28 pm
Wprawdzie jak typowy chłop nic nie rozumiem, ale pozdrawiam Cię serdecznie.
Październik 24, 2010 o 2:37 pm
Defendo, tym razem to chyba jednak przesadziłaś z tą kontrowersją (prowokacją?)
Październik 24, 2010 o 5:13 pm
Nie umiem sobie “sieci” wyobrazic bez Ciebie, Malgorzato… Jest mi niezwykle- nie bede pisac co czuje bo to nie ma najmniejszego sensu. W obliczu takich chwil , zadne slowa nie sa w stanie wyrazic tego co chcialoby sie powiedziec albo napisac. Zalowac bede do konca, ze nie mielismy dosyc determinacji by poznac sie realnie. Nie umiem, nie potrafie – nie wiem. Slucham audycji Tomka Beksinskiego- calkiem przypadkiem, cytuje Jego słowa “Urodziłem się wczoraj. Wszystkie kłopoty wydawały się tak odległe. A teraz moi dawni przyjaciele już nawet do mnie dzwonią. Wtedy wszystko wydawało się lepsze. Nawet nie pamiętam kiedy to się zmieniło. Ale w efekcie zamieniłem się w kamień…” Małgorzato! wiem, ze i Ty zamienisz sie …. ale zostaniesz na dlugo w pamieci. Dziekuje
Październik 24, 2010 o 5:32 pm
“Echa” i zespół Pink Floyd…
“Nad głową – albatros, wisi nieruchomo w powietrzu a poniżej szalejące fale przelewają się przez labirynty koralowych grot. Echo dalekiego czasu płynie przez piasek, a wszystko jest zielone i takie podmorskie nikt nie wskazał nam tej ziemi, nikt nie wyjaśnił, nikt nie wie co, gdzie, dlaczego i jak coś jednak budzi się coś próbuje pełznąć, w kierunku światła.
Nieznajomi mijają się na ulicy, czasem przypadkowo spotykają się ich spojrzenia. Ja jestem tobą, a to co widzę to ja. Pozwól, że wezmę cię za rękę i poprowadzę przez tą ziemię, spróbuję zrozumieć.
Tego utworu należy słuchać z zamkniętymi oczami, wydaje mi się, że wytwarza on wtedy taki nastrój, w którym możemy uwolnić podświadomość. I gdy dochodzi do kulminacji, zanim jeszcze powróci partia wokalna pod koniec, będziemy mieć wrażenie, że jesteśmy bardzo blisko, z czymś… z czymś pięknym i z czymś zarazem bardzo smutnym. I że to coś będzie jak gdyby, tuż przy nas, wystarczy wyciągnąć rękę, będzie nam się wydawało, że znamy odpowiedzi na wszystkie pytania, a potem okaże się, że nie pamiętamy i nie wiemy zupełnie nic…”
by Tomasz Beksiński
Październik 24, 2010 o 6:03 pm
“Każdego dnia bezchmurnie spadasz na moje budzące się oczy, zapraszając mnie, żebym wstał. I przez okno wlewa się strumień słonecznych promieni, a wraz z nimi milion jasnych ambasadorów poranka. I nikt nie śpiewa mi kołysanek, nikt nie sprawia, że zamykam oczy, tak więc szeroko otwieram okna i wołam Ciebie poprzez niebo…
Naiwne marzenia czternastolatka o miłości.
Na śnieżnobiałym latawcu, napiszę złotymi zgłoskami słowa “kocham cię” i puszczę go wysoko w powietrze, by wszyscy widzieli”
Październik 25, 2010 o 8:46 am
Małgosiu nie żegnam Cię ,bo zawsze pozostaniesz we mnie. Czuję się zaszczycony że zaprosiłaś mnie w sieci na ucztę duchową za którą Ci dziekuję . Jesteś Wielka tu z nami pozostaniesz.
Październik 25, 2010 o 10:15 am
sen nocy wiecznej
spokój
będę pamiętał naszą przegadaną noc w Krakowie
Październik 25, 2010 o 1:27 pm
Ludzie, którzy są kochani, lubieni, szanowani, ludzie, którzy pozostawiają w innych coś z siebie – tacy ludzie nie odchodzą! A jeśli już muszą odejść – to nie całkiem, bo coś z nich zawsze w nas zostanie…
Do zobaczenia, Małgosiu
Październik 25, 2010 o 2:49 pm
Co tu kurwa pisać?Świat jest niesprawiedliwy…do zobaczenia ,pewnie niedługo…
A WSZYSTKO TO I TAK CHUJ…….
