<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu 'Kultura elitarna - kultura masowa (kilka beztroskich uwag)'</title>
	<atom:link href="http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/</link>
	<description>Kontrowersje</description>
	<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 16:49:06 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=MU</generator>
		<item>
		<title>Przez: vogler</title>
		<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-676</link>
		<dc:creator>vogler</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 08:44:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-676</guid>
		<description>Chciałem generalnie zwrócić Twą uwagę na to, że rozmowa o kulturze rozumianej wąsko, odseparowanej od konkretnej rzeczywistości hist. i społ. moim zdaniem trochę mija się z celem. 
Po kolei: 
- nie przypadkowo mówiłem o funkcji kultury, a nie o formie, w jakiej się realizuje. Ta druga wydaje mi się warunkowana bezpośrednio przez czynniki zewnętrzne. Masowość jest elementem współczesności, dawniej raczej nie występującym..I w popkulturze istnieją usankcjonowane rytuały (niedziela w supermarkecie), z drugiej strony olimpiady, jakkolwiek skonwencjalizowane, miały niewiele wspólnego z rytuałem, a są chyba pierwszym, masowym przykładem należącego do sfery profanum kultu ciała - jakże to dzisiejsze.
- dawniej postrzeganie artysty jako kogoś ustosunkowanego w opozycji do powszechnie panujących norm i reguł społecznych było powszechne. Stąd obraz buntownika, dandysa czy morfinisty. Nieprzypadkowo bohema i awangarda jako ruchy estetyczne o jakimś konkretnym wpływie na kulturę praktycznie zanikły. Kultura zawsze była towarem, coraz trudniej mówić natomiast o jej misyjnym charakter.  Dziś poszukiwanie mocnych wrażeń już nie dziwi, prowokacja jest częścią codzienności, a w dobie galopującej tolerancji, wolności jednostki i liberalizmu, każda forma buntu przechodzi niezauważona.
Grotowskiego i "Ich Troje" łączy akt kreacji, potrzeba ekspresji i jakaś formuła przekazu artystycznego. Postrzegać za negatywne, że mają oni odmienną publiczność? Uznawać, że jedna jest lepsza od drugiej tylko przez wzgląd na szklany ekran? Wartościując artystów wartościujemy przecież ich publiczność. Przecież jeśli Grotowski nie zwraca uwagi na odbiorcę, zbliża się do sztuki dla sztuki.  
- nieuchronność kary ma bezpośredni związek z pojęciem fatum, które nie było częścią wszystkich mitów. Nie przypominam sobie np. by nieuchronność czy kara pojawiały się w mitach o powstaniu świata. Dziś fatum zastępuje przypadek, losowość i wariabilizm. Przekonanie o istnieniu sprawiedliwości społecznej i kary za winy jest natomiast bardzo charakterystyczne dla folkloru ludowego. Całe "Dziady" oparte są na tej formule. Tworzenie sfery zakazanej na zasadzie - tu możesz przesunąć akcent, ale tu (w zakończeniu) już nie - jest anty-artystyczne. Gdyby taka zasada faktycznie miała rację bytu, Mona Lizie nigdy nie zostałyby dorysowane wąsy, a klozet nigdy nie znalazłby się w muzeum. 
- co do Goethego - ja po prostu widzę znaczną różnicę pomiędzy masą i wpływem masowym. W jego czasach masy nie było (istniały klasy społ. i np. pisarze odwołujący się tylko do konkretnych grup np. społ. mieszczańskiego), można natomiast mówić o masowym wpływie. 
- w generacji Barbie i Kena Doda jest czystą metafizyką. 
