Ptak
Klatka była otwarta.Jej właściciel nie umiał sobie wyobrazić ptaka, który mógłby w niej zamieszkać. Zbudował ją sam, a że jest artystą - postarał się, żeby nie wyglądała na prawdziwą, żeby była tylko myślą o klatce. Zapomniał, że ją ma, zaabsorbowany wyrzucaniem ze świadomości faktu, że sam zamknięty jest w o wiele toporniejszej. Pewnego dnia zawołał cichutko i zdumiony ujrzał barwnego ptaka, który - równie jak on zdziwiony - przez otwarte drzwi wszedł do jego pomyślanego potrzasku. I chciał tam zostać - dobrowolnie. Budził go o świcie. Pieścił ramiona. Balansował na jego kolanach. W nocy umiał w dwugłosie wznieść się do hymnu.
Człowiek pokochał ptaka. Darował mu wolność, w głębi serca lękając się, że uleci. Ptak wiedział jednak, że w tej niewoli jego pióra zyskały blask, głos nabrał mocy i barwy, a jego tętno zwalniało i przyspieszało w rytm tętna architekta klatki. Nawet myśli mieli podobne - i podobne słowa. Wtedy właśnie pręty zewnętrznej klatki zaczęły się zaciskać, coraz boleśniej i coraz mocniej - ale powolutku, tak, żeby nie zauważył - wżerały się w ciało artysty. Ptak posmutniał. Z chwili na chwilę bardziej kruchy, bardziej oddalony - stracił głos, stracił oddech. Kona, dotykany brutalną już teraz i zimną dłonią, ale wciąż patrzy, bursztynowymi, uśmiechniętymi i umierającymi oczami, żeby on się nie zorientował. Kołysze się leciutko. Człowiek nie wie, że i w nim samym właśnie umiera coś najważniejszego. Ptak był darem - miał przeistoczyć miniaturzystę w twórcę ważnego dzieła, podziwianego przez wielu, może miał też inną misję, ale tego już nikt się nie dowie.
Są ptaki, które chociaż niepozorne, pięknie brzmią w chórze, są czarno-białe sroki, które szukają błyskotek, są mądre i poważne kruki, słodkie słowiki, przyciężkie gołębie, rozgdakane kury, drapieżne jastrzębie - mnóstwo gatunków i odmian.
Są też niezwykłe ptaki-motyle. Te potrzebują szczególnej ochrony. Jeśli któryś z nich zabłąka się do Ciebie - nie płosz, ale nie pozwól mu odlecieć. To zdarza się raz. Albo wcale. Nieuważni nawet nie dostrzegają, że zagląda im w oczy.
styczeń 20, 2008 @ 11:20 przed południem
Czytając Twe słowa Defendo, zapomniałam na moment oddychać … Niestety, prozaiczne klatki codzienności zazwyczaj skutecznie pętają myśli i uczucia, szczególnie te najpiękniejsze…
styczeń 20, 2008 @ 12:40 pm
yyy…zatkało mnie. Wzruszyłam się.
Napisalaś:
“Są też niezwykłe ptaki-motyle. Te potrzebują szczególnej ochrony. Jeśli któryś z nich zabłąka się do Ciebie - nie płosz, ale nie pozwól mu odlecieć. To zdarza się raz. Albo wcale. Nieuważni nawet nie dostrzegają, że zagląda im w oczy.”
Taki “zarodek” zamieszkuje każdego, tylko trzeba go wy-”chować” z pokładów wnętrza jego. Jak złoto z piasku wydobyć, odsiać, jak ziarno z plew.
To przytrafia się niemal każdemu. Zagląda w oczy od świtu po zmrok.
Warunkiem jego zaistnienia jest odzwierciedlenie jego “spojrzenia”, może tylko potrzeba akceptu ?