Październik 25, 2010 o 3:03 pm
Przez ponad pól roku,na pytania o defendo odpowiadałem,że nie wiem co się dzieje.Nieprawda,wiedziałem co jest,jednak nie mogłem nic mówić.Wybaczcie,Gosia tak chciała.Ostatnio rozmawiałem z nią miesiąc temu,nawet jej nie pocieszałem,nie było sensu.Znała swój stan i nie wierzyła w cuda.
To Ona namówiła mnie do pisania bloga,to Jej zawdzięczam wspaniałe chwile spędzone razem.
Małgoś”Spotkamy się u studni
Być może że na drugim świecie
Bóg przecież jest łaskawy
I pewnie da nam tę pociechę…”
Październik 25, 2010 o 3:17 pm
Małgosiu, nie wiem co napisać…Ty..urocza pełna życia..poezji..romantyczka i ..podróżniczka…Życzę Ci..coraz wspanialszych podróży…a wspomnienia i przeżycia..niech aureolą Cię otoczą…
Napewno..do spotkania kiedyś
GIOVANNI
Październik 25, 2010 o 3:34 pm
Za radość w literki zaklęte …dziękuję
Październik 25, 2010 o 3:42 pm
Dziekuję Małgosiu za to ,ze ..byłaś….
Do zobaczenia ..
Październik 25, 2010 o 3:52 pm
Kurwa ona żyje. Przestańcie ją chować żywcem. Mowy pośmiertne jak sama nazwa wskazuje pisze się po śmierci a nie przed. Małgosia nie była tylko jest.
Październik 25, 2010 o 5:24 pm
Dziękuję za wszystkie Twoje teksty ,ktore mialam przyjemność czytać na Twoim blogu.Mam nadzieję,że wrócisz do Nas i będzie jak dawniej …
Październik 25, 2010 o 8:32 pm
Czy możesz nam coś powiedzieć?
Październik 26, 2010 o 4:11 pm
Od dawna powtarzasz, że chcesz być nigdzie. Nigdzie w twoim przypadku oznacza śmierć.Należy zważać na słowa i myśli, bo jest w nich moc twórcza.I to sie teraz dzieje.
Nie wazne w co i kogo aktualnie wierzysz, ale mam nadzieję, że twoja dusza zazna spokoju.
Warto wierzyc do konca.Trzym się.
Październik 26, 2010 o 11:13 pm
Żałuję, że tak rzadko tu zaglądałem, by Cię spotkać. Życie jest wredne.
Ale cząsteczki Twej materii przecież pozostaną w tym wszechświecie.
Będziesz…wszędzie. Będziesz.. Bogiem. Nie tym ułudnym, tylko rzeczywistym
Ale przecież to tak, jak każdy z nas. Tylko może nie każdy tak pięknie, jak Ty.
Warto było Cię spotkać – choćby tylko poprzez literki i to co, między nimi.
W ten sposób jesteś częścią mojej osobowości. Więc może tylko ułamek, ale we mnie jesteś.
Październik 26, 2010 o 11:25 pm
“… nie patrzę w dół, kiedy chcę dostrzec innych ludzi”….
Pięknie Ci to wyszło.
Nie tylko to przecież, ale… przy tym akurat dane było mi być.
Październik 27, 2010 o 4:11 pm
mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze
Październik 27, 2010 o 7:21 pm
Defendo, tak się czuję, jakbym Cię znała.
Wybacz, że tak póżno do Ciebie piszę…
Październik 28, 2010 o 1:02 pm
Witaj Defendo.
Skoro już nigdzie Ci się nie śpieszy, zostań jeszcze z nami.
Polubilam Twoją obecność i ostatnio brakowalo mi Ciebie, gdy tak do Ciebie zagladałam, a Ty nic nie pisałas. Chyba wiedziałam, czułam.
Upięlam sobie kilka ładnych kwiatków z Twojego ogródka, już zawsze będą ze mną, bo w jakiejś mierze mnie zmieniły.
Sciskam serdecznie Małgosiu.