Oszczędzam sobie tego, praktycznie nie słucham radia, mam nieco inne gusta muzyczne niż playlisty polskich stacji ;-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałem generalnie zwrócić Twą uwagę na to, że rozmowa o kulturze rozumianej wąsko, odseparowanej od konkretnej rzeczywistości hist. i społ. moim zdaniem trochę mija się z celem.<br />
Po kolei:<br />
- nie przypadkowo mówiłem o funkcji kultury, a nie o formie, w jakiej się realizuje. Ta druga wydaje mi się warunkowana bezpośrednio przez czynniki zewnętrzne. Masowość jest elementem współczesności, dawniej raczej nie występującym..I w popkulturze istnieją usankcjonowane rytuały (niedziela w supermarkecie), z drugiej strony olimpiady, jakkolwiek skonwencjalizowane, miały niewiele wspólnego z rytuałem, a są chyba pierwszym, masowym przykładem należącego do sfery profanum kultu ciała - jakże to dzisiejsze.<br />
- dawniej postrzeganie artysty jako kogoś ustosunkowanego w opozycji do powszechnie panujących norm i reguł społecznych było powszechne. Stąd obraz buntownika, dandysa czy morfinisty. Nieprzypadkowo bohema i awangarda jako ruchy estetyczne o jakimś konkretnym wpływie na kulturę praktycznie zanikły. Kultura zawsze była towarem, coraz trudniej mówić natomiast o jej misyjnym charakter.  Dziś poszukiwanie mocnych wrażeń już nie dziwi, prowokacja jest częścią codzienności, a w dobie galopującej tolerancji, wolności jednostki i liberalizmu, każda forma buntu przechodzi niezauważona.<br />
Grotowskiego i &#8220;Ich Troje&#8221; łączy akt kreacji, potrzeba ekspresji i jakaś formuła przekazu artystycznego. Postrzegać za negatywne, że mają oni odmienną publiczność? Uznawać, że jedna jest lepsza od drugiej tylko przez wzgląd na szklany ekran? Wartościując artystów wartościujemy przecież ich publiczność. Przecież jeśli Grotowski nie zwraca uwagi na odbiorcę, zbliża się do sztuki dla sztuki.<br />
- nieuchronność kary ma bezpośredni związek z pojęciem fatum, które nie było częścią wszystkich mitów. Nie przypominam sobie np. by nieuchronność czy kara pojawiały się w mitach o powstaniu świata. Dziś fatum zastępuje przypadek, losowość i wariabilizm. Przekonanie o istnieniu sprawiedliwości społecznej i kary za winy jest natomiast bardzo charakterystyczne dla folkloru ludowego. Całe &#8220;Dziady&#8221; oparte są na tej formule. Tworzenie sfery zakazanej na zasadzie - tu możesz przesunąć akcent, ale tu (w zakończeniu) już nie - jest anty-artystyczne. Gdyby taka zasada faktycznie miała rację bytu, Mona Lizie nigdy nie zostałyby dorysowane wąsy, a klozet nigdy nie znalazłby się w muzeum.<br />
- co do Goethego - ja po prostu widzę znaczną różnicę pomiędzy masą i wpływem masowym. W jego czasach masy nie było (istniały klasy społ. i np. pisarze odwołujący się tylko do konkretnych grup np. społ. mieszczańskiego), można natomiast mówić o masowym wpływie.<br />
- w generacji Barbie i Kena Doda jest czystą metafizyką.<br />
Oszczędzam sobie tego, praktycznie nie słucham radia, mam nieco inne gusta muzyczne niż playlisty polskich stacji ;-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: defendo</title>
		<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-661</link>
		<dc:creator>defendo</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Apr 2008 21:41:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-661</guid>
		<description>Voiglerze - kultura ludyczna istniała, ale w formie usankcjonowanego rytuału(bachanalie, walka karnawału z postem itd.). Sądzę, że prawdziwa popkultura narodziła sie dopiero w elżbietańskiej Anglii. Myślę o kulturze nie ludowej, a masowej.
Popokulturę oddzielam od kultury wysokiej. Grotowski nijak się nie miesza z "Ich Troje", nigdy nie mieszał się z telewizją. Mówię, że popkultura stwarza kulturę wysoką, bo gdyby jej nie było, to Mahler nie miałby poczucia swojej odrębności, inności.