P. S. Nie nadążam odpisywać, ale Cię czytam. Przyznam ,że brakuje mi słów i odwagi. Musi Ci wystarczyć świadomość, że trafiasz swoimi tekstami do mnie.
styczeń 20, 2008 @ 3:08 pm
A Ptak…
miał być muzą
patrzył na nią ulubiony poeta
i tchu mu zabrakło
/?/
Wolni od słów, zamknięci we własnych klatkach - mijamy.
A to co miało być obietnicą i nadzieją milknie w ptasim niewyśpiewaniu.
Szkoda Ptaka, szkoda i Człowieka.
styczeń 20, 2008 @ 3:53 pm
Lisi artyści-ludzie w swoich w pracach próbują zamknąć nieuchwytnie piękno światła, niby widziane swoimi oczami a obarczone stereotypami pryzmatu, którego gdzieś kawałki poukładali w różnych szkołach. Jakby zapomnieli, że piękna trzeba szukać w sobie. Artyści muszą być egoistami, mają do tego specyficzne prawo – zamknąć obraz siebie w swym tworze. Są i tytanami pracy, nauczycielami, ale i zniewalają innych kosztem swej nałogu. Ludzie–ptaki są inspirujący, ufni; dają się omotać pozoranctwu, a artyści zaciskają pręty klatek by wydobyć z nich nieuchwytne światło dając życie swoim dziełom a uśmiercając motyla. Czy to wróbel, czy papuga, każdy ma chęć odlotu, tam dokąd potrafi i chce.
styczeń 20, 2008 @ 3:53 pm
Lisi artyści-ludzie w swoich w pracach próbują zamknąć nieuchwytnie piękno światła, niby widziane swoimi oczami a obarczone stereotypami pryzmatu, którego gdzieś kawałki poukładali w różnych szkołach. Jakby zapomnieli, że piękna trzeba szukać w sobie. Artyści muszą być egoistami, mają do tego specyficzne prawo – zamknąć obraz siebie w swym tworze. Są i tytanami pracy, nauczycielami, ale i zniewalają innych kosztem swej nałogu. Ludzie–ptaki są inspirujący, ufni; dają się omotać pozoranctwu, a artyści zaciskają pręty klatek by wydobyć z nich nieuchwytne światło dając życie swoim dziełom a uśmiercając motyla. Czy to wróbel, czy papuga, każdy ma chęć odlotu, tam dokąd potrafi i chce.
styczeń 20, 2008 @ 6:25 pm
Cornelli - trafiłaś w sedno - nie klatka tworzona dla ptaka jest niewolą - niewolą jest klatka zewnętrzna, zamykająca człowieka. Twardo osadzona w realiach, ciasno otaczająca i nieubłagana. Czasem tą klatką jest drugi człowiek - z którym nam wygodnie, z którym żadne wzloty nie są nam konieczne - jedynie spokojne bytowanie. Stwarzając pozory wolności - przykuwa tym silniej. Jak małpę z obrazu Brueghela, która nawet nie odwraca się w stronę swobodnej przestrzeni, boi się choćby spojrzeć na to, co traci. Bo wtedy być może zapragnęłaby uwolnić się od łańcucha. A wtedy straci ciepłą, przyziemną klatkę i karmę, podsuwaną jej pod nos.
Kasiu - dlatego powstał ten właśnie wpis - szkoda… Można jak Cohen i Czyżykiewicz, można jak disco polo. Zwyczajnym - muzy powszednie są pisane, kreatorom - niezwykłe. Problem w tym, że to nie muzy wybierają, więc jakże często trzeba żałować, kiedy słabemu niezwykła muza dostaje się jako nagroda, a silnemu - powszednia jako oparcie. Żadna nie dostaje tego, co jej się należy.
styczeń 20, 2008 @ 6:29 pm
Kadarko - i w tym szukaniu w sobie pomagają niezwykłe ptaki. Same w sobie nie znaczą nic, ale bez nich nie sposób czegoś dokonać. Tylko że tak łatwo je zniszczyć. a akcie zgonu widnieje wpis: “przyczyna śmierci - nieustalona”.