Umalowana z nieumalowaną są zgodne, co do kwestii, że jesteś piekną Kobietą
Październik 28, 2010 o 5:15 pm
nie
Październik 28, 2010 o 6:16 pm
Jej wysokość Annapurna piękna , wspaniała . ..nazwa jest połączeniem sanskryckich słów “anna” (pożywienie) i “purna” (wypełniona) czczona za moc dostarczania pożywienia:)
Nasze rozmowy były dla mnie ucztą dla ducha:) Tęsknię :*
Październik 29, 2010 o 8:19 pm
Wszystko to co ubrać można w slowa, jest niczym do tego co sie czuje. Nie rozmawialismy juz nawet ostatnio, bo nie bylo o czym. Bylismy jednomyslni we wszystkim. Żegnaj Małgosiu, i to już chyba nie na dlugo.
Październik 31, 2010 o 10:51 am
Trzymaj się Margoś…
Listopad 2, 2010 o 12:22 am
Def, jesli to Ty napisalas te slowa, to znaczy, ze Cię Droga Kolezanko kompletnie powalilo. Nie mam ochoty na zbiorowe pozegnania w mysl stadnego instynktu. Ja na koniec Cie jeszcze opieprze – nie rob publiki z czegos, gdzie wystarczy telefon do przyjaciela. Jestem myslami przy Twoim pokreceniu, bo JAKOS je rozumiem. Trzymaj sie pedzla, gdy drabina leci.
Twoja M.
Listopad 2, 2010 o 1:24 pm
“Przyjaciele” też wcześniej mogli dzwonić.
Listopad 2, 2010 o 1:52 pm
Szanownam miia. Ja też myślami jestem przy Twojej egoistycznej i kompletnej głupocie. Gdybyś zadzwoniła to byś wiedziała o wiele wiecej i napisała o wiele mniej…
Listopad 3, 2010 o 5:54 am
Przychylam się do wersji Logosa: to kolejna prowokacja Defendo.
Listopad 3, 2010 o 12:08 pm
Juz nie cierpi- odeszła….
[*]
Listopad 3, 2010 o 4:01 pm
….sza cicho sza, czas na cisze….. [']
Listopad 3, 2010 o 4:17 pm
Byłaś Kimś i taką Cię zapamiętam
Listopad 3, 2010 o 6:58 pm
Możliwe że jestem tutaj na chwilę , bo nie każdemu z życiem do twarzy i w końcu każdy umiera w samotności , to przecież ty powiedziałaś , że to pozytywne doświadczenie kształtujące charakter i to jedyna z tych rzeczy , których nie warto przewidywać
Listopad 3, 2010 o 7:10 pm
Oglądam filmiki z Gosią. Z czerwca, z sierpnia, w moim ogrodzie. Głośna, rozczochrana, roześmiana – taka, jak zawsze. Dzisiaj chodziliśmy jedno do drugiego, od rana, żeby się pocieszyć, żeby być bliżej siebie bez Gosi. Ale się nie da bez Gosi. Boimy się iść do Łukasza, jej syna i przyjaciela. Łukasz, jeśli tu jesteś, przeczytaj to, co napiszę zaraz pod spodem, bo to jest list od Mamy do Ciebie:
W OGÓLE NIE CHCIAŁAM UMRZEĆ
“Myślałam, że się nie przyzwyczaję, pierwszej nocy nie zasnę”
Chcę, żebyś wiedział, że jeszcze nie marznę,
mam wszystko co trzeba, jest wygodnie.
Tylko za cicho. Stąd tamte strachy, by przyjść,
poznać spokój tego miejsca, znaleźć swoje.
Jak ta dębina pachnie. Jeszcze oddycha
- nie wie, że już nic z niej nie wyrośnie.
I ja nie wiem, ale już nie muszę się spieszyć.
Dziwne, że po śmierci wciąż jestem śpiąca.
Nic się nie zmieniło, tylko budzę się chętniej.
Nie chciałam umrzeć pierwsza ani druga,
w ogóle nie chciałam umrzeć. Niepotrzebny bunt.
Dlatego ten sen dzisiaj, żebyś się nie bał.
Listopad 3, 2010 o 8:29 pm
Mimo Twoich zakazów smutno mi…..
Listopad 3, 2010 o 8:59 pm
to nieprawda
Listopad 6, 2010 o 10:43 am
Tak właśnie czytam te wpisy. I daty przy nich. Trochę to wygląda jak śmierć na zawołanie. Dobrze, żę Gosia tego nie czytała.
Grudzień 7, 2010 o 10:01 pm
Grudniowa cisza i chłód.