"Ulisses" dekonstruuje mit, ale go nie niszczy, nie zmienia zakończenia. Właśnie na tym polega działanie kultury masowej - kara, nieuchronna w micie, jest do uniknięcia. Nie jest konieczna. Istotą mitu zaś jest właśnie jej nieuchronność. W zakresie budowy - zgoda. Ale to tylko wykorzystywanie schematu, nie sedno sprawy.
Dyktat odbiorcy? Ależ oczywiście. Płaci i wymaga - tego, co lubi. Rubik to świetnie zrozumiał. Są jednak elity - a te mają inne wymagania, na szczęście.
Zgoda - Goethe wpłynął na wielu młodych ludzi(ciekawe, jak wyglądały wówczas ulice, pamiętasz kolory ubrań Wertera? ;)), ale nie na masowego odbiorcę, bo masą był wtedy tzw. lud wiejski i proletariat miejski. Oni nie popełniali samobójstw. I nie czytywali Goethego. Nie masowo.
Nie przeszkadzają mi piersi Dody, chociaż określenie silikonu jako "metafizyczny" budzi we mnie nieco zdumienia. A potrafisz jej słuchać w radiu? Nie patrząc?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Voiglerze - kultura ludyczna istniała, ale w formie usankcjonowanego rytuału(bachanalie, walka karnawału z postem itd.). Sądzę, że prawdziwa popkultura narodziła sie dopiero w elżbietańskiej Anglii. Myślę o kulturze nie ludowej, a masowej.<br />
Popokulturę oddzielam od kultury wysokiej. Grotowski nijak się nie miesza z &#8220;Ich Troje&#8221;, nigdy nie mieszał się z telewizją. Mówię, że popkultura stwarza kulturę wysoką, bo gdyby jej nie było, to Mahler nie miałby poczucia swojej odrębności, inności.<br />
&#8220;Ulisses&#8221; dekonstruuje mit, ale go nie niszczy, nie zmienia zakończenia. Właśnie na tym polega działanie kultury masowej - kara, nieuchronna w micie, jest do uniknięcia. Nie jest konieczna. Istotą mitu zaś jest właśnie jej nieuchronność. W zakresie budowy - zgoda. Ale to tylko wykorzystywanie schematu, nie sedno sprawy.<br />
Dyktat odbiorcy? Ależ oczywiście. Płaci i wymaga - tego, co lubi. Rubik to świetnie zrozumiał. Są jednak elity - a te mają inne wymagania, na szczęście.<br />
Zgoda - Goethe wpłynął na wielu młodych ludzi(ciekawe, jak wyglądały wówczas ulice, pamiętasz kolory ubrań Wertera? ;)), ale nie na masowego odbiorcę, bo masą był wtedy tzw. lud wiejski i proletariat miejski. Oni nie popełniali samobójstw. I nie czytywali Goethego. Nie masowo.<br />
Nie przeszkadzają mi piersi Dody, chociaż określenie silikonu jako &#8220;metafizyczny&#8221; budzi we mnie nieco zdumienia. A potrafisz jej słuchać w radiu? Nie patrząc?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: defendo</title>
		<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-660</link>
		<dc:creator>defendo</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Apr 2008 21:24:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-660</guid>
		<description>Oko - nie wiem, niepotrzebna złośliwość, ale umiem czytać. A ten wywiad czytałam.
Mikoszu, Gloomy - to również mój wymiar:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Oko - nie wiem, niepotrzebna złośliwość, ale umiem czytać. A ten wywiad czytałam.<br />
Mikoszu, Gloomy - to również mój wymiar:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: chlodnym_okiem</title>
		<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-659</link>
		<dc:creator>chlodnym_okiem</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Apr 2008 00:49:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-659</guid>
		<description>Co Zanussi widzi w Dodzie?
http://film.onet.pl/zwiastuny/0,3369944,267,1,filmy.html</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Co Zanussi widzi w Dodzie?<br />
<a href="http://film.onet.pl/zwiastuny/0,3369944,267,1,filmy.html" rel="nofollow">http://film.onet.pl/zwiastuny/0,3369944,267,1,filmy.html</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: vogler</title>
		<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-655</link>
		<dc:creator>vogler</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Apr 2008 09:14:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-655</guid>
		<description>Wystarczy napisać Doda i dyskusja już się toczy, Zanussi ze swymi intelektualnymi dyrdymałami tak nie kręci. 