styczeń 21, 2008 @ 3:21 pm
Szczęściem, gdy Człowiek ślepcem nie będąc zauważy Ptaka-Motyla, który przysiadł w zasięgu Jego wzroku, serca,dotyku i karmiąc się ,żyją w innym wymiarze, w innym świecie poza zasięgiem i dotykiem DL-ków> Czasami jednak Człowiek ślepcem będąc zauważa Ptaka-Motyla gdy znika z jego zasięgu.Człowiek -Ślepiec zostaje w zdziwieniu,że COŚ było, COŚ mogło być ale,,,,,,,,,,,,,zostało tylko puste miejsce i słowa, które już nigdy nie zostaną wypowiedziane, wykrzyczane, wyszeptane ,,,,,,,,,,,,,
styczeń 21, 2008 @ 7:09 pm
Powiem tylko tyle ; ‘kobieta idzie do ginekologa ,natomiast mężczyzna idzie……–gdzie?
To w związku z tytułem ‘Ptak’. Co do treści to poznałaś moje zdanie. pozdrawiam ciepło cogitomen
styczeń 22, 2008 @ 9:43 przed południem
Defendo - Niestety, jedna z klatek na dobre się wczoraj rozsypała, poszła do remontu, nie wiem co będzie dalej - zobaczymy - jestem tylko małym człowieczkiem.
styczeń 22, 2008 @ 10:26 przed południem
Ostoyo - ślepcami bywamy wszyscy, jak na obrazie Brueghela, dobrze, kiedy nas przynajmniej nas cokolwiek zaniepokoi w porę. Powstrzyma od upadku. Boję się zamknąć oczy, bo wtedy mogę nie dostrzec tego, co może mi się wydarzyć, tego, komu mogę się wydarzyć ja. Zamykam oczy, żeby nikt w nich nie zobaczył tego cienia, który zwiastuje.
Cogito - znam prawidłową(oczekiwaną)odpowiedź ;) ale - daruj złośliwość - skoro mężczyzna i ptak - to… do weterynarza :p
Vanesso - znam tęsknotę do klatki. Okrutną i rozkoszną.
styczeń 22, 2008 @ 10:54 przed południem
Zamykając nie obawiasz się,że właśnie w tym momencie przeszło COŚ, przeszedł KTOŚ niezauważony?
styczeń 22, 2008 @ 11:07 przed południem
Ostoyo, boję się. Boję się też je otworzyć.
styczeń 22, 2008 @ 11:07 przed południem
Z dedykacją
pozamykałam na klucz wszystkie myśli
słowa i czyny nieważne - zrobiłam miejsce dla Ciebie
klęczysz przede mną - i ja osuwam się na klęczki
biorąc ostrożnie kwiat-inwestyturę
patrzę na Ciebie oczami przerażonych i łagodnych zwierząt
słucham podwójnie - otulona w aksamit Twojego głosu
zbieram znaczenia słów
czuję zbyt mocno napiętą skórą każde Twoje drgnienie
piszę ten list na granicy, poza którą tylko nagość bez wstydu
wcale nie jestem zdziwiona widząc siebie w Tobie i Ciebie we mnie
wciąż gotowa do ucieczki czekam
styczeń 22, 2008 @ 11:09 przed południem
Nie wiem czy znasz !? Być może…..
Jednak dwa nicki były w niej jakby splecione, było im tam pewnie cieplutko.
styczeń 22, 2008 @ 7:36 pm
Zastanawiam się w ilu klatkach Ty siedzisz, Defendo?
;)
styczeń 22, 2008 @ 9:38 pm
Jako absolutnie i bez żadnego wyjątku monogamiczna - mogę tylko w jednej, nawet wtedy, kiedy rani :)
I dzięki za zaliczenie mnie do tych ptaków…