1. Jeśli spojrzeć od strony funkcji jakie realizuje kultura, to popkultura istniała od zawsze - funkcja ludyczna jest najbardziej podstawową funkcją kultury. Wspominasz o romantyzmie, ja wspomnę o Dylu Sowizdrzale, ale popkultura istniała już w starożytności. Współcześnie powstało jedynie pojęcie, mechanizm istniał znacznie wcześniej, już w starożytności (podobnie jak intertekst). 

2."Kultura wysoka zawdzięcza swoje istnienie popkulturze." Błąd. Popkultura sprowadza dawną kulturę wysoką i niską do wspólnego mianownika. Oczywiście, współprzenikanie było, inaczej popkultura jako sztuczny twór w ogóle by się nie przyjęła, zresztą te przemiany są chyba bezpośrednio związane z przemianami w społeczeństwie (rozpad społeczeństwa klasowego). 

3. W takim wypadku i w tym kontekście "Ulisses" to także masówka? Reinterpretacja mitu i archetypu, przesuwanie akcentów, zmiana ich znaczenia wydają mi się bardzo typowe. Jak dla mnie kultura karmi się przede wszystkim kulturą (lub nauką). Na marginesie przypomina mi się tu omawiany kiedyś na studiach artykuł o współzależnościach pomiędzy telenowelami i tragediami antycznymi (bodajże pod względem budowy i wykorzystywanych motywów).

4. Jaki odbiorca, taka kultura. Naprawdę nie widzę znaczącej różnicy pomiędzy zadowoleniem publiki a stworzeniem czegoś podług intencji mecenatu. No ale artysta niezależny to dla mnie abstrakcja na miarę Alfa z planety Melmac, no, może większa ;-)

5. Np. "Imię róży" Umberto Eco - arcydzieło popkultury. Charlie Chaplin to artysta czy błazen na usługach tłumu? Czy Nietzsche albo Froyd nie mogą być postrzegani pod kątem popkultury (z perspektywy współczesnej i ówczesnej, kiedy rozmowy na temat ich twierdzeń były tematem kawiarnianych spotkań)? No i co powiedzieć o masowych samobójstwach po opublikowaniu "Cierpień młodego Wertera"..

Ja tam wierze w metafizyczne piersi Dody :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wystarczy napisać Doda i dyskusja już się toczy, Zanussi ze swymi intelektualnymi dyrdymałami tak nie kręci. </p>
<p>1. Jeśli spojrzeć od strony funkcji jakie realizuje kultura, to popkultura istniała od zawsze - funkcja ludyczna jest najbardziej podstawową funkcją kultury. Wspominasz o romantyzmie, ja wspomnę o Dylu Sowizdrzale, ale popkultura istniała już w starożytności. Współcześnie powstało jedynie pojęcie, mechanizm istniał znacznie wcześniej, już w starożytności (podobnie jak intertekst). </p>
<p>2.&#8221;Kultura wysoka zawdzięcza swoje istnienie popkulturze.&#8221; Błąd. Popkultura sprowadza dawną kulturę wysoką i niską do wspólnego mianownika. Oczywiście, współprzenikanie było, inaczej popkultura jako sztuczny twór w ogóle by się nie przyjęła, zresztą te przemiany są chyba bezpośrednio związane z przemianami w społeczeństwie (rozpad społeczeństwa klasowego). </p>
<p>3. W takim wypadku i w tym kontekście &#8220;Ulisses&#8221; to także masówka? Reinterpretacja mitu i archetypu, przesuwanie akcentów, zmiana ich znaczenia wydają mi się bardzo typowe. Jak dla mnie kultura karmi się przede wszystkim kulturą (lub nauką). Na marginesie przypomina mi się tu omawiany kiedyś na studiach artykuł o współzależnościach pomiędzy telenowelami i tragediami antycznymi (bodajże pod względem budowy i wykorzystywanych motywów).</p>
<p>4. Jaki odbiorca, taka kultura. Naprawdę nie widzę znaczącej różnicy pomiędzy zadowoleniem publiki a stworzeniem czegoś podług intencji mecenatu. No ale artysta niezależny to dla mnie abstrakcja na miarę Alfa z planety Melmac, no, może większa ;-)</p>
<p>5. Np. &#8220;Imię róży&#8221; Umberto Eco - arcydzieło popkultury. Charlie Chaplin to artysta czy błazen na usługach tłumu? Czy Nietzsche albo Froyd nie mogą być postrzegani pod kątem popkultury (z perspektywy współczesnej i ówczesnej, kiedy rozmowy na temat ich twierdzeń były tematem kawiarnianych spotkań)? No i co powiedzieć o masowych samobójstwach po opublikowaniu &#8220;Cierpień młodego Wertera&#8221;..</p>
<p>Ja tam wierze w metafizyczne piersi Dody :-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Gloomy Slipper</title>
		<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-650</link>
		<dc:creator>Gloomy Slipper</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 19:03:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-650</guid>
		<description>&lt;b&gt;Mikosz&lt;/b&gt;, w takim razie jesteśmy z tego samego wymiaru...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><b>Mikosz</b>, w takim razie jesteśmy z tego samego wymiaru&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Mikosz</title>
		<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-647</link>
		<dc:creator>Mikosz</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 05:47:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-647</guid>
		<description>Doda statystycznie jest bardziej znana od Zanussiego, wiec zupełnie nie rozumiem sensu tej dyskusji;).
A tak na poważnie - wszystko teraz jest wypolerowanym gównem, podretuszowaną i wyzłoconą iluminacją miernoty którą się bezkarnie chlasta po oczach odbiorców profano kultury.
Czasem jestem autentycznie zażenowany tym co łyka naród , a może to ja jestem z innego wymiaru?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Doda statystycznie jest bardziej znana od Zanussiego, wiec zupełnie nie rozumiem sensu tej dyskusji;).<br />
A tak na poważnie - wszystko teraz jest wypolerowanym gównem, podretuszowaną i wyzłoconą iluminacją miernoty którą się bezkarnie chlasta po oczach odbiorców profano kultury.<br />
Czasem jestem autentycznie zażenowany tym co łyka naród , a może to ja jestem z innego wymiaru?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Gloomy Slipper</title>
		<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-646</link>
		<dc:creator>Gloomy Slipper</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Apr 2008 18:26:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-646</guid>
		<description>&lt;em&gt;Nie umiem zaakceptować decyzji Zanussiego o zaangażowaniu Dody do jego filmu, to jakby postawić ją w jednym rzędzie z Komorowską i Zapasiewiczem.&lt;/em&gt;
Pogódź się z tym, dziewczyna ma swoje pięć minut. Gwarantuje Ci, że za siedem lat nikt nie wspomni o tej pani. Piękno, kultura żyją w nas (są ponadczasowe), a postacie typu Doda potrafią jedynie szokować i to godząc w bardzo płytkie strefy uczuciowe. Szok jako silne doznanie jest intensywne i krótkotrwałe. Cierpliwość jest geniuszem. Niech pokaże swoje "talenty" - będziemy mogli się pośmiać przez łzy. Zapasiewiczowi i Komorowskiej to nie ubliża, oni stanowią &lt;em&gt;metafizyczny temperament&lt;/em&gt;.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><em>Nie umiem zaakceptować decyzji Zanussiego o zaangażowaniu Dody do jego filmu, to jakby postawić ją w jednym rzędzie z Komorowską i Zapasiewiczem.</em><br />
Pogódź się z tym, dziewczyna ma swoje pięć minut. Gwarantuje Ci, że za siedem lat nikt nie wspomni o tej pani. Piękno, kultura żyją w nas (są ponadczasowe), a postacie typu Doda potrafią jedynie szokować i to godząc w bardzo płytkie strefy uczuciowe. Szok jako silne doznanie jest intensywne i krótkotrwałe. Cierpliwość jest geniuszem. Niech pokaże swoje &#8220;talenty&#8221; - będziemy mogli się pośmiać przez łzy. Zapasiewiczowi i Komorowskiej to nie ubliża, oni stanowią <em>metafizyczny temperament</em>.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Rojpli</title>
		<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-645</link>
		<dc:creator>Rojpli</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Apr 2008 06:30:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-645</guid>
		<description>Defendo,
Zda mi sie, znow: amator w tym jestem, ze to sie wszystko nawzajem soba karmi i jeszcze do tego w czasie ewoluuje. Niderlandzcy malarze byli rzemiesnlinkami sprzedajacymi swoje dziela jak stolarze. Teatr elzbietanski (tak mnie uczyli) byl rozrywka popularna, dla owczesnej szerokiej publicznosci. Gwiazdy opery, miejsca dzis utozsamianego z koniecznoscia wlozenia krawata - byly idolami, mieszkancami masowej wyobrazni. To samo kino.  Witkacy obserwowal to z przerazeniem, elitarne malarstwo poczatku XX w. gorszylo mieszczan, a kilkadziesat lat po Kandinskym powstaje w 80' stacja MTV, ktora, IMHO, dokladnie realizuej w owczesnych klipach i scenografii jego pomysly.
Inym nurtem, czysto amerykanskim z pochodzenia jest karmienie sie kultury masowej sama soba.
Wiec to sie wszystko kreci jak mlynkomikserze i z czasem w siebie przechodzi. Wszystkie procesy tu widac. Jedyne, czego tak ad hoc nie potrafie poprzec przykladem to korzystanie obecnej "kultury wysokiej" z obecnej "kultury masowej". Zanusssiemu cos tu bije pod deklem:-)
Fakt, tu masz calkowicie racje, jak sie Hollywood wezmie za ekranizacje antyku, to ma sie ochote leciec do toalety.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Defendo,<br />
Zda mi sie, znow: amator w tym jestem, ze to sie wszystko nawzajem soba karmi i jeszcze do tego w czasie ewoluuje. Niderlandzcy malarze byli rzemiesnlinkami sprzedajacymi swoje dziela jak stolarze. Teatr elzbietanski (tak mnie uczyli) byl rozrywka popularna, dla owczesnej szerokiej publicznosci. Gwiazdy opery, miejsca dzis utozsamianego z koniecznoscia wlozenia krawata - byly idolami, mieszkancami masowej wyobrazni. To samo kino.  Witkacy obserwowal to z przerazeniem, elitarne malarstwo poczatku XX w. gorszylo mieszczan, a kilkadziesat lat po Kandinskym powstaje w 80&#8242; stacja MTV, ktora, IMHO, dokladnie realizuej w owczesnych klipach i scenografii jego pomysly.<br />
Inym nurtem, czysto amerykanskim z pochodzenia jest karmienie sie kultury masowej sama soba.<br />
Wiec to sie wszystko kreci jak mlynkomikserze i z czasem w siebie przechodzi. Wszystkie procesy tu widac. Jedyne, czego tak ad hoc nie potrafie poprzec przykladem to korzystanie obecnej &#8220;kultury wysokiej&#8221; z obecnej &#8220;kultury masowej&#8221;. Zanusssiemu cos tu bije pod deklem:-)<br />
Fakt, tu masz calkowicie racje, jak sie Hollywood wezmie za ekranizacje antyku, to ma sie ochote leciec do toalety.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: chlodnym_okiem</title>
		<link>http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-644</link>
		<dc:creator>chlodnym_okiem</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Apr 2008 02:15:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://defendo.wordpress.com/2008/03/29/52/#comment-644</guid>
		<description>Defendo, oczywiście wiesz lepiej co Zanussi miał na myśli angażując Dodę.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Defendo, oczywiście wiesz lepiej co Zanussi miał na myśli angażując Dodę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
